Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Specjalnie für mariaelena.

dodano: 13.06.2018, 17:51
akcje wątku: drzewko

Autor: Niechodliwy

<<Komu wiadomo, jak powstaje wszelka sława, ten będzie mieć w podejrzeniu także i sławę, której zażywa cnota.>>

 

Ogarnięcie całej filozofii Nietzschego w jednym wątku graniczy z niemożliwością, skupię się więc na tej części jego myśli, którą w mojej opinii najbardziej się filozofii przysłużył.

Przede wszystkim Nietzsche był chyba pierwszym filozofem, który zakwestionował ideę istnienia jednego, absolutnego, obiektywnego i uniwersalnego dla wszystkich systemu moralnego. Sprzeciwiał się stosowaniu jednej miary dla każdego człowieka w oderwaniu od jego sytuacji, motywów, towarzyszących postępkom wyborów życiowych itd. 

<<Do rozdziału o wynaturzeniu moralności. - Oddzielenie postępku od człowieka; skierowanie przeciwko "grzechowi" nienawiści, albo pogardy; mniemanie, że istnieją postępki dobre albo złe same przez się.>>

 

Sprzeciwiał się postrzeganiu wartości człowieka, przez pryzmat jego postępowania i odgórnie narzuconej moralności. Moralność dla Nietzschego, była wypaczona właśnie przez to, iż stała się "zadaniem do wykonania" a tym samym stała się "sztuką dla sztuki", moralnością sztuczną, służącą samej sobie.

<<"Moralność gwoli moralności" - jest to ważny stopień w jej odnaturalizowaniu, ona sama ukazuje się jako wartość ostateczna.>>

 

<<Człowiek cnotliwy jest już dlatego gatunkiem niższym, ponieważ nie jest żadną "osobą", lecz wartość swą otrzymuje przez to, iż odpowiada schematowi człowieka, ustanowionemu raz na zawsze. Nie ma swej wartości a parte; może być porównany, ma równych sobie, nie powinien być sam jeden...>>

 

Nietzsche widział wartość nie jako coś co już istnieje i musi zostać tylko odkryte i zaakceptowane, lecz jako coś "tworzonego". Człowiek nadawał wartość rzeczom poprzez swoje zawsze subiektywne i naznaczone błędem postrzeganie. Wartość ta mogła się zmieniać w czasie, ulegać przeobrażeniom i być różna dla różnych ludzi. Nie było więc dla niego żadnej obiektywnej "prawdy" i wartości "samej w sobie", było tylko to co "działało", co miało zastosowanie. W ten sposób Nietzschego można spokojnie nazwać pierwszym egzystencjalistą.

Wracając do moralności - skoro Nietzsche uważał, że rzeczy nie mają wartości samej w sobie, to dobro i zło stało się dla niego dwiema stronami tej samej monety.

<<Moralność jest akurat tak "niemoralna" jak wszelka inna rzecz na ziemi, moralność sama jest formą niemoralności.>>

<<"Człowiek dobry". Czyli hemiplegia cnoty. - W każdym silnym i niewynaturzonym gatunku człowieka miłość i nienawiść, wdzięczność i zemsta, dobroć i gniew, czynienie "tak" i czynienie "nie" są nierozłączne. jest się dobrym za tę cenę, iż umie się być także złym; jest się złym, ponieważ inaczej nie umiałoby się być dobrym.[...]>>

 

Sam siebie nazywał immoralistą, co oznacza kogoś kto dąży do wywrócenia istniejącego porządku moralnego. W rzeczywistości Nietzsche wcale nie dążył do zmiany status quo, wyraziste słowo - immoralizm służyło mu raczej jako przeciwwaga i sposób na odcięcie się od dotychczasowej filozofii, która miała tendencję do "umoralniania" odbiorcy i wskazywania mu jedynie słusznej drogi postępowania. Nietzsche nie miał ochoty prawić nikomu kazań, uważał, że moralność nie jest domeną filozofii, ani żadnym jej kryterium poznawczym. Zajadle krytykował wszelkie ustanowione systemy moralne, szczególnie chrześcijaństwo, jednoocześnie jednak twierdził, że jest potrzebne i dla wielu osób są tym właściwym systemem moralnym.

<<Przeciw czemu walczę: żeby odmiana wyjątkowa nie prowadziła wojny z prawidłem, zamiast pojąć, że istnienie prawidła jest założeniem dla wartości wyjątku.[...]>>

<<Nienawiść mierności, jest niegodna filozofa: podaje ona niemal w wątpliwość jego "prawo do filozofii". Właśnie dlatego, ponieważ jest wyjątkiem, powinien wziąć regułę w obronę i wszystkim ludziom średnim zachować ich odwagę samych siebie.[...] Wypowiedziałem wojnę anemicznemu ideałowi chrześcijańskiemu (oraz temu, co mu blisko pokrewne), nie w zamiarze żeby go zniweczyć, lecz tylko żeby koniec położyć jego tyranii i zdobyć miejsce dla nowych ideałów, ideałów bardziej krzepkich...>>

 

Czym była prawdziwa cnota dla Nietzschego? Z pewnością czymś wyjątkowym i na dodatek relatywnym. Z tego powodu nie należy jej forsować jako czegoś o uniwersalnym znaczeniu.

<<Należy bronić cnoty przed kaznodziejami cnoty, są to najgorsi jej wrogowie. Albowiem głoszą oni cnotę jako ideał dla wszystkich; odejmują cnocie powab rzadkości, powab tego, że jest nie do naśladowania, wyjątkiem i nieprzeciętnością, jej urok arystokratyczny. Należy również stawić czoło idealistom zatwardziałym, którzy gorliwie tłuczą we wszystkie garnki i są zadowoleni, iż dzwięczą pusto, co za naiwność żądać wielkiego i rzadkiego, i brak tego stwierdzać z gniewem i pogardą dla ludzi! - Jasne np. jak na dłoni, że małżeństwo warte tyle, ile ci, co je zawierają, tzn. na ogół będzie czemś opłakanem i nieprzyzwoitem, żaden ksiądz, żaden burmistrz nie zdołają uczynić z niego nic innego.>>

 

<<Kierunek, nazywający się "idealizmem" i nie chcący pozwolić mierności, żeby była miernością, i kobiecie być kobietą. Nie uniformować! Zdać sobie sprawę, jak drogo opłaca się cnotę, i że cnota nie jest czemś przeciętnie pożądanem, lecz szlachetnem szaleństwem, pieknym wyjątkiem, który posiada przywilej silnego napięcia...>>

 

<<Jakimkolwiek by był dziwaczny ideał, do którego się dąży [...] nie należy wymagać, żeby to było ideałem, albowiem w ten sposób pozbawia się go charakteru uprzywilejowanego, prerogatyw. Należy posiadać go dla wyróżnienia się, nie zaś do zrównania się.>>

 

<<Należy dziedzinę moralności krok za krokiem zwężać i ograniczać, należy nazwy właściwie czynnych tu instynktów na światło wyciągać i cześć im przywracać, skoro tak długo były ukryte pod obłudnemi nazwami cnót, należy ze wstydu przed swoją coraz bardziej rozkazująco przemawiającą "uczciwością" oduczyć się wstydu, który by chciał się instynktów naturalnych wyprzeć i z nich się wykłamać. Jest to miarą siły, jak dalece można się bez cnoty obyć; dałaby się pomysleć wysokość, na której pojęcie "cnoty" byłoby odczuwane, niby virtu, cnota renesansowa, wolna od moralizny. Ale tymczasem - jak jeszcze dalecy jesteśmy od tego ideału!>>

 

<<Zmniejszenie dziedziny moralności: oznaka jej postępu. Wszędzie, gdzie jeszcze nie było możliwości myśleć przyczynowo, myślano moralnie.>>

 

 

A sumienie? Według Nietzchego sumienie uległo wypaczeniu, bo zaczęto go mylić z narzuconą z zewnątrz moralnością (która dla niego była niczym innym jak tylko prastarą umową społeczną).

<<Krytyka subiektywnych uczuć wartości: - Sumienie. Niegdyś wnioskowano: sumienie odrzuca ten postępek; a więc ten postępek jest godny potępienia. W rzeczy samej sumienie odrzuca pewien postępek, ponieważ już od dawna jest on potępiony. Sumienie wtóruje tylko, nie stwarza ono żadnych wartości. To, co ongi skłaniało do odrzucenia pewnych postepków, to było nie sumienie, lecz przeświadczenie (lub przesąd) co do ich następstw... Przytakiwanie sumienia, miłe uczucie "zgody z sobą" stoi na tym samym poziomie co upodobanie artysty w swem dziele, nie dowodzi ono niczego...>>

 

Ok, a w czym Nietzsche się mylił? W mojej opinii największym błędem niemieckiego filozofa, była próba ustanowienia "nowej hierarchii wartości", sprzeniewierzył się własnym ideałom, bo próbował stworzyć nowe kategorie moralne i wpleść w nie całe społeczeństwo; w nowej, zhierarchizowanej formie. "Przewartościowanie wartości" było jego wielkim i niedokończonym projektem i poniósł tu zresztą sromotną klęskę. Z jednej strony głosił prymat człowieka jako ostatecznej instancji dla wartości, z drugiej kwestionował istnienie wolnej woli, zamiast tego ustanowił tajemniczą "wolę mocy" jako siłę poruszającą. Błędy Nietzschego zostały poprawione dopiero przez XX-wiecznych egzystencjalistów i chyba przez pryzmat ich prac należy Nietzschego czytać i komentować.

 

Na koniec humorystyczny fragment, który dedykuje wszystkim tutejszym świętoszkom, którzy mają bakcyla do "uszczęśliwiania" innych:

<<[...]Nie wierzymy uszom swoim, gdy słyszymy ich, tych ludzi epoki minionej, jak mówią. "Tutaj jest droga do szczęścia" - z tem każden z nich przyskakuje do nas, niby z receptą w ręku i namaszczeniem w hieratycznej gębie. "Ale coż nas szczęście obchodzi?" - pytamy całkiem zdumieni. "Tutaj jest droga do szczęścia - prawią dalej te święte krzykały dyabelskie - a oto jest cnota, nowa droga do szczęścia" ...Ależ pozwólcie, moi panowie! Cóż nas obchodzi zwłaszcza wasza cnota! Po cóż tedy tacy jak my idą w ustronie, stają się filozofami, nosorożcami, niedźwiedziami jaskiniowymi, widmami? Czyż nie po to właśnie, by pozbyć się cnoty i szczęścia? - Z natury jesteśmy nazbyt szczęśliwi, nazbyt cnotliwi, by nie znajdować małej pokusy w tem, żeby się stać filozofami, to znaczy immoralistami i awanturnikami... Mamy do Labiryntu osobliwą ciekawość, staramy się usilnie o to, by zawrzeć znajomość z panem Minotaurem, o którem opowiadają rzeczy niebezpieczne, cóż zależy nam na waszej drodze wzwyż, na waszym powrozie, który wiedzie na zewnątrz? który do szczęścia i cnoty wiedzie? do was wiedzie, jak się obawiam... Wy chcecie waszym powrozem uratować nas? - A my, my prosimy was usilnie, powieście się na nim!...>>

  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Kermit_zaba 13.06.2018, 18:32
    Nie był pierwszym, który kwestionował moralność, tacy "myśliciele" byli już od fazy kamienia łupanego.
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Don Quijote de la Mancha 14.06.2018, 9:10

    Nie był pierwszym, który kwestionował moralność, tacy "myśliciele" byli już od fazy kamienia łupanego.


    Tacy jak na przykład...?
    “Theology is ignorance with wings.” ― Sam Harris
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|[email protected] 13.06.2018, 18:58
    Skąd to wziąłeś i dlaczego, co nie Twoje, nie zamieszczasz w cudzysłowie?
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Niechodliwy 13.06.2018, 19:02

    Skąd to wziąłeś i dlaczego, co nie Twoje, nie zamieszczasz w cudzysłowie?


    Bo wolę kursywę, choć jest niewyraźna, ale w samych cytatach jest już za dużo cudzysłowów. Wszystkie cytaty z "Woli mocy".
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|mariaelena 13.06.2018, 19:06
    Danke, dass du das für mich machst.

    "Sprzeciwiał się stosowaniu jednej miary dla każdego człowieka w oderwaniu od jego sytuacji, motywów, towarzyszących postępkom wyborów życiowych itd. "

    Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" Mt 7,1-3
    Św. Augustyn: "Kochaj grzesznika, nienawidź grzechu"

    Sofiści
    Pitagras (z pamięci, niedoslowny cytat)" nie istnieje jedna prawda, ale że wszystko ma względny charakter"

    „Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.” Św. Jan Bosko
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Niechodliwy 13.06.2018, 19:20

    Danke, dass du das für mich machst.

    "Sprzeciwiał się stosowaniu jednej miary dla każdego człowieka w oderwaniu od jego sytuacji, motywów, towarzyszących postępkom wyborów życiowych itd. "

    Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to ...


    I właśnie do sofistów Nietzsche się często odwołuje, za to nienawidził Sokratesa, w jego mniemaniu pierwszego moralizatora, który zabił "ducha greckiego''.
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|mariaelena 13.06.2018, 19:32

    Danke, dass du das für mich machst.

    "Sprzeciwiał się stosowaniu jednej miary dla każdego człowieka w oderwaniu od jego sytuacji, motywów, towarzyszących postępkom wyborów życiowych itd. "

    Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to ...


    Errata: Protagoras
    „Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.” Św. Jan Bosko
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|mariaelena 13.06.2018, 19:10
    Jeśli możesz wrzuć cytaty w << >> słabo odróżniam kursywę od zwyklego tekstu(jeśli nie wyboldowana).
    „Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.” Św. Jan Bosko
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Niechodliwy 13.06.2018, 19:18

    Jeśli możesz wrzuć cytaty w > słabo odróżniam kursywę od zwyklego tekstu(jeśli nie wyboldowana).


    zrobione
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|mariaelena 13.06.2018, 19:31
    Dzięki.
    Sokrates nie był sofistą, uważał, że istnieje obiektywna prawda.
    Sofistami byli Protagoras, Hippiasz i Gorgiasz.
    „Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.” Św. Jan Bosko
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|mariaelena 13.06.2018, 19:35

    Dzięki.
    Sokrates nie był sofistą, uważał, że istnieje obiektywna prawda.
    Sofistami byli Protagoras, Hippiasz i Gorgiasz.


    Wręcz kpił z sofistów, nie opuszczając żadnej okazji by wejść z nimi w spór.
    Jedyne co go łaczyło z sofistami, to tylko to, że i on zajmował się tylko człowiekiem.
    „Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.” Św. Jan Bosko
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Niechodliwy 13.06.2018, 19:51

    Wręcz kpił z sofistów, nie opuszczając żadnej okazji by wejść z nimi w spór.
    Jedyne co go łaczyło z sofistami, to tylko to, że i on zajmował się tylko człowiekiem.


    Tak, ale przy tym twierdził, że "prawdziwi" filozofowie greccy, to poprzednicy Sokratesa, stąd moje wtrącenie. Ja wiem, że on nie był sofistą.
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|mariaelena 13.06.2018, 20:24

    Tak, ale przy tym twierdził, że "prawdziwi" filozofowie greccy, to poprzednicy Sokratesa, stąd moje wtrącenie. Ja wiem, że on nie był sofistą.


    Czyli, jednak, nie byl ani pierwszym filozofem w kwestii podważnia systemów etyczno- moralnych, nie był też pierwszym w odróżnianiu grzechu od grzesznika.

    To tak na szybko i przy sporym moim zmęczeniu(mam remont w domu), zatem poproszę o cierpliwość gdyż odniosę się do pozostalych treści w późniejszym terminie.

    „Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.” Św. Jan Bosko
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|snaut 13.06.2018, 19:50
    Wielka zasługa Nietzschego, a wcześniej Markiza de Sade i jego ateizmu integralnego, polega na tym, że obaj są znakomitą ilustracją zdania Dostojewskiego, że jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno. W tym przynajmniej są konsekwentni, w przeciwieństwie do wielu innych, którym wydaje się, że jak odrzuci się Boga, to niewiele się zmieni.
    Odpowiedz
  • Re: Specjalnie für mariaelena.|Niechodliwy 13.06.2018, 20:03

    Wielka zasługa Nietzschego, a wcześniej Markiza de Sade i jego ateizmu integralnego, polega na tym, że obaj są znakomitą ilustracją zdania Dostojewskiego, że jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno. W tym przynajmniej są konsekwentni, w przeciwieństwie do wielu innych, którym wydaje się, że jak odrzuci się Boga, to niewiele ...


    Panu dedykuję ten cytat:
    To był najzgubniejszy rodzaj obłędu wielkości, jaki dotychczas istniał na ziemi, gdy te kłamliwe, małe, potworne mistyki zaczynają przywłaszczać sobie słowa "Bóg", "sąd ostateczny", "prawda", "miłość", "mądrość", "duch święty" i odgraniczać się tem od "świata", gdy ten rodzaj człowieka zaczyna podług siebie obracać wartości, jak gdyby one były sensem, solą, miarą i wagą całej reszty, należało tedy stawiać im domy dla obłąkanych i nie czynić nic więcej."
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook