Drukuj"Media uczą patrzenia na politykę"

  • Kategoria: Polska
  • czwartek, 29 lipca 2010 11:21

Polacy interesują się polityką, ale poziom ich wiedzy jest słaby – mówi portalowi Fronda.pl Piotr Załęski, politolog z UW.

 

Fronda.pl: Jaki jest stan świadomości politycznej Polaków?

Dr Piotr Załęski: Jeśli przyjmiemy, że świadomość polityczna to wiedza o polityce, to stan tej świadomości jest słaby. W Polsce wiedzę naukową przekazuje się w szkole i na uczelniach wyższych. Jednak głębszą wiedzę o polityce poznają właściwie tylko studenci niewielu kierunków. W związku z tym nawet ludzie z wyższym wykształceniem mieli kontakt z nauką o polityce tylko na poziomie wykształcenia średniego, a dziś – gimnazjalnego i ponadgimnazjalnego. Do tego dochodzi wiedza paranaukowa, związana z odbiorem mediów. A media, także mainstreamowe, bardzo często upraszczają rzeczywistość, manipulują.

Ale mówi się, że jesteśmy narodem rozpolitykowanym.

Znaczna część ludzi, w Polsce około 30 procent, rzeczywiście deklaruje, że interesuje się polityką. Jednak zainteresowanie nie oznacza wiedzy. Jeśli zadamy pytanie np. czym jest demokracja, to okaże się, że pojęcie to rozumie i jednocześnie jest w stanie zwerbalizować mniej niż 20 procent Polaków. W prowadzonych przeze mnie badaniach ludzie często mówili, że demokracja jest dobra, ale najlepsza demokracja byłaby wtedy, gdyby istniała tylko jedna partia. To pokazuje zupełny brak zrozumienia podstawowych pojęć. Oczywiście wiedza pojęciowa jest najtrudniejsza, jednak z innymi typami wiedzy o polityce też nie jest dobrze. Jeśli zapytamy ludzi na przykład o to, kto rządzi w Polsce, to otrzymamy odpowiedź, że prezydent, a część osób powie, że rząd, ale to będzie odpowiedź tylko na zasadzie podobieństwa słów, a nie realnej znajomości określonych kompetencji.

Ale czego oczekiwać od tzw. zwykłego Polaka, skoro parlamentarzysta z kilkunastoletnim stażem, kandydujący na najwyższy urząd w państwie, ma problemy z wiedzą o polityce, związaną np. z krajami członkowskimi UE czy przepisami konstytucji. Takie błędy popełnia człowiek z wyższym wykształceniem, którego zawód jest wprost związany z polityką. Nie oczekujmy więc od ludzi, którzy zawodowo zajmują się innymi rzeczami, że w wolnych chwilach będą zgłębiali wiedzę o polityce. Na ogół nie mają na to ochoty, czasu lub możliwości.

Czy w Polsce jest fatalnie, czy też brak wiedzy o polityce to standard?

Nie chcę mówić, że w Polsce jest jakoś straszliwie źle. W innych krajach z wiedzą o polityce jest podobnie. Pamiętajmy, że polityka nie jest czymś, co pasjonuje ogromne rzesze ludzi. A nawet jeśli interesuje, to na ogół zrywowo. Nie ma jednak takiego społeczeństwa, w którym każdy wie o polityce coś znaczącego, więc Polska nie odbiega od średniej. Słaby poziom wiedzy o polityce jest typowy.

W Polsce niepokojące jest to, że ci, którzy kończyli szkoły ponadgimnazjalne czy wcześniej, ale w nowej rzeczywistości, 8-letnią szkołę podstawową i liceum, mają często dużo mniejszą wiedzę z zakresu polityki niż słabiej wykształcone pokolenie ich rodziców. W badaniach spotykałem się z sytuacją, że większą wiedzę o polityce miał ojciec z wykształceniem podstawowym niż jego syn, posiadający wyższe wykształcenie, zdobyte już w nowej rzeczywistości.

Co ma największy wpływ na rozumienie przez ludzi polityki?

Moim zdaniem to rodzina i media w największym stopniu socjalizują politycznie. Wpływu szkoły na te kwestie nie należy przeceniać. Wyniki socjalizacji politycznej prowadzonej przez szkołę są raczej mizerne. Szkoły czasami nie mają kompetentnych nauczycieli, czasami nauczycielom nie chce się prowadzić lekcji WOS-u, z drugiej strony reformy szkolnictwa prowadzą do ograniczania przekazywanej uczniom wiedzy, stawiając teoretycznie na stronę praktyczną. Wydaje się więc, że głównym kreatorem wiedzy o polityce są media mainstreamowe, które wypada czytać, czy media tabloidowe. To one dają wiedzę o polityce oraz kreują postawy odbiorców. Bardzo dobrze widoczne było to po katastrofie smoleńskiej. Przez zmianę obrazu Lecha Kaczyńskiego w mediach doszło do przewartościowania jego prezydentury wśród Polaków. Przed katastrofą smoleńską około 20 procent badanych mówiło, że to dobra prezydentura, a obecnie zaledwie 20 procent mówi, że ona była zła. Oczywiście sama katastrofa oraz uwarunkowana kulturowo niechęć do krytykowania zmarłych wpłynęły na taką zmianę, ale znaczenie miała również zmiana retoryki mediów. Pamiętajmy, że dla ludzi głównym źródłem wiedzy o polityce są właśnie media.

Czy świadomość polityczna wiąże się ze zdobytym wykształceniem?

Tak, to ma ze sobą związek. Nie można jednak powiedzieć, że wykształcenie daje wprost wiedzę o polityce. Na pewno pomaga w jej werbalizacji. Należy jednak pamiętać, że obecnie mamy do czynienia z ogromną liczbą szkół wyższych i często dochodzi do deprecjacji wyższego wykształcenia. Można zdobyć dyplom studiów prezentując sobą bardzo kiepski poziom.

Na marginesie zwróćmy uwagę, że 10 lat temu w mediach meinstreamowych czy w środowiskach elity nie mówiło się np. zupełnie o korupcji w Polsce. W środowiskach salonowych nie było miejsca na takie rozmowy, bo nie wypadało. Natomiast przeciętny Polak wiedział, że korupcja w kraju była mocno obecna, ta kwestia była obecna w dyskursie potocznym. Potem okazało się, że jednak korupcja jest, więc to nie elity miały rację w tej sprawie. Czasem zatem wykształcenie świadomości może nie sprzyjać.

W Polsce ludzie z wyższym wykształceniem chętniej głosują na PO. To znaczy, że ci, którzy lepiej rozumieją politykę, są wyborcami Platformy?

W mediach często używa się takiego skrótu myślowego, że wykształceni głosują na PO. Jednak to jest nadużycie i zwrot publicystyczny. Można tylko powiedzieć, że wykształcenie pozytywnie koreluje z głosowaniem na Platformę Obywatelską. Można się zastanawiać, z czego to wynika. Być może rację miał jeden z publicystów, pisząc, że dla części wyborców głosowanie na kandydata PO miało znaczenie kompensacyjne. Niektórzy chcą być elitą społeczną i głosują na partię – a w tym wypadku na kandydata partii – kreowaną na reprezentację takich ludzi. Niektórzy z kolei mieliby głosować na Platformę, bo to jest cool i tak wypada.

W jaki sposób PRL-owska przeszłość wpływa na politykę i jej rozumienie?

Na pewno przeszłość nadal rzutuje na polską politykę. Oczywiście w dużo mniejszym stopniu niż w okresie postkomunizmu, który w sensie symbolicznym zakończył się moim zdaniem 5-6 lat temu. Wpływ kwestii PRL-u w sposób naturalny będzie coraz mniejszy. Ostatnie wybory pokazały, że już teraz mamy szanse na skonstruowanie lewicy na bazie programu, a nie życiorysu. Nawet przy złej woli trudno bowiem określić dzisiejszego szefa SLD mianem postkomunisty. Również w PiS do głosu dochodzi pokolenie socjalizowane w schyłkowym PRL-u i początku lat 90.

Warto jeszcze dodać, że z badań jakościowych, jakie prowadziłem, wynika, iż wiele osób nie łączy takich pojęć jak postkomunizm czy „Solidarność” z dzisiejszą polityką czy politykami.

W jaki sposób poziom wiedzy politycznej wpływa na podatność na manipulacje?

Dokładna odpowiedź na takie pytanie wymagałaby przeprowadzenia odpowiednich badań. Jednak na pewno można stwierdzić, że na człowieka świadomego i wykształconego proste manipulacje działają w ograniczonym stopniu. Wykształcenie i intelekt sprawiają, że te najprostsze manipulacje się wyłapuje. Media mainstreamowe manipulują natomiast w sposób bardziej wyszukany, wyrafinowany.

Polacy po katastrofie smoleńskiej mówili, że otworzyła im ona oczy właśnie na manipulacje mediów. Czy może ona na trwałe zmienić świadomość polityczną Polaków?

Na stałe raczej nie, ale przez jakiś czas ma ona szanse zmienić sposób patrzenia Polaków na politykę. U niektórych ludzi taka zmiana zostanie na dłużej, u innych jednak, by się utrzymała, musi być odświeżana co jakiś czas – inaczej zaniknie. Kluczowe jest pytanie o to, jakie media będą zainteresowane tym, by taką zmianę odświeżać. Media mainstreamowe – zapewne nie, zaś media publiczne zostaną najprawdopodobniej podporządkowane obozowi rządzącemu. Na razie obserwujemy takie silne odświeżenie po wyborach prezydenckich z inicjatywy prezesa Kaczyńskiego i tzw. prawicowego skrzydła PiS-u.

Czy przy okazji zbliżających się wyborów samorządowych może dojść do takiego odświeżenia?

Tak, jeśli w mediach pojawiać się będą systematycznie akcenty związane z katastrofą smoleńską. Jednak należy pamiętać, że wielka polityka w wyborach samorządowych obecna jest właściwie tylko w Warszawie. W mniejszych miejscowościach rządzą się one zupełnie innymi prawami. W związku z tym te wybory w mniejszym stopniu sprzyjają takiej akcji niż wybory prezydenckie czy parlamentarne.

Skąd według Pana bierze się tak duża popularność Platformy Obywatelskiej? Wygrała ona wszystkie wybory od 2007 roku.

Od 2006 roku mamy do czynienia z bardzo silnym podniesieniem stopy życiowej Polaków, średniego wynagrodzenia. To bardzo sprzyja Platformie. Podobnie jak fakt, że kryzys na razie nie dotknął Polski w tym stopniu co inne kraje UE. To ważne kwestie, bo zadowolenie z własnej sytuacji materialnej, jej poprawa a także pozytywna, nawet relatywnie, ocena sytuacji kraju mają przełożenie na głosowanie wyborcze.

Politycznie Platformie sprzyjała sytuacja kohabitacji. Mogła bowiem obarczać winą za brak reform prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Teraz zobaczymy, jak PO wybrnie z sytuacji, w której nie będzie mogła mówić, że nie robi wiele, bo prezydent Kaczyński zawetuje.

Wreszcie, na popularność PO wpływa także postawa mediów mainstreamowych. Platforma wciąż korzysta z efektów silnej nagonki z lat 2006-2007, kiedy mówiło się, że rządy PiS to zagrożenie dla demokracji. W tych wyborach prezydenckich także straszono „kaczyzmem”, „recydywą IV RP”. Nawet premier Tusk uciekał się do takiej retoryki.

Czy przed następnymi wyborami znów usłyszymy takie ostrzeżenia? Wielu komentatorów mówiło, że to już na Polaków nie działa.

Taka retoryka przemawia już do mniejszej liczby ludzi. Nie mam jednak wątpliwości – ostrzeżenia przez IV RP znów pojawią się w parlamentarnej kampanii wyborczej 2011 roku. W 2007 roku mieliśmy do czynienia po raz pierwszy z głosowaniem negatywnym w wyborach parlamentarnych. Znaczna część Polaków głosowała nie na PO, tylko przeciwko PiS. To zdaje się nadal działać. Mimo pewnych nieprawidłowości za rządów PO poparcie dla partii Tuska nie topniało aż do katastrofy smoleńskiej.

Czy głosowanie w wyborach wiąże się jakoś z poziomem świadomości politycznej?

Badania nie dają podstaw do łączenia tych zjawisk. Nie trzeba przecież mieć wiedzy, żeby stwierdzić, że Kaczyński to obciach, więc głosuję na PO, albo, że Tusk ma krew na rękach, więc głosuję na PiS. Większość decyzji wyborczych podejmowana jest właśnie w taki sposób, a nie na podstawie racjonalnych czy pararacjonalnych przesłanek. To jest rzadkość. Z kolei alienacja polityczna nie ma znaczącego związku z poziomem wiedzy o polityce.

To, co – oprócz wykształcenia, dochodu i miejsca zamieszkania miasto-wieś – wpływa na wyniki to stopień zachowania więzi w lokalnych społecznościach. Tam, gdzie nie doszło do ich degradacji, mamy większy odsetek głosujących na partie konserwatywne. W ostatnich wyborach na terenach będących kiedyś zaborem austriackim i rosyjskim wygrał prezes Kaczyński. W tej części województwa wielkopolskiego, która była również w zaborze rosyjskim, także – za wyjątkiem większych miast - zwyciężył prezes PiS. Natomiast Platforma zdobywa najlepsze wyniki na tzw. ziemiach odzyskanych. Jest to związane z mniejszym zakorzenieniem społecznym na tym obszarze.

Jak Pan, zajmujący się psychologią polityki, patrzy na Janusza Palikota? Skąd się bierze jego popularność?

Popularność lubelskiego posła moim zdaniem wynika w dużej mierze z zachowania mediów. On jest przez nie w sposób bardzo aktywny promowany. Niekiedy próbuje się pokazać, że on się retorycznie nie różni od polityków PiS-u. Jednak różni się zdecydowanie. To jest kwestia smaku. Moim zdaniem Janusz Palikot granice smaku i akceptowalnego poziomu kultury w życiu politycznym przekracza. Jacek Kurski może być kontrowersyjny, ale nie pamiętam, by przekroczył granicę smaku.

Może Jadwiga Staniszkis ma rację mówiąc, że Palikot to atrapa. Ale to tłumaczenie mnie osobiście nie przekonuje. Janusza Palikota postrzegam jako człowieka bardzo inteligentnego. Zastanawiam się, dlaczego obrał sobie rolę błazna w polityce. Przecież to człowiek z odpowiednim doświadczeniem, pieniędzmi, koneksjami, który mógłby na zupełnie innym poziomie uczestniczyć w życiu politycznym.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Piotr Załęski jest politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje w Zakładzie Badań Wschodnich Instytutu Nauk Politycznych. Zajmuje się psychologią i socjologią polityki oraz kulturą polityczną w postradzieckiej Azji Centralnej.

  • digg.com
  • wykop.pl
  • Zapisz do del.icio.us
  • Ciekawe
  • Odsłon: 2012

Komentarze: 14

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. czwartek, 29 lipca 2010, 12:20

    "Zastanawiam się, dlaczego obrał sobie rolę błazna w polityce. Przecież to człowiek z odpowiednim doświadczeniem, pieniędzmi, koneksjami, który mógłby na zupełnie innym poziomie uczestniczyć w życiu politycznym."

    Odpowiedź jest prosta. Ma realny wpływ na poglądy wielu Polaków jednocześnie uchodząc za głupca nawet w oczach swoich kolegów z partii. Wbrew pozorom to bardzo wygodna pozycja. W świecie ludzi z zasadami jego kariera polityczna powinna się skończyć na etapie obrażania poprzedniego prezydenta, ale Palikot doskonale wiedział, że to mu przejdzie bez konsekwencji. Teraz obrał sobie za cel. o Rydzyka i realizuje taki sam sprawdzony już scenariusz.

  2. Zobacz profil Recydywa1 Recydywa1 napisał/a:

    czwartek, 29 lipca 2010, 17:26

    Glupcom sie wiele wybacza. Dlatego "yntelygentny glupiec" jakim jest Palikot moze sie wymigac od jakiejkowieik odpowiedzialnosci za swe dzialania i i oszczerstwa, bo to w koncu "tylko glupek".

    On gra role glupka ,a dlaczego? To juz inna para kaloszy.

  3. Zobacz profil ArfurUnnandi ArfurUnnandi napisał/a:

    czwartek, 29 lipca 2010, 22:36

    Hmm, prawda, gra głupka, chyba wielu podejrzewa, że nie z własnych chęci - to wynik jego funkcji w partii. Kiedy trzeba odwrócić uwagę, zmanipulować fakt, Palikot świetnie to robi. Jest bardzo sugestywny, nie posługuje się "językiem polityków", jego styl "ma urodę koniunktywu"...

    Nie wiem, czy opinia publiczna została o tym poinformowana, bo media milczą - na uroczystościach rocznicy lubelskiego lipca była krótka mowa pewnego pana, nie pamiętam dokładnie, kogo, który - nie używając nazwiska Palikota - wzywał obecnych tam członków PO do wykluczenia kolegi z partii, do bojkotu działań tego człowieka - media o tym nie mówią. W zasadzie to nie może nikogo dziwić.

  4. piątek, 30 lipca 2010, 11:46

    Te ziemie wielkopolski ,które nie należały do zaboru rosyjskiego to "ziemie odzyskane" ?

    Gratuluje Panu Politologowi wiedzy.

  5. Zobacz profil Hughes Hughes napisał/a:

    piątek, 30 lipca 2010, 12:38

    Dlaczego Paligłup ma wpływ na Polaków ?

    Proste.

    Duża część Polaków to chamy i durnie, dlatego jest nic dziwnego , że mają swojego idola.

    To świadczy bardziej o zchamiałych masach, niż o jednym prostaku ze świecznika.

    W miarę obrobione masy nie pozwoliły by na to ,żeby ich przedstawicielem był głupiec.

    Dlaczego głupiec?

    Ano dlatego , że sra we własne gniazdo, onanizując się swoją kasą , przekrętami w rajach podatkowych oraz uwielbieniu tak przez debilne masy jak i swoich kompanów ze cmentarza i Pałacu.

    Ktoś , kto świadomie niszczy swoją państwowość musi być głupcem, a jeśli robi to z premedytacją to jest zdrajcą.

  6. Zobacz profil Czesłąw7 Czesłąw7 napisał/a:

    piątek, 30 lipca 2010, 13:20

    do Zacheusz...

    hmm, szczerze pisząc, należy pogratulować czytania ze zrozumieniem... najlepsze wyniki PO rzeczywiście zbiera na "ziemiach odzyskanych", przy czym w tekście nie jest stwierdzone, że jest to Wielkopolska (nie wielkopolska - pogratulować należy też ortografii), gdzie także wygrywa, ale mniejszą różnicą

  7. Zobacz profil Oppelner Oppelner napisał/a:

    piątek, 30 lipca 2010, 13:35

    Czyli autor artykułu sugeruje, że cała wiedza o polityce to wynik manipulacji mediów. OK, czy w takim razie jak ktoś czyta np. RP.pl albo frondę, gdzie portale te są przedłużeniem partii PiS to już jest w porządku czy tez zalicza się to do manipulacji. Czepia się pan paru wpadek Komorowskiego, a jakoś nie chce sobie przypomnieć rozlicznych Kaczyńskich, w tym nieznajomość tekstu hymnu. Coś pan mało wiardygodny jesteś...

  8. Zobacz profil Pablofi Pablofi napisał/a:

    sobota, 31 lipca 2010, 16:31

    @Oppelner

    To jest wlasnie przyklad waskiego myslenia, jak przeciwko PO to pewnie za PIS, niestety niektorzy wiecej jak dwubiegunowo nie potrafia myslec.

    Wyksztalceni znaja sie lepiej na polityce, otoz nic bardziej mylnego. Niewielu jest ludzi z wyzszym wyksztalceniem i myslace poza ramy, glownie powtarzaja lewicowa papke ktora wkuli do glowy na studiach (zwlaszcza nauki ekonomiczne). Efekty pracy tych ludzi widac wszedzie banki, przemysl samochodowy, media, nawet rowniez polityka - nic nie dziala bo ich debilna wiedza dziala tylko w salach wykladowych, a wydaje mi sie ze prosty chlop ma wiecej rozsadku niz profesor.

  9. Zobacz profil Oppelner Oppelner napisał/a:

    sobota, 31 lipca 2010, 17:15

    **Pablofi: Oczywiście, że jak ktoś nie jest za PO to jest za PiS, względnie za SLD. Czy widzisz inną realną alternatywę w Polsce? Pierwsze dwie partie wiele nie różni. Raczej są to osobiste konflikty personalne liderów, wywlekane na całe społeczeństwo.

    Jednak czytając inne artykuły frondy, które ostatnio już wyjątkowo nachalnie afirmują PiS, a to co robi rząd i nowy prezydent to tak jakby działo się w obcym państwie daje takie, a nie inne podstawy, że na zasadzie serii ten tutaj średni wywiadzik wpisuje się w tę właśnie propagadnę. Szkoda, bo kiedyś fronda była bardziej neutralna, gdy chodzi o preferencje partyjne. Teraz jednak takie medium + do tego rp.pl, gazeta polska i inne pisowskie media także fałszują rzeczywistość

  10. Zobacz profil Czesłąw7 Czesłąw7 napisał/a:

    sobota, 31 lipca 2010, 22:36

    do Oppelner:

    1) dobrze, że zauważone zostało przez Ciebie, że to wywiad, w pierwszym poście identyfikowałeś to jako artykuł

    2) "Oczywiście, że jak ktoś nie jest za PO to jest za PiS, względnie za SLD" - ręce opadają, jak czyta się tego typu komentarze; nie słyszałeś o innych opcjach; nie dopuszczasz do siebie mysli, że ktoś może nie być za żadną z partii, tudzież przeciwko (nawet wszystkim istniejącym), ewentualnie w ogóle nie wiedzieć o ich istnieniu?

    3) rzeczywiście artykuły niektóre afirmują PiS, czego jednak nie powiedziałbym o tym wywiadzie, czy się zatem wpisuje rzecz do dyskusji

    4) kwestionujesz wiarygodność człowieka, twierdząc, że sugeruje, że manipulują media proplatformerskie i tylko one; chyba problemy z czytaniem ze zrozumieniem - "A media, także mainstreamowe, bardzo często upraszczają rzeczywistość, manipulują (...) Wykształcenie i intelekt sprawiają, że te najprostsze manipulacje się wyłapuje. Media mainstreamowe manipulują natomiast w sposób bardziej wyszukany, wyrafinowany."

  11. Zobacz profil Czesłąw7 Czesłąw7 napisał/a:

    sobota, 31 lipca 2010, 22:37

    do Oppelner:

    5) trudno stwierdzić, by istotą wywiadu było Twoje stwierdzenie: "Czyli autor artykułu sugeruje, że cała wiedza o polityce to wynik manipulacji mediów"; nie widzę tego, jest tam np. "Moim zdaniem to rodzina i media w największym stopniu socjalizują politycznie. Wpływu szkoły na te kwestie nie należy przeceniać"

    6) dla mnie trafne - i zarazem najważniejsze - jest stwierdzenie: "Nie oczekujmy więc od ludzi, którzy zawodowo zajmują się innymi rzeczami, że w wolnych chwilach będą zgłębiali wiedzę o polityce. Na ogół nie mają na to ochoty, czasu lub możliwości."; weź je też do siebie

    7) pytanie o porównanie wiedzy politycznej Komorowskiego i Kaczyńskich nie zostało w wywiadzie zadane; twierdzisz, że niewiarygodnym czyni człowieka to, że przywołuje nienajlepszy poziom wiedzy o polityce nawet polityków, dając przykład prezydenta-elekta; wyjdź na ulicę i spytaj zwykłych, niesalonowych ludzi, co o nim sądzą; nad zdradą stanu przeważają określenia różnych stopni oligofrenii.

  12. Zobacz profil Formozus1 Formozus1 napisał/a:

    niedziela, 1 sierpnia 2010, 02:05

    Media uczą jednego!!

    Jakeś fircyk i wszystko pojmujesz to media mało szanujesz!!!!

    Amen.

  13. Zobacz profil Tom Tom napisał/a:

    poniedziałek, 2 sierpnia 2010, 00:06

    FRONDOWICZE

    wybaczcie, że tutaj pytam, (choć w sumie trochę w nawiązaniu do patrzenia na politykę) ale jestem wkurzony, co napiszę jakiś komentarz do artukułu np. na WP.PL albo TVN24 to on się w ogóle nie pojawia, nawet jak sprawdzam po długim czasie. A wyrażam się zawsze kulturalnie. Wy też tak macie?

  14. Zobacz profil Czesłąw7 Czesłąw7 napisał/a:

    poniedziałek, 2 sierpnia 2010, 00:30

    do Tom

    napisz tam komentarz proPO - na pewno sie pojawi;)

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.