Otwarte forum dyskusyjne Frondy

I że nie upuszczę Cię aż do śmierci

dodano: 7.11.2018, 18:16
akcje wątku: drzewko

Autor: Kapulik

Jeżeli  jeden ze wspôłmałżonków decyduje się opuścić drugiego to przecież opuszczony nie ma obowiązku trwania no bo niby przy kim. Nie ma obiektu ( podmiotu ) przy którym należy trwać bo ten sobie poszedł. 

W przysiędze małżeńskiej nic nie ma nt. trwania w samotności i oczekiwaniu na powrót tego, który opuścił. No chyba, źe opussczony, wgryzie się zębami w nogawkę opuszczającego i nie puści ale materiał prędzej czy później puści. Może też jak pies capnąć za buta ale wtedy zaś sobie zębory wykruszy.

  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Adalbert1241 7.11.2018, 18:24
    Wyść z psiego środowiska. Ograniczyć kontakty do minimum. Zyć jak człowiek!
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 18:45

    Wyść z psiego środowiska. Ograniczyć kontakty do minimum. Zyć jak człowiek!


    W ramach " żyć jak człowiek" wchodzi ułożenie sobie życia na nowo a niekoniecznie życie w samotności
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|henryk1 7.11.2018, 20:05

    Wyść z psiego środowiska. Ograniczyć kontakty do minimum. Zyć jak człowiek!


    Trafiony i zatopiony:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 22:18

    Wyść z psiego środowiska. Ograniczyć kontakty do minimum. Zyć jak człowiek!


    Nie warto ale jednak to powiem :
    Głupie bydlę z ciebie !
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Teofila (w podróży) 7.11.2018, 18:41
    Ostatnio znajomy mi opowiadał, że jego ojciec, alkoholik, wrócił do matki po kilkunastu latach, po cywilnym rozwodzie.

    Czekała i go przyjęła.

    Dorosłe dzieci były świadkami na drugim "ślubie" cywilnym.

    Piękna historia, a jeszcze kilka podobnych znam.

    +
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 18:44

    Ostatnio znajomy mi opowiadał, że jego ojciec, alkoholik, wrócił do matki po kilkunastu latach, po cywilnym rozwodzie.

    Czekała i go przyjęła.

    Dorosłe dzieci były świadkami na drugim "ślubie" cywilnym.

    Piękna historia, a jeszcze kilka podobnych znam.

    +


    Wspaniała!
    A jak w trakcie maratonu pijackiego jej męża ułożyha sobie życie z kimś innym to tego innego powinna kopnąć w dupsko bo pijak wróciľ. A dzieci z drugiego związku chować z pijakiem albo wyrzucič do przytułku
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Teofila (w podróży) 7.11.2018, 18:46

    Wspaniała!
    A jak w trakcie maratonu pijackiego jej męża ułożyha sobie życie z kimś innym to tego innego powinna kopnąć w dupsko bo pijak wróciľ. A dzieci z drugiego związku chować z pijakiem albo wyrzucič do przytułku


    Pijak jak wrócił, to nie był już pijakiem, tylko niepijącym alkoholikiem. Takich też paru znam, i to takich, co nie piją już po kilkanaście czy dwadzieścia parę lat.

    A ona sobie życia z nikim nie układała, bo ślubowała, że będzie żyła z tym właśnie.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 18:53

    Pijak jak wrócił, to nie był już pijakiem, tylko niepijącym alkoholikiem. Takich też paru znam, i to takich, co nie piją już po kilkanaście czy dwadzieścia parę lat.

    A ona sobie życia z nikim nie układała, bo ślubowała, że będzie żyła z tym właśnie.


    To bardzo fajnie ale ja piszę o tym co przucili i poszli sobie.Zaten jak nie ma obiektu trwania to przy czym ( kim) trwać.
    Ps. Aj jakby sobie ułożyła życie z kimś kogo pokochała i ten ktoś był przy niej i stworzył rodzinę podczas gdy jej ślubny pozostawił zgliszcza to rozumiem, że powinna ( zgodnie z katolicką naukă) kopa mu w dupę.
    Jestem ciekaw jak bardzo dorosłe dzieci będą happy happy na ich ponownym Ślubie cywilnym mając w pamięci zniezczone przez pijaka dzieciństwo.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Teofila (w podróży) 7.11.2018, 19:09

    To bardzo fajnie ale ja piszę o tym co przucili i poszli sobie.Zaten jak nie ma obiektu trwania to przy czym ( kim) trwać.
    Ps. Aj jakby sobie ułożyła życie z kimś kogo pokochała i ten ktoś był przy niej i stworzył rodzinę podczas gdy jej ślubny pozostawił zgliszcza to ...


    No i ja właśnie piszę o takim, co porzucił i poszedł sobie.

    A potem wrócił.

    Po kilkunastu latach.

    Dorosły syn, który mi to opowiadał, był bardzo happy.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 20:06

    No i ja właśnie piszę o takim, co porzucił i poszedł sobie.

    A potem wrócił.

    Po kilkunastu latach.

    Dorosły syn, który mi to opowiadał, był bardzo happy.


    Brawo On - wrócił po kilkunastu latach jak już dzieci odchowane a i nim już się teraz mogą zająć, pomóc finansowo.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Teofila (w podróży) 7.11.2018, 20:43

    Brawo On - wrócił po kilkunastu latach jak już dzieci odchowane a i nim już się teraz mogą zająć, pomóc finansowo.


    A jednak wszyscy są szczęśliwi.

    I nie udają.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 20:50

    A jednak wszyscy są szczęśliwi.

    I nie udają.


    Taaaa chyba tylko w twojej głowie
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Teofila (w podróży) 7.11.2018, 22:03

    Taaaa chyba tylko w twojej głowie


    No raczej nie, bo ja tylko słyszałam tę opowieść z ust dorosłego mężczyzny - ich syna.

    Ale pan, rzecz jasna, może pozostać przy swojej opinii.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Kapulik 7.11.2018, 21:14

    A jednak wszyscy są szczęśliwi.

    I nie udają.


    Powiedz mi jeszcze, jaka kobieta, która sama sobie radziła bez męża w najtrudniejszym okresie przy wychowywaniu samodzielnym dzieci i poradziľa sobie, przyjmie spowrotem alkoholika?
    Ja wiem, że jak ma sprany mózg to zrobi to w obawie przed wiecznym potępieniem, piekľem itp ale przecież piekľo to juz Ona miała na ziemi - z pijakiem więc bez obaw.
    Zatem takie terli, terli to zachowaj na spotkanie Rady Parafialnej przy ciastku i coca- coli.
    Odpowiedz
  • Re: I że nie upuszczę Cię aż do śmierci|Agnes32 7.11.2018, 21:27

    Powiedz mi jeszcze, jaka kobieta, która sama sobie radziła bez męża w najtrudniejszym okresie przy wychowywaniu samodzielnym dzieci i poradziľa sobie, przyjmie spowrotem alkoholika?
    Ja wiem, że jak ma sprany mózg to zrobi to w obawie przed wiecznym potępieniem, piekľem itp ale przecież piekľo to juz Ona miała na ziemi ...


    Wiesz co? Kiedy zmarła pewna moja sąsiadka, starsza samotna osoba, jej dom odziedziczył siostrzeniec. Dla siostrzeństa stało się to okazją do porzucenia żony i zamieszkania z kochanką. Kilka lat później ciężko zachorował. Kochanka go wtedy opuściła, a żona przychodziła codziennie, żeby go pielęgnować, pomimo, że on nawet nie deklarował chęci powrotu do niej, nie mówiąc o jego wcześniejszych wybrykach.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook