Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Inteligencja i przypadek, czyli czy Kościół poparł ewolucjonizm? drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Kultura 29 February 2012, 12:25

Gdybyśmy dziś zapytali przeciętnego wierzącego, choć minimalnie zorientowanego w sprawie, jakie jest stanowisko Kościoła w na temat powstania życia i człowieka, najprawdopodobniej nie usłyszelibyśmy o podmiotowej roli Boga w kreacji, ale o sterowanej ewolucji lub o metaforyczności biblijnego opisu - pisze Tomasz Rowiński w recenzji książki Michała Chaberka OP pt. "Kościół a ewolucja".

 

Kiedy czyta się katolickich opiniotwórczych autorów takich jak J.Życiński, M.Heller, czy A.Siemieniewski można odnieść wrażenie, że na linii: nauczanie Kościoła katolickiego – ewolucjonizm, czy może neodarwinizm, właściwie nie ma żadnych problemów. Oczywiście przykład polskich autorów jest tylko echem szerszego nurtu refleksji jaka zdominowała myślenie w Kościele katolickim ostatnich dziesięcioleci. Bardzo rzadko zdarza się by ktoś krytycznie podchodził do darwinizmu już u samych jego fundamentów. Raczej powszechnie wprowadza się specyficzny podział próbujący wyjaśniać, że koncepcja Darwina jest tylko i wyłącznie strukturą naukową i nie należy jej mieszać z religią. W praktyce intelektualnej oznacza to jednak, że ewolucja staje się ważniejsza od treści wiary, która mówi o stworzeniu świata i stworzeniu człowieka. Darwin nie bawił się w subtelną sofistykę, było dla niego oczywiste, że koncepcja jaką proponuje jest krytyczną odpowiedzią na te naukowe i religijne teorie, które zaprzeczały ewolucji i proponowały jakąś formę stworzenia lub nieewolucyjnego powstawiania gatunków. Niekoniecznie zresztą teorie te oparte były na opisie znanym z Pisma Świętego. Świadomość historycznych niuansów pozwala dostrzec w powszechności obowiązywania teistycznego ewolucjonizmu nie spokój dokonanej syntezy (filozoficznie wątpliwej), ale raczej ducha intelektualnej kapitulacji. Gdybyśmy dziś zapytali przeciętnego wierzącego, choć minimalnie zorientowanego w sprawie, jakie jest stanowisko Kościoła w na temat powstania życia i człowieka, najprawdopodobniej nie usłyszelibyśmy o podmiotowej roli Boga w kreacji, ale o sterowanej ewolucji lub o metaforyczności biblijnego opisu. Metaforyczności posuniętej tak daleko, że właściwie pozbawionej wszelkiego znaczenia poza tym jakie w nowożytności miały kolejne koncepcje „stanu natury”- pewnego mitologicznego lustra, które pokazuje „kim naprawdę jesteśmy”.


Sprawa nie jest wcale prosta. Z tego też powodu, warto sięgnąć po książkę o. Michała Chaberka OP, która z całą pewnością nie jest lekturą przyklepującą potoczne przekonania. Co więcej wydobywa na wierzch różne fakty i punkty widzenia, które katoliccy ewolucjoniści skrzętnie przemilczają. Przemilczają z różnych względów. Czasem dlatego, że nie są wygodne, a czasem dlatego, że pewnych problemów nie doczytali sądząc, że podstawy neodarwinizmu są niedyskutowane. Chodzi o fakty zarówno ze świata nauki jaki i historii teologii oraz nauczania kościelnego. Obraz, który otrzymujemy dzięki rekonstrukcjom polskiego dominikanina wydaje się co najmniej frapujący.

Na czym polega nowatorski charakter książki „Kościół a ewolucja”. Pierwszy ważny element zawiera się w zdaniu popartym solidnym studium wypełniającym drugą i trzecią części książki: „Teza, którą stawiam […] mówi, że Kościół katolicki nie zajął jednoznacznego stanowiska wobec idei ewolucji rozumianej jako naturalny proces przyrodniczy prowadzący do powstania całej różnorodności biologicznej świata. Innymi słowy katolicyzm nie dysponuje obecnie jednoznaczną odpowiedzią na pytanie, czy ewolucja jako powstawanie gatunków (tzn. wydzielonych natur, w tym człowieka) na mocy praw przyrody oraz spontaniczne powstanie samego życia jest sprzeczne, czy zgodne z jego nauczaniem na temat stworzenia. Ponadto twierdzę, że Kościół przynajmniej do połowy XX wieku posiadał spójne i jasno wyartykułowane (choć nie na poziomie dogmatycznym) stanowisko na temat bezpośredniego stworzenia człowieka tak co do duszy, jak i ciała. W związku z tym, opinia niektórych współczesnych teologów, jakoby nauka katolicka nigdy nie miała żadnych trudności z teorią Darwina, wybiega daleko ponad to, co rzeczywiście mówią kościelne dokumenty”. Zwykle zamiast studium autorzy proponują pewnego rodzaju archeologiczne wycieczki poszukujące w strzępach uwag różnych chrześcijańskich myślicieli „odwiecznego” uzasadnienia dla koncepcji ewolucyjnych lub też spójności ewolucji z Logosem. Dobry przykład takiej praktyki znajdziemy choćby w książce bp Andrzeja Siemieniewskiego „Stwórca i ewolucja stworzenia”.


Michał Chaberek jest jednak przede wszystkim teologiem i filozofem. Poza rekonstrukcją nauczania Kościoła pokazuje też liczne trudności jakie towarzyszą koncepcji teistycznego ewolucjonizmu – choćby jej wychylenie ku panteizmowi.


Drugim niezwykle pasjonującym elementem książki jest rekonstrukcja sporu pomiędzy ewolucjonizmem i kreacjonizmem, która prowadzi autora do wniosku jak dotąd właściwie nieobecnego w polskiej literaturze naukowej: „W sporze kreacjonizmu i ewolucjonizmu, toczącym się w latach 50.-80. ubiegłego wieku, często mieszane były płaszczyzny naukowa, filozoficzna i religijna. Debata została poprawnie zdefiniowana dopiero z chwilą powstania teorii inteligentnego projektu. Wtedy to naukowe tezy darwinizmu otrzymały również naukową (a nie religijną) odpowiedź. Promotorzy nowej idei podważyli przede wszystkim darwinistyczne przekonanie o kluczowej roli przypadku w ukształtowaniu obecnych form biologicznych. W miejsce przypadku zaproponowali ideę testowania struktur biologicznych pod kątem istnienia w nich realnych projektów będących pochodną intelektu”. Przedstawicie inteligentnego projektu, jak choćby naukowcy z Discovery Institute nie budują religijnej teorii raczej prowadząc praktyczne badania pokazują słabe punkty ewolucjonizmu (nie negując tych jego elementów, które bronią się w badaniach). Do tej pory nie udało się ewolucjonistom poważnie podważyć tezy IP o istnieniu tzw. nieredukowalnych złożoności, których powstanie na drodze ewolucji zostało podważone.


Oczywiście, o czym pisze o. Chaberek, wciąż próbuje się inteligentny projekt zaszufladkować do grupy wcześniejszych teorii kreacjonistycznych, które zawsze miały komponent biblijny. Jednak tego typu próby są raczej wyrazem bezradności wobec niektórych zarzutów IP stawianych neodarwinizmowi. Pewną odpowiedź zarzutom religijności dał Anthony Flew, ikona brytyjskiego ateizmu: „Myślę, że najbardziej imponującymi argumentami na rzecz istnienia Boga są te podparte ostatnimi odkryciami naukowymi. […] Myślę, że argument z inteligentnego projektu dzisiaj jest o wiele silniejszy niż wtedy, gdy go po raz pierwszy spotkałem. […] Obecnie wydaje mi się, że osiągnięcia ponad pięćdziesięciu lat badań DNA dostarczyły materiału dla nowego i niezwykle mocnego argumentu za tym projektem”; Michał Chaberek dodaje „Anthony Flew nie mówił o swoim religijnym nawróceniu, lecz zmianie poglądów filozoficznych pod wpływem argumentów z IP. Oznacza to, że nowa teoria dostarczyła mu racjonalnych, naukowych i przekonujących argumentów”.


Nie wiemy jaki będzie dalszy los inteligentnego projektu, być może jest to tylko propozycja krytyczna mobilizująca do odnowienia spojrzenia teoretycznego na świat biologiczny. Wydaje się pewne, że wielu darwinistów traktuje swoją teorię niczym dogmat (anty)religijny, gdy tymczasem jest to tylko jedna z XIX wiecznych teorii potrzebujących dziś rozszerzenia. Trzymanie się teorii Darwina można porównać do sytuacji, w której pomimo licznych nieścisłości wciąż trzymalibyśmy się teorii Newtona, jako ogólnej teorii fizycznej. Wiemy przecież, że owszem ma ona swoje znaczenie, ale jako teoria mniejszego zasięgu, skuteczna tylko w określonych sytuacjach. Spór o ewolucję ma też swój fundamentalny komponent, dlatego rozpala antagonistów. Pomiędzy inteligencją a przypadkiem odbywa się poszukiwanie odpowiedzi na podstawowe pytanie - pytanie o racjonalność świata.


 

Tomasz Rowiński

 


M. Chaberek, Kościół a ewolucja, Wydawnictwo FRONDA, 2012

Odsłon: 10183



Komentarze: 160

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 13:49

    Warto przeczytać ten artykuł o silniku protonowym bakterii nieredukowalnie złożonym mechaniźmie który nie mógł ewoluować, z uwagi na jego nieredukowalną złożoność, w artykule są wyjaśnienia żekomego obalenia nieredukowalnej złożoności przez ewolucjonistów. LINK

    w Nature biolog ewolucyjny z University of Chicago, Jerry Coyne, stwierdził:

    Nie ma żadnych wątpliwości, że złożoność procesów opisanych przez Behe'ego zniechęca do prowadzenia badań nad nimi i trudno będzie rozwiązać zagadkę ich ewolucji. […] Być może nigdy nie będziemy w stanie wyobrazić sobie pierwszych protoprocesów.

  2. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 13:50

    oczywiście rzekomego

  3. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 14:31

    Michael A. Cremo i Richard L. Thompson - Zakazana archeologia online LINK

  4. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 14:37

    Dlaczego kreacjonizm? - ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk SDB LINK

  5. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 14:40

    Ewolucjonizm, ale jaki? o. prof. Mieczysław A. Krąpiec LINK

  6. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 14:42

    Personalizm a kreacjonizm - prof. dr hab. Piotr Jaroszyński LINK

  7. Zobacz profil Antek2003 Antek2003 napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 14:52

    Wraz z rozwojem naszej wiedzy naukowej coraz bardziej zrozumiałe sa zapisy biblijne. Po prostu wszystko sie zgadza. Weżmy chociażby stwierdzenie, że "Bóg stworzył człowieka, mężczyną i kobietą stworzył go". No i mamy chromosomy X (żeńskie) oraz Y (męskie) w każdej naszej komórce. Mnie najbardziej intryguje jednak fakt, ze wg księgi Genezis "ptaki powetrzne" pojawiły się przed "stowrzeniami chodzącymi po ziemi". Obecny stan wiedzy twierdzi, ze ptaki pochodzą od dinozaurów, człapiącyh po ziemi. A może ptaki i ryby miały wspólnego przodka? I wiedzieli o tym autorzy księgi Genesis a nie wiemy o tym my, ludzie 21 wieku?

  8. Zobacz profil Ejz3 Ejz3 napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 16:54

    @Jemioł "Warto przeczytać ten artykuł o silniku protonowym bakterii nieredukowalnie złożonym"

    zieeeeeeeew... LINK

     

    @Tomasz Rowiński "Przedstawicie inteligentnego projektu, jak choćby naukowcy z Discovery Institute nie budują religijnej teorii raczej prowadząc praktyczne badania pokazują słabe punkty ewolucjonizmu"

    - Zanim dorwę się do książeczki, poproszę o przykłady tych 'praktycznych badań'. Co ci panowie zbadali i gdzie opublikowali swoje wyniki? Czy ich badania mają praktyczne zastosowanie w jakiejkolwiek dziedzinie? Można przypuszczać, że skoro ich badania opierają się o lepsze argumenty, to wyniki muszą być dystansować przebrzydłych darwinistów. Poproszę tylko merytoryczne odpowiedzi.

  9. Zobacz profil napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 18:36

    Blumkwist. @ T.Rowiński "Pomiędzy inteligencją a przypadkiem odbywa się poszukiwanie odpowiedzi na podstawowe pytanie - pytanie o racjonalność świata" W tle zmagań ewolucjonistów i IP-owców czy też ktreacjonistów pojawia się nie tylko filozoficzne pytanie o racjonalność świata ale też pytanie teologiczne jeszcze bardziej fundamentalne - pytanie o istnienie Boga. Wielu bowiem robi siebie z teori ewolucji podpórkę do ich ateistycznych przekonań. Po przeprowadzeniu wiely dyskusji z ateistami, widzę jak fundamentalne znaczenie w obronie ich poglądów zajmuje teoria ewolucji. Podobie rzecz się ma na zachodzie wśród uczącej się młodzieży, dla wielu t. ewolucji jest nie do pogodzenia z wiarą. Dlatego odrzucają wiarę jako nienaukowy zabobon... Na dzisiejszym spacerze zrobiłem sobie taki myślowy eksperymeny; wyobraziłem sobie kosmitów którzy wylądowali na ziemi po totalnej zagłedzie ludzkości. Na ziemi nie było śladów ludzi,znależli jedynie przeróżne artefakty; były wśród nich m.in. glinane tabliczki z pismem klinowym, liczydła, kalkulatory i komputery n-tej generacji. Ponieważ byli wyjątkowo nie rozgarnięci wyciągneli na podstawie tych znależisk wniosek że ten skomplikowany komputer jest wunikiem ewolucji prowadzącej od glinienej tabliczki, przez liczydło i kalkulator aż to tegoż skomplikowanego urządzenia. Podobnie sensowna jest teoria ewolucjionistów...zastali mnogść gatunków, ewidentne znaki ewolucji od prostszych form do bardziej skomplikowanych, ale nie wkalkulowali w ten proces - podobnie jak owi kosmici - inteligencji która była przyczyną tego ewolucyjnego ruchu. 

  10. Wednesday, 29 February 2012, 18:44

    W tym jednym zdaniu jest zawarty cały problem z pozycją Kościoła Katolickiego w temacie ewolucjonizmu:

     

    "„Teza, którą stawiam […] mówi, że Kościół katolicki nie zajął jednoznacznego stanowiska wobec idei ewolucji rozumianej jako naturalny proces przyrodniczy prowadzący do powstania całej różnorodności biologicznej świata. Innymi słowy katolicyzm nie dysponuje obecnie jednoznaczną odpowiedzią na pytanie, czy ewolucja jako powstawanie gatunków (tzn. wydzielonych natur, w tym człowieka) na mocy praw przyrody oraz spontaniczne powstanie samego życia jest sprzeczne, czy zgodne z jego nauczaniem na temat stworzenia."

     

    Otóż to. Kościół "nie zajął jednoznacznego stanowiska" tam gdzie POWINIEN zająć i zdecydowanie bronić. Sprawa jest straszliwe ważna i ma niebagatelne konkekwencje dla kościoła, kultury, społeczeństwa. Zapraszam na stronę Biblijnego Towarzystwa Kreacjonistycznego: inteligentny-projekt.pl

     

     

  11. Zobacz profil Snaut Snaut napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 19:58

    @Ejz3

    "Czy ich badania mają praktyczne zastosowanie w jakiejkolwiek dziedzinie?"

    A w jakiej to dziedzinie mają praktyczne zastosowanie badania np. kosmologii kwantowej?

  12. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:06

    @Ejz3 na temat tej zpchajdziury czyli TTSie do którego Kolega ilnkuje jest w wyżej linkowanym artykule cyt.

    "Ale niektórzy ewolucjonistyczni bajarze nie kłopoczą się nawet fantazjowaniem na temat hipotetycznych dróg ewolucji takich mechanizmów. Im wystarczy tylko wskazanie podobnych elementów pełniących różne funkcje w różnych strukturach i stwierdzenie "a więc to musiało wyewoluować". Ewolucja pełni w tym przypadku rolę magicznego, uniwersalnego wypełniacza, którym zalepia się luki gdzie zupełnie brak empirycznego świadectwa. W ten sposób maskuje problem cytowany już Rennie:

    Te skomplikowane składniki owego narządu ruchu mają swoje prekursory w przyrodzie, co wykazali Kenneth R. Miller z Brown University i inni. Wić bardzo przypomina strukturę, za pomocą której pałeczka dżumy (Yersinia pestis) wstrzykuje do komórki toksyny. [31]

    Stwierdzenie, że bakteryjny system lokomocyjny "bardzo przypomina" strukturę wstrzykującą pałeczki dżumy jest nieco naciągane. Systemy te pełnią zupełnie odmienne funkcje: silnik protonowy jest narządem lokomocyjnym dostarczającym bakterii napędu w płynnym środowisku, system wstrzykujący nie ma nic wspólnego z napędem, jest to rodzaj molekularnej pompy służącej do atakowania innych komórek. [32] To "wyraźne podobieństwo" sprowadza się głównie do tego, że niektóre białka tworzące bakteryjny silnik protonowy są podobne do niektórych obecnych w strukturze wstrzykującej, gdzie pełnią zresztą inne funkcje.

    Najwyraźniej Rennie uznaje, że wystarczy wskazać podobne elementy pełniące różne funkcje w różnych strukturach, następnie rzucić na nie zaklęcie: "ewolucja" i sprawa rozwiązana. Dokładnie tak, jakby wskazać łopatki w odkurzaczu i łopatki w silniku turboodrzutowym, rzucić na nie zaklęcie "ewolucja" i już oto mamy rozwiązanie problemu powstania silnika turboodrzutowego dzięki ewolucji silnika z odkurzacza. Przypomina to stary argument, że możemy wierzyć, że ołów przekształca się w złoto, choć nikt nigdy nie widział jak alchemicy przeprowadzają taką transformację. A dlaczego możemy w to wierzyć? Bo alchemicy mieli kamień filozoficzny. W przypadku współczesnych ewolucjonistycznych alchemików transformujących systemy proste w złożone, miejsce kamienia filozoficznego zajmuje po prostu koewolucja. Nie wiadomo co prawda, jak taka koewolucja zachodziła, ale wierzymy, że zachodziła. John Bracht, genetyk i biolog komórkowy na University of California ironizuje:

    W tym przypadku teoria ewolucji funkcjonuje jako "teoria-zapchajdziura", którą zalepia się luki w wiedzy [evolution-of-the-gaps theory]. [33]

  13. Zobacz profil Ejz3 Ejz3 napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:06

    @Snaut kiepska próba odwrócenia uwagi od tematu...

  14. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:12

    oczywiście nie TTSie a  TTSS (type III secretory system).

  15. Zobacz profil Ejz3 Ejz3 napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:13

    @Jemioł uroczo zabawne ale niestety słaby, typowo kreacjonistyczny, strzał.

    Jeśli jesteś tak biegły, to zapewne bez problemu przytoczysz definicję "nieredukowalnej złożoności" którą wykoncypował sam mistrz zakonu Behe :). Rzuciłoby to nieco światła na sprawę, naprawdę :D

  16. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:27

    @Ejz3 Nieredukowalna złozonośc to taki układ, który nie może działać bez żadnego elementu koniecznego do jego prawidlowej pracy, czy jakiejkolwiek pracy, czyli jest nieredukowalnie złozony, takie układy nie mogą ewoluować na zasadzie drobnych zmian o jakich pisał Darwin, dlaczego? Ponieważ, ten układ musi posiadać wszystkie elementy do jego sprawnego działania, nie może być ulepszany, bo jego przejściowe formy by nie działały, a jest to element niezbędny w ewolucji.

  17. Zobacz profil Ejz3 Ejz3 napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:38

    @Jemioł  no i widzisz, już się zaczynają schody, bo zamiast zacytować precyzyjnie definicję jaką ulepił Behe, to podajesz jakąś swoja mutację, którą - kiedy się czyta, to już się kupy nie trzyma:

    "układ, który nie może działać bez żadnego elementu koniecznego do jego prawidlowej pracy"???

    - przecież to jawna tautologia! Kanapka z masłem to taka kanapka, która bez masła nie jest kanapką z masłem. No litości kolego...

  18. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:45

    @Ejz3 Ja definicji znać nie muszę wystarczy, że wiem o co chodzi, a co napisałem wyżej, powtórze raz jeszcze jest to układ który nie spęłnia wymogow ewolucji czyli nie mogą występować formy przejsciowe takiego nieredukowalnie złożonego układu, poniewaz forma pośrednia by nie dzialała, a co jest warunkie koniecznym ewolucji.

  19. Zobacz profil Jemioł Jemioł napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 20:47

    Np silnik bez łozysk nie będzie działał, nie bedzie działał bez rotora, bez statora, nie bedzie działał bez zasilania, bez przeniesienia nnergii w ruch obrotowy etc.

  20. Zobacz profil Ejz3 Ejz3 napisał/a:

    Wednesday, 29 February 2012, 21:51

    @Jemioł  No niestety, nie rozumiesz definicji Behego. Może Behe:

    "a single system which is composed of several well-matched, interacting parts that contribute to the basic function, and where the removal of any one of the parts causes the system to effectively cease functioning."

    Innymi słowy, Behe twierdzi, że łopata aby była łopatą, musi zawierać wszystkie elementy, inaczej nie będzie łopatą i nie będzie kopać. Zgadzamy się? Mniemam, że tak. To jest oczywiste. Ale nie jest prawdą, że niekompletna łopata by nie wcale działała. drewniany trzonek może znaleźć zupełnie inne zastosowanie: możesz kogoś nim puknąć, rozbić orzecha itp. I w tym wypadku jedynym warunkiem jest użyteczność.

    Jesli element jest uzyteczny dla organizmu to znaczy, że potencjalnie mógł funkcjonować i nieredukowalna złożoność Behego upada. Behe, na swoje nieszczęście, twierdzi, że wyjęcie którejkolwiek części rozwala cały system. A jeśli ktoś wyjmie wybrane przez siebie części i system będzie robił coś zupełnie innego? Dlaczego uważasz, że System Sekrecji Typu III nie jest świetnym przykładem kładącym twierdzenie Behego? Zwróć uwagę, że w definicji Behego NIE MA NIC O EWOLUCJI. Behe jest słabiutki, tyle że kreacjoniści są uparci.

1 2 3 4 5 6 7 8 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.