-
Noc "nieostatnia"...ale trochę Fogg'owa
piątek,28 sierpnia 2009,02:34
kategoria: Ogólne
http://www.youtube.com/watch?v=JY20_fb4pFI&NR=1
Słusznie powiedziała kiedyś Karolina Korwin-Piotrkowska:
"To piosenka, przy której nieszczęśliwie zakochani popełniali samobójstwa, bo kiedyś ludzie kochali na prawdę"
Fogg ma cudowny głos. Za każym razem jak tego słucham to mięknę cały. I nawet łatwiej się czyta te wszystkie posty na Frondzie pełne zawiści, palenia na stosach i wysyłania do piekła…
To ja idę spać…jutro praca, a po pracy… no po pracy to zakołysze się świat- tak około 22:00- idziemy ze znajomymi na pyszną kolację- mozecie zazdrościć- będą raki, wątróbka ze śmietaną i dobre wino. I będą nieczyste żarty i nieczyste myśli- a najbardziej nieczyste to będą palce od raków- bo niestety nie urodził się jeszcze taki co by jadł skutecznie raki sztućcami, a znając mojego pecha-kolejna koszula do pralni chemicznej…
Wiem wiem- nie piszę bloga o wierze, świętościach, o grzesznikach co się będą smażyć ani o tym jak bardzo kocham Boga. No ale ja w bajkach zawsze wolałem czarownice od złotowłosych dziewic.
-
Noc(na) sztuk(a).
wtorek,18 sierpnia 2009,23:51
kategoria: Kultura
Wszyscy się na Frondzie oburzają i plują na Owsiaka i jego "zbirów".
A cały konflikt opiera się na prostej sprawie- brak zezwolenia na ustawienie wystawy w trakcie trwania festiwalu- i tyle.
Ale a propos niszczenia to Polska zdecydowanie przoduje w produkcji idiotów i estetycznych analfabetów, którzy ku uciesze niedokształconego plebsu niszczą te czy inne wystawy- i to nie na polu a w galeriach…
Pamiętacie instalację "Naziści"? Portrety- kadry z filmów fabularnych o tematyce wojennej gdzie zgromadzono wszystkich najsłynniejszych aktorów grających w swojej karierze nazistów. Pierwszym zaskoczeniem było dla mnie to, że taki Olbrychski- wydawać by się mogło człowiek światły- aktor ikona etc- przyjdzie pochwali, popozuje do zdjęć paparazzich i wyjdzie. Ale nie- wkroczył na salony z szabelką, pociął ostentacyjnie zdjęcie dokumentujące jego rolę nazisty i tyle… Tylko czego to dowiodło? Przede wszystkim głupoty aktora i braku dystansu i do siebie i do własnej pracy i do sztuki jako takiej. Tu przekaz był niewyraźny- ale mimo wszystko czytelny: próba pokazania mimo wszystko fascynacji kina nazizmem, ale nie kultywowaniem a raczej próbą rozszyfrowania magii która pociągneła za sobą cały naród do wojny w imię utopijnej władzy nad światem.
Nazizm to w popkulturze z jednej strony ucieleśnienie zła wszelkiego, ale z drugiej- jak to zwykle z ucieleśnieniem zła bywa- jest fascynująco estetycznie wysmakowany. Te mundury, fryzury, wypracowane gesty, parady, gmachy wznoszone ku czci wodza… Zło było jest i będzie a ten rodzaj zła jest niezwykle- dzisiaj mozemy powiedzieć- designerski. Szkoda że starszy pan nie zrozumiał, ba a przede wszystkim że jak reszta ignorantów pomyslał że ktokolwiek chce go obrazić albo chwalić faszyzm… I tak wystawa stała się głośna, ale przez wybryk jednego aktora, który- patrząc ostatnimi laty przez pryzmat butelki wódki- przestał odróżniać co jest tylko rolą filmową (tu- zwykłą pracą) a co życiem…
Jeszcze dobitniej Polska popisała się swoją umiejętnością "interpretacji wiersza" przy okazji słynnej rzeźby papieża przygniecionego meteorytem. Papież- dobro, meteoryt- zło. Prosty przekaz, prosty scenariusz- papież w geście wysiłku zmagający sie ze złem (tego świata, tamtego świata, niesprawiedliwością, okrócieństwem etc- tu już interpretacja dowolna). Prosta gra konwencją- meteor jest z miejsca którego nie znamy (piekło) a papież jest nasz- znajomy wyraxnie odczuwalny (dobro). Właściwie tylko matoł – prawdziwy rasowy matoł mógłby nie zrozumieć tej prostej instalacji…
Jednak i tu gra konwencja okazała się za trudna i przerosła polaczka/polaczków… Jeden z niewartych zapamiętania polityków postanowił wypłynąć na chwilę z medialnego niebytu na pierwsze strony gazet i uwolnił papieża spod głazu (mimo iż ten wg autora rzeźby wyraźnie szykuje się do odparcia tego ciężaru). Uwolnił też coś jeszcze- podejrzenie że każdy, powtarzam k a ż d y debil może zostać politykiem opłacanym z naszych podatków…Cudowna perspektywa prawda? Żaden artysta jeszcze tego nie pokazał- możliwe, że w obawie przed ścięciem albo powieszeniem na Rynku w Warszawie…
-
Noc numer 3.
poniedziałek,17 sierpnia 2009,23:32
kategoria: Rodzina
Madonna miała koncert, ba- następnego dnia miała urodziny…
Polska pozostała suwerenną, światynie moralności stoją, ba nadal pretendują do bycia ostoją, autorytety po której by nie były stronie to dla tych stron autorytetami pozosytały a Matka Boska nie poprosiła syna o mini potop w okolicach Warszawy więc trzeba przyznać, że umocnieni w wierze i poczuciu (jakie by ono nie było)- wytrwaliśmy…Nie byłem na samym kocercie więc sie nie wypowiadam- ciut drogie bilety a na telebimie to ja ją mogę obejrzeć w klubie nocnym… albo na dvd…
I o co było tyle krzyku? O to że nie wszyscy w święta zajmują się umartwianiem, zbiorowym biczowaniem sumienia i innymi równie relaksującymi zajęciami po całym tygodniu tyrki :)
-
No to no(c) numer dwa.
sobota,15 sierpnia 2009,03:15
kategoria: Ogólne
Po 14 godzinach spędzonych nad aktualnym etapem pracy ( z małymi przerwami- nie będę kłamał że na modlitwę- na papierosa, kawę i myslenie o tym kiedy w końcu najdzie mnie wena na dokończenie tapetowania), wróciłem do domu, przeczytałem pierwsze fochy i achy na swój temat i coś Wam tu dziewczynki i chłopcy opowiem…
Spotkałem dzisiaj dobrą kobietę. Ba- spadła mi z nieba, a właściwie zadzwoniła- ze względu na brak czynnych lotnisk w okolicy zapewne nie miała nawet możliwości wzbicia się w powietrze…
Kiedy już myślałem, że zaciska mi się pętla na szyi, to ona zwyczajnie zadzwoniła, przedstawiła się, wymieniliśmy zwyczajowe uprzejmości w rodzaju "skąd się znamy" "co robimy" "acha, jak miło" etc po czym pani załatwiła w ciągu jednego dnia wszystkie bolące mnie problemy i za cudownie niską opłatą pomogła mi znowu głębiej oddychać… A kiedy się rozliczaliśmy to jeszcze dostałem od niej prezent- który wogóle mnie zaskoczył. Nie- nie chodzi o jakąś tam łapówkę, kawę czy inny pseudo elegancki likier- dała mi coś dzięki czemu będę mógł pobawić się w swojej branży tak jak się bawią najlepsi…
Dotknę więc dzięki niezwykłej pani tego co w tym roku wydawało mi sie niemożliwym do spełnienia, dotknięcia- jak zwał tak zwał…
Dziekuję P a n i …
Może Bóg, Najświętsza Panienka tudzież inny WielkiWażnyKrewny czuwał, może to dlatego, że nie pojechałem na Madonnę i Admin Frondy za mnie wypalił kilo kadzidła(zauważyliscie że troszkę babcia Madonna ostatnio przytyła?), a może to dlatego że ktoś z Frondy rusza właśnie na kolanach na pielgrzymkę w intencji czegoś co tam sobie w związku ze mną wymarzył…
A może po prostu wystarczy mocno wierzyc we własne marzenia, żeby dobre rzeczy zaczynały dziać się wkoło…(słowa Oprah- która z kolej w przeciwieństwie do Madonny znowu chudnie)
To ja przed snem ciepło pomyślę o Pani, która mi pomogła i o Frondzie- żeby na Frondzie też zaczęło sie dziać coś z dobrem wspólnego…
-
Noc na początek.
piątek,14 sierpnia 2009,04:36
kategoria: Ogólne
Kładąc sie nad ranem po pracy dochodzę do takich wniosków: 1.Polemika z bandą na Frondzie moze okazać się niesamowicie wciągającym przeżyciem. Bo w końcu wtórny analfabetyzm, eurosceptycyzm i ostentacyjna homofobia interesowały mnie już od dawna. 2.Jest tu m a s a dowcipów w postaci artykułów i komentarzy- dzięki czemu w tzw. towarzystwie będę skarbnicą zabawnych anegdot. 3.Tak- będę się często śmiał. 4.Tak- niektórzy poczują się obrażeni moim blogiem. 5.Tak- jestem katolikiem- wierzącym, nieczytającym Gazety Wyborczej (ze względu na nieładną szatę graficzną- ale z tego powodu to ja Tygodnika Powszechcnego i Niedzieli też nie czytam), ba nawet prawie praktykującym- przynajmniej w tym potocznym znaczeniu. 6.Najwazniejszy wniosek na początek bloga- jest późno a za chwilę kolejkne radosne 20 godzin w pracy… dobranoc :) … i rączki na kołderce Panowie- Bóg widzi jak marnujecie swe plemniki niepokalane…
