- O kowboje! - powiedział mój starszy syn, zobaczywszy na ekranie komputera najnowszy hit YouTube. Ponieważ w filmie tym nie ma przemocy, nie widziałem powodu, by mu go zabraniać . Wręcz przeciwnie: każdy rodzic powinien obejrzeć klip, który cieszy się rosnącą sławą i aprobatą oglądających. Cóż to za tajemniczy film? Western? Nowa hollywoodzka sieczka o Dzikim Zachodzie? Ależ gdzie! To proza życia, ukazująca zawiedzionego ojca dającego na oczach świata nauczkę rozkapryszonej i niewdzięcznej nastolatce.
Tommy Jordan z Północnej Karoliny publicznie zabrał głos po tym, jak jego córka skarżyła się na Facebooku, jak ciężkie ma życie i jak to jej rodzice zmuszają ją do niewolniczej wręcz pracy w domu. W pełnym agresji, pogardy i wulgaryzmów wpisie adresowanym do rodziców (jednak zapisanym w programie tak, by oni sami nie byli w stanie go przeczytać) opisuje, jak to musi sprzątać, prać, robić kawę, ścielić łóżka i zamiatać podłogę, przez co nie ma już siły na życie i kładzie się spać o 22:00. Wygraża, że w przyszłości, gdy mogliby tego wymagać, rodzice nie będą mogli liczyć na jej pomoc, a jeśli jeszcze raz ktoś poprosi ją o zrobienie kawy, zwariuje.
Po przeczytaniu wpisu do kamery, ojciec punktuje każdy w nim zawarty argument. Z niedowierzaniem odnosi się do oskarżeń córki, której dopiero co skończył się szlaban za inne wybryki. Zauważa, że w porównaniu z jego nastoletnim życiem, ona prowadzi żywot księżniczki. wprowadził się z domu, miał dwie prace, chodził do szkoły i działał jako strażak-ochotnik. Największe wrażenie na nim zrobiło żądanie córki zapłaty za wypełnianie obowiązków. Tego pojąć nie jest w stanie.
W pewnym momencie ojciec wstaje, oznajmia, że miarka się przebrała, a córeczka najwcześniej zobaczy komputer w college'u, jeśli go sobie kupi.
- To twój laptop - mówi, - a to moja .45.
Po wymierzeniu broni w leżący na trawie komputer, wystrzeliwuje 9 naboi, jeden z nich na specjalne życzenie matki.
Film ten zrobił na mnie duże wrażenie. Podziwiam spokój ojca, bo sam wiem, jak trudno jest opanować emocje, gdy coś dotyka mnie osobiście, wystawiając moje dobre imię na szwank. Przede wszystkim jednak podziwiam poczucie wolności ojca, który decyduje się na taki ruch. Współczesność chroni prawo dziecka do nieskrępowanej wolności, utrudniając jednocześnie, o ile nie uniemożliwiając, proces wychowawczy założony przez rodziców. Wydaje się jednak, że w pewnych środowiskach, społecznościach czy narodach, przywiązanie do wolności w republikańskim jej znaczeniu jest na tyle silne, że rodzic może nawet - o, zgrozo - posunąć się do zastrzelenia nieprzyjaciela dziecka, jakim jest jego komputer.
Komentarze pod filmem przede wszystkim wspierają decyzję ojca, piętnując rozkapryszenie dzisiejszych nastolatków, nieprzyzwyczajonych do pracy cięższej niż wstawanie rano i zdążanie na autobus. Pan Jordan wydaje się stawać w imieniu wszystkich rodziców walczących o swoje dzieci. Fakt, strzelanie do laptopa dziecka na pierwszy rzut oka może wydać się kuriozalne, o ile nie szalone, jednak czy w perspektywie zagrożenia, nie chcielibyśmy bronić naszych dzieci za wszelką cenę?
Link do video: http://youtu.be/kl1ujzRidmU
Friday, 02 November 2012, 18:23
Friday, 02 November 2012, 18:31
Friday, 02 November 2012, 18:36
Friday, 02 November 2012, 18:36
Friday, 02 November 2012, 18:49
Friday, 02 November 2012, 19:34
Friday, 02 November 2012, 20:34
Friday, 02 November 2012, 21:04
Friday, 02 November 2012, 22:27
Sunday, 02 December 2012, 11:29
Sunday, 02 December 2012, 18:18