Katolicki Rockeffeler? Rewolucja e-bookowa nadeszła

Drukuj kategoria: Ogólne

dziwne czasy nadchodzą?

tak, jak pisałem przy okazji sprawy Tysiąc vs. Gancarczyk, czy nt. wścieku Pacewicza, sądzę, że obserwujemy właśnie punkt przegięcia na wykresie upupienia katolików i konserwatystów w Polsce. Uważam, że właśnie następuje zmiana trendu.Byc może jest to tak, jak Cebulski napisał w swojej ostatniej produkcji, że ludzie starsi średnio sytuują lepsze czasy wtedy, gdy byli młodzi i nie musieli się sami utrzymywac (!). Oj, wtedy to i człowiek spokojne życie prowadził, i pieniądze były, i jakoś tak szczęśliwie się żyło! Nie jest zatem wykluczone, że analogicznie ja ekstrapoluję to, co odczuwam sam i moje (zawsze ograniczone) środowisko w związku z własnymi działaniami, sukcesami, etc. Dlatego mogę się mylic.

Libenter – panu Pawłowi kibicuje

mystało się. Tzn. raczej stała, bo chodzi o rewolucję. Chodzi o e-booki, czyli książki elektroniczne, które możemy sobie przeczytac zarówno na komputerze, palmtopie, czy gdzie indziej, ale które również możemy sobie wydrukowac i czytac na papierze – płacąc w ten sposób o wiele mniej, niż za zwykłą książkę.

Dotychczas było tak, że istniały – co było I rewolucją – wydawnictwa e-booków. Np. Złote Myśli z Gliwic, czy kilka mniejszych. Potem nadeszła II rewolucja, wraz z Nexto.plNextranetem. Teraz III rewolucja, w której właśnie biorę udział.Na czym ona polega? Otóż, Pan Paweł Królak (o którym kiedyś z nadzieją pisałem jako o potencjalnym katolickim Rockeffelerze), właściciel księgarń Tolle et legeProfect otworzył Klub Libenter.pl.Rzecz polega na tym, że o ile w przypadku I rewolucji – kupowaliśmy e-booka w wydawnictwie, po II kupowaliśmy w wirtualnej księgarni dane e-booki, o tyle po III rewolucji – kupujemy już tani dostęp do całej zawartości Klubu, czyli obecnie ponad 50 książek! W przeliczeniu na książkę płacimy więc nieco ponad złotówkę…Trzymam kciuki za przedsięwzięcie, tym bardziej, że chyba po raz pierwszy nie mamy do czynienia z naśladownictwem, a rzeczywistą innowacją – i to właśnie na katolickim obszarze rynku wydawniczego! Brawa zatem dla Pana Pawła, a ci, którzy chcieliby pójśc w Jego ślady, mają szansę przeczytac wywiad w polecanym przeze mnie E-biznesie jako szansie na sukces.Roczny dostęp do Klubu Libenter.pl kosztuje 77 zł, a po wpisaniu mnie (czyli hasła MaciejGnyszka) jako polecającego – o 10 zł mniej, czyli 67 zł. Oh yeah!

Czekam, aż reszta uczestników rynku zacznie naśladowac Pana Pawła.

Rewolucja?

Chyba jednak tak. O sprawie piszą już media:

rynek-ksiazki.pl

granice.pl

kumputerswiat.pl

wirtualnywydawca.pl

myśl na dziś

Bóg nie wyrywa cię ze swego środowiska, nie odciąga cię od świata, od twojego stanu, ani od twoich szlachetnych, ludzkich ambicji, ani od twojej pracy zawodowej… lecz chce, abyś właśnie tam był świętym!

św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 362

 

Komentarze: 2

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. czwartek, 1 października 2009, 21:35

    Ja osobiście nie byłbym tak wielkim optymistą. Po pierwsze e-booki, które dziś się sprzedają dotyczą przede wszystkim poradnictwa i samodoskonalenia. Literatura piękna sprzedaje się marginalnie (bo co to za frajda czytać wielkie dzieła na komputrze). Z literatury religijnej sprzedaje się zaś tylko pewna konkretna grupa (postaram się w najbliższym czasie o stworzenie listy bestsellerów oferowanych przez Glorię24.pl http://gloria24.pl/ksiazki.php?akcja=spis_pozycji&iKatId=1185). Nowe dziecko Pawła Królaka jest więc jak na razie chyba pewnym planem na przyszłość. Choć dobrze życzę, to nie wróżę takiego optymistycznego scenariusza jak Paweł Pomianek, który mówi: "sprzedamy w krótkim czasie kilka, kilkanaście tysięcy abonamentów". Jak sprzedadzą kilkaset to będzie sukces. Jak na razie widzę, że Libenterem interesują się głównie osoby żyjące z programów partnerskich. Sam po zarejestrowaniu, stwierdziłem ostatecznie, że nie dam 77 zł za teksty, które wcześniej czytałem w różnych czasopismach, a które teraz wydano jako e-book. Nie mniej jednak najbardziej cieszę się, że Libenter.pl przyzwyczaja czytelników do tej formy czytania - zarobi na tym przyzwyczajeniu cała branża. Radością napawa mnie również fakt, że wydawnictwo to ma promować wartości chrześcijańskie, na takim nexto.pl pornosy sprzedaje się przecież obok Drogi Krzyżowej...

  2. niedziela, 4 października 2009, 22:19

    :) Allo! Sam jestem ciekaw skutków eksperymentu, co zresztą opisałem w SMSie ;)

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.