DrukujMłoda kobieta sukcesu rzuca wszystko i idzie do Karmelu

  • Kategoria: Kościół
  • wtorek, 2 lutego 2010 12:10
Agnieszka Wójciak.

Agnieszka Wójciak.

Agnieszka Wójciak jest młoda, pełna życia, robiła karierę. Ale chce, jak mówi, "być jak najbliżej Jezusa", który od dłuższego czasu ją wzywał. Dlatego jedzie do Karmelu w norweskim Tromsø.

 

Fronda.pl: Kim jest Agnieszka Wójciak, kandydatka na karmelitankę?

Agnieszka Wójciak: Skończyłam zarządzanie, pracowałam na lotnisku w hotelu, zaczynając najpierw jako kelnerka, później zostałam managerem. Chciałam mieć swoją działalność. I udało się. Zajmowałam się cateringiem, a ostatnio prowadziłam restaurację.

A teraz kobieta pracująca, kobieta sukcesu jest jedną nogą w zakonie kontemplacyjnym w norweskim Tromsø.

Tak. Byłam tam już na takim krótkim rozeznaniu. Za dwa tygodnie wracam do Norwegii, żeby uczyć się języka i w listopadzie mam nadzieję, że Bóg pozwoli mi wstąpić do tamtejszego Karmelu.

Nie żal ci zostawiać tego wszystkiego. Bo z tego co wiem nieźle ci idzie w życiu.

Szczerze mogę powiedzieć, że mam duży pokój w sercu. W życiu czuję, że jestem w pełni swojej kariery, gastronomia i zarządzanie to rzeczy, które chciałam robić. Powoli awansowałam w życiu zawodowym i teraz czuję, że jestem u szczytu.

A co z takimi ludzkimi pragnieniami i marzeniami, jak małżeństwo, rodzina?

Spotykałam się i miałam relacje z chłopakami. Miałam też bardzo duże pragnienie macierzyństwa. I wyrzeczenie się tego jest dla mnie największą ofiarą. Ale gdy spotykasz Jezusa, to zyskujesz więcej. Zostawiam wszystko, ale po to, by mieć bardziej wszystko.

Skąd taki maksymalizm?

Właśnie ze spotkania z Jezusem. Miałam pieniądze, realizowałam się w życiu. Ale gdy spotkałam Jezusa tak rzeczywiście, ""na maksa", to chciałam już być tylko z nim. Poza tym, stopniowo rozumiałam i teraz teraz to wiem, że najważniejsze dla człowieka, to pełnić wolę Bożą.

Dlatego bardzo bliskie są mi słowa św. Pawła z listu do Rzymian: „Przecież On mówi do Mojżesza: Ja wyświadczam łaskę, komu chcę i miłosierdzie nad kim się lituje. Wybranie więc, nie zależy od tego, kto chce lub się o nie ubiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie” (Rz 9, 15-16). Sama pewnie bym sobie takiej drogi nie wybrała, bo nie jest łatwa.

I kiedy zaczęłaś się zastanawiać nad pójściem do zakonu?

Cztery lata temu. Kiedy stopniowo awansowałam w życiu zawodowym, zrozumiałam, że to nie jest cel mojego szczęścia. Nie pieniądze, nie kariera, ale Jezus. I Pan Jezus zaczął się o mnie mocno upominać. Zresztą pochodzę z wierzącej rodziny i mama często mi powtarzała, że Bóg jest najważniejszy i to On powinien być na pierwszym miejscu.

Przypominam sobie tutaj takie wydarzenie , przez które m.in. Jezus pokazał mi, że to On jest najważniejszy, a nie jakieś inne rzeczy. Kupiłam kiedyś samochód sportowy, mały, zgrabny, taki trochę "lanserski". Bardzo szybko go rozbiłam. Potem z perspektywy czasu oceniałam, że to auto wcale nie było mi niezbędne. Kupiłam je żeby mieć. Miałam pieniądze, to kupiłam.

Powiedziałaś, że Pan Bóg mocno się o Ciebie upominał.

Tak. Dla mnie były to bardzo czytelne znaki. Byłam chora na białaczkę i zostałam uzdrowiona. Wiedziałam, że Jezus może mnie z tego wyciągnąć i mocno Mu ufałam. Nie zawiodłam się.

Gdy byłam w Londynie, byłam natomiast świadkiem poważnego przestępstwa. Po tym traumatycznym przeżyciu byłam mocno rozbita psychicznie. Po powrocie od razu trafiłam do Karmelu, aby się modlić i dochodzić do siebie. To nie było zaplanowane. Tam Jezus okazał się dla mnie być najlepszym psychologiem. Doświadczyłam tam ogromnej Jego łaski.

I od razu czułaś, że Bóg Cię woła do Karmelu? Nie myślałaś żeby pójść do jakiegoś zgromadzenia czynnego, zająć się jakąś działalnością, albo np. pojechać na misje?

Pierwszym takim mocnym znakiem była ta wizyta w klasztorze i modlitwa, o której wspomniałam. Na początku bardzo chciałam pojechać na misje. Chciałam coś robić, chciałam po prostu działać. Ale Jezus wyraźnie daje znaki, czego oczekuje.

Pokazał mi jasno, że to nie ja zabawiam swoim działaniem, ale to On jest Zbawicielem. Wiem, że ja modlitwą mogę najwięcej zdziałać. Były takie przypadki w moim życiu, że jak chciałam coś dla kogoś zrobić to kończyło się to nie najlepiej. A wystarczyło, że zaczęłam się modlić, a Jezus zajmował się sprawami, które mu powierzałam.

???

Na przykład jednego dnia miałam dwa wypadki, bo coś chciałam zrobić, starałam się komuś pomóc i być bardzo aktywna. Jezus pokazuje, że On tego ode mnie nie wymaga. Ja muszę się przede wszystkim modlić za tę osobę, której chcę pomóc, a nie stawać na głowie i liczyć na siebie. On się najlepiej zatroszczy o wszystko. Sama nic nie mogę, z Nim mogę wszystko.

Z tymi misjami to trochę przypomina historię świętej Tereski od Dzieciątka Jezus.

Teoretycznie mogłabym pojechać np. do Afryki. Ale nie tego oczekuje ode mnie Jezus. Wyjazd do Karmelu odczytuję zresztą jako taki trochę wyjazd na misje. Jadę do Norwegii zgłębiać swoją relację z Jezusem i modlić się za ludzi, którzy tam mieszkają, którzy będą mnie prosić o pomoc, za grzeszników. Modlitwa i bycie z Jezusem to takie moje misje.

Czyli czułaś, że Twoim powołaniem jest modlitwa?

Nawet dokładniej kontemplacja. Oprócz takich wyraźnych znaków, o jakich mówiłam, Pan kierował do mnie delikatne sygnały. Jeździłam na rekolekcje ignacjańskie, też na inne, gdzie w ciszy zbliżałam się do Boga i poznawałam siebie. To mi zawsze odpowiadało.

Jezus jest obecny w Słowie Bożym. Jak się pytam Go czego ode mnie chce, to często odpowiada przez Słowo. Gdy zadawałam pytanie co robić, to pamiętam bardzo dobrze jaką dostałam pierwszą wyraźną odpowiedź: „Jeśli kto mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać” (J14, 23). To fragment dotyczący kontemplacji. Później przychodziły inne potwierdzające to.

Teraz mówisz już o wyjeździe. A czy przez cztery lata były jakieś trudności, które blokowały Twój wyjazd, stawiały go pod znakiem zapytania?

Gdy postanowiłam odpowiedzieć Jezusowi na wezwanie mnie do Karmelu powiedziałam o tym w domu. I spotkałam się ze sprzeciwem mojego taty. Jestem taką córeczką tatusia. Nie mógł się z tym pogodzić.

Co wtedy przeżywa człowiek, który z jednej strony jest pewny swojej decyzji i Bożego wezwania, a z drugiej napotyka na blokadę ze strony najbliższych?

Zaczęłam się kłócić z Panem Bogiem, bo coś się tu się nie zgadzało. Ale stopniowo oddawałam tę sytuację Jezusowi. Powiedziałam: „Panie Jezu, nie chcę niczego robić na siłę. Mogłabym mieć potem wyrzuty sumienia".

Czekałam cierpliwie, bo ufałam Jezusowi. Prosiłam, żeby jeśli naprawdę chce mnie w Karmelu, dał łaskę i przemienił mojego tatę. Bardzo chciałam, by tata pobłogosławił mnie na wyjazd. I udało się. Tata widział, że jestem szczęśliwa, myślami zupełnie gdzie indziej, zdecydowana na wstąpienie do zakonu i w kwietniu zeszłego roku przestał stawiać opór.

 Siostry modlą się i pracują. Siostry modlą się i pracują.

Ale skąd Norwegia. Mało w Polsce klasztorów zamkniętych, chociażby karmelitanek?

To też wskazanie Jezusa. Prosiłam Go: „Pokaż mi konkretne miejsce”. W lipcu zeszłego roku znajomy ksiądz zadzwonił do mnie, że przyjeżdża karmelitanka z Tromsø. Jest taka praktyka, że chore siostry mogą pojechać gdzieś do sanatorium. Na dzień przed jej powrotem spotkałam się z nią w Warszawie . Po kilku godzinach rozmowy z nią wiedziałam, że Pan dał mi odpowiedź. Poczułam się zaproszona w konkretne miejsce.

Duch wieje kędy chce…

Pan Bóg chce żebym opuściła wszystko. Zostawiła życie zawodowe, przyjaciół, rodzinę, w ogóle Polskę. Wiem, że w Norwegii jest bardzo dużo ciemności. W samym Tromsø jest 230 katolików na niecałe 5 tys. mieszkańców. Tak sobie tłumaczę, że latarnia ma świecić tam, gdzie jest najciemniej.

Wielu Norwegów choruje na depresję. Tłumaczy się, że duży wpływ ma na to tamtejszy klimat. Ale po rozmowie z ludźmi okazuje się, że często przyczyną depresji jest duchowe umieranie ludzi. Dlatego czuję się też wezwana tam, gdzie jest duża potrzeba wypraszania łaski Bożej.

Byłaś już tam na rozeznaniu. Czyli wiesz mniej więcej co Cię czeka?

Przygoda z Jezusem i jeszcze większa z Nim relacja. Będę mogła być bardzo blisko Niego. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przyjdą trudności, ból, cierpienie. Ale myślę, że będę to mogła ofiarować w intencji świata, grzeszników.

A tak w szczegółach, to jak wygląda dzień karmelitanki?

Siostry wstają o 6.00. Potem jest brewiarz i śniadanie. Następnie godzinna modlitwa myślna, czyli takie trwanie przed Bogiem. Później przygotowanie do Eucharystii, która jest o 9.00, razem z dziękczynieniem.

Od 10.15 do 12.15 siostry pracują. Jedna pisze ikony, inne coś wyszywają, robią świece. Każda zgodnie ze swoimi talentami i potrzebami klasztoru. Po pracy modlitwa i obiad.

Po obiedzie rekreacja. Siostry spotykają się razem. Można wtedy porozmawiać o różnych rzeczach. Od 15.00 d0 16.00 jest godzina miłosierdzia, którą siostry spędzają indywidualnie. Można np. odmówić Koronkę, odprawić drogę krzyżową. Potem jest pół godziny na jakieś duchowe lektury.

Dalej od 17.00 do 18.30 jest godzinna modlitwa myślna i brewiarz. Po modlitwie kolacja. Dzień siostry kończą wspólną modlitwą w kaplicy. Przed spaniem jest czas na swoje sprawy, np. na odpisywanie na listy. O 22.00 siostry kładą, żeby odpocząć.

Jesteś osobą bardzo otwartą, taką "do ludzi". Twoi znajomi nie dziwią się, że dajesz się zamknąć w klasztorze?

Tak sobie myślę, że to nie ja będę za kratami, ale te osoby, które mnie odwiedzają. Tam będę wolna od rzeczy materialnych i powiązań z tym światem. Będę bardzo blisko Jezusa, najważniejszej Osoby w życiu.

 

Rozmawiał Mariusz Majewski

  • digg.com
  • wykop.pl
  • Zapisz do del.icio.us
  • Ciekawe
  • Odsłon: 12379

Komentarze: 89

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil midnightwalker midnightwalker napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 14:08

    Eh, no nie możliwe, nie chce być bogata, mieć botoksu i całej serii kochanków. To pewnie ,,wyjaśnił" Freud albo ,,racjonalizm", na pewno coś się znajdzie bo jakże to nie być kobietą wyzwoloną w naszym Nowym Wspaniałym Świecie gdzie wszyscy muszą być szczęśliwi. tak na poważnie to niech jej Bóg błogosławi i ma w swojej opiece na tej trudnej drodze.

  2. Zobacz profil Ogorek napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 14:25

    Agnieszko, niech Cie Bog blogoslawi!

  3. wtorek, 2 lutego 2010, 14:26

    Deo gratias!

    +

    Za wytrwałość i wzrastanie w powołaniu.

  4. Zobacz profil 123Wojth123 123Wojth123 napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 14:26

    Jeśli prowadziła działalność gospodarczą u nas w Polsce, to ja się nie dziwię,że szuka spokoju. sam prowadzę działalność podobno mi idzie nieźle, a czasami mam dość i chciałbym mieć święty spokój.

  5. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 14:43

    ja też prowadzę działalność. Zderzenie z przepisami podatkowymi i ZUS-em wpędziło mnie w krótkotrwałą depresję.

  6. Zobacz profil Starygrubas Starygrubas napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 14:58

    Dziękuję, Agnieszko, za świadectwo. W dniu osób konsekrowanych jest dla mnie umocnieniem w moim powołaniu.

  7. Zobacz profil miś Korbiniana miś Korbiniana napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 15:16

    +++

  8. Zobacz profil PJHarvey PJHarvey napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 15:28

    Fanatyczka.Szkoda dziewczyny.Jej zycie,Jej sprawa...

  9. wtorek, 2 lutego 2010, 15:46

    Agnieszko, niech ci Bóg błogosławi. Kłaniam się Tobie z szacunkiem

    @ midnightwalker: wystarczy słowo-wytrych "fanatyczka". Freud? Kto to jest Freud? A pisuje w Właściwej Gazecie?.

  10. Zobacz profil Madej8 Madej8 napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 16:04

    Agnieszko, milosci Jezusa mozesz byc pewna na 120 procent! pozdrowionka ;)

  11. wtorek, 2 lutego 2010, 16:34

    A więc witamy w naszej rodzinie konsekrowanej:) Rośnij i wgłębiaj się w Serce Jezusa.+

  12. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 17:21

    + ta pani OK

  13. Zobacz profil Shork Shork napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 17:49

    powołanie to nie przelewki

  14. Zobacz profil Banko Banko napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 18:10

    + Oby takich więcej!

  15. Zobacz profil Justyna. Justyna. napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 18:18

    :) ależ radosna osoba :)

    +

  16. wtorek, 2 lutego 2010, 18:22

    Zycze szczescia na odkrytej drodze do prawdziwej radosci w zyciu!

    :O)))))))

    http://www.ungern.fora.pl/wiara-ojcow-naszych,4/dzien-powolan,2407.html#4409

  17. Zobacz profil fursttamino napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 18:29

    Kobieta "Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione wszystkie], jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu - Z UMIAREM." 1 Tm,2:15 św Paweł daje drogę kobietom do uświęcenia, czy ta droga przy dzisiejszym ujemnym przyroście wśród chrześcijan nie wydaje się roztropniejsza?

  18. Zobacz profil Alterego Alterego napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 19:35

    @fursttamino:

    "św Paweł daje drogę kobietom do uświęcenia, czy ta droga przy dzisiejszym ujemnym przyroście wśród chrześcijan nie wydaje się roztropniejsza?"-

    -

    Ujemny przyrost wśród chrześcijan nie rozwiążą przymusowe małżeństwa kandydatek na zakonnice, tym bardziej że ich liczba jest niewielkim procentem w porównaniu z ogólną liczbą kobiet w wieku rozrodczym.

  19. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 20:02

    Jednym zdaniem: Popieram PJHarvey .

  20. Zobacz profil uczennica napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 20:07

    Rzucić karierę i sukces jest bardzo łatwo, bo to nie daje szczęścia. Rzucić dla Niego, jeszcze prościej! Błogosławieni, którzy nienawidzą swego życia na tym świecie - zdobędą je na wieki. Błogosławieni, którzy płaczą ... etc Trudniej jej nie rzucać, a mimo to być blisko Jezusa, a czy droga właściwa nie jest wąska i idą nią nieliczni?

    Trzeba być wolną w świecie, żeby być wolną w zakonie. Nie miejsce a serce jest istotą. Szkoda, że ostatnio klauzurowe stały się modne wśród zmęczonych sukcesem ludzi. Potrzebujemy świadków Jezusa Chrystusa w biznesie! Ale jeśli wszyscy, którzy by mogli nimi być po jakimś czasie lądują w klasztorze to nie wiem czy się Panu podoba to, że posyła ich w świat biznesu a oni dają nogę...

    Ech cóż począć, kiedy natura ludzka tak skażona jest egoizmem.

    Powołanie do kontemplacji nie jest równoznaczne z powołaniem do zakonu kontemplacyjnego. To dopiero początek rozeznawania.

  21. Zobacz profil parasol parasol napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 20:55

    @PJHarvey & Niefrondowicz

    Nie wysiliście się. Bo tak naprawdę nie można się za bardzo pośmiać w tej sytuacji, nie? Jakichś celnych kąśliwych uwag rzucić. Bo każdy z nas pragnie dokonywać rzeczy wielkich, pokonywać samego siebie, tylko nam się nie udaje, pokazać, że wszystko mogę. I trochę to szacunek budzi jednak, że kogoś stać stać na taki krok. Warto jednak zapytać o przyczynę. Może przynajmniej jakoś sensownie objaśnicie tę sytuację? Jakąś zgrabną teoryjką? Czy to siła charakteru? Może coś z psychologii? Nie będzie łatwo. A staje się to bardzo proste jak ktoś sobie przypomni słowa Św. Atanazego z IV wieku: "Jeśli zmarli nie potrafią już niczego zdziałać - jedynie żywi bowiem potrafią działać i zachowywać się w stosunku do innych ludzi - niech patrzy kto chce i wyciąga wnioski, przyznając prawdę temu, co WIDZI. Jeśli Zbawiciel spełnia tak wielkie działa wśród ludzi, jeśli każdego dnia i w każdym zakątku ziemi przekuje w niewidoczny sposób tak ogromną liczbę osób (...) aby w niego uwierzyli, można jeszcze wątpić, że Zbawiciel zmartwychwstał i zę Chrystus żyje albo raczej, iż On sam jest życiem? Czyż jakiś zmarły jest w stanie poruszyć ludzkie serca do tego stopnia, że wyrzekną się oni swych dawnych nawyków, by przylgnąć do Chrystusa? Zatem, jeśli nie ma dzieł, słusznie, że nie wierzą w to czego nie widać. Lecz jeśli dzieła wołają i wyraźnie na Niego wskazują, czemu upierają się, by przeczyć tak oczywistemu istnieniu zmartwychwstania?" To wszystko staje się jasne. Wyjaśnienie proste, zrozumiałe, do wieków znane i godne wiary :D Deo gratias!

  22. Zobacz profil Zelatus123 Zelatus123 napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 21:13

    Oblubieniec czeka!!!

    Wszystkiego najlepszego, wybrałaś najlepszą cząstkę.

    Pozdrawiam

  23. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 21:18

    @parasol

    Bóg i wierzenia religijne są ludzkimi wymysłami, stworzonymi, aby spełniać różnorodne potrzeby psychologiczne i emocjonalne.

    Wiara w Boga i religia są funkcjami społecznymi, używanymi na przestrzeni wieków przez tych u władzy, aby uciskać klasę robotniczą itp.

    Nie wysilamy się? A czemu mamy się wysilać? Wyraziliśmy swoje zdanie i tyle :] Co więcej mamy dodać? :] Co nam proponujesz? :]

  24. Zobacz profil parasol parasol napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 21:33

    No bo "wasze zdanie" jest w tej sytuacji tak samo absurdalne jak powiedzenie, że Obama był kiedyś biały. Głupoty gadacie normalnie. Skoro z tym Bogiem to takie proste, to powiedz dlaczego nie istnieje coś na wzór zakonów ale stworzone na bazie innej ideologii? Dlaczego idee Lenina, Konfucjusza czy Platona nie popychają ludzi do ekstremalnych działań pozostając jedynie intelektualną rozrywką. No i koniecznie musisz mieć jakąś odpowiedź na Cud w Calandzie. Nie chcesz wierzyć, proszę bardzo, ale uczciwość nakazuje przedstawić wiarygodne wyjaśnienie. Inaczej to co mówisz to tylko paplanie, też mogę mieć "własne zdanie" na temat ruchu Ziemi...i co z tego?

  25. Zobacz profil bolando bolando napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 21:48

    Oby wytrwała do śmierci

  26. Zobacz profil Qrólik Qrólik napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 22:33

    Jestem aktualnie w Norwegii. Przyda się wsparcie modlitewne. Panuje tu dobrobyt, ale duchowa pustynia lub dżungla neutralności. Przy tym wszystkim imigranci robią swoje, nie kryją się z religijnością. Panie Agnieszka wybrała sukces i tylu Norwegów osiągnie z jej pomocą prawdziwy sukces, za sprawą Ducha Św.

  27. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 22:46

    @parasol

    "No bo" "Głupoty gadacie normalnie"

    Przeczytałeś własną wypowiedź?

    Znasz ideę Platona? Jego filozofię?

    Mam wrażenie, ze nim gardzisz, a filozofia Platona, zwłaszcza w postaci neoplatonizmu w ujęciu Plotyna i Porfiriusza została później zaadaptowana przez myśl chrześcijańską. Nurt franciszkański tej myśli wciąż odwołuje się do tradycji platońskiej.

  28. Zobacz profil PJHarvey PJHarvey napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 23:23

    Niefrondowicz ma racje,znam laseczke,ktora byla w podobnej sytuacji,2 lata w zakonie i sfiksowala,normalna,zdrowa dziewczyna,musi miec pozadnega samca.Ja bym tygodnia nie wytrzymala:)

  29. Zobacz profil Luc Luc napisał/a:

    wtorek, 2 lutego 2010, 23:27

    Super wywiad i w odpowiednim momencie mojego życia...

  30. Zobacz profil 319rott 319rott napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 00:05

    Czy nie-dziewica niebędąca nigdy zamężną może iść do klasztoru ?

  31. Zobacz profil Madej8 Madej8 napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 05:13

    @PJHarvey

    "...normalna, zdrowa dziewczyna musi miec porzadnego samca"- przykre, ze tak prymitywnie odnosisz sie do kobiet - to raz;

    a dwa - jesli ty bys nie wytrzymala, to zrozum, ze POWOLANIE to zaproszenie Jezusa do takiego stylu zycia, wiec szacun dla tych, ktorzy poszli za Jezusem.

    a trzy- czy np. Matka Teresa z Kalkuty byla nienormalna??? a jednak, bez "samca" jest wielka zakonnica.

  32. Zobacz profil Alterego Alterego napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 05:39

    @319rott napisała:

    "Czy nie-dziewica niebędąca nigdy zamężną może iść do klasztoru ?"

    -

    Widzę, że masz ochotę wstąpić do klasztoru. Spróbuj, ale widzę to marnie, bo nie możesz ukrywać swojej przeszłości. Chyba, że chcesz jakiś klasztor rozwalić od wewnątrz. Takie metody stosowano w komunizmie - niewykluczone, że teraz też się stosuje.

  33. Zobacz profil Astygmatyk Astygmatyk napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 09:01

    @Alterego...

    "Czy nie-dziewica niebędąca nigdy zamężną może iść do klasztoru ?

    .......chcesz jakiś klasztor rozwalić od wewnątrz. Takie metody stosowano w komunizmie - niewykluczone, że teraz też się stosuje."

    W komunizmie posylano nie-dziewice do klasztorow, zeby je rozwalic od srodka? Co to za wierutne bzdury opowiadasz? Lepiej idz sie wyspowiadaj i pros Pana o laske bo widac wszystko ci sie pomieszalo...

  34. środa, 3 lutego 2010, 09:05

    smutno mi bo wiem, że mnie nie byłoby na to stać

  35. Zobacz profil midnightwalker midnightwalker napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 09:09

    @niefrondowicz

    Ja znam filozofię i to całkiem nieźle, a to co piszesz o funkcjach religii to cię chyba dosyć dawno uczyli. Nie wiem czy sobie to uświadomiłeś, ale było (i jest) coś takiego jak fenomenologia religii ( van der Leeuw, Scheler, Eliade). Albo Kołakowski z jego ,,Obecnością mitu". Doucz sie trochę a potem pisz o uciskaniu klasy robotniczej. filozofie;)

  36. Zobacz profil Pierwszy Pierwszy napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 09:12

    Przestańcie użerać się z ateistami. W myśl zasady - nie rzuca się pereł miedzy świnie. Ignorować to zepsute towarzystwo i robić swoje, być gorącym, mieć wielkie serce, a zdobędziemy świat.

    Bo nie ma takiej siły

    by zatrzymała nas

    Duch św. wieje kędy chce

    Armia Boga kłania się

    :)

  37. Zobacz profil A t a n a z y A t a n a z y napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 09:17

    kobieta sukcesu

    -----------

    Bez przesady, po co dorabiac nadmierna ideologie.

  38. środa, 3 lutego 2010, 10:36

    @ uczennica - zdajesz sie mieć najwięcej racji.. Jakaś pokora jest ciągle potrzebna, a człowiek całe życie tak naprawdę rozeznaje, co ma robić.

    I fakt. "Bycie gorącym" często jest mylone z przechodzeniem ze skrajności w skrajność.

    Zamiast po prostu zaakceptować to, co jest. Tu i teraz. I robić swoje.

    Tylko najtrudniej rozeznać to, co jest na całe życie....

  39. Zobacz profil Alterego Alterego napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 10:48

    @Astygmatyk napisał:"W komunizmie posylano nie-dziewice do klasztorow, zeby je rozwalic od srodka? Co to za wierutne bzdury opowiadasz? Lepiej idz sie wyspowiadaj i pros Pana o laske bo widac wszystko ci sie pomieszalo..."

    -

    Obawiam się że tobie się wszystko pomieszało, o ile celowo nie prowokujesz.

    Poczytaj sobie trochę o kardynale Wyszyńskim i jego sekretarce - zakonnicy, która współpracowała z SB-kami. Czy była dziewicą - to nie wiem, ale na pewno donosiła na kard. Wyszyńskiego, aby rozwalić Kościół od środka.

    Idź Ty się lepiej wyspowiadaj za bezpodstawne pomówienia wobec mnie.

  40. Zobacz profil Armani Armani napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 11:47

    Cóż za egoizm - porzucenie macierzyństwa na rzecz nie wiadomo czego. Poświęcanie tego nie ma sensu. A co jej szkodzi wielbić Jezusa będąc matką? Co za niedojrzałość...

  41. środa, 3 lutego 2010, 12:22

    Mogę się założyć o 150 złotych, że po 2-3latach opuści zakon i wróci do "światowego" życia. Egzaltowany kaprys a nie powołanie. Jak się ktoś wybiera do Karmelu to nie trąbi o tym w wywiadach.

  42. Zobacz profil Alterego Alterego napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 12:35

    @Advocatus Diaboli:

    "Egzaltowany kaprys a nie powołanie. Jak się ktoś wybiera do Karmelu to nie trąbi o tym w wywiadach."-

    -

    Gdzie jak gdzie, ale w zakonie kontemplacyjnym,jakim jest Karmel - mają swoje sposoby, aby zweryfikować prawdziwość powołania. Niejedna nie trąbiła o swoim powołaniu, a też "wyleciała". Życzę tej młodej osobie, aby wytrwała w postanowieniu.

  43. Zobacz profil Franciszek Franciszek napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 12:51

    nie trzeba być w Neo.... żeby wstępować do Karmelu

  44. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 15:28

    @PJHarvey, wpadnij do mnie na profil ( masz tam moje gg.) i koniecznie skontaktuj się ze mną.

  45. Zobacz profil parasol parasol napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 15:39

    @Niefrondowicz

    Studiowałem 5-lat filozofię i pokrewne nauki. Swoją wypowiedź przeczytałem przed i po napisaniu. Nie odpowiadam kolego za to jakie Ty odnosisz "wrażenia", nie mam też ambicji o nich dyskutować. Nie doniosłeś się merytorycznie do żadnego wątku, który podjąłem. Utwierdzam się więc w przekonaniu, że pleciesz tylko jakieś androny i nie potrafisz ich nawet najprościej uzasadnić. Nie szkoda Ci czasu na trollowanie? Może byś jakąś książkę przeczytał? A tak z ciekawości jaką ostatnio czytałeś?

  46. Zobacz profil manna manna napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 16:39

    +

    wzruszyłam się. kurde.

  47. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 16:40

    @parasol

    nie będę Ci się spowiadał jak 13'nastolatek, który zrobił coś niedobrego :] Wyrażam swoja opinię, nie trolluję :) Tyle z mojej strony :)

  48. Zobacz profil Szymisiu Szymisiu napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 17:53

    @parasol

    myślę, że tutejsza obecność Niefrondowicza i jemu podobnych świadczy przede wszystkim o tym, że są ludzie, którzy coraz bardziej odczuwają absurdalność egzystencjalnej i ontologicznej sytuacji tej naiwnej wiary we własną niewiarę. Można by rzeczywiście polecić im jakąś lekturę na długie zimowe wieczory... Może "Noc jest mi światłem" Stinissena, bo mam wrażenie, że są oni na dobrej drodze ku światłu. Daj Boże

    Pozdrawiam

  49. Zobacz profil Wladyslawraginis Wladyslawraginis napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 18:16

    @PJHarvey

    A jak twoj muzulmanski ogier? Nie chce wracac?

    Strasznie jestes plytka dziewczyno... i wulgarna

  50. Zobacz profil midnightwalker midnightwalker napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 18:47

    @niefrondowicz

    no dalej filozofie, zaskocz mnie jakąś ciekawą tezą, może coś z Feuerbacha albo Lacana hę?? A może tylko umiesz pisać jakieś bzdury wyczytane na murach.

  51. Zobacz profil Jozek Jozek napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 19:25

    Wierzę w autentyczność powołania Agnieszki - mam szczęście ją znać... Cieszę się z tego świadectwa. Myślę, że takich potrzeba więcej - wielu jest powołanych, ale mało tych, którzy chcą pójść za Jego głosem

  52. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 19:34

    @midnightwalker

    Prowokujesz? Poczułeś się zbyt pewnie? :]

    Jesteś jeszcze młody :] Może kiedyś zmądrzejesz i zrozumiesz, że Boga nie ma.

    Znasz Sartre?

    Był przedstawicielem "Egzystencjalizmu ateistycznego" .

    Może nie w 100%, ale właśnie w to wierzę.

  53. Zobacz profil Szymisiu Szymisiu napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 21:33

    @Niefrondowiczu drogi,

    źle odmieniasz nazwisko swojego idola. "Znasz Sartre'a" powinieneś napisać, bo tak się odmienia nazwiska francuskie w dopełniaczu. Dopełniacz to taki przypadek, gdybyś nie wiedział. Ale jak się kopiuje z wikipedii i wkleja na żywca to potem tak jest, a to obnaża Twój intelekt i oczytanie. Twój idol znany Ci jedynie w wikipedii pod koniec życia odszedł od egzystencjalizmu i rozwinął własną wersję socjologii marksistowskiej.

    Warto czytać książki, wszystko przed Tobą. Na mądrość nigdy nie jest za późno

  54. Zobacz profil Gwiazdor Gwiazdor napisał/a:

    środa, 3 lutego 2010, 21:42

    @Niefrondowicz

    " Nie wysilamy się? A czemu mamy się wysilać? Wyraziliśmy swoje zdanie i tyle :] Co więcej mamy dodać? :] Co nam proponujesz? :] "

    No to ja zaproponuję żebyście towarzyszu odnieśli się do wątków podjętych przez parasola. Midnightwalker też dorzucił wcześniej coś od siebie a ty na to ani be ani me.

    Samo rzucanie hasłami czy tytułami przeczytanych książek nie sprawia wrażenia że je zrozumiałeś :)

    @PJHarvey, na temat twojego komentarza mogę powiedzieć tylko tyle że wygląda na szczery i choć się z nim nie zgadzam to jestem w stanie go zrozumieć. Mam nadzieję że kiedyś ty też przynajmniej zrozumiesz decyzję Agnieszki.

  55. Zobacz profil handcuff handcuff napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 00:19

    Budujące. +!

  56. Zobacz profil Adam1807 Adam1807 napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 01:20

    Cóż..., niektórzy nigdy nie zrozumieją co to jest powołanie. Ich sprawa, ale po co od razu pisać takie bzdury o samcach. Dziewczyno, wstydź się.

  57. Zobacz profil no-time no-time napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 10:10

    @Szymisiu

    Nie jestem polakiem :> W Polsce tylko mieszkam. Nie znam polskiego bardzo dobrze, dlatego nie odmieniłem :>

    Ale widzę, że nie masz się czego czepiać, a więc wyszukujesz szczegóły, które w danym momencie nie są istotne :>

    Nie czytam Wikipedii, gdyż tworzona przez użytkowników nie jest wiarygodna :>

    Przeczytałem "Byt i nicość" , kochana i wiele więcej, a więc, proszę, nie próbuj ze mnie robić idioty :]

    Wyraziłem swoje zdanie, poparłem Harvey. Napisałem też (a jeśli nie to teraz piszę), że Boga nie ma. To jest moje zdanie, którego się trzymam.

    A co Sartre'a (ach odmienię, bo mnie zaraz pogryziesz, jeśli tego nie zrobię) , wiem, iż pod koniec życia rozwinął swoją własną ideę socjologii marksistowskiej, lecz jednak więcej napisał na temat "Egzystencjalizmu ateistycznego" i za te publikacje go cenię.

  58. Zobacz profil Alchemist Alchemist napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 11:38

    Tylko się ciszyć, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty Agnieszko. Z Bogiem Siostro!

  59. Zobacz profil parasol parasol napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 12:56

    @Niefrondowicz

    "Napisałem też (a jeśli nie to teraz piszę), że Boga nie ma. To jest moje zdanie, którego się trzymam."

    Ależ, to nie wystarcza. Cóż z tego gdybym ja na przykład ogłosił: "Ziemia wcale się nie obraca wokół własnej osi. Takie jest moje zdanie, którego się trzymam". Cóż z takiej deklaracji, skoro fakty przeczą temu zdaniu. Dlatego proszę Cię, żebyś tego zdania bronił w sposób racjonalny. Atanazy w IV wieku wyjaśnił fenomeny takie jak decyzja Agnieszki. Daj swoją odpowiedź, a ocenię czy Twój światopogląd do czegoś się w ogóle nadaje. Bo co mi po teoriach, które nie wyjaśniają świata wokół. Jak już dasz radę z Agnieszką, to Cud w Calandzie czeka jako drugi w kolejce, a po nim pytanie Jak powstał świat? (tylko nie pisz, że w Wielkim Wybuchu, bo nie chodzi o opis mechanizmu, tylko o jego przyczynę)...

  60. Zobacz profil midnightwalker midnightwalker napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 12:58

    @niefrondowicz

    owszem akurat w kwestii filozofii czuje się baaardzo pewnie. Jeśli chodzi o Sartre'a i egzystencjalizm to owszem był ateista. Ale jeśli z egzystencjalizmu przeczytałeś jedną książkę jednego autora (tak wynika z twojego wpisu" i na tej podstawie budujesz swoją opinie nt. istnienia Boga to wybacz dobrodzieju, ale kiepściutko. W samym egzystencjalizmie był przecież G. Marcel (Homo viator), był Heidegger (nie był pisarzem religijnym, ale na ile się orientuję to nie był też ateistą) jest wreszcie personalizm, który w mojej opinii jest egzystencjalizmem, pyta wszak o sens jednostkowego bycia (bycia któremu własne bycie nie jest obojętne:). Zresztą sam Sartre miał podobno (piszę ,,podobno" to czytałem o tym tylko w jednym tekście więc nie jestem pewien) dosyć specyficzny stosunek, zwłaszcza przy końcu życia.

  61. Zobacz profil Alchemist Alchemist napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 13:40

    @niefrondowicz

    Nie obchodzi mnie w co wierzysz, skoro tu jednak zajrzałeś to znaczy, że szukasz Boga. Filozofie ateistyczne nie mają nic wspólnego z życiem dla drugiego człowieka więc nie jesteś tu dlatego by nas "uwolnić od naszych urojeń." Mimo wszystko twoja czy moja opinia jest bez znaczenia, słowami świata nie zmienisz. Jest jak jest i tyle, obyś tylko będąc już w siarce nie żałował..

  62. Zobacz profil Jeszurun Jeszurun napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 17:17

    +++ Alleuluja

  63. Zobacz profil egeno napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 19:32

    te kubły pomyj wylane na Agnieszkę stanowią najlepszy dowód słuszności wyboru.

  64. Zobacz profil BlackFire BlackFire napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 20:30

    Pan wzywa kogo chce, kiedy chce, o każdej porze dnia i nocy. Niech Pan będzie uwielbiony w Twoim życiu! Nie zapomnij w modlitwie o czytelnikach frondy:D Alleluja!

  65. Zobacz profil Angel Angel napisał/a:

    czwartek, 4 lutego 2010, 23:29

    Odnaleźć wolę Bożą w swoim życiu najważniejsza i najlepsza rzecz jaką możemy zrobić. Cieszę się ze szczęścia Agnieszki i mam nadzieję, że wytrwa wiernie w podjętej decyzji.

  66. piątek, 5 lutego 2010, 02:35

    @Niefrondowicz, no-time

    Pokorny i mądry umysł słucha z rozwagą, a mówiąc wnosi pokój, większe rozeznanie i miłość. Mądrość nie jest potyczką idei, ale królową Prawdy. Zatem nic też nie może jej zaprzeczyć. Trwając w cichości wobec słów, które próbują ją uśmiercić, nieprzerwanie JEST. Taka Mądrość istnieje pomimo ludzkich spojrzeń i subiektywnych przekonań. Będąc pokorna, słucha; a widząc, że człowiek jej nie chce, pozostaje cichym świadkiem własnej istoty. Cierpliwie czeka. To właśnie Bóg Trójjedyny objawiony w Jezusie jest tą Mądrością.

    Opieranie zatem swoich przekonań na ludzkiej myśli i spisanych dziełach jest niewystarczające. By poznać Prawdę i Mądrość należy począć chcieć jej słuchać. Bez posłuchu dla Boga (-> Mądrości i Prawdy) często popadamy w subiektywizm, mówiąc jak no-time: "Może kiedyś zmądrzejesz i zrozumiesz, że Boga nie ma".

    Tego rodzaju "subiektywnych prawd" dziś w świecie mamy niezliczoną ilość. Postępując w ten sposób, każdy, kto idzie taką drogą, może uznać się za boga. A to już jest przebiegły wtręt szatana w ludzką egzystencję!

    Pozdrawiam w Jezusie życząc pokoju od Niego

    +

  67. piątek, 5 lutego 2010, 03:05

    Dodając do swego, cytuję słowa frondowego blogowicza Brata Horhe: "Tak też i szatanowi na tem, drodzy moi, zależy, ażeby słowa już nic obiektywnego nie znaczyły, tylko tyle co we wnętrzu naszem i osobistem doświadczeniu mamy, ażeby w tej Wieży Babel nikt już nikogo nie rozumiał, a słowami się okładał bez ładu i składu."

    Amen

  68. Zobacz profil BERT BERT napisał/a:

    piątek, 5 lutego 2010, 07:35

    Cóż, z całym szacunkiem, ale niedojrzała to ona jeszcze jest, ale może jej minie. A takie opowiastki: "Jest taka praktyka, że chore siostry mogą pojechać gdzieś do sanatorium" - to zwykłe mydlenie jej oczu, taką wersję usłyszała, a prawda jest brutalna. Zasadniczo siostry powinny pozostawać w klasztorze całe życie - to jest pustelnicze powołanie, ale w tej Norwegii nie mają wyjścia - muszą wyjeżdżać, bo wszystkie są w stanie depresji permanentnej. To wyjątek dla nich tylko wywalczony przez rozsądnych ojców karmelitów! To nie jest klimat na klasztor dla polskich kobiet! Należy być realistą i nie zakładać klasztorów w takich miejscach dla osób, które nie są w stanie funkcjonować normalnie. Biedne dziewczyny. Pan Bóg nie jest sadystą, a zdrowy rozsądek jest darem i warto z niego korzystać. Zresztą dowód jasny - żaden karmelita przez tyle lat nie pojechał tam z posługą, nikt tam nie wytrzymuje. Rozsądniejsi byli Belgowie - założyli przed 50 laty Karmel w Szwecji,ale na południu kraju, siostry i bracia blisko siebie mieszkają i wspaniale współpracują. I to jest rozsądne. A te polskie biedaczki bez ustanku żebrzą o jakąś kapłańską opiekę! Naiwna dziewczyna i nieco egzaltowana. Ale szczęść jej Boże, może musi tego doświadczyć, by otrzeźwieć i przekonać się, że najlepsza służba Bogu jest cicha i pokorna! I nie trzeba jechać ani do Norwegii, ani na Islandię (jeszcze gorzej!).

  69. Zobacz profil BERT BERT napisał/a:

    piątek, 5 lutego 2010, 07:36

    Te klasztory i tak im wymrą w tamtych stronach. Na razie powołań miejscowych prawie wcale nie mają. Ofiara nie jest głupotą i nie wyklucza działania rozumu. Pewnie w duchu Jana od Krzyża większą ofiarą dla niej byłoby bez rozglosu wstąpić do skromnego klasztoru np. w Poznaniu, gdzie siostry staruszki i powołań brak. Ale Norwegia to szpan! Cóż, niedojrzała jest i sama się prawdopodobnie przekona już po kilku latach, co to znaczy mieszkać tam w zamknięciu i wczesnym rankiem biegać po mieście, aby ludzie nie wiedzieli, bo wytrzymać w murach się nie da. Mało kto uwierzy, że piszę prawdę!

  70. Zobacz profil Alterego Alterego napisał/a:

    piątek, 5 lutego 2010, 14:27

    @Gratia:

    "...sama się prawdopodobnie przekona już po kilku latach, co to znaczy mieszkać tam w zamknięciu i wczesnym rankiem biegać po mieście, aby ludzie nie wiedzieli, bo wytrzymać w murach się nie da."

    -

    Jak nie wytrzyma w murach w Norwegii, to jak wytrzyma w murach w Poznaniu? Jakieś inne te mury?

  71. Zobacz profil BERT BERT napisał/a:

    piątek, 5 lutego 2010, 17:53

    @Alterego

    Masz rację, ani w tych ani w tamtych może nie wytrzymać... Ale w polskich murach żyje jeszcze w warunkach jako tako normalnych dla zwyczajnych kobiet urodzonych w tej strefie klimatycznej. W Norwegii naświetla się sztucznie światłem słonca z lampy elektycznej, by jakoś funkcjonować! I to ma być normalne życie pustelnicze i karmelitańskie. Moim zdaniem - nic na siłę! A w Norwegii na siłę! I oczywiście, opowiedzą ci potem, jak tam jest cacy, ale realia są brutalne. Wystarczy logicznie pomyśleć - te siostry z Norwegii regularnie przyjeżdżają na leczenie w sanatorium w Polsce, a potem wracają do Tromsoe. Frustracja podwójna! Tu w Polsce siedzą na miejscu i spokój, chyba że same sobie nawzwejerm życie trują. Ale za to nie mają dodatkowych dołów z powodu ciemności! Nikomu to nie jest potrzebne, Norwegów i tak w ten sposób nie nawrócą. Dla nich to wielka atrakcja, folklor z PL. Kto chce szukac Boga i znaleźć nie musi mieć pod bokiem Karmelu z chorymi siostrzyczkami.

  72. Zobacz profil BlackFire BlackFire napisał/a:

    piątek, 5 lutego 2010, 20:55

    Straszne jest to co piszesz, że w Norwegi jest tak ciemno że się żyć nie da. I dlatego w statystykach najwięcej samobójców na świecie jest na Węgrzech (tam jest dopiero ciemno)...

    "Nikomu to nie jest potrzebne, Norwegów i tak w ten sposób nie nawrócą."

    Te słowa streszczają od kogo te wywody pochodzą... Gratia, a czy ty przypadkiem nie wstawiłaś kiedyś jakiegoś świadectwa na dyskusje.katolik.pl?

    W tym momencie sobie siedzę i tak myślę, że Agnieszka pewnie to czyta, zdziwiłbym się gdyby nie miała żadnych wątpliwości. Myślę że to jest Boży sposób na to aby ona mogła raz na zawsze, ostatecznie rozprawić się ze swoimi wątpliwościami albo dać sobie od razu spokój. Chwała Panu!

  73. Zobacz profil Kpkpkp Kpkpkp napisał/a:

    sobota, 6 lutego 2010, 00:29

    wnerwia mnie troche ze od czasu do czasu na Frondzie, ktora generalnie cenie, pojawiaja sie jakies niby swiadectwa ktore nie maja sensu. byl tu niedawno jakis angielski pilot, ktory mial sie nawrocic po wizycie u fryzjera z bycia gejem na nie-geja, ale jeszcze tego w praktyce nie wyprobowal,co wzbudzilo na tym portalu fale euforii, a teraz jakas mloda laska ktora rzuca (czy ona juz przestala do roboty chodzic, czy jeszcze caly czas tylko na ten temat fantazjuje) 'kariere' zeby pojsc do zakonu w Norwegii (po jaki grzyb w Norwegii i jaka to w zasadzie roznice robi). Niech Bog ja blogoslawi na tej nowej drodze i da jej sile jesli ma prawdziwe powolanie!!!, ale moze by wywiad z nia zamiescic za jakies 5-10 lat, jak juz bedzie wiadomo, czy to prawdziwe powolanie w ktorym wytrwala, czy tylko dziecinna fantazja o porzuceniu swiata i wstapieniu do klasztoru kontemplacyjnego.

    spokoju zycze wszystkim :)

  74. Zobacz profil Amy Amy napisał/a:

    środa, 10 lutego 2010, 18:51

    Agnieszko, kibicuję. Dużo spokoju i spełnienia. Boże świadectwo. Nie przejmuj się oszczerstwami, niewiele mają wspólnego z Twoją drogą, a raczej świadczą o piszących. To, co będzie za ileś lat i co dotyczy szczegółów powołania (jak dojrzewało, wybór miejsca), jest sprawą między Tobą a Bogiem. Masz teraz wiele osób, które się za Ciebie modlą. A osobiście znam dwie podobne sytuacje, gdy atrakcyjne, spełniające się w życiu i w pracy kobiety podjęły decyzję o Karmelu. Nie rozumiem i trochę się dziwię... A jednak podziwiam, szanuję i nie wtrącam się.

  75. Zobacz profil Armani Armani napisał/a:

    czwartek, 11 lutego 2010, 12:41

    Bóg nosi zielony kapelusz... Kto nie wierzy dostanie certyfikat ze wstążką

    Armani...

    Parasol, w Boga się wierzy. Nie wiemy czy jest czy go nie ma

  76. Zobacz profil Armani Armani napisał/a:

    czwartek, 11 lutego 2010, 12:42

    A jak się znudzi Pani Agnieszce to wyjdzie z zakonu i założy rodzinę. I na pewno nie zostanie potępiona... Przyjmuję zakłady.

  77. Zobacz profil miś Korbiniana miś Korbiniana napisał/a:

    sobota, 13 lutego 2010, 10:38

    @ BERT, daj spokój, co za brednie wypisujesz? Owszem, jest ciemno i jest to dodatkowy krzyż nawet dla tubylców. Dlatego jemy dużo jagód i uzupełniamy niedobory witaminy D. Nie zapominaj też, że od wiosny do jesieni w Tromsø jest permanentny dzień.

  78. Zobacz profil Wykształciuch Wykształciuch napisał/a:

    sobota, 13 lutego 2010, 20:56

    Jedni idą do burdelu, inni idą do karmelu - najwazniejsze, żeby mieć wybór i życiowy cel

  79. Zobacz profil karol1946 napisał/a:

    niedziela, 14 lutego 2010, 23:32

    Wykształciuch

    ty do burdelu razem z gazetą GWno.

  80. Zobacz profil savalha savalha napisał/a:

    poniedziałek, 15 lutego 2010, 21:32

    Hmmm...mnie się nie udało(zdołałam tylko 6 lat), ale Tobie z całego serca życzę, żebyś wytrwała w powołaniu. Będę pamiętać w modlitwie.

  81. Zobacz profil Marszruta5 Marszruta5 napisał/a:

    sobota, 20 lutego 2010, 10:44

    Polecam przeczytać historię życia Mireille Negre pt.:"Między niebem a ziemią". Historia primabaleriny, która wstąpiła do karmelitanek ....

    jak potoczyła się jej droga, poszukiwanie swego miejsca w życiu, przedstawia właśnie ta książka.

  82. Zobacz profil ŁukaszST ŁukaszST napisał/a:

    piątek, 26 lutego 2010, 20:14

    Tylko pogratulować wyboru.

  83. Zobacz profil Wwwmagieldapl Wwwmagieldapl napisał/a:

    sobota, 27 lutego 2010, 04:30

    Poadrawiam Pania a przyszla siostre i zycze wytrwalosci w drodze ktora wytoczyl dla Ciebie jezus. Tak sie sklada ze znam ten klasztor w Tromsø bardzo dobrze. Siostry sa wspaniale i pomocne w duchowym zyciu i modlitwie. Ilekroc tam jestem zawsze prosze je o modlitwe i zawsze modlitwa ta mi pomaga. Mieszkam w Gdyni a pracuje w Norwegii. W Gdyni moimi sasiadami sa wlasneie siostry karmelitanki i to dzieki nim poznalem siostry w Tromsø, gdyz czasami jestem jakby lacznikiem pomiedzy klasztorami przy przewozie jakis drobnych upominkow pomiedzy klasztorem w Gdyni a klasztorem w Tromsø.

    To bardzo odwazne ze siostry tam wlasnie na polnocy pobudowaly, tak wlasnie w duzej czesci wlasnymi rekoma pobudowaly klasztor, piekny i wspanialy na chwale Boga i ludzi. W tym miejscu modla sie i pracuja. Nas Polakow jest w Norwegii bardzo duzo, podaje sie ze moze 100000 i dlatego dobrze ze jest tam taki klasztor, dobrze ze jest miejsce gdzie mozemy pojsc pomodlic sie czy uczestniczyc we Mszy swietej. Dziekuje siostry za wasze zycie ktore przybliza nam Boga, dziekuje za ta stacje na mojej drodze zycia, ktora do was mnie zaprowadzila. Bylem na calym swiecie juz i jedno co zauwazylem wspolne dla roznych ludzi na calym swiecie to Kosciol Katolicki nasza wiara zawsze ta sama. Pozdrawiam wszystkich takich jak ja podrozujacych po tym Bozym swiecie i spotykajacych sie w tych przystanich gdzie czeka Jezus.

  84. niedziela, 28 lutego 2010, 03:29

    " Bóg i wierzenia religijne są ludzkimi wymysłami, stworzonymi, aby spełniać różnorodne potrzeby psychologiczne i emocjonalne.

    Wiara w Boga i religia są funkcjami społecznymi, używanymi na przestrzeni wieków przez tych u władzy, aby uciskać klasę robotniczą itp. "

    .

    Tiaaa.

    I dla tej "społecznej funkcji", młoda, ładna, pełna życia dziewczyna decyduje się zamknąć za wysokim murem?

    Ty, ateuszu - nie masz pojęcia czym jest życie w karmelu.

    Tylko ktoś naprawdę zakochany w Jezusie może podołać temu trudowi. Bowiem klauzura oznacza m. in. - poza rekreacją (2 godz. w ciągu dnia) absolutne milczenie, oraz to, że dziewczyna swoich bliskich już nigdy nie spotka inaczej, aniżeli poprzez kratę. Nie będzie przy śmierci rodziców, ani też na ich pogrzebie - również oni nie będą mogli jej odwiedzić, gdyby tak się trafiło leżącej na łożu śmierci.

    .

    Nie. Na takie "szaleństwo" może zdobyć się jedynie ktoś na maxa rozmiłowany w Bogu.

  85. niedziela, 28 lutego 2010, 03:29

    PJHarvey napisała:

    " normalna,zdrowa dziewczyna, musi miec pozadnega samca.Ja bym tygodnia nie wytrzymala:) "

    .

    Bowiem Ty właśnie nie jesteś normalną dziewczyną, a ciekającą się samiczką.

  86. niedziela, 28 lutego 2010, 03:30

    319rott napisał/a:

    " Czy nie-dziewica niebędąca nigdy zamężną może iść do klasztoru ? "

    .

    Oczywiście, bowiem w tym przypadku nie liczy się dziewictwo w sensie fizycznym.

    Różne bywają ludzkie losy, czasem bardzo pogmatwane.

    Ktoś, kto umiłował Jezusa będąc "po przejściach", w Nim odzyska utracone dziewictwo.

    Jedynie Bóg może czegoś takiego dokonać - w Nim wszystko staje się nowe.

  87. niedziela, 28 lutego 2010, 03:30

    Advocatus Diaboli napisał/a:

    Mogę się założyć o 150 złotych, że po 2-3latach opuści zakon i wróci do "światowego" życia.

    .

    PRZYJMUJE ZAKŁAD. :)

    Zgłoś się do mnie na priva - adres jest w profilu na moim blogu.

  88. niedziela, 28 lutego 2010, 03:31

    BERT napisał:

    " Zasadniczo siostry powinny pozostawać w klasztorze całe życie - to jest pustelnicze powołanie, ale w tej Norwegii nie mają wyjścia - muszą wyjeżdżać, bo wszystkie są w stanie depresji permanentnej. "

    .

    Bzdura totalna. Jak wyżej napisałam klauzury sią nie opuszcza, ale jest jeden wyjątek - konieczność podjącia leczenia. Prawdopodobnie mniszki w Norwegii nie mają opłaconego ubezpieczenia zdrowotnego - utrzymują się bardzo skromnie, a Polki mają właśnie takowe, we własnym kraju.

    .

    .

    " większą ofiarą dla niej byłoby bez rozglosu wstąpić do skromnego klasztoru np. w Poznaniu, gdzie siostry staruszki i powołań brak. "

    .

    W karmelu?

    Nie zalewaj - akurat te domy na brak powołań narzekać nie mogą. W Polsce ciągle buduje się nowe karmele, bo zasada jest taka, iż w jednym domu nie może być więcej, aniżeli 21 sióstr.

  89. niedziela, 28 lutego 2010, 03:35

    Do upierdliwych "katolików".

    Przeszkadza wam, że umieszczono świadectwo Agnieszki - twierdzicie, iż ona się swoim powołaniem chwali.

    A ja twierdzę, iż należy właśnie pokazywać tego rodzaju dziewczyny "światu", który jest już tak zepsuty, że w główce się niektórym nie mieści, iż w klasztorach o ostrej regule przebywają wspaniałe dziewczyny - mądre, ładne i pełne temperamentu.

    Ponieważ tego typu przykładów nie znajdziemy w laickich mediach, "specjalizujących" się w pokazywaniu ohydy - do kolportażu pozostały nam tylko katolickie miejsca.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.