Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Blogus meus

Krzywe drzwi do zakrystii czyli trochę parafialnego humoru

kategoria: Kościół

Dodano: Friday, 02 November 2012, 18:34

Wchodzę pewnej niedzieli po mszy do zakrystii i widzę taki obrazek: w kącie stoi zaczerwieniony jeden z wikarych, przed nim stoi starszy ksiądz i wymachując mu groźnie przed nosem palcem grzmi:

- Bo to trzeba się nawrócić!!! Nawróć się!!! Jeszcze dziś!!! Natychmiast!!!

Wyobrażam sobie jaką musiałam mieć minę bo gdy mnie zauważyli obaj ryknęli śmiechem większym niż ja:)

 

***

 

Wiele lat temu w naszej parafii mieszkał śp. ks. Biskup Miziołek. Kiedy był już w podeszłym wieku od czasu do czasu zdarzało mu się zdrzemnąć w nieodpowiednim momencie. Tak też było kiedyś podczas sumy. Kazanie wygłosił inny kapłan i gdy skończył zapadła niezręczna cisza. Ksiądz biskup dłuższą chwilę siedział nieruchomo z przymkniętymi oczami. Nagle gwałtownie (jak na siebie:)) wstał, podszedł do ambonki i, jakby nigdy nic, zaintonował "Wierzę w Boga"... nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że po ogłoszeniach, kiedy wszyscy wstali na błogosławieństwo, ksiądz biskup zawrócił nagle do ambonki i powiedział: "I nie myślcie sobie, że zasnąłem. Ja się tylko głęboko zasłuchałem..."...

 

***

 

Kiedyś na naszej plebanii kuchnię prowadziły siostry zakonne. Wszystkim kierowała cudowna, wspaniała siostra kucharka (opowiadałam już o niej kiedyś), niewiasta o anielskim sercu i zdecydowanym charakterze, która była święcie przekonana, że każdy, kto przychodzi, głoduje i wymaga natychmiastowego nakarmienia czymś solidnym. W szczególności ubolewała, gdy któryś z księży nie stawił się na obiad. Lamentowała wtedy, że biedak na pewno w ciągu najbliższej godziny zasłabnie z głodu a następnie umrze w katuszach. Kiedyś byłam świadkiem takiej sceny: do kuchni wpada ksiądz wikary (jakąś godzinę po obiedzie) w biegu porywa kawałek chleba i dzbanek kompotu i wraca do drzwi. Nagle wyrasta przed nim siostra kucharka uzbrojona w potężną chochlę i groźnym głowem mówi: "Ksiądz nie jadł dziś obiadu." Na to wikary, że nie ma czasu na jedznie, bo ma mnóstwo roboty. Siostra: "Robota jak robota a obiad zjeść trzba. Jeszcze się ksiądz rozchoruje. Nie wyjdzie ksiądz stąd, dopóki ksiądz wszystkiego nie zje!!!". No i biedny wikary zjadł cały obiad z deserem i kompotem...

 

:)))

 

Miłego weekendu:)

Odsłon: 2536



Komentarze: 40

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Friday, 02 November 2012, 18:38

    Miłego !

  2. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Friday, 02 November 2012, 20:15

    Nasz wieloletni proboszcz zaraz po wojnie objąl parafię z kilkoma filalnymi światyniami. Co niedziele dojeżdzał do kilku kościołów ( rowerem ) na Msze.  Trwało to 2 lata, bo zaraz po wojnie  kuria nie miała dokładnych danych, jak bardzo oddalone od siebie są te światynie. Kiedy w końcu  biskup, który wizytował parafię  i(zrobiwszy objazd światyń )zorientował się, że odległości między kościołami są zbyt duże, jak  na jedną parafię i  zapytał, dlaczego proboszcz w sprawozdaniach podawał inne dane( np. 8  km zamiast 14 itp.) - ów odpowiedział:

    " Bo ja jeżdze tam rowerem, na skróty!"

     

  3. Zobacz profil Miriam z Magdali Miriam z Magdali napisał/a:

    Friday, 02 November 2012, 20:39

     

    _często tak jest, ze inni bardziej "się troszczą" o "dożywienie" księzy niz oni sami i stąd te brzuchasy ponad miarę ;) pozdrawiam Cię Moni.

  4. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Friday, 02 November 2012, 21:52

    :)

  5. Zobacz profil Viaamsterdam Viaamsterdam napisał/a:

    Friday, 02 November 2012, 21:56

    A to zdarzenie miało miejsce na Lubelszczyźnie. Na czele jednej z parafii stał pewien ks. proboszcz znany z tego, że nie lubił śpiewać, ani nie przepadał za tym, kiedy inni "modlili się podwójnie". Zdarzyło się, że organistę, zatrudnionego na stałe w tym kościele, musiał zastąpić  muzyk z innej parafii, któremu nie znana była ta awersja proboszcza. Podczas Komunii św. zdyscyplinowani wierni odśpiewali tylko jedną zwrotkę i refren pieśni "Pan Jezus już się zbliża", po czym zamilkli. Nieświadomy organista intonuje i sam z zapałem śpiewa kolejną zwrotkę, i następną, nie zastanawiając się nad ciszą, która zapadła  w świątyni, a którą przerwał okrzyk ks. proboszcza z prezbiterium: - Czy pan zwariował?!!! 

  6. Zobacz profil Viaamsterdam Viaamsterdam napisał/a:

    Friday, 02 November 2012, 22:01

    Najlepsze historyjki to Twoja "o biskupie" i Elffi :):)

  7. Zobacz profil Rx777 Rx777 napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 08:25

    Ks. Michał Muszyński na rekolekcjach wielkopostnych, zaraz po ewangelii, zaprasza ludzi, aby zajeli bliższe miejsca, cyt.: "Ksiądz proboszcz zrobił miejsce, w związku z tym powstało... 12 miejsc siedzących!".

  8. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 09:03

    :-)))

  9. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 12:32

    Rx777, popłakałam się ze śmiechu:)))

     

  10. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 12:34

    NIe wiem ,gdzie to słyszałam, ale zawsze pękam ze smiechu jak mi się przypomni: wchodzi do zakrystii w wielką sobotę jeden "katolik wielkanocno-pogrzebowy" i pyta "Ile za pokropek?"...

  11. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 14:27

    opowiadał to zdarzenie wiele lat temu pewien dominikanin z Krakowa. Miał dyżur w konfesjonale w kościele p.w. Św. Trójcy (a one są tam w postaci takich 'domków" z drzwiczkami dla kapłana jak takie wejście do saloonu w westernie). No i zdrzemnął się, bo nie było penitentów. Z tej błogości wybudził go raptownie kilkuletni dzieciak, który znienacka zajrzała przez owe drzwiczki. Kilkuletni brzdąc widząc zaskoczonego kapłana przecierającego oczy, wyciągnął paluszek w jego kierunku i triumfalnie obwieścił: "A ja wiem, co ty tu robisz! Ty kupę robisz...!"

  12. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 14:35

    I jeszcze jedna anegdotka o tym samym ksiedzu proboszczu: Kiedyś mocno spóżniony przyjechał na mszę w jednym z filialnych kosciołów ( nie  miał wówczas wikarego). Jedna z parafianek widząc spieszącego przez dziedziniec księdza powiedziała z wyrzutem:

    - Oj, spóznił się ksiadz!!

    - A co, już się odprawia? - zapytał  ksiadz uśmiechajac sie przeserdecznie.

  13. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 14:38

    argument użyty przez ojca rekolekcjonistę podczas ćwiczeń ignacjańskich na rzecz tezy, że Duch Święty buduje ne naturze: "Proszę Państwa, zapewniam solennie, że Duch Święty na głupim kołku nie usiądzie"...

  14. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 17:25

    Jacek... pękłam:)))

  15. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 19:09

    Swego czasu ks. Twardowski napisał-był "Niecodziennik" czyli zbiór takich zdarzeń z okolic zakrystii i kuchni proboszczowskiej, gdzieś mam tę książeczkę... Ale - może by tak na Frondzie zebrać takie opowiadania? Kolejne: Kościół św. Trójcy w Krakowie posiada długie gotyckie prezbiterium, gdzie w bocznych wysokich ławach gromadzili się zakonnicy na mszy konwentualnej (wtedy codziennie o 12 - mam na myśli okres moich studiów w Krakowie w 1 połowie lat 80-tych). No i podczas jednej z takich mszy, którą odprawiał (to istotne) Ojciec dominikanin dość niskiego wzrostu (powiedzmy: 1,50 m) wierni świeccy byli mniej więcej w tym miejscu, gdzie dzisiaj jest ołtarz główny (centrum kościoła), a w prezbiterium byli zgromadzeni zakonnicy. No i od świeckich zaczęło się zbliżać do ołtarza kilkuletnie - może 4-6 letnie - dziecko. Jakoś tak bezinwazyjnie. Rodzice nie reagowali - kończyło się kazanie. Może "nie wypadało" podejść. Liturgia zmierzała tymczasem do przeistoczenia, ludzie klęczą - więc tym bardziej "nie wypada". Żaden z zakonników też nie zareagował, i w momencie kiedy zaczęła się modlitwa przeistoczenia, dziecko przeszło przez balaski i zaczęło wychodzić po stopniach w kierunku ołtarza. Dziecko najwyraźniej "zniknęło z pola widzenia" Ojca celebrującego liturgię (właśnie z powodu jego niskiego wzrostu). I teraz następuje kulminacja. W momencie kiedy Ojciec dźwignął Ciało Chrystusa do góry to dziecko z drugiej strony - na oczach całego zamarłego kościoła - złapało rączkami brzeg ołtarza i wspięło się na paluszkach. Nastąpił akt dramatyczny - czyli spotkanie wzroku dziecka z kapłanem trzymającym Chrystusa uniesionego. I w tej ciszy rozległ się głos dziecka: "O-!!! TATUŚ-!!!" 

  16. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 19:56

    Wzruszające:))

  17. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 20:13

    Mam Niecodziennik, świetna lektura.

     

    Też jestem za tym, żeby taskie historyjki zbierać. Ja już parę razy zamieszczałam tego rodzaju wpisy, inni też, sporo osób dopisuje w komentarzach, zebrało się tego trochę.

  18. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 20:26

    Moni@ no to może by zrobić, skoro masz wiedzę na ten temat - wybór do publikacji Frondowej?

  19. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 21:19

    Jak starczy czasu- czemu nie? Trzeba by z Redakcją pogadać i z Wydawcą. No i zebrać więcej materiału, ale wystarczy poprosić to ludziska opowiedzą niejedną historyjkę.

  20. Zobacz profil Jacek Schmidt Jacek Schmidt napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 22:38

    No właśnie - ludzie:)- prosimy:))

  21. Zobacz profil Viaamsterdam Viaamsterdam napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 22:50

    W czasie Mszy św. ma zostać ochrzczone dziecko. Pada tradycyjne pytanie zadane przez księdza: - Drodzy rodzice, o co prosicie Kościół dla swojego dziecka? Przejęta mama, trzymająca niemowlę, odpowiada: - O szczęście!

     

  22. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 07:51

    Najlepsze jest z kupą. ;))) W mojej parafii byli dwaj księża, którzy nie lubili rano wstawać. I kiedyś odprawiali mszę na 7mą rano. W czasie "przekażcie sobie znak pokoju" zderzyli się czołami jak dwa barany. Huk był taki. *** A proboszcz powiedział w zakrystii - Tych dwóch na siódmą rano nigdy więcej. 

  23. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 07:55

    Pewna pani lubiła się modlić w jednej z naw bocznych. I podchodzi do niej kapłan i mówi: "O, widzę, że pani bardzo lubi się tu modlić?" "Tak, proszę księdza - odparła wzruszona - Bo tu Duch Święty jest... jest  takich naturalnych rozmiarów". (oczywiście chodziło o spory fresk na ścianie.)

  24. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 08:02

    Ja bardzo lubiłam nabożeństwa w kaplicy w Laskach. Kaplica, piękna, malutka i drewniana. Ale bywało (oczywiście nie zawsze), że a to pani przeczytała nie to czytanie co trzeba, a to organista - niewidomy - za wcześnie wystartował. I pewnego dnia już nam się wydaje, że dochodzimy szczęsliwie do początku kazania, ksiądz otwera usta i nagle rozlega się potwornie głośne chrapanie jakiejś zakonnicy. Z trudem udało się ją dobudzić. No ze 3 chrapnięcia to usłyszeliśmy. ;)

  25. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 17:44

    Rudzia, to o Duchu św. mnie powaliło. Doskonałe:))))

  26. Monday, 13 February 2012, 18:26

    Kiedyś znałem sporo takich komicznych epizorów z życia parafi, a jak trzeba nie mogę sobie przypomnieć. Skleroza jakaś czy co? Aha, pamietam, ze niektóre były z pogranicza przyzwoitości, choc niezłe. Może sobie przypomnę i uda mi się włączyć.

    Tymczasem pozdrawiam Autorkę!

  27. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 19:17

    Pozdrawiam, również Kazimierzu:) Na pewno się przypomni:)

  28. Zobacz profil Grzegorzh Grzegorzh napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 19:29

    "Też jestem za tym, żeby taskie historyjki zbierać. Ja już parę razy zamieszczałam tego rodzaju wpisy, inni też, sporo osób dopisuje w komentarzach, zebrało się tego trochę."

    Wybacz to ględzenie... Ale gdyby tak pod każdym wpisem "tego rodzaju" umieścić link do poprzedniego i ew. do wpisów innych osób, archiwum stałoby się dużo bardziej dostępne.

    @Rudzia

    To o Duchu Świętym jest świetne :)

  29. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Tuesday, 14 February 2012, 05:46

    Też mi się podoba. :) 

  30. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Tuesday, 14 February 2012, 08:28

    Grzegorzh- jak mi czas pozwoli poszukam tergo i zrobię coś takiego.

  31. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Tuesday, 14 February 2012, 12:26

    Spisać wszystko !

  32. Zobacz profil Madej8 Madej8 napisał/a:

    Wednesday, 15 February 2012, 09:30

    Ja tez cos dorzuce: Bylo na parafii bierzmowanie, a biskup bardzo lubil pytac mlodziez. No i zapytal chlopaka: "Prosze wymienic dary Ducha Sw." Chlopak powiedzial, a biskup dalej: "No, a jesli chodzi o bojazn Boza, to kogo trzeba sie bardziej bac: ks.proboszcza czy Pana Boga?" A chlopak: ..."zalezy od sytuacji" :))

  33. Zobacz profil Madej8 Madej8 napisał/a:

    Wednesday, 15 February 2012, 09:38

    I jeszcze jedno: Rozpoczal sie sierpien, miesiac trzezwosci. Proboszcz na ogloszeniach pod koniec Mszy sw. mowi: "Drodzy parafianie, z tylu jest wylozona ksiega trzezwosciowa, prosimy sie wpisywac, my z ks.wikarym juz wpisalismy sie." :))

  34. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Wednesday, 15 February 2012, 16:13

    "Co to jest bierzmowane? Uroczyste pożegnanie z Kościołem Katolickim, w obecności biskupa." I tak to czasem wygląda.

  35. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Wednesday, 15 February 2012, 16:16

    Bierzmowanie, powinno być. ****I humor nieco inny, ale z kościoła. W Bieszczadach orkiestra strażacka przygotowywała się do jakiegoś wielkiego święta. I strażak wyszedł na ambonę i chciał powiedzieć, jak i gdzie są próby orkiestry. I powiedział: "Chłopaki, więc tak - przed kościołem spotykamy się za kościołem. A po kościele - przed kościołem". Chyba to już cytowałam. Chodziło o ... mszę świętą także. ;) ****I jeszcze jeden. Sama słyszałam. Strażak w czasie święta, św. Floriana, wygłosił w modlitwie wiernych. "I módlmy się za przyczyną św. Floriana, żeby Duch św. rozpalił w nas ogień Bożej Miłości. 

  36. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Wednesday, 15 February 2012, 19:51

    Rudzia:))))))))) Popłakałam się ze śmiechu:)))

  37. Zobacz profil Kkempka Kkempka napisał/a:

    Thursday, 05 January 2012, 21:21

    Usłyszałam od mojego proboszcza, jak dzieci przygotowywały się do I komunii św. Bardzo przejęte dziecko recytuje 10 przykazań, dochodzi prawie do końca: Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno...

  38. Zobacz profil Kkempka Kkempka napisał/a:

    Thursday, 05 January 2012, 21:29

    2-3 synek znajomych wychodził z kaplicy. Nie przyklęknął, jak rodzice oczekiwali, ale rączką pomachał w kierunku ołtarza i powiedział "Bozia pa, pa".

  39. Zobacz profil Kkempka Kkempka napisał/a:

    Thursday, 05 January 2012, 21:31

    Mój brat w wieku przedszkolnym zapytał, kto wisi na ścianie na obrazku. Mama odpowiedziała, że Matka Boska. Na co brat wyciągnął bosą nogę spod kołdry i ze zdziwieniem powiedział: boska?

  40. Zobacz profil Kkempka Kkempka napisał/a:

    Thursday, 05 January 2012, 21:39

    Może trochę nie na temat, ale... Z czasów przedwojennych. Grupa żołnierzy z sierżantem miała isc do kościoła w galowych mundurach. Zbiórka, baczność, sierżant ogłasza: przed kościołem zbiórka za kościołem, a po kościele zbiórka przed kościołem...

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.