Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Ojciec John Corapi opuszcza kapłaństwo

kategoria: Kościół

Dodano: Saturday, 25 June 2011, 17:23

Pisałem dwukrotnie już na mym blogu o ojcu Corapim. Najpierw było to świadectwo, czy też może biografia tego niezwykłego człowieka. Później, jakieś trzy miesiące temu, napisałem ze smutkiem o oskarżeniu go o niemoralne zachowanie w stosunku do jakiejś dorosłej kobiety i o nadużywanie alkoholu i zażywanie narkotyków. Ojciec John został odsunięty od wszelkich działań związanych z jego kapłaństwem, nie mógł publicznie głosić kazań, ani sprawować sakramentów i czekał na wnioski ze śledztwa, jakie Kościół miał przeprowadzić.

 

Kilka dni temu ojciec John ogłosił, że opuszcza kapłaństwo. Był to prawdziwy szok dla wielu z nas. Ja, gdy pierwszy raz o tym usłyszałem, zresztą od pana Franka Kucharczaka, nie mogłem w to uwierzyć. Jednak nie trudno było to potwierdzić, przeglądając amerykańskie, katolickie portale.

 

W moich poprzednich notkach o ojcu Corapim napisałem między innymi:

 

„Ojciec Corapi jest dziś chyba najbardziej znanym kaznodzieją w Stanach Zjednoczonych. Ma niesamowity dar mówienia prostym językiem prawdy. Nagrał setki wykładów, konferencji, kazań, przemów, gdzie naucza katolickiej, ortodoksyjnej wiary. Przez lata przemierzał Stany wzdłuż i wszerz, głosząc Słowo Boże we wszystkich stanach i w wielu innych krajach.”

 

„Niesamowita postać i niesamowity przykład Bożego Miłosierdzia w działaniu. Pokazujący nam także i to, że czasem musimy wszystko stracić i dosłownie wylądować na ulicy, by usłyszeć głos Boga. Bogactwo, pieniądze, sława – to nie jest błogosławieństwo. Bardzo często  jest odwrotnie. Błogosławieni ci, o których mówił Pan Jezus w ostatnią niedzielę. Cisi, ubodzy w duchu, ci, co się smucą…  Tak trudno nam to czasem zrozumieć. Dlatego tak dobrze się słucha ojca Corapi, bo on nie teoretyzuje. On to przeżył i jak on to nam powtarza, to można mu wierzyć.”

 

„Corapi nie jest oskarżony o nic, co byłoby karane przez prawo. Nie są w to zamieszane żadne nieletnie osoby. Nie ma to żadnego związku z homoseksualizmem,  czy pedofilią. Była pracownica, osoba pełnoletnia, oskarżyła go nie u prokuratora, czy na policji, ale u kilku, czy kilkunastu biskupów, rozsyłając do nich list. Nie ma na razie żadnych podstaw, by jej wierzyć. A jednak potraktowano ojca Corapiego jakby już udowodniono mu jakieś przestępstwo, lub przynajmniej niemoralne zachowanie.”

 

Nie chcę tu przepisywać tego, co każdy sam może sobie przeczytać. Chodzi mi jedynie o pewne wprowadzenie do tematu. Uważałem i nadal uważam tego kapłana za osobę niezwykłą. Jego wykłady, kazania, nauki są wspaniałe, pełne miłości do Jezusa i Jego Matki, i zawsze zgodne z nauką Kościoła. To bardzo tradycyjny kapłan i mimo pięciu dyplomów wyższych uczelni i doktoratu z teologii daleki jest od wszelkich wymądrzań się. Ma wiarę jak małe dziecko i jak dziecko przyjmuje wszystko, czego naucza Kościół.

 

Ponieważ takie jest moje zdanie o nim, to z tym większym bólem serca przyjąłem jego decyzję porzucenia kapłaństwa. Dlatego chciałbym się tu podzielić z Wami moimi przemyśleniami na ten temat. I nie będzie to ani obrona jego decyzji, ani nie będzie to oskarżenie. Nie znam wszystkich faktów, lecz jedynie te, które są dostępne w Internecie. A to zapewne jedynie niektóre. Nie znam motywacji oskarżycieli, ani sędziów ojca Corapiego i nie czytam w jego sercu. Mogę tylko wysłuchać to, co on sam mówi i przyjąć to za dobrą monetę. Jednak cala ta sytuacja jest dla mnie niezwykle bolesna.

 

Ojciec Corapi w dniu 17 czerwca na swej stronie napisał między innymi:

 

„W najbliższą niedzielę, 19 czerwca, jest Niedziela Trójcy Świętej w liturgicznym kalendarzu Kościoła i Dzień Ojca w świeckim kalendarzu. To dzień, którego nigdy nie zapomnę. To będzie dwudziesta rocznica moich święceń kapłańskich. Przez dwadzieścia lat byłem nazywany „ojcem”. […]

 

\"Wszystko się zmienia, tylko Bóg pozostaje niezmienny, więc muszę wam powiedzieć o zasadniczej zmianie w moim życiu. Nie będę uczestniczył więcej w publicznym życiu jako kapłan. Są pewne osoby posiadające  władzę w Kościele, które pragną, bym odszedł, więc odejdę.\" […]

 

\"Obecne zarzuty, o których słyszeliście, pochodzą, o ile wiem, od osoby, której pomogłem w życiu więcej, niż jakiejkolwiek innej osobie. Wybaczam jej i mam nadzieję, że spotkają ją same dobre rzeczy.\" […]

 

\"Kocham Kościół Katolicki i akceptuję to, co doszło do mnie. Niestety procedury, jakie są przestrzegane, są ze swej natury pełne wad, ale biskupi mają najwidoczniej  moc działania tak, jak im pasuje. Nie mogę tu rozciągle tłumaczyć co do mnie dotarło, ale mogę zdradzić, że najbardziej prawdopodobne jest to, że zostanę zawieszony na zawsze, aż wszyscy o mnie zapomną. Nie mogą mi udowodnić żadnej winy, bo jestem niewinny i nie mogą udowodnić mojej niewinności, bo to nielogiczne i niemożliwe. Wszystkie cywilizowane społeczeństwa to wiedzą. Ale najwyraźniej nie wiedzą tego niektórzy liderzy Kościoła Katolickiego.\"

 

\"Po przeanalizowaniu całej sprawy mam tylko dwa możliwe wyjścia.  1. Mogę się cicho położyć i umrzeć, albo 2. Mogę kontynuować robienie tego co robię w sposób taki, w jaki jest to dla mnie możliwe.\"

 

\"Ja nie zacząłem tego procesu. Biskup Corpus Christi w Teksasie nakazał to moim przełożonym, wbrew ich woli i ocenie sytuacji. Zagroził im, że wyśle naganny i paszkwilancki list do wszystkich biskupów amerykańskich, jeżeli mnie nie zawieszą. Miał do tego prawo i ja sam mu to prawo przyznaję. Biskupi nie są związani prawnymi procedurami nakazanymi przez prawo cywilne, gdy chodzi o wewnętrzne sprawy Kościoła.”

 

Dalej ojciec Corapi pisze, że jedynie domyśla się kto go oskarżył i jedynie domyśla się o co jest oskarżony. Nigdy mu tego nie powiedziano, zamykając wręcz możliwość obrony. Śledztwo prowadzi, według niego, osoba kompletnie niekompetentna. Nie ma żadnych zasad dotyczących dowodów, czy obowiązujących procedur w tym śledztwie. Jest on uznany za winnego, dopóki on sam nie udowodni inaczej. Nie ma żadnego prawa do zobaczenia dowodów jakie przekazuje strona oskarżająca. Oskarżyciele nie dostarczyli żadnych nazwisk świadków i Corapi nie ma prawa do zadania im żadnych pytań.

 

Dalej Corapi przypomina, że ani prawo kanoniczne, ani cywilne nie nakazuje takiego postępowania. Prowadzący śledztwo ignorują lub łamią zarówno normy prawa cywilnego, jak i kanonicznego, jak tylko jest im wygodnie.

 

Tak to wygląda ze strony ojca Corapi. Albo raczej tak to się stara on nam przedstawić. Jednak są pewne inne niepokojące fakty, o których nie wspomina on wcale. Jednak by o nich powiedzieć należy najpierw powiedzieć parę słów o wspólnocie do której należy, czy może już teraz należał ojciec Corapi.

 

Society of Our Lady of the Most Holy Trinity to stosunkowo nowa wspólnota, założona w 1958 roku. Strukturalnie różniła się dość znacznie od tradycyjnych zakonów, takich jak franciszkanie, czy jezuici. Poszczególne misje musiały być samowystarczalne i taka miała być misja ojca Corapi. On sam mieszkał w Montanie, daleko od swych przełożonych z Corpus Christi w Teksasie, a jego działalność finansowała założona przez niego instytucja pod nazwą „Santa Cruz Media”. Zezwolił mu na to sam założyciel zgromadzenia i choć od tamtego czasu finansowe zasady działania  Wspólnoty zmieniły się, ojca Corapi nadal obowiązywało poprzednie ustalenie.

 

Corapi nazywa siebie samego teraz „Black sheep dog”.  Trudno jednoznacznie to zinterpretować, bo mamy tu połączone dwa określenia: „Black sheep” to czarna owca, a „sheep dog” to owczarek.  Określając się w ten sposób ojciec Corapi niejako uznaje się, zapewne ironicznie, za czarną owcę, pamiętając jednak, że jest pasterzem pilnującym owiec.

 

Ciekawe i zastanawiające jest jednak to, że ojciec Corapi nie wymyślił tego określenia ani teraz, gdy zdecydował się na odejście od kapłaństwa, ani nawet trzy miesiące temu, gdy został oskarżony. Okazuje się, że Santa Cruz Media już 8 kwietnia 2010 roku, na wiele  miesięcy przed oskarżeniami, zgłosiły ten slogan do uznania go za zastrzeżony znak towarowy. Jednak zastanawiające jest to, że właśnie teraz, dziesiątego maja 2011, uzyskano potwierdzenie rejestracji tego znaku towarowego.

 

Ojciec Corapi pisze autobiografię, która niewątpliwie będzie fascynującą lekturą. Ma być wydana wkrótce i jej tytuł to “The Black Sheep Dog”. Jednak nie da się napisać książki w parę dni. Wygląda więc na to, że to już przed rokiem, wraz z rejestracją tego określenia ojciec Corapi zaczął pisać swe wspomnienia.

 

Oczywiście mając takie życie jak on dobrze jest je opisać. Dać świadectwo. Jeszcze trzy miesiące temu wydawało się to być sprawą oczywistą i bardzo jednoznaczną. Były milioner, przyjaciel największych gwiazd Hollywoodu, wpada w nałóg narkomanii i traci swój piękny dom w Beverly Hills, traci swoje czerwone Ferrari i zostaje bezdomnym bumem. Mieszka na ulicy. Dzięki modlitwom swej matki otrzymuje łaskę nawrócenia, staje na nogi, spowiada się pierwszy raz od kilkudziesięciu lat i zostaje księdzem. Wyświęcony w Rzymie, przez błogosławionego Jana Pawła II, zostaje wysłany na misję do rodzinnych Stanów Zjednoczonych. Co za wspaniała historia. Tylko teraz ten zgrzyt…

 

Jeszcze raz podkreślę, nie wydaję sądu w samej sprawie. Nie wiem, czy oskarżenia są prawdziwe, czy nie. Wierzę, że takie nie są, ale moje subiektywne przekonanie nie ma tu nic do rzeczy. Wiem jednak, że jest jeszcze jeden niepokojący element w całej tej sprawie.

 

Ojciec Corapi wspominał, że nie może się ani kontaktować ze świadkami, czy z oskarżycielką, ani nawet, że nie jest do końca pewien kim ona jest. Że jedynie może się tego domyślać. Nie wspomniał jednak tego, że pracownicy Santa Cruz Media musieli podpisywać oświadczenie, że odchodząc zachowają tajemnicę w sprawie wszystkiego, czego byli świadkami w czasie swej pracy. Za podpisanie tego oświadczenia otrzymywali pieniądze. Nie wspominał też, że podał do sądu osobę, która jest tu najprawdopodobniej tą oskarżającą, o złamanie warunków tego oświadczenia.

 

Oczywiście są pewne prawne i logiczne powody dla których można takiego oświadczenia wymagać. Na przykład po to, by zachować w tajemnicy informacje o klientach, by zachować anonimowość tych, którzy wspomagają organizację finansowo, by wreszcie uchronić pomysły i projekty, którymi się dana organizacja zajmuje przed skopiowaniem, czy skradzeniem ich przez inne organizacje. Trudno jednak sobie wyobrazić, by to oświadczenie było tak skomponowane, by zawierało ono aż tak szeroki zakres spraw, że zgłoszenie do władz o niemoralności pewnych zachowań w czasie pracy w danej organizacji byłoby naruszeniem tego kontraktu. A tu najwyraźniej mamy do czynienia z taką sytuacją.

 

Ojciec Corapi się skarży, że nie ma możliwości rozmawiania z oskarżającą go osobą, broni się też mówiąc, że inne osoby wycofały się z oskarżania go. Jednak wygląda to zupełnie inaczej, gdy spojrzymy na to przez pryzmat faktu, że to on podał do sądu tę osobę, która go oskarżyła. Inne mogą po prostu czuć się zastraszone, obawiając się także kłopotliwych i kosztownych procesów sądowych, a ta osoba, która go oskarżyła także nie bardzo może poddać się żądaniom adwokatów Corapiego, gdy równocześnie jest przez nich sądzona za złamanie kontraktu, który podpisała.

 

Sprawa zatem jest bardzo skomplikowana i z pewnością nie jest jednoznaczna. Bo ja rozumiem, że są w Kościele osoby, także wśród hierarchów, którym zależy na uciszeniu ortodoksyjnych głosów mających wpływ na miliony wiernych. Ojciec Corapi był takim głosem. Liberałowie w Kościele drżeli przed nim. Mieliśmy przecież podobną sytuację z radiem Matki Angeliki. Ona sama, bojąc się, że liberalni hierarchowie w amerykańskim Kościele zmuszą ją do oddania im kontroli nad jej medialnym imperium, zdecydowała się na przekazanie go w ręce świeckich osób, którym ufała bardziej, niż konferencji amerykańskich biskupów.

 

W pewnym sensie ojciec Corapi zdecydował się na podobny krok, ale jest tu pewna zasadnicza różnica. Matka Angelica zaufała Jezusowi, sama oddając się temu, czym było jej pierwsze powołanie. Wróciła za kratę, bo przecież jest ona klaryską, kontemplacyjną mniszką. Pozostała wierna swemu powołaniu, zostawiając sprawy światowe, zostawiając media opiece bożej i zaufanym współpracownikom.

 

To, na co zdecydował się ojciec Corapi, opuszczenie przez niego kapłaństwa, jest właśnie najbardziej bolesne w tej sprawie. Tego właśnie nie mogę do końca zrozumieć, ani w żaden sposób zaakceptować. Zaledwie trzy miesiące po oskarżeniu  zdradza swoje powołanie, zdradza Jezusa, by zacząć nową działalność już jako osoba świecka.

 

W pewnym sensie lepiej jest, że tak się stało, niż gdyby miał on stać się buntownikiem wobec biskupa, pozostając aktywnym, choć odsuniętym od możliwości działania księdzem. Jest to z pewnością lepsza sytuacja niż taka, w jakiej znajduje się, powiedzmy, pewien  ksiądz krakowskiej archidiecezji, który mimo zakazów i upomnień aktywnie działa, także poprzez youtube, siejąc zamęt i powodując rozłamy w Kościele.

 

Nie chodzi tu jednak o to, co jest większym, a co mniejszym złem. Nie chodzi o to, czy lepiej być księdzem buntownikiem, czy lepiej opuścić kapłaństwo. Lepiej być po prostu świętym, a zwierzchnikom zawsze posłusznym. Mamy w historii dziesiątki, setki  przykładów fałszywych oskarżeń kapłanów, którzy w pokorze nieśli ten krzyż. Każdy z nas zna taki fakt np. w życiu Padre Pio. On  jednak poddał się decyzji przełożonych bez słowa protestu, ufając, że Bóg sam doprowadzi do wyjaśnienia kontrowersji. Niektórzy święci czekali całe dziesięciolecia na wyjaśnienie i zdementowanie fałszywych oskarżeń. Ojciec Corapi nie czekał nawet trzech miesięcy.

 

Szkoda. Pozostaje pewien niesmak i smutek, że akurat tak się to wszystko potoczyło. Musimy jednak pamiętać także, że to, co tu opisuję to są jedyniue skutki wynikające z pewnej przyczyny.  A przyczyną tą są ataki złego na Kościół, na kapłaństwo, na Jezusa.

 

Corapi jest tu ofiarą niezależnie od tego, czy oskarżenia pod jego adresem są prawdziwe, czy nie. On sam wielokrotnie mówił o tym jak bardzo niesprawiedliwy jest dziś proces osądzania oskarżanych księży. Mówił o tym, że księża są uznawani za winnych z samego faktu oskarżenia i to oni muszą udowodnić swą niewinność, gdy tymczasem każdy powinien być uważany za niewinnego, dopóki nie udowodni się mu winy.

 

Wiele tych przypadków dotyczy spraw sprzed wielu lat. Pamięć ludzka jest zawodna, świadkowie są niemożliwi do odnalezienia, motywacja oskarżeń często jest finansowa, bo Kościół wypłaca milionowe odszkodowania – zatem wiele takich przypadków to były zwykłe oszustwa i naciąganie Kościoła. Ale przy okazji wielu kapłanom złamano życie.

 

Kościół dawniej popełnił wiele błędów w ocenie przypadków niemoralnego zachowania się księży. Reakcje Kościoła, wynikające zresztą z tego, co podopwiadali swieccy lekarze i psychologowie, okazały się po latach błędne i zamiast skorygować problem zamiatały go pod dywan, albo przenosiły w inne miejsce. Kosztowało to nas wszystkich wiele pieniędzy i nawet więcej; Utratę wiarygodności i posądzenie o złą wolę. Teraz więc Kościół dmucha na zimne. Teraz działa on tak ostrożnie, że czasami mamy wrażenie, że wylano dziecko z kąpielą. Dziś wystaczy nawet często bezpodstawne oskarżenie, o coś, co się wydarzyło przed wielu laty, by uznać księdza za winnego. Nie dając mu nawet szans na obronę.

 

Nie wiem zatem, czy przypadek ojca Corapi jest kolejnym przykładem zniszczenia świętego kapłana przez fałszywe oskarżenie, czy też kolejnym przypadkiem człowieka, który uległ pokusie i powrócił do swych dawnych grzechów. Tak  źle i tak niedobrze. Żałuję, że nie okazał się on taką osobowością jak wielcy święci w pokorze znoszący fałszywe oskarżenia. Nie oskarżam go jednak, bo sam pewnie też bym nie potrafił w sobie tyle pokory znaleźć. Ale zawsze boli, gdy nasze ideały spadają z piedestałów i okazują się tylko ludźmi. Grzesznymi ludźmi.

 

Będzie interesujące to, jak dalej potoczą się losy Johna Corapi. Ma on dziś w USA wiernych wyznawców, gotowych pójść za nim wszędzie gdzie ich ten czarny owczarek zaprowadzi. Ma też wrogów, rozżalonych słuchaczy swych wykładów, którzy uważali go za chodzącego świętego i których zaufanie zawiódł. Myślę, że najwięcej jednak jest ludzi takich jak ja. Pamiętających o nim w modlitwie, zmartwionych, ale nie wiedzących do końca co się dzieje. Czas pewnie pokaże i dojdziemy do prawdy, ale zła, które się dzieje teraz nie będzie się dało do końca naprawić.

 

Dlatego tak ważne wydają mi się modlitwy za naszych kapłanów i za wszystkich wierzących. Byśmy wytrwali w wierze. Zły będzie ich i nas atakował. On się nie zraża tym, że ktoś jest „bardzo święty”. Im trudniejsze wyzwanie dla kudłatego, z tym większą zaciekłością atakuje. Kusił przecież samego Jezusa. Zupełnie inaczej, niż my.

 

My często nie chcemy się modlić za największych grzeszników, uważając ich za naszych wrogów, godnych potępienia. Ale myśląc w taki sposób myślimy dokładnie tak, jak szatan. On właśnie tego od nas oczekuje. Tymczasem powinniśmy walczyć o każdego. Największego świętego spośród żyjących i największego grzesznika. Bo nikt nie jest bezpieczny. Święci tracą wiarę, a grzesznicy się nawracają i tylko my możemy zapobiec temu pierwszemu, a umożliwić to drugie.

 

Poniżej kilka linków do angielskojęzycznych materiałów na temat ojca Corapi. Ja być może za parę miesięcy napiszę jak ta sprawa dalej się rozwija. Dziś po prosto proszę o modlitwę za niego i za wszystkich kapłanów. Także za wszystkie inne osoby, świeckie, za dziennikarzy piszących w katolickich mediach i za mnie także. O dar wiary musimy się modlić, bo jest to dar, który każdy z nas może utracić.

 

I choć jestem daleki od stwierdzenia, że ojciec Corapi tę wiarę traci i mam nadzieję, że pozostanie on zawsze bardzo ortodoksyjnie katolicki, to przecież widać wyraźnie, że coś złego się tu dzieje. Że mogło być inaczej, lepiej. I częściową winę za to ponosimy także my, zapominający o tym, jak bardzo są im, naszym pasterzom, potrzebne nasze modlitwy.

 

Angielskie źródła:

 

Jimmy Akin o ojcu Corapi

Portal "The Black Sheep Dog"

Kanał Johna Corapi na YouTube

Opinia byłego biskupa Corpus Christi, broniąca decyzji ojca Corapi  

 

Wpisy na moim blogu:

 

Notka biograficzna o ojcu Corapi na moim blogu

Notka na temat oskarżenia ojca Corapi

WspolnotaMarto

Odsłon: 2637



Komentarze: 37

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Saturday, 25 June 2011, 18:54

    Psem strzegącym czarnych owiec, chyba o to mu chodziło.

  2. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 25 June 2011, 19:45

    o w mordę

  3. Zobacz profil Voytec Voytec napisał/a:

    Saturday, 25 June 2011, 19:57

    @Joanna S

    Raczej nie, bo wtedy pisałby np. blacksheep dog albo black-sheep dog a na jego stronie używana jest forma Black SheepDog.  On sam pisze tak:

    "The title is simply the combination of a black sheep, that would be me; and a sheepdog, that would also be me."

    Jak pisze Hiob, rozwój wypadków jest bardzo niekorzystny.  Ojciec Corapi był autorytetem dla wielu tysięcy katolików, z których znaczną ilość doprowadził albo przywrócił do wiary.  Każdy przypadek to historia człowieka i jego rodziny.  Na forach w USA setki ludzi dają wyraz swojemu zaskoczeniu, często zwątpieniu a nawet załamaniu.

    Sam ojciec Corapi mówi, że nadal czuje się księdzem i kocha Kościół, ale przerywa "active ministry".  Wydaje mi się, że (jako człowiek energiczny i z natury niezależny) zdenerwował się kłodami rzucanymi mu pod nogi i postanowił działać niezależnie (co to ma być za działalność jeszcze dokładnie nie wiemy).  Wierzę w jego dobre intencje, ale niestety chyba za bardzo zaszkodziła mu popularność i zabrakło pokory.  Zawsze w takich sytuacjach przypominają mi się słowa C.S.Lewisa z "Mere Christianity".  Te słowa to jedna z najważniejszych rzeczy jakie napisano o chrześcijaństwie:

    "According to Christan teachers, the essential vice, the utmost evil, is Pride.  Unchastity, ager, greed, drunkenness, and all that, are mere fleabites in comparison: it was through Pride that the devil became the devil: Pride leads to every other vice: it is the complete anti-God state of mind."

     

     

     

     

     

  4. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 25 June 2011, 20:20

    Voytec, zgadzam się z Tobą i sam nie za bardzo wiem co o tym myśleć. Polecam ci bardzo dobrą analizę aktualnej sytuacji przedstawioną przez Jimmy Akina i wpis na blogu byłego biskupa Corpus Christi, który broni stanowiska ojca Corapiego. Linki pod moim wpisem.

     

    Cała sytuacja jest bardzo bolesna i smutna i jedynym, który odniósł tu niewątpliwą korzyść jest kudłaty. Nie wątpię jednak ani na chwilę, że Bóg jakieś dobro z tego wyprowadzi.

     

    Jest to o tyle bardziej bolesne, że ojciec Corapi jest najbardziej znany wśród najbardziej ortodoksyjnych katolików. Osoby niewierzące, czy letnie w swej wierze mogły nawet o nim nie słyszeć, a jeżeli słyszały, to szybko przestawały być letnie w wierze. Radio matki Angeliki nadawało tygodniowo sześć godzin jego wykładów, ale zawiesiło te retransmisje gdy wyszła sprawa oskarżeń. Teraz wygląda na to, że nigdy one nie powrócą na antenę.

     

    Ojciec Corapi uważa, że będzie mógł więcej zrobić dla Kościoła, gdy stanie się osobą świecką. Gdy nikt z ludzi mających w Kościele władzę nie będzie mu niczego mógł zabronić. Nie zgadzam się z tym. On jest znany tylko dlatego, że EWTN mu to umożliwiła. Teraz będzie wykorzystywał Internet, kanał na youtube, czy też swój blog, ale to zupełnie inna liga. Utraci miliony słuchaczy, a do tego, o ile można się zorientować, będzie zmierzał w stronę politycznych, czy też społecznych komentarzy, gdy teraz w zasadzie uczył tylko Katechizmu i nauki Biblii.

     

    Stanie się zatem jednym z wielu komentatorów, mając do tego ciągnącą się za nim etykietkę "byłego księdza", a Kościół straci doskonałego, charyzmatycznego  kaznodzieję. Choć być może sprawy potoczą się inaczej, być może teraz dotrze do całkiem nowych, innych środowisk, może dotrze do mainstreamowych mediów - nie wiem.

     

    Życzę mu jak najlepiej, przede wszystkim zaś ponownego przemyślenia decyzji o opuszczeniu kapłaństwa. On sam podkreśla, że kapłanem jest się na całe życie. Nigdy też nie był księdzem parafialnym, diecezjalnym, Mszę odprawiał prywatnie, w swojej kaplicy. On sam siebie porównał ostatnio do św. Pawła, który też był głównie kaznodzieją, niosącym Słowo Boże na cały świat. Jest więc nadzieja, że nie ulegnie on kompletnej laicyzacji i może powróci. Bóg jeden wie. 

     

    Na pewno warto się o to modlić. Na pewno powinniśmy się za niego modlić.

    ___________

    God loves you

  5. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 25 June 2011, 20:32

    a jak to wpłynie na losy telwizji EWTN ?

  6. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 25 June 2011, 22:00

    Marysia, nie jestem pewien o co pytasz. Decyzja ojca Corapi nie będzie miała żadnego wpływu na EWTN. W radiowej ramówce zastąpiono jego audycje archiwalnymi audycjami Marcusa Grodi "The Journey Home", które są także bardzo pouczające i wartościowe.

     

    Natomiast jeżeli pytasz o decyzję Matki Angeliki o przekazaniu EWTN w ręce osób świeckich, to jak na razie okazała się ona decyzją doskonałą. EWTN ma wielu przyjaciół wśród hierarchów Kościoła, lokalny biskup z Birmingham jest ich częstym gościem, nie są więc w opozycji do Kościoła. Ortodoksyjni, konserwatywni biskupi bardzo sobie cenią to, co robi EWTN.

     

    Problem polegał na tym, że w Konferencji Biskupów  w USA przed kilkunastu laty spore wpływy mieli "eksperymentatorzy". Nie tylko hierarchowie, ale też osoby świeckie, odpowiedzialne np. za społeczne środki przekazu. Na przykład gdy JP Wielki był w Denver, w inscenizacji drogi krzyżowej, przygotowanej dla papieża, rolę Jezusa powierzono kobiecie. To nie był przypadek, ale wpływ liberalnej "frakcji" dążącej do wyświęcania kobiet na księży, zniesienia celibatu, dopuszczenia antykoncepcji itp.

     

    Właśnie ten incydent był bardzo znaczący w decyzji Matki Angeliki, by się uniezależnić w medialnej działalności od wpływów Kościoła. Bardzo mądra decyzja, bo teraz nikt nie może powiedzieć, że "Kościół powiedział coś" dlatego, że powiedzieli to w EWTN. Coś, co byłoby niewątpliwie korzystne dla innych mediów, na przykład w Polsce, których rola czasem bywa niejasna i powoduje polityczne reperkusje.

    ___________

    God loves you

  7. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Sunday, 26 June 2011, 07:41

    Dzięki Hiobie. Niestety sprawdziła się jeszcze raz prawidłowosć, którą wybadaliśmy kiedyś z przyjacielem na podstawie wykonania własnej statystyki wystąpień w telewizji jezuitów krakowskich. Ten co ma najwięcej wystąpień pierwszy odejdzie.

  8. Zobacz profil Ostrowski Ostrowski napisał/a:

    Sunday, 26 June 2011, 09:57

    Słuchajcie, nie twórzmy sekt. Odejście od kapłaństwa jest Jego osobistą tragedią, i powinnismy się za tego księdza modlić.  Ale nie trzeba też kogoś za to obwiniać, biskupów, oszczerców i t.d. Pan Bóg powinien wystarczyć... A Ojciec Corapi czy się przypadkiem nie rozkochał w poklasku, skoro podejmuje takie decyzje?  Bo głownie przecież chodzi o Zbawienie chyba? Martin Luter też ponoć sprawiedliwie wszystko wypominał, ale ta decyzja... Brak pokory... Chrystus też był nie sprawiedliwie osądzony... Hiobie cenię Cię właśnie za pokorę, bo jesteś Hiobem. Ojciec Corapi, jak i my wszyscy jest narzędziem Ducha Świętego. I tylko Jemu Duchowi i Bogu w Trójcy Jedynemu powinniśmy oddawać chwałę za każdy Dar!

  9. Zobacz profil stragonarius stragonarius napisał/a:

    Sunday, 26 June 2011, 12:48

    Niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów i prawość jak potok nie wysychający wyleje! Księga Amosa 5:24 / Biblia Tysiąclecia

  10. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Sunday, 26 June 2011, 18:31

    Jeśli EWTN może robić dużo dobrego poza strukturami Kościoła, to może firma P.T. John Corapi też będzie mogła. Szkoda Kapłana. Ale jako człowiek, wciąż może zrobić dużo dobrego. Byle nie zjadła go gorycz i nie zaczął bić w Kościół.

    .

    Pozdrawiam !

  11. Zobacz profil Salvatore Salvatore napisał/a:

    Sunday, 26 June 2011, 19:14

    Jest to jeszcze jeden dowód na to ,że szatan nigdy nie odpuszcza. Jeydną bronią przeciwko niemu jest prawdziwa pokora. Abstrahując od złożoności calej sprawy i niepełnej wiedzy - postawa ks. Corapi to zdrada swojego powołania - zdrada Pana Jezusa.

     

     

     

  12. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Sunday, 26 June 2011, 22:07

    Marysia, być może statystycznie tak jest, ale nie każdy postępuje "statystycznie". Matka Angelica, najbardziej znana i rozpoznawialna kontemplacyjna zakonnica na świecie, wolała raczej zrezygnować z kontroli nad swoim medialnym imperium, niż zrezygnować ze swego powołania. A dziś w EWTN zastępuje ją właśnie jezuita, ojciec Mitch Pacwa, syn polskich imigrantów i nic na to nie wskazuje, by miał kiedykolwiek zdradzić swe powołanie.

     

    Geoffrey, i ja mam nadzieję, że jakieś dobro z tego wyniknie, ale tu mamy już do czynienia z pewnym skandalicznym faktem. Nawet, gdy ojciec Corapi pozostanie wierny nauczaniu Kościoła, nigdy to nie będzie tym, co zrobili święci Padre Pio, czy Jan Vianney.  Obaj zresztą byli nie raz wspominani w kazaniach i wykładach ojca Corapi, jako jego bohaterowie i wzory do naśladowania. Ale gdy przyszedł okres próby, on wybral inną drogę.

    ___________

    God loves you

  13. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Monday, 27 June 2011, 06:03

    "Nie będę uczestniczył więcej w publicznym życiu jako kapłan" To wcale nie oznacza: "odejdę z kapłaństwa"!!! chyba zostało to przeinterpretowane. Pierwszy problem więc odpada  po drugie:   Mogło też być tak, że osoba, która go oskarżyła, zrobiła to dlatego, że on ją podał do sądu... CZy to podanie do sądu aby na pewno było spowodowane tym jej oskarżeniem-nie możemy tak zakładać chyba. 

  14. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Monday, 27 June 2011, 06:05

    Pierwszy raz słysze o tym księdzu, ale zastanowiły mnie owe nadinterpretacje wypowiedzi i widzenie w nich treści, których tam nie ma.

  15. Zobacz profil Tek de Cart Tek de Cart napisał/a:

    Monday, 27 June 2011, 11:41

    +

    trzeba się modlić... takie oczywiste, a takie trudne

  16. Zobacz profil Kk0606 Kk0606 napisał/a:

    Monday, 27 June 2011, 13:45

    Włączam tego człowieka do codziennej modlitwy. Kazimierz

  17. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Monday, 27 June 2011, 23:34

    Decyzja o odejsciu od kaplanstwa ostro dyskwalifikuje Corapiego (nie biorac pod uwage tej w sumie sredniorzednej afery z wydawnictwem).

     

    Natomiast mi sie nie podoba w twoim wpisie dyskfalifikowanie ks. Natanka "W pewnym sensie lepiej jest, że tak się stało, niż gdyby miał on stać się buntownikiem wobec biskupa, pozostając aktywnym, choć odsuniętym od możliwości działania księdzem. Jest to z pewnością lepsza sytuacja niż taka, w jakiej znajduje się, powiedzmy, pewien  ksiądz krakowskiej archidiecezji, który mimo zakazów i upomnień aktywnie działa, także poprzez youtube, siejąc zamęt i powodując rozłamy w Kościele."  Hiobie, siejesz NIEPRAWDE. 1. Ks. Natanek podporzadkowal sie woli biskupa. 2. Wierni wstawiaja info o ks. Natanku do YouTube. 3. Calosc ma podtekst Intronizacji Chrystusa Krola o co walczy ks. Natanek (zatem mozna sie domyslic jakie sily beda sie temu sprzeciwiac).   

     

    Moglbym tez troche o biskupie najpierw Pieronku potem Dziwiszu - i ich dzialaniach, ktore jakby troche nieczysto oddaja nasza wiare. Ale daruje sobie. Widzialej te masonska droge krzyzowa w rodzinnej wsi biskupa Pieronka? Moze wielu otworzyc oczka.

  18. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 11:08

    Ludziska!  "Nie będę uczestniczył więcej w publicznym życiu jako kapłan" To wcale nie oznacza: "odejdę z kapłaństwa"!!! W życiu publicznym, a nie w ogóle. Jeżeli, zakazano mu pełnienia publicznej posługi kapłańskiej, to po prostu przedstawił własne podporządkowanie się decyzjom. A co do ks. Natanka: LINK  

  19. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 11:16

    LINK

  20. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 14:19

    Bardzo Was proszę, nie zamieniajmy tej dyskusji na dyskusj e o księdzu Natanku.  Jest pewna zasadnicza różnica pomiędzy ojcem Corapi, a księdzem Natankiem. Ojciec Corapi zawsze nauczał wszystkiego co jest w 100% zgodne z nauczaniem KK. Nigdy nawet nie otarł się o żadną herezję.  Był zawsze, i nadal jest w 100% ortodoksyjny w swym nauczaniu.  Problem polega na oskarżeniach o niemoralne zachowanie, nie na zarzutach w sprawie nauczania.

     

    Ksiądz Natanek natomiast uczy herezji. Bredzi. Nie neguję tu faktu, że, powiedzmy, 95% tego co mówi, to ortodoksyjna nauka. Bardzo potrzebna w naszych czasach. I chwała mu za to, co mówi. Ale mam poważny problem z tymi 5% bredni.

     

    Na moim forum jest wielu młodych chłopców, chodzących do szkoły. Nie ma dnia, by nie zapytał mnie ktoś o księdza Natanka. Jego temat jest poruszany, bo w szkołach dzieci o nim mówią. Ale mówią o nim z kpiną, wyśmiewają go i poruszane są tylko te sprawy, które go kompromitują. Te 5% bredni.

     

    "Nieżywa mucha zepsuje naczynie wonnego olejku. Bardziej niż mądrość, niż sława zaważy trochę głupoty" (Koh 10,1)

    ___________

    God loves you

  21. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 14:38

    Jeśli pisze siię "Brednie" to trza je wymienić. A to, że coś jest w oczach naszego społeczeństwa śmieszne, to nie znaczy że nieprawdziwe. Bo zazwyczaj nasze społeczeństwo ma wpojone stereotypy wyśmiewania tego, co dobre, a pochwalania tego, co złe. Bo śmieszność, czy poważanie, to żeczy które są SPRAWĄ SUBIEKTYWNĄ I ZALEŻĄ OD TEGO, JAKIE RZECZY W WYCHOWANIU PRZEDSTAWIANO JAKO ŚMIESZNE, A JAKIE NIE. kIEDY SIĘ TO POWTARZANIE STAŁO CZYM,Ś UZNAWANYM ZA OCZYWISTOŚC, RÓWNIEŻ MY ZINTERNALIZOWALIŚMY TO JAKO OCZYWISTOŚĆ... cÓŻ WIĘC JEST BREDNIĄ, bo jeszcze nikt tego nie wymienił i nie wytłumaczył. 

  22. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 14:40

    To co głupie w oczach świata mądrością jest u Boga.

  23. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 14:45

    POwtarzam po raz trzeci: W zacytowanym zdaniu ksiądz Corapi nie stwierdził, że opuszcza kapłaństwo!!!

  24. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 15:04

    Chcący, niezależnie od tego ile razy to powtórzysz, w niczym nie zmienia to faktu, że ojciec Corapii stwierdził, że chce się poddać procesowi laicyzacji. Jego ostatni wpis na jego nowej stronie zawiera między innymi takie słowa:

     

    I’ll do what I can outside of the Church. [...] The only thing I know for sure is that I’m not going to disobey the Church and attempt to “minister” as a priest, and I’m not going to lay down and die.[...]

     

    Zarówno z jego wszystkich wypowiedzi, jak i z wszystkich komentarzy na ten temat wynika jednoznacznie, że ojciec Corapii zapowiedział, że pragnie opuścić kapłaństwo. Uznając fakt, że nie da się "zmazać" sakramentu, że w pewnym sensie pozostanie kapłanem na całą wieczność, chce opuścić formalne struktury Kościoła i działać w świecie jako osoba świecka. 

     

    Inna rzecz, co naprawdę się stanie, bo na razie jest to jedynie jego oświadczenie.

    ___________

    God loves you

  25. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 15:31

    Ja w tych słowach też nie widzę stwierdzenia: "Odchodzę z kapłaństwa". Rozumiem je jako- nie będę służył ludziom jako kapłan. Takie stwierdzenie jest właściwe, jeśli został on zawieszony w czynnościach kapłańskich- może je sprawować tylko wobec Boga. 

  26. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 15:39

    "As a suspended priest he cannot function publicly as a priest, but he can continue to evangelize as long as he does not present himself to the public as a priest.  Every baptized person is given the obligation of being a witness to the truth, of being an evangelizer.  In Father Corapi’s case, the obligation is all the greater in view of the gift of the sacramental priesthood he has been given.  Prevented (hopefully only temporarily) from exercising that priesthood in a public manner during his suspension, he is aware of his obligation to be a witness to the truth and to continue to evangelize.  He evidently intends to do so until his suspension is lifted not as Father John Corapi but as The Black Sheep Dog" Przepraszam, słabo znam angielski, ale podkreślone określenia są raczej zrozumiałe bez słownika (choć pomogłem sobie translatorem) i wskazują na to, że chodzi o powstrzymanie się od publicznej posługi kapłańskiej, co jest pięknym przejawem posłuszeństwa.   A jak to jest w końcu z tymi "bredniami"? Jeśli nie tu, to można w temacie, do którego link podałem odpowiedzieć. 

  27. Zobacz profil Zyta333 Zyta333 napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 21:30

    Chcący, hiob nie odpowie, jak to jest z tymi "bredniami", bo hiob nie zna ks.Natanka, nie wie o czym ks.Natanek naucza. Naoglądał sie TVNu i sam bredzi jak potłuczony usprawiedliwiając jednego kapłana nagonką na niego liberalnych biskupów a nie widzi takiej samej sytuacji w stosunku do innego kapłana :(

  28. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 21:49

    Zyta, TVN-u się nie naoglądam, choćbym chciał, bo po prostu nie mam dostępu do tej telewizji. I nikogo tu nie usprawiedliwiam. Ani ojca Corapiego, ani księdza Natanka. Jest jednak pewna bardzo istotna różnica pomiędzy tymi kapłanami.

     

    Ojciec Corapi zawsze jest w 100% ortodoksyjny w swym nauczaniu. Nikt nigdy mu nie robił zarzutów z tego, że popada w herezje, że naucza błędów, że uczy czegokolwiek sprzecznego z nauczaniem KK. Oskarżenia pod adresem ojca Corapi dotyczą jego niemoralnego zachowania, nie jego nauczania.

     

    U księdza Natanka sytuacja jest dokładnie odwrotna. O ile wiem, nikt nigdy nie poddawał w wątpliwość moralnej strony księdza Natanka i jego zachowania w codziennym życiu. Zarzuty dotyczą tego, czego on naucza.

     

    Wiadomość nie z TVN-u, ale ze strony Krakowskiej Kurii:

     

    Komunikat Kurii Metropolitalnej w Krakowie w sprawie działalności ks. dr. hab. Piotra Natanka

    class="jfdefaulttext">There are no translations available.

     

    Od dłuższego czasu do Kurii Metropolitalnej w Krakowie napływają ze strony wiernych liczne zapytania i wyrazy zaniepokojenia w sprawie kontrowersyjnych publicznych wypowiedzi ks. dr. hab. Piotra Natanka, kapłana Archidiecezji Krakowskiej. Mając na względzie spoczywający na biskupie diecezjalnym obowiązek czuwania nad poprawnością nauczania doktryny chrześcijańskiej, Arcybiskup Metropolita Krakowski dekretem z dnia 3 lipca 2009 r. powołał komisję teologiczną z zadaniem dokonania oceny teologicznej treści publicznie głoszonych przez ks. Piotra Natanka. Komisja przedstawiła negatywną ocenę działalności Księdza, stwierdzając błędy teologiczne w głoszonym przezeń przepowiadaniu i prowadzonej działalności. Ponadto Arcybiskup Metropolita Krakowski zarządził wizytację w prowadzonym przez ks. Piotra Natanka ośrodku „Pustelnia Niepokalanów” w Grzechyni k. Makowa Podhalańskiego.

    Po zapoznaniu się z przedłożonymi przez oba zespoły sprawozdaniami, Arcybiskup Metropolita Krakowski podjął w stosunku do ks. Piotra Natanka następujące decyzje, mając na względzie dobro społeczności wiernych i samego Duchownego:

    Zawiesił do odwołania zgodę na prowadzenie pracy naukowej na uczelniach i wydziałach katolickich. Działalność duszpasterską ks. Piotra Natanka ograniczył do parafii zamieszkania. Poza zwyczajną posługą kapłańską prowadzoną tam pod kierunkiem proboszcza, ks. Natanek nie może podejmować posług duszpasterskich w innych miejscach. Nie zezwolił i nie zezwala ks. Piotrowi Natankowi na publiczne wystąpienia, publikowanie tekstów, rozprowadzanie własnych publikacji (w tym także nagrań video i audio) oraz udostępnianie ich do rozprowadzania przez inne osoby. Polecił zamknięcie prowadzonych przez ks. Piotra Natanka, lub za jego zgodą przez inne osoby, stron internetowych ze szkodliwymi treściami oraz doprowadzenie do wycofania wszystkich materiałów, które już są udostępnione w Internecie przez wyraźne wycofanie zgody na ich upublicznianie. Polecił ks. Piotrowi Natankowi udzielić wyjaśnienia i przeprosić za to, że dotychczasowa jego działalność mogła wyrządzić szkody tak poszczególnym osobom, jak i społeczności wierzących. Nie zgadza się na prowadzenie jakiejkolwiek działalności duszpasterskiej w ośrodku „Pustelnia Niepokalanów” w Grzechyni.

     

    Ksiądz Piotr Natanek w rozmowie z Księdzem Kardynałem zapewnił, że jako wierny syn Kościoła dostosuje się do powyższych decyzji.

     

    Kraków, dnia 2 marca 2010 r.

    ___

    Bóg ode mnie, tak jak od Ciebie i od księdza Natanka, wymaga przede wszystkim posłuszeństwa.  Nie jest moim zadaniem dociekanie, czy jakiś ksiądz już popełnia herezje, czy jedynie błądzi, czy może ma rację, a błądzi jego biskup. W takich przypadkach sam Pan Jezus daje nam wyraźne wskazówki jak postępować:

     

    "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.  Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią."  (Mt 23:2-3)

     

    Jeżeli Żydzi mieli słuchać skorumpowanych i potępianych często przez Jezusa faryzeuszy, bo posiadali oni autorytet przewodników ludu, byli następcami Mojżesza, to o ile bardziej to  dotyczy biskupów, następców apostołów?

     

    "Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał."  (Łk 10,16)

     

    Nauczanie Kościoła znajduje się w Biblii, w dokumentach Kościoła, w Katechizmie. Nikt nie musi wierzyć w żadne prywatne objawienia, nawet te uznane za prawdziwe. Tym bardziej nikt nie musi wierzyć w żadne prywatne objawienia, które uznane jeszcze nie są, a tym bardziej w prywatną interpretację tych objawień, która jest sprzeczna z nauką Kościoła.

    ___________

    God loves you

  29. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 22:07

    WYjaśniałem w drugim zapodanym  tu przeze mnie linku, jak to jest z tym posłuszeńtwem. inaczej niż nam się wydaje. Tam można dyskutować.

  30. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 23:04

    A Hiob pamieta jak brzmialo ogloszenie kurii w zakresie ojca Pio zabraniajace mu prowadzenia mszy z wiernymi?   Szanuje kolege Hioba - ale kolega za szybko staje po stronie TVNnu. Z tych dwojga Corapi i Natanek - niewatpliwie Natanek jest postacia pozytywna. Corapi dal po prostu dyla i robi byznes. 

     

    I to jest calkowicie niezalezne od jak mowicz tych 5% wypowiedzi Natanka - ktory sa rzeczywiscie czesto za ostre (z moje punktu widzenia) czy wrecz bledne.

     

    Ale ile blednych a wrecz bzdurnych i falszywych wypowiedzi rzuca n.p. ta sowa co uda ksiedza czy tez ta medialna holownia (o biskupach nie wspomne). A jakos nikt z biskupow marnego slowka nie powie przeciw nim. Natomiast skupiaja sie na Natanku, ktory walczy o uznanie Chrystusa jako Krola Polski.

     

    Gdybym byl slepy i gluchy, to wowczas bym tej roznicy pewnie nie zauwazyl. 

  31. Zobacz profil Zyta333 Zyta333 napisał/a:

    Wednesday, 29 June 2011, 09:21

    Hiobie, naoglondałeś sie TVNu na YTubie, nie zaprzeczaj, oglondałeś przecież kłamliwe reportaże z Grzechyni.

    .

    Hiob: "Bóg ode mnie, tak jak od Ciebie i od księdza Natanka, wymaga przede wszystkim posłuszeństwa."

    Dokładnie, ale posłuszeństwa Bogu : "Trzeba bardziej słuchac Boga aniżeli ludzi" a Bóg mówi do nas w Ewangelii i w objawieniach, bo obiecał, że nie zostawi nas sierotami. Trzeba wsłuchiwac sie co mówią Papieże w encyklikach a oni właśnie potepili liberalizm, modernizm etc. co więc z biskupami modernistami i liberałami? Moim zdaniem Papieże wskazali nam wilki w owczych skórach. 

    "Ducha nie gaście,  proroctwa nie lekceważcie!  Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!  Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła." - to jest odpowiedz na Twoje słowa o bezwarunkowym posłuszeństwie i niekonieczności wiary w objawienia.

    .

    Żyjemy w bardzo trudnych czasach i trzeba miec oczy i uszy szeroko otwarte. Boga znajduja ci, którzy Go szukają i wychodza Mu na przeciw.

     

  32. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Wednesday, 29 June 2011, 13:58

    MOże powstrzymajmy się od dsocinek i osądzeń. CZy nie mieliśmy w życiu sytuacji, kiedy zewnętrzne przejawy świadczyły przeciw nam, a w rzeczywistości nie mieliśmy winy. I żdne tłumaczenie nic by nie dało, dlatego milczeliśmy, a jeśli już próbowaliśmy się tłumaczyć, to wychodziliśmy na oszustów itd... dlatego warto się powstrzymać od sądów innych nawet wtedy, gdy rzeczywiście gdzieś zawinił... Należy raczej szukać usprawiedliwienia drugiej osoby. A oceniać pewne poglądy-  w oderwaniu od osób 

  33. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 07 February 2011, 01:19

    LINK

     

  34. Zobacz profil jumik jumik napisał/a:

    Wednesday, 20 July 2011, 22:45

    "background-color: transparent; : 'Times New Roman'; font-size: medium;">Mam odczucie, jakby brakowało nam autorytetów - ludzi, którzy są niesamowicie charyzmatyczni, mają dar przemawiania, poruszania serc tłumów, przyprowadzania do Chrystusa wielu, niewzruszonych, ortodoksyjnych. Możemy oczywiście o nich czytać na kartach Pisma Świętego - Jezus (człowiek-Bóg), Apostołowie, św. Paweł, święci. Choć to wszystko jest Wielkie i inspirujące, to brakuje czegoś obecnie... A współcześnie? Znacie takie osoby? Na świecie? Ze Stanów? Z Polski? Osobiście? Z internetu? Ze słyszenia? Z pewnością można wymienić np. (Nie wspominając o oczywistościach: JP 2, B XVI): Scott Hahn (o którym tu Hiob pisał) - niesamowity człowiek. Można dodać Hioba, który choć niedoskonały, ludzki (a kto z nas jest doskonały?), to porusza serca swoją wiarą i ortodoksją, a przede wszystkim swoim działaniem. Z polski dołożyłbym (osobiście) księdza Piotra Pawlukiewicza. Kiedyś można było dodać o. Johna Corrapiego. A teraz? Ktoś jeszcze? Czy znacie inne osoby, które potrafiłyby być zapalnikiem do działania dla Chrystusa? Będące katalizatorem działania, wiary i miłości. Zapalające w nas ducha, abyśmy byli gorący zamiast letni? Żyjący, jakby rzeczywiście byli "narodzeni na nowo" a nie "żyjący starym życiem"? Ilekroć rozpoczynam jakieś działanie dla Pana wymagające współpracy ludzi, tyle razy spotykam w większości... obojętność, marazm, brak zaangażowania, a ze strony niektórych nawet próby przygaszania zapału. Gdyby tylko Bóg zesłał osoby, których ogień Ducha Świętego, wiara i czyny, słowa miałyby za zadanie dbać o żar zaangażowania i zapału w czynieniu dzieł Pańskich i wiarę... bo czasami poza modlitwą do Boga potrzebujemy ludzi zesłanych nam od Niego...

  35. Zobacz profil marek-jorik marek-jorik napisał/a:

    Friday, 08 July 2011, 21:12

    14 sierpnia wielu katolików w USA będzie pościc w intencji rozwiązania sprawy o. Corapiego. Dołączam i zachęcam!

  36. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 08 July 2011, 23:06

    Dziękuję, marek-jorik za tę informację. Na pewno dołączę. ____________

    God loves you

  37. Zobacz profil Michalg Michalg napisał/a:

    Tuesday, 27 September 2011, 13:04

    Lepiej by zrobił gdyby na znak protestu udał się w odosobnienie, lub za tak zwaną kratę i sprawował tą funkcję prywatnie. Zawsze może powrócić do kapłaństwa - nawet udać się do biskupa za granicę np do Polski. Był taki ks Władysław Faron kapłan diecezji tarnowskiej - popadł w schizmę został biskupem starokatolickim ale powrócił do Kościoła złożył na Jasnej Górze swoje insygnia biskupie jako wotum nawrócenia.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.