Otwarte forum dyskusyjne Frondy

O języku Ewangelizacji. Ciekawie.

dodano: 10.01.2019, 23:43
akcje wątku: drzewko

Cytat stąd  https://coryllus.pl/jezyk-ewangelizacji-czyli-jak-zostalem-krolem-oceanu/

 

 

"Będę dziś kontynuował szkalowanie ojca Adama Szustaka, ale najpierw ogłoszenia. Kolejnym, po prof. Łukaszu Święcickim i dr Łukaszu Modelskim, a także księdzu Krzysztofie Irku gościem naszej konferencji w Baranowie Sandomierskim będzie prof. Katarzyna Kostrzewa z Instytutu Prawa Międzynarodowego na Wydziale Prawa i Administracji UW, która wygłosi wykład „Katastrofa Smoleńska w świetle międzynarodowego prawa lotniczego”.

Ja zaś przypominam jeszcze, że już dziś trzeba rezerwować pokoje w zamku Kliczków na kolejną konferencję, która odbędzie się 29 czerwca tam właśnie. I najlepiej w tej sprawie dzwonić a nie pisać maile, bo na maile system odpowiada odmownie, a mnie pani Agata powiedziała wczoraj, że jest jeszcze 25 pokoi w zamku i na folwarku. Kliczków jest położony w dolinie Kwisy, obok jest Bolesławiec, więc z noclegami latem nie będzie kłopotu, ale jeśli ktoś chce mieszkać w tym niezwykłym zamku, musi się decydować już teraz.

A teraz do rzeczy. Obejrzałem wystąpienie ojca Szustaka, to na którym widać książki Twardocha na półce z tyłu, a do tego jeszcze książkę Zadie Smith. Nie miałem czasu czytać wszystkich komentarzy, ale jeden, chyba Ojca Trzy Krainy, rzucił mi się w oczy. Napisał Ojciec, że ludzie używają do ewangelizacji takiego języka jaki został im dany, a także, że nie ma w tym nic złego. Może coś źle zrozumiałem, ale jeśli tak, to proszę mnie poprawić.

Otóż język, którym się posługuje ojciec Szustak nie został nam dany. On został nam narzucony, a jego głównym promotorem w przestrzeni publicznej jest Owsiak Jerzy

 

To jest język popkultury, wzbogacony o elementy psychologii kuchennej, a posługiwanie się nim ma dwie funkcje.

Po pierwsze – uwiarygodnić ojca Adama Szustaka w oczach kompletnie bezradnych ludzi, nie radzących sobie z własnym życiem, po drugie – o wiele gorsze – zamienić Ewangelię w pop kulturę.

Ja jestem szczerze zdziwiony tym, że nikt tego nie dostrzega koncentrując się na tak zwanym „przesłaniu”.

Tam nie ma żadnego przesłania. Tam są problemy 16 letnich onanistów oraz formaty wprost z amerykańskiego rynku pop.

Zanim jednak przejdę do „przesłania” jeszcze słów kilka o języku i formatach. Nie wiem jak wy, ale ja już od dawna nie mogę słuchać o fascynacjach związanych z pop kulturą. Nie wierzę w nie po prostu i jak ktoś mówi, że kocha Bonda, to uważam, że chce się jakoś wpasować w nastrój towarzyski, a nie wie jak, albo coś ukryć.

To są bardzo zgrane formaty dawnych domówek i nastroje z redakcyjnych palarni, celebrowane w latach 90-tych.

Jeśli więc zakonnik mówi, że kocha filmy o bohaterach pop kultury i kokietuje w ten sposób publiczność ujawniając swoje rzekome deficyty, żeby być bliżej niej, to ja wiem, że on żadnych deficytów nie ma. On jest wręcz modelowym przykładem człowieka bez deficytów, który jest tak pewny siebie, jak valser kiedy zdobywał to swoje mistrzostwo świata w karate nietradycyjnym.

Jeśli ojciec Szustak mówi, że Jezus jest jednym z bohaterów pop kultury i to jest fajne, to ja z pozycji zatwardziałego grzesznika, odpowiedzieć mogę tylko jedno – Jezus nie jest bohaterem pop kultury, nie był i nigdy nie będzie.

Jest za to elementem, który różne organizacje próbują z różnym powodzeniem w pop kulturę wprasować. I to się dokonuje poprzez mnożenie sekt protestanckich, a także poprzez mnożenie wariantów kultu w Kościele Powszechnym.

Jedni mają charyzmatyków, inni mają tradycjonalistów i gra gitara…Nie gra.

Zapewniam Was, że nie gra i jeśli będziemy nadal podążać w tym kierunku, nie zagra.

Jak widzicie jestem poważny, jak mało kiedy, ale zaraz zejdziemy z tego wysokiego C i będzie trochę śmieszniej. Na razie musi być poważnie.

Takie spozycjonowanie sprawy – charyzmatycy vs tradycjonaliści, całkowicie blokuje jakąkolwiek komunikację. Kościół bowiem, zwykli księża i zakonnicy, którzy nie odprawiają mszy tradycyjnej i nie mają kanału na YT mogą sobie jedynie wybrać pomiędzy jedną a drugą opcją, a jeśli tego nie zrobią, będą postrzegani jako cholerni nudziarze.

To jest ważna konstatacja, albowiem chodzi o zawłaszczanie języka ewangelizacji.

Kościół zaś, o czym zawsze musimy pamiętać, to wolność.

Posunąłem kiedyś Toyahowi taki mem, hasło na bloga – wszystkie czyny z wyjątkiem czynów przepisanych rytuałem są pułapkami. I to była pułapka, z której ja wtedy nie zdawałem sobie sprawy. To zdanie bowiem to fragment Ajurwedy, to kawałek świata, w którym nie ma wolności.

Toyah najpierw umieścił to na blogu, a potem zdjął, bo się chyba zorientował.

Jeśli więc z jednej strony mamy parcie ku formule – czynów pułapek, a z drugiej ku formule pop kultury i Jezusa, który jest cool, to cała moc Kościoła powinna iść w tym kierunku, by wypracować nowy, a może nie nowy, ale akceptowany przez większość i stosowny (zwróćcie uwagę, że nie napisałem „ciekawy”) język komunikacji z wiernymi.

Bo te języki, o których tu napisałem, nie są dane Ojcze Stanisławie, one są narzucone.

Z faktu, że są narzucone dość delikatnie nie wynika nic dobrego.

Funkcja ojca Adama Szustaka polega także na tym, że on ma blokować powstanie takiej komunikacji.

Inna sprawa czy on sobie z tego zdaje sprawę. Myślę, że nie. Ojciec Adam Szustak występuje na tle pewnej aranżacji, którą widzowie uważają za naturalne środowisko tego zakonnika. Proszę Państwa, to jest scenografia.

Ta kuchnia za nim kosztuje najmarniej 20 tysięcy. Półki z książkami zaś ustawione pośrodku mają podkreślać to, o czym napisałem wyżej – mamy do czynienia z głęboką psychologią, ale taką wiecie, trochę kuchenną, miłą i sympatyczną, dla ludzi.

Taki jest przekaz podprogowy. Zwróćcie zresztą uwagę na te wszystkie kuchenne aranżacje, występujące w pogadankach dominikanów.

No więc jeszcze raz – Ewangelia nie jest psychologią. To jest relacja o funkcjonowaniu człowieka i bytów wyższych na ziemi, pomiędzy innymi ludźmi i innymi bytami wyższymi. Nie jest to zapis stanów umysłu tego czy innego charyzmatyka.

Poza tym książki te, to zwyczajne lokowanie produktu. Zacząłem się zastanawiać skąd ja znam format, którym w tym nagraniu bawił się ojciec Szustak, ten wiecie o tym, że Waterman, czy jak się ten stwór nazywał, został królem oceanu, bo okoliczności postawiły go wobec takiego wyzwania. I wyobraźcie sobie, że przypomniałem sobie skąd. To są schematy, które znajdujemy w książkach o amerykańskich żołnierzach walczących w odległych krajach, tak dokładnie nie wiadomo o co. Możecie mi nie wierzyć, ale sami sprawdźcie.

Jeśli nie ma innych motywacji, pozostaje obowiązek i okoliczności, które poddane odpowiedniej obróbce psychologicznej, a także umocowane wśród prostej wymowy faktów – jak strzelają, to ty też strzelaj – stają się główną i jedyną motywacją działania.

 

I teraz, uzbrojony w takie narzędzie ojciec Adam Szustak wychodzi do kompletnie pogubionych i niczego nie rozumiejących ludzi. Dlaczego oni tacy są? Bo nie potrafią komunikować się ze światem i ze sobą nawzajem.

Szkoła nie uczy ich komunikacji, Kościół posługuje się formatami narzuconymi i nie ma właściwie języka, którym ci ludzie mogliby mówić. Są jednak uczucia. I te stają się językiem. No i zaczyna się dramat prawdziwy, bo na brzegu szalejącego oceanu burz hormonalnych staje ojciec Szustak ze swoimi tajemnymi prawdami, z tym notatnikiem agitatora, wydrukowanym pewnie pierwszy raz jeszcze przez interwencją generała Pershinga na Kubie (ach ta Kuba) i mówi – Jezus jest szefem bandy bohaterów pop kultury…

 

Wszyscy zaś, którzy odczuwają jakieś ciepłe uczucia dla ojca Adama Szustaka mówią – co się czepiasz człowieka, on daje ludziom szansę.

Moim zdaniem nie daje. On im odbiera szansę................"

  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 10.01.2019, 23:44
    Ponad 10 lat dzień w dzień pisac coraz lepsze teksty - to dar. Nie może być inaczej.
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |taktak.nienie 11.01.2019, 0:32
    Tak, ale.

    Brzmi to bełkotliwie:

    "Takie spozycjonowanie sprawy – charyzmatycy vs tradycjonaliści, całkowicie blokuje jakąkolwiek komunikację. Kościół bowiem, zwykli księża i zakonnicy, którzy..."

    Gdzie tu mowa o V kolumnie? A jest i działa, ma dossier i nazwiska w tv.
    Zna autor słowo "masoneria"?

    FF ma krwawą AMS i sfrustrowaną [email protected] - ale co to za pozycjonowanie?
    Jest jest stara i aktywna perfidia, też genetyczna.

    Te uwagi o pajacowaniu pacynek ducha czasu, niby wesołkowate, ale smutne, bo kolejne pokolenie z dossier, wierzące w karierowiczostwo.

    http://www.fronda.pl/forum/ponadczasowy-dezyderat-ziemkiewicza,90062.html
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 11.01.2019, 0:50

    Tak, ale.

    Brzmi to bełkotliwie:

    "Takie spozycjonowanie sprawy – charyzmatycy vs tradycjonaliści, całkowicie blokuje jakąkolwiek komunikację. Kościół bowiem, zwykli księża i zakonnicy, którzy..."

    Gdzie tu mowa o V kolumnie? A jest i działa, ma dossier i nazwiska w tv.
    Zna autor słowo "masoneria"?

    FF ma krwawą AMS i sfrustrowaną [email protected] - ale ...


    Ludzie sa różni.
    Dlaczego. ? Stwórca mówi Św Katarzynie w Dialogu że stworzył ich takimi by byli sobie potrzebni.

    Spotkałem tylu przedziwnych ludzi że czasem mam ich dosyć. Zanika komunikacja , pozostaja instynkty. Czasem zastanawiam się czy On ma ich dosyć także. Mogą o ty świadczyć fragmenty z Ewangelii.

    A przecież jest nieskończenie cierpliwy i jak sam mówi - na karanie ma wieczność.

    Kiedyś pomieszał języki.Czy teraz powróci jeden język?
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 11.01.2019, 2:47

    Tak, ale.

    Brzmi to bełkotliwie:

    "Takie spozycjonowanie sprawy – charyzmatycy vs tradycjonaliści, całkowicie blokuje jakąkolwiek komunikację. Kościół bowiem, zwykli księża i zakonnicy, którzy..."

    Gdzie tu mowa o V kolumnie? A jest i działa, ma dossier i nazwiska w tv.
    Zna autor słowo "masoneria"?

    FF ma krwawą AMS i sfrustrowaną [email protected] - ale ...


    Karierowiczowstwo jest stare jak świat podejrzewam.
    Dramat ciągle ten sam tylko aktorzy i scenografia się zmienia .Oprawa muzyczna też .:))
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Stefania-Harper 11.01.2019, 2:10

    Generalnie modę na łączenie Ew z pop kulturą wprowadzili sami protestantcy Amerykanie. Wtłoczyli ją kilkoma nieźle napisanymi oraz nieźle reklamowanymi książkami.

    Oprócz ojca Adama ... to chyba po raz pierwszy bardzo konkretnie na sukces komercyjny kilku amerykańskich książek wpłynął ksiądz Pawlukiewicz.

    Nie wiem czy dostawał za to jakieś dywidendy. Chyba nie.

    Jak Szanowny wieprzeciętny człowiek ma dość spore problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu. Nawet tego maksymalnie krótkiego. Jeszcze gorzej jest z rozumieniem tekstu słuchanego. Przeciętny człowiek jest w stanie opisać kilka uczuć z całęgo setnego spektrum, które powinien doświadczyć i umieć nazwać w ciągu 24 godzin (przeciętnie 120 uczuć).

    Bardzo dawno temu uczono się tego pisząc pamiętniki. Dziś pamiętnik pisze się na fb lub Instal.... jest tylko taki problem, że nie są to prawdziwe opisy lecz obrazki i prymitywna symbolika. Pewną nauką opisu wewnętrznej strony była zwykła spowiedz i promocja świętych. Ale to przeszłość


    Dziś Średnio zaawansowany program szpiegujący potrafi dla tak "wyedukowanych" ludzi przygotować ofertę, którą w iluśtam (bardzo pewnych) procentach akceptują bez żadnych większych wątpliwości. Nikt Szanownemu nie poda prawdziwych statystyk odnośnie prawdziwego pewnego utargu od tak a nie inaczej "edukowanych" ludzi. Zarobek po prostu jest dostatni i pewny.

    W pewnym sensie Coryl ma rację krytykując język i całą otoczkę tej ewangelizacji. Ci księża przybijają kolejne gwóździe do trumny. Z drugiej strony chyba nie potrafili odnaleźć innej płaszczyzny a są na tyle inteligentni, aby docenić dobrodziejstwa.

    Język komercji i pop kultury pod pewnymi warunkami może stać się nośnikiem spraw duchowych tyle, że to wymaga świadomości tego, do czego pragnie się doprowadzić słuchaczy. Niestety ojciec Adam używa tego języka w sposób bardzo chaotyczny lecz odrobinę lepiej niż np. ks. Pawlukiewicz, który momentami nie różnił się zbytnio od duchownych protestanckich.
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 11.01.2019, 2:38


    Generalnie modę na łączenie Ew z pop kulturą wprowadzili sami protestantcy Amerykanie. Wtłoczyli ją kilkoma nieźle napisanymi oraz nieźle reklamowanymi książkami.

    Oprócz ojca Adama ... to chyba po raz pierwszy bardzo konkretnie na sukces komercyjny kilku amerykańskich książek wpłynął ksiądz Pawlukiewicz.

    Nie wiem czy dostawał za to jakieś dywidendy. Chyba nie ...


    Słuchałem praktycznie wszystkich, Ojca Pawłukiewicz, Pelanowskiego, Szustaka. Glasa ,itd.
    Dla nas co by nie powiedzieć - nowość po latach braku kaznodziejów w życiu publicznym z takim dostepem.na skinienie myszą:)

    My mieliśmy ten dostep w swojej okolicy z tym że w naszej okolicy był akurat na ten przykład Ksiądz Kardynał Prymas Stefan Wyszyński - na te kazania było się trudno dostać ale to była Klasa sama w sobie.
    Kto nie słyszał może tylko żałować.
    Nawet te spisane nie oddają tej jak to sie dzisiaj zwykło mówić
    charyzmy .


    Jak już wspomniałem wcześniej - ludzie sa różni. Pewnie mizycia nie starczy na zapoznanie sie z ilością sposobów w jakich Stwórca potrafi dotrzeć do każdego bez wyjątku.

    I może dlatego mamy tyle narracji?

    Jest z czego wybierać. Problem w tym że żeby dobrze wybrac trzeba wiedzieć co nieco a z tym gorzej.

    Widziałem już dobre efekty będące skutkiem działań, które do głowy mi nie wpadłyby nawet po 100 latach myslenia ,że mocno spokorniałem w temacie co do kogo dotrze i w jakich okolicznościach.:)))))

    Czasem ten głos Kościoła mi przypomina kogoś mówiącego do kogoś innego w piekielnym hałasie i kakafonii.

    Sa i inne głosy:

    "

    "Zanim Szustak powstał był Fabian Błaszkiewicz. Czy ktoś dziś jeszcze pamięta o tym dumnym jezuicie, który skończył zakładając jakiś kościółek w protestanckim stylu?. Ilu dało się nabrać na jego płomienne kazania o odkrywaniu pasji i konieczności kierowania się nią w życiu?. Po nim powstał Szustak, który mówi żeby absolutnie nie kierować się pasją. Przemówienia obu wydawane były ( są?) przez tę samą firmę Morecords. Ci, którzy byli na kacu po apostazji Błaszkiewicza, zaczęli kupować płyty Szustaka chociaż gadał co innego. Tak się robi pieniądze na frajerach."

    i drugi

    "Z Błaszkiewiczem – jak z Międlarem. Usamodzielnił się z „Firmy”. Przeszedł na pop. No i to rozwala całość. Po Błaszkiewiczu miałem nauczkę na Międlara. Ale Szustak nie przekroczył (jeszcze) tego progu, i może nie przekroczy. Przynajmniej tak jawnie deklaruje w nagraniach na YT – posłuszeństwo. To daje pewną nadzieję."

    i trzeci

    "żeby to tylko (kurde) o kasę chodziło, to ćwierć biedy, ale to chodzi o nasze kolejne pokolenia i tu się robi niemiło, chociaż jednak Archanioł Michał tego pilnuje, ten Błaszkiewicz jak i ten big beat w kościele minął i śnieg zasypał i zawiał. U nas właśnie pada snieżek."

    cytaty z dyskusji pod wpisem https://coryllus.pl/jezyk-ewangelizacji-czyli-jak-zostalem-krolem-oceanu/

    Jest zamieszanie i miejscami chaos.

    " Tym bardziej warto świadomie przeżywać modlitwę, jaką ksiądz odmawia w trakcie każdej 
Mszy św. podczas obrzędów Komunii: „Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego (…) abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa” "

    Ten tekst wbrew pozorom jest bardzo ważny i głęboki . Bo prosimy o coś czego nie możemy sobie sami zagwarantować nawet przy najwyższym wysiłku i chęciach , a co jest najważniejsze.

    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 11.01.2019, 2:41


    Generalnie modę na łączenie Ew z pop kulturą wprowadzili sami protestantcy Amerykanie. Wtłoczyli ją kilkoma nieźle napisanymi oraz nieźle reklamowanymi książkami.

    Oprócz ojca Adama ... to chyba po raz pierwszy bardzo konkretnie na sukces komercyjny kilku amerykańskich książek wpłynął ksiądz Pawlukiewicz.

    Nie wiem czy dostawał za to jakieś dywidendy. Chyba nie ...


    "Język komercji i pop kultury pod pewnymi warunkami może stać się nośnikiem spraw duchowych tyle, że to wymaga świadomości tego, do czego pragnie się doprowadzić słuchaczy."

    Sam bym tego lepiej nie napisał:)
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 11.01.2019, 2:45
    A propos protestantów i róznych żródeł. Kiedyś Żabiński miał założyć ZOO. W Warszawie. Popatrzył sobie na przodujące ogrody w Europie, na swój budżet siły i środki. I jak na tamte lata zrobił jeden z najnowocześniejszych ogrodów na świecie. Jest do dzisiaj.

    Może trzeba powybierac co dobre i po analizie porównawczej po prostu zbudować katolicką narrację na dzisiejszych pół i całych pogan-analfabetów wtórnych???
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |AnnaMS 11.01.2019, 11:44
    Nie jestem jakąś zbytnią fanką o. Szustaka, ale czasami go słucham. I muszę powiedzieć, że naprawdę ma szczególny dar mówienia o Jezusie i Jego Kościele. trafia do młodych. Zachęca ich do modlitwy i życia sakramentalnego. I zamiast atakować takich ludzi, trzeba ich wspierać. A jeśli są jakieś krytyczne uwagi, to przecież można bezpośrednio do niego napisać. Tyle.


    No i jeszcze to. Najwięcej wielbłądów jest wśród tych, co nic nie robią, a lubią komentować.
    "Wielbłąd" - czytaj: człek o garbatej duchowości.
    „Radość w Panu jest waszą ostoją” Ne 8, 10
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Agnes32 11.01.2019, 12:04

    Nie jestem jakąś zbytnią fanką o. Szustaka, ale czasami go słucham. I muszę powiedzieć, że naprawdę ma szczególny dar mówienia o Jezusie i Jego Kościele. trafia do młodych. Zachęca ich do modlitwy i życia sakramentalnego. I zamiast atakować takich ludzi, trzeba ich wspierać. A jeśli są jakieś krytyczne uwagi, to ...


    ^
    Odpowiedz
  • Re: O języku Ewangelizacji. Ciekawie. |Adalbert1241 11.01.2019, 14:18

    Nie jestem jakąś zbytnią fanką o. Szustaka, ale czasami go słucham. I muszę powiedzieć, że naprawdę ma szczególny dar mówienia o Jezusie i Jego Kościele. trafia do młodych. Zachęca ich do modlitwy i życia sakramentalnego. I zamiast atakować takich ludzi, trzeba ich wspierać. A jeśli są jakieś krytyczne uwagi, to ...


    Niech rozkwita 1000 kwiatów jak mawia Grzegorz Braun:)
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook