Król: Ilość uchybień na moją niekorzyść była ogromna
Dodane przez:
Redakcja Fronda.pl Kategoria:
Polska
22 lutego 2012, 13:18
Były naczelny tygodnika "Wprost" Marek Król domaga się autolustracji. Król chce, by Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że nie był on tajnym i świadomym współpracownikiem służb specjalnych PRL. - Gdybym nie liczył na korzystne dla mnie rozwiązanie tej sprawy, to nie składałbym wniosku o autolustrację. Rzadko się zdarza, by ktoś, spodziewając się negatywnego orzeczenia sądu, występował z takim wnioskiem - mówi portalowi Fronda.pl.
fot. Fakt.pl
Wniosek o autolustrację złożyłem po raz pierwszy, kiedy pojawiła się taka możliwość. Jako, powiedzmy, funkcjonariuszowi systemu w końcowej fazie PRL (byłem sekretarzem KC PZPR i posłem na Sejm z listy PZPR) do pewnego czasu – co jest logiczne – nie mogłem możliwości wnioskowania o autolustrację. Jednak w związku z licznymi oskarżeniami, które padały ze strony głównie SB oraz Jerzego Urbana (na łamach „Nie” to się powtarzało się w wielu tekstach), zgodnie z obowiązującym prawem, wystąpiłem o autolustrację.
W 2009 roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Urban nie musi mnie przepraszać i publikować sprostowania twierdzeń, że byłem agentem SB. To orzeczeniem w apelacji zostało podważone, wręcz zdruzgotane. Sąd apelacyjny orzekł, że wyrok nie mieści się w ogóle w żadnych kryteriach. Sprawa z Urbanem na powróciła jednak na nowo w pierwszej instancji. Ten wyrok tak naprawdę nie ma żadnej wartości, ponieważ sąd apelacyjny orzekł, że jest to wyrok całkowicie niekompetentny, co więcej, podważa wszystkie obowiązujące w Polsce zasady prawne.
Moja sprawa z Urbanem nie powróciła w apelacji, ale Sąd Apelacyjny cofnął ją do ponownego rozpatrzenia. Ilość uchybień na moją niekorzyść w tym pierwszym procesie była ogromna. Zresztą, to nie nowość dla osób procesujących się z esbecją. Dlatego, przekonany przez mojego pełnomocnika, wystąpiłem z wnioskiem o autolustrację.
Gdybym nie liczył na korzystne dla mnie rozwiązanie tej sprawy, to nie składałbym wniosku o autolustrację. Rzadko się zdarza, by ktoś, spodziewając się negatywnego orzeczenia sądu, występował z takim wnioskiem. Podobnie, jak równie rzadko dochodzi do sytuacji, w której dawni funkcjonariusze systemu, PZPR i nie tylko, udowadniają, że byłem agentem i - jak twierdzą – donosiłem na członków partii.
Not. eMBe
Odsłon: 617
Brak komentarzy
Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.