Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję

dodano: 20.02.2018, 10:06
akcje wątku: drzewko

Autor: Paweł ("Waldi")

(1 Kor 13)

   W posynodalnej adhortacji apostolskiej „ Amoris laetitia” aż 33 razy użyte jest słowo „rozeznanie”. - Dla Papieża Franciszka, który jest jezuitą, „rozeznawanie” jest czymś naturalnym, związanym z jezuicką duchowością. Zastanawiące więc jest, że obecnie w dobie powszechnego dostępu do wiedzy, samo to pojęcie dla krytyków Ojca świętego stanowi przedmiot niezrozumienia a czasem nawet kpin, mimo że czasy inkwizycji, kiedy to Założyciel zgromadzenia z powodu metody rozeznawania był prześladowany, to już odległa historia:

"... W Salamance Pielgrzym spowiadał się u jednego mnicha dominikanina z klasztoru św.
Szczepana. Po 10 lub 12 dniach od jego przybycia powiedział doń jego spowiednik: „Ojcowie z
tego domu pragną z tobą porozmawiać”. – „No to w imię Boże” – odrzekł Pielgrzym. „Będzie więc
dobrze, powiedział spowiednik, jeśli przyjdziesz tu na obiad w niedzielę, ale uprzedzam cię, że
będą chcieli dowiedzieć się od ciebie wielu rzeczy” ... Przyszedł więc w niedzielę (koniec VII 1527)
razem z Kalikstem. Po posiłku zastępca przeora, bo przeor był nieobecny, spowiednik i, jak sądzę,
jeszcze jeden mnich udali się z nim do kaplicy. Tam zastępca przeora, zaczął z wielką serdecznością
mówić, że informacje, jakie mają o ich życiu i obyczajach, są dobre, że na sposób apostolski chodzą
głosząc słowo Boże; ale że chętnie chcieliby się dowiedzieć więcej szczegółów o tym wszystkim.
Spytał więc najpierw, jakie studia odbyli. Pielgrzym odpowiedział: „Z nas wszystkich ja najwięcej
się uczyłem”. I zaraz powiedział im jasno, jak niewiele studiował i jak było to bez większych
podstaw.
65. Na to zastępca przeora: „A co głosicie w waszych kazaniach?” – „My nie głosimy kazań,
odparł Pielgrzym, ale po prostu rozmawiamy z ludźmi o rzeczach Bożych, na przykład po posiłku
z niektórymi osobami, które nas zaprosiły”. – „Ale, podjął mnich, o jakich to rzeczach Bożych
mówicie? O tym właśnie chcielibyśmy wiedzieć”. – Mówimy, rzekł Pielgrzym, już to o jakiejś
cnocie, już to o innej, zalecając je; kiedy indziej znów o tej lub innej wadzie, ganiąc ją”.
– „Nie jesteście wykształceni, rzecze mnich, a mówicie o cnotach i wadach. Ale o tym nikt
nie może mówić jak tylko w dwojaki sposób; albo na mocy nabytej wiedzy, albo przez Ducha
Świętego. A ponieważ nie na mocy wiedzy, więc przez Ducha Świętego”.
O tym właśnie, co jest od Ducha Świętego, chcielibyśmy wiedzieć.
Tutaj Pielgrzym trochę się zastanowił, bo ten sposób argumentowania nie wydał mu się
dobry. Po chwili milczenia powiedział, że nie ma potrzeby mówić więcej o tych sprawach. Ale
mnich nalegał: „Teraz kiedy jest tyle błędów Erazma i tyle innych, które zwodzą świat, wy nie
chcecie wytłumaczyć, o czym mówicie?”.
66. Na to Pielgrzym: „Ojcze, nie powiem nic więcej nad to, co powiedziałem, chyba tylko
przed moimi przełożonymi, którzy mogą mnie do tego zobowiązać”.
Przedtem zapytał się mnich, dlaczego Kalikst przyszedł tak ubrany. Nosił on bowiem krótką
suknię, ogromny kapelusz na głowie, w ręce miał kostur, a na nogach buty sięgające mu do łydki. A
ponieważ był on bardzo wysoki, wyglądał więc tym bardziej dziwacznie. Pielgrzym opowiedział
mu, że byli aresztowani w Alkali, że im kazano ubierać się na modłę studentów, i że jego towarzysz oddał podczas wielkich upałów swoją suknię jakiemuś biednemu klerykowi. Na to mnich mruknął
pod nosem, dając do poznania, że mu się to nie podobało. Caritas incipit a se ipsa.
Wróćmy jednak do naszej opowieści. Zastępca przeora nie mogąc wydobyć z Pielgrzyma nic
więcej powiedział: „Zostańcie tu na razie, my zaś się postaramy o to, żebyś nam wszystko
powiedział”. Wtedy wszyscy mnisi odeszli z pewnym pośpiechem. Pielgrzym zapytał go przedtem,
czy chcą aby zostali w kaplicy, czy też gdzie indziej. Zastępca przeora odpowiedział, żeby zostali w
kaplicy. Natychmiast mnisi zamknęli wszystkie drzwi i, jak się zdaje, porozumieli się z sędziami
kościelnymi. Tymczasem oni obaj pozostali w klasztorze przez 3 dni i nic im nie powiedziano ze
strony władz sądowych. Posiłki przyjmowali w refektarzu razem z mnichami. I zawsze prawie ich
pokój był pełen mnichów, którzy przychodzili ich zobaczyć. A Pielgrzym zawsze mówił o rzeczach,
o których miał zwyczaj mówić, tak że zaistniała między nimi różnica zdań, bo było wielu,
którzy okazywali im życzliwość.
67. Pod koniec tych trzech dni przyszedł notariusz i zabrał ich do więzienia. Nie umieszczono
ich w dolnej części więzienia razem ze złoczyńcami, ale w pewnym górnym pomieszczeniu, które
było bardzo brudne, bo stare i dawno nie zamieszkiwane. Przywiązano ich obu do jednego
wspólnego łańcucha, każdego za nogę. Łańcuch przytwierdzony do słupa, który był na środku izby,
miał 10 do 13 piędzi długości. I ilekroć jeden chciał coś zrobić, drugi musiał mu towarzyszyć. Całą
tę noc spędzili na czuwaniu. Nazajutrz, kiedy się dowiedziano w mieście o ich uwięzieniu, wysłano
im do więzienia wszystko, co potrzebne jest do spania, i wszystkie inne rzeczy w obfitości. Zawsze
też przychodziło wiele osób odwiedzać ich, a Pielgrzym nadal odbywał swe ćwiczenia mówiąc o
Bogu itd.
Bakałarz Frias przyszedł ich przebadać każdego z osobna. Pielgrzym dał mu wszystkie swe
papiery, w których zawierały się Ćwiczenia Duchowne, ażeby je zbadał. On ze swej strony zapytał
ich, czy mieli towarzyszy. Oni odpowiedzieli, że tak i podali, gdzie się znajdują. Zaraz też na rozkaz
bakałarza posłano po nich i sprowadzono do więzienia Cáceresa i Arteagę; Juanica, który potem
został mnichem, zostawiono w spokoju. Nie umieszczono ich na górze razem z dwoma wcześniej
aresztowanymi, ale na dole, gdzie przebywali pospolici przestępcy. Niemniej i teraz Pielgrzym nie
chciał wziąć adwokata ani obrońcy.
68. Po kilku dniach wezwano go przed czterech sędziów. Byli to trzej doktorzy –
Sanctisidoro, Paravinhas i Frias (Franciszek), a czwartym był bakałarz Frias (Marcin). Wszyscy oni
przeglądali Ćwiczenia. Pytali go o wiele rzeczy nie tylko w sprawie Ćwiczeń, ale także z teologii, np.
o Trójcy Świętej i Najświętszym Sakramencie, a mianowicie jak rozumie te artykuły wiary. On
najpierw zrobił swoje wyznanie wstępne, że za mało się uczył i bez pogłębienia wiedzy. Niemniej
na rozkaz sędziów odpowiedział i to w taki sposób, że nie mieli mu nic do zarzucenia. Wtedy
bakałarz Frias, który w tych rzeczach okazał się więcej gorliwy od innych, zadał mu pytanie z prawa
kanonicznego. Pielgrzym musiał mu odpowiedzieć na wszystko, choć zawsze najpierw mówił, że
nie wie, co o tym mówią uczeni w tych rzeczach. Potem polecono mu, żeby objaśnił pierwsze
przykazanie Boże w taki sposób, w jaki to zwykł czynić. Zaczął więc objaśniać i zatrzymał się nad
tym tak długo i powiedział tyle rzeczy o pierwszym przykazaniu, że już nie mieli ochoty pytać go
więcej. Przedtem jeszcze gdy mówili o Ćwiczeniach, kładli wielki nacisk na jeden punkt, który
znajduje się zaraz na początku, a mianowicie, kiedy jakaś myśl jest grzechem lekkim, a kiedy
ciężkim. A to dlatego, że Pielgrzym rozstrzygał to nie odbywszy studiów. On im tak odpowiedział: „Czy to jest prawda, czy nie, wasza to rzecz określić. A jeśli to nie jest prawda, potępcie to”.
Ostatecznie odeszli nie potępiwszy niczego.
69. Wśród wielu, którzy przychodzili rozmawiać z Pielgrzymem w więzieniu, przyszedł raz
Don Franciszek de Mendoza, który teraz jest kardynałem w Burgos. A przyszedł w towarzystwie
bakałarza Friasa. Zapytał go pofuale, jak się czuje w więzieniu i czy ciężko mu jest być uwięzionym.
Pielgrzym odpowiedział mu tak: Odpowiem ci to samo, co odpowiedziałem pewnej damie, która
miała dla mnie słowa współczucia, widząc mnie w więzieniu. Powiedziałem jej: Dajesz przez to
dowód, że nie pragniesz być więźniem dla miłości Boga. Czyż więzienie wydaje się tak wielkim
złem? Co do mnie, to mówię ci, nie ma tyle krat i łańcuchów w Salamance, ile bym ja pragnął, i
więcej jeszcze, dla miłości Boga”.
Zdarzyło się w tym czasie, że wszyscy więźniowie uszli z więzienia, tylko ci dwaj towarzysze,
którzy z nimi byli, nie uciekli. I kiedy rankiem znaleziono tylko ich samych przy drzwiach otwartych,
dało to powód do wielkiego zbudowania i spowodowało wiele gadania w mieście. Zaraz też dano
im za więzienie cały duży dom, który był w pobliżu.
70. Po 22 dniach od ich aresztowania (ok. 22 VIII 1527) pozwano ich dla wysłuchania
wyroku. Według brzmienia wyroku nie znaleziono żadnego błędu ani w ich życiu, ani w ich nauce.
Mogą więc dalej żyć, jak żyli dotychczas, mogą nauczać katechizmu i mówić o rzeczach Bożych,
byleby tylko nie określali, że coś jest grzechem śmiertelnym, a coś lekkim, dopóki nie odbędą
studiów przez cztery lata, w ciągu których nauczą się więcej. Po odczytaniu tego wyroku sędziowie
okazali im dużo przychylności, jakby chcieli nakłonić ich do przyjęcia wyroku. Pielgrzym od-
powiedział, że uczyni wszystko, co wyrok nakazuje, ale samego wyroku nie przyjmuje. Albowiem
nie potępiwszy go w niczym zamyka się mu usta, żeby nie mógł pomagać bliźnim w tym, w czym
może. Doktor Frias, który okazywał się bardzo życzliwy, wiele nań nalegał, ale Pielgrzym nic więcej
nie powiedział nad to, że dopóki znajduje się pod jurysdykcją władz z Salamanki, uczyni to, co mu
polecono. I natychmiast wypuszczono ich z więzienia..."

(Ignacy Loyola, Autobiografia czyli Opowieść Pielgrzyma) 

https://wydawnictwowam.pl/prod.opowiesc-pielgrzyma.8287.htm?sku=75036

  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 20.02.2018, 10:23
    Parę słów o samej metodzie:
    "Metoda rozeznawania duchowego

    Jednym z najbardziej oryginalnych fragmentów książeczki Ćwiczeń duchownych są dwie serie reguł, w których opisana jest metoda rozeznawania duchowego. Oryginalność ta nie polega jednak na tworzeniu reguł rozeznania, ale na zebraniu i uporządkowaniu tych, które w różnej formie i postaci były wcześniej obecne u wielu pisarzy i autorów chrześcijańskich. Reguły rozeznawania duchowego, jak zaznacza sam św. Ignacy, służą "do odczucia i rozeznania w pewnej mierze różnych poruszeń, które dzieją się w duszy: dobrych, aby je przyjmować, złych zaś, aby je odrzucać" (Ćd 313). Reguły w pierwszej serii "są bardziej stosowane na okres pierwszego tygodnia [Ćwiczeń]" (Ćd 313), w którym rekolektant dąży do poznania swojego grzechu i odwrócenia się od niego. Natomiast druga seria "odpowiada bardziej drugiemu tygodniowi [Ćwiczeń]", w którym "ćwiczący się" dąży do poznania, miłowania i naśladowania we wszystkim Jezusa Chrystusa. Reguły rozeznawania duchowego mają za punkt wyjścia spotkanie człowieka z wolą Bożą względem jego życia oraz indywidualne kierownictwo duchowe, skupiając się przy tym wyraźnie na jednym przedmiocie, na poruszeniach wewnętrznych, zwanych strapieniami i pocieszeniami.



    Dwa rodzaje reguł rozeznawania duchowego są uzasadnione tym, że zarówno "dobry duch", jak i "zły duch" działają odmiennie w obu stanach. U osób trwających jeszcze w grzechu "nieprzyjaciel [szatan] ma przeważnie zwyczaj przedstawiać przyjemności zwodnicze i sprawia, że wyobrażają sobie rozkosze i przyjemności zmysłowe, aby ich tym bardziej utrzymać i pogrążyć w ich wadach i grzechach. Duch zaś dobry w takich ludziach stosuje sposób [działania] zgoła przeciwny, kłując ich i gryząc sumienia ich przez prawo naturalnego sumienia" (Ćd 314). Natomiast po decyzji nawrócenia taktyka "duchów" jest odmienna: "Wtedy bowiem właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie; właściwością zaś ducha dobrego jest dawać odwagę i siły, pocieszenie, łzy, natchnienia i odpocznienie, zmniejszając lub usuwając wszystkie przeszkody, aby [mogli] postępować naprzód w czynieniu dobrze" (Ćd 315).



    Rozeznawanie duchowe jest tym "ćwiczeniem", które pozwala człowiekowi nabierać wewnętrznej wolności zarówno w stanie strapienia, jak i pocieszenia duchowego, aby móc "we wszystkim i wszędzie" szukać "większej czci i chwały Boga, Pana naszego" (Ćd 189b), niezależnie od nastrojów, jakie przeżywa.



    Do dwu serii reguł o rozeznawaniu duchowym można również dołączyć "Reguły o skrupułach", które - zdaniem Autora Ćwiczeń mają być pomocne "do [właściwego] odczuwania i oceniania skrupułów i poduszczeń naszego nieprzyjaciela" (Ćd 345-351). Obok opisu, czym są skrupuły, Ignacy daje konkretne rady odnośnie do trudnych sytuacji przeżywanych przez skrupulanta. Rady te są bardziej podpowiedziami proponowanymi kierownikowi duchowemu niż samemu skrupulantowi. Ten bowiem, mając chory sąd sumienia, nie jest w stanie zastosować tych rad w stosunku do siebie."
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 20.02.2018, 10:27
    Słowa Piusa XI z encykliki Mens nostra:
    "Dowiedzione jest, że pośród wszystkich metod w odprawianiu ćwiczeń duchownych, chwalebnie opierających się na zasadach zdrowej ascezy katolickiej, jedna przed innymi zawsze pierwsze zajmowała miejsce. Udarowana całkowitym i często ponawianym potwierdzeniem Stolicy Świętej, zaszczycona pochwałami mężów znakomitych w dziedzinie nauk duchownych i osobiście świętych, niepojęte przyniosła owoce świętości przez przeciąg czterech prawie wieków. Mówimy o metodzie wprowadzonej przez św. Ignacego z Loyoli, którego wybitnym i szczególnym mistrzem ćwiczeń duchownych z upodobaniem nazywamy"
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|circ 21.02.2018, 3:22
    Kto metodę rozeznawania oskarżał o herezję?
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 21.02.2018, 6:07

    Kto metodę rozeznawania oskarżał o herezję?


    Duch sprzeciwu, stojący za ludźmi nieufnymi wobec tej metody.
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|[email protected] 21.02.2018, 12:27

    Duch sprzeciwu, stojący za ludźmi nieufnymi wobec tej metody.


    Jesteś rzecznikiem FF -rondowym "duchów"?
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 21.02.2018, 13:00

    Jesteś rzecznikiem FF -rondowym "duchów"?


    Kpina świadczy, że nie wierzysz w istnienie ducha sprzeciwu.
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|[email protected] 21.02.2018, 17:37

    Kpina świadczy, że nie wierzysz w istnienie ducha sprzeciwu.


    Wymień jeszcze kilka "duchów"; Zobaczymy w jakie Ty wierzysz?
    A swoją drogą podaj źródło, skąd masz akurat "ducha sprzeciwu".
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 21.02.2018, 22:10

    Wymień jeszcze kilka "duchów"; Zobaczymy w jakie Ty wierzysz?
    A swoją drogą podaj źródło, skąd masz akurat "ducha sprzeciwu".


    No jak to, ostatnio nawet jeden znamienity profesor poświęcił publikację duchowi sprzeciwu.
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|[email protected] 21.02.2018, 22:32

    No jak to, ostatnio nawet jeden znamienity profesor poświęcił publikację duchowi sprzeciwu.


    Podaj imię, nazwisko i tytuł owej "publikacji" "znamienitego profesora".
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 21.02.2018, 23:23

    Podaj imię, nazwisko i tytuł owej "publikacji" "znamienitego profesora".


    Nie ma takiej potrzeby.
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|enrque111 21.02.2018, 17:50

    Kpina świadczy, że nie wierzysz w istnienie ducha sprzeciwu.


    Czy św. Pawłem kierował "duch sprzeciwu", gdy ten sprzeciwił się pierwszemu papieżowi - św. Piotrowi?
    enrque111
    Odpowiedz
  • Re: Metoda rozeznawania niesłusznie oskarżona o herezję|Paweł ("Waldi") 21.02.2018, 22:58

    Czy św. Pawłem kierował "duch sprzeciwu", gdy ten sprzeciwił się pierwszemu papieżowi - św. Piotrowi?


    Świętym Pawłem kierował duch Miłości.

    O duchu sprzeciwu jest mowa tutaj:
    "Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie.
    A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie.
    Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie." (Mt 16, 21-23)
    (1 Kor 13)
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook