Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Kronika Pielgrzymki 9. Ostatnie 10 dni i powrót do domu.

kategoria: Świat

Dodano: Friday, 17 February 2012, 12:02

Wróciłem już do USA i może teraz wreszcie znajdę chwilę czasu na podzielenie się refleksjami z dopiero co zakończonej pielgrzymki. Nie mogłem na bieżąco prowadzić tych zapisków, bo mój pielgrzymkowy rollercoaster tak się rozpędził, że nie miałem nawet minuty czasu.


Poniedziałek, 6 luty.

Wizyta w Sandomierzu. Spotkałem się z bratem mojego taty, Mieczysławem Jaskiernią, seniorem naszego rodu.

Image Hosted by PicturePush

Wujek mnie zawsze zdumiewa swoim intelektem i pamięcią. Ja nigdy, nawet w swym najlepszym okresie nie miałem takiego jasnego umysłu, jaki on ma w wieku 90 lat. W Sandomierzu spotkałem też jednego z moich "wirtualnych przyjaciół" z forum, moderatora na moim forum, Grzegorza i poznałem jego wspaniałą rodzinę.

Powrót do Krakowa - trzy godziny w busie. Na stojąco. Nikt mnie nie uprzedził, że potrzeba zrobić rezerwację. Ale i tak dobrze, że było stojące miejsce i udało się wrócić do Krakowa.

Wtorek, 7 luty.

Spotkanie z młodzieżą w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, na Saskiej.

Image Hosted by PicturePush

Spotkanie było udane, przyszło sporo młodzieży, w różnym wieku. Nawet starszych ode mnie. Jedynym zgrzytem był "występ" jakiejś pani, która poprosiła o głos i uprzedziła rodziców tych młodych ludzi, że ja jestem dość podejrzanym indywiduum, cytuję na swojej stronie także protestancką Biblię, a jeden z moich administratorów pochlebnie wyraża się o tłumaczeniu, czy raczej parafrazowaniu Biblii młodzieżowym, wręcz slangowym językiem. Miała więcej zarzutów, ale prowadzący ksiądz poprosił ją, by mi je przedstawiła po spotkaniu. Niestety nie poznałem ich, bo po spotkaniu wyszła ona szybko z kościoła. Nie chodziło bowiem o rozwianie jej wątpliwości, ale o "medialny zamęt".

Ja się dość często spotykam z takim zachowaniem. W komentarzach pod moimi notkami na blogu widuję podobne zarzuty. Parę dni temu na blogu w Salonie24 ktoś o mnie tak napisał:

"W rzeczywistości to mason-satanista, o czym świadczą jego filmiki na youtube, zawierające podprogowy przekaz wizualny z symbolami masonów i masońską nowomowę. Jest to tzw. mówienie językami właściwe dla sekt"

"Hiob w niemal każdym artykule (które podejrzewam pisze cały sztab speców od religii) poddaje w wątpliwość dogmaty naszej wiary, czasem je ośmiesza i próbuje lansować zwyczaje, które stoją w opozycji do naszej religii."

Oczywiście tezy te nie są poparte żadnymi konkretami, choćby dlatego, że ich być nie może. Są one bowiem stekiem bzdur. Jednak nie zmienia to w niczym faktu, że dla niektórych katolików, bardziej papieskich niż sam papież, ja jestem kimś godnym potępienia i szerzącym zamęt i zgorszenie.

Warszawa, 8-10 luty.

Wyjazd do Warszawy, przez Rybno.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W Rybnie znajduje się Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia, której powstanie było zainspirowane zapiskami w Dzienniczku Świętej Faustyny. Miejsce odwiedzane przez kapłanów z całego kraju. Powracają stamtąd odmienieni i napełnieni Duchem Świętym.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Po południu wróciłem do Warszawy.

Image Hosted by PicturePush

Spotkałem moich administratorów forum, informatyków, Kubę i Janusza. Bez ich pomocy nasze forum nie mogłoby istnieć.


Image Hosted by PicturePush

Następnego dnia rano miałem spotkanie w Radiu Wnet. Byłem gościem porannej audycji prowadzonej przez doskonałego dziennikarza, Krzysztofa Skowrońskiego. Załapałem się na segment, w którym gościem był także poseł Antoni Macierewicz, miałem więc okazję go także poznać i porozmawiać chwilę.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Poznałem tam także naszego przyjaciela z Frondy, doskonale wszystkim znanego blogera, Krisa Rumińskiego. Polecam wszystkim jego doskonałe teksty, jakie publikuje na Frondzie.

Image Hosted by PicturePush

Wczesnym popołudniem wizyta w Radiu Plus, gdzie nagrałem swoje świadectwo dla programu prowadzonego przez Pawła Krzemińskiego.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Wieczorem nagranie w redakcji Frondy. Miało to być spotkanie z publicznością na żywo, ale publiczność zawiodła i zrobiło się nagranie studyjne. Może i dobrze,. Dzięki moim gospodarzom, blogerom z Frondy, Moni i Jr3, było bardzo miło, a nagranie będzie się sukcesywnie okazywało na portalu Fronda.pl Miałem też okazję poznać osobiście pana Tomasza Terlikowskiego.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

10 lutego powróciłem do Krakowa. Przed wyjazdem była okazja pomodlić się przy grobie błogosławionego ojca Jerzego Popiełuszki.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Do Krakowa przywiózł mnie przyjaciel z forum, Blacky, z uroczą żoną, Ziutą (w "realu" to Maciek i Monika), którzy specjalnie przyjechali z Torunia, by mnie zobaczyć i zawieźć do domu.

Image Hosted by PicturePush

11-12 luty. Kraków i Marcypooręba.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

W sobotę, 11 lutego spotkanie w forumowiczami w klasztorze Dominikanów na Stolarskiej. Tak, jak wcześniej w Bielsku, przybył tuzin gości. Było bardzo miło. To naprawdę wzruszające, gdy się zobaczy, że w trudnych warunkach, na mrozie, często z odległych miejscowości przyjeżdżają przyjaciele by mi podziękować i podać dłoń. Niesamowite.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

A wcześniej spotkanie z Robertem i Sławkiem, kierowcami, którzy podarowali mi te piękne herby i godła, jakie są na mojej ciężarówce. Przyjechali specjalnie do Krakowa rano, bo po południu musieli ruszać w drogę.

Image Hosted by PicturePush


W niedzielę wizyta u rodziny w Marcyporębie. To wioska między Skawiną, a Wadowicami, z której pochodzą obydwoje moi rodzice, gdzie spędziłem niemal wszystkie wakacje swego dzieciństwa i gdzie do dziś mieszka bardzo wielu członków mojej rodziny. Na zdjęciu mój stryj Wincenty Jaskiernia z żoną, dziećmi i wnuczką. Ciocia i wujek obchodzili niedawnoi 60 rocznicę ślubu. Świadkiem odnowienia przyrzeczenia malżeńskiego był ich syn Jacek, proboszcz parafii w Żabnicy, na zdjęciu drugi z lewej.

Image Hosted by PicturePush

Zawsze tam chętnie wracam, mimo, że sama wieś już nie wygląda tak, jak w latach mojego dzieciństwa. Zniknęły bite, dziurawe drogi, pojawił się asfalt. Nikt już nie trzyma koni, bryczki zamieniono na samochody, a wozy drabiniaste zamieniły się w tiry. Woda płynie z kranu, w domach są łazienki, czyli - jest normalnie. A ja przecież pamiętam nie tylko to, że wodę trzeba było nosić wiadrami ze studni, a "za potrzebą" wychodzić do drewnianego domku z serduszkiem w drzwiach, zwanego "sławojką". Ja pamiętam też czas, gdy tam nie było jeszcze prądu. Paliło się w domu lampami naftowymi, a jeśli ktoś miał radio, to zasilała go bateria niewiele mniejsza od dzisiejszych samochodowych akumulatorów.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

13-14 luty. Na Osi.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Poniedziałek i wtorek do nagrywanie dla programu Na Osi dla TVN Turbo. Bardzo interesujące doświadczenie i ciekawa przygoda. Miałem okazję przejechać się ośmioma europejskimi ciężarówkami i podzielić się swoimi uwagami na temat pracy kierowcy w USA. Wypowiedzi te ukażą się w kolejnych ośmiu wydaniach programu "Na Osi" w TVN Turbo.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Producenci programu: Andrzej Wachowski, jego syn, który jest operatorem i Ola Donocik, okazali się przemiłymi ludźmi i spędziłem z nimi dwa wspaniałe i pracowite dni. Rezultat tych nagrań będzie można zobaczyć w TVN Turbo już w marcu.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

15 luty. Częstochowa.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Ostatni dzień pielgrzymki. Wyjazd na spotkanie z młodzieżą do redakcji Niedzieli w Częstochowie. Spotkanie prowadził pan Marian Florek, aktor, reżyser i przemiły człowiek. Ksiądz infułat Ireneusz Skubiś, naczelny redaktor tygodnika Niedziela przedstawił moją osobę, po czym opowiedziałem o moim spotkaniu z Bogiem i odpowiadałem na pytania. Spotkanie było przeplatane muzyką country. Było bardzo miło. Przybyło z 200 osób, które z zainteresowaniem wysłuchały mego świadectwa. Mocny akcent na zakończenie mojej pielgrzymki.

Image Hosted by PicturePush

16 luty. Powrót do domu.

W czwartek pobudka o 4 rano i wyjazd na lotnisko w Balicach. Stamtąd przez Monachium do Charlotte. Mówiąc o powrotach warto wspomnieć jeszcze kaplice dworcowe. W Częstochowie na dworcu jest przepiękna kaplica, w której, ku mojemu zdziwieniu i radości, jest wystawiony Najświętszy Sakrament.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Na lotnisku w Krakowie także jest kaplica, gdzie podróżni w ciszy i skupieniu mogą się pomodlić przed podróżą.

Image Hosted by PicturePush

W Monachium jest już jakiś "pokój modlitewny" z symbolami wszystkich głównych religii światowych. Tam nawet nie zaglądnąłem.

Image Hosted by PicturePush Image Hosted by PicturePush

Jestem już domku. Teraz jest tutaj 4:30 rano, ale sen odszedł, bo jeszcze żyję polskim czasem. Może uda się ukończyć i opublikować tę Kronikę. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspomagali modlitwą, dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi przeżycie tych kilku tygodni w Polsce w tak ciekawy sposób. Nie będę w stanie wymienić wszystkich, ale wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.


Jestem już domku. Teraz jest tutaj 4:30 rano, ale sen odszedł, bo jeszcze żyję polskim czasem. Może uda się ukończyć i opublikować tę Kronikę. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspomagali modlitwą, dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi przeżycie tych kilku tygodni w Polsce w tak ciekawy sposób. Nie będę w stanie wymienić wszystkich, ale wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.

Parafia NSPJ w Krakowie; Wpis na blogu w Salonie24 z komentarzami; Wspólnota Sióstr Służebnic Miłosierdzia Bożego; Radio Wnet; Blog Krisa Ruminskiego; Fronda TVPasterka w ŻabnicyRelacja ze spotkania w NIEDZIELI

Odsłon: 935



Komentarze: 42

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 12:14

    Hiob - Bóg zapłać!

  2. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 13:19

    Piękny czas:))))

  3. Zobacz profil CieńKolorowy CieńKolorowy napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 15:01

    Cóż za pielgrzymka. Jestem przekonany, iż wyniknie z tego dużo dobra.

    Serdecznie pozdrawiam.

  4. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 15:43

    Pięknie!

  5. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 17:33

    Niechaj ziarna, które zasiałeś dobrze wschodzą...

  6. Zobacz profil Moria Moria napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 17:46

    Mam nadzieję, że będą wspaniałe owoce

  7. Zobacz profil Wierzymy Wierzymy napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 17:56

    Dzięki za Kronikę Pielgrzymki. Życzę wszelkiego DOBRA na każdy czas!

  8. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 17:56

    Dziękuję Wam bardzo. Zdumiewające, jak się te kilka tygodni ułożyło. Przecież na tydzień przed przylotem do Polski nawet ja sam nie wiedziałem, że się tam zjawię. Nic nie było planowane z góry, a program był tak wypełniony, spotkania tak skoordynowane, jakby od miesięcy przygotowywał to sztab ludzi.

    ____________

    God loves you

  9. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 19:31

    Zbliża się kolejna akcja "40 dni dla życia". Także w Polsce coraz więcej osób się do niej przyłącza.  Zachęcam do tego wszystkich:  LINK

    ____________

    God loves you

  10. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 19:35

    Spróbujemy jeszcze raz:   LINK

    ____________

    God loves you

  11. Zobacz profil Teofila_Bepko Teofila_Bepko napisał/a:

    Friday, 17 February 2012, 21:57

    Bóg zapłać!

    +

  12. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 02:34

    Pan Culumus zdaje się nie uważał na lekcjach biologii i teraz wypisuje tu w komentarzach jakieś absurdalne brednie.

    ____________

    God loves you

  13. Saturday, 18 February 2012, 02:56

    Hiobie zadziwiasz i inspirujesz :) Żałuję, że nie mogłam podejechać do Redakcji Frondy na spotkanie. Z pewnością następnym razem! Pozdrawiam. 

  14. Zobacz profil Jr3 Jr3 napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 09:24

    @Natalia

     

    Oj tak, jest czego żałować ;)

     

    @hiob A propo katolików bardziej papieskich od papieża. X. Twardowski:

     

    Zagapił się

     

    Tłumaczył że do Kościoła należy papież/

     

    kardynał lud boży teologów szkoła/

     

    i tak się zagapił że nie dostrzegł/

     

    że Pan Jezus wszedł do kościoła

  15. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 10:32

    Jr3, :))))

     

    Relacja ze spotkania w Niedzieli:  LINK

    ____________

    God loves you

  16. Zobacz profil Jotef Jotef napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 10:34

    Jr3 - nieźle podsumowane ;)

    Hiobie - podziw za aktywność, naprawdę robi wrażenie. Tak mnie teraz zaciekawiło - czy ten krzyż który zawsze nosisz jest związany z jakąś konkretną historią? Na początku myślałem że to krzyż misyjny na sznurze, ale jednak nie... Krzyż z medalikiem św. Benedykta?

  17. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 10:47

    Jotef, kupiłem go podczas pielgrzymki do Medjugorie i po powrocie powędrował do szuflady na pięć lat. Gdy kardynał Ratzinger po wyborze przyjąl imię Benedykta, przypomnialem sobie o nim, bo to rzeczywiście krzyż z medalem św. Benedykta i postanowiłem go nosić. Wyczytałem też gdzieś, że medal św. Benedykta powinno się nosić na zewnątrz ubrania, stąd decyzja, by zawsze chodzić z tym krzyżem na ubraniu, nie schowanym pod koszulą.

     

    Więcej pisałem o tym w osobnej notce na blogu:   LINK

    ____________

    God loves you

  18. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 10:48

    Link powyżej znowu nie działa, spróbuję jeszcze raz. Krzyż:  LINK

    ____________

    God loves you

  19. Zobacz profil Jotef Jotef napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 10:54

    Dzięki. :) To też w jakiś sposób dawanie świadectwa... Ja przyjąłem jakiś czas temu szkaplerz, no ale to raczej nosi się pod ubraniem, a nie chcę zamieniać go na medalik, bo... Bo nie chcę ;)

  20. Zobacz profil Jotef Jotef napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 11:04

    Ech... Przeczytałem ten wpis o krzyżu - nie znałem go wcześniej. Teraz mi się przypomina ile razy ja (a noszę przeważnie "na wierzchu" krzyżyk, co prawda mały, taki które sprzedają jako biżuterię, ale jako biżuterii go nie traktuję oczywiście) zachowywałem się tak jakby ten krzyż jednak nie znaczył dla mnie tyle ile znaczyć powinien. Cóż, dużo mądrzejszy od Galatów nie jestem ;)

    Pozdrawiam! I dzięki.

  21. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 11:29

    Jotef, ja najprawdopodobniej pierwszy raz przyjąlem szkaplerz "w podstawówce". Moim najbliższym kościołem byli Karmelici Bosi na Rakowickiej w Krakowie, tam mialem swoją Pierwszą Komunię Świętą i otrzymałem Sakrament Bieżmowania. O ile pamiętam, otrzymaliśmy tam medaliki.

     

    Później zacząlem nosić tradycyjny szkaplerz, z materiału i ten zawsze jest koło ciała, pod ubraniem. Całkiem już świadomie ponowiłem przyjęcie szkaplerza kilka lat temu. Rzeczywiście trudno byłoby go pokazywać na zewnątrz, jego należy nosić pod ubraniem.

     

    Noszenie krzyża w widoczny sposób ma jednak swoje dodatkowe zalety. Choćby ta sesja nagraniowa dla TVN Turbo. To nie są programy o wierze, nie są też o mnie. Ja zostałem do nich zaproszony, by opowiadać o ciężarówkach i o pracy kierowcy w USA. Jedyna możliwość dania świadectwa to wlaśnie pokazanie się z tym krzyżem. Nie wiem jak te programy będą zmontowane, ale na pierwszym z nich, który już się ukazał, mój krucyfiks jest bardzo wyraźnie widzoczny.

    ____________

    God loves you

  22. Zobacz profil Jotef Jotef napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 12:03

    Ja chyba jednak nie chciałbym przyjąć tak "przy okazji". Pewnie nie potrafiłbym przeżyć tego tak jak powinienem - tak już mam.

    Co do noszenia to jako perkusista często muszę sobie "gmerać" pod kołnierzem bo machając kończynami często sprawiam że mi się na tych sznurkach zaplątuje, zsuwa na kark albo pod szyję, na boki... Denerwuje mnie to niesamowicie, ale jednak trzymam się tego materiałowego.

  23. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 12:28

    Jotef, taki tradycyjny szkaplerz czasem bywa "mini-włosienicą", drażni skórę i irytuje. Zwłaszcza, gdy obrazki na niego naszyte, czasem pokryte plastikiem, po jakimś czasie twardnieją, pękają, tworzą ostre krawędzie. A zatem dają możliwość oferowania czegoś Panu Bogu i Maryi.

     

    Jeśli chodzi o "przyjmowanie przy okazji", to można to różnie interpretować, czy też różnie na to spoglądać. Wiele rzeczy otrzymujemy w życiu nie do końca świadomie, albo nieświadomie całkowicie. Tak się uczymy w dzieciństwie, tak otrzymujemy sakrament chrztu. Nam zapewne ksiądz, czy brat katecheta tłumaczył znaczenie szkaplerza i pewnie świadomie go przyjąłem, na ile to było możliwe dla moich intelektualnych możliwości w tamtym czasie, problem jedynie polega na tym, że nic z tego się nie zachowało w mojej pomięci.  Dlatego postanowiłem to ponowić.

    ____________

    God loves you

     

     

  24. Saturday, 18 February 2012, 12:31

    Bóg zapłać, Hiobie! Z dużą ciekawością śledziłem Twoje relacje. To się nazywa niezakopywanie talentów otrzymanych od Boga. Alleluja i do przodu!

  25. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 12:57

    Tak jeswt, Henryku! Alleluja i do przodu! Zwycięstwoi jest nasze, musimy się tylko pokazać na polu walki, a kudłaty podwinie ogon i zwieje, aż się za nim będzie kurzyło. 

     

    36. Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. 37. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. 38. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, 39. ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (Rz 8,36-39)

     

     Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. (1 Kor 15,57) ____________

    God loves you

  26. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 21:32

    Hiob: "W Monachium jest już jakiś "pokój modlitewny" z symbolami wszystkich głównych religii światowych. Tam nawet nie zaglądnąłem."

    .

    Pamiętam, że na jakimś lotnisku wszedłem do takiego "pokoju". Przypominam sobie wrażenie zimna tego miejsca. Nic nie nastrajało do modlitwy, raczej odwrotnie. Niezwłocznie wyszedłem. 

    .

    Hiob, z podziwem obserwowałem Twoją pielgrzymkę. Dzięki za Twoje świadectwo. Szczególnie wobec młodzieży. Niech Bóg Ci błogosławi!

  27. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 February 2012, 22:20

    Dziękuję, ojcze Placydzie. Szkoda, że nie udalo nam się spotkać w Polsce. Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy w USA. Mialem za to kontakt z innymi wspaniałymi franciszkaninami, na przykład na rekolekcjach w Cieszynie.

     

    Polecam też dzisiejszego Gościa Niedzielnego. ;-)

    ____________

    God loves you

  28. Zobacz profil KrisRuminski KrisRuminski napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 11:07

    Cieszę się, Hiobie, że już jesteś szczęśliwie w domu. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za ubogacające spotkanie. 

  29. Zobacz profil KrisRuminski KrisRuminski napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 12:09

    Jeszcze słówko o "pokoju modlitwy".

    "W Monachium jest już jakiś "pokój modlitewny" z symbolami wszystkich głównych religii światowych. Tam nawet nie zaglądnąłem."

    Hmm.

    Mam mieszane uczucia.

    Nie widziałem. Ale taka odosobniona izdebka może się komuś przydać.

    W szalonym świecie pełnym niechcianych bodźców...

    Po wyjeździe z Polski, gdzie miałeś do dyspozyji tyle świętych miejsc, tyle Przybytków, tyle Mszy św. mogłeś nie docenić okazji do schronienia w izdebce :)

    ...

    Ja miałem kiedyś takie doświadczenie w Chicago. Sobota późny wieczór.

    Uciekł mi samolot, ledwie znalazłem nocleg. Nawet szczoteczki do zębów. Ogołocony.

    Niedziela rano. Wylot po południu. Dwa dolary w kieszeni. Karty płatnicze nie działają.

    Jedyna szansa na Mszę Św - lotniskowa, "ekumeniczna" w sensie szerokim, kaplica.

    Msza Św. po angielsku. W każdej ławce lekcjonarz. 

    Po mszy zostaje jeszcze dużo czasu do wylotu.

    Aby lepiej zrozumieć czytania, zostaję po mszy w ławce. 

    Ksiądz sprawnie sprząta po sobie, zabiera i gdzieś chowa np. krzyż z ołtarza. Najświętszy Sakrament ze sobą.

    Kaplica przeistacza się w "ekumeniczny pokój modlitwy".

     

    Tłumaczę sobie z wyciągniętego z torby słownika i medytuję czytania. 

    Zbliża się południe. Do "pokoju" wchodzą trzej mężczyźni. 

     

    Nie zwracając na mnie uwagi (albo nie chcąc mi przeszkadzać) klękają wprost na podłodze, jakoś tak w skos między oknem i ołtarzem. 

    Zaczynają modły, które rozpoznaję, jako południową modlitwę muzułmańską. Poczułem wtedy niekłamane "braterstwo ludów" wobec Boga Jedynego.

     

    Mężczyźni modlą się cichutko, potem równie bezszelestnie wychodzą.

     

    Dopiero teraz dostrzegam na podłodze zaznaczony - wprasowanymi śladami - kierunek Mekki, 

     

    To wspomnienie uważam za swoje ważne doświadczenie religijne.

    >

  30. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 13:29

    Kris, z pewnością dobrze jest, że są takie pokoje ciszy i modlitwy. Zapewne lepiej, że są takie, niż gdyby miało nie być nic. I gdybym musiał koczować na lotnisku kilka godzin, na pewno bym tam zajrzał, licząc na to, że akurat jakiś ksiądz w podróży odprawi Mszę Świętą. Ja jednak miale tylko godzinkę na przesiadkę, a pisałem to w takim sensie, że szkoda mi trochę, że na tak wielkim lotnisku, w Monachium, stolicy katolickiej Bawarii, nie udało się znaleźć jednego pomieszczenia na katolicką, czy też chrześcijańską kaplicę.

     

    Wiele "naturalnych religii", wiele wschodnich religii zbyt blisko ociera się o religie satanistyczne, czczące jakieś demony i dziwne duchy, bym się czuł komfortowo w pokoiku, w którym wszyscy ludzie świata wierzący w cokolwiek modlą się i do swych bożków i do Boga Prawdziwego.

    ____________

    God loves you

  31. Zobacz profil Stajger Stajger napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 17:23

    Ale tak naprawde, taki multi kulti pokój modlitw nie jest zły dla mnie posiążek buddy to kawałek nieistotnego metalu. Dla muzułmanina krzyż to tylko drewno. Liczy się to że wiesz że ten krzyż jest nie tylko symbolem. A nawet monachium nie jest tak wielkie aby każda religia miała swoją kaplice. Pomyśl o religiach Indyjskich:) Cały terminal 2 był by ich:)

  32. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 20:11

    Stajger, tu nie chodzi o to, by każda religia miała oddzielny pokój do modlitw. Chodzi o to, że my, Europejczycy, wyrośliśmy z pewnych korzeni.  Nie spodziewałbym się, by na lotnisku w Bombaju, czy w Abu Dabi  była katolicka kaplica, ale w Monachium powinna być. To jest w końcu katolicki land. 

    ____________

    God loves you

  33. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 22:06

    @Hiob

    Zmienię temat. Czytałem wywiad z Tobą w Gościu Niedzielnym. Powiedz mi: jak możliwe jest "wyrobic" 40 dni o chlebie i wodzie? Nie wyobrażam sobie tego. No chyba, że Pani Hiobowa potrafi wypiec rozmaite pyszne chleby, które rekompensują Ci brak innych rzeczy :)

  34. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 22:38

    Marek2200, ja myślę, że to może być jakaś specjalna łaska, którą mi dał Bóg. Ja w praktyce żyję cały czas o chlebie i wodzie. Różnica między Wielkim Postem a innymi okresami jest tylko taka, że w Wielkim Poście także w niedziele jem tylko chleb i wodę.

     

    Pyszne chleby Pani Hiobowej na pewno pomagają, ale Grażynka pracuje, nie zawsze ma czas na pieczenie i bywa, że całymi tygodniami w trasie jem tylko jakieś suche precle, czy macę. Ale w Krakowie były na każdym rogu obwarzanki, więc było jak w raju. ;-)

    ___________

    God loves you

  35. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Monday, 20 February 2012, 22:44

    @Hiob

    Czyli generalnie cały rok w ciągu tygodnia pościsz o chlebie i wodzie a tylko w niedziele jesz i pijesz inne rzeczy? Pierwszy raz słyszę "takie cuda" :)

  36. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 01:44

    Marek2200, generalnie tak to wygląda. Ale ponieważ uważam, że wokół nas toczy się wojna o dusze, a post jest doskonałą bronią w walce z kudłatym, postanowiłem wyciągnąć potężne działa. Poza tym pamiętaj, że to był dość długi proces. Zaczął się od urozin mojej córki, 22 lata temu, gdy postanowiłem pościć w piątki. A potem były środy i piątki, potem... I jakoś tak wyszlo.

     

    ____________

    God loves you

  37. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 08:44

    Tak jakoś samo wyszło :) Nigdy nie słyszałem żeby osoba świecka tak się umartwiała.

    Tough man! ;)

  38. Zobacz profil Jorgen Jorgen napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 09:37

    Niesamowite ! Non stop o chlebie i wodzie. Dla przeciętnego śmiertelnika nie-do-wyobrażenia.

    Mało tego. Nosi to przecież (z punktu widzenia medycyny) znamiona...cudu !

    Bo niby skąd  niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu pracującego (ciężko) mężczyzny życiodajne witaminy, sole mineralne i tp. mikroelementy.

    Bez soków, owoców, etc. Bez dostatecznej ilości białka !

    Niesamowite ! Piszę to ze szczerym podziwem.

  39. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 11:29

    Marek2200, Jorgen, to jest raczej kwestia decyzji, a samo jej wykonanie wcale nie jest trudne. Zwłaszcza, gdy Bóg daje łaski.

     

    Pomyśl np. o celibacie księży, czy nawet osób samotnych, nieżonatych, wdowców. Niektórym lowelasom wydaje się to niemożliwe, bo ich organy zdeterminowały ich sposób myślenia. Jest to dla nich coś niezrozumiałego. Tymczasem tysiące, miliony mężczyzn żyje w czystości i ani im nic nie odpada, ani nie myślą o tym za wiele. Stało sę to częścią ich życia i jest czymś naturalnym.

     

    Myślę, że podobnie jest z moim postem. Po prostu pogodziłem się z tym, że to ofiarowałem Bogu i wcale nie dzieje mi się żadna krzywda. Czasem wręcz się zastanawiam, czy taka ofiara ma jakąś wartość przez to, że tak niewiele mnie kosztuje.

     

    Nie sądzę też, by nawet z medycznego punktu widzenia było to coś nadzwyczajnego. Każdy osioł żyje o owsie i trawie i ma się całkiem dobrze. Nie wiem, czy wspominałem, ale biorę dwie witaminy, D i B12, bo to jedyne, czego mi brakuje, według badań, jakie niedawno zrobiliśmy, poza tym jestem zdrowy jak koń. I nawet całkiem dobrze wyglądam, przytyłem w ostatnich miesiącach.

     

    Podziw należy się jedynie Panu Bogu. Owoców średnio jem pewnie więcej teraz, niż zanim zacząłem pościć, bo w te niedziele, gdy jem, jem głównie owoce. :D

     

    Poza tym nie przesadzajmy z tą ciężką pracą. Tym bardziej, że od dwóch miesięcy jestem na bezterminowym urlopie. Ale, mam nadzieję, wkrótce zacznę nową pracę i być może będzie ona wymagała fizycznej aktywności, co bardzo by mi się przydało.

     

    Jeszcze jedno: Ja naprawdę nie uważam, że tylko osoby konsekrowane są powołane do świętości, do życia modlitwą, do głoszenia Dobrej Nowiny i do postów i wyrzeczeń także. To musi być w jakimś stopniu rola każdego z nas.  Powstała bowiem jakaś dwoistość teraz: Księża i osoby żyjące w zakonach żyją wiarą, a laikat prowadzi zupełnie inne życie. I zamiast zbliżać się do Boga, ten zeświecczony laikat pociąga niektórych kapłanów, nawet biskupów,  w stronę "świata". Tymczasem dawniej tak nie było i uważam, że dobrze by się stało, gdyby wróciło to, co było dawniej. Ja jednak nie mogę odmienić nikogo poza sobą samym, więc zacząłem od siebie.

     

    A zdecydowałem się o tym powiedzieć, bo mam nadzieję, że ten przykład zainspiruje innych do jakiegoś głębszego przeżycia Wielkiego Postu.

    ___________

    God loves you

  40. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 12:49

    Temat postu poruszyłem w najnowszej mojej notce i pozwoliłem sobie tam was zacytować:

    LINK

     

    ___________

    God loves you

  41. Zobacz profil Bartolucci Bartolucci napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 20:36

    Hiob Bóg czasem stawia na naszej drodze osoby, które nas krytykują. Często niesłusznie, bo czyż można poznać do końca intencje bliźniego. Może się jednak zdarzyć, że jest w tej krytyce jakaś głębsza myśl. Trudno mi nawet wyobrazić sobie, aby dobry Bóg dozwolił na krytykę, która pozbawiona byłaby celowości. Celem tym może być choćby możliwość ćwiczenia się w cnocie pokory. Piszesz: "Nie chodziło bowiem o rozwianie jej wątpliwości, ale o "medialny zamęt" i "Oczywiście tezy te nie są poparte żadnymi konkretami, choćby dlatego, że ich być nie może. Są one bowiem stekiem bzdur. " Pytanie: A czy potrafisz założyć, że oni mogą mieć choć cień racji, a jeśli nawet nie, to jednak po coś Bóg ich postawił na Twojej drodze.  Pozdr B. PS. Nie musisz odpowiadać, rzadko tu zaglądam. Pozdr B.

  42. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 February 2012, 21:45

    Bartolucci, oczywiście że krytyka, z którą się spotykamy, bardzo często jest słuszna. Jednak tamta pani nie podała żadnych konkretów, żadnych wartościowych zarzutów.  Nie miała też ochoty podejść do mnie po spotkaniu.

     

    Dobry Bóg dał nam wolną wolę i nie interweniuje za każdym razem, gdy robimy coś bezsensownego, złego, szkodliwego.

     

    A co do cienia racji, to cóż... Ta pani zdążyła przedstawić trzy zarzuty:

     

    Pierwszy polegał na tym, że cytuję czasem na swym forum protestancką Biblię. Wyjaśniłem więc jej, że nie ma doskonałych tłumaczeń i czasem Biblia protestancka lepiej oddaje sens oryginału. Zatem czasem lepiej jest zacytować taką wersję. Cytowanie Biblii protestanckiej jest też przydatne w dyskusjach z protestantami, którzy często zarzucają nam, że nasza Biblia jest źle przetłumaczona. Wykazanie nauki Kościoła z ich Biblii jest znacznie skuteczniejsze. 

     

    Drugim jej zarzutem było to, że jeden z administratorów na moim forum wyraził się z uznaniem o tłumaczeniu, czy raczej parafrazie Biblii, napisanej slangowym, młodzieżowym językiem. Ale wytłumaczyłem jej, że po pierwsze nie mogę odpowiadać za poglądy innych, a po drugie niektórzy z moich administratorów są nimi ze względu na to, że są informatykami i niekoniecznie mają ortodoksyjne chrześcijańskie poglądy. A cała istota forum dyskusyjnego polega na tym, że się dyskutuje i jeżeli się nie zgadzamy z czyimiś poglądami, to możemy to tam ukazać.

     

    Trzeci zarzut tej pani dotyczył jakiejś ilustracji, która rzekomo była na "jednej z moich licznych stron internetowych". Ponieważ jednak nie zamieszczałem żadnej ilustracji zbliżonej choćby do tej opisanej przez tę panią, zapytałem ją o adres strony, na której ona jest. (Chodziło i obrazek tonącej Bazyliki św. Piotra, czy coś takiego). Jednak ta pani nie chciała mi powiedzieć na jakiej stronie zobaczyła tę ilustrację.

     

    Myślałem, że po spotkaniu podejdzie jeszcze do mnie i przedstawi mi jakieś dodatkowe zarzuty, ale wyszła ona szybko z kościoła, więc nie wiem, co tam jeszcze miała przygotowane. 

    ___________

    God loves you

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.