Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Tacy się urodzili…

dodano: 4.05.2015, 19:24
akcje wątku: drzewko

Autor: Teofila (w podróży)

Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.

W 1892r. miłośniczka teatru, Mabelle Webb, przeniosła się do Nowego Jorku ze swoim trzyletnim synem, wzgardliwie oddalając ojca chłopca, który był zaledwie zwykłym konduktorem. „Nie interesował się teatrem” - stwierdziła i nie pozwoliła mu odegrać żadnej roli w wychowaniu syna, odrzucając nawet jego nazwisko. Od początku chciała by syn zrobił karierę w show biznesie, uczyła go więc muzyki i tańca. Chłopiec ukończył szkołę w wieku lat 13 i zaczął pracować w teatrze, stając się ostatecznie głównym filarem Hollywood, odgrywając charaktery podobne do jego własnego – wyrafinowanych, protekcjonalnych, pedantycznych mężczyzn. Był zawsze jej „małym Webbem”.  Władcza i apodyktyczna mieszkała z nim do swojej śmierci, zmarła w wieku 91 lat. Ich związek był dusząco bliski. Po śmierci matki – z żalu zrujnował swoje zdrowie. Nigdy się nie ożenił, lecz wiódł dyskretne życie homoseksualisty, za akceptacją matki.

Clifton Webb taki się urodził.

 

W 1934r., wyjątkowo przystojny trzynastoletni chłopiec szwendał się w pobliżu londyńskich  kin,  był miłośnikiem horrorów. Kiedy był mały jego szczęśliwy dom rodzinny przeżył kryzys z powodu nowej pracy ojca, który wyjechał do miasta, podczas gdy jego syn wychowywany był przez siostrę i nianię, a później – przez ciotkę. Chłopiec był bardzo wrażliwy, a pewien  młody student medycyny zauważył to. Kiedy obejrzeli wspólnie film o mumii, student zaprosił chłopca do swojego mieszkania mówiąc, że będzie miał okazję doświadczyć mumifikacji, jeśli ma ochotę.

Chłopiec zgodził się. Napisał później w swojej biografii, że wtedy jeszcze nie „wiedział” o co chodzi w życiu. Student podał mu napój odurzający, zdjął z niego ubranie i obwiązał go bandażami zakrywając go od stóp do głowy, pozostawiając odsłonięte tylko genitalia. Później wziął nóż, przyłożył go do genitaliów chłopca i wyszeptał mu do ucha, że mógłby go teraz zabić lub okaleczyć, ale oczywiście nie zrobi tego, bo nie jest to coś, czego pragnie. Serce chłopca waliło z przerażenia. Myślał, że zaraz umrze. Student zrobił z nim to co chciał, rozwiązał go, pozwolił mu się ubrać i kazał mu wynosić się. „I w końcu wiedziałem” napisał 30 lat później.

Nigdy się nie ożenił. Zaczął pracować w show biznesie i próbował związać się z jedną, czy drugą aktorką, ale były to nietrwałe związki. Zamiast tego związał się z mężczyzną.

Dirk Bogarde taki się urodził.

 

W 1949r., sędzia w Bronxie dał dziesięcioletniemu chłopcu wybór. Może iść do poprawczaka lub być zabranym z rodziny i odesłanym do szkoły aktorskiej. Chłopiec wybrał szkołę aktorską. Okazało się, że nie mógł wybrać lepiej, przynajmniej w sensie praktycznym. Jego rodzice, niedawni imigranci z Sycylii, stracili nad nim kontrolę. Został usunięty z katolickiej szkoły podstawowej, do której uczęszczał. Przyłączył się do gangu ulicznego i został oskarżony o napaść z bronią w ręku. Później znany był jako „Sprężynowy Dzieciak” (The Switchblade Kid”). Jedna z jego przelotnych miłostek z aktorką zakończyła się jej ciążą, którą usunęli. Przez ponad 10 lat był największym łamaczem serc w Hollywood, ze swoim aksamitnym głosem, ciemną karnacją i wielkimi oczami. Miał również romanse z mężczyznami. Był producentem przedstawienia,  w którym odtworzono więzienny gwałt homoseksualny, odegrał rolę gwałciciela. Nigdy nie zaznał zwykłego rodzinnego życia.

Sal Mineo taki się urodził.

 

W 1933r., trzynastoletni chłopiec, który dostał rolę na Broadwayu, zdecydował się zostać w Nowym Jorku z dala od rodziny. Jego ojciec był furiackim, napastliwym pijakiem, a matka roztrwoniła większość pieniędzy podróżując, aby odnaleźć swoje arystokratyczne pochodzenie. Lata później powiedział, że nie pamięta nic z dzieciństwa poza tym, że nigdy nie przebywał dłużej w żadnym miejscu. Został wielkim aktorem - dwadzieścia lat z pierwszoplanowymi rolami w jednych z najlepszych amerykańskich filmów jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Ojciec, którego nienawidził, przyczynił się w pewien sposób do jego sukcesu: zawsze kiedy miał odegrać wybuch niekontrolowanej wściekłości w reakcji na zaciekłość i ignorancję - myślał o swoim ojcu. Miał delikatny charakter, pragnął odnaleźć w reżyserze Johnie Hustonie ojca, którego nigdy tak naprawdę nie miał. On także miał romanse z mężczyznami. Nadużywając alkoholu i narkotyków doprowadził się do przedwczesnej śmierci.

Montgomery Clift taki się urodził.

 

Nieuniknione było, kiedy urodził się Rock Hudson, że jego rodzice rozwiodą się kiedy będzie małym chłopcem i że będzie wychowywany na ranczu dziadków, których nie lubił. Nieuniknione było, kiedy urodził się Tab Hunter, że jego matka rozwiedzie się z jego napastliwym ojcem i odbierze dzieciom nazwisko ojca. Nieuniknione było, kiedy urodził się Raymond Burr, że jego matka rozwiedzie się z jego ojcem, Kanadyjczykiem i przeprowadzi się do południowej Kalifornii do swoich rodziców, z którymi wychowa syna. Pijaństwo, nienawiść, samotność, nieobecni ojcowie, gwałt, molestowanie, nadopiekuńcze matki – to

Jeden z najbardziej emocjonalnie rozchwianych uczniów jakich kiedykolwiek uczyłem miał zwyczaj marzyć sobie na głos w klasie, całkowicie bez związku z tematem, jak by to było być kąpanym przez chłopięcego aktora Elijaha Wood. Ojciec tego dziecka odebrał sobie życie strzałem w głowę, kiedy syn miał 9 lat. Matka wyszła za mąż za innego mężczyznę, którego chłopiec nienawidził. To także było nieuniknione. To dziecko narodziło się w ten sposób.

 

Jedyni chłopcy, którzy tacy się nie urodzili, to zwykli chłopcy, którzy - jeśli dać im najmniejszą szansę - bawią się w policjantów i złodziei, organizują się w drużyny bejsbolowe, budują gokarty, włóczą się po lasach, urządzają podchody, uczą się wszystkiego o (…wpisać dowolne) na pamięć, bawią się ogniem, elektrycznością lub katapultami i w końcu zaczynają zauważać śliczne dziewczęta, których przez lata starali się nie zauważać. Są ukształtowani przez społeczeństwo w całkiem magiczny sposób, ponieważ podobne zachowania znaleźć można pośród chłopców w każdym wieku i miejscu i kulturze znanej człowiekowi.

Świat jest szalony, całkiem szalony.

 

Anthony Esolen

tłum. Teofila Bepko

 

Anthony Esolen jest wykładowcą, tłumaczem i pisarzem. Jego ostatnie książki to „Refleksje o życiu chrześcijańskim: w jaki sposób nasza historia jest historią Boga” (Reflections on the Christian Life: How Our Story Is God’s Story) i „Dziesięć sposobów, żeby zniszczyć wyobraźnię dziecka” (Ten Ways to Destroy the Imagination of Your Child). Pracuje w Providence College.

 

http://www.thecatholicthing.org/2015/03/04/born-that-way/

  • Re: Tacy się urodzili…|osiol 4.05.2015, 20:26
    ^
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Gurb 4.05.2015, 20:31
    Silo byl przecietnym pingwinem. Podczas, gdy jego matka z zapalem gonila sledzie w oceanie, ojciec Silo przesiadywal smetny na brzegu, od czasu do czasu tylko przesuwajac lapa kupki wlasnego lajna. Zawsze taki byl, takim od zawsze pamietaly go inne pingwiny. Matka Silo, wybitna pingwinica, znana silaczka i intelektualistka pingwiniego rodu, swiadomie i wyrachowanie sprowadzila swojego partnera do roli biernego dawcy spermy. Lata mijaly, mlody Silo dorastal pod okiem rodzicielki. Rosnaca samoswiadomosc szybko objawila mu niebezpieczna prawde: oczy Silo zawsze szukaly w bialo-czarnej gromadzie raczej pingwinow niz pingwinic, a towarzystwo kolegow sprawiallo, ze Silo mile swedzialo podbrzusze. Za namowa matki podjal jedyna sluszna decyzje: zlozyl aplikacje do nowojorskiego zoo, by z daleka od polarnej prowincji wiesc zycie wielkomiejskiego sodomity i adoptowac jajo. Silo sie taki urodzil.
    Teczowy gnojek.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Elrond 4.05.2015, 20:43

    Silo byl przecietnym pingwinem. Podczas, gdy jego matka z zapalem gonila sledzie w oceanie, ojciec Silo przesiadywal smetny na brzegu, od czasu do czasu tylko przesuwajac lapa kupki wlasnego lajna. Zawsze taki byl, takim od zawsze pamietaly go inne pingwiny. Matka Silo, wybitna pingwinica, znana silaczka i intelektualistka pingwiniego rodu ...


    A nie czytał Kulega zakończenia tej historii? Silo, kiedy sprowadzono koleżanki porzucił męskie towarzystwo i zajął się zakładaniem rodziny z nowoprzybyłą?
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Gurb 4.05.2015, 20:48

    A nie czytał Kulega zakończenia tej historii? Silo, kiedy sprowadzono koleżanki porzucił męskie towarzystwo i zajął się zakładaniem rodziny z nowoprzybyłą?


    Drogi Elrondzie: zeby zycie mialo smaczek, raz dziewczynka, raz chlopaczek.
    Teczowy gnojek.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Elrond 4.05.2015, 20:46

    Silo byl przecietnym pingwinem. Podczas, gdy jego matka z zapalem gonila sledzie w oceanie, ojciec Silo przesiadywal smetny na brzegu, od czasu do czasu tylko przesuwajac lapa kupki wlasnego lajna. Zawsze taki byl, takim od zawsze pamietaly go inne pingwiny. Matka Silo, wybitna pingwinica, znana silaczka i intelektualistka pingwiniego rodu ...


    (jeśli pomyliłem imiona z rzeczywistymi pingwinami, to przepraszam - nigdy nie przywiązywałem wagi do nazw).

    A tak nawiasem mówiąc, Kulegi pingwin doskonale wpisuje się w narrację pierwszego wątku. To doskonałe dopełnienie.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Teofila (w podróży) 4.05.2015, 21:45

    (jeśli pomyliłem imiona z rzeczywistymi pingwinami, to przepraszam - nigdy nie przywiązywałem wagi do nazw).

    A tak nawiasem mówiąc, Kulegi pingwin doskonale wpisuje się w narrację pierwszego wątku. To doskonałe dopełnienie.


