Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Dziecięcy smak w puszce drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Aborcja 27 October 2011, 19:00

Firma PepsiCo została oskarżona o to, że w celu poprawienia smaku wykorzystuje do produkcji swoich napojów linie komórek pochodzących z aborcji. Teraz akcjonariusze korporacji złożyli wniosek do Komisji Papierów Wartościowych, by firma zaprzestała prowadzenia badań z użyciem komórek dzieci zabitych w wyniku aborcji. Jednak nie tylko Pepsi wykorzystuje w swoich produktach takie komórki. Dokładnie to samo robią producenci kosmetyków.


/

O sprawie poinformowała organizacja Children of God. Rok temu PepsiCo zawarła 4-letnią umowę z firmą Senomyx, która miała opracować formułę, pozwalającą dłużej utrzymać moc substancji słodzących napojów PepsiCo. Korporacja przeznaczyła na badania 30 milionów dolarów. Przeciwnicy aborcji wezwali firmy Senomyx i PepsiCo do rezygnacji z doświadczeń z użyciem linii komórek pochodzących z abortowanych dzieci. Na wnioski organizacji Children of God odpowiedzieli przedstawiciele PepsiCo, którzy tłumaczyli, że nowa technologia, której opracowaniem zajmuje się Senomyx, ma pozwolić obniżyć kaloryczność napoi i poprawić ich smak.



„Amerykańscy obrońcy życia rozpoczęli więc bojkot produktów PepsiCo. Dołączyły do nich organizacje z Australii, Hiszpanii, Niemiec, Irlandii, Szkocji, Polski i Wielkiej Brytanii. Szefowa organizacji Children of God, Debi Vinnedge naciska na korporację, by zerwała kontrakt z Senomyx i poinformowała akcjonariuszy, na co idą ich pieniądze. Obrońcy życia chcą, aby Rada Dyrektorów PepsiCo przyjęła politykę, która opiera się na przestrzeganiu podstawowych standardów etycznych i nie współfinansowała skandalicznych badań, które – by poprawić jakość produktów – uciekają się do wykorzystywania komórek uśmierconych dzieci”- informuje PiotrSkraga.pl

 

Na pierwszy rzut oka informacja o tym, że Pepsi wykorzystuje komórki zamordowanych w wyniku aborcji dzieci może być odbierana jako skrajne oszołomstwo. Jednak okazuje się, że takie komórki są wykorzystywane w wielu innych gałęziach przemysłu. Dwa lata temu  pisałem, że szwajcarska firma farmaceutyczna Neocutis używa w niektórych swoich produktach komórki z ciał dzieci zabitych podczas aborcji. Wówczas proceder również wykryła organizacja Children of God. Specjalizująca się w dermatologii firma Neocutis podała mianowicie, że "kluczowym składnikiem" jej kremów jest "przetworzone białko skórne" (PSP), sporządzone na Uniwersytecie w Lozannie z tkanki skórnej pobranej od 14-tygodniowego abortowanego dziecka płci męskiej. Fragmenty ciała dziecka posłużyły do stworzenia komponentu, który ma pomagać w odbudowie starzejących się komórek. W ulotkach czytamy, że „komórki płodu mają zdolność niezwykłego rozwoju i są bardzo odporne przed stresem oksydacyjnym i fizycznym w porównaniu do komórek skóry dorosłych, co czyni je doskonałym źródłem do eksploatacji i wymiany na inny, choć mniej kontrowersyjny, środek do produkcji PSP”.


Kilka lat temu brytyjski dziennik „Daily Mail” opublikował wstrząsający reportaż o wykorzystywaniu komórek macierzystych w przemyśle kosmetycznym. „52-letnia gospodyni domowa wychodzi z kliniki uśmiechnięta. Mało ją obchodzi, że do odmłodzenia jej twarzy używano kontrowersyjnej i zabronionej metody”- pisali dziennikarze, którzy wymienili miejsca, gdzie można poddać się zabiegowi, do którego używa się komórek macierzystych. Na Barbadosie za 24 tysięcy dolarów, w luksusowych hotelach należących do obywateli byłych republik radzieckich, Europejczycy i Amerykanie mogą poddać się upiększającym zabiegom, korzystając z tkanek poronionych płodów. Placówki są tak oblegane, że na zabieg czeka się nawet kilka miesięcy. Klinika chwali się, że wstrzykuje swoim pacjentom szybko regenerujące się komórki z wątroby 6-12 tygodniowego „poronionego” płodu.  W 2009 roku policja zamknęła w Budapeszcie nielegalnie działającą klinikę, w której leczono ludzi pochodzącymi z dzieci zabitych podczas aborcji komórkami macierzystymi. Klientelę placówki stanowili tzw. „turyści komórkowi”, pochodzący głównie z USA, którzy widzieli w niej jedyną szansę wyleczenia swoich dolegliwości. Taka turystyka jest zresztą coraz popularniejsza.


Wiele „cywilizowanych” krajów na świecie pozwala na nieograniczone badania nad embrionami. Niedawno dołączyło do nich USA, po tym jak Barack Obama cofnął zakaz nad badaniami, który wydała administracja wielkiego obrońcy życia- Georga W. Busha. Przemysł aborcyjny lobbuje na rzecz legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych nie z uwagi na „prawa kobiet” czy prawo do „decyzji”. Czymś takim zajmują się opłaceni przedstawiciele handlowi w przebraniu feministek czy inni „pożyteczni idioci”. Wielki biznes chce legalizacji aborcji w jak największej liczbie krajów na świecie z uwagi na zyski. Oni potrzebują tych ciałek. Zblazowani starcy wychowani w kulcie piękna nie potrafią się już godnie zestarzeć. „Zawsze pieniądze. Zawsze te pieprzone pieniądze”- mówi bohater filmu „Kasyno”. Również w tym przypadku ma racje.

 

Łukasz Adamski    

Odsłon: 10467



Komentarze: 26

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Friday, 28 October 2011, 10:44

    Amerykanie juz protestuja i bojkotują Pepesi czas teraz na Polske

    LINK

  2. Zobacz profil Gaius Marius Gaius Marius napisał/a:

    Friday, 28 October 2011, 11:40

    Na jakimś etapie produkcji popularnego napoju używane są ludzkie szczątki. Oznacza to, że picie tego napoju to kanibalizm. Świat zachodni wraca do korzeni, jak widać.

  3. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Friday, 28 October 2011, 12:44

    Tym dzieciom pozwolono się jednak urodzić...ot taka subtelna różnica....

  4. Zobacz profil Mii Mii napisał/a:

    Saturday, 29 October 2011, 20:54

    okiem 'specjalisty' tzn biotechnologa o poglądach pro-life.. Widzę, że (podobnie jak w moim osobistym życiu) temat powrócił i powtarzacie artykuł z kwietnia (LINK - mój komentarz do tamtego artykułu nie doczekał się żadnej, niestety, odpowiedzi.. Komórki, o których mowa to HEK293 czyli linia komórkowa wyprowadzona z komórek pobranych w LATACH 70' z nerki abortowanego dziecka. Jednorazowo, a następnie zostały rozhodowane i umieszczone w międzynarodowych bankach komórek i od tych 30 lat używane w wielu laboratoriach zarówno badawczych jak i związanych z produkcją wszelakich artykułów. (Żadna z używanych obecnie komórek nie pochodzi bezpośrednio z organizmu tego dziecka, o ile ma to jakiekolwiek znaczenie w tej kwestii). To tak dla informacji, szczególnie dla tych którzy przerazili się, że wciąż giną dzieci aby produkować pepsi itd. [wspomniana kwestia kremów i komórek macierzystych to osobna sprawa - teraz chcę się skupić na HEKach]. Nie ma możliwości żeby komórki, na których sie prowadzi ww badania były zawarte w napojach! Niestety już tytuł artykułu sugeruje coś takiego - a to jednak nieporozumienie i wprowadzanie w błąd, nierzetelność i zbyt duże uproszczenie. Mój głos może zostać zrozumiany jako opozycja do postawy pro-life. Jednak tak nie jest. próbuję jedynie naprostować i wyjaśnić niektóre nieporozumienia.. cdn

  5. Zobacz profil Mii Mii napisał/a:

    Saturday, 29 October 2011, 20:54

    Dla mnie osobiście powstał w tej kwestii inny problem - w laboratorium, gdzie wykonuje badania do pracy mgr równiez wykorzystywana jest linia komórkowa HEK293. Nie zauważyłam, żeby dla kogokolwiek stanowiło to problem moralny. Dotychczas nie pracowałam na niej sama, jednak w tym tygodniu zmienił sie zakres moich badań i zostały mi wyznaczone właśnie te komórki do badań.. Kierując się głosami nawołujacymi do bojkotu powinnam rzucić studia, a profesorów, doktorów i kolegów nazwać mordercami, TAK? Co mogę, a co powinnam zrobić w tej kwestii? Czy jeśli uda mi się wywalczyć prace na innych komórkach zmini się cokolwiek, skoro na tych te badania i tak ktoś będzie robił? Gdybyśmy chcieli bojkotować wszystkie produkty, w których powstawaniu dokonuje sie czynów nieetycznych, musielibyśmy zbojkotować chyba wszytsko, co jest w sklepach. Bo jeśli nie komórki, to przekręty itp. Żeby życ etycznie trzebaby więc uciec wysoko w góry, zamieszkać samotnie i samowystarczalnie w chatce czy jaskini, zdala od złych ludzi, produktów i mediów, ktoś chętny?  - piszę to, żeby pokazać, że w praktyce rozwiązanie dylematów etycznych wcale nie jest takie proste..

  6. Zobacz profil Soyt Soyt napisał/a:

    Saturday, 29 October 2011, 23:30

    No właśnie, @Mii... Sam się uważam za Pro-Lifera. Z poglądem autora w większości się zgadzam. Obawiam się jednak, że życie nie jest tak czarno-białe jak się panu Adamskiemu wydaje. Wkraczamy na pole medycyny i biologii,  a granice moralności nieraz nie są tak wyraźne jak się wydaje. W artykule są zapewne  przekłamania wynikające z nieznajomości tematyki biologicznej, dlatego chętnie wysłuchałbym argumentów drugiej strony, albo po prostu jakiegoś biologa. Do tego w artykule wmiksowano parę spraw może i oburzających, ale tylko pozornie mających coś wspólnego z tematem. Tak łatwo grać na emocjach dotyczących życia. Życie jest oczywiście najważniejsze, ale oczekiwałbym większych kompetencji. Co do tych bojkotów. Bojkot jest często skuteczną formą protestu, ale też trzeba umieć go zorganizować "z głową". Myślenie (zastosuję tu słuszne, jak myślę, uproszczenie), że jak się nie będzie piło Pepsi, bo do każdej partii napoju trzeba zabić określoną liczbę nienarodzonych dzieci, jest, delikatnie mówiąc, naiwne. Nawet nie chodzi tylko o to, żeby się nie dać zwariować. W dyskusji nt. obrony życia, niestety (dla niektórych), trzeba po prostu używać sprawdzonych informacji, najlepiej z pierwszej ręki, czasami fachowych, a nie powielać pół-prawdy w imię "wyższych wartości". Ze szkodą dla tychże wartości...

« wstecz 1 2

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.