Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Wspólnota Marto. Zaczynamy.

kategoria: Akcja

Dodano: Friday, 18 February 2011, 06:53

W najbliższą niedzielę, 20 lutego, mija 90. rocznica śmierci Hiacynty Marto. W tym dniu Kościół wspomina rodzeństwo Marto, błogosławione dzieci Hiacyntę i Franciszka. A my zaczynamy naszą wspólnotę, Wspólnotę Marto.

 

Po moich poprzednich wpisach na jej temat kilka osób skomentowało je słowami, że choć podoba im się pomysł Wspólnoty, warunki, jakie przedstawiłem są zbyt trudne, by  mogli się przyłączyć. Chciałbym dziś zachęcić ich, i wszystkie inne osoby, by przemyślały to jeszcze raz. Jest bowiem tylko jeden konkretny wstępny warunek przystąpienia do Wspólnoty: Miłość do naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

 

Oczywiście chodzi tu o pewien radykalizm. Chodzi o poważne podejście do wiary. Chodzi o naśladowanie Hiacynty i Franciszka. Jednak to każdy sam musi ustalić co dla niego jest tym radykalizmem. Każdy sam musi się określić, czy rzeczywiście naprawdę kocha. Czy rzeczywiście naprawdę chce coś zmienić w swoim życiu i w otaczającym nas świecie.

 

Dzięki bezinteresownej pomocy życzliwych osób powstała już strona naszej wspólnoty, www.WspolnotaMarto.com. Do niedzieli powinien być gotowy formularz zgłoszenia. Serdecznie zapraszam. Bóg nas potrzebuje. Bóg Was, Ciebie potrzebuje. Szaleńców bożych. Bo ile jest warta wiara, jeżeli nie tylko nie jesteśmy gotowi dla niej umrzeć, ale nawet dla niej żyć?  Zróbmy coś pozytywnego. Każdy z nas to może uczynić.

 

Bądźcie też, proszę, ambasadorami Wspólnoty. Wspomnijcie o niej znajomym, może księdzu w Waszej parafii. Może artykuł w gazetce parafialnej? Jeżeli ta idea wydaje się Wam potrzebna i pożyteczna, przekażcie tę wiadomość dalej. Z góry serdecznie dziękuję.  I bardzo proszę o modlitwę. O to, by nami kierował Duch Święty i by nam dał kierownika duchowego.

 

I pamiętajmy o tych słowach naszego Pana, Jezusa Chrystusa:

Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! (Ap. 3, 15-19)

Niech one będą nam wskazówką. Zapraszam do Wspólnoty! I wszystkim za modlitwy i za wszelką pomoc serdecznie dziękuję.

Odsłon: 959



Komentarze: 24

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 10:20

    Zycze duzo sukcesu w budowie wspolnoty i absolutnej radykalnosci.

    Nawiasem mowiac, co za wspanialy pomysl - zalozenie Wspolnoty...

    Moze sobie kiedys go skopiuje....

    .

    Kurka wodna, im wiecej o nim mysle, tym bardziej jestem przekonany...

    Znajoma, ktora juz odeszla do Pana, zdecydowala sie w wieku chyba 70 lat sprzedac dom, rozdac pieniadze dzieciom, a sama wstapila do Wspolnoty w Irlandii, gdzie sie glownie modlila o zaprzestanie walk pomiedzy frakcjami protestanckimi i katolickimi. Nawet ja dwa razy odwiedzilem...

  2. Friday, 18 February 2011, 11:37

    Witaj Hiobie.

    Dopiero teraz trafiłam na info., że chcesz utworzyć wspólnotę.

    Przeczytałam Twoje poprzednie wpisy i mam jedno pytanie.

    1. Co wspólnota Marto wnosi nowego do Kościoła?

    Uważam, że kopiowanie wspólnot nie ma sensu na dłuższą metę. Trzeba tworzyć takie organizacje, ruchy, wspólnoty, które wnoszą jakąś pewną nowość.

    Ja nie wyłapałam za bardzo tego novum, które pewnie popchnęło Cię w kierunku zainicjowania tej wspólnoty.

    Dzięki wielkie za odpowiedź. Pozdrawiam!

  3. Friday, 18 February 2011, 11:38

    ps. ogromnym skarbem w Kościele są ludzie, którzy otwierają się na Ducha Św.

    :)

    cieszy fakt, że tacy ludzie są również na FF.

  4. Zobacz profil Ethelred Ethelred napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 11:57

    "które wnoszą jakąś pewną nowość" - każda wspólnota wprowadza coś nowego choćby dlatego, że są inni ludzie i inne okoliczności. Ale po co w każdej parafii miałoby istnieć coś zupełnie innego? Jak by się wówczas dało ogarnąć takie zróżnicowanie wewnątrz Kościoła? Powstałby wielki chaos.

    *

    Zresztą, jak dla mnie, wspólnota Hioba i tak wygląda oryginalnie, bo się z podobną nie spotkałem.

  5. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 14:42

    +++

  6. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 16:26

    Drogi Hiobie !

    Zastanowię się głęboko i odezwę się w niedzielę.

    Z Bogiem !

  7. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 17:46

    Ogorek, zapraszamy. Piszesz: "Nawiasem mowiac, co za wspanialy pomysl - zalozenie Wspolnoty...

    Moze sobie kiedys go skopiuje...."

    .

    -Najdziwniejsze jest to, że najbardziej mnie to zaskoczyło. To nie było jakoś planowane i jakby mnie ktoś zapytał jak do tego doszło, nie potrafiłbym chyba odpowiedzieć. To się naprawdę po prostu "stało".

    .

    Talka: "Co wspólnota Marto wnosi nowego do Kościoła?

    Uważam, że kopiowanie wspólnot nie ma sensu na dłuższą metę. Trzeba tworzyć takie organizacje, ruchy, wspólnoty, które wnoszą jakąś pewną nowość.

    Ja nie wyłapałam za bardzo tego novum, które pewnie popchnęło Cię w kierunku zainicjowania tej wspólnoty."

    .

    -Nie do końca się z Tobą zgadzam, Talko. Wręcz uważam, że największym problemem niektórych wspólnot jest to, że coś nowego wnoszą do Kościoła. Oczywiście nie ma nic złego w nowych formach, w nowym podejściu do pewnych spraw, ale sama Ewangelia musi pozostać bez zmian.

    Ja w ogóle nie zrobiłem tego z rozmysłem, zastanawiając się, czy to coś nowego wnosi, czy nie. To, co powstało, wynikło z potrzeby mojego serca. Widzisz, ja jestem członkiem Knights of Columbus, Rycerstwa Niepokalanej, byłem na spotkaniu Opus Dei, ale...

    Ja nie mogę uczestniczyć w spotkaniach, które są "w pierwszą i trzecią środę miesiąca". Nie odpowiada mi specjalnie też forma spotkań Knightów. To nie krytyka, robią kapitalną robotę, ale moja duchowość jest inna i te "socjalne spotkania", przy piwku i grillu, choć ważne dla budowania wspólnoty nie są czymś, gdzie ja się dobrze czuję.

    Nie ukrywam też, że to Fronda stała się jakąś inspiracją, może nawet podświadomą dla naszej wspólnoty. Ja zupełnie inaczej widzę moją rolę w Dziele Bożym, w pomocy Panu, niż to, co tu "serwują" niektórzy chrześcijanie. I zamiast dyskusji z nimi wolę pokazać jak powinniśmy postępować.

    _____________

    God loves you

  8. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 17:58

    Talko, zabrakło mi miejsca... :-D Pewnym novum będzie tu "wirtualność Wspólnoty" z założenia. I choć być może kiedyś powstaną jakieś grupy przy parafiach, to nie jest to konieczne. To jest wspólnota także dla tych, dla których komputer jest tak powietrze, jak poranna kawa, jak ręka, bez której trudno żyć.

    Poza tym zawsze warto przypominać o pewnych rzeczach. Stare wspólnoty tracą często z czasem ten wigor i zapał, jakie miały w początkach swej działalności. Stają się skostniałe, zamknięte w sobie, a czasem zapominają czym był charyzmat ich założyciela. Dlatego dobrze jest te skorupy rozbijać i wprowadzić trochę życia.

    .

    Poza tym... ja po fakcie dorabiam jakieś wytłumaczenie, które wcale nie jest tu potrzebne. Sama Wspólnota po prostu przypomina to, o co nas prosiła Maryja w Fatimie. Wspólnota przypomina i zachęca, by Ją, Maryję, rzeczywiście wysłuchać i spróbować żyć tak, jak żyli Hiacynta i Franciszek. Przynajmniej w jakimś stopniu.

    .

    Ethelred, Szara Eminencjo, jak nie Wy, to kto?

    _____________

    God loves you

  9. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 20:31

    Talka, jeszcze coś. Szukając więcej informacji na temat prywatnych ślubów zawędrowałem na stronę Wspólnoty Rodzin Mamre i zobaczyłem ich regułę. Tam znalazłem odpowiedź na Twoje pytanie. Przynajmniej częściową.

    .

    Nasza wspólnota jest bardzo prosta. Chodzi o pewne zobowiązanie się. Wewnętrzne, we własnym sercu. nie mamy kandydatów, wtajemniczeń pierwszego stopnia, ani żadnego innego stopnia. Nie mamy animatorów, ani ewangelizatorów, ani proroków. Chodzi o ofiarowanie czegoś Jezusowi, przez ręce Maryi. Tak, jak to zrobiły dzieci Marto.

    .

    Wytłumaczenie czym jest prywatny ślub tutaj: LINK

    _____________

    God loves you

  10. Friday, 18 February 2011, 21:13

    Hiobie, dzięki wielkie za szerokie rozwinięcie swojej myśli.

    Wreszcie rozumiem :) widzisz gdzieś mi umknęło (może przez ostatnie nieprzespane noce i fakt, że chodzę nieprzytomna ;)), że jest to wspólnota oparta na ludziach działających w wirtualnym świecie - to jest dosyć duża nowość i myślę, że trafiająca w sedno dzisiejszych czasów - skomputeryzowanych :)

    .

    W pojęciu "kopiowanie" i "novum" nie chodziło mi o to, że dana wspólnota powinna wnosić coś nowego w Objawienie. Nie, nie, nie :) chodziło mi o to, że fajnie by było, gdyby nowa wspólnota akcentowała coś nowego, coś o czym żadna inna wspólnota nie mówi. Np. istnieją wspólnoty zakonne, niehabitowe. Niby jeden założyciel, myśl podobna, ale jednak każda z tych wspólnot akcentuje inną tajemnicę i wokół tej tajemnicy rozwija swój charyzmat: są siostry od Aniołów, od Oblicza Jezusa, Sługi Jezusa, itd. Tu niepowtarzalność jest wartością i aktualizacją pewnych prawd. I w tym znaczeniu powstawanie 10 nowych wspólnot (pod względem założyciela, nazwy, przy tych samych założeniach) mówiących o miłosierdziu Bożym uważam za zbyteczne, bo przypomina mi to mnożenie bytów na siłę, ale to tylko moje zdanie.

  11. Friday, 18 February 2011, 21:14

    .

    W takim razie mam inne pytanie :)

    Czy nie masz obaw przy tworzeniu wspólnoty o pięknych założeniach, aczkolwiek wspólnoty nie zmaterializowanej, czyli bez konkretnego miejsca spotkań, bez konkretnych warunków (jak sam piszesz), itp., że przy bardzo łatwej możliwości wstąpienia do niej i trudnej weryfikacji członków, jak i późniejszego wzajemnego formowania się (no bo jak i czy w ogóle chciałbyś sprawdzić, że wspólnota dojrzewa, rozwija się, czy też stoi w miejscu?) przekształci się ona we właśnie "wirtualnych członków", którzy choć zdeklarowani X miesięcy temu nie mają już z nią wiele wspólnego? Pytam, bo jest to bardzo duże i ważne przedsięwzięcie, a jestem ciekawa takich szczegółów :)

    No i czy wspólnota miałaby jakiegoś kapłana czuwającego nad formacją członków?

    .

    Przepraszam jeśli pytania Cię męczą, ale jestem z natury ciekawska ;) a sama idea bardzo mnie zaskoczyła i chciałabym wiedzieć nieco więcej :)

    Pozdrawiam!

  12. Friday, 18 February 2011, 21:18

    ps. a i jeszcze jedno! Jak miałaby wyglądać formacja? Czy byłaby to kwestia indywidualna każdego członka, zależna od jego sumienia i zaangażowania w życie parafii? Czy też byłaby kierowana odgórnie przez np. przesyłane na stronę wspólnoty jakieś teksty do rozważenia, jakieś intencje miesięczne do omodlenia, czy też przez wspólną godzinę modlitwy wspólnoty, każdego dnia, itp.

    ?

    :))

  13. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 22:18

    Talko, zadajesz bardzo konkretne i według mnie bardzo potrzebne pytania.

    Kiedy parę dni temu pisałem, że obawiam się wstępować do takiej wspólnoty, chyba chodziło mi także o to, że nie bardzo wiem, do czego się zobowiązuję.

    .

    Hiobie, myślę, że prywatny ślub to dobry pomysł.

    Wymóg miłości do Jezusa jest oczywisty, ale to za mało do założenia wspólnoty - przecież taka wspólnota już jest - to Kościół. Na podstawie tego kryterium powinniśmy "wciągnąć" do wspólnoty wszystkich chrześcijan :)

    Także wymóg "radykalizmu" jest mało uchwytny. Poza tym uczucia wietrzeją i jeśli nie ma za nimi postanowień - niewiele zostaje.

    .

    Talka podała ciekawy pomysł z modlitwą o konkretnej godzinie. Jest pewna trudność ze strefami czasowymi, ale pomysł podoba mi się bardzo.

    .

    Może deklarując udział we wspólnocie, powinniśmy się podjąć jakieś minimalne, "progowe" zobowiązania. Nie za wysokie, żeby każdy był w stanie je wypełnić, ale żeby to już był konkret, powiększający "pulę dobra".

    Na przykład codzienna modlitwa w intencji nawrócenia grzeszników ( choćby krótka, ale codzienna), cotygodniowy post ( też każdy sobie ustali formę) i comiesięczna jałmużna na jakieś dobre dzieło ( bo ja na przykład dochody mam raz w miesiącu).

    Z jednej strony jest konkretne zobowiązanie, z drugiej strony jego ciężar każdy sobie ustali sam. Ale tak, czy inaczej, jakieś owoce będą, i to od razu.

    .

    A co do formy działania: rzeczywiście nie słyszałem jeszcze o wspólnocie o zasięgu bądź co bądź międzykontynentalnym, której środowiskiem naturalnym jest internet. To JEST nowy element !

    .

    Pozdrawiam !

  14. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 22:23

    Fronda też jest taką wspólnotą :))

    Nie oznacza to, że neguję wartość Twojego pomysłu, Hiobie.

    Daj mi czas do niedzieli na zastanowienie się.

  15. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 22:24

    Ale Fronda do niczego nie zobowiązuje.

  16. Zobacz profil Ethelred Ethelred napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 22:51

    @ Hiob

    "Ethelred, Szara Eminencjo, jak nie Wy, to kto?" - miło, że tak piszesz, ale na mnie na razie nie możesz liczyć w tej sprawie. Przykro mi :-(

  17. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 23:01

    Talka: "Czy nie masz obaw przy tworzeniu wspólnoty o pięknych założeniach, aczkolwiek wspólnoty nie zmaterializowanej, czyli bez konkretnego miejsca spotkań, bez konkretnych warunków (jak sam piszesz), itp., że przy bardzo łatwej możliwości wstąpienia do niej i trudnej weryfikacji członków, jak i późniejszego wzajemnego formowania się (no bo jak i czy w ogóle chciałbyś sprawdzić, że wspólnota dojrzewa, rozwija się, czy też stoi w miejscu?) przekształci się ona we właśnie "wirtualnych członków", którzy choć zdeklarowani X miesięcy temu nie mają już z nią wiele wspólnego?"

    .

    -Tego nie wiem. To zależy też czy Wspólnota będzie miała dziesięciu członków, czy dziesięć tysięcy. Jeżeli się rozwinie, będziemy się rozwijać wraz z nią. Być może będą potrzebni inni liderzy, wspomagający słabszych. Zobaczymy. Scott Hahn często powtarza: "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swych planach".

    A weryfikował będzie każdego Bóg. On jest naszym sędzią. Poza tym nie bardzo się obawiam, by ktoś przystąpił do Wspólnoty "z niskich pobudek", czy próżności, bo Wspólnota nic "po ludzku" nie daje. Gdy ktoś chce do nas przystąpić, rozumie, że to droga trudna, wymagająca i na dodatek drażniąca złego, więc należy się spodziewać, że i on będzie warczał i mieszał.

    .

    Talka: "No i czy wspólnota miałaby jakiegoś kapłana czuwającego nad formacją członków?"

    .

    -Mam nadzieję. Mam nadzieję, że Duch Święty nam kogoś takiego da. Modlę się o to.

    .

    Talka: "Przepraszam jeśli pytania Cię męczą, ale jestem z natury ciekawska ;) a sama idea bardzo mnie zaskoczyła i chciałabym wiedzieć nieco więcej :)"

    .

    - Jest mi bardzo miło, że pytasz, tym bardziej, że Twoje pytania są ważne. Twoje pytania pomagają mi także sprecyzować i przemyśleć pewne rzeczy.

    _____________

    God loves you

  18. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 23:16

    Talka: "Jak miałaby wyglądać formacja? Czy byłaby to kwestia indywidualna każdego członka, zależna od jego sumienia i zaangażowania w życie parafii? Czy też byłaby kierowana odgórnie przez np. przesyłane na stronę wspólnoty jakieś teksty do rozważenia, jakieś intencje miesięczne do omodlenia, czy też przez wspólną godzinę modlitwy wspólnoty, każdego dnia, itp?"

    .

    - Myślę, że musiała by być jakaś forma formacji poprzez Wspólnotę. Z pewnością byłoby to coś w rodzaju moich tekstów na blogu. Także indywidualne rozmowy. Myślimy o osobnym forum, tylko dla członków Wspólnoty. Z pewnością początkowo ja byłbym kimś w rodzaju lidera, ale jeden Bóg wie, kto i jak szybko mnie zastąpi. Jak to pochodzi od Ducha Świętego, On zawsze znajdzie odpowiednie osoby.

    Oczywiście to nie byłoby "zamiast". Uczestnictwo, aktywne uczestnictwo w parafiach jest z pewnością zalecane. Np. Wspólnota ma między innymi za cel wspomaganie kapłanów modlitwą, ale oni potrzebują także konkretnej pomocy.

    Jednak wspólnota ta z założenia nie jest dla "przedszkolaków". Nie znaczy to, że nie jest dla dzieci, Hiacynta i Franciszek nie byli siwymi starcami. Ale czasem dzieci są znacznie dojrzalsze od nas, bo przyjmują wszystko po prostu. Dla nich tak znaczy tam, a nie - nie. Jednak z wiekiem my czasem odchodzimy do tego i zajmuje nam całe lata, by stać się znowu takimi, jak dzieci.

    .

    Geoffrey, ślub prywatny to troszkę mylące określenie, ale nie do końca. Chodzi o to, że to nie są śluby takie, jak w zakonach, ale takie, jak w "oficjalnych Wspólnotach". Ten artykuł, do którego podałem wyżej link dobrze to tłumaczy. Na naszej stronie też już jest: LINK

    _____________

    God loves you

  19. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 23:34

    Geoffrey: "Wymóg miłości do Jezusa jest oczywisty, ale to za mało do założenia wspólnoty - przecież taka wspólnota już jest - to Kościół. Na podstawie tego kryterium powinniśmy "wciągnąć" do wspólnoty wszystkich chrześcijan :)"

    .

    - Oczywiście. I tak kiedyś było. A przynajmniej tak nam się wydaje, choć z drugiej strony... Gdy czytamy listy do kościołów, jakie dyktował Pan Jezus św. Janowi podczas Objawienia, to widać, że nie do końca to prawda. Od początku był problem z tą miłością, z letniością wiary, z ortodoksją.

    .

    Geoffrey: "Także wymóg "radykalizmu" jest mało uchwytny. Poza tym uczucia wietrzeją i jeśli nie ma za nimi postanowień - niewiele zostaje."

    .

    - Dlatego te postanowienia muszą być. I prywatne śluby nie oznaczają, że są jakieś mniej ważne. Złamanie ich ciągle jest grzechem, choć Prawo Kanoniczne uczy, że nie jest to grzech ciężki. A radykalizmu po prostu nie da się zdefiniować. Tu przykładem muszą być Hiacynta i Franciszek. A jak to "przełożyć" na nasze życie, każdy sam musi wymodlić.

    Mam nadzieję, że będziemy mieli dobrego kierownika duchowego, który nam wszystkim pomoże to rozeznać i nas będzie prowadził i zachęcał do tego radykalizmu. :-D

    .

    Geoffrey: "Talka podała ciekawy pomysł z modlitwą o konkretnej godzinie. Jest pewna trudność ze strefami czasowymi, ale pomysł podoba mi się bardzo."

    .

    - "Godzina Miłosierdzia" jest zawsze o 15, nie o 15 w Palestynie, więc to nie jest tak duża trudność. Bóg jest poza czasem, więc dla Niego to zawsze będzie "teraz", niezależnie od tego, kiedy będziemy się modlili.

    Mnie jednak nie bardzo przekonuje taki pomysł, bo zawsze zapominam o takich rzeczach. Prowadzę zwariowane życie, śpię w dzień, jadę w nocy, przejeżdżam w dwa dni trzy strefy czasowe i nie pamiętam wielu spraw. Obawiam się, że ja sam byłbym tym, który by się nie wywiązywał z tego postanowienia.

    __

    God loves you

  20. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 18 February 2011, 23:45

    Geoffrey: "Może deklarując udział we wspólnocie, powinniśmy się podjąć jakieś minimalne, "progowe" zobowiązania. Nie za wysokie, żeby każdy był w stanie je wypełnić, ale żeby to już był konkret, powiększający "pulę dobra".

    .

    - Tylko jakie? Określenie takiego progu zawsze jednych odstraszy, innych rozśmieszy i pokaże im, że to zabawka w piaskownicy, a nie poważne wyzwanie. Bardzo trudno tu coś narzucić z góry. Widziałeś reakcje na mój pierwszy wpis o Wspólnocie. Nic tam nie było konkretnego, a już były obawy...

    Myślę, że nie da się przekroczyć tego "odrobinę więcej miłości". To musi być wyzwanie, ale wyzwanie dla każdego z nas. I dla każdego jest ono inne.

    Przecież jeżeli oszukamy kogoś, to co najwyżej siebie i Pana Boga. Nie mnie, hioba. Ja tu nie będę nikogo sądził. Najwyżej zachęcał i radził.

    .

    Geoffrey: "Na przykład codzienna modlitwa w intencji nawrócenia grzeszników ( choćby krótka, ale codzienna), cotygodniowy post ( też każdy sobie ustali formę) i comiesięczna jałmużna na jakieś dobre dzieło ( bo ja na przykład dochody mam raz w miesiącu)."

    .

    -Ale takie warunki już istnieją. Pisałem o nich i są one wyszczególnione w "Naszej Regule" LINK

    .

    Geoffrey: "A co do formy działania: rzeczywiście nie słyszałem jeszcze o wspólnocie o zasięgu bądź co bądź międzykontynentalnym, której środowiskiem naturalnym jest internet. To JEST nowy element!"

    .

    - Musisz kiedyś zajrzeć do mojej ciężarówki, jak jedziemy. tu się dzieje wiele nowych rzeczy. Ale pewnie to już robiłeś, więc wiesz, że czasem mamy bardzo poważne dyskusje międzykontynentalne. Ale to już zupełnie inna rzecz, nie związana ze Wspólnotą. Albo to jest "inna wspólnota", gdzie wyzwaniem bywa czasem, by nie kląć i nie bluźnić.

    _____________

    God loves you

  21. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 19 February 2011, 03:17

    SzEm: "Fronda też jest taką wspólnotą :))

    Nie oznacza to, że neguję wartość Twojego pomysłu, Hiobie.

    Daj mi czas do niedzieli na zastanowienie się."

    .

    -To musi być w Twoim sercu. Masz czas do zastanowienia się do końca życia, nie do niedzieli. Tu nie chodzi o zrobienie czegoś dla mnie, ale o odpowiedź Maryi i Jezusowi. jeżeli słyszymy Ich wołanie.

    .

    Wspólnotą jest też np. moja wirtualna ciężarówka. Czasem mam setkę pasażerów. Ale to są ludzie "przypadkowi". Piszę z cudzysłowie, bo wiem, że nie są tam przypadkiem, ale to są ludzie często niewierzący. Nie dalej jak wczoraj mnie ktoś zbluzgał ordynarnie, pisząc w shoutboxie:

    .

    "Hiob ty spocony skur*** z tira , j** sie z tym swoim wąsem durniu . Wyp**** na Alaske pie**** katoliku jak ci się..." itd, itp.

    .

    Ten akurat wyleciał z forum, ale on ilustruje środowisko, do którego chcę dotrzeć. Tworzymy przedziwną wspólnotę, od takich, jak ten, po ludzi, od których uczę się wiary.

    .

    Fronda jest też troszkę takim miksem. Są tu cudowne osoby, ale są też prawdziwi faryzeusze. To oni dali mi natchnienie... :-D

    .

    Wspólnota ma służyć. Służyć Urbanom, Michnikom i hiobom, czyli wszystkim grzesznikom. Ma być wspólnotą ludzi, którzy są gotowi raczej pościć o chlebie i wodzie za ich nawrócenie, niż pisać tysięczny komentarz o tym, gdzie powinni oni się udać, a wraz a nimi wszyscy ci, co nawet z nimi rozmawiają. Raczej modlić się za księży i biskupów, niż ich krytykować i oceniać.

    .

    Ethelred: "Ethelred, Szara Eminencjo, jak nie Wy, to kto?" - miło, że tak piszesz, ale na mnie na razie nie możesz liczyć w tej sprawie. Przykro mi :-("

    .

    - Niech Ci nie będzie przykro. I nie chcę, by ktokolwiek rozbił to dla mnie, czy z mojej namowy. W Fatimie były dziesiątki dzieci, Maryja zawołała trójkę. Jak ktoś nie słyszy wołania, to nie jest to Wspólnota dla niego.

    _____________

    God loves you

  22. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Saturday, 19 February 2011, 11:42

    Hiobie, dziękuję za wyjaśnienia.

    Pisałeś, że pomysł Wspólnoty Marto powstał pod wpływem chwili, spontanicznie. Ale widzę, że jest on już porządnie przemyślany i przemodlony.

    .

    Nie wiem jeszcze, czy słyszę wołanie, ale mogę napisać, co mnie osobiście podoba się w tym dziele.

    .

    Po pierwsze - może paradoksalnie - że "nie wnosi niczego nowego" nie jest "przekombinowane". Opiera się dokładnie na tym, co proponuje Kościół: modlitwie, poście i jałmużnie - trzech głównych dobrych uczynkach.

    .

    Po drugie - patroni Wspólnoty. Myślę, że ludziom, takim jak ja, którzy mają spory zasób wiedzy o świecie i o teologii, dobrze jest czasem przypomnieć, że to nie od wiedzy zależy ich Zbawienie. Jak widać po niektórych dyskusjach na Frondzie, wiedza często przeszkadza, prowadzi do pychy, do "ja wiem lepiej", z którego trudno zrezygnować.

    Hiacynta i Franciszek byliby dobrymi patronami nawet dla Frondy. Można powiedzieć, że ich postawa uczy pokory, ale ja nie lubię tego pojęcia, bo w naszej kulturze raczej szanuje się niepokornych. W każdym razie patrząc na Ich czyny, można poustawiać sobie sprawy we właściwych proporcjach.

    .

    Po trzecie - zobowiązania. To okazja do pewnego uporządkowania życia duchowego. Wspólnota kieruje siły jej członków na konkretne działania ( modlitwa JEST działaniem). Ja wciąż mam problem z tym, że dużo gadam, a mało robię. A jeśli już, to od wielkiego dzwonu.

    Ktoś może być gejzerem miłości bliźniego, ale to nie gejzery zasilają potężne rzeki, a małe źródełka, które ciekną pomału, ale wytrwale.

    .

  23. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Saturday, 19 February 2011, 12:03

    Po czwarte - środowisko działania Wspólnoty. "Nowoczesny" świat wcale nie musi należeć do złego. Internet może być narzędziem dla dobra. Nowoczesność tak naprawdę niczego nie zmienia w naszym życiu, wciąż ważne jest to, co było ważne tysiąc i dwa tysiące lat temu. Dekoracje się zmieniają, a "sól ziemi" dalej nadaje smaku światu.

    Jestem informatykiem, to moje środowisko. Ucieszę się, jeśli da się je trochę bardziej "oswoić"

    .

    Po piąte - wspólnota uczy miłości bliźniego. Modlitwa za grzeszników wcale nie jest prosta. Od razu pojawia się myśl, że to niesprawiedliwe, aby grzesznicy byli zbawieni. Jeśli uda się tę myśl przezwyciężyć, pojawia się druga: modlę się za grzeszników, a tylu dobrych ludzi potrzebuje modlitwy. A co z moją rodziną? Jeśli podaruję modlitwę i post grzesznikom, muszę także coś dodać innym potrzebującym.

    Zatem nie jest to takie proste.

    To rzeczywiste wyzwanie, które wymaga wysiłku.

    Ale ile daje radości :)

    .

    Pozdrawiam !

  24. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 19 February 2011, 16:48

    Geoffrey, dzięki za Twoje uwagi i słowa zachęty. Cytuję: "Pisałeś, że pomysł Wspólnoty Marto powstał pod wpływem chwili, spontanicznie. Ale widzę, że jest on już porządnie przemyślany i przemodlony."

    .

    -Widzisz, ja jestem w tej Wspólnocie już 21 lat, od urodzin mojej córeczki. Wtedy zacząłem pościć w piątki w intencji jej przeżycia. Od niej się zaczęło, ale to się nigdy nie skończyło. Doszedł post w środę i inne dni, doszły inne intencje i jakoś to się rozwijało przez 21 lat.

    Naprawdę nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł Wspólnoty i to w takiej formie. Ta idea "się stała" jakoś poza mną niemalże. A jeżeli ma dość dojrzałą formę, to właśnie wynika ona z moich osobistych doświadczeń, z drogi, jaką ja przeszedłem od 1990 roku.

    .

    Parę uwag do punktu piątego. Napisałeś: "wspólnota uczy miłości bliźniego. Modlitwa za grzeszników wcale nie jest prosta. Od razu pojawia się myśl, że to niesprawiedliwe, aby grzesznicy byli zbawieni. Jeśli uda się tę myśl przezwyciężyć, pojawia się druga: modlę się za grzeszników, a tylu dobrych ludzi potrzebuje modlitwy. A co z moją rodziną? Jeśli podaruję modlitwę i post grzesznikom, muszę także coś dodać innym potrzebującym.

    Zatem nie jest to takie proste.

    To rzeczywiste wyzwanie, które wymaga wysiłku."

    .

    -Racja, ale my tego nie chcemy robić "zamiast". W Modlitwie Wspólnoty są słowa: "Uchroń wszystkich naszych bliskich od grzechów i od odstępstwa od wiary." Chodzi tu raczej o traktowanie wszystkich jak rodzinę. Bo gdyby mój syn odszedł od Boga i stał się wielkim grzesznikiem, nie odtrącałbym go i nie wysyłał do diabła, ale póki by moje serce biło, modliłbym się za niego. Ale dla Boga każdy jest dzieckiem i Bogu tak samo zależy na mnie, jak na najgorszych grzesznikach. I pewnie ja też, w Jego oczach, właśnie do nich się zaliczam.

    _____________

    God loves you

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.