    ^
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|tia 4.05.2015, 22:13
    Już niejeden bębnił, że wielu homoseksualistów miało na pewno ograniczone kontakty z ojcami lub nad wyraz apodyktyczne albo nadopiekuńcze matki. Ja tam nie wierzę, że człowiek się rodzi z wpisaną od poczęcia orientacją seksualną, ale to nic.
    Najbardziej niepokoi mnie pośród ludzi ta ciekawość cudzej intymności. Oto niedawno znajomy mnie trochę opitolił, że podesłałem mu linki ze śpiewającymi p....ami i powinienem się wstydzić, że mogę słuchać muzyki tworzonej przez nich. Tylko że mnie obchodzą moje wrażenia akustyczne, a nie obchodzą mnie cudze potrzeby seksualne. Nawet się nie zainteresowałem tematem, że w zespole są homoseksualiści. Czy to naprawdę jest istotne, aby odrzucać ludzi utalentowanych tylko dlatego, że seksualnie nie orientują się w sposób doskonały?
    Bóg w osobach trzech: Ojciec - przestrzeń, Syn - materia, Duch Święty - energia. Jeżeli wierzyć, że w każdych mitach znajduje się ziarnko prawdy, to zastanawiająca jest ta struna głosowa Boga, która na początku domagała się światła. To na pewno superstruna, dzięki której możliwe było świetliste Słowo.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Elrond 4.05.2015, 22:22

    Już niejeden bębnił, że wielu homoseksualistów miało na pewno ograniczone kontakty z ojcami lub nad wyraz apodyktyczne albo nadopiekuńcze matki. Ja tam nie wierzę, że człowiek się rodzi z wpisaną od poczęcia orientacją seksualną, ale to nic.
    Najbardziej niepokoi mnie pośród ludzi ta ciekawość cudzej intymności. Oto niedawno znajomy mnie ...


    a kto ich odrzuca w tym wątku? Chiba Kulegi znajomy nic jeszcze nie napisał.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|tia 4.05.2015, 22:45

    a kto ich odrzuca w tym wątku? Chiba Kulegi znajomy nic jeszcze nie napisał.


    Temat jedynie spowodował, że coś mi się przypomniało i zadałem pytanie, przecież nie twierdzę, że takich ktoś w tym wątku odrzuca. Pytam, może otrzymam odpowiedź, bo pytanie raczej z wątkiem zbieżne: artyści - homoseksualiści.
    Bóg w osobach trzech: Ojciec - przestrzeń, Syn - materia, Duch Święty - energia. Jeżeli wierzyć, że w każdych mitach znajduje się ziarnko prawdy, to zastanawiająca jest ta struna głosowa Boga, która na początku domagała się światła. To na pewno superstruna, dzięki której możliwe było świetliste Słowo.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Elrond 13.09.2015, 8:29

    Temat jedynie spowodował, że coś mi się przypomniało i zadałem pytanie, przecież nie twierdzę, że takich ktoś w tym wątku odrzuca. Pytam, może otrzymam odpowiedź, bo pytanie raczej z wątkiem zbieżne: artyści - homoseksualiści.


    niestety, często przez twórczość przebija ta intymność.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Teofila (w podróży) 5.05.2015, 16:08

    Już niejeden bębnił, że wielu homoseksualistów miało na pewno ograniczone kontakty z ojcami lub nad wyraz apodyktyczne albo nadopiekuńcze matki. Ja tam nie wierzę, że człowiek się rodzi z wpisaną od poczęcia orientacją seksualną, ale to nic.
    Najbardziej niepokoi mnie pośród ludzi ta ciekawość cudzej intymności. Oto niedawno znajomy mnie ...


    "Ja tam nie wierzę, że człowiek się rodzi z wpisaną od poczęcia orientacją seksualną, ale to nic"


    Naprawdę nie wierzysz w to, że Pan Bóg stworzył Cię mężczyzną i że dla Ciebie stworzył kobietę - Twoją żonę, z którą jesteście jedno?
    I że Ciebie stworzył dla niej?
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Tacy się urodzili…|Teofila (w podróży) 12.09.2015, 21:30
    ^
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook