Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

List do Wspólnoty

kategoria: Akcja

Dodano: Thursday, 03 February 2011, 03:50

Nasza Wspólnota już działa i zaczynamy tworzyć wspaniałą rodzinę. Ale jest też w niej miejsce dla Ciebie, zapraszamy serdecznie. Zbliża się Wielki Post, następna środa to już Środa Popielcowa. Doskonała okazja, by się do nas przyłączyć. Choćby na ten czas. Nikt nie musi się zobowiązywać od razu do pójścia tą drogą  końca życia.

 

Wszyscy członkowie Wspólnoty otrzymują ode mnie czasem listy z przemyśleniami, zwykle sprowokowanymi czytaniami w czasie Mszy. Nie wiem, czy to zachęci kogokolwiek, obawiam się, że może przynieść wręcz odwrotny skutek, ale i tak podzielę się z Wami jednym z takich listów. Ten akurat napisałem przed paroma minutami, więc jest jeszcze ciepły. A oto on:

 

Szczęść Boże!

 

Ja już w trasie, więc i czasu mniej i brak możliwości uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej. Jednak podczas Mszy w poniedziałek i wtorek usłyszeliśmy bardzo ciekawe Słowa i chciałem je jakoś skomentować tutaj.

 

Pierwsze czytanie jest w dalszym ciągu z Księgi Syracha. W poniedziałek usłyszeliśmy:

"Tym, którzy się nawracają, Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości. Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed obliczem Jego, umniejsz zgorszenie. Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści. Któż w krainie zmarłych wielbić będzie Najwyższego, zamiast żyjących, którzy mogą oddawać Mu chwałę? Zmarły, jako ten, którego nie ma, nie może składać dziękczynienia, żyjący i zdrowy wychwala Pana. Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają."  (Syr 17,24-29)

Czasem mamy wrażenie, że nauka o Miłosierdziu Bożym zaczęła się od objawień siostry Faustyny. Ale przecież prawdziwe objawienia nigdy niczego nowego nam nie dodają do nauki Biblii. One raczej tylko są przypomnieniem czegoś, co jest ważne na nasz czas, a o czym, być może, troszkę zapomnieliśmy. Syrach na wiele lat przez przyjściem Pana Jezusa uczy, że "wielkie jest miłosierdzie Pana".

 

Ci, którzy się nawracają, to my wszyscy. Nawrócenie to nie jest jednorazowy akt. Jest błędem przyjmowanie, jak to robią niektórzy fundamentaliści i ewangelicy, że wystarczy raz oddać swe życie Bogu i mamy gwarancję zbawienia. Oddać swe życie Bogu można i trzeba, ale nie wystarczy raz. To trzeba robić zawsze, każdego dnia. Bo nam te łaski, jakie otrzymujemy, "wyciekają". Nasze  dusze i serca nie są szczelne. Upadamy po kilka razy dziennie, ale "Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości"

 

Ewangelia w poniedziałek to znana nam wszystkim historia spotkania Jezusa z bogatym człowiekiem, opisana w 10. rozdziale św. Marka:

„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu rzekł: […]  Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”.

Młodzieniec był dobrym Izraelitą. Przestrzegał przykazań. Jak święty Paweł przed nawróceniem, tak dumny z tego, że był bez zarzutu wobec prawa. I Pan Jezus nie potępia tego wcale. Spogląda na niego z miłością. Jednak widzi, znając jego duszę, że ma on pewien problem. I tak też jest z niektórymi z nas. Z jednej strony jesteśmy bardzo blisko Boga, serio podchodząc do Jego przykazań i starając się ich przestrzegać, ale z drugiej strony mamy "coś" co nam wręcz uniemożliwia zbawienie. Jak to słyszeliśmy w niedzielnych czytaniach, nie można służyć Bogu i mamonie.

 

To nie bogactwo, nie dobra materialne są tu problemem, ale chciwość. "Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami." (1 Tm 6,10) Można być bogaczem ubogim w duchu i można nie mieć nic, a mieć problem z oddawaniem czci mamonie.

 

We wtorek była kontynuacja tego tematu Najpierw  był Syrach, rozdział 35. Poniżej wybrane fragmenty, a całość można przeczytać tutaj: http://mateusz.pl/czytania/2011/20110301.htm

"Kto zachowuje Prawo, mnoży ofiary, a kto zważa na przykazania, składa ofiary dziękczynne. Kto świadczy dobrodziejstwa, przynosi ofiary z najczystszej mąki, a kto daje jałmużnę, składa ofiarę uwielbienia. Oddalenie się od zła jest upodobaniem Pana, a unikanie niesprawiedliwości jest Jego przebłaganiem. […]  Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca, i siedemkroć razy więcej odda tobie. Nie staraj się przekupić Go darem, bo nie będzie przyjęty, ani nie pokładaj nadziei w ofierze niesprawiedliwej, ponieważ Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby."

 

Ewangelia Marka, 10,28-31: "Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

W zasadzie to nawet nie ma tu co komentować. Te słowa są proste i jednoznaczne. Pokazują też, że "opłaca się" pójść za Jezusem. Czasami mamy wrażenie, że radykalizm w wierze jest jakimś niesamowitym poświęceniem się, ale Biblia nas uczy czegoś innego. Podchodząc serio do wiary, do nauki Biblii, otrzymamy nagrodę i to już tutaj.

 

Oczywiście niekoniecznie to musi być taka nagroda, jaką otrzymał Hiob: te tysiące wołów, owiec, oślic i wielbłądów. Ale wystarczy, że popatrzę na swoje życie. Ilu otrzymałem braci i sióstr, gdy zdecydowałem się iść za Panem? Zdumiewające, że nawet w Montanie, czy Wyoming, na pustynnych preriach nie jestem nigdy sam, ale mam ze sobą zawsze przyjaciół.

 

Jest pewien werset w Biblii wykorzystywany czasem przez wrogo nastawionych Kościołowi protestantów, mający rzekomo pokazywać, że Jezus nie uważał wcale Maryi za kogoś  specjalnego, godnego czci. Abstrahując już od faktu, że oddawanie czci matce jest bożym przykazaniem, a Jezus wypełnił przykazania w sposób doskonały, w świetle powyższych słów Jezusa można prawdziwie zinterpretować to, co nasz Pan miał na myśli. Zobaczmy ten epizod:

"Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką". (Mt 12, 47-50)

Pan Jezus wcale tu nie uczy, że nie należy oddawać czci swej własnej matce. Raczej pokazuje nam, że nie wystarczy zapisać się do odpowiedniej organizacji, należeć do odpowiedniej rodziny, czy narodu. w Królestwie Bożym liczy się tylko jedno: Spełniać wolę Ojca. Tak staniemy się Jego dziećmi, Jezus będzie naszym Bratem, a Jego Matka – naszą Matką.

 

hiob.

 

PS. Jutro, czy w Polsce to już nawet dzisiaj, środa. Wiem, że wielu z nas także dziś pości w specjalny sposób, niektórzy o wodzie i chlebie. Niezależnie jednak od tego jak, dobrze by było, by każdy spróbował dać w tym dniu coś od siebie Panu. Tradycja środowych postów, choć zaniknęła trochę w ostatnich latach, jest bardzo długa. Już w Didache, dokumencie z pierwszego wieku, zalecany jest post w środę i piątek. Jednak ponieważ post, każdy post, jest dla niektórych sporym wyzwaniem, pamiętajmy o modlitwach także za siebie nawzajem. Dzieci z Fatimy wytrwały, bo robiły to razem. My fizycznie nie możemy się wszyscy spotkać, ale wirtualnie, a przede wszystkim duchowo – tak. Wspomagajmy się modlitwą.

 

Dziękuję. hiob."

www.WspolnotaMarto.com

Odsłon: 1073



Komentarze: 23

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 08:44

    Kto jest opiekunem duchowym Wspolnoty?

    Hiob, masz bardzo gleboka wiedze biblijna, ale nie jestes osoba wyswiecona, stad pytanie.

  2. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 08:58

    +++

  3. Zobacz profil Damaza Damaza napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 09:18

    @Ogórek, choć nie jestem w tej wspólnocie: na moim fundamencie o. Maciej Konenc wypowiedział piękne (nie wiem czy swoje) zdanie, które będzie mi bliskie do końca życia - "nie każdy duchowny jest duchowy".

  4. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 09:54

    "nie każdy duchowny jest duchowy".

    O tym ja dosc dobrze wiem, przeciez mieszkam w Rajchu, gdzie co drugi xionc to zablakany xionc.

    Ale zablakanych laikow jest o trzy morza wiecej.

    .

    Historia uczy, ze istnieje dosc duze prawdopodobienstwo pomimo pieknego startu pobiec doga duchowa w kierunku egzotycznej ezoteryki,m ktora w miare czasu coraz bardziej odbiega od zrodla.

    Osoba konsekrowana zmniejsza (nie likwiduje calkowicie) to prawdopodobienstwo n.p. z 50% na 3%.

    .

    Zatem zyczac wspolnocie wszystkiego najlepszego pytam wlasnie o to.

  5. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 10:31

    Ogórku,

    Dziękujemy za życzenia.

    Wspólnota działa od tygodnia, nie dorobiliśmy się jeszcze opiekuna duchowego, ale z pewnością takiego znajdziemy.

    .

    Co do niebezpieczeństw - one zawsze czyhają. Ale nie ciągnie nas do egzotycznej ezoteryki.

    Podstawą "działania" wspólnoty jest modlitwa, post i jałmużna, niczego nowego nie odkrywamy, niczego nie wymyślamy.

    Robimy to, co i dotąd, za to możemy się wzajemnie wspierać doświadczeniem i modlitwą.

    Ja i tak robiłbym to samo.

    A w grupie łatwiej.

    .

    Pozdrawiam !

  6. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 13:53

    Ogorek, "wspólnota" oznacza właśnie to: Wspólnotę ludzi, którzy są w jakiś sposób ze sobą związani. Może to być np. wspólnota mieszkańców jakiegoś osiedla, czy wspólnota właścicieli jamników. Czymś takim właśnie jest Wspólnota Marto.

    Geofrey wyjaśnił to powyżej, nie ma potrzeby, bym dodawał cokolwiek do tego. My nie mamy żadnych ambicji dodawać czegokolwiek do absolutnie podstawowej i odwiecznej Nauki Kościoła. Chcemy tylko powrócić do tradycyjnego chrześcijaństwa, jakie było one przez wieki. Wtedy "działało", zadziała i teraz.

    Oczywiście nie tracę nadziei, że Bóg nam ześle mądrego kierownika duchowego, który nas poprowadzi. Jednak wszystko musi pójść w odpowiedniej kolejności. To jest coś, co powstało z potrzeby naszych serc. Nie zostało ustalone na zebraniu założycielskim, gdzie ustalono plan, terminarz i budżet. To nie o to chodzi.

    Uważam, że czasy są takie, że trzeba paść na kolana, a nie tworzyć plany i kontynuować niekończące się dyskusje.

    .

    Zresztą... Przekonaj się sam, zapraszamy. Jak się nie spodoba, wystarczy to wytłumaczyć Panu, a mnie poprosić o usunięcie z listy członków.

    _____________

    God loves you

  7. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 14:35

    Spokojnie Hiobie - jestem, zdania, ze poczatek wspolnoty jest wspanialy, co tez jes niewatpliwie (przede wszystkim?) Twoja zasluga.

    Rozumiem tez, ze kierownik duchowy jest tez jakby w planach - o co wlasnie pytalem.

    .

    A druga czesc ponizszej wypowiedzi mi sie nie podoba, bo jest normalna zaczepka, na ktora reagujac, moge napisac poemat :)

    "Uważam, że czasy są takie, że trzeba paść na kolana, a nie tworzyć plany i kontynuować niekończące się dyskusje. "

  8. Zobacz profil Aperitif Aperitif napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 15:20

    Fajna inicjatywa :) Dużo Światła Życzę!

  9. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 16:33

    Ogórku, to nie jest zaczepka.

    Po prostu po iluś dziesiątkach godzin pisania, dyskutowania, spierania się o ciągle to samo, pojawia się niedosyt. Czy moje działanie daje jakieś owoce? Czy jestem w stanie kogoś "nawrócić"? czy to w ogóle możliwe bez konsultacji z Duchem Świętym?

    Czy ja przypadkiem nie puszczam całej pary w gwizdek?

    Pojawia się wtedy potrzeba zrobienia czegoś, co z całą pewnością jest dobre i przynosi owoce.

    A owoce już są, po tygodniu !

    .

    Pozdrawiam !

  10. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 16:53

    Tez pozdrawiam i zycze wielu wspanialych owocow :)

    Poniewaz rzuciles mysl o nawracaniu innych, dodam, ze akurat czytalem fragment "prywatnego objawienia" Jakuba Lorbera, w ktorym mowi na temat trudnosci w nawracaniu innych i o tym, ze ci inni "musza byc gotowi".

    No wlasnie, nigdy na ten aspekt nie zwracalem uwagi.

  11. Zobacz profil Aperitif Aperitif napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 18:25

    Ogórek - a ja jakoś od początku zwracam. Mam znajomych, za których się modlę, i widzę, że czasami ci nie wierzący są bliżej niż ci co w czasem chodzą do Kościoła. Dla mnie nawracanie, to ukazywanie swoich relacji z Bogiem i spokojne podsycanie ciekawości Bogiem i Jego lekturą :)

  12. Zobacz profil mkarwan mkarwan napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 19:34

    @hiob; @Gofrey

    „Podstawą "działania" wspólnoty jest modlitwa, post i jałmużna, niczego nowego nie odkrywamy, niczego nie wymyślamy” i „Chcemy tylko powrócić do tradycyjnego chrześcijaństwa, jakie było one przez wieki.”

    Gdy przeczytałem wasze wpisy coś mnie tknęło. Przypomniałem sobie to co hiob pisał o ks. prof. W.Chrostowskim

    LINK i http://www.fronda.pl/mkarwan/blog/kto_jest_zydem.

    Przypomniałem sobie książkę Henryka Rolickiego „Zmierzch Izraela”, w której ze zdumieniem przeczytałem o wpływie Żydów na reformację.

    Wtedy tez powstawały wspólnoty, które jak się późnij okazywało odchodziły od kościoła katolickiego.

    Polecam nie tylko wam tę książkę http://www.ostoja.pl/zakupy/index.php?p=productsMore&iProduct=7

  13. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 03 February 2011, 19:37

    Aperitif:

    "Dla mnie nawracanie, to ukazywanie swoich relacji z Bogiem i spokojne podsycanie ciekawości Bogiem i Jego lekturą :)"

    Każdy rodzic wie, że nauka własnym przykładem daje o niebo lepsze rezultaty, niż gadanie.

    .

    Pozdrawiam !

  14. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 03 March 2011, 02:22

    Ogorek: "A druga czesc ponizszej wypowiedzi mi sie nie podoba, bo jest normalna zaczepka, na ktora reagujac, moge napisac poemat :)

    .

    "Uważam, że czasy są takie, że trzeba paść na kolana, a nie tworzyć plany i kontynuować niekończące się dyskusje. "

    .

    -Nie bardzo wiem dlaczego powyższe słowa uznałeś za "normalną zaczepkę". Prawdą jest, że ja jestem "zadzior" i czasem posługuję się nie zawsze potrzebnym sarkazmem, ale tu z pewnością nie miałem żadnych intencji tego rodzaju. To naprawdę jest jedynie stwierdzenie uzasadniające dlaczego ja wybrałem taką drogę.

    .

    Mówiąc o zadziorze...:

    .

    @mkarwan, nie bardzo Cię rozumiem. Przede wszystkim nie wiem, co moje wcześniejsze wpisy na temat księdza profesora Chrostowskiego mają tu do rzeczy. Nie wiem też, czemu pominąłeś moją ostatnią notkę na jego temat. Nie pasuje do Twojej tezy?

    Po drugie to, że jakaś wspólnota powstaje, a potem odchodzi od Kościoła, to czy znaczy, że każda tak zrobi? Nasza Wspólnota jest bardzo ortodoksyjna, fatimska, tradycyjna. Gdzie widzisz niebezpieczeństwo? W tym, że się modlimy o nawrócenie grzeszników?

    .

    Czytając Twój kometarz odniosłem wrażenie, że szukasz jakiegoś pretekstu, by swoje sumienie zagłuszyć.

    .

    Nikt nikogo do niczego tu nie zmusza. Droga, na jaką się zdecydowaliśmy, nie jest dla każdego. Z pewnością nie dla mięczaków, maminsynków i płaczków. Naszymi herosami, bohaterami i wzorami do naśladowania są prawdziwi giganci: Dziewięcioletni chłopiec i siedmioletnia dziewczynka. Jak ktoś nie potrafi ich naśladować, nie podoła wyzwaniu - nie namawiamy. Rozumiem, że to trudne.

    .

    Ale to, co sugerujesz, jest troszkę niesmaczne. Zatem po prostu zaczekaj. Zobaczymy, czy przez post, modlitwę i jałmużnę zbliżymy się do Boga, czy odejdziemy od Niego.

    _____________

    God loves you.

  15. Zobacz profil mkarwan mkarwan napisał/a:

    Thursday, 03 March 2011, 11:22

    @hiob -

    "Nie wiem też, czemu pominąłeś moją ostatnią notkę na jego temat. Nie pasuje do Twojej tezy?"

    Starałem się podać linki do znanych mi twoich wypowiedzi na temat ks. prof. W. Chrostowskiego. Nie wiedziałem o innych. Chętnie je przeczytam, podaj mi do nich link, czy linki, jeśli jest ich więcej.

    W pewnej książce przeczytałem ciekawą sugestię. Jeśli prośby zawarte w naszych modlitwach nie są spełniane, nie musi to oznaczać, ze Bóg nas nie chce wysłuchać. Może po prostu prosimy w nieumiejętny sposób. Wtedy poprośmy Boga, aby nauczył nas prosić. Po pewnym czasie przyjdzie taki moment, że zaczniemy prosić inaczej i nasze prośby zaczną się spełniać. Pod warunkiem, że są to prośby o dobro. Bo prośby o zło mogą obrócić się w naszą stronę, ale to już inny temat.

  16. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 03 March 2011, 14:09

    mkarwan, napisałeś: "Starałem się podać linki do znanych mi twoich wypowiedzi na temat ks. prof. W. Chrostowskiego. Nie wiedziałem o innych. Chętnie je przeczytam, podaj mi do nich link, czy linki, jeśli jest ich więcej."

    .

    -Co prawda dalej nie rozumiem jaki to ma związek z zamieszczoną przeze mnie notką, którą tu rzekomo komentujesz, ale prośbę Twoją mogę spełnić: LINK

    .

    Piszesz: "W pewnej książce przeczytałem ciekawą sugestię. Jeśli prośby zawarte w naszych modlitwach nie są spełniane, nie musi to oznaczać, ze Bóg nas nie chce wysłuchać. Może po prostu prosimy w nieumiejętny sposób. Wtedy poprośmy Boga, aby nauczył nas prosić. Po pewnym czasie przyjdzie taki moment, że zaczniemy prosić inaczej i nasze prośby zaczną się spełniać. Pod warunkiem, że są to prośby o dobro. Bo prośby o zło mogą obrócić się w naszą stronę, ale to już inny temat."

    .

    -Abstrahując od faktu, że "pewna książka" to nie jest jakieś autorytatywne wytłumaczenie, chciałbym tylko zauważyć, że to, co staramy się robić w naszej Wspólnocie jest bezpośrednią odpowiedzią na prośbę Maryi, wyrażoną w oficjalnie przez Kościół uznanym Objawieniu i jest całkowicie zgodne z nauką Kościoła. Maryja powiedziała dzieciom w Fatimie, cytuję:

    .

    „Ileż dusz idzie każdego dnia do piekła, ponieważ nie ma nikogo, kto by się modlił i poświęcał dla ich zbawienia.”

    .

    -My właśnie chcemy się za nie modlić i ofiarować nasze cierpienia, posty i wyrzeczenia w tej intencji. Nie wiem tylko dlaczego tak wielu osobom to przeszkadza?

    .

    Tu nawet nie chodzi o to, że się nie przyłączają, bo to zrozumiałe. Nie każdy czuje się do tego powołany. Jednak spodziewałbym się przynajmniej modlitewnego wsparcia innych, nie krytyki i zniechęcania od tej drogi.

    _____________

    God loves you

  17. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Thursday, 03 March 2011, 17:42

    @mkarwan

    "W pewnej książce przeczytałem ciekawą sugestię. Jeśli prośby zawarte w naszych modlitwach nie są spełniane, nie musi to oznaczać, ze Bóg nas nie chce wysłuchać. Może po prostu prosimy w nieumiejętny sposób. Wtedy poprośmy Boga, aby nauczył nas prosić. Po pewnym czasie przyjdzie taki moment, że zaczniemy prosić inaczej i nasze prośby zaczną się spełniać. Pod warunkiem, że są to prośby o dobro. Bo prośby o zło mogą obrócić się w naszą stronę, ale to już inny temat."

    Nie jestem żadnym autorytetem, ale nie zgadza się to z moją intuicją, (krótkim) doświadczeniem i (skromną) wiedzą. Jednocześnie potrafię na te słowa nałożyć taką interpretację, z którą się zgodzę (nie wiem tego, ale może to miał na myśli autor).

    Bóg słucha naszych próśb i spełnia je we właściwym czasie, chyba, że nam zaszkodzą (więc będą złe).

    Jeśli brakuje nam ufności, "traktujemy Boga jak automat do coli", albo np. chcemy czegoś dobrego, ale jednak jest w nas jakieś zabłąkane pragnienie, nadzieja: "jak to dobro się stanie, to będzie okazja, żeby stało się takie zło i wtedy...".

    Krótko mówiąc, Bóg musi nas zmienić, nasz sposób modlitwy i podejście do tego tematu, bo jeśli tego nie zrobi przed spełnieniem naszych próśb, zaszkodzi nam.

    Może m.in. z tego powodu nie zawsze daje natychmiastową odpowiedź, abyśmy mieli ufności i zdobyli przez wytrwałość nadzieję.

    .

    Faktem jednak jest, że są takie sytuacje, gdy nie umiemy się modlić i dopiero "Duch przychodzi z pomocą naszej słabości [...] przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą." (Rz 8,26-27 por. 1J 5,14)

  18. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Thursday, 03 March 2011, 17:45

    Odnośnie Twoich wpisów z środa, 2 marca 2011, 19:34 i kontynuacji czwartek, 3 marca 2011, 11:22 -

    być może trochę szkoda, że nie zawierają całkowicie otwartego postawienia sprawy. Przyznam, że wspólnota "ortodoksyjna, tradycyjna" może się dziś kojarzyć z sedewakantystami, albo z tymi protestantami, którzy chcę "wskrzesić pierwotne chrześcijaństwo", a więc ogólnie mówiąc, z tymi, którzy odeszli od Kościoła. Ale co z tego? Nie sądź z podobieństwa słów, ale wydaj wyrok sprawiedliwy, bo przecież widać chociażby z "modlitwy wspólnoty Marto", że jest ona na wskroś katolicka:

    LINK

    , a jej duchowość nie mogłaby bez poważnych zmian przetrwać poza Kościołem.

    Pozdrawiam.

    .

    @Hiob

    Nadal obserwuję uważnie Twojego bloga i zaglądam na forum, więc wiem o niej oraz jej rozwoju, ale nie czuję wezwania.

    Mam nadzieję, że nie zatrzyma to Twojej cennej działalności na blogowisku :D.

  19. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Sunday, 03 April 2011, 05:33

    GrzegorzHP, ja też mam taką nadzieję. ;-) Jednak tak naprawdę to nie wiem, co przyniesie przyszłość. Mnie moje życie nieustannie zaskakuje. "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swych planach". Ja zatem nie mam planów, albo raczej mam, ale wiem, że i tak moje życie potoczy się zupełnie inaczej. Oddałem je Jezusowi, oddałem je Maryi i sam z zainteresowaniem czekam gdzie mnie Oni poprowadzą.

    _____________

    God loves you

  20. Zobacz profil Moria Moria napisał/a:

    Sunday, 03 April 2011, 17:09

    Oby Wam się udało. Pomodlę się za Was

  21. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Sunday, 03 April 2011, 21:07

    +

  22. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 03 July 2011, 20:00

    Wspólnota działa "od tygodnia" i już "zaczynacie tworzyć wspaniałą rodzinę". Jak to mówi młodzież: "tempo zaj." expresowe nadzwyczaj. jakoś tego nie kupuję - włącznie z przewodnictwem Hioba. Ale mogę pozostawać w mylnym błędzie - jak mówi ałtorytet

  23. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 03 September 2011, 07:58

    @Jacek Schmidt... to po jakim czasie, według Ciebie, powinniśmy zacząć tworzyć wspaniałą rodzinę? Czemu to po tygodniu jest zbyt wcześnie?

    _____________

    God loves you

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.