Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego

dodano: 5.12.2018, 22:26
akcje wątku: drzewko

Autor: [Wstaw]less

"Rzeczywistość jest ważniejsza od idei" Laudato si (n. 201)

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,24242413,ksiadz-jankowski-podzielil-zza-grobu-gdansk-lech-walesa-nie.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24245005,spor-o-pomnik-ks-jankowskiego-zrujnowal-zycie-niejednej-osobie.html

"W najnowszym „Dużym Formacie” Bożena Aksamit opisała historię Barbary Borowieckiej, jednej z ofiar ks. Henryka Jankowskiego, wieloletniego proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku i kapelana „Solidarności". Kobieta była dzieckiem, gdy duchowny – jeszcze jako wikariusz ze św. Barbary na Dolnym Mieście – miał ją wielokrotnie molestować. „Dopadł mnie z 10, może nawet 20 razy” – wspominała Borowiecka. Ponadto z lektury reportażu dowiemy się, że małoletnich ofiar prałata mogło być znacznie więcej."

"Ks. Henryk Jankowski zmarł w 2010 roku. Uchwałą rady miasta od sześciu lat przed kościołem św. Brygidy ma pomnik oraz skwer swojego imienia. Jest też Honorowym Obywatelem Gdańska."

tutaj ksiądz za życia:

http://bi.gazeta.pl/im/23/b4/eb/z15447075V,Wielbiciel-mercedesow-ksiadz-pralat-Henryk-Jankows.jpg

 

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=MGSkv84CqGc

tutaj pomnik:

https://bi.im-g.pl/im/d3/1d/17/z24239315V.jpg

Nie można było zarzucić ks. prałatowi życia w ubóstwie, to bez wątpienia, jednak zarzuty odnośnie pedofilii budzą wątpliwości odnośnie sposobu upamiętnienia tej postaci. No cóż, warto poczekać na stanowisko Kościoła w tej kwestii, społeczność lokalna ma dziwnie nieciekawe wspomnienia związane ze zmarłym prałatem.

 

 

  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego| Szymon z Cyreny 5.12.2018, 22:55
    ani słowa o tajnej współpracy z bezpieką (ps. Delegat)?
    znając mechanizm pozyskiwania informatorów przez SB zakładam, że mając papiery obyczajowe na prałata trzymali go w szachu
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Trybs 5.12.2018, 23:02

    ani słowa o tajnej współpracy z bezpieką (ps. Delegat)?
    znając mechanizm pozyskiwania informatorów przez SB zakładam, że mając papiery obyczajowe na prałata trzymali go w szachu


    Niewykluczone.
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Ateistyczny lewak 5.12.2018, 23:04
    Dorzucmy mu jeszcze jeden tytul, na pomnik tez…. pedofil Solidarnosci.
    Nikt nie zabil we mnie boga z taka sila I nie odrodzil we mnie czlowieka z wieksza moca niz to zrobil Christopher Hitchens.
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Adalbert1241 6.12.2018, 0:27
    Cytacik a propos:
    "Przeczytałem wczoraj informację, która latała na pasku WP po lewej stronie dość wysoko. Raz nawet opatrzono ją fotografią zatroskanej twarzy księdza Lemańskiego, ale potem zdjęcie zniknęło. News dotyczył pięści księdza, które same się zacisnęły kiedy czytał on opublikowany w gazowni tekst na temat innego księdza – prałata Henryka Jankowskiego.

    W tekście tym jakaś pani opowiadała o molestowaniu jakiego dopuścił się na niej ksiądz Jankowski dawno temu. Jak wiemy Henryk Jankowski nie żyje od ośmiu lat. Wiemy też co to znaczy kiedy wyciąga się z grobu nieboszczyka i stawia mu różne niepiękne zarzuty. Jest to oznaka nasilania się propagandy antykościelnej, która – mimo filmu Kler puszczanego w kinach – zabuksowała i nie pędzi z takim impetem jak to się zleceniodawcom Smarzowskiego zdawało.

    Trzeba więc atmosferę podgrzać, a ponieważ nie ma, jak raz, w pobliżu żadnego żywego pedofila w sutannie, wyciągamy zmarłego i stawiamy mu zarzuty. Wiadomo, że się nie obroni. Żeby zarzuty wzmocnić uruchamiamy tego całego Lemańskiego, który ponoć jeszcze jest księdzem. Pan Lemański opowiada o swoim oburzeniu, które nie może być prawdziwe, albowiem spowiadał on przez długi czas wiernych i z całą pewnością uodpornił się już na historie jakie serwuje w tym materiale gazownia. Wiem to na pewno, bo rozmawiam czasem z księżmi i to są najmniej ulegający emocjom ludzie na świecie. Kiedy więc Lemański mówi, że pięści mu się same zaciskają to kłamie, a mówi tak, ponieważ najprawdopodobniej dostał za to honorarium.

    Wracajmy jednak do księdza prałata Jankowskiego. Za życia stawiano mu zarzut antysemityzmu i podśmiewano się zeń, że ma skłonności do bombastycznych przedstawień z własnym udziałem. Są chyba gorsze rzeczy niż operetkowe stroje prałatów? Są, wiemy o tym z całą pewnością.

    Nie chcę tu rozwodzić się nad postawą bohaterki tekstu, która teraz przypomniała sobie, że była molestowana, a wcześniej kiedy gazownia nie ruszała Jankowskiego, bo był – jak wszyscy z Solidarności – jeszcze swój, nie wpadła na pomysł, by to zrobić. Ludzie mają dziwne pomysły, dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn i czasem chęć zwrócenia na siebie uwagi jest tak przemożna, że nie ma siły by się jej oprzeć.

    Jak łatwo możemy sprawdzić, choćby w wiki, ksiądz Jankowski nie był tym człowiekiem, za którego go brano. Rzeczywiście lubił pompę, ale nie był ani kutwą, ani wariatem. Wspomagał finansowo różne instytucje i pojedynczych ludzi. Różnił się rzecz jasna od Jerzego Popiełuszki, ale wszyscy się od siebie jakoś różnimy i nie ma w tym nic dziwnego. Opowiadano cuda o jego bogactwie, które chyba nie było tak wielkie jak by ludziska chcieli. Z całą pewnością ksiądz prałat nie miał tak luksusowych samochodów, jak choćby Kuba Wojewódzki, któremu nikt przecież nie wyrzuca, że jeździ BMW.

    No dobrze, ale dość już tego soft porno, przejdźmy do ostrzejszych kawałków. Oto fragmenty tekstu:



    Dopadł mnie z 10, może nawet 20 razy – wspomina Barbara Borowiecka. – Ale nie jestem w stanie odtworzyć tego w porządku. Pamiętam strzępy zdarzeń, wyrwane z czasu, z chronologii. Był jak bestia – mówi w rozmowie z „Dużym Formatem”



    Nie jestem śledczym ani prokuratorem, ale z filmów wiem, że mogliby oni w tym momencie zadać takie pytanie – łaskawa pani, pomiędzy 10 a 20 razy jest spora różnica, minęło ponad 30 lat od tych wypadków, dlaczego zgłasza się pani z tym teraz i to od razu go gazety, kiedy sprawca już nie żyje?

    Nie wiem, co odpowiedziałaby pani Barbara, ale byłoby to zapewne coś równie wstrząsającego, jak owe zdarzenia wyrwane z czasu czy chronologii.



    Teraz kolejny fragment. Tym razem opowiada ksiądz, który nie ujawnia rzecz jasna swojego nazwiska, ale w tamtym czasie pracował w Kurii. Dziś więc musi być emerytem. Łatwo chyba sprawdzić kto to taki, mimo tego, że pani Barbarze wydarzenia powyrywały się z czasu i chronologii. Oto fragment.



    W artykule opisane są także inne historie, rzekomych kontaktów ks. Jankowskiego z nastoletnimi chłopcami. Na pytania "Dużego Formatu" odpowiadał ksiądz pracujący w tamtych czasach w kurii. - Ludzie byli zniesmaczeni, ale traktowali to z uśmiechem: "Ma słabość do blondynów" albo "Prałat nie lubi być sam" - mówi.


    Nie rozumiem dlaczego ksiądz nie ujawnił swojego nazwiska, skoro – mniemam – zależy mu na oczyszczeniu Kościoła z brudów.



    Najlepsze jest jednak to. Uwaga! Teraz będzie popis warsztatowego mistrzostwa autorów z gazowni.



    Gdy oglądałem jeden z obrazów, ksiądz podszedł do mnie i zaczął głaskać po głowie, po chwili muskał ustami policzki. Kiedy pocałował mnie w usta, odruchowo odepchnąłem go. Jankowski skarcił mnie i kazał się rozebrać. Gdy stałem nagi, proboszcz spytał się, czy napiję się drinka. Szybko wychyliłem szklankę i zaszumiało mi w głowie. Ksiądz jedną ręką rozpiął rozporek, drugą trzymał mnie mocno za plecy. Klęknąłem, wtedy zbliżył się i włożył mi członka do ust. Powiedział, że nie będę tego żałował. Po wszystkim zrobiło mi się niedobrze i pobiegłem do toalety zwymiotować. Rano Jankowski dał mi 1000 złotych i wypchnął za drzwi. "Należy ci się, bo byłeś dobry" – zeznawał chłopiec.


    Załóżmy, że to prawda. Jeśli tak jest, to kim jest ten facet, który poszedł dobrowolnie na plebanię, mając zapewne świadomość tego, co się wydarzy, najadł się, napił, rozebrał i wziął bez szemrania 1000 zł? Może po tym artykule powinien je oddać, to znaczy wrzucić do puszki w kościele św. Brygidy? Jak wiemy nie jest łatwo dokonywać czynów lubieżnych, a skalę trudności zna każdy, kto się kiedyś wstawił i próbował porozmawiać tak bardziej przyjacielsko z jakąś koleżanką.

    Na prawdziwe czyny lubieżne, takie jak opisane w powyższych fragmentach musi być zgoda. Inaczej to się nie uda. I nie muszę mam nadzieję opisywać dlaczego. Zmuszenie zaś nastolatka do czynności opisanych wyżej to jest wręcz straszliwe ryzyko, no chyba, że zmuszający ma świadomość iż ów nastolatek jest całkowicie bezradny nie tylko wobec 1000, ale nawet już wobec 700 złotych. I nawet nie próbuje się targować.

    Może ktoś mi wyjaśni teraz taką kwestię, której zrozumieć nie potrafię. Moja rodzina zawsze trzymała się raczej daleko od Kościoła. To znaczy mama chodziła na mszę, a ojciec nie.

    My z siostrą chodziliśmy, ale jak to było ze starszym rodzeństwem, tego powiedzieć nie umiem. Nigdy w życiu nie zdarzyła się ani mi, ani nikomu z moich kolegów, bliższa relacja z księdzem.

    To znaczy nie służyliśmy do mszy, nie łaziliśmy na plebanię, nie uczestniczyliśmy w oazie czy innym ruchu i nie chodziliśmy na pielgrzymki. Ja nie byłem ani razu. Nie widziałem też papieża na żywo.

    Jest dla mnie więc szalenie interesujące, kto i dlaczego, mając do wyboru telewizję, hasanie po łąkach, grę w piłkę nożną, albo łowienie ryb nie czyni tego, wybierając w zamian wizytę na plebanii u księdza o którym w kurii krążą plotki, że ma słabość do blondynów.

    Kim są tacy ludzie? Ja rozumiem, że wiele z obecnych tu osób wybierało w dzieciństwie Kościół a nie wędkarstwo czy piłkę, rozumiem, że wielu ludzi o innej niż ja wrażliwości modliło się żarliwie i uczestniczyło w młodzieżowych i dziecięcych ruchach moderowanych przez księży. No, ale oni nie zeznają teraz w gazowni.

    Pytanie brzmi – kto zajmował się deprawacją polskiej młodzieży w czasach intensywnego nasilenia się tych wszystkich oaz i pielgrzymek.

    Ja wiem skądinąd, że stopień tej deprawacji był zauważalny, może nie znaczny, ale zauważalny, bo rozmawiałem kiedy z kilkoma osobami, które nawet tego nie próbowały ukryć.

    Nie wiem jednak skąd one się wzięły i kto ukształtował ich psychikę. Na pewno nie byli to młodzi księża. Może ktoś z Was będzie wiedział jak to było naprawdę."

    Cytacik stąd http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/piesci-ksiedza-lemanskiego

    Tak jakby tyle na temat.
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Tobi3 6.12.2018, 16:46

    Cytacik a propos:
    "Przeczytałem wczoraj informację, która latała na pasku WP po lewej stronie dość wysoko. Raz nawet opatrzono ją fotografią zatroskanej twarzy księdza Lemańskiego, ale potem zdjęcie zniknęło. News dotyczył pięści księdza, które same się zacisnęły kiedy czytał on opublikowany w gazowni tekst na temat innego księdza – prałata Henryka ...


    "Wątek niewłaściwych zachowań gdańskiego proboszcza wobec nieletnich po raz pierwszy pojawił się szeroko w sferze publicznej w roku 2004 w związku z podjętym wówczas śledztwem. Zostało ono umorzone, ale temat wielokrotnie wracał. Pojawił się w roku 2005, 2012, 2013, 2015. I będzie się pojawiał (nie tylko w mediach) tak długo, jak długo, jak długo sprawa nie zostanie rzetelnie i dogłębnie zbadana i wyjaśniona, dopóki nie zostaną wysłuchani wszyscy, którzy mają o niej jakąkolwiek wiedzę. Także ci, którzy z rozmaitych względów przez całe dziesięciolecia woleli nie zabierać głosu."

    Z powyższego cytatu z tej publikacji : "https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,3456,sprawy-ks-jankowskiego-nie-da-sie-przemilczec-dobr-.html" wynika, że byli ludzie, którzy próbowali już za życia księdza sprawę nagłośnić, ale był on wtedy za mocny, aby możnabyło go dotknąć . Może właśnie dzięki filmowi "Kler" można teraz to zbadać.


    Czy do tego przypadku też Pan znajdzie podchwytliwe pytania? ;

    "Innym razem, gdy zbliżał się do kamienicy, grupka młodszych dzieci schowała się w piwnicy. Był tam mój braciszek. Przeraziłam się, że zrobi mu krzywdę. Zeszłam za nim do piwnicy. Trzymaliśmy się za ręce, ale Jankowski szarpnął mnie i puściliśmy się. Boguś schował się za murek. Jankowski, który już się onanizował, pchnął mnie na ścianę i spuścił mi się na sukienkę. Pamiętam, że już w mieszkaniu chciałam ją wyprać, ale wymiotowałam. Boguś przynosił mi wodę i powiedział: „Jak dorosnę, to go zabiję”.

    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|2013 Zuzelski 6.12.2018, 8:46
    Poziom artykułu denny. Pani dziennikarz przyjmuje na wiarę , to co mówi jej rozmówczyni. Nie podjęła nawet kroków w kierunku uprawdopodobnienia tej relacji. Czy pani redaktor chociaż starała się dotrzeć do akt sprawy. Przecież po samobójstwie tej młodej dziewczyny powinno zostać wszczęte postępowanie prokuratorskie w celu ustalenia przyczyn .
    Nie bronię Jankowskiego dla mnie zawsze trącał pajacem .
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Piech 6.12.2018, 9:57
    Wniosek z tej historii (i wielu innych)? We współczesnym świecie nie ma już nic ukrytego..., wróble wszystko zwietrzą i wyśpiewają na dachach. A to z kolei oznacza, że czas mitów skończył się bezpowrotnie (wszystkich!), ostała się jeno świętość i jej krzyczący brak...
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|2013 Zuzelski 6.12.2018, 10:12

    Wniosek z tej historii (i wielu innych)? We współczesnym świecie nie ma już nic ukrytego..., wróble wszystko zwietrzą i wyśpiewają na dachach. A to z kolei oznacza, że czas mitów skończył się bezpowrotnie (wszystkich!), ostała się jeno świętość i jej krzyczący brak...


    Wniosek z tej historii taki ,że na starość Jankowski zmienił orientację seksualną wszak kilka lat temu sam profesor Starowicz zdiagnozował go jako efebofila.
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|kahvi 6.12.2018, 12:30

    Wniosek z tej historii (i wielu innych)? We współczesnym świecie nie ma już nic ukrytego..., wróble wszystko zwietrzą i wyśpiewają na dachach. A to z kolei oznacza, że czas mitów skończył się bezpowrotnie (wszystkich!), ostała się jeno świętość i jej krzyczący brak...


    Wiele rzeczy jest ukrytych i ukrytymi pozostanie. Wróble zwietrzą to, o czym zdecydowano, że ma być zwietrzone, a dostęp do dachów też jest reglamentowany.
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Piech 6.12.2018, 13:16

    Wiele rzeczy jest ukrytych i ukrytymi pozostanie. Wróble zwietrzą to, o czym zdecydowano, że ma być zwietrzone, a dostęp do dachów też jest reglamentowany.


    Reglamentacja wróblej karmy i dostępu do dachów jest jednak tylko pochodną, a odnośnie jej dynamiki niech się wypowiedzą matematycy... :)
    Odpowiedz
  • Re: Poznajmy prawdę, a prawda nas wyzwoli - wspomnienie ks. Jankowskiego|Altek 6.12.2018, 22:00
    Może odszukać prawdę wypowiedzi księdza, za którą tak nienawidzili go michnikowcy za życia i dalej?
    Nie troszcz się zbytecznie i zdaj to rozporządzeniu Bożemu. bł. Edmund Bojanowski
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook