Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).

dodano: 10.08.2018, 10:24
akcje wątku: drzewko

Autor: Piech

W polemice wykuwa się podobno ideowa "wartośc dodana", odkrywa i wzbogaca się własną tożsamość, no i tożsamość  strony przeciwnej. Rzecz w tym, że współczesne polemiki są zupełnie jałowe, bo ograniczają się do objawiania siebie (rzadko), demaskowania przeciwnika (a raczej wroga) i jego dyskwalifikowania. Nie jest to więc nawet mecz piłkarski lub pojedynek bokserski, a przejazd sztachetą po żebrach przeciwnika. Najzabawniejsze jest to, że cywilizowana cześć publiczności sprowadza problem do ... języka. W konsekwencji polemika redukuje się  do sytuacji: "Bracie sąsiedzie (szanowny agnostyku, dewiancie, modernisto) niepokoi mnie twój garb na plecach, pomogę ci (i jeb sztachetą)". Jeżeli w tego typu metodzie przodują ludzie odwołujący się do tradycji, to jest to szczególnie karykaturalne. Poklepywanie się i głaskanie (z każdym) po plecach, czyli polemiczność miodowa, mdli z kolei jak kazdy fałsz. Dlatego nie znam innej metody polemiki, niż średniowieczna, no ale ta jest chyba zbyt wymagająca w epoce linków... nawet (a może przede wszystkim) dla tradycjonalistów z przynależności, a nie z ducha.

  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|[email protected] 10.08.2018, 10:36
    "Dlatego nie znam innej metody polemiki, niż średniowieczna"

    - Skoro opisałeś różne "metody polemiki", a zachwalasz "średniowieczną", to może wspomnij o niej choć słówkiem. Na czym ona polega?
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|Piech 10.08.2018, 12:36

    "Dlatego nie znam innej metody polemiki, niż średniowieczna"

    - Skoro opisałeś różne "metody polemiki", a zachwalasz "średniowieczną", to może wspomnij o niej choć słówkiem. Na czym ona polega?


    Myślałem, że to oczywiste... Najkrócej rzecz ujmując adwersarz streszczał poglądy przeciwnika i po uzyskaniu jego akceptacji, że prawidłowo je zrozumiał, wytaczał kontrargumenty... Oczywiście, spory ówczesne dotyczyły kwestii teologicznych. No i opuszczam zasłonę na zdarzające się "gorejące" efekty tamtych sporów (gdzie drwa rąbią, tam wióry ... płoną) :) D
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|[email protected] 10.08.2018, 13:00

    Myślałem, że to oczywiste... Najkrócej rzecz ujmując adwersarz streszczał poglądy przeciwnika i po uzyskaniu jego akceptacji, że prawidłowo je zrozumiał, wytaczał kontrargumenty... Oczywiście, spory ówczesne dotyczyły kwestii teologicznych. No i opuszczam zasłonę na zdarzające się "gorejące" efekty tamtych sporów (gdzie drwa rąbią, tam wióry ... płoną) :) D


    Kulturalna metoda.
    A powszechnie mówią, że Średniowiecze, to zacofanie i ciemnota.
    Cieszę się, że chociaż jeden FF -orumowicz znalazł coś pozytywnego z tamtych czasów.
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|Piech 10.08.2018, 13:51

    Kulturalna metoda.
    A powszechnie mówią, że Średniowiecze, to zacofanie i ciemnota.
    Cieszę się, że chociaż jeden FF -orumowicz znalazł coś pozytywnego z tamtych czasów.


    O, nie tylko to! Św. Tomasz a Kempis i devotio moderna, duch franciszkański, cysterskie warsztaty, katedry, uniwersytety, nieokiełznana miłość Abelarda i Heloizy... Tylko ten korporacjonizm jakoś mi nie leży...
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).| Szymon z Cyreny 10.08.2018, 13:00
    znaczy mamy nie rozmawiać o grzechach?
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|Piech 10.08.2018, 13:45

    znaczy mamy nie rozmawiać o grzechach?


    Raczej nie zadawać pokuty po cudzej spowiedzi :) D
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|kahvi 10.08.2018, 17:17
    Z polemiką jest poważny problem. Św. Tomasz z Akwinu mówił, ze w polemice mało, a z reguły wcale nie postępuje się na drodze do prawdy. Polemika ma to do siebie, że jedynie umacnia adwersarzy na swoich stanowiskach.
    Żeby było śmieszniej, tak uważał też niemający nic wspólnego z religią Sigmund Freud. Freud w ogóle nie wdawał się w polemikę na temat psychoanalizy. Mówił, że przeciwnicy psychoanalizy nie są dla niej groźni. Groźni są tylko bezrozumni zwolennicy. Szkoda czasu na polemikę. Lepiej poświęcić go na rozwijanie własnych poglądów.
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|[email protected] 10.08.2018, 18:43

    Z polemiką jest poważny problem. Św. Tomasz z Akwinu mówił, ze w polemice mało, a z reguły wcale nie postępuje się na drodze do prawdy. Polemika ma to do siebie, że jedynie umacnia adwersarzy na swoich stanowiskach.
    Żeby było śmieszniej, tak uważał też niemający nic wspólnego z religią Sigmund Freud ...


