Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Mój świat... całkiem inny świat...

Przez Miłość!

kategoria: Religia

Dodano: Monday, 16 August 2010, 19:22

Bóg jest miłością.[1] Stwarza. Kocha. Jakie znaczenie ma jednak miłość w świecie ogarniętym przez zdradę, kłamstwo… ogarniętym przez zło? Bezinteresowna troska o dobro innych nabiera zupełnie innego wydźwięku – pejoratywnego. Każdy jest przecież wolny. Jednak ze względu, że w świecie istnieje grzech, Bóg nie może objawić się inaczej niż jako miłosierdzie.[2] Od początku do końca obdarza człowieka miłością. Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy[3] – czyż to nie przykład miłości?
Żyć z Miłości. Dla Miłości. Żyć przez Miłość. Powstać w Raju i tam zacząć wędrówkę. Być niejako Adamem, pierwszym człowiekiem – kimś wyjątkowym. Stworzonym na obraz i podobieństwo[4] samej Miłości. Jednak perspektywa wiecznego szczęścia dla człowieka była i wciąż jest mało interesująca. Woli zaryzykować, wszystko postawić na jedną kartę i zerwać owoc nieposłuszeństwa.[5] Wniknąć jeszcze bardziej w swoje wnętrze i dostrzec całkowite nieuporządkowanie. Uciekać przed Przyjacielem, chociaż uciec się nie da.[6] Bo przecież Boga  nie oszukamy. I to właśnie taka niesubordynacja doprowadziła do wygnania z Ogrodu. Bóg chce dla ludzi jak najlepiej. Nie mógł więc zostawić człowieka w Raju, dla jego własnego bezpieczeństwa, bo tam, gdzie rozlał się grzech, jeszcze obficiej wylała się łaska.[7]            Tak jak grzech pojawił się na świecie przez swoistą swawolę, tak zniszczony mógł zostać tylko przez heroiczny akt posłuszeństwa. I to właśnie tam, na Golgocie, objawiła się  pełnia miłości. Ofiara za grzechy tego, który nie znał grzechu.[8] Wymierzona została wówczas sprawiedliwość śmierci. Mogło stać się jej zadość jedynie przez śmierć i zmartwychwstanie i to właśnie tym czynem Pan ostatecznie zadał „śmierć śmierci”. [9] Jezus przyszedł na świat po to, by nas zbawić. Zadaniem Nowego Adama było stać się uniżonym- zostać przybitym do drzewa ludzkim złem, aby ostatecznie być wywyższonym i dosięgnąć chwały Ojca.Bóg tak ukochał człowieka, że dał Swojego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął.[10] Z miłości uniżył się do postaci sługi. Stał się słabym. Stał się człowiekiem. Tylko po to, by ludzie mogli żyć. Tak jak Ojciec poświęcił Syna z miłości do człowieka, tak Syn do końca był posłuszny z miłości do Ojca.[11]            Niczym Mojżesz, Jezus wyprowadził ludzi z egipskiej niewoli grzechu, pokonując przy tym szatańskiego faraona. Następnie przeprowadził przez pustynię ludzkich słabości, gdzie każdy z osobna, mógł powiedzieć, że nie samym chlebem żyje[12] i osobiście wybrać drogę światłości, kierując się drogowskazem krzyża do portu nawrócenia.            Dobry Pasterz wyruszył w podróż w głąb, aby szukać każdego z nas. Szukać owcy zabłąkanej, która ukryć się chciała… która przed miłością wciąż i wciąż na nowo uciekała. Zostawił całe stado wiernych, aby jedną nieposłuszną odnaleźć i radować się z jednego nawróconego grzesznika.[13] Niczym niewiasta, która zagubiła jedną drachmę, wymiótł całe mieszkanie ludzkiego serca i szukał gorliwie tego kawałka gleby żyznej, gdzie będzie mógł rzucić swe słowo miłości.[14]            A wszystko dlatego, że kocha. Człowiek niczym Syn marnotrawny porzuca godność Bożego dziecka. Porzuca dom Ojca swego. Roztrwania majątek i niczym pewien człowiek z przypowieścio Miłosiernym Samarytaninie, schodzi ze świętości Jerozolimy do Jerycha grzechu, osiągając przy tym całkowite dno swej egzystencji. Spadając tak nisko, że zaczyna żywić się tym, co dla świń było przygotowane… że sam funkcjonować nie może. Postanawia więc wrócić do Ojca, chce zostać przynajmniej najemnikiem. W domu Ojca jego najemnicy mają – on natomiast nie ma zupełnie nic. Chce wrócić. Przeprosić. Zdaje sobie sprawę, że zgrzeszył. Wie, że nie jest godny być już synem… jest gotowy przyjąć upokorzenie i stać się najemnikiem. Ojciec jednak nie odrzuca… nie potępia… ale wyczekuje. Czeka już od dawna. Rzuca się w ramiona syna. Cieszy się z jego powrotu.Bo przecież syn był martwy a ożył. Wielka radość ogarnia serce Ojca. Syn przyznaje się do winy… zgrzeszyłem przeciw Tobie -powiada. Ale Tatuś nie zwraca na to uwagi, bo kocha. Pomaga odzyskać nie tylko godność, ale również wzrok![15]            Miłosierdzie nie deprecjonuje osoby, gdyż relacja miłosierdzia opiera się na wspólnym przeżyciu tego dobra, którym jest człowiek, na wspólnym doświadczeniu godności, która jest jemu właściwa. (…) W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowanie, jako podnoszenie, jako wydobywanie się dobra spod wielkich nawarstwień zła, które jest w świecie i człowieku.[16]Ten, kto przebacza, i ten, który dostępuje przebaczenia, spotykają się ze sobą w jednym zasadniczym punkcie, tym punktem jest godność i istota wartości człowieka, która nie może być zagubiona, której potwierdzenie czy odnalezienie stanowi też źródło największej radości.[17]I właśnie w tym objawia się pełnia miłosiernej miłości. Przecież, aby zaistniało miłosierdzie, doznający musi czuć się obdarowany… ale może odczuć to tylko wtedy, gdy odzyska coś, co utracił. Obie strony muszą odczuwać ogromną radość. Bóg raduje się z powrotu, raduje się bo nas kocha. Człowiek natomiast raduje się z odzyskanej godności, raduje się, bo liczne zbrodnie zostały mu darowane i dalej może żyć. Owocem grzechu jest śmierć i to właśnie dlatego człowiek potrzebuje ogromnej łaski. Potrzebuje aby ten, który jest Miłością, wylał na niego zdrój miłosierdzia.            Jest to nowy wymiar miłości, która wszystko znosi i wszystko przetrzyma. [18] Miłość ta nie tylko obdarowuje, ale sprawia, że obdarowany chce dalej obdarowywać, gdyż to, co przeżył otrzymując miłość, jest silniejsze od poprzedniego stanu.  I dopiero teraz człowiek jest w stanie zerwać kajdany. Zrzucić zasłonę. Prawdziwie przyjąć dar i dalej go przekazywać. I nie jest to determinacja, ale swoisty heroizm miłości. Bo jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi.[19] Być jak Pan. Uczyć się od Jezusa tego, co dla człowieka obce i zupełnie nieznane. Kochać nieprzyjaciół. Miłować tych, którzy prześladują.[20] To jest miłosierna miłość, którą obdarza ten, który sam jest Miłością.            Człowiek ciągle odczuwa strach. Ciągle się czegoś boi. I nic w tym dziwnego. Jezus też się lękał. Też nie chciał umierać. Tak bardzo się bał, że aż jego pot był krwawy. Prosił Ojca, żeby oddalił od niego ten kielich. Ale to właśnie tam w Ogrójcu ostatecznie podporządkował się woli Najwyższego mówiąc: Ale nie moja, lecz Twoja wola niech się spełni. Mimo strachu zaufał. Z miłości poszedł na stracenie. Oddał życie swoje za przyjaciół swoich. Stał się wszystkim dla wszystkich. Taka wyobraźnia miłosierdzia.            Ksiądz Jan Twardowski napisał: W tamtych czasach krzyż był szubienicą, czymś, co budziło obrzydzenie. Dzisiaj krzyż jest najświętszą relikwią. Czyż to nie paradoks? Bo przecież coś, co było przyczyną zguby wielu, stało się czymś, co jest przyczyną chwały. I dobrze. Bo to właśnie w krzyżu ostatecznie i pełnie objawiła się prawda o Bożym miłosierdziu dla człowieka. Papież Jan Paweł II wielokrotnie wzywał do naśladowania Jezusa. Apel Wielkiego Polaka jest słyszany szczególnie dziś, gdy człowiek patrząc na krzyż powinien odczuwać pragnienie korzystania z daru miłosiernej miłości. Powinien odczuwać pragnienie niesienia pomocy wszystkim. A szczególnie tym, którzy tego potrzebują najbardziej.            Mieć tyle siły, żeby powtórzyć za świętym Pawłem: Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych.[21] Mieć tyle siły, by tak jak Jezus siąść i spożyć posiłek z celnikiem… by tak jak Jezus Magdaleny nie potępić… by zawsze kochać i wyciągać swą dłoń. Bo przecież nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.[22]            Zobligowany został człowiek do głoszenia Bożej miłości słowem, ale też miłosierdziem.  Bo ile ludzi koło nas cierpi? A przecież każde życie ludzkie jest najpiękniejszym darem Boga. (…) A przecież zostaliśmy stworzeni przez Boga do wyższych rzeczy – by kochać i być kochanymi. – jak powiedziała Matka Teresa. Jezus nie miał względu na osoby. Niósł dobro. Niósł nadzieję. Niósł miłość. Pomagał każdemu kto pomocy potrzebował.Tak jak Bóg jest rozkochany w człowieku – tak człowiek powinien być rozkochany w bracie swoim. Powinien nieść pomoc tym, którzy tego potrzebują. Nie może odwracać głowy od bliźniego swego, gdy ten jest samotny, opuszczony… gdy upada. Skoro człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo… to człowiek powinien tym bardziej pomagać. Bo w bliźnim jest obraz samego Boga. A jeśli Boga nie kochamy, czymże jesteśmy?            Człowieka wezwano, aby głodnych nakarmił. Spragnionych napoił. Nagich przyodział. Podróżnych przyjął. Więźniów pocieszał. Chorych nawiedzał. Umarłych grzebał. Bo czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Jezusowi nie uczynili.[23] Brata odrzucając, samego Jezusa się odrzuca. Dlatego trzeba nie tyle więcej mieć, ile bardziej być. Żyć dla innych,nie dla siebie. Brać codziennie krzyż swój i naśladować Jezusa. Zaprzeć się samego siebie. [24] Nie zwracać uwagi na nic i na nikogo. Iść za nim. Bo dzisiaj nie jest czas, by wstydzić się Ewangelii, ale by głosić ją na dachach.[25]            Bóg jest miłością. Stwarza. Kocha. Miłość w świecie ogarniętym przez zdradę, kłamstwo… ogarniętym przez zło zaczyna odgrywać ogromną rolę. Bezinteresowna troska o dobro innych po raz kolejny nabiera innego wydźwięku – tym razem melioratywnego. Każdy jest przecież wolny…I nie wystarczy przyjmować wyciągniętej dłoni, ale trzeba tę dłoń również wyciągać…
[1] 1 J 4, 16
[2] DV 13
[3] 1J 3, 1
[4] Rdz 1, 27
[5] Por. Rdz 3, 6
[6] Por. Rdz 3, 8
[7] Rz 5, 20
[8] 2Kor 5, 21
[9] por. DV 7
[10] J 3, 16
[11] por. Mk 14, 36
[12] Mt 4, 4
[13] por. Łk 15, 1-7
[14] por. Łk 15, 8-10; Mt 13, 1-9
[15] por. Łk 15,11-32; Mk 10, 46-52
[16] DM 6
[17] DM 14
[18] por. 1 Kor 13, 7
[19] Mt 5, 39
[20] por. Łk 6, 27-38
[21] 1Kor 9, 22
[22] Mt 9, 12
[23] Mt 25, 45
[24] Łk 9, 23
[25]Por.  VIII ŚDM

Odsłon: 178



Brak komentarzy

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Fronda.pl Fronda.pl napisał/a:

    Twój komentarz będzie pierwszym

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.