/plakat Księdza 3D
W Hollywood zapanowała moda, aby przenosić na duży ekran, adaptację komiksów. Nowe technologie pozwalają na realizację najbardziej efekciarskich kadrów. Przyszła i kolej na „Priesta” autorstwa Min-Woo Hyunga. Obraz ten pokazuje, że niektórzy powinni kręcić reklamę proszku do prania a nie brać się za kino akcji. Film przenosi nas do świata, w którym ludzie od setek lat toczą wyniszczającą wojnę z wampirami. Jedyna instytucja, która jest w stanie ich ochronić to Kościół. Ten, tworzy zakon kleryków-assasinów, wyszkolonych specjalnie do walki z wampirzymi plemionami,. W końcu krwiopijców udaję się pokonać i zostają zamknięci w specjalnych rezerwatach. Cywilizacja ludzka, a raczej jej resztki, ocalałe z pożogi wojennej zamykają się w koloniach-miastach, gdzie władzę absolutną dzierży Kościół. Między rezerwatami a bastionami ludzi ostały się już tylko dzikie, wypalone pustkowia, na których osady tworzą ci ,którym nie w smak władza kościelna. Trwa nieformalne zawieszenie broni między wampirami a molochami-polis, stąd nie ma już zapotrzebowania na wojenne umiejętności tytułowego Księdza. Ten, mimo wszystko musi wyruszyć na kolejną wojnę, aby odbić porwaną przez wampiry - Lucy, wychowankę jego rodziny. Instytucja Kościoła jest w filmie przedstawiona na wzór Orwella, w bastionie odgrodzonym od świata, kontroluje on wszystko i ma wszechwładzę nad niedobitkami ludzi. W filmie odbywa się nachalne i zarazem banalne zestawienie: zły Kościół – dobry Ksiądz. Ksiądz-wojownik dostrzega inwazję wampirów, Kościół natomiast troszczy się o swoją władzę i ustami, monsingor Chambarleina (oczywiście wielkiego fanatyka i kogoś na wzór Lorda-Protektora) nie godzi się na odważne stanowisko Księdza. Powodem owego zachowania, nie jest umiłowanie pokoju. A skąd, jest to pokazane jako chęć zachowania przez Kościół swojego politycznego statusu. Nawet antyklerykalizm bijący z obrazu, może byłby w miarę zjadliwy, gdyby nie drewniana gra aktorów i położona całkiem fabuła. Wszelako z filmem można się nie zgadzać, ale dany obraz docenić za jakość. W tym wypadku efekty specjalne, czyli głównie walki krzyżowca z wampirami, również należą do niezbyt udanych. Oczywiście, pod względem technologicznym robią wrażenie, natomiast od strony choreografii czy pomysłu są po prostu wtórne.

Film, nawet traktowany jako weekendowy wypełniacz czasu pod popcorn, potrafi irytować. Fabuła jest schematyczna, nie przekonuje. Gra aktorska na takim poziomie, że tylko brakuje śpiewającego po niemiecku Davida Hasselhoffa. Oczywiście „Priest 3D” na pewno zainteresuje miłośników takich tytułów jak Kroniki Mutantów, Księga Ocalenia, czy klasyki w postaci wszystkich części Mad Maxa, gier w rodzaju Fallouta, czy rpg takiego jak Neuroshima. Faktycznie, klimat post-apokaliptyczny, zdjęcia wyludnionych miast, pustkowia i molochu-polis udały się autorom. W obrazie pojawia się mieszanina broni, od białej rodem z filmów kung-fu (krzyż przerobiony na sztylet, latające ostrza) do rewolweru stylizowanego na Tri-guna (z anime, o tym samym tytule). Są to natomiast detale, które mogą zaciekawić pasjonatów ale nie „podnoszą” samego obrazu. Nawet najoryginalniejszy klimat nie zastąpi dobrej fabuły oraz gry aktorskiej. Doszło nawet do tego, że fenomenalna muzyka Christophera Younga i ciekawe zdjęcia porywają widza na moment, by potem porzucić go z uczuciem zawodu. Wiele scen jest tak bez pomysłu, że na pewno znajdą się sparodiowane w kolejnej części Scary Movie....Najprawdopodobniej powstanie „Priest 2 3D”, więc cała nadzieja w tym, że aktorzy w „dwójce” zagrają więcej niż jedną miną, Kościół przestanie robić za głupszy od wampirów, a walki zaczną mieć jakąkolwiek ciekawą choreografię.
Michał Zawisza Bruszewski
Monday, 08 August 2011, 14:59
Tuesday, 08 November 2011, 14:19
Tuesday, 08 November 2011, 20:08
Thursday, 08 December 2011, 10:55
Thursday, 08 December 2011, 14:31
Thursday, 08 December 2011, 15:21
Monday, 15 August 2011, 19:44