    Czy polemika nie może być jednym z elementów "rozwijania własnych poglądów"?
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|kahvi 10.08.2018, 18:47

    Czy polemika nie może być jednym z elementów "rozwijania własnych poglądów"?


    Niech Pan łaskawie poda przykłady tych, którzy zmienili swoje poglądy pod wpływem polemiki.
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|[email protected] 10.08.2018, 20:21

    Niech Pan łaskawie poda przykłady tych, którzy zmienili swoje poglądy pod wpływem polemiki.


    Ja nie mówię o "zmianie poglądów", ale raczej o ich ugruntowaniu.
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|megimegi 10.08.2018, 19:24

    Z polemiką jest poważny problem. Św. Tomasz z Akwinu mówił, ze w polemice mało, a z reguły wcale nie postępuje się na drodze do prawdy. Polemika ma to do siebie, że jedynie umacnia adwersarzy na swoich stanowiskach.
    Żeby było śmieszniej, tak uważał też niemający nic wspólnego z religią Sigmund Freud ...


    W polemice łatwo poznać prawdę na swój temat, a to duża wartość.
    :)
    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|megimegi 11.08.2018, 8:55

    „Z rozważań ks. Tischnera przebija niezwykła wrażliwość na drugiego człowieka. Właściwie nie sposób sprowadzić jego nauczania do jakichś zasad, norm lub systemu nakazów i zakazów — nasze zachowanie wobec innych jest formą artystycznej twórczości, która powinna być inspirowana przez Miłość. Drugi człowiek jest wielkim darem, śladem Boga w naszym życiu i zarazem partnerem do dialogu nawet, a może przede wszystkim wtedy, gdy ma odmienny od naszego punkt widzenia. Spotkanie jest otwarciem horyzontu etycznego — to znaczy, że dobro i zło to nie są dwie magiczne siły, ale postawy, które przyjmujemy wobec spotkanego na drodze życia człowieka.

    Jednym z największych atutów intelektualnego dorobku ks. Józefa Tischnera jest fakt, że przy zachowaniu całkowitej wierności nauczaniu i tradycji Kościoła, udało mu się nadać swoim przekonaniom charakter uniwersalny. Jego sposób myślenia o wolności, prawdzie, solidarności międzyludzkiej i pracy znajdował akceptację w wielu różnych środowiskach — Ewangelia okazała się podstawą tych wartości, które są absolutnym fundamentem dla wszystkich ludzi dobrej woli.

    Szczególnie istotnym pojęciem i jednocześnie narzędziem dochodzenia do prawdy stał się dla autora Filozofii dramatu dialog. Wedle ks. Tischnera myślenie, które ze swojej natury zawsze ciąży ku prawdzie, osiąga swoją właściwą formę wtedy, gdy jest owocem spotkania i dialogu. Nasze rozumienie pewnych spraw tego świata z pewnością nie jest doskonałe, stąd potrzeba naświetlenia spraw i rzeczy z wielu perspektyw. Oprócz „mojego świata” jest jeszcze „świat drugiego człowieka”, który mogę poznać tylko poprzez rozmowę i życzliwą wymianę poglądów. Dochodzenie do pełnej prawdy bez podejmowania dialogu jest kalekie i niepełne. Dopóki patrzę na siebie wyłącznie swoimi oczami, a nie oczami innych — znam tylko część prawdy. Dlatego spotkanie z drugim człowiekiem jest początkiem myślenia i otwarciem się na przyjęcie prawdy. Warto przypomnieć w tym miejscu słowa, które padły podczas rozmowy o Katechizmie Kościoła katolickiego z Jackiem Żakowskim: „Do prawdy dochodzi się wspólnie. W dialogu — tylko w dialogu. Więc byśmy się nie pomylili, musimy słuchać tych, którzy mają inne zdanie, jednocześnie czytając objawienie. Nie ma dla człowieka żadnej innej drogi, niż patrzyć w przeszłość, znać przeszłość, czytać objawienie, mieć nadzieję jutra i prowadzić dialog z tym światem, który nas otacza, słuchając nie tylko zwolenników, ale przede wszystkim naszych przeciwników” (J. Tischner i J. Żakowski, Tischner czyta Katechizm).

    Wsłuchiwanie się w głos ludzi myślących inaczej jest wielką siłą i odwagą, której dzisiaj często brakuje w polskim życiu publicznym. Widać to na poziomie politycznym, społecznym, ale także tym codziennym — w naszych domach i lokalnych środowiskach. Potrzeba rzetelnego dialogu i otwarcia się na drugiego człowieka jest ogromna i wciąż aktualna, choć warto podkreślić, że przy niespójnym światopoglądzie i wątłym kręgosłupie moralnym dialog może wiązać się z licznymi zagrożeniami. Dlatego też sprawą nie mniej ważną jest kwestia silnej tożsamości — świadomości tego, kim jestem i jakim wartościom chcę pozostać wierny.
    Ks. Tischner przekonywał, że wiara bez rozumu (podobnie jak rozum bez wiary) nie ma racji bytu i prędzej czy później brak zachowanej równowagi odbije się na nas negatywnie. Słowo Boże adresowane jest przecież do naszej rozumności, więc wszelka próba sprowadzenia wiary do samego posłuszeństwa wobec zasad skończy się zatrzymaniem duchowego rozwoju człowieka. Potrzebujemy prawdziwej relacji z Chrystusem — spotkania z Nim w sakramentach i w drugim człowieku. To, co dzieje się między mną a moim bliźnim jest przecież więcej niż bardzo bliską analogią mojej relacji z Bogiem — każde spotkanie wymaga uobecnienia miłości, do której wszyscy zostaliśmy przez Niego powołani. Nasz kontakt z Bogiem odbywa się przez drugiego człowieka, a więc od jakości relacji z ludźmi zależy jakość relacji z Bogiem. „Człowiek może być dla człowieka wysłańcem Nieba albo wysłańcem piekła” (J. Tischner, Filozofia dramatu).

    Każdy z nas potrzebuje przewodnika w odkrywaniu skomplikowanych, ale fundamentalnych dla wiary zagadnień — ks. Tischner jest przewodnikiem nie tyle wskazującym drogę, ile towarzyszącym w życiowej wędrówce. Rzadko poucza, raczej zadaje pytania, byśmy mogli w sobie (i w naszych relacjach ze światem) poszukać odpowiedzi. Najlepszym pouczeniem jest pytanie. Sam Bóg po grzechu Adama nie potępia go, ale najpierw zadaje mu pytanie: Gdzie jesteś? (Rdz 3, 9). Pytanie to nie wypływa z ciekawości lub niewiedzy, ale jest sposobem pouczenia o konsekwencjach grzechu, o zagubieniu, które Adam musi sobie uświadomić. Ks. Tischner chciał, aby zadał je sobie każdy z nas, abyśmy stanęli w prawdzie o sobie i poszukali odpowiedzi.
    Parafrazując nieco słowa bohatera niniejszego artykułu, można powiedzieć, że są autorzy, których czytać można, ale ks. Józef Tischner jest tym autorem, którego czytać trzeba — filozofia jest w gruncie rzeczy po to, żeby nie iść przez życie z zamkniętymi oczami.”



    https://opoka.org.pl/biblioteka/F/FE/pk201525-tischner.html

    Odpowiedz
  • Re: Katolicyzm polemiczny jedzie pieprzem i sztachetą (a powinien starym winem).|Piech 11.08.2018, 10:04


    „Z rozważań ks. Tischnera przebija niezwykła wrażliwość na drugiego człowieka. Właściwie nie sposób sprowadzić jego nauczania do jakichś zasad, norm lub systemu nakazów i zakazów — nasze zachowanie wobec innych jest formą artystycznej twórczości, która powinna być inspirowana przez Miłość. Drugi człowiek jest wielkim darem, śladem Boga w naszym życiu i ...


    W polskim katolicyzmie jest tradycja dialogu. Wystarczy wspomnieć konspiracyjną "Unię", czy lubelskie "Spotkania" z okresu późnego PRL. Niestety, polityka wdzierając się do Kościoła (naturalna tendencja od dwóch tysiącleci), wnosi tam również ducha gołej "polemiki". Opozycja tych dwóch pojęć: spotkań (dialogu) i polemiki w powyższym znaczeniu (wyizolowanej z dialogu, a więc takiej autoekspansji) jest ewidentna i dzięki za zwrócenie na to uwagi. Krótko mówiąc: polemika - tak, ale w ramach spotkania (dialogu) , a nie zamiast spotkania.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook