Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Młoda Fronda

Młodzi Frondy

kategoria: Fronda

Dodano: Friday, 18 November 2011, 15:19

    Czołem! Nazywam się Jan, mam 16 lat, jestem mocno wierzącym katolikiem i podobnie jak większość z was mam wiele różnych zainteresowań. Niektóre to politologia, teologia, literatura klasyczna i moja ukochana filozofia. Z zaniedbanych hobby warto nadmienić karate, muzykę (gram od półtora roku na bębnach), informatykę czy gry strategiczne. Mam także te same problemy co wy, do których należą prace domowe, nuda, złe filmy, czy te najstraszniejsze jak zgubione klucze do domu, albo przypalona zapiekanka.
    Myślicie pewnie; „fajnie, fajnie…dobra, dobra, ale co z tego ?” No  właśnie co z tego ? Niedawno rozmawiałem z Tomaszem Terlikowskim i Sebastianem Moryniem, i z tej przyjemnej rozmowy wynikła…Sekcja młodych frondy!!!
    A więc jeśli jesteście licealistami, studentami czy nawet gimnazjalistami, którym idea portalu poświęcanego fronda.pl się podoba, jeśli zmagacie się z tymi samymi codziennymi problemami co ja, ale chcecie działać i pomagać w frondzie, mam dla was jedną propozycję; 1 grudnia o godzinie 18 w siedzibie fronda.pl odbywa się pierwsze organizacyjne spotkanie. Zapewniam was, że wyniknie z tego coś naprawdę dużego fajnego. Bo z naszymi poglądami, opiniami i sądami nie ma co się kryć- trzeba działać!

Z pozdrowieniami Jan Wóycicki

Odsłon: 1611



Komentarze: 51

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Anka Korona Anka Korona napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 16:22

    Bardzo udany pomysł.Gratuluję! Trzymam kciuki! Daj Panie Boże siły i wytrwałości!

  2. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 17:42

    Fajny pomysł, ale szkoda, że ograniczony tylko do Warszawy.

  3. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 19:48

    no działajcie i weźcie czasem pod uwagę tych kilka uwag pisanych na świeżo w liceum i w czasie studiów, na temat najpopularniejszych form kulturowych wśród młodych:

    LINK

    Pozdrawiam

  4. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 19:54

    też Jan:) i to: LINK

  5. Zobacz profil Chcący Chcący napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 19:56

    na końcu linku ucięło drugą siódemkę

  6. Zobacz profil Ewula Ewula napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 20:15

    Hmm, ja mam 14 lat. Bardzo mi milo, że coś takiego powstaje i zapraszam na mój blog;) Tyle, że niestety nie jestem z Warszawy.

    Pozdrawiam!

  7. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 21:04

    Witam serdecznie, Babcia Marysia

  8. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 22:30

    Podejrzewam, że jeśli wszystko pójdzie zgdonie z planem, młodzi frondy ruszą też w innych miastach Polski...kto wie ? Oczywiście głównym punktem będzie Warszawa, ale postaram się jak najbardziej pomagać "młodym portalu poświęconego" w innych miastach ;)

  9. Zobacz profil Jovik Jovik napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 22:57

    Co do zainteresowań to wszystko w porządku jak na katolika, oprócz karate... podziele się kawałkiem tekstu z artykułu egzorcysty ks. Zwolińskiego:

     

    "KARATE stosuje metodę typową dla filozofii hinduskiej, kształtowania ducha ludzkiego poprzez kształtowanie ciała, co leży u podstaw jogi. Jego celem jest duchowe zjednoczenie i stan nieczułości, aż do osiągnięcia stanu zen. Drogą do tego jest całkowite zapomnienie: „Zapomnij o sobie, zapomnij swoich wrogów, zapomnij zwycięstwa i straty, a kiedy to zrobisz, będziesz w stanie duchowego zjednoczenia, który w Zen nazywa się Mu lub Nicość”. Kapłan zen Dogen powiada: „to nie da się wyrazić słowami, kiedy ja uwolnię swoją duszę i ciało i zapomnę o nich – wejdę do domu Buddy, by poddać się jego prawom, ja znalazłem światłość”[13].

    XIV rozdział buddyjskiej „świętej księgi”, Sutry lotosu, zawiera najstarszą wzmiankę na temat indyjskiej walki wręcz. Budda, zwracając się do swego ucznia Manjusri, przestrzega go przed zawieraniem bliższych znajomości z „ludźmi, co walczą za pomocą pięści”. W Sutrze Hongyakyo, będącej zbiorem wiedzy z początkowego okresu istnienia buddyzmu, znajduje się urywek przedstawiający walkę bez broni między przyrodnim bratem Buddy Naudą a kuzynem Devadattą.

    Współcześnie, na kursach karate, wspomina się niekiedy o Buddzie, lecz częściej o własnym duchowym potencjale. Nie zmienia to faktu ścisłego związku karate z medytacją zen. Podczas tzw. wielkich ślubowań, odpowiadających ośmiu ścieżkom tradycji buddyjskiej, adept karate zobowiązuje się: „Będę zawsze słuchać Buddy, Dharmy i Sanghi”. Przyrzeka wypełnienie reinkarnacji: „Będę zawsze odradzać się w sprzyjających warunkach” i „Rozprzestrzenię się na cały Wszechświat”. Głosi także ideę samozbawienia – bez łaski Bożej: „Dobrowolnie uratuję wszystkie istoty”[14].

    Jak wynika z badań nad psychiką trenujących karate: „Mistrzowie karate przejawiają większą niezależność, pewność siebie oraz wolę podejmowania ciężkiej pracy”. Jest to wynikiem, zdaniem pracownika naukowego Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, Stanisława Sterkowicza, wpływu filozofii Wschodu: „Orientalne filozofie konfucjanizmu, taoizmu oraz buddyzmu Zen potęgują tradycyjne wartości etyczne, które powinny być przestrzegane w środowisku karateków”[15].

    Higaonna, 10 dan karate, współczesny propagator filozofii wyrażonej w karate, twierdzi: „Nie odrzucam całkowicie idei karate sportowego. Czuję, że jest to jeden z wymiarów czy aspektów, który wielce spopularyzuje naszą sztukę. Prawdziwe karate jest jednak jak głęboka rzeka. Gdy je zredukujemy do funkcji sportowej, zagubi swą istotę. Jest bowiem naszym celem praktykować do lat osiemdziesięciu. Nie chcemy nikogo pobić czy zwyciężać w zawodach. Naszym dążeniem była zawsze nauka i transmisja dla przyszłych pokoleń technik (...) przekazanych nam poprzez poprzednie generacje, dziś będące już historią. Z tym wiąże się oczywiście wytrenowanie umysłu i ciała”[16].

    Leżącej u podstaw karate filozofii, która korzeniami tkwi w buddyzmie, głosi panteizm, a także kult przemocy (karate jest sztuką zabijania bez użycia broni), nie sposób pogodzić z chrześcijaństwem. Jak słusznie zauważono: „każdy, kto twierdzi, że broń nuklearna została stworzona do samoobrony, powinien popatrzeć na siebie w lustrze. Albo jest kłamcą, albo oszukuje samego siebie. Podobnie jest ze sztuką walki, która jest sztuką stworzoną do walki. Jeśli chcesz uczyć się tylko samoobrony to już lepiej, abyś zdobył mistrzostwo w sztuce stawania się niewidzialnym”[17]."

     

    Także ODRADZAM <><

     

    Co do pomysłu integracji i robienia coś na chwałę Bożą, to jak najbardziej byłbym chętny:) Można prosić o jakiś namiar na Ciebie, w formie gg czy facebook?:)

    Pozdrowienia, z Bogiem <><

  10. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 23:13

    ano właśnie, karate. Poznałam w kolejce do egzocysty gościa po karate. Pozdrawiam.

  11. Zobacz profil Jovik Jovik napisał/a:

    Friday, 18 November 2011, 23:27

    ps

    I na rocka też bym uważał, patrząc na jego korzenie...i owoce oddziaływania na słuchających. +

  12. Zobacz profil AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 00:03

    Karate jest dla dziecków. Nie przesadzajcie z tymi zagrożeniami, nikt w Europie tego nie praktykuje. Nikt normalny nie praktykuje też karate, które się do samoobrony nadaje jak siekiera na rożen. Sambo, C56, Krav Maga - jak chcecie się czegoś nauczyć i nie bać się gliniarza kopiącego w buźkę ;)

  13. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 00:15

    Ja sobie modego frondowca wyobrazam jako kogoś kto wybiera taki rodzaj sportu który przy okazji nie zapycha łba tajemnicami dalekiego wschodu. Mało to pomysłów?  Choćby pobiegać po naszych pięknych polskich polach, dać komuś w mordę po po plsku, po słowiańsku. Kogoś kto potrafi się także i w walce wyrazic po polsku a nie artykułować dalekowschodnie okrzyki w celu walki z wyimaginowanym cieniem. Moze i karate jest jakimś treningiem ducha, ale do czego? Co zrodził starożytny duch dalekiego wschodu? Różnorodne rodzaje totalitaryzmu, który jest bardzo obcy cywilizacji łacińskiej.

  14. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 02:28

    @Jovik; karate jest głównie dla dzieciaków, i tak było ze mną. Zaczynałem w 2 klasie podstawówki i oprócz formy fizycznej, za dużo mi nie dało (kryzysu wiary, też nie odnotowałem), ale tak jak napisałem jest to hobby zaniedbane; od 2 lat nie uczęszczam już na zajęcia. Na rocka należy uważać, ale także pamiętać, że jest dużo dobrego Chrześcjiańskiego rocka, z fajną mocno gitarą ;)  Kontakt ze mną; janwoy1@gmail.com Numer telefonu: 608-842-536

  15. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 06:37

    Sformułowanie "Hobby zaniedbane" drogi Woycicki oznacza, że masz w planach to robić czy innych namawiać. A czemu masz popierać w ten sposób globalistyczne tendencje przebierania sie i udawania dalekowschodniego wojownika? Czemu uważasz, że kultura europejska jej historia nie jest Ci w stanie czegoś zaoferować? Zachecam Cię do walki sposobem rycerza chrześcijańskiego, który wiąże ze sobą właściwą etykę, wypracowaną przez wieki. Jeżeli chcesz się przebierać i udawać starego wojownika, to się przebierz za jakieś stare wojsko polskie. Karate niesie ze sobą globalistyczną tezę, że czego jak czego ale walki to się musi europejczyk od skośnookiego nauczyć. A czy Chińczycy praktykują walki polskie? Czy uczą dzieci na kursach o dokonaniach w klasztorach polksich? Nie, guzik o tym wszystkm wiedzą, podobnie jak dzieci polskie, bo wszystkim aplikuje się to samo odmóżdzające karate.   

  16. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 06:52

    W stroju Karate jak będziesz chodził po mieście to będziesz miał szacunek lewaka, jako  potulny globalista, a jak wyjdziesz w stroju polskiego historycznego wojownika, to przyjedzie specjalnie Niemiec autokarem na ciebie napluć. Szukaj więc walki prawdziwej, nosącej ze sobą prawdziwą odpowiedzialność, a nie zabawy.

  17. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 08:44

    Droga Marysiu nie doszukiwałbym się w moim uczęszczaniu na zajęcia karate, głębszej filozofii. Czemu mnożysz tak tropy ? Skąd w ogóle stwierdzenie, że uważam, jakoby kultura europejska nie jest w stanie mi nic zaoferować ? Nie chodziło mi też, o przebieranie się za "starego rycerza". Zapisałem się w wieku 7 lat i dzięki temu trzymałem jakaś tam formę, ot cała historia. Sama kadra, to byli ludzie wierzący i bardzo konserwatywni w poglądach. Zrezygnowałem już z braku zainteresowania tematem i na tym skończmy.

     

  18. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 08:50

    Ale tu jest forum dyskusyjne. Czemu zagajasz takie ciekawy temat jak to jakie pożytki mamy z propagowania postbuddyjskiej kultury polakom katolikom, a potem ustalasz "na tym skończmy". A niech to będzie wątek na kilkaset wpisów.  

  19. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:03

    A czy ja stwierdzam, że mamy pożytki ? Skąd wynajdujesz te wypowiedzi ? Jedyny pożytek jaki mamy w tego, że ktoś nie uczęszcza na karate, to fakt, iż raz wybronił się przed skopaniem.  Nie twierdzę też że, dla nas Polaków i katolików, kultura posbuddyjska musimy być przydatna, a tym bardziej bliska. Nie widzę po prostu, żadnego problemu w chodzeniu na karate w wieku 7 lat.  PS. Radze pani nie interesować się Maharadżą Mewarem i jego słoniem. Nie lepiej pooglądać polskich wojowników na koniach ? Jeśli chce pani się interesować "wielkimi królami", to zachęcam do interesowania się chrześcijańskim sposobem rządzenia, który wiąże ze sobą właściwą etykę. I co to w ogóle jest, że pani się interesuje jakimś Maharadżą, który wyznawał  Wisznu ?! Przecież już nawet karate jest z Iwo Jimy, czy Hiroszimy, a to były największe chrześcijańskie ośrodki w Japoni. 

     

  20. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:08

    A co do doszukiwania się filozofii, to przecież napisałeś że filozfia to coś Twojego ukochanego. Że interesujesz się filozfią, więc czemu mam z Tobą nie rozmawiać o filozofii Twojego hobby? Po jakiego grzyba uprawiasz tę filozofię jeżeli nie szukasz jej związków z Twoim życiem? To w czym uczestniczyłeś i co podajesz jako hobby ma bardzo wyraźną filozofię. Oczywiscie nie zapisaleś się tam samodzielnie, bo bez zgody czy namowy rodziców to by się nie stało, ale widać masz takich rodziców którzy woleli mieć w domu ubranko dalekowschodniego wojownika niz np. grupy rekonstrukcyjnej polskiego wojska. Takie wybory, jest to właśnie przejaw filozofii wcielanej w życie. Jeżeli mamy się czegoś tu na Frondzie uczyć to właśnie swiadomości tych wyborów. Wybór tego czy tamtego jest to pójście jakimś tropem kulturowym, czy szerzej - duchowym. Więc rozmwiajmy o tych tropach, ze jest ich dużo, że mozliwości jest wiele, wybierajmy świadomie sposoby myślenia, bo nie ejst tak, ze one wszystkie są tak samo dobre.   

  21. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:15

    Trudno się z panią "rozmawia". Filozofia (a stricte historia filozofii) jest moją pasją od trzech lat. Jak zapisywałem się na karate miałem siedem, więc nic oprócz Sokratesa (z opowieści taty) nie znałem. I skąd pani wie, co chcą mieć moi rodzice w szafach swojego syna ? Chciałbym panią poinformować, że akurat kopie polskich mundurów i odznaczeń miałem od dziecka, a oryginalna zbroja husarska zawsze wisiała nad szafą Pozdrawiam. 


     

  22. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:15

    Interesuję sie innymi kultrami, bo to pomaga mi w zrozumieniu i WYODRĘBNIENIU własnej tożsamości.  A co do Kareate w Hiroszimie to oczywiscie ono było i służyło do mordowania katolików, są to największe ośrodki mędzeństwa w Japonii. Ci głębocy światynni karatecy mordowali tam katolików na  wszelkie możlwe sposoby.  

  23. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:25

    Co do detali, przypomnę, bo jako zainteresowany historią, teologią, filozofią, karate oczywiście wiesz, że najdramatyczniejsze starcie wojowników świątynnych z katolikami miało miejsce podczas Rebelii Shimabara podczas której katolicy zniszczyli wiele świątyń w których praktykowano te walki  LINK zepchnięci w rejony Unzen i wielu znich ugotowano w wulkanicznych źródłach. Jest tam sanktuarium w ktorym czesto bywał św Maksymilian Maria Kolbe.

  24. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:33

    I skąd pani wie, co chcą mieć moi rodzice w szafach swojego syna ? ------------------------------------- Mów mi na Ty, bo taki jest zwyczaj na forach dyskusyjnych, że niezależnie od wieku mówi się na Ty. Natomiast skąd wiem, stad wiem ze sam napisałeś ze jak miałeś 7 lat to zapisali Cię na karate do którego jak wiadomo są specjalne białe ubranka z kolorowymi pasami. Więc jak to było, karate było, ale ubranka nie było? por. LINK "Podczas treningu karateka (osoba ćwicząca karate) ubrany jest w karategi (ubiór stosowany w treningu karate). W zależności od stylu może to być ubiór biały lub czarny. Adept karate przewiązany jest pasem (obi) o kolorze stosownym do posiadanego stopnia. Trening karate poprzedzony rozgrzewką w czasie trwania którego ściśle przestrzegany jest ceremoniał, podzielony jest na trzy części ściśle ze sobą związane: KATA, KIHON oraz KUMITE. Ceremoniał karate jest tradycyjnie zachowywany i pieczołowicie przestrzegany - określa porządek, formę postępowania i zachowania się w trakcie treningów, wchodzenia i wychodzenia z dojo, zwracania się do instruktora, ceremonii rozpoczęcia i zakończenia zajęć. Dojo nie jest zwykłym miejscem, to szczególne miejsce ćwiczeń i doskonalenia się pod względem fizycznym, technicznym, duchowym i etycznym. Także sposób zwracania się do instruktora (mistrza) jest ściśle określony."

  25. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 09:45

    Oczywiście że trudno się ze mną dyskutuje, bo Fronda jest miejscem dyskusji trudnych. Zapytaj no Terlikowskiego i Morynia czy coś się zmieniło w tej kwestii, że od dzisiaj mają być dyskusje łatwe.

  26. Zobacz profil Viaamsterdam Viaamsterdam napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 10:47

    Czołem Panie Janie! Powodzenia życzę...

  27. Zobacz profil Jovik Jovik napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 11:26

    Zatem trzeba uważać na inicjacje demoniczne, którymi karate jest także naszpikowane. Jak zaprasza się demona, w jakikolwiek sposób - ciśnie się każdą furtką, byleby przeszkodzić w życiu danej osoby. Warto poczytać na ten temat od strony egzorcystów, którzy niejednokrotnie moga przyglądać się owocom tego typu praktyk na modlitwach o uwolnienie.

  28. Zobacz profil Jovik Jovik napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 11:27

    Dziekuje za kontakt:) do spisania! +

  29. Saturday, 19 November 2011, 15:38

    @J. Woycicki

    Witam serdecznie i życzę powodzenia w redagowaniu bloga i w organizowaniu się.

    Co do samego karate nie chcę się wypowiadać, ale jeśli chodzi o kultury Dalekiego Wschodu, to nie można chyba twierdzić, że wszystkie ich elementy stoją w opozji do chrześcijanstwa. Skoro tak, co przy całej ostrożności mozna się zastanawiać, co w tamtych kulturach jest czyms wartościowym, pozytywnym. Zresztą, w innym przypadku nie byłoby mowy na przykład o wartości inkulturacji.

     

    Ukłony,

     

  30. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 15:54

    Janku, posłuchaj Ewagriusza, to mądry człowiek:) I nie przejmuj się zanadto:) Rób swoje:)

     

    Powodzenia

  31. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 16:55

    Jesteś świetny Janie:) Powodzenia w poszukiwaniach:)

  32. Zobacz profil Sławomir Wojdat Sławomir Wojdat napisał/a:

    Saturday, 19 November 2011, 23:53

    Bardzo dobry pomysł. Działaj, bo innym to co dobrze wychodzi, to gadanie, pisanie.

  33. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 00:33

    Chętnie bym wpadł bo jestem młody duchem:) Ale nie wiem czy można, bo metryka nie odpuszcza (54)... No i co z tym począć?

  34. Zobacz profil AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 00:53

    Jacku, jak co począć? Wrzucić metrykę w najdalszy kąt szuflady. Co to jest 54 (moje 37) przy wieczności, jaka jest nam pisana?

  35. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 08:56

    @Ewagriusz i Moni. Oczywiscie znam i doceniam szacunek dla kultur i naturalną inkulturację kultury jednej w drugą, niemniej porozmawiajmy o tym gdzie sie kończy kultura a zaczyna  się kult. Oczywiście dla intelektualisty agnostyka wszystko jest kulturą, ale dla wierzącego w rzeczywistosć nadprzyrodzoną kult ma realne znaczenie, odwołuje się on do realnie reagujących bytów (Boga, świetych, aniołow, demonów). Uważam ja i nie tylko ja, że tam gdzie jest mowa o mistrzu, rytuale, wtajemniczeniu, ceremoniale, znaczeniu duchowym to już nie jest kultura ale kult.

  36. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 11:21

    Marysiu, czy jeżeli na lekcji o islamie zacytuję treść muzułmańskiego wyznania wiary "nie ma Boga prócz Allaha a Muhammad jest jego prorokiem" to mówię o kulturze czy może sprawuję kult? O ile mnie wiedza nie myli wiara jest przede wszystkim postawą a kult ma charakter intencjonalny.

     

    Jeżeli chłopak uprawia sport (dyscyplinę olimpijską zresztą) to jaki to ma wymiar kultowy?

     

    Pamiętaj, że sport w Grecji miał między innymi wymiar religijny a jakoś nikt nie odbiera zapasów czy biegów jako kultu, prawda?

     

    Nie dajmy się zwariować. Ostrożność jest zawsze wskazana ale nie przesadzajmy.

  37. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 13:56

    Moni - argument o cytowaniu wyznania wiary islamistów jest nieadekwatny do dyskusji na temat karata autora wpisu. Ponieważ czym innym jest osobiste zaangażowanie w praktyki duchowe i filozofię karate. Ten argument miałby sens, gdyby nauczyciel etyki w polskiej szkole prowadził z uczniami modły 5 razy dziennie z tym wezwaniem. Karate (podobnie joga "zdrowotna") niesie w ukryciu konkretne zwodzenie. I warto wziąć sobie do serca konkretne argumenty Marysi, czy ks. Zwolińskiego.

  38. Sunday, 20 November 2011, 16:03

    Nie twierdzę, że nie należy uwzględniać wymiary religijnego, jeśli zajmujemy się innymi kulturami. (Z tym, że wypada oczywiście porządnie rozeznać każdy przyprzypadek). Pisałem o wartościach innych kultur, ponieważ dyskutowano o kulturze azjatyckiej szerzej.

    Poznawanie innej kultury wyrazem globalizmu? W takim razie jest to dobry globalizm.

    A co do redukcji wartości kultury (a raczej kultur) dalekowschodniej "totalitaryzmu" to wskaże tylko, żeby nie szukać daleko, że można tam znaleźć wiele dobrych rzeczy, np. kaizen - metodę zarządznia osadzoną w kulturze Japonii.

     

    I właściwie, jesli ktoś świadomie wybiera inną kulturę, powiedzmy japońską jako swoją, to co w tym zlego?

     

    P.S. Nie rozumiem, czym jest "inkulturacja kultury w kulturę".

     

    Ukłony,

     

  39. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 17:29

    @ Moni, oczywiście twój argument o nauczycielu wypowiadającym słowa nie dotyczy omawianego tematu. Jeżeli już zaś używamy określenia "charakter intencjonalny kultu", to w rzeczywistości duchowej która dotyczy wiary pewien nieintencjonalny aspekt istnieje. Jeżeli wszystko zależało by od naszej woli, wówczas nie był by możliwy chrzest dzieci, bo dziecko nie ma intencji bycia ochrzczonym. Dziecko nieświadomie podlega rytuałowi, który jak wiemy jest niezamazywalny, niesie za sobą zmianę stosunku do realnego bytu Boga, z którym nawiązywana jest relacja.  Szatan, który małpuje Boga i spawa sobie antykościół tez ma swoje rytuały i symbole którym można podlec bezwiednie się z nim związując. To znaczy w przypadku pójścia na karate pewna intencja jest, ponieważ rodzice świadomie dziecko zaprowadzili, aby dziecko podlegało mistrzowi, a wkrótce np. miękką rączką potrafiło rozbić kilka cegieł, co jest racjonalnie niewytłumaczalne. Jeżeli ktoś z czytających ten wątek uważa że "siła" która używana jest na wyższych stopniach karate jest wytłumaczalna  racjonalnie, niech się zgłosi po nagrodę miliona dolarów do Jamesa Randi. 

    Fronda dając w oficjalnym komunikacie redakcji na Forum tego człowieka, który jako hobby podaje karate dostaje ideologicznego kręćka.  Nie rozumiem czemu na pierwszej stronie jest artykuł o tym jak to nieświadomie można się zniewolić posiadając w domu rzeźbę Buddy, co mówi to egzorcysta z miasta w którym mieszkamy, że zna takie przypadki, a po chwili reklamuje młodzieńca karatekę LINK .

    Posiadanie takich rzeźb jak opisane w artykule też nie jest nijak intencjonalne, ot , po prostu miłośnik kultury sobie kolekcjonuje. Ja się tu nie zamierzam zanadto wymądrzać, tylko powklejam jeszcze kilka linków w którym są świadectwa konkretnych egzorcyzmowanych po inicjacji karate osób lub opinie egzorcystów.

    http://amenjezu.blogspot.com/2009/06/wywiad-z-ks-andrzejem-grefkowiczem.html Ks Andrzej Grefkowicz   "Uprawianie kung-fu czy karate grozi opętaniem? Nie opętaniem, ale zniewoleniem. Ludy Wschodu funkcjonują inaczej niż my. U nich wszystkie formy ziemskiej aktywności ludzi – leczenie, formy walki, urządzanie mieszkania, ogrodu – zakorzenione są w filozofii i religii Wschodu. Gdy zaczynamy praktykować wschodnie praktyki medytacyjne czy sztuki walki, odchodzimy od Boga i zaczynamy szukać zbawienia poza Jezusem. To jest apostazja. Kto rezygnuje ze zbawczego działania Jezusa Chrystusa, sam wystawia się na działanie złych duchów."

    http://diecezjaplocka.home.pl/nowaewangelizacja/?posluga-uwalniania,57

    http://adonai.pl/zagrozenia/?id=58

    Czy każdy sport walki jest duchowo groźny? Nie. Jedynie te sztuki walki, które poza ćwiczeniami fizycznymi proponują filozofię, ćwiczenia medytacyjne lub oddawanie czci symbolom czy osobom. Sytuację komplikuje jednak fakt, że karate może być nazwą zarówno sportu walki, ale może też być przez trenera wzbogacone o elementy filozoficzne i duchowe. Potrzebna jest rozwaga i ostrożność. Jednego możemy być jednak pewni. Wschodnia medytacja jest techniką duchową i niesie duchowe skutki. Czasami bardzo kaleczące.

    Jak widać niektórzy próbują rozgraniczać opętanie/zniewolenie, sport walki/sztuka walki.

    Pytanie jednak czy warto ryzykować? czy celem Frondy jest promocja czegoś tak śliskiego, obcego polskiej kulturze? Stawanie po stronie lewactwa w bagatelizowania skutków używania symboli? Ja już kończę tę dyskusję, bo z doświadczenia wiem, że jeżeli ktoś jest wychowany w duchu bagatelizowania realnych skutków świata duchowego, to bardzo trudno jest to przestawić. Tego najczęściej po prostu potrzeba doświadczyć.   

    http://www.opoka.org.pl/varia/sekty/tajnikiwalkwschodnich.html

    " Z powodów, które przytoczyłem powyżej uważam, że nie jest możliwa chrystianizacja sztuk walki, tak jak nie jest możliwa chrystianizacja muzyki rockowej jako tworów inspirowanych demonicznie i przez to należących do królestwa ciemności z samej swej istoty, niezależnie od tego jaką łatkę się im przyszyje. Tym bardziej zasmucają wieści o księżach uprawiających karate, czy mnichach praktykujących jogę w chrześcijańskich klasztorach."

    Dominikański Ośrodek Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach

    http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/zlo_krylo_sie_w.html

    świadectwo

  40. Sunday, 20 November 2011, 18:40

    @Marysia

     

    Nie odpowiedziałaś mi.

  41. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 21:06

    @Eawgriusz, pisze na raty pomiędzy innymi czynnościami. Poprzez inkulturacja kultury w kulturę uważam takie działania, kiedy jest jakis przepływa wartości, ale one omijają kwestie kultów. Np do Afryki jadą misjonarze z Europy,majacy swoją kulturę i tam spotykaja kulturę miejscowych. Następuje wymiana motywów, ale katolik nie zaczyna przez to do szamana mówić "mistrzu". Natsępuje dokładna separacja płaszczyn kultury i kultu. Określenie jest spontaniczne moje wiec do końca nie jest precyzyjne. No i pamiętajmy że pjęcie inkulturacji jest szerokie jak piekny modry Dunaj.

  42. Sunday, 20 November 2011, 21:23

    @Marysia

    Rozumiem, oddzaływanie kultur na siebie. Ja używałem pojęcia inkulturacja w znaczeniu głoszenia ewangelii z uwzględnianiem wartości i pojęć danej kultury.

    I dalej nie wiem, dlaczego nie mogę poznawać innych kultur, dlaczego kultury Azji są "totalitarne", ani też, dlaczego nie mogę zamiast polskiej, wybrać - powiedzmy - kultury Japonii (jako chrześcijanin, dopowiem).

  43. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Sunday, 20 November 2011, 22:13

    A gdzie ja napisałam, że nie można poznwać kultur? 

    Napisałam

    "Co zrodził starożytny duch dalekiego wschodu? Różnorodne rodzaje totalitaryzmu, który jest bardzo obcy cywilizacji łacińskiej."

    Wygóglaj sobie coś na temat teorii cywilizacji, co to jest cywilizacja łacińska i czym się ona różni np. od stosowanej przez Czyngis Hana.

  44. Monday, 21 November 2011, 00:02

    Nie muszę googlać. I nie muszę też przyjmować (wąskiej) koncepcji cywlizacji łacińskiej.

    Pop pierwsze, redukowanie wszystko do Czyngis Hana, to jak redukowanie kultury Europy do Hitlera. (Pomijam już kwestię, czy Czyngis Han stworzył ustrój totalitarny).

    Po drugie, ze sfromułowania "Co zrodził" itd, czy podbnych, jak "popieranie tendencji globalistych" czy przekonania, że kultura europejska wystarczy nie wynika że można poznawać, wręcz przeciwnie.

    Ale skoro jesteś za pozawaniem innym kultur i nie zamykasz się w obrebie kultury europejskiej, OK. Szkoda, że nie sformułowaś tego wcześniej wyraźnie.

  45. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Monday, 21 November 2011, 11:12

    Droga Marysiu sama zajmujesz się Maharadżą Mewarem, który wyznawał Winszu, ale masz do tego prawo, nie potępiam cię za to. Nawet bardzo fajnie, że lubisz rozwijać swoją wiedzę, na temat "innych kultur".

    Myślę też, że ćwiczenie karate, nie ma się do takich grzechów jak choćby zaniedbanie obowiązków wobec Umiłowanego Boga, którego niestety dopuszcza sie wielu katolików.

  46. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Monday, 21 November 2011, 13:55

    Umiłowany Woycicki, a jakie są Twoim zdaniem te obowiązki wobec Umiłowanego Boga, jeżeli nie te określone w pierwszym z Jego przykazań?

  47. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Monday, 21 November 2011, 13:57

    LINK

  48. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Monday, 21 November 2011, 13:58

    W wątku który wkleiłam powyżej również oczekują od Ciebie odpowiedzi

  49. Monday, 21 November 2011, 14:09

    @Marysia

     

    Jesteś niereformowalna:-). Migasz się, żebnapisać wprost, tylko powtarzasz co napisałas, jak widzę fo FF. Jako że to nie ma sensu, zostawiam Cię w spokoju. Broń jedynie słusznych wartości.

     

    Ukłony,

  50. Zobacz profil J. Woycicki J. Woycicki napisał/a:

    Tuesday, 22 November 2011, 09:44

    Obowiązki wobec Boga to, umiłowana Marysiu (czy to forma auto-ironii i szyderstwa, czy naprawdę jesteś tak pozytywnie nastawiona ? ), miłość wobec bliźniego, niezaniedbywanie wiary, wypieranie się nienawiści, pozytywne nastawienie,  spowiedź, walka z lenistwem, pomoc słabszym, przestrzeganie przykazań, miłosierdzie, walka o jedyną prawdę, krzewienie cnoty i co najważniejsze nie skończona miłość wobec Boga.

  51. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Tuesday, 22 November 2011, 14:21

    Słowo "umiłowany" należy do slangu tego forum, np. umiłowny Brat Vigilate. Jeżlei byś wcześniej czytał to byś to znał. Ale rozumiem, młodyś. :) A ja używam tego intuicyjnie. A cóż to oznacza być pozytywnie nastawiona? ------------------------------ Wobec rzeczy pozytywnych jestem nastawiona pozytywnie, a negatywnych negatywnie. Karate jest dla mnie zecydowanie negatywnie, więc tego się czepnęłam a nie Ciebie personalnie. Na pewno rozróżniam błąd od błądzącego, więc do Ciebie pałam pełną pozytywnością jak do wszystkich moich bliźnich. Natomiast dzielę się z Tobą swoimi i jak widać powyżej nie tylko swoimi przemyśleniami, co do związków karate z grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Bóg nie pomyli się w rachunkach i przykazanie jest pierwsze i zawsze będzie. Za nim idzie przykazanie miłości bliźniego do którego zalicza się grzechu nie pochwalać i grzeszących napominać. Więc jak widze że młody miły człowiek reklamuje karate, to ja zaraz nie pochwalam tylko  napominam. Na tym polega moja walka o prawdę i wolność słowa. To wszystko dalej co wymieniłes jest konsekwencją przykazań miłości Boga i bliźniego, nie wymyślajmy nowej teologii.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.