Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Sprawy terminalne

dodano: 12.01.2019, 0:35
akcje wątku: drzewko

Autor: twardek

Mieczysław Kwieciński, tak sobie myślę, że cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.

Osiołek co i rusz wymykał mi się spod kontroli. Nie mogłem pojąć, jak to się dzieje, że podparłszy na gazie prawą nogę lewą, tracę jednak kontrolę nad układem i samochodzik zamiast planowanych 110-115 km/godz.  jedzie 135, a nawet 140, jak to właśnie zauważyłem gdzieś na wysokości Zduńskiej Woli.   Minęło kolejnych parę minut po korekcie a ja znów ocknąłem się na krawędzi pasa rozdzielającego jezdnie. O Chryste Panie! !!

 Na najbliższym parkingu zacumowałem, wysadziłem maleństwo po czym próbowałem zasnąć.

 A gówno!!! bałaganiły mi w głowie myśli.

 No więc dobrze, pies was drapał,  uporządkujmy to, postanowiłem.

Parę dni wstecz - wysupłałem trochę grosza i pojechałem w świat. Zatrzymałem się w Piotrkowie. Zaparkowałem wóz i poszedłem Starowarszawską w stronę Chrobrego. Byłem tam przeniesiony karnie. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nauczyli mnie tam matematyki – prof. Gawińska . Chociaż szef internatu na Starowarszawskiej 16, pan Piłatowski  (podaję nazwiska, bo dawno nie żyją) dawał mi w dupę nieludzko (ośmieszyłem go rok wcześniej na żniwach w Rekowie, gdzie nas wysłali jako brygadę Służby Polsce) do czasu aż prof. Wołoszański nie wykombinował, że mając prawie 190 cm wzrostu mogę być całkiem przydatnym zawodnikiem w zespole siatkówki  i koszykówki. W ten sposób, do 3 wolnych godzin w niedzielę, doszły mi  4 dni w tygodniu na treningi drużyny w „kosza” i” sito”.

Stałem więc przed budynkiem Chrobrego, nie mogąc powstrzymać łez.  Przypominałem sobie, jak uwodząc córką znanego lekarza zostałem przywołany do porządku kupką, która sprezentował mi na rękaw koszuli jakiś ptaszek. Okazję szlag trafił.

Przypomniałem sobie też jak Żydówka Zalewska, rusycystka, obwieściła nam, zebranym na pierwszym piętrze poklasztornego  budynku Pijarów, że „chłopcy, umarł towarzysz Tomasz” po czym beknęła autentycznym szlochem do momentu, gdy Pryczak  potężnie wypuścił powietrze. Nadymały mi się policzki, wiedziałem, że z innymi dzieje się to samo. Chciałem wytrwać , byle nie być pierwszym. Udało się. Nie inicjując, dołączyłem się do salwy śmiechu, która zadudniła po korytarzach klasztoru. Ubek, który razem z Czistim (tak nazywaliśmy dyrektora liceum)  prowadził przez dwa dni śledztwo nie zdołał jednak identyfikować tego, ”który pierwszy się spierdział”.

Jechałem na groby,  więc była pora po temu by westchnąć za tamtymi św. pamięci chłopakami – Stefańskim, Lityszkiewiczem, Pryczakiem, dwoma żydkami  Gumolami,  przechowanymi w czasie okupacji przez Polaków na wsi, ale też Tadziem Bąkiem i kilkoma innymi, z którymi łączyły mnie więzy przyjaźni.

---

Jadę sobie, a  po kilku godzinach podróży podjąłem fachową gadułkę z kamieniarzem w Kłobucku, gdzieś k/o Częstochowy. Ale przedtem dogadaliśmy, że wyprostuje  i umocni posadowienie pomnika mojego dziadka po kądzieli, Mateusza. Miał charakter 3-metrowego obelisku, z roku 1920. Jego żona,  Marianna, wyniosła się trochę wcześniej, po śmierci ukochanej córki, najstarszej siostry mojej matki.  Mateusz, niestety,  nie zadbał, aby miały jakiś trwalszy grób. Był ziemny, co roku „restaurowany”,  jak to drzewiej bywało. Do czasu - aż dwie  pozostałe w okolicy wnuczki nie nurknęły w ósme krzyżyki swego życia i przestały pamiętać, gdzie jest ten grób i że trzeba go „ogarniać”.  Słońce, deszcz, śnieg i mróz rozpłaszczyły go w poziom gruntu i teraz tolko Boch znajet i jenerał Diem kuda on jest.

Z kamieniarzem dogadałem.  Wyprostuje obelisk,  zaś a dla obu kobit, w nowej dla nich lokalizacji, posadowi  tuż koło Dziadka „skałkę”,  z uczciwym przyznaniem, że to tylko „pro memoria”. Gdy przywitałem się z kuzynką , była  troszkę w innym wymiarze, więc zaczekałem na córkę, moją siostrzenicą. Przybyli mniej więcej w tym samym czasie z mężem. On, sołtys w trzeciej już kadencji. Ma ją chyba dzięki temu, że bezpartyjny. Oboje ”wiejscy miastowi”. Ania kieruje w Częstochowie firmą. To ona właśnie powiedziała mi , że  cmentarz z obeliskiem należy do sąsiedniej parafii., której proboszcz uprzedzał na początku b.r.  że groby, dysponenci  których nie zgłoszą się z deklaracją ich dalszego utrzymywania (opłacania?) zostaną zniwelowane. Ania z Sołtysem są z innej parafii, nie wiedzieli – Dziadek został zniwelowany....

Uzgodniliśmy zmianę.

W tej fazie podróży Pan nie był mi życzliwy. Przed spotkaniem z kuzynką i jej córką Anią jadłem na stacji benzynowej w Kłobucku Hot-doga, później wyjmując 1-ząbkową protezę upuściłem ją powodując utrącenie ząbka… No, ale poradziłem sobie , na miejscu. Twardek  jest gościem nie do wyjęcia.

---

Na pożegnanie dostałem słoik kwaszonych ogórków i kiełbasę z dzika .  Jeżeli myślicie, że ogórki ogórkom sa równe, to gówno wiecie. Wyjeżdżałem z ciężkim sercem, wiedząc, ze Kuzynki już nie zobaczę.

---

Niecała godzina jazdy i byłem w X, u  drugiej kuzynki, tym razem po mieczu. Spóźniłem się prawie  4 godziny, więc trzecia kuzynka, zakontraktowana na tą kolację, też po  mieczu, poczuła się obrażona i poszła do domu tuż przed moim przyjazdem. Nie udało nam się zmobilizować jej na spotkanie w ciągu trzech dni, które spędziłem w X.   Mam tam Pradziada (który po nieumyślnym zabójstwie 1901 r. w Warszawie, przeniósł się tam), Dziada i Ojca. Mają porządny pomnik, nie taki – z kamiennymi pniami i łańcuchami – jak onegdaj (bo wszystko „padło”), ale również oryginalny, wg mojego pomysłu. 

Było poważnie i elegancko. 3-go dnia syn kuzynki, człowiek cholernie zamożny zaprosił nas na  obiad i dopiero wtedy otworzyłem  im (jemu i jego żonie) oczy na to, czym jest globalizm. Posiałem ziarno, ale czy wzejdzie?  Przed wyjazdem od kuzynki dostałem litr prawdziwego miodu.. No więc miałęm ogórki, kiełbasę z dzika i miód.

Ogólnie biorąc, jestem w kiepskiej formie, więc do X pewnie bym nie pojechał, ale miałem do spełnienia  misję powierzoną mi przez dr B.

---

Namierzyłem go gdzie pracuje i tam odczekałem – nie chcieli mi dać adresu ani telefonu (pierdolnięte RODO)- aż recepcjonistka poinformowała go , iż oto czeka facet, który chce się z nim skontaktować.  „Gość jest (ja) przyjacielem jego ojca”. Potwierdziła mi, że wiadomość odebrał.

Odezwał się gdzieś po czterech godzinach, pytając w czym rzecz. Słuchaj no pan, zagadnąłem. Dr B. doszła do wniosku (na podstawie zdjęcia, które jej pokazałem), że jest pan jednak jej bratankiem i na okoliczność testamentu, musi mieć szereg pańskich danych personalnych.

Zaczął bałaganić. Rozumiałem go, ale chciałem sprawę ustawić krótko. Proszę się zastanowić, czy chce pan rozmawiać i dać te dane, czy też nie. Wyjeżdżam jutro  i óbędę dzisiaj czekał w kawiarni „L” od godz. 17:00. Zjem ciastko, wypije kawę i jeżeli pana nie będzie, to wyjdę.

Po godzinie odezwała się żona. Gdy już się spotkaliśmy stwierdziłem, że jest kobietą atrakcyjną, ale z tych towarzysko niełatwych. Wkraczała w rozmowę w momentach, w których mąż się gubił. Inteligentna babka, chociaż jej małżonek,  syn porzucony, też  okazał się być niemal złotoustym tyle, że przemawiała w nim i żałość i złość.

Wie pan, próbowałem tłumaczyć  jego nieprawego ojca – to były dziwne czasy.  Nadal po wojnie utrzymywała się nadwyżka  kobiet.  Mówiło się, że prawdziwy mężczyzna, patriota, powinien mieć w każdym województwie przynajmniej po jednym dziecku.

 – Dobrze, ale on o mnie wiedział.  Matka do niego jeździła do K. Gdy byłem mały nie chciał gadać, gdy byłem już dorosły powiedział mi, ni mniej ni więcej -  „ teraz się pan zgłasza ?” Co za chuj !

Jadę do niego do K, odparłem,  to co mam mu powiedzieć – jeżeli oczywiście będzie kontakt?

 Proszę powiedzieć, co pan chce, mnie jest wszystko jedno. Wie pan, kontynuował, wtedy, gdy ta rodzina była mi najbardziej potrzebna, to mnie nie uznali. Wiedziałem, że dziadek był piłsudczykiem, oficerem, właścicielem tartaków, ale czy to znaczy, że wnuczek z matki ze społecznych nizin nie jest wnuczkiem?!

No cóż, chyba pana rozumiem, odparłem.Przy pożegnaniu, żachnął się. Wie pan, jeżeli ciocia zadzwoni do mnie, to słuchawki nie odłożę.

Nie zadzwiniła, co za pizda...

Następnego dnia, 50 km dalej,  obleciałem M.  Zapaliłem znicz na grobie ostatniego Kwiecińskiego starego rytu (chociaż ci z młodego pokolenia  twierdzą, ze to ja jestem tym ostatnim). Także na grobie jego matki, mojej przyrodniej babki oraz trzech synów (młodszych ode mnie) a później Wiktorii, żony Heńka, młodszego brata który przez 40 lat nie odzywał się do ostatniego Kwiecińskiego. Zjedliśmy wystawny obiad u jego córy i wieczorem pojechałem do Wrocławia i dalibóg anioł musiał mnie prowadzić, że zdołałem w ciemnościach dojechać pod dom mojego kumpla, które dał mi nocleg.

Nieprawego ojca odwiedziłem przed południem następnego dnia . Jest straszliwie samotny. Czasem kontaktuje, czasem nie. Cztery lata w łóżku z koniecznością 100% serwisu. Rozpacz.

Rozpłakał się na mój widok. Mówił wolno i cicho. Łapczywie zjadł dwa banany, które ze sobą przyniosłem.  Spytałem go, czy chce bym mu jeszcze dokupił – potwierdził. Poszedłem do sklepu, gdy przywieźli obiad. Na ogól jest karmiony, rzadko je sam.  Gdy wróciłem – spał.  Była prawie druga, po południu. Boje się już jeździć w ciemnościach. Obrzuciłem go pożegnalnym spojrzeniem, wyszedłem i wsiadłem w Osiołka.

Osiołek co i rusz wymykał mi się spod kontroli. Nie mogłem pojąć, jak to się dzieje, że podparłszy na gazie prawą nogę lewą, tracę jednak kontrolę nad układem i samochodzik zamiast planowanych 110-115 km/godz.  jedzie 135, a nawet 140, jak to właśnie zauważyłem gdzieś na wysokości Zduńskiej Woli.   Minęło kolejnych parę minut po korekcie a ja znów ocknąłem się na krawędzi pasa rozdzielającego jezdnie. O Chryste Panie! !!

 Na najbliższym parkingu zacumowałem, wysadziłem maleństwo po czym próbowałem zasnąć.

 A gówno!!! bałaganiły mi w głowie myśli.

Mariielenie dedykuję.

 No więc dobrze, pies was drapał,  uporządkujmy to, postanowiłem….

 

  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 1:09
    No chciałby tak umiec pisać o rzeczach ważnych i realnych. To jest dar.Zawsze dar.

    Kiedyś , chyba jesienią ojciec dał mi grube tomisko. Chyba je mam albo ma Antek . Twarda gruba oparwa, duzy format.
    Siedziałem o zmroku i czytałem zafascynowany. Tak jak teraz.:))

    https://tezeusz.pl/wojcik-tadeusz-red-pamietniki-inzynierow-tadeusz-red-wojcik

    Opowieść o świecie który odszedł a był chyba ciekawszy niż najlepsze westerny:)))

    Bezpieczny świat w którym wszystko już sie wydarzyło i nic się nie zmieni. Bo chyba nie może.Chyba bo nie mamy pewności.:))

    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|twardek 12.01.2019, 1:17

    No chciałby tak umiec pisać o rzeczach ważnych i realnych. To jest dar.Zawsze dar.

    Kiedyś , chyba jesienią ojciec dał mi grube tomisko. Chyba je mam albo ma Antek . Twarda gruba oparwa, duzy format.
    Siedziałem o zmroku i czytałem zafascynowany. Tak jak teraz.:))

    https://tezeusz.pl/wojcik-tadeusz-red-pamietniki-inzynierow-tadeusz-red-wojcik

    Opowieść o świecie ...


    Dobre z Ciebie dziecko, Kawalerze
    Mieczysław Kwieciński, tak sobie myślę, że cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 1:25

    Dobre z Ciebie dziecko, Kawalerze


    Nie takie znowu dziecko niestety Drogi Kolego. :)))

    Kiedy dawno temu słuchałem Petersburskiego "Nie srebro, nie złoto to nic chodzi o to by młodym być i więcej nic, nie rozgłos nie sława, nie stroje, zabawa lecz młodym być i więcej nic. " nie myślałem o sensie tego tekstu :))

    Nie tylko ja twierdzę że pisze Kolega bardzo dobre teksty :)) I nie tylko ja je czytam:)
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|twardek 12.01.2019, 1:29

    Nie takie znowu dziecko niestety Drogi Kolego. :)))

    Kiedy dawno temu słuchałem Petersburskiego "Nie srebro, nie złoto to nic chodzi o to by młodym być i więcej nic, nie rozgłos nie sława, nie stroje, zabawa lecz młodym być i więcej nic. " nie myślałem o sensie tego tekstu :))

    Nie tylko ja twierdzę ...


    Dobrze, Kawalerze, dla mnie będziecie zawsze młodzi.
    Mieczysław Kwieciński, tak sobie myślę, że cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 1:33

    Dobrze, Kawalerze, dla mnie będziecie zawsze młodzi.


    :D:D:D Dzieki!
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 1:33
    Zaskoczył mnie także swoim pisaniem książek Albin Siwak.

    Przeszła ona redakcję w porównaniu do jego innych opowieści. np tych z placówki w Libii ( też ciekawych)

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4168882/historie-niewiarygodnie-prawdziwe-z-zakatka-warmii

    weszła chyba w Germanii do lektur o okresie powojennym.

    Nie jest z mojej bajki ale napisane dobrze i ciekawie. Dziwnie sie to wszystko u nas układa jakby inaczej, swoiście , odrebnie . Ten barak w obozie był i pozostał inny.

    Czyzby jednak trzecia droga której nik nie brał pod uwagę?
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|twardek 12.01.2019, 1:40

    Zaskoczył mnie także swoim pisaniem książek Albin Siwak.

    Przeszła ona redakcję w porównaniu do jego innych opowieści. np tych z placówki w Libii ( też ciekawych)

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4168882/historie-niewiarygodnie-prawdziwe-z-zakatka-warmii

    weszła chyba w Germanii do lektur o okresie powojennym.

    Nie jest z mojej bajki ale napisane dobrze i ciekawie ...


    Adalbert, jestem po 9 partiach szachów, z których tylko jedną wygrałem. Ale syn mojego bratanka, to nie byle kto, jako szachista.
    Pieprzyć szachy, Adalbert, ciesz się życiem !!!
    Mieczysław Kwieciński, tak sobie myślę, że cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 1:49

    Adalbert, jestem po 9 partiach szachów, z których tylko jedną wygrałem. Ale syn mojego bratanka, to nie byle kto, jako szachista.
    Pieprzyć szachy, Adalbert, ciesz się życiem !!!


    Staram się:)) Czasem wychodzi.
    Chcę jutro odwiedzić Króla Stanisława w Katedrze.

    Wczoraj zagrałem z komputerem dostałem mata po kilkudziesięciu ruchach i juz nie powtarzałem zabawy.
    Od kiedy Pamiętam chodziłem do Muzeum Historycznego Starej Warszawy.

    Jeszcze niedawno ( kilka lat temu:)) wszystko było jak w latach 60 tych. Teraz przebudowali.

    Ciekawe co poznikało.

    Przed II Wojną Światową Drogi Kolego , przechowywano tam opisany płat ludzkiej skóry , który Królewicz Władysław Waza odciął z niejakiego Kowalskiego ( tego co na mękach) w przejściu z Zamku do katedry , podczas ataku na jego ojca Zygmunta III Wazę.

    Była tez ogromna makieta z widokiem Warszawy. I model kamienicy mieszczańskiej z XIX w w przekroju. Sprawdze co zostało:)
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|twardek 12.01.2019, 1:52

    Staram się:)) Czasem wychodzi.
    Chcę jutro odwiedzić Króla Stanisława w Katedrze.

    Wczoraj zagrałem z komputerem dostałem mata po kilkudziesięciu ruchach i juz nie powtarzałem zabawy.
    Od kiedy Pamiętam chodziłem do Muzeum Historycznego Starej Warszawy.

    Jeszcze niedawno ( kilka lat temu:)) wszystko było jak w latach 60 tych. Teraz przebudowali.

    Ciekawe co ...


    Adalbert, na mękach, to był Piekarski !!!
    Mieczysław Kwieciński, tak sobie myślę, że cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 2:06

    Adalbert, na mękach, to był Piekarski !!!


    No i widzicie Kolego !

    . Druga w nocy , dziewięć partii szachów w tym 1 wygrana i nie daliście się nabrać:D:D:D:D

    I to jest klasa do której kudy tam młodym:D:D:D

    Płat skóry Piekarskiego był:)) nie moge sie dowiedziec co sie znim stało.:)

    Złotych snów jak mówi Jego Lordowska Mość.:)

    Idę śnić o http://mgshooters.com/

    https://www.youtube.com/watch?v=uCppmoZiXUY

    https://www.youtube.com/watch?v=2eV8N0bUzA0

    w wolnym kraju:)
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|Adalbert1241 12.01.2019, 1:50
    Dobrej nocy Drogiemu Koledze:))
    Odpowiedz
  • Re: Sprawy terminalne|twardek 12.01.2019, 1:54

    Dobrej nocy Drogiemu Koledze:))


    Śpij dobrze.. Kolorowych snów.
    Mieczysław Kwieciński, tak sobie myślę, że cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook