Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Wyspa dla niepożądanych osobników w Danii

dodano: 6.12.2018, 22:22
akcje wątku: drzewko

Autor: Altek

Nie troszcz się zbytecznie i zdaj to rozporządzeniu Bożemu. bł. Edmund Bojanowski

Na wyspę kursuje jeden prom i to rzadko. Nazywa się Virus. Teoretycznie uchodźcy będą mogli ją opuszczać, ale na noc będą musieli się meldować w ośrodku. W przeciwnym razie trafią do więzienia.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-fala-uchodzcow/najnowsze-fakty/news-dunskie-alcatraz-uchodzcy-kryminalisci-trafia-na-wyspe-odoso,nId,2717865

  • Re: Wyspa dla niepożądanych osobników w Danii|kandydat 6.12.2018, 22:33
    Zda się, że w Danii wychowywał się Czesław.

    https://www.youtube.com/watch?v=JsrxuY-c0A0
    Nie szkoda mi czasu na sen.
    Odpowiedz
  • Re: Wyspa dla niepożądanych osobników w Danii|Altek 6.12.2018, 22:56

    Zda się, że w Danii wychowywał się Czesław.

    https://www.youtube.com/watch?v=JsrxuY-c0A0


    "Jako dziecko śpiewał w chórze kościelnym w kościele Świętej Anny na wyspie Amage."
    Nie troszcz się zbytecznie i zdaj to rozporządzeniu Bożemu. bł. Edmund Bojanowski
    Odpowiedz
  • Re: Wyspa dla niepożądanych osobników w Danii|kandydat 6.12.2018, 23:02

    "Jako dziecko śpiewał w chórze kościelnym w kościele Świętej Anny na wyspie Amage."


    Kropkę postawiłbym później.
    Nie szkoda mi czasu na sen.
    Odpowiedz
  • Re: Wyspa dla niepożądanych osobników w Danii|Elvis Presný 6.12.2018, 22:37
    „Był sobie pewnego razu bardzo ubogi książę. Miał księstwo małe, ale dość duże na to, by mógł się ożenić; a chciał się właśnie żenić! Było to co prawda zuchwalstwo, że odważył się spytać córkę cesarza: „Czy chcesz mnie mieć za męża?", ale jednak ośmielił się to uczynić, bo imię jego było sławne na cały świat. Tysiąc księżniczek zgodziłoby się chętnie, ale dowiecie się zaraz, co uczyniła córka cesarza. Zatem słuchajcie. Na grobie ojca księcia rósł krzak róży, cudny krzak róży. Zakwitał tylko raz na pięć lat, i to jedną jedyną różą. Ale ta róża pachniała tak słodko, że wąchając ją zapominało się o wszystkich zmartwieniach i troskach. Miał też książę słowika, który tak pięknie śpiewał, jak gdyby w jego gardziołku mieściły się wszystkie niebiańskie melodie. Tę różę i tego słowika miała dostać księżniczka; w tym celu różę i słowika włożono do srebrnych szkatułek i tak posłano je księżniczce. Cesarz kazał przynieść dary do wielkiej sali, gdzie księżniczka bawiła się z damami dworu w „gości"; przez cały Boży dzień nie robiły nic innego. Gdy zobaczyła duże szkatułki z darami, klasnęła z radości w ręce i zawołała: - Ach, gdyby to był maleńki kotek! - Ale w szkatułce była cudna róża. - Jakże ładnie zrobiona! - powiedziały wszystkie damy dworu. - Jest więcej niż ładna - powiedział cesarz. - Jest piękna. Lecz księżniczka powąchała różę i była bliska płaczu. - Fe, ojczulku - powiedziała - to nie jest sztuczna róża, tylko prawdziwa. - Fe - powiedziały wszystkie damy dworu - prawdziwa! - Zanim się zaczniemy gniewać, zobaczmy, co jest w drugim pudle - powiedział cesarz; wyjęto słowika, który zaczął tak pięknie śpiewać, że nie można mu było nic zarzucić! - Superbe! Charmant![] - zawołały damy dworu, gdyż paplały wszystkie po francusku, jedna gorzej od drugiej. - Jakżeż ten ptak przypomina mi pozytywkę świętej pamięci cesarzowej - powiedział stary marszałek dworu - zupełnie ten sam ton, ten sam wyraz! - Tak - powiedział cesarz i rozpłakał się jak dziecko. - Chyba to nie jest żywy słowik! - powiedziała księżniczka. - To żywy ptak - powiedzieli ci, którzy przynieśli dary. - W takim razie wypuśćcie go! - zawołała księżniczka i w żaden sposób nie chciała widzieć księcia. Ale on nie tracił nadziei; posmarował sobie twarz na brązowo i czarno, wcisnął głęboko na oczy czapkę i zapukał do drzwi. - Dzień dobry, cesarzu - powiedział - czy mógłbym dostać jakąś służbę na dworze? - Wielu ludzi szuka tu pracy - odpowiedział cesarz - ale zobaczymy, potrzebuję kogoś, kto by mi pilnował świń, których mamy bardzo dużo. W ten sposób książę został cesarskim świniopasem. Dostał na mieszkanie ciasną, brzydką komórkę obok świńskich chlewów i miał w niej pozostać; cały dzień pracował, a kiedy nadszedł wieczór, zrobił prześliczny, mały garnuszek z dzwoneczkami wokoło; kiedy w garnku…”
    Ja som Elvis Presný, nikdy nemeškám. Som veľmi elegantný v švajčiarskych hodinkách. Som veľmi populárny vo všetkých krajinách.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook