Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Zaprzedali się im, aby robić to, co złe.

kategoria: Polityka

Dodano: Monday, 14 November 2011, 16:51

Historia kołem się toczy, choć nigdy się nie powtarza. Tragedia zamienia się w farsę i to jest też tragedia. Prawdziwa tragedia dzisiejszych czasów. 

 

Mówiąc o dzisiejszych czasach, poniżej cytat z dzisiejszych czytań w Kościele Katolickim:

 


Wyszedł korzeń wszelkiego grzechu - Antioch Epifanes, syn króla Antiocha. Przebywał on w Rzymie jako zakładnik, zaczął panować w sto trzydziestym siódmym roku panowania greckiego. W tym to czasie wystąpili spośród Izraela synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili. Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. W Jerozolimie więc wybudowali gimnazjum według pogańskich zwyczajów. Pozbyli się też znaku obrzezania i odpadli od świętego przymierza. Sprzęgli się też z poganami i zaprzedali się im, aby robić to, co złe. Król wydał dekret dla całego państwa: Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy zarzuci swoje obyczaje. Wszystkie narody przyjęły ten rozkaz królewski, a nawet wielu Izraelitom spodobał się ten kult przez niego nakazany. Składali więc ofiary bożkom i znieważali szabat. W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano "ohydę spustoszenia", a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze - ofiary kadzielne składano nawet przed drzwiami domów i na ulicach. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa. Wielu jednak spomiędzy Izraelitów postanowiło sobie i mocno trzymało się swego postanowienia, że nie będą jeść nieczystych pokarmów. Woleli raczej umrzeć, aniżeli skalać się pokarmem i zbezcześcić święte przymierze. Oddali też swoje życie. Wielki gniew Boży strasznie zaciążył nad Izraelem. (1 Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64)

 

Co tu można dodać? Chyba tylko to, że wtedy było "wielu" takich, co "postanowiło sobie i mocno trzymało się swego postanowienia, że nie będą jeść nieczystych pokarmów. Woleli raczej umrzeć, aniżeli skalać się pokarmem i zbezcześcić święte przymierze. Oddali też swoje życie".  A dzisiaj? A dzisiaj co jest, każdy widzi.

Odsłon: 764



Komentarze: 21

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Monday, 14 November 2011, 17:15

    smutne ale prawdziwe

  2. Monday, 14 November 2011, 18:50

    +

  3. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Monday, 14 November 2011, 20:51

    +++

  4. Zobacz profil Derajash Derajash napisał/a:

    Monday, 14 November 2011, 21:49

    Nie wiem o czym mówi szanowny Autor. Żydzi upodlili się za czasów machabejskich po uszy. Przestali obcinać napletki swoim synom, wysyłali ich do gimnazjonów, gdzie kwitła homoseksualna pedofilia. Dla mnie w propocjach sytuacja jest absolutnie taka sama jak i dzisiaj. Dużo jest ludzi, którzy trwają w przymierzu z Bogiem, ale oficjalny nurt mass mediów idzie w stronę zupełnie przeciwną.

  5. Monday, 14 November 2011, 23:34

    Autor "pije" do jakiegoś konkretnego zaprzaństwa, czy tak ogólnie? Tyle go przecież, że człowiek nie nadąża.

     

  6. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 03:17

    Witam, przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale nie mialem dostępu do Netu.

     

    Derajash, ZacheuszNaDrzewie, dlatego zacytowałem czytania z Księgi Machabejskiej, bo właśnie sytuacja Polski pod wieloma względami przypomina sytuację w Judei przed dwudziestoma paroma wiekami. 

     

    Co do proporcji, to nie wypowiem się na ten temat, bo nie wiem ani jaki procent Żydów wtedy pozostawał wierny Bogu, ani nie wiem ilu dzisiaj jest w Polsce tych, którzy podchodzą do wiary w sposób głęboki i ortodoksyjny. Moja końcowa uwaga dotyczyła czegoś innego. W 2 Mch 7 czytamy o siedmiu braciach i ich matce skazanych na śierć w strasznych cierpieniach za to, że nie zgodzili się na złamanie praw dotyczących spożywania czystych potraw. I były to rzeczywiście cierpienia niesamowite:

     

    3. Rozgniewał się na to król i kazał rozpalić patelnie i kotły. 4. Skoro tylko się rozpaliły, rozkazał temu, który przemawiał w imieniu wszystkich, obciąć język, ściągnąć skórę z głowy i obciąć końce członków, na oczach innych braci i matki. 5. Gdy był on już całkiem bezwładny , rozkazał go sprowadzić do ognia, bo jeszcze oddychał, i smażyć na patelni. Gdy zaś swąd z patelni szeroko się rozchodził, [pozostali bracia] wzajemnie razem z matką napominali się, aby mężnie złożyć życie. 

     

    Machabejczycy walczyli zbrojnie z okupantem Judei, a ich motywacja była niewątpliwie religijna. I tu mamy w dzisiejszych czasach bardzo wielu naśladowców. Nie w sensie takim, że łapią oni za broń i zaczynają regularną wojnę, ale raczej w sensie nastawienia duchowego. Wystarczy wspomnieć "wojnę o krzyż" na Krakowskim Przedmieściu.

     

    Siedmiu braci wybrało inną drogę. Nastawili drugi policzek. Byli gotowi oddać życie, ale nie w walce, ale jako świadectwo wiary. Nie byli żołnierzami, ale męczennikami.

     

    W czasach Pana Jezusa było wielu "mesjaszy" wszczynających powstania na wzór Machabejskiego.  Najprawdopodobniej Barabasz był jednym z nich. Dlatego tak łatwo było namówić tłum, by żądał wydania Barabasza, a nie Jezusa. Bo raz nakarmione żołądki stają się szybko ponownie głodne i szybko się zapomina o cudach, jakie Jezus czynił. Idea rewolucji, działanie zbrojne, znacznie lepiej przemawiają do wyobraźni. A Jezus nic, tylko powtarzał, by nastawiać drugi policzek, by wybaczać wrogom, by oddać cesarzowi co cesarskie i że błogosławieni miłujący pokój. 

     

    Oczywiście nadal nie wiem, czy dziś są takie proporcje w Polsce jak były wtedy w Palestynie, czy nie. Jednak wydaje mi się, że teraz, po tym jak Jezus nam pokazał drogę, powinniśmy wszyscy wiedzieć, że to droga Jezusa, przez Golgotę, droga siedmiu braci z 2. Mch 7 jest tą, którą powinniśmy kroczyć, a nie droga faryzeuszy, Barabasza i Machabejczyków.

     

    Inaczej mówiąc powinniśmy więcej się koncentrować na tym, by być rzeczywiście świętymi, niż na tym kto wygra następne wybory, bo wygrane wybory bez odmiany serc nie zmienią niczego, a  serca odmienione przez Chrystusa i dla Niego nie tylko zmienią wszystko, ale nawet dadzą nam trwałe zwycięstwo polityczne. Jako uboczny skutek.

     

    ____________

     

    God loves you

  7. Zobacz profil Derajash Derajash napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 07:23

    Hiobie, specjalnie "podkręciłem" nieco temat, bo słowa "dzisiaj co jest, każdy widzi" nie są dla mnie zupełnie jasne. Jest to odwołanie się do jakiejś ogólnej świadomości, która powinna być dla wszystkich oczywista, ale dla mnie nie jest. Mam coraz silniejsze wrażenie, że wielkie wydarzenia historyczne wywoływała niepozorna garstka ludzi. Tak było w czasach Machabeuszów, tak wybuchło Powstanie Listopadowe i tak powstała Solidarność. Zgadzam się z Tobą, że najważniejsza jest wewnętrzna jakość, czyli świętość człowieka. Ale niekiedy chrześcijanin jest wezwany do tego, żeby wyrazić swoją wiarę publicznie. Zresztą, czy tylko "niekiedy"? Dożyłby przecież św. Jan Chrzciciel szczęśliwej starości, gdyby był trochę bardziej poprawny politycznie, jak nie przymierzając ksiądz Boniecki. Ale zachciało mu się krytykować króla ...

     

  8. Zobacz profil Kk0606 Kk0606 napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 08:58

    Szczęść Boże Hiobowi i tym, którzy na kanwie jego wpisu podjęli ważny temat a jest nim: WIERNOŚĆ BOGU I ŻYCIE WG JEGO PRZYKAZAŃ.

  9. Zobacz profil KrisRuminski KrisRuminski napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 08:59

    Co do "ogólmego" przesłania - pełna zgoda. ------------------------------------------ Co do komentarza uszczegóławiającego, już bym dyskutował. Byłem pod Krzyżem Smoleńskim. Nie jako "wojownik". Raczej jako obserwator. Ale pomodliłem się wspólnie z ludźmi, którzy tam dyżurowali. ------------------------------- I ich postawa bardziej mi się kojarzy z "męczennikami", ale rozumianymi raczej etymologicznie ("martyr" - świadek) niż z wojownikami. Nie wiem, czy Hiobie nie krzywdzisz tych ludzi na podstawie "nieprecyzyjnych" relacji.  ... Również dyskutowałbym nad innymi odniesieniami konkretnymi, gdybyś je zrobił. A wyczuwam, że o nich myślisz. Ale może się mylę ? :)

  10. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 15:44

    Derajash, KrisRuminski - Ja sobie zdaję sprawę z tego, że moje rozumienie tego czym chrześcijaństwo jest bywa kontrowersyjne także dla ludzi głęboko wierzących. Obaj zresztą doskonale znacie moje poglądy.

     

    Derajash, to prawda, że w każdym społeczeństwie jest jakaś awangarda, są jacyś przodownicy, charyzmatyczne postaci porywające innych za sobą. Tego nie neguję. Zastanawia mnie tylko, czy to zawsze bywa dobre, co oni proponują? 

    Są różne powstania i różne rewolucje. Różne ideologie walczą ze sobą, tak, jak walczą ze sobą różne koncepcje polityczne. Ludzie którzy są ideologicznie bliscy poglądom Palikota i jego partii zawsze byli w społeczeństwie, ale dopiero jego osoba potrafiła ich zjednoczyć w jakąś znaczącą siłę.  Dlatego trudno negować potrzebę szukania rozwiązań politycznych. Dlatego trzeba się modlić o takich przodowników, jakimi byli kardynał Wyszyński, czy Jan Paweł Wielki. Potrzeba nam też i w polityce kogoś, kto by pociągnął za sobą tłumy. I tu nie tylko chodzi o mądrość, ale i całą resztę. W polityce najmądrzejsza osoba może być "niewybieralna" z zupełnie trzeciorzędnych powodów.

     

    Ja tylko powtarzam to, co i Ty sam zaznaczyłeś w swoim komentarzu, że najważniejsze jest to, co mamy w naszych sercach. Reszta jest skutkiem, przyczyną musi być głęboka wiara i miłość do Boga i ludzi. Tymczasem, moim subiektywnym zdaniem, uważam, że w dzisiejszej Polsce brakuje nam tej wiary, tak obecnej jeszcze w pokoleniu moich dziadków.

     

    Święty Jan Chrzciciel nie mógł milczeć, bo miał wielką wiarę i kochał także tych, których krytykował. Jego upomnienia nie miały przecież politycznego wymiaru. On był ostatnią osobą, która by się mieszała do polityki. Upominał Heroda tak, jak upominał tych, co przychodzili się ochrzcić. Nawoływał do nawrócenia. 

     

    Kris, gdybym był w tamtym czasie w Warszawie, z pewnością i ja byłbym z ludźmi pod Krzyżem Smoleńskim. Właśnie po to, by się pomodlić. Zwłaszcza, gdy byłoby to zaraz na początku. Nie zmienia to w niczym faktu, że mam swoje zdanie na temat tamtego epizodu z najnowszej historii Polski. Uważam, że było tam wiele polityki, wiele manipulacji, że niegodnie wykorzystano symbol Krzyża do politycznych przepychanek, a wiele osób uległo manipulacjom.

     

    To jednak jest także skutek czegoś, a ja mówię o przyczynach. Każdy człowiek jest inny i to nie jest wcale złe. Każdego z nas Bóg powołał do innego zadania. Święty Paweł wyraźnie o tym uczy, mówiąc o Królestwie Bożym, które jest ciałek Jezusa Chrystusa:

     

    13. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. 14. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne [członki]. 15. Jeśliby noga powiedziała: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała - czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? 16. Lub jeśliby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała - czyż nie należałoby do ciała? 17. Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby powonienie? 18. Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył [różne] członki umieszczając każdy z nich w ciele. 19. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? 20. Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale jedno ciało. 21. Nie może więc oko powiedzieć ręce: Nie jesteś mi potrzebna, albo głowa nogom: Nie potrzebuję was. 22. Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; 23. a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, 24. a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, 25. by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. 26. Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. 27. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. (1 Kor 12)

     

    Nie mogą wszyscy być wszystkim, każdy z nas ma unikalną rolę w Królestwie. Jest tu także miejsce na działalność polityczną i o tym wyraźnie mówi nauka Kościoła. Ale to musi wynikać z głębokiej wiary. To musi być skutkiem wewnętrznej świętości. 

     

    Pamiętajmy, że faryzeusze byli właśnie tymi "dobrymi Żydami". Przestrzegali prawa, pragnęli usunąć okupacyjne władze ( w przeciwieństwie do kolaborujących z nimi saduceuszy), a przecież byli najbardziej krytykowaną grupą ludzi przez samego Jezusa. Nie krytykował on celników, pracujących dla okupanta, nie krytykował żołnierzy okupanta, nie krytykował zagubionych grzeszników - ich wszystkich pouczał i pokazywał im drogę, ale w sposób wręcz pobłażający. Tymczasem dla faryzeuszów miał zawsze bardzo ostre, mocne słowa. Dlaczego? 

     

     

    Faryzeusze znali Prawo i Proroków. Powinni wiedzieć. Powinni wiedzieć, że liczy się "wnętrze kubka". Dlatego zostali porównani do grobów pobielanych.  To moja subiektywna opinia, ale ja tak właśnie odbieram niektóre środowiska w Polsce. Niektóre media, które, moim zdaniem, bywają "ślepym przewodnikiem ślepych". Są bardzo faryzeuszowskie w tym sensie, że machają szabelką (czy kropidłem), nawołując do walki, a zapominają o tym, co najważniejsze. albo może nie tyle zapominają, co traktują to jako rzecz marginalną, nieistotną, wysuwając na czoło sprawy walki politycznej, problemy gospodarcze, krytykę rządu itd.

     

    Tak to widzę i jakoś mnie nikt nie może przekonać, że jest inaczej. Powtarzam: Moja subiektywna ocena. Być może się mylę, ale praktyka życia codziennego pokazuje, że mam rację. Moralnie Polska stacza się po równi pochyłej i ten model ewangelizacji, który raczej wygląda na politycyzację chrześcijaństwa powoduje dokładnie odwrotny skutek od zamierzonego.

     

    Wystarczy poczytać komentarze pod jakimkolwiek wpisem w Necie na Onecie, czy WP, dotyczącym Kościoła, kapłanów, Kaczyńskiego, czy w ogóle PiSu by zrozumieć o czym mówię. To nie jest "ekstrema", to jest chyba już większość naszych rodaków, którzy mają bardzo negatywne zdanie na temat Kościoła, którzy zupełnie nie rozumieją czym jest chrześcijaństwo. I mnie najbardziej chodzi o tych ludzi. To jest olbrzymi potencjał "armii Królestwa", ludzi, których Jezus kocha nie mniej, niż mnie i Was. O nich przede wszystkim trzeba walczyć, nie o zwycięstwo jakieś partii w najbliższych wyborach. 

     

     

    ____________

     

     

    God loves you

  11. Zobacz profil tkin tkin napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 20:31

    Wyszedł korzeń wszelkiego grzechu - Unie Europejska, syn króla Lewiego Laickiego. Przebywał on w Brukseli jako władca, zaczął panować w 2005 roku. W tym to czasie wystąpili spośród Polandii synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili. Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. W Warszawie więc wybudowali uczelnie według pogańskich zwyczajów. Pozbyli się też znaku chrztu i odpadli od świętego przymierza. Sprzęgli się też z poganami i zaprzedali się im, aby robić to, co złe. Król wydał dekret dla całego państwa: Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy zarzuci swoje obyczaje. Wszystkie narody przyjęły ten rozkaz królewski, a nawet wielu Polanom spodobał się ten kult przez niego nakazany. Składali więc ofiary bożkom pieniądza i uciechy i znieważali niedziele.

  12. Zobacz profil Derajash Derajash napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 20:32

    "Moje rozumienie czym chrześcijaństwo jest bywa kontrowersyjne" - kontrowersyjne, czy nie, ważne, żeby było wierne Ewangelii i głosowi Kościoła.

  13. Zobacz profil tkin tkin napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 20:34

    Pozostaje tylko jedno pytanie - czy w Polandii znajdą się jacyś Machabejczycy ?

  14. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 20:47

    Derajash, dzisiaj tak zwykle bywa, że ortodoksja jest kontrowersyjna. Ja zawsze staram się być wierny Ewangelii i zawsze staram się tej tezy bronić, gdy ktoś mi zarzuca, że tak nie jest.

     

    1Sm3w7, ja myślę, że Machabejczyków to u nas nie brakuje. Pytanie pozostaje inne: Czy są u nas tacy bracia, którzy są raczej gotowi oddać życie w męczarniach za wiarę, niż iśc na "drobne kompromisy".

     

    ____________

    God loves you

  15. Zobacz profil tkin tkin napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 21:05

    Polecam Ci Hiobie relację z Marszu Niepodległości LINK Jak dobrze się przyjrzysz,  zobaczysz tam wielu kandytatów na Machabejczyków obecnych czasów.

  16. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 15 November 2011, 21:38

    Dzięki, 1Sm3w7, ale nie bardzo Cię rozumiem. Albo raczej myślę, że Ty mnie nie rozumiesz. Ja wcale nie szukam Machabejczyków, uważam, że to ślepy zaułek, niewłaściwa droga. Uważam, że nam trzeba naśladować siedmiu braci z 2 Mch 7, nie Machabeuszy. Bo oni odnieśli zwycięstwo i co? Ile to przetrwało? A faryzeusze to ich duchowi spadkobiercy. Nie do tego nas zachęcał Pan Jezus.

     

    ____________

     

    God loves you

  17. Zobacz profil tkin tkin napisał/a:

    Wednesday, 16 November 2011, 19:13

    Konsekwencją laicyzacji czy jak kto woli rugowania przez Antiocha religii Izraela  był narastający opór części Żydów. W księgach Machabejskich jest kilka przykładów męczeńskiej śmierci za wiarę i to ci męczennicy inspirowali po części do zbrojnego powstania. Tu się pewnie zgadzamy. Polska, szczególnie w okresie przed ostatnimi wyborami i obecnie stała się areną walki o wyrugowanie religii z "przestrzeni publicznej". Tu pewnie też się zgodzimy. O męczeńskiej śmierci jeszcze nie ma mowy, ale wykluczenie społeczne Polaków jawnie wyznających wiarę właśnie się zaczęło. Polecam materiały prasowe i wideo z Marszu Niepodległości czy Krakowskiego Przedmieścia , tylko zaklinam nie ze źródeł "Antiocheńskich". Marsz zgromadził także wielu ludzi żywej wiary, gotowych za nią cierpieć. I tu możemy się nie zgodzić . Ale gdy kilka tysięcy gardeł śpiewa wspólnie pieśń "Boże, coś Polskę" przy wtórze napierającej policji, to może znaczyć gotowość na męczeństwo. Pozdrawiam

  18. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 01:21

    1Sm3w7, zgadzam się z całym Twoim ostatnim komentarzem. To może znaczyć to, co piszesz. Ciągle jednak nie zmienia to faktu, że ja tu, na Frondzie i w innych miejscach także, nawołuję i nadal będę nawoływal do świętości, nie do uczestniczenia w marszach.

     

    Można się nie zgadzać co do opinii na temat "walki o Krzyż" na Krakowskim Przedmieściu, można mieć rożne zdanie na temat patriotycznych marszy i być dobrym katolikiem. Sami biskupi, wspaniali biskupi, różnią się opiniami w taj materii.  Natomiast nie ma "innej drogi" jeżeli chodzi o świętość. Tu nie mamy innej opcji. Nie będziemy świętymi, nie osiągniemy Nieba. Bo w Niebie nie ma innych, są tylko święci. Inni kończą w zupełnie innym miejscu.

     

    Dlatego właśnie nawołuję do swiętości, nie do patriotyzmu. Tym bardziej, że każdy święty i tak jest patriotą, a nie każdy patriota jest świętym.

     

    ____________

     

    God loves you

  19. Zobacz profil tkin tkin napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 22:43

    Hiobie; mam wielki szacunek dla Twoich dążeń do nawoływania do świętości. Sam chciałbym zostać świętym w Bogu przez Jezusa Chrystusa. Zaprawdę. Ale dróg świętości jest niezmiernie wiele i nie Tobie czy mnie oceniać która jest słuszna.  Przyznaję, że moje wpisy na Twoim blogu są cokolwiek przekorne, ale to Ty sam postawiłeś pytanie "Co tu można dodać?" W Polsce obecnie trwa walka podobna do tej w Hiszpanii Zapatery, a którą nazwałbym umownie palikotyzacją narodu. Stawką jest naród i państwo polskie, w tym także  obrona katolickiej wiary tego narodu.  Rozumiał to doskonale Roman Dmowski, choć sam był ateistą. A co do ofiar z życia za wiarę - jeszcze ich nie ma. Niemniej mamy wzorce, jak chociażby bł. ks. Jerzy Popiełuszko czy ks. Niedzielak. To przykłady męczeństwa do krwi. Ale osobiście znam postawy ludzi zwyczajnych n.p takich, którzy dla świętości niedzieli zrezygnowali z dochodowych prac w tym dniu, godząc się na dużo skromniejsze życie. To cisi męczennicy obrony szabatu. Pozdrawiam.

  20. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 04:43

    1Sm3w7, to prawda, że każdy z nas kroczy inną drogą do świętości. Prawdą jest także i to, że "w Polsce obecnie trwa walka podobna do tej w Hiszpanii Zapatery, a którą nazwałbym umownie palikotyzacją narodu. Stawką jest naród i państwo polskie, w tym także  obrona katolickiej wiary tego narodu."  Tu nie ma między nami żadnej różnicy poglądów.  Ja tylko staram się na każdym kroku podkreślać to, że bez odmiany serc naszych rodaków "palikotopodobni" odnosą zwycięstwo.

     

    Zwycięstwo polityczne nie spowoduje tej odmiany serc i będzie miało krótkie nogi. Zapewne do następnych wyborów. Natomiast odnowa moralna społeczeństwa da nam i władzę polityczną i trwałe zmiany prawne i poparcie społeczeństwa dla tej władzy. Dlatego właśnie nam, Polakom, przede wszystkim potrzebne jest powszechne nawrócenie, a nie wygrane wybory, czy wymuszenie jakiegoś symbolicznego gestu na władzy.

     

    ____________

     

    God loves you

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.