Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

"Bóg" na klęczkach drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Film Monday, 05 December 2011, 13:27

Człowiek podobno wykorzystuje jedynie 20 proc. swojego mózgu. Do czego byłby zdolny, gdyby potrafił wykorzystać 100 proc.? 


/

Film Neila Burgera o pretensjonalnym tytule „Jestem Bogiem” to wbrew pozorom dość pouczający obraz. Pokazuje kim staje się człowiek, który uzurpuje sobie boskie prerogatywy.

 

Czasem słyszę, jak ludzie powtarzają, że chcieliby „być jak młody bóg”. Właściwie, to żadna nowość, bo człowiek od zawsze pragnął poczuć się panem i władcą tego świata. Już biblijna opowieść o budowniczych wieży Babel pokazuje czym kończą się ludzkie zapędy, by przypisać sobie boskie prerogatywy. Pomieszaniem i chaosem, który rujnuje i skutecznie uniemożliwia zamierzone plany.

 

Ale wieża Babel to także symbol ludzkiej pychy, która pozostawia człowieka z wiecznie niezaspokojonym pragnieniem. Bohater filmu „Jestem Bogiem” (tłumaczenie z angielskiego oryginału śmiało można by zastąpić wierniejszym – choćby „Bez ograniczeń”) także ma takie pragnienie. Chce napisać książkę i być świetnym pisarzem. Sęk w tym, że kompletnie mu to nie wychodzi. Termin z wydawnictwa goni, a Eddie nie ma nawet jednego zdania. W dodatku, rzuca go dziewczyna, której nie w smak życie z rozlazłym nieudacznikiem.

 

A wtedy, jak to zwykle w filmach bywa, z nieba (choć to może nie najlepiej tu brzmi) spada stary znajomy z „pomocą”. Daje niedoszłemu pisarzowi tajemniczą tabletkę, która ma mu ułatwić skończenie książki. I faktycznie, Eddie błyskawicznie pisze coś, co normalnemu człowiekowi zajęłoby kilkanaście tygodni. Ale to nie jedyny skutek działania leku. Bohater filmu nagle staje się zupełnie innym facetem. Z zakompleksionego, pozbawionego chęci do życia, rozlazłego nieudacznika staje się błyskotliwym gościem, niezwykle inteligentnym, sprawnym, szybkim. Wystarczy mu jeden rzut oka i już może powiedzieć wszystko na temat otaczającej go rzeczywistości. W kilka godzin uczy się gry na fortepianie i przyswaja obce języki po usłyszeniu kilku słów.

 

Jak oczywiście nie trudno się domyślić, Eddie niekoniecznie chce wychodzić z tego boskiego stanu. Potrzebuje kolejnych tabletek, i kolejnych i kolejnych. Pnie się po szczytach kariery, zdobywa sławę, zostaje milionerem, wraca do niego ukochana. Problem pojawia się wtedy, kiedy tabletki się kończą a niedoszłemu bogu zaczynają doskwierać skutki odstawienia.

 

Nietrudno dopisać sobie prawdopodobny koniec całej historii. Gościowi zaczyna brakować pigułek, przestaje być takim erudytą, jak pod wpływem, więc kariera stoi pod znakiem zapytania, a nowi znajomi zaczynają coś podejrzewać. Zapożycza się więc u gangsterów, żeby kupić pastylki, a potem policja znajduje go z urżniętą głową. Nic z tych rzeczy, choć było blisko.

 

Żeby znowu poczuć się bez ograniczeń bohater jest w stanie upodlić się do tego stopnia, by wychłeptać jak pies rozlewającą się po podłodze krew zarżniętego przez siebie wcześniej gangstera. Bo jest w niej ostatnia dawka narkotyku.

 

Mówi się, że człowiek wykorzystuje jedynie 20 proc. swojego mózgu. Czy wykorzystanie 100 proc. jest warte każdej ceny?

 

Film Burgera właściwie kończy się bez odpowiedzi na to pytanie, bo rezolutny bohater wymyśla sposób jak zapewnić sobie wystarczającą ilość NZT, zrobić na tym intratne interesy i tyle. Ostatni klaps, kurtyna zapada.

 

Marta Brzezińska

Odsłon: 2286


Komentarze: 4

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil CieńKolorowy CieńKolorowy napisał/a:

    Friday, 13 May 2011, 15:28

    Świetna recenzja.

  2. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Wednesday, 18 May 2011, 22:51

    To mnie recenzja zaintrygowała!

    Czasem słyszę, jak ludzie powtarzają, że chcieliby „być jak młody bóg”. Właściwie, to żadna nowość, bo człowiek od zawsze pragnął poczuć się panem i władcą tego świata.

    A mi się wydawało, że to raczej o piękno się rozchodzi, a szczególnie o Apollina. No ale człowiek do końca życia się uczy. :)

  3. Zobacz profil Marikoo Marikoo napisał/a:

    Tuesday, 06 September 2011, 12:44

    Warsztacik, pani Marto, warsztacik potrzebny.

1

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.