Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Nie oglądając się wstecz

Zaakceptować fakt, że jesteśmy akceptowani

kategoria: Fronda

Dodano: Thursday, 02 February 2012, 23:16

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

>

Dedykuję wszystkim tym, którzy z zainteresowaniem przyjęli inicjatywę panelu o modlitwie.

>

"Łaska dotyka nas, gdy jesteśmy pogrążeni w wielkim bólu i bezsilności.

Dotyka nas, gdy idziemy przez ciemną aleję bezsensu i pustego życia.

Dotyka nas, gdy czujemy, że nasza separacja jest większa niż zwykle, ponieważ czujemy, że zbezcześciliśmy inne życie, to, które kochaliśmy albo od którego się odseparowaliśmy.

Dotyka nas, gdy nasze obrzydzenie do własnegp istnienia, niedoskonałości, słabości, naszej wrogości i utraty kierunku oraz spokoju staje się nie do zniesienia.

Dotyka nas, gdy - rok po roku - osiągnięcie doskonałości życia nie jest możliwe, gdy stare przymusy wciąż panują nad nami, jak to czyniły przez dziesięciolecia, gdy rozpacz niszczy całą radośc i odwagę.

Czasem w takich momentach fala światła wdziera się w nasz mrok i to jest jak głos mówiący:

Jesteś akceptowany, akceptowany przez coś, co jest większe od ciebie i czego  nie znasz.

Nie pytajcie teraz o to imię, być może odnajdziecie je później.

Nie próbujcie teraz robić czegokolwiek; być może później zrobicie więcej.

Nie szukajcie niczego; nie wykonujcie niczego; nie zamierzajcie niczego.

Po prostu zaakceptujcie fakt, że jesteście akceptowani".

>

Są to słowa wybitnego teologa, a zarazem człowieka niepozbawionego osobistych problemów i życiowych tragedii - Paula Tillicha. Pochodzą z kazania, które wygłosił w kaplicy Świętego Pawła w Columbia University z okazji swych sześćdziesiątych urodzin.

>>>

Odsłon: 1707



Komentarze: 103

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Thursday, 02 February 2012, 23:30

    Nie chce się wtrącać, ale mam trudności z szukaniem mądrości u luterańskich pastorów, którzy parali się socjalizmem politycznie? Czyżby nam brakowało katolickich teologów...?

  2. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Thursday, 02 February 2012, 23:49

    Dla mnie jest ważne, że powiedział to człowiek niepozbawiony osobistych problemów i zyciowych tragedii. 

    A słowa są, moim zdaniem, delikatne i uniwersalne.

  3. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Thursday, 02 February 2012, 23:55

    Pięknie napisane!

    Tylko jak tu nie próbować, nie wykonywać, nie zamierzać?

  4. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Thursday, 02 February 2012, 23:57

    @Ogórek

    Postaraj się odnieść do samego tekstu. Postaraj się nie zapomnieć czyje są te słowa:) A może znajdziesz gdzieś za szafą jakąś książkę Tilicha i z przyjemnością ją zmasakrujesz i wyrzucisz do kosza? ;)

  5. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 00:05

    Marek2200

    Dziękuję.

    Można chyba chociażby przez chwilę nie próbować, nie wykonywać i nie zamierzać, aby "być może później zrobic więcej".

     

    Pozdrawiam.

  6. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 00:08

    Ogorek

    Tillich twierdził m.in. że:

    "Mądrzy są wszyscy ci, którzy poznali zarówno potrzebę jak i granice wiedzy wszelakiej i którzy zrozumieli, że miłość jest większa niż wiedza".

     

    Pozdrawiam.

  7. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 00:08

    @Grażyna

    No, w sumie można. Właśnie to robię :) A przynajmniej próbuję...

  8. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 00:11

    @Marek

    He, he, he..., że tak powiem Twoim zresztą zwyczajem :)

  9. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 00:47

    @Grażyna

    Tzn. "he he he" to mój znak rozpoznawczy? Czyli albo wesołek albo prześmiewca :)

  10. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 00:52

    @Marek

    Przypadkiem jeszcze nie śpię - he, he, he...

    Znak rozpoznawczy SYMPATYCZNEGO NORMALNEGO CZŁOWIEKA!

    Chętnie od Ciebie przejmuję ;)

  11. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 01:02

    @Grażyna

    Proszę bardzo. Przejmuj. I chyba czas zawijac do portu. Jutro tez jest dzień. Prawdopodobnie :)

    Pozdrawiam!

  12. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 08:12

    Dzień dobry!

    Dzisiaj jest jeszcze jeden dzień - na pewno.

  13. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 08:53

    Czyli: gdy droga jest ciemna i pojawi się światło, nie iść dalej tylko się zatrzymać.

    Albo jaśniej: jeśli, gdy idziesz przez życie, jest Ci ciężko i w takiej chwili Ktoś objawi Ci swoją do siebie miłość i akceptację, możesz się zatrzymać i odpocząć. Przerwać wędrówkę.

    Czy te słowa są słuszne? Nie mam pojęcia.

  14. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 10:24

    @Grzegorzh

    Pięknie to powiedziałeś: "Ktoś objawi Ci swoją do siebie miłość i akceptację..."

    Jak najbardziej można się wtedy zatrzymać i odpocząć w tej atmosferze - a nawet trzeba zatrzymać się na dłużej. Wtedy nie zatrzymuje się w wędrówce, a tylko w gorączkowym poszukiwaniu i szalonym biegu niby naprzód, ale w sumie nie wiadomo gdzie.

    Zatrzymać się, nie oznacza przecież: nie jeść, nie pić i ... nie próbować przynajmniej kochać wzajemnie. Nie oznacza też nie wstawać z łóżka i np. nie chodzić do pracy.

  15. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 15:00

    *^^Powinno być "swoją do ciebie".

     

    "Nie oznacza też nie wstawać z łóżka i np. nie chodzić do pracy."

    Mniej więcej tak to odebrałem - chociaż bardziej zrozumiałem to tak: nie robić nic poza tym, co jest w tej chwili absolutnie konieczne. Oznaczałoby to odłożenie na później nieustannych starań o wszystko - porządków w domu, nauki, zastanawiania się nad rozwiązaniem problemów itp.

     

    Być może autor myślał raczej o doświadczeniu podobnym do tego, które kiedyś opisywał Keraj37 (Niestety, wygląda na to, że Keraj usunął większość swoich wpisów, razem z tym). W świetle tamtego wpisu Keraja ten tekst staje się dla mnie bardziej zrozumiały i akceptowalny.

    Od słów "Nie próbujcie teraz robić" tekst jest dwuznaczny: wskazuje albo na to, żeby przez chwilę "nie robić niczego" ze swoim życiem (tj. nie martwić się, nie poprawiać w nieskończoność, podobnie jak wyżej mówiłem),

    albo na to, żeby nie próbować w odpowiedzi na to doświadczanie coś robić - wystarczy bowiem je przyjąć.

  16. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 15:55

    @Grzegorzh

    Myślę, że jest to kwestia różnicy między uznaniem za wiarygodne opisu czyjegoś doświadczenia, a przyjęciem własnego doświadczenia.

    Stwierdzenie: "wystarczy bowiem je przyjąć" wypowiada się lekko, ale w rzeczywistości jest to rzecz najtrudniejsza na świecie.

    W dziedzinie wiary właściwie wszystko jest kwestią przyjęcia.

     

    Pozdrawiam serdecznie.

  17. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 17:24

    Hm, Tillich, przedstawiciel niemieckiego „religijnego socjalizmu” (religia winna popierać socjalistyczny porządek społeczny), który dostarczył podstawy dla utworzenia się „Frankfurter Schule” lewackich filozofów takich jak Adorno (zrobił habilitacje u Tillicha), Horkenheim, Marcuse, Fromm, Habernas, naprawdę nie jest żadnym dla mnie przykładem na cokolwiek dobrego.

     

      

    Powyższe cytaty mogłby z powodzenie dostarczyć nasz frondowy Pastor Bartosik, nie trzeba szukać obcych luteranów. 

  18. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 18:34

    @Grażyna Sudoł

    Cokolwiek oznaczają słowa "przyjęcie doświadczenia".

    Pozdrawiam.

  19. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 19:16

    Rozumiem, że przyjęcie doświadczenia jest przyjęciem czegoś pozaintelektualnego w sposób w dużym stopniu pozaintelektualny.

    Wobec tego (pomijając przyjęcie intelektualne, ew. podjęcie jakiś decyzji itp.) nie widzę możliwości oceny, czy (i jak) przyjąłem dane doświadczenie. Nie widzę też za bardzo możliwości wpływu mnie samego na przyjmowanie przez siebie jakiegoś doświadczenia - po prostu je przeżywam i czasem jest to proste i miłe, a czasem trudne i bolesne.

     

    Dlatego słysząc, że "przyjecie doświadczenia" jest to trudne, zaczynam przypuszczać, iż czegoś nie rozumiem.

  20. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 19:23

    @Ogorek

    No, dobrze... Zacytowłam nie bacząc na osobę. Czy to coś zmienia w treści wypowiedzi?

    Równie dobrze mogłabym to powiedzieć ja lub Ty i równie dobrze nie bylibyśmy w stanie przyjąć naszych być może z głębi serca i z przekonania wypływających wypowiedzi.

    Czy coś Ci nie gra w treści tego cytatu?

     

     

     

  21. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 19:32

    @Grzegorzh

    Rozmowa z Tobą jest interesujaca, ale muszę ją na chwilę odroczyć.

    Wrócę za jakąś godzinkę.

  22. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 20:06

    Mam podać przejaskrawiony przykład? OK.

     

    Czytając listy Goebbelsa do żony Magdy i 6 dzieci o imionach rozpoczynajacych się of litery H spokojnie można się popłakac... 

  23. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 20:28

    @Ogorek

    Nie czytałam listów Goebbelsa do żony.

    Ale czy Ty sam nie reagujesz w przejaskrawiony sposób?

    Też masz ochotę się popłakać na widok zacytowanego wyżej tekstu?

    Pytam poważnie - zupełnie Cię nie lekceważę.

  24. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 20:48

    @Grzegorzh

    Odnośnie kom. z 19:16 ;

    Piszesz: "Dlatego słysząc, że przyjęcie doświadczenia jest to trudne, zaczynam przypuszczać iż czegoś nie rozumiem".

     

    Myślę, że przyjęcie akceptacji ze strony "czegoś, co jest większe od ciebie i czego nie znasz" nie może być łatwe - a tu przecież chodzi o nie nazwanego wyraźnie Boga.

    Wynika to w ogóle z ogromnych trudności współczesnego człowieka z uwierzeniem w czyjąkalowiek akceptację.

    Cytowany autor z naciskiem podkreśla, że w każdej wręcz życiowej sytuacji jesteśmy poddani działaniu łaski... i ciągle jakby nic. Nie możemy uwierzyć w akceptację, która mogłaby mieć na nas zbawienny wpływ.

     

     

     

  25. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 21:34

    Podałem PODOBNY, chociaż przejaskrawiony, przykład. Kogoś kto aktywnie realizuje morderczą ideologię -  a jednocześnie produkuję liryczne teksty jak Szymborska. Nie byłoby ci trochę trudno zachwycac się lirycznością jego wypowiedzi wiedząc CO TWORZYŁ?

     

    Piekne słowa baaardzo podobne do powyższych, znajdziesz n.p. w tradycji buddyjskiej i wedyjskiej. Bardzo mądre i przekonywujące - zapewniam, bo czytalem, a wręcz studiowałem. Ale czy to jest DLA NAS właściwa droga?

     

    Tillich jako protestant ma wszelkie atrybutu protestantyzmu. Odrzucenie NMP, Eucharystii, Świętych, spowiedzi etc. Nie uważasz, że gdy trochę poszukamy w internecie, to znajdziemy charakteryczne dla protestantów wypowiedzi Tillicha na te tematy? Czy także poleciłabyś do czytania / przeżywania...? Czy zalecając Tillicha w powyzszym wpisie nie bierzesz na siebie odpowiedzialności za kogos kogo niestety WŁAŚNIE protestanckie argumenty Tillicha przekonają, kliedy zajął się nimi przekonany Twoją rekomendacją osoby Tillicha...?

     

    Po czynach, nie po słowach. 

  26. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:38

    Ogorek, wyluzuj, proszę.

    To nie jest rekomendacja osoby Tillicha. Cały czas chodzi chyba o to, że ważniejsze bywa nie to co powiedziane, a to, kto to powiedział. Zostawiając w spokoju inne religie i wyznania możemy i nawet chyba powinniśmy umieć rozważać kwestię akceptacji nas przez Boga w katolicyzmie.

    Na dobrą sprawę przy takim podejściu nawet sam Pan Jezus nie miałby żadnych podstaw aby wierzyć w pełną akceptację Boga Ojca.

     

  27. Zobacz profil Miriam z Magdali Miriam z Magdali napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:41

    _Myślę, że wypada tylko podziękować Ogorkowi za jego "bożą czujność"

    Pozdrawiam!

  28. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:45

    Miriam

    Myślę, że jak najbardziej wypada podziękować Ogorkowi za "bożą czujność", co niniejszym czynię.

    Pozdrawiam wzajemnie.

  29. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:45

    @Grażyna

    Ok, rozumiem.

  30. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:49

    Pozwolę sobie zostawić tutaj cytat św. Efrema ( zm. 373r.)

    "Dziś ciebie miłuje Bóg takiego jakim jesteś. Jeśli chcesz, możesz zmienić życie, stać się człowiekiem nowym na obraz i podobieństwo twego Stwórcy. Wejdź na arenę swego serca i tam wytrwaj, bądź niewzruszony w walce, a ogarnie cię pokój. Bóg jest z tobą, bądź uleczony ze swej choroby, nie grzesz już, bo mogłoby ci się przytrafić coś gorszego."

  31. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:56

    Grzegorzh

    No i dokładnie o to chodzi.

    Widać teraz wyraźniej jak oporni bywają ludzie w kwestii owego "wejścia na arenę".

     

    Dziękuję bardzo i pozdrawiam.

     

  32. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Friday, 02 March 2012, 22:59

    Nie mówiąc już o tym że "wejście na arenę swego serca" to nic innego jak wejście w proces modlitewny.

  33. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    Monday, 02 April 2012, 14:33

    Mam wrażenie że ktoś zaczął podgrzewać wodę!!!

  34. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 April 2012, 14:43

    Polipid3

    Czy już Ci za gorąco?

  35. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Monday, 02 April 2012, 14:54

    @Polipid3

    Czy cytat św. Efrema przyniósł Ci ochłodę? (Wiem, że bardzo nie lubisz tej piosenki AN).

  36. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 April 2012, 15:01

    @Polipid3

    Masz zaległości - brak odpowiedzi już na dwa pytania.

  37. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Wednesday, 02 May 2012, 16:56

    Pani Grażyno, przypuszczam, że odpowiedź na Pani pytanie jest twierdząca.

  38. Zobacz profil Pokuta Pokuta napisał/a:

    Wednesday, 02 May 2012, 18:05

    Czasem mam wrażenie,że Ogórek nie przyjąłby szklanki wody na pustyni od protestanta,szczególnie " z małego zborku"  jak.p.Bartosik....

  39. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Wednesday, 02 May 2012, 19:23

    Grzegorzu, czyżby dla P. Polipida to był już ukrop? Te trzy wykrzykniki...

  40. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Wednesday, 02 May 2012, 19:25

    Pokuta,

    Cieszę się z Twojej wizyty. Chociaż nie wypada obgadywać Ogorka, ale mnie też się wydaje coś w tym stylu.

     

    Pozdrawiam.

  41. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 00:15

    Szanowna pani, nie odpowiadam bo wyskoczyłem z gara, nie będą siedział jak ta żaba, aż się ugotuję.

  42. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 09:23

    Polipid3

    A jednak to jest odpowiedź.

     

    Dziękuję i pozdrawiam.

     

  43. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 12:00

    Oto cytat z pewnego przemówienia "Niezachwiany jak lunatyk idę za tym głosem, za którym Opatrzność każe mi iść" - Podobno nie ma znaczenia kim był pan Tillich, więc pytanie, kto jest autorem tych słów?

  44. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 13:41

    @Pokuta

    Trafnie napisałeś o Ogórku :)

    @Jacek Schmidt

    Wygooglałem i znalazłem autora tych słów. I co to ma udowodnic według Ciebie?

     

  45. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 14:22

    @Jacek Schmidt

    No właśnie, co to ma udowodnić?

    Jako osoba wychowana w socjaliźmie też mogłabym podać kilka cytatów z czasów agitacji do jednej jedynej Partii, chociaż nie należałam...

     

  46. Zobacz profil Miriam z Magdali Miriam z Magdali napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 15:56

    _Proszę mi wybaczyć ale ja od czasu spotkania m.in. Pastora Bartosika i jego świadomie "zaczepnych, szyderczych" tekstów, często pozostającego jedynie w roli zadowolonego obserwatora /"że się dzieje"/ wolę nie opierać się w rozważaniach na tekstach jego współbraci w wierze. Skutecznie mnie zniechęcił , oto skutek i przyczyna.

    ___________

    Co nie znaczy oczywiście, że nalezy unikać ich /tekstów/w ewentualnych polemikach ale jednak do cytowania w celach rozważań stricte duchowych nie byłabym skłonna...

    ___________

    Pozdrawiam.

  47. Zobacz profil KapitanNemo KapitanNemo napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 16:24

    +++

  48. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 16:41

    :) Ja jestem na to odporny, bo mam innego znajomego protestanta, z którym mam raczej pozytywną relację.

    Obawiam się, że (być może ominąłem jakieś wpisy i jestem niedoinformowany) tutaj sytuacja wygląda tak, iż pastorowi nie udało się odpowiedzieć na kilka kwestii, więc zaczął drążyć inne, na które nie otrzymał od katolików do końca wyczerpującej odpowiedzi.

    Trochę podobna jest sytuacja z moim kolegą - nie otrzymałem dotąd od niego odpowiedzi na jedno pytanie merytoryczne i jedno pytanie o ducha wierności Biblii; sam nie dałem do tej pory wyjaśnienia słów Ef 4,13 "aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego". Ciekawe, czy będe miał okazję jej udzielić.

  49. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 17:03

    Mam pytanie do wszystkich: Czy ktoś byłby skłonny uznać, że te słowa mógł wypowiedzieć katolik (gdyby ich pochodzenie nie zostalo ujawnione)?

  50. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 17:18

    Jeżeli chodzi o moje osobiste stanowisko, to zawiera się ono w zasadzie w komentarzu z piątku, godz. 15:55.

     

    Pozdrawiam wszystkich komentatorów.

  51. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 17:32

    KapitanNemo

    Szczególne podziękowania za trzy plusy!

     

    Pozdrawiam.

  52. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 19:53

    @Grażyna

    Można zrobic eksperyment tzn. wrzucic jakiś cytat, który sam w sobie jest ok i nie podawac autora. W ten sposób wypróbujemy Ogórka i innych.

  53. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 20:56

    @Marek

    Ja na razie się wstrzymam, ale jeżeli Ty uznasz to za słuszne, to spróbuj.

     

    Dziękuję za wspierające komentarze.

    Serdecznie pozdrawiam.

  54. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 21:47

    Myślałem o tym nie raz. Muszę znalezc tylko odpowiednio "złego" autora, któremu zdażyło się powiedziec coś mądrego i ortodoksyjnego.

    Pozdrawiam

  55. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 02 June 2012, 21:55

    W takim razie postaraj się znaleźć "jak najgorszego" :DDD

    A swoją drogą tacy np. św. Augustyn, czy św. Ignacy Loyola w młodości to też wystarczająco "niezłe ziółka".

     

     

    Całkiem poważnie - chrześcijaństwo to przecież religia paschy, czyli przejścia i myślę, że tego już nie trzeba tłumaczyć.

     

    Powodzenia w trudnym przedsięwzięciu!

     

     

  56. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 10:37

    O! Wpis jest z powrotem na pierwszej stronie?

    Więc zapraszam do dalszych komentarzy.

     

    Pozdrowienia dla wszystkich.

  57. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 10:45

    No dobrze, skoro tak, to przyznam się do czegoś.

    Nie miałam pojęcia, że cytuję protestanta. W tekście, który wykorzystałam, napisano, że to jest wybitny teolog i człowiek ciężko doświadczony przez życie - pomyślałam - być może jak każdy z nas.

    Komentarze Ogorka niejako "zmusiły" mnie do kontynuacji, takiej właśnie jaka później nastąpiła.

     I co teraz powiecie?

    Tekst wzięty z kwartalnika "Życie duchowe".

  58. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 10:54

    Grażyno - rzadko już bywam na Frondzie więc odpowiadam z opóźnieniem. Mianowicie - ważne są nie tyle słowa (świadectwo werbalne) co świadecwto życia. Pozdrawiam

  59. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 10:57

    Zapytano kiedyś jednego z teologów (protestanckich) piszącego na temat modlitwy, czy się modli... "Nie - odparł - ale kontempluję"

  60. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 10:59

    Jacku - owszem, tylko gdybyśmy to potraktowali dosłownie, trzeba by było np. zamknąć Frondę - no, bo po co w ogóle coś pisać do obcych i podejrzliwych ludzi?

     

    Pozdrawiam.

  61. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 11:23

    Jacku - idąc dalej tym tropem, tzn., że "ważne są nie tyle słowa (świadectwo werbalne) co świadectwo życia.

    A gdyby tak ewangeliści doszli do takiego wniosku?

    To pewnie baliby się napisać Ewangelii?

    Nie mówiąc już o pisemnych przekazach różnych świętych.

    A przecież jest to zasób Tradycji Kościoła, z którego mamy korzystać.

  62. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 12:52

    Wydaje mi się, że muszą być osoby, które czytając dane świadectwo, mogą powiedzieć: tak, przyjmuję to, ponieważ pokrywa się z moim doświadczeniem.

    Nie odwrotnie: spróbuję się na tym wzorować...

     

  63. Monday, 02 July 2012, 13:18

    Dziekuję Pani Grażyno za to świadectwo.

    Był moment iż przy medytacji Ignacjańskiej usłysząłem w duchu słowa miłości i akceptacji - jestem pewny, że od Boga, strumienie łez, nieopisane pocieszenie, słowa na które naprawde długio czekałem, sam o tym nie wiedząc. Mija jednak czas, a cżłowiek znów pograza się czasem w samooskarżaniu i obniżaniu własnej wartoci ( mimo, że chyba się jednak rozwinąłem od tamtego czasu gdy słyszałem te słowa) nie wiem czy to sprawka złego, czy zwyczajnie naszej słabej ludzkiej natury, ale faktem jest iz dobrze jest czasem sobie przypomnieć jak bardzo Bóg nas akceptuje i kocha takimi jakii jesteśmy - ze wszystkimi swoii słabościami i niedoskonałościami. Tylko grzechu nie lubi - ale i to nie stanowi dla niego przeszkody, już dawno nas z grzechu odkupił. Grzech może jednak stanowić przeszkode dla nas, bo musimy jeszcze to odkkupienie przyjąć.

    pozdrawiam serdecznie ( PS nie wazne kto to powiedział, wazne że powiedział prawde :)

  64. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 14:27

    Grażyno - w ujęciu chrześcijańskim świadectwo pisane powinno być kompatybilne z życiem. Zdaje się, że taki jest sens początku 1 listu św. Jana. Tylko wtedy pisanie ma sens - i wcale nie chodzi tu o bycie bezgrzesznym czy bez wad. Czytam o życiu P. Tillicha i w związku z tym, to co pisze staje się niewiarygodne. Bezskuteczne. Tak samo (przechodząc na nasze katolickie podwórko) można wskazać na postępowanie niektórych hierarchów w sprawie np. tzw. "lustracji w Kościele" (czy "Krzyża" na Krakowskim Przedmieściu). Potem ci sami hierarchowie apelujący o pojednanie... no to po prostu słabe jest.

  65. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 14:41

    Mariuszu - dziękuję bardzo, bo przecież i Ty pięknie poświadczyłeś mówiąc: "Nie ważne kto to powiedział, ważne, że powiedział prawdę:)" - i to jeszcze z uśmiechem!

     

    P.S. Czy można zapytać na jakim etapie rekolekcji ignacjańskich aktualnie jesteś?

     

    Pozdrawiam serdecznie.

  66. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 14:53

    Jacku - kompatybilność świadectwa pisanego z życiem jest oczywiście podstawą wiarygodności, niemniej jednak, nawet nie mając możliwości  konfrontacji tego z osobą świadczącą, konfrontujemy jednak z własnym życiem - czyż nie?

    A poza tym nigdy nie możemy być pewni momentu, w którym dana osoba w wyniku rozwoju procesu nawrócenia, zmienia nie tylko poglądy, ale i postępowanie.

    W myśl zacytowanych w tym wpisie słów, człowiek zdolny do przyjęcia akceptacji ze strony Boga, staje się również zdolny do akceptacji bliźnich - nawet w ich błędach, które mogą przecież podlegać korekcie na zasadzie współdziałania wiernych w jednym Powszechnym Kościele.

     

  67. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 15:04

    Kiedyś było takie Forum Trzeźwości w Domu Podhalan w Ludźmierzu. Zjechali się przedstawiciele AA z całej Polski, a gościem był śp ks. prof J. Tischner. Mówił on w swoim stylu na temat trzeźwości - to była pierwsza połowa lat 50-tych. No i "stanął" mój znajomy, prostu góral z Nowego targu i mówi tak: "księżę profesorze, piyknie nom tutok godocie o trzyźwości, ale jak to jest, przecie wiadomo, że wy sami se lubicie popić... a mocie brata pijoka jakich mało w Łopusnej i Waksmundzie". A ksiądz Tischner (świętej pamięci oczywiście) odpowiedział: "Bo jo jest drogowskaz, coby wom droge wskazywać, ale drogowskaz nie musi iść tom drogą...". No to ja takiego filozofowania nie kupuję za dobrą nowinę ino za ściemnianie... Mniej więcej o to mi chodzi - Grażyno

  68. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 15:05

    lat 90-tych oczywiście

  69. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 15:18

    Jacek - wszyscy wiemy mniej więcej o co chodzi.

    Nie znam bliżej postaci księdza Tischnera, natomiast jeżeli chodzi o drogowskaz, to ten rzeczywiście nie musi się ruszać aby wskazywać drogę:)

     

     

  70. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 15:36

    I zamiast dyskutowac o tresci tego cytatu (który jest bardzo ciekawy), dyskutujecie o tym, czy autor jest be czy cacy. Rzeczywiście, trzeba chyba zaprzestac podawania nazwisk autorów przytaczanych cytatów. Pewnie wtedy niejeden oburzony "ortodoks" krytyk piałby z zachwytu...

  71. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 16:01

    No cóż - ja mam to skrzywienie, że nie czytuję pism anonimowych autorów, ani tym bardziej ich nie komentuję. W wyznawanych poglądach zawsze zwracam uwagę na osobę autora. I niespecjalnie jestem oburzony. Co do przykładu ks. prof Tischnera - wiele by trzeba o tym pisać. Jedno jest pewne - on nie był żadnym drogowskazem (zwłaszcza dla owych anonimowych alkoholików). Na tym polegało ściemnianie z jego strony, że on się UWAŻAŁ za drogowskaz. To chorobliwa wręcz oprzypadłość takich osób jak, np. Adam Michnik, ks. Czajkowski i jeszcze parę nazwisk można wymienić z najnowszej naszej historii

  72. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 16:07

    No i czytam w duchu "politycznej poprawności" taką informację o Tillichu: "Paul Tillich jest jednym z największych teologów protestanckich naszej epoki, jednym z tych, którzy nie wahali się dokonywać syntezy wiary chrześcijańskiej, pozostając jednocześnie w zgodzie z najbardziej autentycznymi wymaganiami współczesnych prądów filozoficznych." - czyli przekładając to na moje poglądy - należy on z natury rzeczy do grona superściemniaczy rzeczywistości pozornie z ducha chrześcijańskiego. Takie jest wyjściowe założenie i pewnie przy lekturze można by to na wiele sposobów ukazywać.

  73. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 17:32

    Marek2200

    No więc jadnak mamy kontynuację, zamioast szukać nowego "kiepskiego" świadka?

    Bardzo mi się spodobała Twoja spontaniczna reakcja na początku: "Tylko jak tu nie próbować, nie wykonywać, nie zamierzać"? - i stwierdziłeś, że jednak można i właśnie to robisz (w danym momencie, dokładnie w piątek o godz. 00:08.

    Czuję, że nie był to żart, chociaż godzina duchów (w zasadzie...)

     

  74. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 17:38

    Jacek - (do kom. 16:07)

    I tym się różni Schmidt od Tillicha, że jeden się waha, a drugi ni licha...

     

    Pozdrawiam z akceptacją - oczywiście :)

  75. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 18:07

    @Grażyna

    Napisałem, że próbuję. Nie jest to jednak takie łatwe. A "kiepskiego" świadka trzeba poszukac!

  76. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 18:08

    Może trochę szkoda, że w pewnym sensie zraziliśmy kolegę Ogorka, bo powiedział tu arcyciekawą rzecz:

    "Piękne słowa baaardzo podobne do powyższych, znajdziesz n.p. w tradycji buddyjskiej i weddyjskiej. Bardzo mądre i przekonywujące - zapewniam, bo czytałem, a wręcz studiowałem.

    Ale czy to jest DLA NAS właściwa droga"?

     

    Szanowny Ogorku - no jednak chyba nie dajmy się zwariować.

    Doświadczyć akceptacji i obecności Boga toż to podstawa wiary chrześcijańskiej, jak zresztą każdej innej.

    Uważam też w tym miejscu, że nie możemy odbierać prawa do podobnego doświadczenia ich boga buddystom, czy weddystom.

    Nie mówiąc już o tym, że protestanci to jednak chrześcijanie.

     

    Jeżeli nie widzisz przeszkód jako i ja nie widzę - zapraszam do dyskusji z powrotem.

     

    Pozdrawiam.

  77. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 18:24

    Marek - a w sprawie kolejnego "kiepskiego świadka" - oczywiście popieram!

  78. Zobacz profil KapitanNemo KapitanNemo napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 18:56

    Grażynko - na Twoje pytanie "Czy ktoś byłby skłonny uznać, że te słowa mógł wypowiedzieć katolik" odpowiem tak. Moją pewną wątpliwość wzbudziłaby pisownia "przez coś", a nie przez KOGOŚ. Drugie zastanowienie związane byłoby ze słowem akceptacja. Po katolicku powiedzielibyśmy: Bóg kocha cię, ale nie może zaakceptować złych czynów. Te dwie kwestie. Pozdrawiam!

  79. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 19:09

    Kapitanie - dziękuję bardzo i chyba rozumiem Twoje wątpliwości.

     

    Pozdrawiam serdecznie!

  80. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 19:57

    "Doświadczyć akceptacji i obecności Boga toż to podstawa wiary chrześcijańskiej, jak zresztą każdej innej. Uważam też w tym miejscu, że nie możemy odbierać prawa do podobnego doświadczenia ich boga buddystom, czy weddystom.Nie mówiąc już o tym, że protestanci to jednak chrześcijanie."

     

    Nasuwa się prosty wniosek, że w taki razie nie możemy ich ewangelizować, no bo jak, skoro twoim zdaniem ich doświadczenie równa się naszemu? Jezus sie na pewno przejęzyczył mówić cos tam o tym, aby iść i głosić ewangelię. Moze nie wiedział, ze hinduizm istniał już wówczas jakieś 2000-3000 lat...? 

     

    Poczatkowo myślałem, ze zamroczona ładnymi zdaniami kolegi protestanta, zacytowałas je, ale po prostu nie wiedziałas kogo cytujesz. Jednak wychodzi na to, ze ty rzeczywiście wiesz co robisz i stawiasz znak równosci, TAM GDZIE GO NIE MA.

     

    Niedługo bedziesz spokojnie mieszac jedno z drugim, nie widząc w tym nic złego. To myślenie, które prezentujesz doprowadziło kościoł niemiecki do stanu, w którym sie znajduje.

  81. Monday, 02 July 2012, 20:22

    Czytam, czytam i nie wiem co powiedzieć. Tyle tu kontrowersji w komentarzach, że mętlikku można dostać. Osobiście nie mam nic przeciwko mądrościom wypowiadanych przez "oderwanych braci", o ile wypowiedzi te nie godzą w nasze katolickie prawdy wiary.

  82. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:27

    Tylko nie googlać ;)

    "Istnieje stan odpoczynku w Bogu, stan całkowitego odpoczynku duchowej działalności, w którym nie czyni się planów, nie podejmuje się decyzji, nie tylko nic się nie czyni, ale i całą przyszłość oddaje się Bożej woli, «powierza się» całkowicie «przeznaczeniu». Ten stan, trochę znam, po tym jak doświadczenie, które przekracza moje siły, pochłonęły całkowicie moje duchowe energie i odebrały mi wszelką możliwość działania. Przyrównany do zatrzymania działalności z powodu braku naturalnej siły odpoczynek w Bogu jest czymś zupełnie nowym i nie do przezwyciężenia. Tamten był milczeniem śmierci, na jego miejsce wchodzi poczucie, że jest się strzeżonym, uwolnionym od wszelkiej troski, przymusu i odpowiedzialności za działanie. W miarę jak oddaję się temu uczuciu, stopniowo nowe życie zaczyna mnie wypełniać i, bez żadnego wysiłku ze strony mej woli, popychać w kierunku nowych przedsięwzięć. Ten napływ życiodajnej energii zdaje się pochodzić od działalności i siły, które nie są moje i który staje się we mnie czynny. Jedynym koniecznym wymaganiem tych nowych narodzin duchowych zdaje się być pewna zdolność przyjęcia, skoro ona opiera się na strukturze osoby, która wyjęta jest spod mechanizmów psychicznych."

  83. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:31

    Jaką religię/filozofię wyznawała ta osoba?

  84. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:33

    Drogi Ogorku, nie podsumowuj mnie, proszę.

    Miałam na myśli, że każdy doświadcza Boga na swój sposób i nikomu na pewno nie jest łatwo wyrzec się religii zaszczepionej przez rodziców.

    Ale ewangelizacji, w moim mniemaniu, to nie zaprzecza.

    Dziękuję za odezwanie się i dalszy udział w dyskusji.

     

    Pozdrawiam.

     

  85. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:37

    Kazimierz Wyszyński

    Dziękuję za zabranie głosu.

    "Braciom oderwanym" dostaje się tutaj przez przypadek:)

     

    Pozdrawiam.

  86. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:40

    Grzegorzh

     :) !!!

     

  87. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:45

    @Grażyna Sudoł Niestety, to chyba nie była filozofia optymizmu :)

  88. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 21:02

    @Grzegorzh

    To jakby opis chrześcijańskiej kontemplacji wlanej. Ale rzeczywiście, zastanawia mnie ten stan wyjęcia spod mechanizmów psychicznych.

  89. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 21:54

    A teraz coś dla @Jacka Schmidta - coś, co powiedział ktoś z Odnowy.

     

    "Nagle poczułem, że spada na mnie spokój. Ale nie taki zwyczajny, tylko majestatyczny. Myślę sobie: co to może być? Czy ten spokój działa na wszystkich, czy inni też tego doświadczają?

    (...) Miałem coraz głębszą świadomość, że ów niezwykły spokój przyniósł Ktoś, że jest to spokój Obecności. W pewnym momencie poczułem, że z okolic mojego serca tryska strumień wody. Myślę sobie: ze mną koniec. Muszę iść do psychiatry, wziąć jakieś tabletki, może mi przejdzie. Przez moment wpadłem w panikę. Wtedy przypomniałem sobie słowa Pisma Świętego: "Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza". Jestem zdrowy.

     

    Świadectwo to jest w internecie.

  90. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 01:05

    Jako odtrutka fragment Piusa X 14.  Takim jest, Czcigodni Bracia, modernista filozof. Teraz przechodzimy do modernisty, jako człowieka wierzącego.

    Jaka tego różnica między modernistą filozofującym a wierzącym? Różnica ta, że filozof przypuszcza wprawdzie rzeczywistość pierwiastka Bożego jako przedmiot wiary, lecz ta rzeczywistość znajduje się jedynie w duszy wierzącego, t.j. jako przedmiot uczucia i afirmacji, a wskutek tego nie przekracza zakresu fenomenów; gdy tymczasem modernista wierzący uznaje i ma za pewne to, iż rzeczywistość pierwiastka Bożego sama w sobie istnieje i nie jest wytworem wierzącego. Gdy zaś kto się go zapyta, na czym polega ta pewność, odpowie, że na osobistym każdego człowieka doświadczeniu.

    W czym choć odstępują od założeń racjonalistycznych, to jednak wpadają w błędy protestantów i pseudo-mistyków. Tak bowiem rozumują: w uczuciu religijnym - jeśli je głębiej zbadamy - wykryjemy łatwo pewną intuicję serca, przez którą człowiek bez żadnego pośrednictwa doświadcza rzeczywistości pierwiastka Bożego i w ten sposób powstaje pewność o istnieniu Boga, jak również o jego działaniu wewnątrz i na zewnątrz człowieka, pewność, która o wiele przewyższa wszelkie pewniki naukowe. I to jest owo prawdziwe doświadczenie, przewyższające wszelkie doświadczenie rozumowe.

    Przyczyną zaś tego, że czasami ci i owi - racjonaliści - pogardzają ową pewnością i przeczą jej istnieniu, jest to, że oni nie chcą stworzyć wokół takiej atmosfery duchowej, która jest niezbędną do wywołania doświadczenia. Według modernistów, gdy ktokolwiek to doświadczenie osiągnie, staje się prawdziwie wierzącym.

    Wszystkie religie są prawdziwe, ponieważ są one autentycznymi wyrazami różnych doświadczeń religijnych

    Jak to wszystko dalekie od nauki katolickiej! Już zarodki tych błędów widzieliśmy w błędach potępionych przez Sobór Watykański.

    Jak wszystko to wraz z powyższymi błędami prostą drogą prowadzi do ateizmu, o tym powiemy później. Tymczasem zaś należy zauważyć, że teoria o doświadczeniu religijnym, połączona z teorią symbolizmu, prowadzi do uznania wszelkiej religii nawet pogańskiej za prawdziwą. Czyż bowiem w każdej innej religii nie spotykamy tego rodzaju doświadczeń? Wielu się na to zgadza. A jeśli tak, to jakim prawem moderniści przeczą prawdziwości doświadczenia jakie znajdujemy np. w religii mahometańskiej; dlaczego prawdziwe doświadczenia mają być własnością jednych tylko katolików? I tu moderniści nie przeczą: jedni skrycie, inny otwarcie wyznają, że wszelkie religie są prawdziwe. Że inaczej myśleć nie można - to oczywista. Albowiem na jakiej podstawie mogą oni zarzucać tej lub owej religii fałsz, jeśli chcą zostać ze swoimi zasadami w zgodzie? Oto dlatego, że fałszywe jest albo uczucie religijne, albo forma przez umysł wytworzona. Otóż uczucie religijne jest zawsze jedno i to samo, choć niekiedy mniej lub więcej niedoskonałe; co zaś do formy, to aby była prawdziwą, wystarcza, iżby odpowiadała uczuciu religijnemu i człowiekowi wierzącemu bez względu na stopień jego umysłowego rozwoju. Co najwyżej, mogliby moderniści utrzymywać to jedno, że religia katolicka z pośród różnych religii ma więcej prawdy, gdyż jest żywotniejsza, i że zasługuje bardziej, niż inne, na miano chrześcijańskiej, gdyż lepiej odpowiada początkom chrystianizmu.

    Dla każdego jest to oczywiste, że takie wnioski a nie inne wynikają z powyższych przesłanek. Zadziwia szczególniej to, że są wierni a nawet kapłani, którzy choć brzydzą się tym wszystkim (tak chcemy wierzyć), to jednak postępują, jak gdyby to aprobowali. Albowiem nauczycielom tych błędów takie oddają pochwały, takie publiczne honory, że każdy łatwo może mniemać, iż te pochwały dotyczą nie tyle ludzi (choć może są i tacy), ile raczej błędów, które oni publicznie szerzą i starają się wszelkimi siłami rzucić w masy.

    Tradycja: przekazanie doświadczenia religijnego (jeśli religia żyje, to jest prawdziwą religią)

     15.  Jest jeszcze coś innego w tej nauce, co się całkiem sprzeciwia katolickiej prawdzie.

    W rzeczy samej, przenoszą oni teorię doświadczenia do Tradycji, wskutek czego Tradycja taka, jakiej się Kościół dotychczas trzymał, obraca się w niwecz. Moderniści bowiem rozumieją pod nazwą Tradycji udzielanie innym jakiegoś pierwotnego doświadczenia w postaci opowiadania przez pośrednictwo form intelektualnych. Dlatego też przypisują tej formie oprócz przymiotu przedstawienia tzw. reprezentacyjnego, także pewną władzę sugestywną. Ta ostatnia służy do tego, by w wierzącym podnieść uczucie religijne, może już wygasłe, by odnowić i ułatwić powtórzenie dokonanego już przedtem doświadczenia, by dalej, w niewierzącym zrodzić uczucie religijne oraz dokonać doświadczenia. W ten sposób doświadczenie religijne szerzy się łatwo wśród narodów nie tylko współczesnych przez przepowiadanie, ale też i przyszłych, już to przez książki, już przez tradycję ustną.

    To zaś komunikowanie doświadczenia niekiedy zapuszcza głębokie korzenie i żyje, czasami zaś natychmiast się starzeje i ginie. A żyć - to dowód prawdy dla modernistów, gdyż prawdę i życie uważają za jedno. Stąd znowu wnioskują: wszystkie religie, które trwają, są prawdziwe, bo nie żyłyby, gdyby nie były prawdziwymi.

    Stosunek między nauką a wiarą: jedna jest drugiej obca

     16.  Mamy tedy, Czcigodni Bracia, aż nadto danych, by poznać dokładnie, jaki stosunek ustanawiają moderniści między wiarą a nauką, rozumiejąc przez tę ostatnią także i historię.

    A najpierw, przedmiot wiary jest całkiem obcy dla przedmiotu nauki, jeden od drugiego zupełnie oddzielony. Wiara odnosi się tylko do tego, co nauka sama dla siebie uznaje za niepoznawalne. Stąd dla każdej osobne pole działania: nauka obraca się w świecie fenomenów, gdzie nie masz miejsca dla wiary; wiara przeciwnie, zajmuje się rzeczami boskimi, które nauka całkiem ignoruje. Przeto oczywiście, między wiarą i nauką nie może być nigdy starcia, bo, skoro każda pozostaje w swym miejscu ich drogi spotkać się nie mogą, ani też skrzyżować.

    A jeśliby kto zarzucił, że przecież zdarzają się w świecie widzialnym rzeczy, które wkraczają w dziedzinę wiary, jak np. człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, to temu przeczą. Bo, twierdzą oni, chociaż są to fenomeny, to jednak o ile są przeniknięte życiem wiary, oraz o ile przez tę wiarę zostały przemienione i odmienione wedle opisanego wyżej sposobu - są wyjęte ze świata zmysłowego i przeniesione do świata boskiego. Tak więc pytającemu dalej, czy Chrystus prawdziwie cuda zdziałał i przyszłość przejrzał w proroctwach, czy żył prawdziwie i wstąpił do niebios - tak pytającemu zaprzeczy nauka, potwierdzi wiara. Mimo to nie będzie między nimi walki ani sprzeczności: ten, co przeczy, to filozof mówiący do filozofów i rozważający Chrystusa jedynie w Jego rzeczywistości dziejowej; ten zaś, co twierdzi, to wierzący wśród wierzących, rozważający życie Chrystusowe, jako na nowo przeżywane przez wiarę i w wierze.

    Formuły wiary podporządkowane nauce: sprzeczność dla nauczania katolickiego

     17.  Sądziłby jednak mylnie ten, ktoby z tego wszystkiego wyprowadzał wniosek, że między nauką a wiarą nie ma żadnej zależności. Co do nauki - to tak; inaczej jednak rzecz się ma z wiarą, która ma ulegać nauce nie z jednego ale z trzech powodów.

    Pierwszy jest ten, że w każdym fakcie religijnym, z wyjątkiem rzeczywistości pierwiastka bożego i doświadczenia, które posiada o niej wierzący - wszystko inne, szczególniej zaś formy religijne, nie wychodzi z zakresu fenomenów, a więc nie jest wyodrębnione z dziedziny nauki. Może przeto wierzący usunąć się ze świata, jeżeli zapragnie; skoro jednak i jak długo pozostaje na świecie, nie może nigdy, czy chce, czy nie chce, wyzwolić się z pod praw, badań, sądów nauki czy też historii.

    Po wtóre, chociaż powiedziano, że Bóg jest przedmiotem jednej tylko wiary, to jednakże odnosi się to tylko do rzeczywistości boskiej, nie zaś do idei Boga. Idea bowiem Boga podlega nauce; gdyż rozwijając się w porządku logicznym, jak twierdzą, dosięga absolutu i ideału. Stąd filozofia czyli nauka poznawania idei Boga ma prawo ją miarkować w jej ewolucyjnym rozwoju lub poprawiać, o ile tego zajdzie potrzeba. Stąd wyrażenie modernistów, że rozwój religijny powinien się zgadzać z rozwojem moralnym i umysłowym, a nawet, jak naucza jeden z ich mistrzów, powinien im ulegać.

    Wreszcie, po trzecie, człowiek nie znosi w sobie żadnej dwoistości, dlatego też wewnętrzna konieczność pcha wierzącego do takiej wiary i nauki, iżby wiara nie odstępowała od pojęcia, jakie nauka podaje o wszechświecie.

    Okazuje się więc z tego, że nauka jest zupełnie niezależna od wiary, natomiast wiara, pomimo wszelkich tłumaczeń o jej odrębności od nauki, podlega najzupełniej tej ostatniej.

    To wszystko, Czcigodni Bracia, stoi w zupełnej sprzeczności z tym, co nam podał Nasz poprzednich, Pius IX, nauczając, że "filozofia w rzeczach należących do religii ma być służebnicą a nie panią, ma nie rozkazywać, w co trzeba wierzyć, ale rozumym posługiwaniem obejmować, nie dociekać tajemnic Bożych, ale je ze czcią i pokorą rozważać"11 . Moderniści ten porządek całkiem wywracają. Toteż do nich mogą być zastosowane te słowa naszego poprzednika Grzegorza IX, które odnoszą się do kilku ówczesnych teologów: "niektórzy wśród was, pociągnięci duchem próżności, usiłują przekroczyć granice wskazane przez Ojców Kościoła: naginając znaczenia Pisma świętego do doktryn racjonalistycznej filozofii, do pysznego okazywania swej wiedzy, ale nie ku pożytkowi słuchaczy... Uwiedzeni różnością błędnych doktryn, zamieniają niejako głowę na ogon, a królową usiłują poddać rozkazom służebnicy"12 .

    Dwulicowość modernistów

     18.  Jeszcze więcej światła rzuca na doktryny modernistów ich postępowanie, które jest najzupełniej zgodne z ich zasadami. Słuchając ich lub czytając, wydaje się, jakoby byli sami z sobą sprzeczni, chwiejni i niepewni. Tymczasem taktyka ta jest z góry nakreślona, a wypływa z ich założenia, iż wiara i wiedza są sobie zupełnie obce. Na niejedno zdanie w ich dziełach mógłby się śmiało każdy katolik pisać, ale wystarczy odwrócić kartę, a będzie się zdawało, że się czyta racjonalistę. Istotnie. Gdy kreślą dzieje, nie wspominają nawet o bóstwie Jezusa Chrystusa, a z ambon w świątyniach podnoszą je głośno. Jako historycy gardzą Soborami i Ojcami Kościoła; a przy wykładzie katechizmu cytują ich ze czcią należną. W egzegezie znowu odróżniają egzegezę teologiczną i pasterską od egzegezy naukowej i historycznej. Podobnie wychodząc z założenia, że nauka wcale nie zależy od wiary, gdy rozprawiają o filozofii, historii, krytyce, w przeróżny sposób - nie wstydząc się pod tym względem iść w ślady Lutra, zdradzają swą pogardę dla nauki katolickiej, Ojców Kościoła, Soborów powszechnych, dla najwyższego urzędu nauczycielskiego w Kościele; upominani i to, skarżą się, że się ich wolność krępuje. Wreszcie, wyznając zasadę, że wiara winna być podporządkowana nauce, otwarcie i przy każdej sposobności napadają na Kościół i oskarżają go o to, iż nie chce podporządkować swych dogmatów pod zdania filozofów i dopasować się w tym względzie do ich twierdzeń. To też usiłują odrzucić teologię dawniejszą a na jej miejsce chcą wprowadzić inną nowożytną, bardziej powolną mrzonkom filozofów.

  91. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 01:08

    Przepraszam że się tak wkleiło. Ale można spokojnie przeczytać. To fragment Pascendi domici gregis rozdział Modernista wierzący. Myślę że bardzo aktualne.

  92. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 08:12

    Polipid3

    A więc "żaba wyskoczyła z gara" aby poszukać odtrutki?

    Bardzo dziękuję. Myślę, że to powinno się tutaj znaleźć. Ważne i aktualne.

    Niech każdy rozważy według własnego sumienia.

     

    Pozdrawiam.

  93. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 08:58

    "Wreszcie, po trzecie, człowiek nie znosi w sobie żadnej dwoistości, dlatego też wewnętrzna konieczność pcha wierzącego do takiej wiary i nauki, iżby wiara nie odstępowała od pojęcia, jakie nauka podaje o wszechświecie.

    Okazuje się więc z tego, że nauka jest zupełnie niezależna od wiary, natomiast wiara, pomimo wszelkich tłumaczeń o jej odrębności od nauki, podlega najzupełniej tej ostatniej."

    Szczególnie ciekawy fragment. Akurat dzisiaj rano zastanawiałem się nad słowami "któryś jest w Niebie" - jak je dzisiaj interpretować?

    Te słowa korespondują trochę z tym tekstem Chcącego: LINK

  94. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 09:01

    Ujawnię może autora zacytowanego przeze mnie wsześniej tekstu. Napisała go Edyta Stein, jednak zrobiła to "w przedchrześcijańskim okresie" swojego życia: LINK " W jej dziełach pochodzących z okresu przedchrześcijańskiego znajdziemy świadectwa, które najwyraźniej dowodzą posiadania przez nią szczególnego doświadczenia Boga o charakterze mistycznym. Czy to jest możliwe poza kontekstem łaski chrztu św.?[...]"

  95. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 09:16

    W takim razie ja tez ujawnię, kto z Odnowy dał świadectwo dedekowane przeze mnie @Jackowi Schmidtowi.

    LINK

  96. Zobacz profil korek korek napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 10:18

    Pamiętajmy, że relacja z Bogiem jest DYNAMICZNA. To że Bóg akceptuje nas takich jakimi jesteśmy jest tylko PUNKTEM WYJŚCIA. Ponieważ Bó pragnie byśmy się upodobnili do Jezusa Chrystusa.

    .

    Natomiast aby zacząć podróż należy wiedzieć realnie, gdzie się znajdujemy na starcie, po to, by realnie zaplanować całą eskapadę. Bóg akceptuje nas w momencie startu. My również musimy siebie takich zaakceptować, ale nie po to by spocząć na laurach, ale aby wyruszyć w drogę.

    .

    Taka akceptacja siebie przez człowieka nazywa się POKORĄ. Nie należy jej mylić z małodusznością i lenistwem duchowym. Bóg może i chce zdziałać w nas cuda.

  97. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 10:35

    Grażyno - moim mentorem i kierownikiem duchowym wprowadzającym w arkana odnowy był swego czasu o. Joachim Badeni. On miał takie świadectwo własnie na temat strumieni wody żywej. Nie sprawdzałem w internecie kto jest autorem. Mnie nie bardzo interesuje cała dyskusja tu się tocząca poza wątkiem, aby słowo było zgodne ze świadectwem życia. Niech mowa wasza będzie tak - tak... Skoro ktoś apeluje o trzeźwość i wskazuje na jej wartość, a sam jest sybarytą i mocno popija - to ja tego nie akceptuję. W sobie też nie akceptuję. Dopowiem jedynie, że moje drogi z o. Joachimem rozeszły się w momencie, gdy (w pierwszej połowie lat 90-tych) uzdrawiał on za pomoca wahadełka i we współpracy z pewnymi ludźmi. Nie był bioenergoterapeutą, ale uważał energię Ducha... i tak dalej (nie bardzo mam czas teraz pisać)

  98. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 14:19

    @korek

    Bardzo dziękuję za niezwykle konkretny komentarz.

    Myślę dokładnie tak samo.

     

    Pozdrawiam serdecznie.

  99. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 14:23

    @ Jacek

    Nie sądziłam, że uda mi się aż tak trafić z dedykacją - tzn., że miałeś z o. Badenim tak osobistą relację. Ale on przecież już także zmienił pozycję.

     

    Pozdrawiam.

  100. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 18:47

    No tak, zmienił - na horyzontalną (pewnie by się teraz uśmiechnął:) Panie świeć nad jego duszą.

  101. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 19:05

    No i wyszedł nam czarny humor...

    Pozdrawiam z nadzieją, że nie pozostanie między nami jakiś uraz w związku z ostatnimi niefortunnymi raczej dyskusjami.

  102. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 07:18

    Korek - plus.

  103. Tuesday, 02 October 2012, 00:28

    Pani Grażyno, jadę na 1 tydzień obecnie, jestem dopiero po fundamencie. Przepraszam, że tyle trzeba było czekac na moją odpowiedź :) ale na frondę wchodze ostatnio okazjonalnie. pozdrawiam 

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.