Antykatolicyzm jako przyczyna zgody na antykoncepcję u amerykańskich ewangelikalnych
Dodane przez:
Tomasz Terlikowski Kategoria:
Kościół
01 December 2012, 10:20
Przyczyny, dla jakich amerykańskie wspólnoty ewangelikalne odrzuciły wspólne dla wszystkich wyznań chrześcijańskich sprzeciw wobec planowania rodziny – analizuje w swojej najnowszej książce dr Allan Carlson.
„Godly Seed: American Evangelicals Confront Birth Control, 1873-1973” ukazuje, jak środowiskom proaborcyjnym i proantykoncepcyjnym udało się rozbić wspólnotę moralną chrześcijan w sprawie stosunku do antykoncepcji. Do lat 30. dwudziestego wieku stanowisko wszystkich chrześcijan w tej sprawie było wspólne. Chrześcijanie uważali, że o wielkości rodziny decydować ma Bóg, a nie człowiek posługujący się rozmaitymi sztucznymi technikami. Jednak później – w środowiskach protestanckich i to nawet ewangelikalnych – zaczęto uznawać, że sztuczna antykoncepcja jest dopuszczalna, a sprzeciw wobec niej to „sprawa katolików”.
Jak do tego doszło? Carlson nie pozostawia wątpliwości, że przyczyną była sprytna polityka środowisk (dodajmy, że zazwyczaj antychrześcijańskich, eugenicznych i nierzadko rasistowskich) propagujących „planowanie rodziny”. Zastosowały one tradycyjną politykę „dziel i rządź” i przekonały ewangelikalnych chrześcijan, że w imię wyswobodzenia sumień z „rzymskiego zniewolenia” trzeba pozostawić ewangelikalnym „wolność” w sprawie antykoncepcji. A jako, że antykatolicyzm w wielu z wyznań ewangelikalnych był istotnym elementem tożsamości, to posłużenie się nim, okazało się niebywale skuteczną techniką walki z tradycyjną moralnością chrześcijańską.
Carlson pokazuje jednak także, i to daje nadzieję, że obecnie część środowisk ewangelikalnych odwraca się od antykoncepcji, a nawet naturalnych metod planowania rodzin i uznaje, zgodnie z wielowiekową chrześcijańską tradycją, że dawcą życia i jedynym, który naprawdę wie, ile dzieci powinno mieć małżeństwo jest Bóg. Rodziny takie pozostawiają więc decyzje w sprawie swojego potomstwa samemu Bogu. Zjawisko to pokazuje zresztą, że autentycznie przeżywane chrześcijaństwo prowadzi zazwyczaj do takich samych wniosków moralnych. I daje nadzieję na prawdziwy ekumenizm, który nie byłby ignorowaniem różnic, ale stawianiem im czoła w duchu Ewangelii.
Tomasz P. Terlikowski
Odsłon: 1124
Komentarze: 5
Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.
1
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.
Saturday, 01 December 2012, 11:33
Saturday, 01 December 2012, 16:57
Saturday, 01 December 2012, 21:51
Friday, 13 January 2012, 08:43
Friday, 13 January 2012, 21:30