Otwarte forum dyskusyjne Frondy

"Samotność powołania"

dodano: 18.06.2017, 20:43
akcje wątku: drzewko

Autor: Pollinis

"Nie tylko do kapłaństwa, czy życia zakonnego. Również do życia w małżeństwie, bycia singlem, ojcem, matką, dzieckiem. Powołanie do bycia Dzieckiem Bożym.

Różnie w życiu bywa. Robimy plany, a życie toczy się jakby bez nas, obok nas, nawet wbrew nam. Buntujemy się,  pytamy siebie, innych, Boga: dlaczego nas to spotyka? Za co? Czym zawiniliśmy?

Dzisiejsze słowa Ewangelii mówią wprost do czego nas powołano: " «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».

Powołano nas na robotników, nie na książęta i księżniczki, którym inni mają usługiwać.

Gdy z czasem dociera do nas, że nie wszystko od nas zależy, gdy to czy owo się nam zawali, myślimy: Boże! Dlaczego mnie zostawiłeś samego/samą z tym wszystkim?

Nie, on Cię nie zostawił. 

Żyła w pobliżu morza. Często samotnie spacerowała plażą. Gdy było dobrze, na piasku widziała drugie ślady stóp. Gdy coś w jej życiu się zawalało, widziała tylko jedne ślady.

I też pytała: dlaczego zostawiasz mnie, gdy już nie mam sił, gdy nie daję rady, są tylko moje ślady?

"Nie zostawiam Cię, Ja Cię wtedy niosę"

"

To z dzisiejszego kazania(było dużo wiecej).

Gdy ksiądz skończył mówić, kołatały mi słowa Jezusa z Krzyża:"Boże moj, Boże, czemuś mnie opuścił". Nie opuścił. Był z nami. Był, Jest i Będzie.

  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 18.06.2017, 21:14
    Tylko ateista (człowiek bez idei) jest samotny.
    Ja im współczuje tej samotności.
    To musi być straszne...
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|AirWolf 18.06.2017, 22:01

    Tylko ateista (człowiek bez idei) jest samotny.
    Ja im współczuje tej samotności.
    To musi być straszne...


    3 zdania i tyle bzdur. Brawo ty.
    A na drzewach, oczywiście, nadal będą wisieć liście.<>Kiedyś myślałem, że "prawy", to tyle co uczciwy, przyzwoity. Nie przyszło mi do głowy, że za jakiś czas stanie się synonimem głupka.<>Poza faktami naukawymi istnieją jeszcze zwykłe fakty wynikające z bogatego, osobistego doświadczenia z koleżankami żony :D
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 18.06.2017, 22:10

    3 zdania i tyle bzdur. Brawo ty.


    Co łączy jednego człowieka bez idei z drugim człowuekiem bez idei?
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 18.06.2017, 23:32

    Co łączy jednego człowieka bez idei z drugim człowuekiem bez idei?


    Samotność?
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Agnes32 18.06.2017, 23:43

    Samotność?


    Zapomniałeś się przelogować.
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 19.06.2017, 0:28

    Zapomniałeś się przelogować.


    Co Ty nie powiesz?
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|AirWolf 20.06.2017, 11:49

    Co łączy jednego człowieka bez idei z drugim człowuekiem bez idei?


    Kto ci powiedział, że ateista to człowiek bez idei?
    A na drzewach, oczywiście, nadal będą wisieć liście.<>Kiedyś myślałem, że "prawy", to tyle co uczciwy, przyzwoity. Nie przyszło mi do głowy, że za jakiś czas stanie się synonimem głupka.<>Poza faktami naukawymi istnieją jeszcze zwykłe fakty wynikające z bogatego, osobistego doświadczenia z koleżankami żony :D
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|[Wstaw]less 18.06.2017, 21:26
    Takie poczucie, że zawsze ktoś jest przy Tobie musi być wyjątkowo uspokajające, może w związku z tym "głęboka wiara" jest wśród czynników zmniejszających ryzyko samobójstwa. W sumie całkiem ciekawy wątek.
    "Bóg mi wybaczy. To jego fach." - Heinrich Heine
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Ann@ 18.06.2017, 22:09

    Takie poczucie, że zawsze ktoś jest przy Tobie musi być wyjątkowo uspokajające, może w związku z tym "głęboka wiara" jest wśród czynników zmniejszających ryzyko samobójstwa. W sumie całkiem ciekawy wątek.


    Tym razem Paweł ("Waldi") ma rację.
    Katolik nigdy nie jest"samotny". Tytuł: "Samotność powołania" jest bez sensu.
    Gdy byłam na Rekolekcjach Ignacjańskich u Jezuitów w Gdyni, raz dziennie byliśmy zwolnieni z obowiązku milczenia na czas rozmowy ze swoim przewodnikiem duchowym. Na którejś z tych rozmów powiedziałam, że wczułam się w wędrówkę Izraelitów przez pustynię, samotnie - przez pustynię. Zrobił mi cały wykład, że katolik nigdy nie jest samotny, niczego nie robi samotnie; zawsze ma przynajmniej Anioła Stróża, a jeśli jest w stanie łaski uświęcającej, to samego Pana Jezusa i Niebo całe, jeśli przywoła.
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 18.06.2017, 22:12

    Tym razem Paweł ("Waldi") ma rację.
    Katolik nigdy nie jest"samotny". Tytuł: "Samotność powołania" jest bez sensu.
    Gdy byłam na Rekolekcjach Ignacjańskich u Jezuitów w Gdyni, raz dziennie byliśmy zwolnieni z obowiązku milczenia na czas rozmowy ze swoim przewodnikiem duchowym. Na którejś z tych rozmów powiedziałam, że wczułam się w ...


    :)
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Pollinis 19.06.2017, 5:56

    Tym razem Paweł ("Waldi") ma rację.
    Katolik nigdy nie jest"samotny". Tytuł: "Samotność powołania" jest bez sensu.
    Gdy byłam na Rekolekcjach Ignacjańskich u Jezuitów w Gdyni, raz dziennie byliśmy zwolnieni z obowiązku milczenia na czas rozmowy ze swoim przewodnikiem duchowym. Na którejś z tych rozmów powiedziałam, że wczułam się w ...


    tytuł jest w ("...")

    Izraelici wierzyli, że orzeł ucząc latać swe młode, zabiera je na swoich skrzydłach, wysoko "pod niebo". Potem skrzydła zwijał, tak by młode z nich spadły. Młode gdy spadając, aby uniknąć roztrzaskania o ziemię, zaczynały machać skrzydłami. Tak uczyły się samodzielności.

    Gdy coś wydaje się beznadziejne, Bóg zawsze daje inną możliwość ratunku. "Gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno"(ks Twardowski).

    Uczucie samotności, osamotnienia, dotyka każdego. Ale to jest tylko uczucie.
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 19.06.2017, 8:06

    tytuł jest w ("...")

    Izraelici wierzyli, że orzeł ucząc latać swe młode, zabiera je na swoich skrzydłach, wysoko "pod niebo". Potem skrzydła zwijał, tak by młode z nich spadły. Młode gdy spadając, aby uniknąć roztrzaskania o ziemię, zaczynały machać skrzydłami. Tak uczyły się samodzielności.

    Gdy coś wydaje się beznadziejne, Bóg zawsze ...


    Tak jest, kiedy masz do pokonania długi dystans.
    Czasem odrywasz się od peletonu z niewielką grupą zawodników, wtedy Ci jest łatwiej.
    Podejmujesz inicjatywę, czujesz wiatr, który dodaje Ci skrzydeł, przyspieszasz.
    Innym razem spotykasz się z niezrozumieniem wynikającym z ludzkiej słabości, zostajesz jeden i masz wrażenie, że walisz głową w ścianę.
    Wtedy walczysz z samym sobą...
    Nawet na metę dobiegasz sam, ale gdy dotrwasz... jesteś zwycięzcą :)
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Agnes32 20.06.2017, 4:39

    Tak jest, kiedy masz do pokonania długi dystans.
    Czasem odrywasz się od peletonu z niewielką grupą zawodników, wtedy Ci jest łatwiej.
    Podejmujesz inicjatywę, czujesz wiatr, który dodaje Ci skrzydeł, przyspieszasz.
    Innym razem spotykasz się z niezrozumieniem wynikającym z ludzkiej słabości, zostajesz jeden i masz wrażenie, że walisz głową w ścianę ...


    A może, zamiast mieć pretensję do innych i walić głową w ścianę, warto się czasem zastanowić, co się w niej tak naprawdę ma i czy aby na pewno ci "inni" nie mają racji?
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Paweł ("Waldi") 20.06.2017, 9:49

    A może, zamiast mieć pretensję do innych i walić głową w ścianę, warto się czasem zastanowić, co się w niej tak naprawdę ma i czy aby na pewno ci "inni" nie mają racji?


    Opisałem uczucie, jakie miałem kilkanaście lat temu, kiedy organizowałem Mszę św. w intencji mojego zakładu pracy. Pracownicy bardzo trudno przeżywali wtedy duże zmiany, jakie dokonywały się w firmie.
    Zaproszenie do wspólnej modlitwy, w jednym z większych warszawskich kościołów, przyjęto z ogólnym entuzjazmem i wiele wtedy osób deklarowało swój udział w uroczystej Mszy św. za powstającą nową spółkę i jej pracowników.
    Rozczarowanie moje, związane było z niewielką ilością przybyłych do świątyni tylko kilkunastu osób, na firmę, która wtedy liczyła ponad trzystu pracowników...
    Nie przeszkadzało to mi jednak za rok powtórzyć podobną akcję i już wtedy w intencji spółki, modlili się ludzie wypełniając kościół po brzegi :)
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: "Samotność powołania"|Agnes32 20.06.2017, 10:02

    Opisałem uczucie, jakie miałem kilkanaście lat temu, kiedy organizowałem Mszę św. w intencji mojego zakładu pracy. Pracownicy bardzo trudno przeżywali wtedy duże zmiany, jakie dokonywały się w firmie.
    Zaproszenie do wspólnej modlitwy, w jednym z większych warszawskich kościołów, przyjęto z ogólnym entuzjazmem i wiele wtedy osób deklarowało swój udział w ...


    Dobry pomysł i szczytny cel, ale jeszcze pozostają metody docierania do ludzi. Może to to?
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook