Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Parakaleó

kategoria: Teologia

Dodano: Wednesday, 25 May 2011, 22:22

Najwyraźniej nie udało mi się do niczego przekonać blogera o nicku „tia” w mojej poprzedniej notce. Nadal uważa on, że skoro święty Paweł mówi, że „zaleca” abyśmy się modlili za wszystkich ludzi, to znaczy, że wcale nie musimy tego robić. W komentarzu pisze on:

 

Będziesz łaskawy, hiobie, odpowiedzieć mi na pytanie? Powtarzam: czy znasz znaczenia słów/wyrazów 'zalecenie' i 'przykazanie' lub/ewentualnie jaka jest różnica znaczeniowa między nimi?

 

Odpowiedziałem, nieco wymijająco, lekko poirytowany takim podejściem do Słowa Bożego:

 

Tia, a czy wiesz dlaczego Pan Jezus tak potępiał faryzeuszy? Czy rozumiesz czym jest chrześcijaństwo? Czym jest bezwarunkowa miłość do każdego człowieka?  Czy rozumiesz, że nie wciągniesz mnie w tego typu dywagacje? Czy rozumiesz, że jeżeli Jezus i apostołowie i Maryja w Fatimie uczą nas, że modlitwy za wszystkich ludzi są dobrą i miłą Bogu rzeczą, to ja nie będę się zastanawiał, czy "muszę", czy "powinienem", czy co tam jeszcze?

 

Faryzeusze byli doskonali w wyszukiwaniu pretekstów pozwalających obchodzić przeróżne prawa. Nie był dla nich ważny "duch Prawa", ale litera i jak znaleźli jakikolwiek pozór, by to prawo obejść, wykorzystywali to w doskonały sposób. I dlatego ich Pan Jezus nazwał "plemieniem żmijowym" i retorycznie zapytał: "Jak wy możecie uniknąć kary?" 

 

Chrześcijaństwo jest religią miłości. I każdy człowiek jest naszym bratem. Każdy jest dzieckiem bożym. Za każdego Jezus umarł na Krzyżu, bo każdego kocha. I często ja i Ty jesteśmy jedynymi, którzy mogą komuś pomóc w uzyskaniu tego zbawienia. w zaakceptowaniu tego daru, jaki otrzymaliśmy wszyscy od Jezusa.  Dlatego Twoje sztuczne i faryzeuszowskie rozgraniczenia miedzy "bliźnim, wrogiem i obojętnym", czy też między "zalecane" i "przykazane" jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

 

Przeczytaj w jakim kontekście Katechizm cytuje ten werset. Zresztą... zrobisz co chcesz. Jak na razie głównie starasz się tu udowodnić mi błędy, powtarzając mi tu już coś ze cztery razy słowa:  "hiobie, oczywiście się mylisz". Zostawmy więc to. Przyjąłem do wiadomości, że tak uważasz i widzę też że i ja Cię nie przekonam. Jednak mam teraz czyste sumienie, a co Ty z tym zrobisz, to sprawa między Tobą a Panem Bogiem.

 

Jedyną reakcją na to było powtórzenie przez niego pytania:

 

Ale ja zadałem proste pytanie. Czy w związku z tym raczyłbyś na nie odpowiedzieć, czy raczej nie raczysz?

 

Raczej raczyłbym odpowiedzieć, ale by to zrobić należałoby najpierw zrozumieć o jakie słowo chodzi. Bowiem tłumaczenie nie zawsze do końca oddaje sens oryginalnego słowa. Włoskie powiedzenie mówi:  "traduttore, traditore". Tłumacz to zdrajca.  Zatem zobaczmy co to słowo, przetłumaczone jako “zalecam” naprawdę oznacza i jak jest tłumaczone w innych wersetach.

 

Najpierw definicja ogólna:

 

Słowo oryginalne: παρακαλέω Część mowy: czasownik Transliteracja: parakaleo Pisownia fonetyczna: (par-ak-al-eh'-o) Krótka definicja: wzywać, prosić, upominać, pocieszać Definicja: (a) wysłać do, wezwać, zaprosić, (b) prosić, błagać, (c) nawoływać, ostrzegać, (d) zachęcać, pocieszać.

 

Zatem, jak widzimy, nie jest to taka prosta sprawa. Nie można powiedzieć, że św. Paweł coś nam po prostu „zaleca”, a więc nam tego nie nakazuje. Gdy przetłumaczymy to słowo jako „wezwanie”, albo „błaganie”, to wydźwięk całego zdania zmienia się diametralnie.

 

W Biblii Tysiąclecia werset, o którym mowa, brzmi:

 

Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi.  (1 Tm 2,1; BT)

 

Ale w Biblii Gdańskiej już inaczej to przetłumaczono:

 

Napominam tedy, aby przed wszystkiemi rzeczami czynione były prośby, modlitwy, przyczyny i dziękowania za wszystkich ludzi. (BG)

 

Podobnie w Biblii Warszawskiej:

 

Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi. (BW)

 

Biblia Poznańska  tak tłumaczy:

 

Polecam więc przede wszystkim zanosić błagania, modlić się, prosić i dzięki czynić za wszystkich ludzi.

 

Biblia Warszawsko-Praska biskupa Romaniuka:

 

Przede wszystkim zaś nakazuję, żebyście zanosili prośby, modlitwy, błagania i dziękczynienia za wszystkich ludzi

 

… i zgodzimy się chyba wszyscy, że „polecam”, „napominam”, czy „nakazuję” ma troszkę inny wydźwięk, niż „zalecam”. Znacznie mocniejszy. Widać tu wyraźnie, że tylko Tysiąclatka tłumaczy to tak, że można by odebrać to polecenie jako sugestię, nie nakaz. Wszystkie inne tłumaczenia są znacznie mocniejsze.

 

Zatem nie da się obronić tezy jakoby święty Paweł nam coś zaledwie sugerował. On nam nakazuje modlitwę za wszystkich ludzi. Tak, jak tego uczył sam Pan Jezus. Tutaj cala Biblia jest spójna i jednoznaczna w swej nauce. Nie ma jakiejś kategorii ludzi, za których nie musimy się modlić. „Wszyscy” dość jednoznacznie określa tych, za których modlić się musimy.

 

Słowo „parakaleo” w różnych formach występuje w Nowym Testamencie ponad sto razy. Na koniec zatem podam kilka wersetów z przykładami użycia tego słowa, co pozwoli lepiej nam je zrozumieć:

 

I błagał go usilnie, mówiąc: Córeczka moja kona, przyjdź, włóż na nią ręce, żeby odzyskała zdrowie i żyła. (Mk 5,23, BW)

 

Starszego wiekiem nie strofuj, lecz nakłaniaj prośbą jak ojca, młodszych - jak braci  (1 Tm 5,1, BT)

 

Młodzieńców również upominaj, aby byli umiarkowani. (Tyt 2,6, BT)

 

To mów i napominaj, i strofuj ze wszelką powagą; żaden tobą niechaj nie gardzi. (Tyt 2,15, BG)

 

 

Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?  (Mt 26, 53, BT)

 

 

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza.  (Rz 12, 1, BW)

 

Przykłady za stroną http://strongsnumbers.com/greek/3870.htm  I choć jasne jest, że słowo to można przetłumaczyć zarówno jako „wezwanie”, „nakaz”, czy „błaganie”, jak i jako „prośbę”, lub „zalecenie”, to przykłady te wskazują dobitnie, że nie chodzi tu zaledwie o jakąś luźną sugestię, ale o wyraźne polecenie. Bóg, poprzez autorów swej Księgi przemawia do nas bowiem jak ojciec do dzieci. I jak ojciec prosi swe dziecko, by umyło zęby, odrobiło zadanie i posprzątało pokój, to nie są to luźne sugestie, ale polecenie, przekazane z miłością, ale mimo to stanowcze i wymagające pozytywnej odpowiedzi.

 

Jest rzeczą oczywistą, że dziecko i tak może odmówić. Ale z pewnością nie może się tłumaczyć, że przecież tata nie powiedział: „musisz”, a jedynie „proszę cię, zrób to”, czy też „radziłbym ci z dobrego serca, byś to zrobił”.  Każde dziecko rozumie, że nie spełnienie prośby taty przyniesie pewne, niezbyt miłe konsekwencje, a słowo "proszę" w jego ustach jest synonimem słowa "musisz".

 

Podobnie jest z naszym odrzucaniem „sugestii” Pana Jezusa i Apostołów.  Możemy się czepiać znaczenia słówek, zwłaszcza gdy tłumaczenie jest kalekie i bronić się, że przecież tam było napisane, że to jedynie zalecenie, nie nakaz. Ale oryginalne słowo sugeruje co innego, nie wspominając już o całej, spójnej nauce Biblii i kościoła, która nie pozostawia wątpliwości co to tego, czy to jest sugestia, czy polecenie. Wymowa nauki Biblii jest bowiem jednoznaczna: Należy się modlić za wszystkich ludzi.

 

Zatem, panowie i panie, na kolana. Gdy wszyscy się zaczniemy modlić za wszystkich, gdy pokochamy każdego człowieka tak, jak go kocha nasz Ojciec w Niebie – ani się obejrzymy jak zmienimy cały świat. To naprawdę da się zrobić. Trzeba tylko zacząć.

_________________________

Spis treści bloga     Wspólnota Marto

Odsłon: 870



Komentarze: 22

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil NadiaOriana NadiaOriana napisał/a:

    Wednesday, 25 May 2011, 23:19

    Hiobie

    W przypisach do Pierwszego Listu sw. Jana jest napisane: "Św. Jan nie zabrania modlić się za odstępców, ale i nie zaleca".

  2. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 00:41

    NadiaOriana, domyślam się, że nawiązujesz do tego wersetu:

     

    "Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie, mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono." (1 J 5, 16)

     

    Słowo tutaj użyte to  ἐρωτάω, erótaó, a zatem inne słowo.  I ten werset musimy odczytywać także w kontekście całej nauki Biblii. 

     

    Święty Augustyn tak komentuje ten werset:

     

    "Ja to tak rozumiem, że grzech prowadzący do śmierci to grzech brata, który poznając Boga poprzez łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa atakuje braterską unię i zawistnie atakuje tę łaskę dzięki której pogodził się z Bogiem." (De Sermo Dom. in monte, I, 22, 73, podaję za Navarre Bible, tłumacząc z angielskiego)

     

    Dalej komentarz brzmi tak: Jeżeli św. Jan nie zabrania wprost modlitwy za tych grzeszników, to oznacza, że nie są oni poza szansą uzyskania zbawienia, albo że modlitwa za nich jest bezużyteczna. 

     

    Błogosławiony Jan Paweł Drugi:

     

    W swym Pierwszym Liście św. Jan mówi o grzechu, „który sprowadza śmierć” (prós thánaton), w przeciwieństwie do grzechu, „który nie sprowadza śmierci” (me prós thánaton). Oczywiście, w tym wypadku wchodzi w grę pojęcie śmierci duchowej: chodzi o utratę prawdziwego życia czy „życia wiecznego”, którym według św. Jana jest znajomość Ojca i Syna, komunia i ścisła więź z Nimi. Grzech, który sprowadza śmierć, zdaje się być w tym fragmencie zaprzeczeniem Syna lub kultem fałszywych bogów. W każdym razie przez takie rozróżnienie pojęć św. Jan chciał zapewne zaakcentować nieobliczalny ciężar tego, co jest istotą grzechu, odrzucenie Boga, które ma miejsce nade wszystko w apostazji i w bałwochwalstwie, czyli w odrzuceniu wiary w prawdę objawioną i w przyrównaniu do Boga pewnych rzeczywistości stworzonych, czyniąc z nich bożyszcza czy fałszywych bogów. [...]

     

    Chodzi tu oczywiście o krańcowy i radykalny tego wyraz: o odrzucenie Boga, odrzucenie Jego łaski, a więc o sprzeciw przeciwko samej zasadzie zbawienia, przez co człowiek zdaje się dobrowolnie wyłączać siebie z drogi przebaczenia. Trzeba żywić nadzieję, że nieliczni są ci, którzy zechcą trwać uparcie do końca w owej postawie buntu czy wręcz wyzwania rzuconego Bogu, który jednak w swej miłości miłosiernej, jak uczy nas św. Jan, „jest większy od naszego serca”, i może pokonać wszelkie nasze opory psychiczne czy duchowe, tak że — jak pisze św. Tomasz z Akwinu„ o nikim nie można zwątpić w tym życiu, biorąc pod uwagę wszechmoc i miłosierdzie Boże”.

     

    Jednak w obliczu problemu spotkania zbuntowanej woli z Bogiem nieskończenie sprawiedliwym trudno nie doznawać zbawiennych uczuć „bojaźni i drżenia”, jak sugeruje św. Paweł, podczas gdy napomnienie Jezusa odnoszące się do grzechu, „który nie może być odpuszczony”, potwierdza istnienie win, mogących ściągnąć na grzesznika jako karę „śmierć wieczną”. (ADHORTACJA APOSTOLSKA "RECONCILIATIO ET PAENITENTIA", 17)

     

    Tak więc w kontekście całej nauki Biblii i Kościoła musimy stwierdzić, że nie znając stanu ducha jakiejś osoby nie możemy stwierdzić, że ona jest "poza nadzieję". Nie wiemy kto jest "przypadkiem beznadziejnym", a kto nie. I choć z nauki św. Jana wynika, że są osoby, w stosunku do których modlitwa wydaje się być stratą czasu, to nikt z nas nie jest w stanie ocenić tego, kto to konkretnie jest. Ponadto żadna modlitwa i tak się nie zmarnuje. Bóg z każdej zrobi coś pięknego i każda przyniesie jakieś zyski Kościołowi.

     

    Mark Twain powiedział kiedyś: “It's not the things in the Bible I don't understand that bother me, but the things I do understand that bother me” , co oznacza mniej-więcej, że on się nie martwi tymi wersetami Biblii, których nie rozumie. Ma wystarczająco dużo problemów z wersetami, które rozumie doskonale. I to jest bardzo dobra rada dla każdego z nas. Bo nauka wypływająca z Biblii jest jednoznaczna: Mamy się nawzajem za siebie modlić. A "przypadki wyjątkowe" zostawmy Panu Bogu.

    ___________

    God loves you

     

     

  3. Zobacz profil NadiaOriana NadiaOriana napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 08:38

    Hiobie

     

    Tak, to ten werset. Jednak nie chodzilo mi o to, ze modlitwa Twoja za tego Czlowieka jest bezuzyteczna lub ze nie ma on juz szansy, ale bardziej o osobiste rozeznanie, o glos sumienia w tej sprawie (takich sprawach). Jesli rozeznanie Twoje podpowiada modlic sie, to mozesz i powinienes do tego przekonywac - ze jest sens.

     

    Ale wg mnie nie mozesz przekonywac Tia, ze zle robi, bo On rowniez postepuje w zgodzie z zaleceniami. Jesli swiadomie zle odczytuje glos sumienia - odpowie za to, ale z Jego komentarzy to nie wynikalo.

     

    Mozemy sie modlic o dobre rozpoznanie rzeczy.

  4. Zobacz profil Michał Jan Michał Jan napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 10:36

    Nie możemy zapominać równierz o tym, że Pismo Święte wzywa nas do modlitwy za nieprzyjaciół, dając za wzór modlitwę św. Szczepana czy samego Jezusa.

  5. Zobacz profil Michał Jan Michał Jan napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 11:01

    Ale paskudnego ortografa zrobiłem... :P

  6. Zobacz profil agga agga napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 11:27

    W odniesieniu do fragmentu 1Tm przytoczonego przez Hioba w tym artykule: myślę, że nie ma potrzeby skupiania się na słowie "parakaleo". Według mnie to, co wystarczajaco i jednoznacznie potwierdza prawidłowość interpratacji tego fragmentu  przez Hioba to inny zwrot powtarzający się w każdym z przytoczonych wydań Biblii, mianowicie: "przede wszystkim" ("przed wszystkimi rzeczami" w jednym z wydań). Modlitwa za wszystkich ludzi jest wg autora "przede wszystkim" / "przed wszystkimi rzeczami". Skoro sam autor podkreśla ważność (a wręcz nadrzędność nad wszystkim innym) modlitwy za wszystkich ludzi, to nie sensu rozstrząsać czy używa tu słowa "zalecam", "nakazuję", "proszę", "polecam" itp. Modlitwa taka jest po porostu priorytetem.

  7. Zobacz profil niebieski niebieski napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 13:48

    Jak rozumieć wersety: "Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie, mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono." (1 J 5, 16)

     

    Ja rozumiem to w ten sposób, że modlitwa za grzesznika czasem może być "niebezpieczna" . Na myśli mam sytuację przedstawioną w operze "Thais" (sfilmowaną także z Dorotą Kwiatkowską i Jerzym Kryszakiem). Mnich Pafnucy dowiaduje się o kurtyzanie Thais i postanawia nawrócić ją. Udaje mu się, Thais nawraca się, ale jego modlitwa przyczynia się do jego własnej zguby.

     

    Jeśli więc św. Jan nie poleca się modlić za tych, który żyją w publicznym grzechu śmiertelnym (tzn. których śmierć duchowa jest publicznie znana - żyją w grzechu ciężkim wszystkim znanym), to jak sądzę, ma na myśli taką sytuację, kiedy ktoś nie jest wystarczająco umocniony. Chodzi więc raczej o badanie, rozeznanie własnych motywów, a nie sensowności modlitwy, w sensie, czy będzie wysłuchana, bo myślę, że modląc się, zawsze powinniśmy być przekonani, że modlitwa zostanie wysłuchana.

    Pozdrawiam.

  8. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 13:50

    agga:

    "myślę, że nie ma potrzeby skupiania się na słowie "parakaleo"."

    Co dla jednych jest oczywiste, dla innych widać nie. Rozmówca konkretnie zapytał o różnicę w znaczeniu słów i dostał konkretną odpowiedź.

    Ja też uważam, że sprawa jest oczywista. Modlitwa za ( zbawienie)  bliźniego jest wyrazem miłości bliźniego. Nie ma większego dobra, niż przyczynić się do zbawienia innej osoby. Dla mnie to bezpośrednia realizacja drugiego przykazania miłości.

    .

    Pozdrawiam !

  9. Zobacz profil NadiaOriana NadiaOriana napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 14:01

    Niebieski

    Dziekuje. Juz raz odpowiadales mi na pytanie dot. tego fragmentu, ale nie moglam znalezc, by dokleic do swojego komentarza.

  10. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 17:08

    NadiaOriana, piszesz:  "Ale wg mnie nie mozesz przekonywac Tia, ze zle robi, bo On rowniez postepuje w zgodzie z zaleceniami. Jesli swiadomie zle odczytuje glos sumienia - odpowie za to, ale z Jego komentarzy to nie wynikalo."

     

    - Nie jest moją ambicją przekonywanie kogokolwiek, ale ukazanie prawdziwej nauki Kościoła. Jest oczywiste, że każdy z nas musi postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Jednak sumienie nie jest obiektywnym miernikiem Prawdy. Sumienie musi być odpowiednio ukształtowane. Dlatego właśnie staram się wyjaśniać pewne sprawy.

     

    Jednak nie robię tego dla Tia, czy jakiejś innej konkretnej osoby. Jeżeli już to chyba dla siebie, bo ja najwięcej korzystam z mojego bloga. Pisząc sam się uczę.

     

    Niebieski, dziękuję za to wyjaśnienie.

     

    Geoffrey, thx.

    ___________

    God loves you

  11. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 19:01

    Jutro odniosę się na blogu do tego, co napisałeś, bo oczywiście, że się mylisz, hiobie, co prawda nie w sensie ogólnym, ale w sensie szczegółowym.

    Pozdrawiam.

  12. Zobacz profil Jaromir28 Jaromir28 napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 20:30

    Ciekawe i wartościowe.

    Ludzie, nie czepiajcie się słówek, bo to niepotrzebne.

    Módlmy się za nieprzyjaciół nawet. To chyba oczywiste. Niemniej zarówno my stańmy w prawdzie, jak i tych postawmy, za którymi się modlimy.

  13. Zobacz profil SmokEustachy SmokEustachy napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 21:28

    W pożółkłym brewiarzu kard. Stefana Wyszyńskiego były dwie kartki. Na jednej miał zapisane nazwiska wszystkich księży, którzy odeszli z kapłaństwa. Na drugiej – nazwisko swego prześladowcy: Bolesława Bieruta. „Codziennie się za nich modlę” – mówił LINK Czy naprawdę myślicie, że na Sądzie Ostatecznym te talmudyczne elukubracje "zalecam ie znaczy nakazuje" cokolwiek będę znaczyć? Nie będą. Minus 500 punktów każdy zbierze.    

  14. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 21:44

    I już wiadomo:)  Sęk w tym, że do szczerej modlitwy nie można zmusić  nikogo, nawet  siebie. Zadne nakazy tu nie pomogą. Można tylko albo się modlić szczerze i z przekonaniem, albo...podlizywać się  Panu Bogu.

    To sprawa stopnia dojrzałości duchowej.  Czyli, jak piszesz Hiobie, odpowieiednio ukształtowanego sumienia. 

    Nie muszę sie modlić za wszysstkich grzeszników świata, ale MOGĘ. Na razie nie chcę. Moje ludzkie poczucie sprawiedliwości buntuje się przeciwko modlitwie za łotrów i drani  Kiedy osiągnę odpowiedni stan duchowosci,  to zacznę sie modlić nawet za tych, którymi przyzwoity człowiek nie  podałby ręki.

    Myśle, że Ty Hiobie osiągnalęś juz taki poziom  rozumienia powinności chrześcijanina, że przychodzi Ci to łatwo i naturalnie. Nie wszyscy jednak tak mają. Moze, po prostu, w myśl tego, co piszesz, pomódl sie za nich, za nas...o pzrełamanie tej niechęci do modlitwy za ...niektórych. Nie tyle nam  wrogich, co obojętnych. :)))

     

  15. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 21:56

    Elfi:

    Brawo. Szczerze i uczciwie piszesz, czego jeszcze nie umiesz. Każdy z nas ma słabości. Więcej: każdemu z nas trafiają sie poważne błędy. Ale moje uznanie wzbudza to, że nie dorabiasz sobie filozofii/teologii do tych słabości, nie usprawiedliwiasz się i nie piszesz, że to właściwa droga.

    Dzięki !

  16. Zobacz profil Derajash Derajash napisał/a:

    Thursday, 26 May 2011, 22:14

    Ja modlę się za michnika, urbana, jaruzelskiego, kiszczaka i podobnie działających ich przyjaciół i "orderodawców" zawsze jak słyszę słowa typu: "Módlmy się za prześladowców Kościoła świętego, wrogów wiary, morderców chrześcijan, deprawatorów młodzieży, cyników odciągających ludzi od dobra, itd, etc. A indywidualnie to już raczej proszę Pana Boga za ojca Jan, który zachorował na raka, za Eugeniusza, który jest już dorosły i nie może jakoś pogodzić się z życiem. Acha, i nie modlę się też za pewną panią minister, którą na moje nieszczęście zobaczyłem z bliska, a skóra na jej twarzy była naciągnięta jak werbel mojej perkusji. Straszne to było. W telewizorze wygląda normalnie, ale w realu potwornie. Więc ja za nią nie modlę się, bo ona sama to zadecydowała i nie chcę stawać na drodze jej osobistych wyborów.

  17. Zobacz profil niebieski niebieski napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 02:58

    @Elffi

    Rzecz w tym, że tu nie chodzi o stwierdzenie czy ktoś jest na odpowiednim poziomie duchowości, ale o wymaganie dotyczące wszystkich, którzy słuchają Pana i pragną być posłuszni Jego nauce. Odmowa modlitwy za "wszystkich grzeszników świata", za "ludzi, którym żaden uczciwy człowiek nie podałby ręki" jest odmową WZRASTANIA. Nie chodzi tu w pierwszym rzędzie o stwierdzenie, że Hiob (czy ktokolwiek inny) jest na tym poziomie, że mogą czy powinni się się modlić za wszystkich, ile raczej o przyjęcie wymagania wzrastania do takiego poziomu. Bogaty młodzieniec, do którego Pan skierował słowa: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» (Mat 19:21 BTP) odszedł smutny, bo odrzucił zaproszenie do wzrastania. Jeśli jednak to zaproszenie do rad ewangelicznych skierowane jest tylko do nielicznych, to słowa Pana:

     43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.  44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;  45 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.  46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?  47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?  48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mat 5:43-48 BTP)

    skierowane są do wszystkich Jego uczniów BEZ WYJąTKU.

     

    @Derajasz pisze:

    "Więc ja za nią nie modlę się, bo ona sama to zadecydowała i nie chcę stawać na drodze jej osobistych wyborów."

    Gdzieś u św. Augustyna przeczytałem, że chodzi o to, abyśmy chcieli zbawienia innych bardziej niż oni pragną swojego potępienia. Modlitwa za nich jest tego wyrazem. 

     

    Pozdrawiam.

  18. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 07:21

    niebieski:

    "Odmowa modlitwy za "wszystkich grzeszników świata", za "ludzi, którym żaden uczciwy człowiek nie podałby ręki" jest odmową WZRASTANIA."

    Wszystko prawda, ale Elfi nie odmawia wzrastania, ona staje w prawdzie i stwierdza, że jeszcze nie urosła.

    Innej drogi nie ma, ale każdy sam musi na nią wejść, nie  da się nikogo na nią zaciągnąć, zmusić. Można tylko zachęcać, dodawać otuchy.

    .

    Pozdrawiam !

  19. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 16:56

    Geoff:) Dzięki za zrozumeinie.

    niebieski:  gratuluję wysokiego poziomu  " wzrastania"...

     

  20. Zobacz profil niebieski niebieski napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 06:32

    Elffi, ja nie pisałem o sobie. Pisałem o Ewangelii i o jej wymaganiach. One nie są TYLKO dla niektórych, wybranych, doskonałych (przynajmniej nie dla tych, którzy o sobie sądzą, że są doskonali). Raczej dla grzeszników i potrzebujących Lekarza. Pan Jezus kieruje swoje wymagania do każdego, kto CHCE iść za Nim. I można je streścić: "Bądźcie więc wy doskonali jak wasz Ojciec"; "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem", co oznacza, że mamy kochać innychJEGO miłością. Czy ktoś może powiedzieć, że jest już na tym poziomie? Wątpię. Ale jestem pewny, że każdy ma do tego zmierzać. Na pewno nasza  odpowiedzieć może być analogiczna do tej: "Wierzę, Panie. Zaradź memu niedowiarstwu", tzn. możemy powiedzieć: "Kocham, Panie. Umocnij moją miłość".

     

    Pozdrawiam.

  21. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 11:20

    Niebieski:

    Myślę, że jeśli ktoś jest świadom wymagań Chrystusa ( "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem" ), i nie próbuje sobie racjonalizować zaprzeczenia tej zasady, to już jest na dobrej drodze. Wcześniej czy później  będzie musiał pójść tą drogą, jeśli widzi, że ta droga jest jedyną do Zbawienia.

    .

    Nie ma też co się wstydzić, kiedy Elfi twierdzi, że jesteś na drodze "wzrastania" wyżej od niej. Idziemy przez życie różnymi drogami, kształtowały nas różne doświadczenia. Nic w tym dziwnego, że ten, kto więcej od Boga dostał, jest na drodze do Niego trochę dalej.

    .

    Pozdrawiam !

  22. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 11:25

     niebieski:) Rzecz w tym, że treści Ewangeliczne docierają do nas  hmm..sukcesywnie  jakby. Po prostu dorastamy do ich zrozumienia. Powoli. Musimy SAMI nagle w błysku takiej... parailuminacji chyba dostrzec sens, który dotychczas do nas nie docierał ( mimo że przecież znamy i znaczenie słów, i ich konteksty). Myślę, że trzeba szukać, rozważać, pytać Ducha Świętego, a kiedy odpowie, wskaże ( zawsze odpowiada:) - to wzrastanie odbywa się niejako automatycznie. Mam nadzieję, że rozumiesz, co chcę wyrazić:)) Jedno wiem- może to tylko mnie, a może  innym też - NIC nie daje ZMUSZANIE  się do  pewnych zachowań, praktyk- jeżeli ich do końca nie  zaakceptuję, nie zrozumiem ich sensu, nie przyjmę za swoje.  Jeżeli tego brak – stają sie wtedy automatycznymi rytualnymi gestami, pustymi, inspirowanymi strachem lub chęcią podlizania sie Panu Bogu.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.