Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Okruchy przede wszystkim z bochenka Słowa Bożego

Nawrócenie ...na protestantyzm?

kategoria: Kościół

Dodano: Wednesday, 25 January 2012, 16:04

Było to prawie trzy lata temu. Na kalwinistycznym forum, jeden z moderatorów, sam kalwinista, zadał mi pytanie odnośnie stanowiska Kościoła wobec katolików przechodzących na protestantyzm. Czy opuszczający Kościół automatycznie podpadają pod jego klątwę? Co Kościół naucza, jeśli chodzi o możliwość ich zbawienia? Odpowiedziałem, że Kościół naucza o sumieniu. Ostateczną instancją jest sumienie zainteresowanego. Wszystko zależy od motywów danego człowieka, czyli czy w swoim sercu uważa on/ona, że to, co czyni jest dobre i słuszne.

 

 

kalwinista napisał: (...) to samo tyczy się np. również i mnie gdyż w duszy uważam, że to co piszę i rozgłaszam jest dobre i słuszne.


Na takie pytanie, trzeba odpowiedzieć twierdząco. Dobrze czynisz, jeśli działasz zgodnie z Twoim sumieniem. Jeśli w głębi serca spostrzegasz coś jako dobro – dobrze czynisz idąc za tym. To może dotyczyć wystąpienia z Kościoła katolickiego, wyznawania innej wiary, rozpowszechniania nauki przeciwnej do tego, co uczy Kościół, itd. W Ewangelii według św. Jana czytamy: J 9:22 Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Taki los spotykał każdego, kto idąc za głosem sumienia, uznał Jezusa za Mesjasza. Wielu stawało i staje przed dylematem. Albo iść za głosem sumienia tracąc przyjaciół, albo nic nie zmieniać i utracić spokój sumienia. Idący za głosem sumienia zyskuje spokój, ale często traci przyjaciół, rodzina się go wyrzeka, musi zrezygnować z kariery zawodowej. To właściwie nie zmieniło się w środowisku żydowskim przez całą historię aż do naszych czasów. Jeśli nawet nie chodzi o formalną klątwę synagogi, to często rodzina i przyjaciele nie akceptują nawrócenia na chrześcijaństwo. U muzułmanów jest jeszcze gorzej. Za nawrócenie na chrześcijaństwo grozi konwertycie śmierć z ręki najbliższych członków rodziny.



Nie można powiedzieć, że jest to całkiem łatwe w obrębie samego chrześcijaństwa, przy nawróceniach z protestantyzmu na katolicyzm i odwrotnie. W niektórych środowiskach jest to związanie z utratą dawnych przyjaciół.

 

 

kalwinista napisał: Niestety podstawy, które podałeś nie są wystarczające wg. mnie do wyciągnięcia wniosków, które wyciągnąłeś albo musisz przyznać, że dosłownie każdy Protestant odrzucając waszą "tradycję" jest de facto usprawiedliwiony z tych rzuconych anathem, gdyż na pewno każdy jest przekonany, że jest to dobre i słuszne.

 

Mam nadzieję, że nie sfałszuję nauki Kościoła katolickiego w tej sprawie, upraszczając ją w ten sposób: Człowiek ma obowiązek podążania za swoim sumieniem, nawet jeśli ono jest błędne. Z drugiej strony ma on obowiązek kształtowania swego sumienia, czyli dążenia do prawdy - badania, czy jego pragnienia są z Boga, czy podążanie za nimi jest dobre. Jeśli więc Ty jako protestant, w swoim sumieniu jesteś przekonany, że Kościół katolicki nie jest prawdziwym Kościołem Chrystusa i opuszczenie go jest dla Ciebie tym, czego oczekuje Pan Bóg, czynisz słusznie opuszczając Kościół, nawet jeśli obiektywnie jest to złe.


Powiesz, że Twoim motywem była miłość do Pana, naturalne dążenie do prawdy i że kiedy odkryłeś ją tam, gdzie jesteś, nie mogłeś postąpić inaczej. Tak pewnie powiedzą inni, albo przynajmniej mogą tak powiedzieć. Czy tak jednak jest istotnie? Powiesz, któż może wiedzieć lepiej o moich motywach niż ja sam? O, tak masz rację. Do pewnego stopnia. Bowiem człowiek to istota skomplikowana, a psychologia zna takie mechanizmy jak racjonalizowanie, wypieranie, unikanie informacji powodujących dysonans, itp. Tak naprawdę, myślę, człowiek nie jest najlepszym sędzią w swoich własnych sprawach, które dotyczą go bardzo osobiście, a przynajmniej nie zawsze jest takim sędzią.


Napisałeś: „na pewno każdy jest przekonany, że jest to dobre i słuszne”. Czy na pewno każdy? Skąd możesz to wiedzieć z taką pewnością? Myślę, że tak do końca nie możesz być tego pewny nawet w stosunku do siebie. Jak sądzisz, czy Szaweł prześladujący Kościół nie był przekonany, że czyni „słusznie i dobrze”? Gdybyś mu zadać takie pytanie, to jestem pewny, że odpowiedziałby, że czynił to z gorliwości o chwałę Bożą. On sam napisze o tym później: Ga 1:13-14 Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Po swoim nawróceniu, jako Apostoł Paweł, głosił Ewangelię, którą wcześniej usiłował zniszczyć. Czy działał ze swoim sumieniem? Jestem pewny, jakiej odpowiedzi udzielisz na to pytanie.


Gdyby więc zapytać Szawła przed nawróceniem i Pawła po nawróceniu o to, czy działa z godnie ze swoim sumieniem; czy uważa, że to co czyni, jest słuszne i sprawiedliwe, myślę, że z całym przekonaniem powiedziałby, „tak oczywiście”. „Działam słusznie” – odpowiedziałby Szaweł mordujący chrześcijan; „działam słusznie” – odpowiedziałby Paweł głoszący Chrystusa. Taka sama odpowiedź w obu przypadkach, mimo iż skrajnie różne jego postępowanie. Dlatego myślę, że potrzeba innego kryterium, niż tylko opinii samego zainteresowanego, która zawsze jest subiektywna. Albo może inaczej, potrzebujemy czegoś zewnętrznego, co byłoby takim obiektywnym wyznacznikiem.



Takie zewnętrze kryterium potrzebne jest, aby ustalić obiektywny wykład Pisma św., jak to starałem się uzasadnić w wątku o „sola Scriptura”. To zewnętrzny autorytet ustalił kanon Pisma św., a nie kryteria wewnętrzne. Analogicznie, również potrzebujemy takiego kryterium, aby ustalić szlachetność motywów nawrócenia od Kościoła katolickiego do jakiegoś innego wyznania protestanckiego (to obowiązuje również w odwrotną stronę). I myślę, że takim kryterium, z którym obaj możemy się zgodzić jest wspomniana wcześniej osoba św. Pawła Apostoła. Prześladowca Kościoła stał się później jego Apostołem. Czy to nienawiść była powodem jego nawrócenia? Nie, odwrotnie, miłość do Chrystusa i pragnienie głoszenia Dobrej o Nim Nowiny. Czuł wręcz przynaglanie: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii.” Czy czuł nienawiść do swego narodu? Nie. Dokładnie odwrotnie: Rz 9:3 Wolałbym bowiem sam być pod klątwą odłączony od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Paweł mówi coś niesamowitego. Nie uważa judaizmu za religię słuszną. Opuścił judaizm. Ze strony Żydów doznał wielu prześladowań. A jednak pisze, że "wolałby być pod klątwą i odłączonym od Chrystusa, dla zbawienia swoich braci", którzy należeli do religii, którą opuścił.


Praktycznie nie zetknąłem się z protestantami w Polsce. Po raz pierwszy stało się to w czasie mojego pobytu w Niemczech. Mieszkałem tam przez 5 lat. W tym czasie poznałem małżeństwa mieszane, z których jeden z małżonków był katolikiem, drugi protestantem. W jedną niedzielę szli oboje razem z dziećmi na Mszę św. do kościoła katolickiego, a za tydzień do zboru na nabożeństwo protestanckie. Kiedy byli na Mszy św. oboje przyjmowali Komunię św., bo przecież „Bóg jest jeden czyli ten sam u katolików, co i u protestantów”; kiedy byli na nabożeństwie protestanckim, uczestniczyli tak samo przyjmując pamiątkę wieczerzy Pańskiej (nie wiem, czy dobrze się wyrażam, mam nadzieję, że mnie rozumiesz). Nie jestem wrogiem ekumenizmu. Sam uczestniczyłem kilka razy na nabożeństwach, gdzie modlili się razem protestanci i katolicy. Było to coś dobrego. Jednak jestem wrogiem „radosnego ekumenizmu”, kiedy obydwie strony nie dostrzegają różnic doktrynalnych. Kiedy nie dostrzega się różnic, to znak, że nie uważa się tych różnic za coś ważnego, a w konsekwencji jest to znakiem obojętności w wierze. Nie mogę na przykład zgodzić się na protestanckie rozumienie Eucharystii, czyli realność Ciała i Krwi Pańskiej, dlatego nie uznaję czegoś takiego, jak „ekumeniczne Msze św.” (gdzie wszyscy, katolicy i protestanci przyjmują Komunię św.) A niestety, o takich słyszałem. Protestanci niemieccy są w większości urodzeni jako tacy, protestanci z pokolenia na pokolenie, i to od czasów Lutra. O ile na początku, protestanci i katolicy niemieccy wyrzynali się nawzajem, to teraz przechodzą w inną skrajność, nie dostrzegając różnic czy nie uważając ich za istotne. Oczywiście nie wszyscy, ale spora część po jednej i po drugiej stronie, chyba jednak bardziej daje się to zauważyć po stronie katolickiej.


Kiedy kilka miesięcy temu zetknąłem się z forami polskich protestantów, było to dla mnie zjawisko nowe i zarazem szokujące. Po pierwsze, to byli pierwsi, z którymi miałem kontakt (nie mówiąc o zaprzyjaźnionym małżeństwie polskich baptystów, które poznałem rok temu). Po drugie, nowością była dla mnie Wasza antykatolickość. A przecież większość z Was to byli katolicy. A teraz myślę, że właśnie dlatego, że byliście katolikami, odchodząc od katolicyzmu, staliście się antykatolikami. Nie mówię tego o wszystkich, ale niestety, o większości, przynajmniej tej aktywnej większości. I nie jest to tylko moje subiektywne odczucie. Czytając świadectwo Scotta Hahna, który nawrócił się z kalwinizmu na katolicyzm, natknąłem się na coś podobne świadectwo. Pisze on, że największy antykatolicyzm spotkał u kalwinistów (czy protestantów w ogóle), którzy byli wcześniej katolikami.


Dla mnie osobiście, taka postawa jest zaprzeczeniem tego, że ktoś kierował się głosem sumienia. Sądzę bowiem, że jeżeli ktoś idzie za głosem sumienia to doświadcza głębokiego pokojem. Jeżeli zaś ktoś zieje nienawiścią, to tym samu zadaje kłam temu, co choćby z największym zapałem twierdził, że „kieruje się miłością do Chrystusa i idzie za wołaniem Ducha Świętego, który odczuwa w głębi swego serca”. Gdyby tak było, to powinien też cieszyć jego owocami: Ga 5:22-23 Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie.



Pewnie wszyscy protestanci piszący na tym forum i odwiedzający je tylko, gdyby zostali zapytani: „Czy uważasz i jesteś dogłębnie przekonany, że Twój wybór jest dobry i słuszny?”, odpowiedzieliby: „Tak, oczywiście”. Ale jednak, niestety, kiedy czyta się wpisy na tym forum można dojść do wniosków przeciwnych. Powiedz, zresztą sam, czy wpis porównujący papieża do Hitlera świadczy o miłości do niego, albo czy świadczy o tym, że uważa katolików za swoich braci? Jest to jeden z wpisów, który ostatnio czytałem na ShoutBoxie. A niestety, nie jest to wyjątek, o czym nie muszę Cię przekonywać. Dlatego myślę, że każdy znajdzie odpowiedź, czy jego postępowanie jest zgodne z tym, co w sumieniu rozpoznaje jako „dobre, sprawiedliwe i słuszne”, zadając sobie pytanie o własne podobieństwo do Apostoła Narodów, który „wolałby być pod klątwą i odłączonym do Chrystusa dla zbawienia swoim braci”.



Podsumowując, odpowiedź na pytanie o jakość Twoich własnych motywów znajdziesz porównując się do św. Pawła: Jeśli masz takie pragnienia jak on (Rz 9, 3); jeśli cieszysz się owocami Ducha Świętego (Ga 5, 22-23), nie mam wątpliwości odnośnie motywów Twojego nawrócenia. Jeśli jednak jest inaczej, to znaczy, że Twoje motywy nie były takie, jak u św. Pawła. Ale odpowiedź na pytanie, jak to jest w Twoim przypadku, zostawiam Tobie.

Odsłon: 934



Komentarze: 26

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil loaf04 loaf04 napisał/a:

    Wednesday, 25 January 2012, 18:10

    +++

  2. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Wednesday, 25 January 2012, 19:52

    Ehem. Czy trn cytat rzeczywiście oddaje pozycję Kościoła...?

    ____

    "Człowiek ma obowiązek podążania za swoim sumieniem, nawet jeśli ono jest błędne. Z drugiej strony ma on obowiązek kształtowania swego sumienia, czyli dążenia do prawdy - badania, czy jego pragnienia są z Boga, czy podążanie za nimi jest dobre. Jeśli więc Ty jako protestant, w swoim sumieniu jesteś przekonany, że Kościół katolicki nie jest prawdziwym Kościołem Chrystusa i opuszczenie go jest dla Ciebie tym, czego oczekuje Pan Bóg, czynisz słusznie opuszczając Kościół, nawet jeśli obiektywnie jest to złe." 

  3. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Wednesday, 25 January 2012, 20:48

    Loaf & Ogórek

    Dziękuję za odwiedziny

     

    @Ogórek

    Jest to parafraza powiedzenia św. Tomasza z Akwinu:

    "Sumienie, może się mylić [8], ale według Tomasza z Akwinu wola powinna zawsze podążać za sumieniem, nawet jeśli jest ono błędne, ponieważ człowiek nie ma żadnej innej instancji, która mogłaby za niego stwierdzić, za jakie działanie może wziąć odpowiedzialność" [9]

    LINK

     

    .

    "Należy słuchać sumienia bez względu na to, czy jego decyzje są słuszne czy błędne, i bez względu na to, czy błąd jest winą błądzącego czy nie. (...) Oczywiście, jeśli człowiek jest winien błędu, którego mógłby uniknąc, gdyby sprawę zbadał poważniej, to jest odpowiedzialny przed Bogiem za ten błąd, ale mimo to, jak długo jest w tym błędzie, musi działać według niego, bo szczerze uważa błąd za prawdę. Tak więc, gdyby na przykład papież polecił, aby angielscy biskupi wezwali swych księży do energicznej propagandy abstynenckiej, a jakiś ksiądz byłby przekonany, że abstynencja jest praktycznym błędem gnostyckim, a więc jej szerzenie byłoby grzechem - lub gdyby papież nakazał urządzić w każdej parafii loterię na jakiś cel kościelny, a jakiś ksiądz wierzyłby najszczerzej , że loterie są złe moralnie - taki ksiądz w każdym z tych wypadków popełniłby hic et nunc grzech, gdyby posłuchał papieża, niezależnie od tego, czy jego sąd byłby słuszny czy nie, oraz czy dostatecznie usilnie starał się dotrzeć do prawdy w dotyczącej sprawie" - Bł. John Henry Newman, "Sumienie a papież"

    http://rebelya.pl/forum/watek/7724/

  4. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Wednesday, 25 January 2012, 21:07

    Ok. Zdaje sie, że rozumiem...

  5. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Thursday, 26 January 2012, 09:40

    Tak. Ja mam taki przykład w rodzinie.  Chodzi mi o sumienie. Otóż moja kuzynka, bardzo chora przyjechała do Polski. Zabrałam ją na mszę o uzdrowienie. Potem dostała Biblię. I po tym nabożeństwie, przeżyła nawrócenie. Ale była bardzo chora a do kościoła katolickiego - w kraju w którym mieszka było daleko, więc zaczęła chodzić od zboru zielonoświątkowego. I uczęszcza tam nadal. Tam poznała swojego męża. Zyją bardzo dobrze. Pracują, udzielają się społecznie. Wspaniali ludzie. Nawet się z nią modliłam. Obie miałyśmy z tego powodu ogromną radość.  Oczywiście - nigdy nie zrozumiemy się w wielu kwestiach, ale darzymy ogromnym szacunkiem. **** Myślę, że tak ją Pan Bóg poprowadził. Innego wytłumaczenia nie znajduję. ;) Pozdrawiam ojcze Placydzie. Dzięki za obecność na blogowisku!

  6. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Thursday, 26 January 2012, 09:53

    Ale co ciekawe ona sama przyznaje, że protestanci zioną wyjątkową zawiścią wobec Papieża, świętych i relikwii itp. ;( 

  7. Zobacz profil JSK JSK napisał/a:

    Thursday, 26 January 2012, 09:59

    Dziękuję za wpis.

  8. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Thursday, 26 January 2012, 11:38

    Dziękuję za ten tekst i pozdrawiam!

  9. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Thursday, 26 January 2012, 12:50

    @Rudzia, @JSK, @Zakrystianka

    Również dziękuję za odwiedziny i nawzajem pozdrawiam!

  10. Zobacz profil Zbynek Zbynek napisał/a:

    Thursday, 26 January 2012, 17:34

    Owoce Ducha, jak to owoce, mogą nie być dane :) , zatem zwróciłbym bardziej uwagę na odwrotną stronę "medalu", czyli na wprost pojawiające się u zmieniającego wiarę wątpliwości sumienia i ich ukryte przejawy w postaci np. agresji do Kościoła, od którego się odchodzi - bo to taka próba odcinania więzi. A czyż wątpliwości nie należy przełamywać z pokorą i zgodnie z nauką Kościoła? Zatem ostrożny bym był w "rozgrzeszaniu" konwertytów na protestantyzm, gdyż ich nowy wybór może być zawiniony przez pielęgnowanie wątpliwości w wierze. Właściwie to ksiądz o tym pisze, ale przecież to się tyczy nie tylko jakichś anonimowych protestantów, ale chyba również kalwinisty, z którym ksiądz prowadzi dialog. Bo po co mu inaczej wiedza, co fałszywy wg niego Kościół sądzi o jego zbawieniu. Chyba jednak coś go gryzie. A idąc dalej, mówi się o "doskonaleniu motywów żalu", czyli przejściu na poziom żalu nadprzyrodzonego doskonałego, z rozmaicie umotywowanych wyrzutów sumienia. Ale czy jednak można poważnie mówić o doskonaleniu motywów odstępstwa?

  11. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 08:16

    Prawdę mówiąc, nie wierzę w to, że jakikolwiek protestant stał się nim, bo okrył, że nauka Kościoła katolickiego jest fałszywa. Myślę, że przeważają motywy psychologiczne, np. postawa ojca albo zgorszenie. Jeśli ktoś jednak "odkrywa" prawdę poza Kościołem katolickim, to znaczy najpierw i przede wszystkim, że nie poznał nauki katolickiej. Jest to postawa podobna do postawy człowieka, który nie pogłębił swojej własnej studni, aby czerpać źródlaną wodę, ale wyszedł, aby szukać jej gdzie indziej.

    .

    Zbynek: "Ale czy jednak można poważnie mówić o doskonaleniu motywów odstępstwa?"

     

    Nie jestem pewny, czy na pewno rozumiem to zdanie. Jeśli jednak znaczy to, co tu odczytuję, to: Myślę, że znowu działają tu motywy psychologiczne. Człowiek po dokonaniu pewnej decyzji, działa w ten sposób, że stara się ją umocnić unikając przyjmowania informacji, które  podważają słuszność tej decyzji, i przyjmując bezkrytycznie to, co tą decyzję potwierdza.  Innymi słowy - działa on tak, aby uniknąć psychicznego dysonansu.

  12. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 13:22

    W mojej parafii pojawił się protestancki "prorok" i wyprowadził kilkadziesiąt osób do swojego kościoła. Wiedzie mu się nieźle - zbiera dziesięcinę. Może zawinili też kapłani w naszej praafii? Może czegoś zabrakło w katechezie, nauczaniu? Trudno sądzić. Część osób po latach z tamtego kościoła odpadła. Ale było ciężko po tym rozłamie. 

  13. Zobacz profil korek korek napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 14:45

    >>>>>>Ostateczną instancją jest sumienie zainteresowanego. Wszystko zależy od motywów danego człowieka, czyli czy w swoim sercu uważa on/ona, że to, co czyni jest dobre i słuszne.

    .

    Nie zgodzę się. Ostateczną instancją nie jest moja wola i intencje, ale moja świadomość, czy odchodzę od Kościoła czy może nie. I czy ta ewentualna ignorancja jest zawiniona czy nie.

    .

    Sumienie nie jest ostatecznym i jedynym kryterium. Zawsze musi być ono konfrontowane z Prawdą, która jest zawarta i podawana w nauczaniu KK. Nie można przeciwstawiać sumienia nauce Kościoła. Jedynym usprawiedliwieniem dla takiego konfliktu jest właśnie niezawiniony brak świadomości, że sprzeciwiam się Kościołowi.

  14. Zobacz profil Armani Armani napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 15:17

    Ciężki grzch pychy popełnia każdy, kto bezczelnie twierdzi, że Kościół Katolicki jest jedyną drogą do zbawienia. Żydzi, Muzułmanie, Prawosławni, ludzie z miejsc na Ziemi gdzie nadal wielbią bogów, - każdy, kto miłość ma w sobie dla bliźniego i stara się poprawić mimo upadków - ten ma szansię być zaproszonym. Bałwan ten kto myśłi, że Jezus oddał życie w mękach tylko za Katolików. Oddał za każdego, nawet za tego co nigdy o Jezusie nie usłyszał. Zrozumcie to.

  15. Friday, 27 January 2012, 17:22

    Placyd Koń: "Prawdę mówiąc, nie wierzę w to, że jakikolwiek protestant stał się nim, bo okrył, że nauka Kościoła katolickiego jest fałszywa. "

     

    Oj, zdziwiłbyś się. Ok. 90% protestantów w Polsce to osoby, które odeszły z KK. Większość z nich z powodu doktrynalnych odstępstw i dlatego, że poznały żywego Chrystusa. Nie mogły dłużej pozostać w miejscu, które Go przesłaniało lub fałszowało Jego nauki. Wiem to ponieważ wielu z nam, w przeciwieństwie do Placyda Konia.

     

    Ja wiem, że chciałoby się aby było inaczej. Ja wiem, że apologeci katolicyzmu ratują się świadectwem Scotta Hahna i paru innych bo zbyt wiele tego nie ma w porównaniu z tysiącami świadectw byłych księży, wiernych KK, którzy dziś są oddanymi Chrystusowi protestanami. Porozmawiajcie z tymi ludźmi zanim ich osądzicie.

     

    Trzeba jakoś utrzymywać te mity o odejściu z KK z powodu "złego ojca", pijanego księdza, złego emocjonalnego nastroju, słabszego tygodnia w małżeństwie...  Słyszałem też opinie o rozdawaniu pieniędzy wiernym przez protestantów. To pewnie dlatego ludzie odchodzą z KK. Gupolki, te protestanty. Przecież w kościele mieli czystą naukę Pisma Św., kazania wyjaśniające dogłębnie całe księgi biblijne, żywe kościoły pełne oddanych Bogu chrześcijan itp. A oni... odchodzą. Co za nieroztropność.

     

    Dziwne jednak, że okazuje się, iż odnajdują więź z żywym Chrystusem w zborach protestanckich i chwalą Go całym sercem. Trzeba więc zastosować inną broń: "WYDAJE im się tylko. Są nawiedzeni. Zaślepieni. Tylko MÓWIĄ, że Jezus jest ich Panem i Zbawicielem. Gdyby tak było naprawdę poszliby do spowiedzi i machnęliby ręką na niemoralność w kościele, zachwyciliby się pięknem Tradycji itp."

     

    Prawda jest jednak taka, że z nominalnych katolików, "wierzących niepraktykujących" ci ludzie stają się oddanymi Jezusowi ojcami, matkami, pracownikami... Wierzą w Trójjedynego Boga i trwają w Jego Słowie.

     

    Co jednak robi Placyd Koń i jemu podobni? Mówią: "Ty odstępco. Miałeś znaleźć Jezusa w KK, a nie odchodzić z niego. Twój stan jest gorszy od poprzedniego. Wcześniej przynajmniej żyłeś jak pies, ale pies w pięknym domu, którym jest KK. Teraz opuściłeś dom. I choć mówisz, że masz więź z synem Króla, to jest to bzdura. Syn Króla nie wychodzi z NASZEGO domu! My GO mamy! I nikt poza nami!"

     

     

     

     

     

     

     

  16. Friday, 27 January 2012, 17:26

    I na koniec: w kręgach ewangelicznych kościołów jestem od 17 lat. Nie znam protestanta z tego środowiska, który powiedziałby, że "nawrócił się na protestantyzm". Zawsze jest to spotkanie z żywym Chrystusem mówiącym poprzez Pismo Święte. 

     

    Tylko dla kogoś kto nie zna osobiście Chrystusa przejście z jednego do kościoła do drugiego może być określane jako: "zmienił wiarę", "nawrócił się na protestantyzm/katolicyzm", "stał się konwertytą". Taka osoba sprawy wiary opisuje w kategoriach formalnej przynależności, a nie zmiany serca i nawrócenia. Pozdrawiam.

     

     

  17. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 17:48

    @Pastor Paweł Bartosik

    Widzę, że w swojej retoryce osiągnąłeś nowy poziom. Gdybyś był naprawdę zainteresowany szukaniem prawdy, jak twierdzisz, to stosowana przez Ciebie hermeneutyka biblijna byłyby inna, niż ta, którą stosujesz; to nie powtarzałbyś po raz kolejny zarzutów, na które już otrzymałeś odpowiedź. Sam Twój sposób pisania, szczególnie w ostatnim czasie, zdradza, że motywy Twojego odejścia od Kościoła katolickiego nie polegały na dostrzeżeniu prawdy poza nim. Gdyby Twoje motywy odejścia od Kościoła katolickiego były takie same, jak św. Pawła, Twoja postawa postawa byłaby inna: nie posuwałbyś się do manipulowania cytatów z autorów katolickich, żeby udowodnić ich nieortodoksyjność, a tym mniej nie publikowałbyś oszczerstw względem Kościoła katolickiego, że w oficjalnym nauczaniu toleruje niemoralność duchownych.

  18. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 17:55

    Pastor Paweł Bartosik: "Tylko dla kogoś kto nie zna osobiście Chrystusa przejście z jednego do kościoła do drugiego może być określane jako: "zmienił wiarę", "nawrócił się na protestantyzm/katolicyzm", "stał się konwertytą". Taka osoba sprawy wiary opisuje w kategoriach formalnej przynależności, a nie zmiany serca i nawrócenia."

    .

    Czy to osobista znajomość Jezusa Chrystusa prowadzi Cię do tego, że ośmielasz się wypowiadać kłamstwa na temat nauczania Kościoła katolickiego?

  19. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Friday, 27 January 2012, 17:57

    PPB: "Co jednak robi Placyd Koń i jemu podobni? Mówią: 'Ty odstępco. Miałeś znaleźć Jezusa w KK, a nie odchodzić z niego. Twój stan jest gorszy od poprzedniego. Wcześniej przynajmniej żyłeś jak pies, ale pies w pięknym domu, którym jest KK. Teraz opuściłeś dom. I choć mówisz, że masz więź z synem Króla, to jest to bzdura. Syn Króla nie wychodzi z NASZEGO domu! My GO mamy! I nikt poza nami!'"

    .

    To akurat są Twoje słowa, nie moje.

  20. Saturday, 28 January 2012, 12:45

    Placyd, nie wiem czy celowo przeinaczasz moje słowa czy ich nie rozumiesz.

     

    Nie napisałem, że w oficjalnym nauczaniu KK toleruje niemoralność duchownych. Napisałem, że w oficjalnym DZIAŁANIU ją toleruje czego dowodem jest brak ekskomuniki takich osób oraz pozostawianie ich na fukncji kapłańskiej. 

     

    Mnie nie interesują deklaracje. Deklaracje bez uczynków są martwe wg Listu Jakuba. Nie interesuje mnie wyznanie wiary na piśmie. Interesują mnie czyny, które z niego wynikają. Nie interesuje mnie kościół potępiający niemoralność księży "w oficjalnym nauczaniu , ale jednocześnie "niepraktykujący" konsekwencji wobec jej braku. W naszym kraju mnóstwo mamy tworów pod nazwą "wierzący niepraktykujący". Tragedią jest jeśli kościół się takim staje.

     

     

     

  21. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Saturday, 28 January 2012, 13:25

    PB: "Placyd, nie wiem czy celowo przeinaczasz moje słowa czy ich nie rozumiesz.

    Nie napisałem, że w oficjalnym nauczaniu KK toleruje niemoralność duchownych. Napisałem, że w oficjalnym DZIAŁANIU ją toleruje czego dowodem jest brak ekskomuniki takich osób oraz pozostawianie ich na fukncji kapłańskiej. "

    .

    Ja myślę, że Ty sam przeinaczasz albo nie rozumiesz tego, co napisałeś we czwartek, 26 stycznia 2012 o godz. 12:29:

    "Akceptacja 'grzechów pojedynczych kapłanów' należy do nauczania KK. Oficjalne nauczanie KK jest bowiem takie, że niemoralni kapłani POWINNI w dalszym ciągu nauczać wiernych, sprawować sakramenty pozostając na urzędzie."

    LINK

     

    Jeśli interesuje Cię moralne postępowanie uczniów Chrystusa, dlaczego nie zaczynasz od siebie? Dlaczego zarzucając Kościołowi błędną naukę, dopuszczasz się manipulacji cytatów? Dlaczego wytykając niemoralność innym, dopuszczasz się oszczerstwa?

  22. Zobacz profil Adrem2 Adrem2 napisał/a:

    Saturday, 28 January 2012, 19:33

    Zanosi się na wojnę religijną, tak trzymać chłopcy, tak trzymać... Przysporzycie sobie tym samym kolejnych bezwyznaniowych, ktrzy z żadnymi z was nie będą chcieli mieć nic wspólnego. Jeśli to ma być, tak rzekomo pożądana, "jedność" chrześcijan w duchu i prawdzie, to ja dziękuję, wypisuję się z tej wycieczki. Bawcie się dalej w tej piskownicy i sypcie sobie dalej nawzajem piaseczkiem po oczkach ( w duchu i w prawdzie, rzecz prosta). Pa, pa...

  23. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Sunday, 29 January 2012, 13:30

    @PlacydKoń Nad wyraz trafne:  " Dlatego myślę, że potrzeba innego kryterium, niż tylko opinii samego zainteresowanego, która zawsze jest subiektywna. Albo może inaczej, potrzebujemy czegoś zewnętrznego, co byłoby takim obiektywnym wyznacznikiem. "  a to niepoważne ujmowanie wiary, to zjawisko dużo szersze, związane też z takimi chasłąmi jak, "autonomizacja", "laicyzacja", "nie liczy się forma, ale treść". Nazwałem to religionalizacją, czyli takim podejściem do religii, jaki mają dziś ludzie do tradycyjknyuch kultur ludowych- cepeliadowym folkloryzmem:  "Kiedy nie dostrzega się różnic, to znak, że nie uważa się tych różnic za coś ważnego, a w konsekwencji jest to znakiem obojętności w wierze. " 

  24. Zobacz profil Konwalia17 Konwalia17 napisał/a:

    Sunday, 29 January 2012, 19:49

    Zacytuję tu świadectwoj, akie dałam u Ogorka:

    "Kiedyś ( już o tym pisałam na Frondzie) weszłam nieświadomie do kościoła "zielonoświątkowców". W przewodniku turystycznym nie wspomniano, do kogo należał ten obiekt - dawniej była to katedra katolicka, która w czasie II wojny św. została zniszczona. Odbudowali ją sobie protestanci. Weszłam i zaczęłam się modlić Modlitwą Pańską, jednak gdy zaczęłam odmawiać Pozdrowienie Anielskie, wciąż zatrzymywałam się na " Zdrowaś", nie mogąc przebrnąc dalej. Zdumiałam się tym - zaczęłam szukać wiecznej lampki, jako znaku obecności Jezusa w NS oraz wizerunku Maryi. Nie znalazłam, z wiadomych względów. Poczułam nagle zdumiewający chłód, który przeniknął mnie, choć było upalne lato. Gdy po raz kolejny podjęłam próbę odmówienia Zdrowaś Mario, jakaś lodowata siła po prostu wypchnęła mnie z tej świątyni - byłam przerażona i zdumiona, gdyż  to było odwrotne uczucie niż to, jakiego doświadczam podczas przekraczania świątyni katolickiej. Gdy wyszłam z tego budynku, dostrzegłam ukrytą za otwartymi drzwiami tabliczkę z informacja, do kogo należy ten obiekt. Dodam, że przed laty przyjęłam szkaplerz, więc wszystko zrozumiałam. To dla mnie wystarczający dowód na to, że mój Kościół K jest PRAWDZIWY i że nie powinnam   szukać kontaktów z innymi.  Kto znalazł PRAWDZIWY SKARB, nie powinien go zostawiać i szukać innego, bo ryzykuje, że i ten straci, i drugiego nie znajdzie. "

    Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za ten wpis:)

     

  25. Zobacz profil Estera Estera napisał/a:

    Sunday, 29 January 2012, 22:01

    Myślę ,że wystarczy:

    O zachowanie jedności  1 A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, 2 z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. 3 Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. 4 Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. 5 Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. 6 Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

    Ef 4, 1-6    Pozdrawiam o.Placyda:)

  26. Zobacz profil Adrem2 Adrem2 napisał/a:

    Monday, 30 January 2012, 10:52

    @Konwalia Ja takich blokad nie mam, mogę się ze wzystkimi modlić i w każdym kościele. I nie zaamierzam dochodzić, który Kościół jest mniej czy bardziej prawdziwy. Jako chrześcijanin, nie potrzebuję żadnych dodatkowych przymiotników, które mnie mają etykietować wśród innych chrześcijan. Najgorsze są wieczne spory i przechwałki, kto Pana Boga lepiej za nogi złapał, co jak się wydaje, jest jednym z ulubionych zajęć duchownych wszelakich obrządków. Oni zresztą są zawsze autorami wszelkich sporów, kłótni i rozłamów, wojen religijnych nie wyłączając.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.