Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Ja się modlę, ale za tego drania to...

kategoria: Modlitwa

Dodano: Monday, 21 February 2011, 12:31

W dniu wczorajszym w Kościele obchodziliśmy VII Niedzielę Zwykłą. Gdyby to był inny dzień tygodnia, mielibyśmy Wspomnienie błogosławionych Hiacynty i Franciszka Marto z Fatimy. Nie wiem, jakie są czytania w ich Święto, ale te, które Kościół wybrał na wczorajszą Niedzielę doskonale pasują także do przesłania z Fatimy.

 

Wczoraj oficjalnie wystartowała nasza Wspólnota Marto, choć w tym przypadku "oficjalnie" nie jest być może najlepszym słowem. Nie jesteśmy żadną "oficjalną wspólnotą", jesteśmy po prostu ludźmi, którzy odpowiedzieli na prośbę Błogosławionej Dziewicy Maryi. Po prostu pragniemy żyć tak, jak nauczał Jezus.

 

W pierwszym czytaniu na wczorajszej Mszy usłyszeliśmy Słowa Pana:

Pan powiedział do Mojżesza: Mów do całej społeczności synów Izraela i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan. (Kpł 19,1-2.17-18)

Izraelici przyjęli te Słowa rzeczywiście do siebie. Tylko do siebie. Uznali, nie całkiem zgodnie z wolą Boga, że dotyczą one tylko potomków Jakuba, a nie wszystkich ludzi. Izrael, choć jest najstarszym dzieckiem Boga, wybranym wśród narodów, nie jest jedynym Jego dzieckiem. Wszystkie narody są boże. Izraelici, jak starszy brat, mieli innych uczyć o Bogu, nie izolować się. Izolacja dopiero stała się koniecznością, gdy okazało się, że to inne narody odmieniają ich i prowadzą do utraty ich wiary i czczenia fałszywych bożków. Nie ustrzegł się tego nawet Salomon:

Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. (1 Krl 11, 4-8)

Prawo miało rolę wychowawczą, nie zbawczą. Nadal ją ma. Prawdę mówiąc moją następną notkę poświęcę właśnie temu. Święty Paweł w Liście do Galatów tak pisze:

Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu aż do objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą, /który miał prowadzić/ ku Chrystusowi, abyśmy z wiary uzyskali usprawiedliwienie. Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie.  (Ga 3,23-26)

A sam Pan Jezus właśnie w Kazaniu na Górze wyjaśnia jak należy rozumieć nakaz umiłowania swych wrogów. Ten fragment Ewangelii św. Mateusza był właśnie Dobrą Nowiną czytaną wczoraj w Kościele Powszechnym:

Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5, 43-49)

Bóg przez Mojżesza mówi nam: "Bądźcie świętymi, bo Ja jestem Święty".  Jezus w Kazaniu na Górze mówi: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski." I nakazuje nam coś bardzo trudnego. coś, co się wręcz kłóci z poczuciem naszej ludzkiej sprawiedliwości: "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują".

 

Pan Jezus nie dodaje, że mamy się za nich modlić gdy nas przeproszą, czy gdy się nawrócą. Mówi, że mamy się modlić za prześladowców. Jak On sam będzie się modlił za tych, którzy Go będą przybijali do Krzyża. Bo przecież nasi prześladowcy to też są dzieci naszego Boga. I to niezależnie od tego jaką wyznają religię, czy w ogóle wierzą i jakie mają poglądy polityczne.

 

Jezus nie oddał życia tylko za Żydów, ani tylko za chrześcijan. Oddał swe życie za każdego człowieka. Jego ofiara jest wystarczająca, by każdy z nas i każdy z naszych prześladowców uzyskał zbawienie. Jednak by to uzyskać, trzeba uwierzyć i się nawrócić. A tę łaskę tylko my możemy im wymodlić.

 

Oczywiście problemem jest to, że my często wcale im tego wymadlać nie chcemy. Nam często wcale nie zależy, żeby "ten drań się nawrócił", zwłaszcza w ostatniej chwili swego życia. Bo co to za sprawiedliwość? Całe życie kradł, deptał po innych, ranił, niszczył, żył jak nabab naszym kosztem, krzywdził innych, także małe dzieci… i co? I w ostatniej minucie życia się nawróci i będzie w tym samym niebie co ja? Który całe życie staram się być dobry? Tyle się poświęcam? Przestrzegam przykazań?  Jak on skończy tak jak ja, to Bóg wcale nie jest sprawiedliwy!

 

Ja mam nadzieję, że Bóg nie zawsze jest… To znaczy wiem, że jest, ale wiem, że Jego sprawiedliwość nie jest taka, jak moja. I wiem, że Miłosierdzie nie zaprzecza sprawiedliwości, ale jest jej nieodłącznym elementem. Cała moja nadzieja, że tak jest… Bo gdyby Bóg tak naprawdę chciał być sprawiedliwy bez miłosierdzia, to ja mógłbym skończyć tylko tam, gdzie nie tylko nie chciałbym być, ale nawet nie chciałbym tego zobaczyć.

 

W tym samym Kazaniu na Górze Jezus mówi nam:

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. (Mt 6, 14-15)

Te słowa to komentarz Pana Jezusa do modlitwy "Ojcze nasz", którą odmawiamy każdego dnia. Tylko czy zastanawiamy się nad tym, co mówimy, czy tylko "odklepujemy" słowa, których nas nauczyła mama przed laty?

 

W przepięknej przypowieści o ojcu, marnotrawnym synu i  bracie przestrzegającym prawa Jezus przestrzega i potępia Izraela, którego ten brat reprezentuje. A przecież nasi najwięksi wrogowie i prześladowcy to też są dzieci tego samego Boga. I nie powinniśmy się oburzać, gdy wracają do domu roztrwoniwszy wszystko, co im Ojciec dał. Powinniśmy się zawsze szczerze z tego radować.  A gdy nie wracają, mamy obowiązek się za nich modlić, bo Ojciec każdego dnia wypatruje za nimi mając nadzieję, że któregoś dnia wrócą do domu.  Obowiązek wynikający nie z prawa, ale z miłości. Albo precyzyjniej "z prawa miłości".

 

To, jak naprawdę spostrzegamy innych, to czy potrafimy szczerze pokochać naszych prześladowców jest jakąś ilustracją naszej duszy. Pokazuje ile jest warta nasza wiara. I nie chodzi tu o prześladowców  w dosłownym sensie. To nie musi być ktoś, kto nam w szkole kradnie kanapki i nabija guzy. Tu chodzi także o politycznych przeciwników i wrogów i o dziennikarzy opluwających nasze najświętsze ideały. Tu chodzi o ludzi promujących cywilizację śmierci, o tych, którzy niszczą rodziny i propagują niemoralność i tych, co nienawidząc nas oskarżają nas o mowę nienawiści. To właśnie ich musimy pokochać i za nich się modlić. Szczerze, tak, jakbyśmy się modlili za nasze ukochane dzieci.

www.WspolnotaMarto.com

Odsłon: 1032



Komentarze: 21

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 14:12

    +++

  2. Zobacz profil Sorcier Sorcier napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 15:46

    +++

  3. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 16:30

    O przebaczenie trzeba poprosić i uznać swoje winy, co jest najtrudniejsze.

  4. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 21:16

    Marianie to jest słowo wytrych, ludzi, którzy ze wszystkimi walczą. Ani Szaweł nie prosił o wybaczenie, ani kobieta cudzołożna itp.

  5. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 22:04

    Bo "prosić o przebaczenie" to stan ducha. Dlatego nie słyszysz tej prośby wprost.

  6. Zobacz profil Hh Hh napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 22:07

    +++ dziękuję !

  7. Zobacz profil JPL JPL napisał/a:

    Monday, 21 February 2011, 23:12

    +++

  8. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 03:12

    Marian Soros, masz rację, ale w zupełnie innej relacji, niż ta, o której pisałem. O przebaczenie musimy prosić Boga, by On nam wybaczył nasze winy, nie winy naszej żony, czy sąsiada. Musimy uznać, że my jesteśmy grzesznikami. Natomiast w relacjach ja - drugi człowiek nigdzie nas Biblia nie uczy, że mamy wybaczać tylko tym, którzy nas proszą o to. Wersety cytowane w felietonie wprost mówią coś przeciwnego:

    .

    "A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują."

    .

