Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Bóg sam wystarczy...

dodano: 12.10.2017, 9:30
akcje wątku: drzewko

Autor: Beta

(Ml 3,13-20a)
Bardzo przykre stały się wasze mowy przeciwko Mnie - mówi Pan. Wy zaś pytacie: Cóż takiego mówiliśmy między sobą przeciw Tobie? Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego i chodzili smutni w pokucie przed Panem Zastępów? A teraz raczej zuchwałych nazywajmy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni. Tak mówili między sobą ludzie bojący się Boga, a Pan uważał i to posłyszał. Zapisano to w Księdze Wspomnień przed Nim dla dobra bojących się Pana i czczących Jego imię. Oni będą moją własnością, mówi Pan Zastępów, w dniu, w którym będę działał, a będę dla nich łaskawy, jak jest litościwy ojciec dla syna, który jest mu posłuszny. Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a krzywdzicielem, między tym, który służy Bogu, a tym, który Mu nie służy. Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach.

(Ps 1,1-4.6)
REFREN: Błogosławiony, kto zaufał Panu

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.

Por. (Dz 16,14b)
Otwórz, Panie nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Łk 11,5-13)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

Prośmy więc z pokorą, wytrwałością i wiarą o to, co Najważniejsze...

Proszę, obdarz mnie, Panie Duchem Świętym...

Pomóż rozpoznać i wypełnić Twoją wolę. Wypal moje serce Miłością.

Bóg sam wystarczy...

  • Re: Bóg sam wystarczy...|Teofila (w podróży) 12.10.2017, 9:33
    Jezu, ufam Tobie.
    +++
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Teofila (w podróży) 12.10.2017, 9:38
    Beto, odpowiedziałam Ci w tym wątku
    http://www.fronda.pl/forum/prawdy-papieza-franciszka,84137.html

    Zajrzyj, jeśli chcesz.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 12.10.2017, 9:48
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Teofila (w podróży) 12.10.2017, 9:57

    Dzięki za odpowiedź :)

    Tu trochę w temacie:

    http://www.pch24.pl/ks--nicola-bux--zrodlo-obecnego-kryzysu-lezy-w-blednym-pojeciu-misji-kosciola,55271,i.html


    Pełna zgoda z ks. Buxem.
    Jedyna niezręczność (słowna), którą tam dostrzegam, to passus o nieposłuszeństwie:

    "Nie można jednak być posłusznym, gdy pasterze, a przede wszystkim papież, zamiast myślami, słowami i czynami umacniać wiarę chrześcijan - tę wiarę osłabiają. Trzeba wówczas z należnym poszanowaniem wyrazić swój sprzeciw"

    bo wyrażanie odmiennego zdania/sprzeciwu, według mnie, to nie jest nieposłuszeństwo.

    Zwłaszcza, jeżeli polemizuje się "po Bożemu".

    Polemika to nie jest nieposłuszeństwo, a widać to dobrze choćby na przykładzie kard. Burke'a, który polemizuje, ale jest posłuszny.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 12.10.2017, 10:26

    Pełna zgoda z ks. Buxem.
    Jedyna niezręczność (słowna), którą tam dostrzegam, to passus o nieposłuszeństwie:

    "Nie można jednak być posłusznym, gdy pasterze, a przede wszystkim papież, zamiast myślami, słowami i czynami umacniać wiarę chrześcijan - tę wiarę osłabiają. Trzeba wówczas z należnym poszanowaniem wyrazić swój sprzeciw"

    bo wyrażanie odmiennego zdania/sprzeciwu ...


    Kiedy kapłan siada w konfesjonale, nie może pozwolić sobie na polemikę z papieżem. Tam, gdzie są niejasności (a tego dotyczą "Dubia", które zdają się zaprzeczać Ewangelii i podważać naukę Kościoła o grzechu, małżeństwie, Eucharystii - moralność sytuacyjna) , spowiednik musi wybierać wierność Ewangelii.
    Jeśli papież pozostawia "furtki" , a Jezus "furtek" nie pozostawia, powstaje problem nieposłuszeństwa.
    Problem istnieje tu i teraz.
    A pokazali to biskupi Niemiec i Argentyny. A tu już nie ma jedności. Dokument podzielił Kościół...
    Możemy sobie pisać do woli, a fakty mówią za siebie.

    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 12.10.2017, 10:30

    Kiedy kapłan siada w konfesjonale, nie może pozwolić sobie na polemikę z papieżem. Tam, gdzie są niejasności (a tego dotyczą "Dubia", które zdają się zaprzeczać Ewangelii i podważać naukę Kościoła o grzechu, małżeństwie, Eucharystii - moralność sytuacyjna) , spowiednik musi wybierać wierność Ewangelii.
    Jeśli papież pozostawia "furtki" , a Jezus "furtek" nie pozostawia ...


    Znaczy "Dubia" dotyczą niejasności/ "furtek" "AL"
    Przepraszam, zabrakło nawiasu i zdanie zmieniło kontekst.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Teofila (w podróży) 12.10.2017, 15:10

    Kiedy kapłan siada w konfesjonale, nie może pozwolić sobie na polemikę z papieżem. Tam, gdzie są niejasności (a tego dotyczą "Dubia", które zdają się zaprzeczać Ewangelii i podważać naukę Kościoła o grzechu, małżeństwie, Eucharystii - moralność sytuacyjna) , spowiednik musi wybierać wierność Ewangelii.
    Jeśli papież pozostawia "furtki" , a Jezus "furtek" nie pozostawia ...


    Beto, jest takie stare powiedzenie, że ksiądz na ambonie ma być jak lew, a w konfesjonale - jak baranek.
    Szukając tych słów w necie znalazłam taką rozmowę z księdzem:
    http://www.gazetalubuska.pl/artykuly-archiwalne/art/7847617,nieraz-placze-w-konfesjonale-zwierza-sie-ksiadz-waldemar-grzyb,id,t.html

    Dobrze ten ksiądz mówi.


    BTW
    Ksiądz i przed AL mógł rozgrzeszyć rozwodnika w ponownym związku cywilnym.
    Bo to zależy od konkretnej sytuacji.

    Oczywiście, kwestią nadrzędną pozostaje sprawa klarownego powtórzenia nauczania o cudzołóstwie, nierozerwalności sakramentu małżeństwa, a także o tym, że w stanie grzechu ciężkiego nie można przystępować do Stołu Pańskiego.

    I myślę, że na to wszyscy czekamy.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 12.10.2017, 16:12

    Beto, jest takie stare powiedzenie, że ksiądz na ambonie ma być jak lew, a w konfesjonale - jak baranek.
    Szukając tych słów w necie znalazłam taką rozmowę z księdzem:
    http://www.gazetalubuska.pl/artykuly-archiwalne/art/7847617,nieraz-placze-w-konfesjonale-zwierza-sie-ksiadz-waldemar-grzyb,id,t.html

    Dobrze ten ksiądz mówi.

    BTW
    Ksiądz i przed AL mógł rozgrzeszyć ...


    Z tym" łagodnym barankiem" różnie bywa- patrz np. O. Pio :) Duch Święty czasem potrafi nieźle wstrząsnąć penitentem wykorzystując do tego osobę spowiednika :)
    Ale masz rację , dobrze ten ksiądz mówi.

    "Ksiądz i przed AL mógł rozgrzeszyć rozwodnika w ponownym związku cywilnym.
    Bo to zależy od konkretnej sytuacji."
    Jeśli nie było stwierdzenia nieważności sakramentu małżeństwa a para żyła w nowym związku "jak mąż z żoną",to poza sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia, rozgrzeszenie było niemożliwe.

    Problem AL stanowią "okoliczności łagodzące w rozeznaniu duszpasterskim" (punkty 301-305)
    "Dubia" dotyczą tej kwestii.
    Można sobie mówić, że czekamy na klarowne potwierdzenie nauki Kościoła, jednak "czekamy " to znaczy od jakiegoś już czasu trwamy w fałszu i niepewności.

    Wytyczne sprzeczne z nauczaniem Kościoła wydały episkopaty m.in. Argentyny, Malty, Niemiec czy Belgii. CO NA TO PAPIEŻ FRANCISZEK?
    Jedynie biskupi w Kanadzie i Polsce wydali oświadczenia, z których można wywnioskować, że zabraniają rozwiedzionym osobom, żyjącym w kolejnych związkach, przystępowania do Komunii świętej. CO NA TO PAPIEŻ FRANCISZEK?
    W końcu te wytyczne są sprzeczne, po której ze stron stanął Ojciec św.?
    Cóż, jeśli prawda jest, że po argentyńskiej, to niewiele to ma wspólnego z nauką Chrystusa o nierozerwalności małżeństwa i godnym przyjmowaniu Ciała Pańskiego.
    Mamy więc rozłam. Dokument , który sieje zamęt. Nie ma czystej nauki. Tak-tak, nie- nie, czyli czarne i białe- nic pomiędzy.
    Tyle w temacie. I przyznam, że mnie to boli.
    Pozdrawiam i dziękuję za poświęcenie mi czasu :)
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Teofila (w podróży) 12.10.2017, 21:06

    Z tym" łagodnym barankiem" różnie bywa- patrz np. O. Pio :) Duch Święty czasem potrafi nieźle wstrząsnąć penitentem wykorzystując do tego osobę spowiednika :)
    Ale masz rację , dobrze ten ksiądz mówi.

    "Ksiądz i przed AL mógł rozgrzeszyć rozwodnika w ponownym związku cywilnym.
    Bo to zależy od konkretnej sytuacji."
    Jeśli nie było stwierdzenia ...


    >Z tym" łagodnym barankiem" różnie bywa- patrz np. O. Pio :) Duch Święty czasem potrafi nieźle wstrząsnąć penitentem wykorzystując do tego osobę spowiednika :)


    Oczywiście, że tak.
    Ale i św. o. Pio też bywał łagodny czasem, a czasem - to prawda - nieźle potrafił "obsztorcować". Bo to właśnie nie tylko zależy od rodzaju grzechu, ale też od penitenta i od jego nastawienia.


    >>Jeśli nie było stwierdzenia nieważności sakramentu małżeństwa a para żyła w nowym związku "jak mąż z żoną",to poza sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia, rozgrzeszenie było niemożliwe.

    Tak jest.
    Ale było możliwe ( i jest możliwe teraz) rozgrzeszenie dla osób żyjących w nowym związku ("białym" tak to nazwijmy). Czyli takie przypadki, jak można się domyślać, były i są.


    >>Problem AL stanowią "okoliczności łagodzące w rozeznaniu duszpasterskim" (punkty 301-305)
    "Dubia" dotyczą tej kwestii.
    Można sobie mówić, że czekamy na klarowne potwierdzenie nauki Kościoła, jednak "czekamy " to znaczy od jakiegoś już czasu trwamy w fałszu i niepewności.

    Młyny Boże mielą powoli, jak to mówią.
    Też bym wolała, żeby wszystko było jasno i prosto i od razu.
    A my możemy tylko czekać.
    I się modlić.


    >Wytyczne sprzeczne z nauczaniem Kościoła wydały episkopaty m.in. Argentyny, Malty, Niemiec czy Belgii. CO NA TO PAPIEŻ FRANCISZEK?

    I właśnie dlatego dobrze, że są "dubia" i "correctio filias".

    Ale źle, że zajmują się tym media.

    Wystarczy popatrzeć na efekty tego nawet na ff...


    >>I przyznam, że mnie to boli.

    Mnie też.
    Dlatego się modlę, bo to jedyne, co mogę zrobić.
    Tylko i aż.

    Też pozdrawiam :)
    +
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Adalbert1241 12.10.2017, 21:54

    >Z tym" łagodnym barankiem" różnie bywa- patrz np. O. Pio :) Duch Święty czasem potrafi nieźle wstrząsnąć penitentem wykorzystując do tego osobę spowiednika :)

    Oczywiście, że tak.
    Ale i św. o. Pio też bywał łagodny czasem, a czasem - to prawda - nieźle potrafił "obsztorcować". Bo to właśnie nie tylko zależy od rodzaju grzechu ...



    https://www.youtube.com/watch?v=Jz9dE1SRc0k

    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Teofila (w podróży) 13.10.2017, 8:38
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 13.10.2017, 15:19
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 13.10.2017, 11:32

    >Z tym" łagodnym barankiem" różnie bywa- patrz np. O. Pio :) Duch Święty czasem potrafi nieźle wstrząsnąć penitentem wykorzystując do tego osobę spowiednika :)

    Oczywiście, że tak.
    Ale i św. o. Pio też bywał łagodny czasem, a czasem - to prawda - nieźle potrafił "obsztorcować". Bo to właśnie nie tylko zależy od rodzaju grzechu ...


    "Ale źle, że zajmują się tym media."
    Też tak myślałam, ale mi przeszło. Skoro kardynałowie upublicznili "Dubia" przesłane do Watykanu, mieli ku temu powody. Spodziewam się, że była to decyzja przemodlona i przemyślana. Jak widać istniało uzasadnione niebezpieczeństwo zamiecenia sprawy pod dywan. I jak widać po reakcji episkopatów Niemiec, Argentyny i innych, sprawy zaszły bardzo daleko i błędy już przynoszą owoce.

    "A my możemy tylko czekać.
    I się modlić."
    Nie. Nie tylko. Trzeba mówić prawdę i ostrzegać. A to, że będą pyskówki... Trudno. Gdyby Jan Chrzciciel tylko siedział i się modlił zamiast wyrywać się do króla z napomnieniem, mówiąc głośno o grzechu cudzołóstwa, pewnie żyłby długo i opływał w dostatki. Czy o to chodzi w chrześcijaństwie?
    Chrystus nie głosi czegoś co zwie się "okoliczności łagodzące w rozeznaniu duszpasterskim", ale mówi "Idź i nie grzesz więcej." Nie mówi "dla dobra porzuconej", "dla dobra dzieci z drugiego związku" itp. A przecież Zbawiciel nie jest bez serca.

    Apostołowie poszli w świat, w którym rozwiązłość/cudzołóstwo było normą. Jednak nie szukali usprawiedliwień. Tak= tak, nie= nie. Historia zatoczyła koło.
    Chrystus nie głosi moralności sytuacyjnej. AL i owszem. AL= Franciszek. Tyle w temacie.




    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|DelfInn 13.10.2017, 15:41

    "Ale źle, że zajmują się tym media."
    Też tak myślałam, ale mi przeszło. Skoro kardynałowie upublicznili "Dubia" przesłane do Watykanu, mieli ku temu powody. Spodziewam się, że była to decyzja przemodlona i przemyślana. Jak widać istniało uzasadnione niebezpieczeństwo zamiecenia sprawy pod dywan. I jak widać po reakcji episkopatów Niemiec, Argentyny ...


    ale bo kiedy czyje bledy przynosza owoce? al czy jej rozeznania duszpasterskiego? ty jestes moze kssiedzem, ktory powinien sie nad tym zastanawiac i z tego tytulu rozliczac papieza? no a jak nie, to co ci do tego? ale moze jestes ksiedzem, ktory nie potrafi rozeznac sytuacji osoby, bo woli miec pod swa piecza raczej kosciol i plebanie niz jedna owce, albo dwie. albo pincet. albo milion. nie rozumiem nierozumienia wyrazonego w dubiach itp. gdyby to bylo wojsko, tych generalow wypadaloby zdegradowac, conajmniej, a gdyby uczelnia, to tych profesorow relegowac... przeciez nie wolno sprzeniwierzac sie swoim obowiazkom. tak? a moze jakos inaczej jest? jakies propozycje o rozluznieniu kompetencji...tak? nie?... nie rozumiem... jest takie pojecie, ktore sie nazywa odpowiedzialnosc io tym jest AL, o niczym innym.
    Odpowiedz
  • Re: Bóg sam wystarczy...|Beta 13.10.2017, 20:19

    Nic nie poradzę na to, że nie rozumiesz niezrozumienia wyrażonego w dubiach. Proponuję Poczytać Familiaris consortio i Veritatis splendor, a potem Amoris Laetitia. Na koniec Dubia i jest szansa, że zrozumiesz.
    Choćby to:
    "Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa." FC
    A w VS polecam fragmenty dotyczące sumienia. (Bardzo ważne.)

    Problem dotyczy duszpasterzy/spowiedników i penitentów.
    Jedni i drudzy (tak zakładam) nie są analfabetami.
    Normalnemu człowiekowi zapala się czerwona lampka , gdy widzi wodę w płynącej łodzi. Ale oczywiście alarm mają prawo podnosić jedynie duszpasterze i to... wybrani, a pozostałych jak piszesz "zdegradować" lub " relegowac". (Oczywiście gdyby...się dało)

    "odpowiedzialnosc io tym jest AL, o niczym innym."
    A ja mam wątpliwości, podobnie jak kardynałowie.
    Ty nie rozumiesz, a ja szanuję twoje niezrozumienie.
    Spodziewam się , że pozostaniemy przy swoim.
    Czas pokaże kto i kiedy udzieli odpowiedzi na pięć pytań.







    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook