DrukujStaruszka skrytykowała homoparadę. Do jej drzwi zapukała policja

  • Kategoria: Świat
  • piątek, 30 października 2009 19:24

Oskarżenie o „przestępstwo nienawiści” oraz policyjne przesłuchania. To cena, jaką zapłaciła 67–letnia Brytyjka za to, że skrytykowała jedną z ulicznych parad homoseksualistów.

 

Policjanci przyszli do domu Pauline Howe i poinformowali ją, że grozi jej oskarżenie o „przestępstwo nienawiści". Co zrobiła? Napisała list ze skargą do rady miasta na organizowaną w Norwich paradę homoseksualnych aktywistówych. Przestraszona kobieta natychmiast zwróciła się po pomoc prawną do Instytutu Chrześcijańskiego, który zajmuje się poradami w tego typu sprawach.

Po tym co usłyszała od funkcjonariuszy, Howe obawia się zagrożenia wolności religijnej. - Wolność wyznawania naszej chrześcijańskiej wiary została zgnieciona. Nie będziemy już mogli głośno mówić o swoich przekonaniach bez strachu, czy nie zostaniemy pozwani – mówi.

W swym liście do władz miasta pytała dlaczego zachowania, które powinny pozostać prywatnymi muszą być prezentowane w sferze publicznej.  Zastanawiała się również, czy tego typu impreza, inicjowana przez garstkę aktywistów, którzy wcale nie reprezentują całej mniejszości jaką tworzą osoby homoseksualne musi cieszyć się poparciem miasta.

Mike Judge z Instytutu Chrześcijańskiego, uważa, że wizyta policji i straszenie Howe może być symptomatyczne dla ograniczania fundamentalnych swobód obywatelskich. - Dla demokracji ważne jest by obywatele mieli prawo do wypowiadania swych przekonań, nawet jeśli są one niepopularne, czy niewygodne dla rządu czy innych ciał. Chrześcijanie nie mogą czuć się jak przestępcy, kiedy mówią o tym, w co wierzą – mówi.

Homo-propagandziści krytykują kobietę za posługiwanie się biblijnym terminem „sodomici” w odniesieniu do ich praktyk seksualnych. Oburzyli się także, kiedy wspomniała o chorobach przenoszonych drogą płciową. Staruszkę wsparła lokalna społeczność.

Sami homo-ideolodzy wypowiadają się - o dziwo - powściagliwie. Lider  brytyjskiego lobby homoseksualnego Ben Summerskill stwierdził, że akcja była „nieproporcjonalna” w stosunku do czynów kobiety. Wtóruje mu komentator "The Daily Telegraph", homoseksualista Andrew Pierce: "Jakim rodzajem społeczeństwa musielibyśmy się stać, gdyby wyrażanie poglądów religijnych zawsze kończyłoby się pukaniem do drzwi przez policję?" - pyta retorycznie.

Instytut Chrześcijański jest organizacją charytatywną, powstałą w 1990 roku w Wielkiej Brytanii. Jej celem jest wspieranie i promocja chrześcijaństwa w tym kraju.

 

JaLu/Lifesitenews.com

 

 

  • digg.com
  • wykop.pl
  • Zapisz do del.icio.us
  • Ciekawe
  • Odsłon: 3246

Komentarze: 20

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil AWK AWK napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 19:31

    Każdemu, kto nie udowodni, że choć raz wyznał: - Kocham homoseksualistwów. - groża procesy?

    Oczyiście krytka wierzeń chrześcijańskich i np. procesji Bożego Ciała nie podlega krytyce.

  2. Zobacz profil Drhipis Drhipis napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 20:16

    @Akapit 2 od końca.

    na szczęście homoseksualiści bronią się przed nagdorliwą władzą.

  3. Zobacz profil Kanu Kanu napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 20:31

    Jeszcze 20 lat i wielce oświeceni brytyjczycy będą żałować swoich "tolerancyjnych" poglądów. Moim zdaniem przyjdzie czas, że zaczną sobie uświadamiać swoje błędy, ale wtedy może być już dla nich za późno. Oby Polska pozostała w miarę normalna...

  4. Zobacz profil rozkat rozkat napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 20:34

    Cóż, nie przeczę, że trochę się irytuję czytając takie informacje, ale niestety ostatnio i w większości są tylko takie...

  5. Zobacz profil antylewus antylewus napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 21:02

    jeżeli europa nie zatrzyma nachalnej inwazji sodomii i dewiacji to czeka nas katastrofa podobna do tej gdy nie powstrzymano w porę nazistów i bolszewików

  6. Zobacz profil Maksymilian Maksymilian napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 21:10

    Kolejny krok do "Operacji Chusta" p. Terlikowskiego :( - Broń Panie Boże !!!

  7. Zobacz profil lelek napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 21:20

    Warto byłoby prześledzić procedurę policyjną : to znaczy - od napisania listu DO RADY MIASTA - i co dalej?? Wydawałoby się , że normalna Rada Miasta występuje do Burmistrza Miasta z zapytaniem o podstawę prawna i okoliczności wydania zgody na "marsz" , może zresztą taka zgoda nie jest potrzebna. Generalnie - to rada miasta winna była przekazać tej pani pisemne uprzejme wyjaśnienia , choćby ją nie satysfakcjonowały. Tymaczasem ktoś z rady miasta lub z urzędu burmistrza dokonał DONOSU NA OBYWATELKĘ KORZYSTAJĄCĄ Z PZRYSŁUGUJĄCEGO JEJ PRAWA DO ZADAWANIA PYTAŃ SAMORZĄDOWI. W końcu to z jej podatków ci państwo mają diety radnych lub wynagrodzenia w magistracie. No i kto na komendzie wydał polecenie stójkowym , żeby poszli do jej domu zamiast pilnować bezpieczeństwa na ulicach - i zawracali jej głowę- przecież nawet w Wielkiej Brytanii , która ma raczej ekscentryczny wymiar niesprawiedliwości - nie wydaje się aby do obowiązków policji mundurowej ( stójkowych) należało ustawianie do pionu "moralnego" staruszek piszących listy do rady miasta. Proszę sobie wyobrazić , że w Polsce komendant posterunku na telefon od burmistrza ( przecież mu nie podlega) wydaje polecenie policjantom , że mają iść do domu moherowego bereta i groźnie wypytywać ten beret o przyczyny wysyłania listu do rady miasta (np. Krakowa) z zastrzeżeniami do np. marszu na Wawel żeby zaanektować pamięć o Władysławie Warneńczyku. Przecież ci policjanci po prostu zwróciliby uwagę komendantowi , że właśnie mają 300 innych planowanych spraw i b) TO DO NICH NIE NALEŻY. ZRESZTĄ KOMENDANT POSTERUNKU RACZEJ W ROZMOWIE TELEFONICZNEJ Z człowieczkiem z Urzędu Miasta zaproponowałby rozmówcy zmierzenie sobie temperatury z podejrzenia o gorączkę 45oC. Coś mi tu nie pasuje od strony prawnej.TAJNY HOMOŚ W KOMISARIACIE????

  8. Zobacz profil Hugo Hugo napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 21:26

    Lelek, słuszna uwaga. Jednak obawiam się, że w Polskim wydaniu by to przeszło jeszcze bardziej gładko. Policjanci już po hamburgery jeździli i za taksówkę robili.... szkoda słów. Raczej nie zwiększają mego poczucia bezpieczeństwa, a bywa, że i przeciwnie.

  9. Zobacz profil Sauelios Sauelios napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 21:27

    Jeśli p. Howe napisała list do rady miasta, "dobra dusza" z magistratu musiała uprzejmie donieść o tej straszliwej zbrodni popełnionej przez nadawczynię. Za niedługo prawdopodobnie policjant będzie miał obowiązek natychmiastowo wykonać wyrok wydany w trybie przyspieszonym - może zastrzelić takiego zbrodniarza czy zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary - "ćwiarę" (25 lat pierdla)?

  10. Zobacz profil lelek napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 21:49

    @Hugo

    policjanci mogli pojechać po hamburgera dla szefa w MSWiA albo podwieść dyrektora Departamentu "tego i owego" - ale to pozostawało W RAMACH BIURPKRACJI- było nieprawidłowścią wewnątrz systemu - i nie uderzało bezpośrednio w prawa do swobody wypowiedzi obywatela- raczej uderzało go po kasie i - zwracam uwagę - zostało ukarane. Nasza rodzima biurokracja żyje na nasz koszt pełną garścią, nieraz łamiąc prawo, ale jeszcze NIE INGERUJE BEZPOŚREDNIO W PRAWA KONSTYTUCYJNE OBYWATELA DO SWOBODNEJ WYPOWIEDZI - W LISTACH DO WŁADZY. Tymczasem w ramach kolejnego etapu upadku Britisz Empajer - mają tam komunę jak ta lala - ale są za głupi , żeby się z tym kryć. U nas za komuny byłoby wezwanie bereta na UB i rozmowa z porucznikiem Mączką czy Marchewką wg scenariusza: Co- władza ludowa się pani nie podoba????!!Czyli wszystko zostałoby w czterech ścianach. Gdyby ta 'wspólnota" , która popiera tę panią była sprytna - to zaczęłaby zasypywać setkami i tysiącami takich listów miejscowe rady miast , burmistrzów i komisariaty. I potem czekać na efekty.

  11. Zobacz profil AlexSailor napisał/a:

    piątek, 30 października 2009, 23:33

    O czym tu mówić. Przecież to faszyzm w najczystszej formie ubrany tylko w prawo a'la ustawy norymberskie.

    A tak na marginesie, to cóż zrobiliby tej pani, skoro wezwana na przesłuchanie stwierdziłaby, że zboczeńców nie cierpi i najchętniej by ich obnoszenie się penalizowała. A następnie przesłuchującemu ją policjantowi zgłosiłaby przestępstwo szykanowania przez policję za wyrażanie poglądów, czego dowodem jest właśnie jej przesłuchanie.

    Zamknęliby ją w więzieniu, w obozie koncentracyjnym?

    Może ktoś znający realia odpowie.

  12. Zobacz profil Gaius Marius Gaius Marius napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 00:19

    Wielka Brytania to dziwny kraj. My w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że wszystko musi się dziać zgodnie z literą prawa, natomiast wszelkie niejasności muszą być interpretowane na korzyść obywatela. W Wielkiej Brytanii (i innych krajach anglosaskich) natomiast jest coś takiego, jak Common Law, czyli prawa tworzonego ad hoc, na chłopski rozum. Minusem takiego systemu prawnego jest to, że jest on szalenie podatny na propagandę, co praktycznie przekłada się na koniec demokracji w UK. Działa to w ten sposób, że na przykład w przepisach prawa jest coś tam mgliście nabąknięte o "przestępstwie nienawiści", natomiast praktyczne doprecyzowanie, jaki konkretnie czyn pod to przestępstwo podpada, pozostawione jest policji, urzędnikom, sędziom itp. Stąd też całe mnóstwo przerażających sytuacji w Wielkiej Brytanii związanych z odbieraniem dzieci rodzicom, bo jakiś urzędnik tak akurat zadecydował, ściganiem osób krzywo patrzących na homoseksualistów, zakładaniem niezwykle drogich i skomplikowanych elektronicznych systemów inwigilacji (wymyślonych i wprowadzonych do użytku w celu walki z terroryzmem) osobom podejrzanym o pozostawianie śmieci w lesie, albo wręcz dostarczającym zbyt mało odpadków podlegających recyklingowi, przykłady możnaby mnożyć w nieskończoność. Nachodzenie jakiejś emerytki przez krawężników z powodu jej poglądów to przy tym wszystkim pikuś.

  13. Zobacz profil GeigerCounter GeigerCounter napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 00:27

    siem powtorze.

    przyszli chrysto aktywisty i powiedzialy pani co napisac, czyli zrobily dokladnie jak te aktywisty co im sie nie podobaja. hmm jaka jest roznica? zgubilem sie

  14. Zobacz profil Romeo Romeo napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 10:55

    Zastraszmy wszystkich, którzy inaczej myślą, a osiągniemy "raj"....tylko, że w tym "raju" zawsze któś inaczej pomyśli, więc Orwell "1984"

  15. Zobacz profil Justyna. Justyna. napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 11:12

    homofaszyści!

  16. Zobacz profil Yaro Yaro napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 12:15

    W Stanach będzie tak samo, albo lepiej...

    Po podpisaniu uchwały przez Husseina Obamę nawet nikt krzywo nie spojrzy w kierunku geja czy innego zboczeńca.

  17. Zobacz profil kaktus kaktus napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 13:25

    Nie dowiaduję się najważniejszego: co napisała pani w liście? konkretnie.

  18. Zobacz profil Janusz Janusz napisał/a:

    sobota, 31 października 2009, 15:48

    Ludzie!!! 67-letnia staruszka! Sam jestem w wieku mocno "średnim". Też jestem "staruszkiem"? Coś wiem o starości; tej Pani brakuje do niej +- 10 lat. Zresztą, "staruszkiem" jest ten, kto jak starzec się prowadzi. Jako belfer, mogę kompetentnie powiedzieć: znam 18-to, 20-toletnich staruszków. Nie ruszają się, mają browarne bebzuny, postawę ostatnich człapunów. Do tego - co najważniejsze - mają nastawienie do życia zgrzybiałych ramoli: ciągle są zmęczeni, ciągle na wszystko narzekają, nic im się nie chce, nic im się nie podoba... Kudy im do mnie! Świetnie pływam, jak mam czas - robię kilkudziesięciokilometrowe marsze, codziennie jeżdżę na rowerze! Adminie: jak dożyjesz 67 lat, przypomnij sobie co napisałeś o tym pięknym wieku!

  19. Zobacz profil Tomasz A.S. napisał/a:

    niedziela, 1 listopada 2009, 00:11

    @Janusz zgadzam się z Tobą, o nas, jako o staruszkach, piszą zazwyczaj 40-letni starcy. Tacy jak właśnie piszesz: "Nie ruszają się, mają browarne bebzuny, postawę ostatnich człapunów. Do tego - co najważniejsze - mają nastawienie do życia zgrzybiałych ramoli: ciągle są zmęczeni, ciągle na wszystko narzekają, nic im się nie chce, nic im się nie podoba..." Jak byliśmy w ich wieku ... ech!

  20. Zobacz profil lelek napisał/a:

    niedziela, 1 listopada 2009, 16:52

    @GeigerCounter,

    pisanie listów do gazet i ogólnie rozumianego "rządów" to stara tradycja angielska (brytyjska)z czasów, gdy głos obywatela był jeszcze słuchany ( czyli od XVIII wieku). W postkomunistycznej Polszcze jest nie do pomyślenia w pewnych kręgach, zwłaszcza w dziennikarskich i starych propagandzistów z kumitetów PZPR - żeby obywatel/obywatelka napisał list, który nie jest donosem na sąsiada lub pseudo-listem , jakie do dzisiaj piszą do włanej gazety niżsi rangą pracownicy ( tradycja od 1945 r.). A w Wlk. Brytanii jest to jeszcze możliwe - choć, jak widać, jest to wołanie na puszczy. Proszę nie padać ofiarą włanych uprzedzeń. Ta "starsza pani" wcale nie musi być chrześcijanką ani(tym bardziej) katoliczką. A w szczególności - jest tam dostatek ludzi , którym proboszcz nie musi pisać listów. Jak pokazuje ogląd rzeczywistości największa liczba pseudo-listów w historii najnowszej została napisana do własnej gazety przez redaktorów Trybuny Ludu i Wybgazu.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.