DrukujRząd sprawdzi Amerykanom e-maile. By żyło się lepiej

  • Kategoria: Świat
  • niedziela, 26 kwietnia 2009 12:57

Rząd będzie mógł śledzić każdy ich ruch, każdą operację obywateli w internecie. Do Senatu USA trafią wkrótce dwie ustawy, które przyznają rządowi zdumiewająco szeroki dostęp do prywatnych danych amerykańskich użytkowników sieci.

 

Teatr bajek amerykańskiej demokracji.Teatr bajek amerykańskiej demokracji.

Dostęp do prywatnej korespondencji elektronicznej, zamykanie przepływu niektórych informacji, a nawet kontrola przemysłu oprogramowania zabezpieczającego komputery – do tego będzie mógł się posunąć amerykański rząd w imię zapobiegania tzw. cyberzagrożeniu. Senator Jay Rockefeller przedstawił izbie dwie ustawy w tym zakresie - informuje "Nasz Dziennik".

Pomysły przedstawione przez demokratę mają być częścią tzw. Aktu cyberbezpieczeństwa 2009. Na jego mocy powstałoby Biuro Doradcy ds. Narodowego Cyberbezpieczeństwa, podległe bezpośrednio prezydentowi. Miałoby chronić kraj przed atakami przy użyciu sieci internetowej.

Właśnie w imię ochrony bezpieczeństwa państwowego służby te miałyby dostęp do prywatnych informacji, bez uzyskiwania jakichkolwiek pozwoleń. Dostęp do komputerów obywateli byłby nieograniczony żadnym prawem ani regulacjami, jakie do tej pory obowiązują policję i inne organy rządowe.

- Zwracamy uwagę na nieakceptowalnie wysoką podatność naszego kraju na masową cyberprzestępczość, cyberszpiegostwo oraz cyberataki, które mogą uszkodzić najistotniejsze elementy naszej infrastruktury - brzmi fragment uzasadnienia wnioskodawców.

Prawnicy ostrzegają jednak, że mimo istniejącego zagrożenia takich ataków, próby wprowadzenia proponowanych przepisów łamią prawa konstytucyjne. - Tak drastyczna interwencja rządu w sieć i czyjąś osobistą korespondencję gwałci zarówno jego bezpieczeństwo, jak i prywatność - uważa Leslie Harris, prezydent Center for Democracy and Technology, oficjalnie sprzeciwiając się ustawie.

Producenci oprogramowania i sprzętu komputerowego także - jak się można domyślać - nie są zachwyceni. W „Dolinie Krzemowej” ustawę określa się jako mglistą i natrętną.

Jak wnioskodawcy bronią pomysłu? Kreują potrzebę. Senator Rockefeller roztacza katastroficzne wizje globalnego zagrożenia, które wymagają natychmiastowego wprowadzenia takowych regulacji. W niebezpieczeństwie – według niego - jest niemalże wszystko: począwszy od źródeł wody pitnej, elektryczności i systemów bankowych, aż po światła ruchu drogowego i elektroniczne listy pacjentów w służbie zdrowia.

Dlatego – jego zdaniem – nowe przepisy muszą chronić infrastrukturę bez względu na koszty. - Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań, czeka nas sieciowy huragan "Katrina" - straszy dodatkowo senator Olympia Snowe.

Kto miałby decydować czyją prywatną korespondencję trzeba przejrzeć? To zadanie przypadłoby... sekretarzowi handlu. Nikogo to jednak nie dziwi, bo czego się nie robi w imię ochrony państwa. Nikt też nie pyta jak daleko od "kontroli przepływu informacji" do cenzury.

Jeśli akt cyberbezpieczeństwa wzmocnią dwie proponowane ustawy, niedługo może się okazać, że amerykańska sieć zadziwiająco upodabnia się do chińskiej. Tam niewygodne dla rządu informacje nie mają najmniejszych szans na pojawienie się w internecie.

AJ/ND

 

 

  • digg.com
  • wykop.pl
  • Zapisz do del.icio.us
  • Ciekawe
  • Odsłon: 1704

Komentarze: 11

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Pan Zagłoba napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 14:32

    Nowy Wspaniały Swiat - tym razem rodzi sie nie nad Zólta Rzeka, czy tez nad Wolga, ale nad Potomakiem i Hudson River :-(

  2. Zobacz profil Pokręć Pokręć napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 16:45

    Zajebiscie. Tylko tak dalej. Jesli w USA sa jeszcze prawdziwi Amerykanie, to dadza do wiwatu Obamom i Rockefellerom. A jesli juz ich nie ma (w koncu Obama wygral jakas wiekszoscia) - to dostana w tylek dawke komunizmu jak nalezy. Moze sie opamietaja?

  3. Zobacz profil Sauelios Sauelios napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 16:53

    To niezgodne z konstytucją, ale rząd, który czerpie z niej władzę, jej nie przestrzega. Różnica między bushyzmem/obamizmem a stalinizmem jest taka, że w stalinizmie generalnie używano terroru twardego, czyli bicia i brutalnej inwigilacji. W bushyzmie/obamizmie raczej używa się terroru miękkiego, czyli brutalnej inwigilacji (porównaj skutki Ustawy Patriotycznej pozwalającej agentom federalnym na wypisywanie nakazów przeszukania bez konieczności udawania się do sądu). Terror twardy ogranicza się do sporadycznych przypadków (np. zagranicznych terrorystów i ludzi jeżdżących w pasie przy granicy z Meksykiem - ostatnio straż graniczna pobiła i wyciorała w szkle niewinnego człowieka, który właśnie tam się pojawił). Władza łatwo się nie opamięta, tym bardziej mając do dyspozycji tak przerażające narzędzie inwigilacji jak Ustawa Patriotyczna).

  4. Zobacz profil Alium Alium napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 17:23

    Dążenie do inwigilacji obywateli jest cechą każdej władzy. Problem pojawia się wtedy kiedy dostaje ona na to przyzwolenie

  5. Zobacz profil Sauelios Sauelios napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 18:15

    Amerykanie nie wiedzą, że Ustawa Patriotyczna, przepchnięta przez Kongres po atakach 11 września 2001 roku, została przygotowana znacznie wcześniej. Wygląda ona tak jak traktat lizboński: jej artykuły to poprawki artykułów kodeksu karnego liczącego tysiące tomów. A przepchnięto ją tak: przestraszono kongresmenów, że jeśli jej nie przegłosują, to niebo zwali się Amerykanom na głowy; tekst ustawy pojawił się w intranecie Kongresu 15 (!) minut przed głosowaniem, a kongresmeni ją przegłosowali. Tak więc agenci FBI mogą wypisywać sobie nakazy przeszukania bez pozwolenia sądu, a np. bankier, który na podstawie takiego nakazu zostanie zobowiązany do przekazania agentom federalnym dokumentacji wziętego na celownik klienta, nie ma prawa o tym powiedzieć NIKOMU (nawet składając w sądzie zeznanie pod przysięgą) pod karą pozbawienia wolności do lat 5.

  6. Zobacz profil zbig67 napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 21:17

    niech się lepiej zabezpieczą przed chińskimi i ruskimi hackerami bo im wszystkie technologie wykradają! ale łatwiej oczywiście straszyć i kontrolować zwykłych ludzi.

  7. Zobacz profil jok er jahu jok er jahu napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 21:45

    ja też tak chcę!! władza absolutna!!! http://www.youtube.com/watch?v=XIIFCfJ8JHM

  8. Zobacz profil Jana Jana napisał/a:

    niedziela, 26 kwietnia 2009, 22:33

    "Dążenie do inwigilacji obywateli jest cechą każdej władzy. Problem pojawia się wtedy kiedy dostaje ona na to przyzwolenie" - pełna zgoda Alium - dodam tylko, że aby władza dostała owo przyzwolenie musi się wcześniej sporo napracować nad zredukowaniem szarych komórek u swych obywateli do trzech, góra czterech sztuk, oczywiście wliczywszy w tę liczbę co najmniej jedną, na przykład z Ery ;-)

  9. niedziela, 26 kwietnia 2009, 22:47

    http://www.youtube.com/watch?v=X-yupRfvxcU nic dodac nic ujac...

  10. poniedziałek, 27 kwietnia 2009, 08:39

    Czekać tylko, jak zablokują wyświetlanie Frondy.pl w USA - w końcu ciągle podżegamy przeciw ich prezydentowi.

  11. Zobacz profil Terminus Terminus napisał/a:

    poniedziałek, 27 kwietnia 2009, 09:56

    Hmm, rodzi się ciekawy problem - wiele firm informatycznych, jest na szczęście spoza USA (np Kaspersky) i może odpuści sobie współpracę z rządem USA. Przecież trzeba udostępnić odpowiednie informacje o programie antywirusowym i ścianie ogniowej, aby FBI mogło swobodnie przenikać i sprawdzać komputery. Chyba nie każda firma na to przystanie - straci klientów. I pytanie - czy przedsiębiorcy korzystający z oprogramowania niespełniającego wymogów FBI, tj. z produktów firm nieamerykańskich, będą karani?

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.