    To słowa Jezusa. Co tu można dodać, czy skomentować? Nie tych, co nas przepraszają, ale tych, którzy nas prześladują. Jak Jezus na Krzyżu, jak kamienowany Szczepan, jak wielu innych męczenników w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Oni rozumieli, że miłość do każdego człowieka musi być bezwarunkowa i dlatego zwyciężyli świat. My bez przerwy oczekujemy, by było "sprawiedliwie", albo nie wybaczymy. I w konsekwencji mamy to, co mamy. Oko za oko. My way or highway. To, co pierwsi chrześcijanie wygrali, zdobyli, my trwonimy i to w tempie dwa razy szybszym.

    _____________

    God loves you

  9. Zobacz profil Kraspa Kraspa napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 07:45

    W sytuacji konfliktu z drugim człowiekiem, kiedy pojawia się dużo gniewu, bólu, poczucia krzywdy,zapieczenia i nienawiści nie ma mowy już o porozumieniu. Jeśli cię ktoś prześladuje i "nie jest twoim przyjacielem", czyli nie odnosi się do ciebie z serdecznością i zyczliwością, nie ma płaszczyzny porozumienia. Obie strony mają swoje argumenty. JEDYNYM wyjściem z takiej sytuacji jest przebaczenie z serca i powierzenie Bogu tego, który "nie jest twoim przyjacielem". BÓG SAM BĘDZIE WTEDY DZIAŁAŁ.

  10. Zobacz profil JKJ79 JKJ79 napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 08:52

    Rzeczywiście jest taki mechanizm, jak pisze @hiob. Myślę, że to bardzo ludzkie, w tym sensie, że naturalne. Oczywiście nie można temu folgować bo łatwo, w dłuższym procesie tolerowania takich myśli, zamknąć się na miłosierdzie, na miłowanie nieprzyjaciół. Ale można ten sposób myślenia wykorzystać do ubogacenia wiary, np poprzez refleksję jak niewyobrażalnie kocha każdego Bóg, że jest w stanie wybaczyć nawet takiemu to a takimu "łąjdakowi". A żeby przewalczyć takie złe życzenie bliźniemu można rozważać wizję piekła i wiecznego potępienia. Gdy ja o tym myślę uświadamiam sobie jak potworna jest to wizja, jak nieograniczony jest ogrom rozpaczy duszy potępionej, a wtedy rodzi się współczucie dla - nawet największego - "drania" i pragnienie by tego uniknął.

  11. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 10:25

    "O przebaczenie trzeba poprosić i uznać swoje winy, co jest najtrudniejsze."

    To warunek po stronie podmiotu przebaczania, a nie po stronie przebaczającego. Żeby przebaczenie zadziałało trzeba go spełnić: być świadomym swojej winy i prosić o przebaczenie.

  12. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 12:48

    @Marian Soros.

    Czy Ty czytasz to, co piszą Twoi oponenci? Bo widzę, że Marian Soros cytuje tylko Mariana Sorosa.

    .

    Właśnie w tym rzecz, że trzeba przebaczyć KAŻDEMU, a nie tylko temu, kto prosi o przebaczenie.

    Jeśli oczywiście ktoś się uważa za ucznia Chrystusa, a nie Mariana Sorosa.

    .

    Pozdrawiam !

  13. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 13:25

    Geoffrey

    Czytaj ze zrozumieniem

    "Żeby przebaczenie zadziałało trzeba go spełnić" – warunek: skruchy i postawy prośby o przebaczenie.

    Zadziałało, czyli miało pełny wymiar, spełniło się musi być skomunikowane z wolą osoby, której się przebacza.

    Źle mi się rozmawia z kimś, kto mnie od razu atakuje.

  14. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 13:27

    "To warunek po stronie podmiotu przebaczania, a nie po stronie przebaczającego."

    Napisałęm właśnie tak. Jak MYŚLISZ co to znaczy?

  15. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 13:59

    @Marian Soros:

    "Zadziałało, czyli miało pełny wymiar, spełniło się musi być skomunikowane z wolą osoby, której się przebacza."

    .

    A to ciekawa koncepcja.

    Nie mogę wybaczyć winowajcy, póki mi nie pozwoli? :)

    .

    Przebaczenie jest aktem tego, kto przebacza, jego suwerenną decyzją.

    .

    Jezus nauczał, że nasza miłość i wybaczenie ma być bezwarunkowa. Ty stawiasz warunki.

    .

    Przepraszam za dość szorstką formę wypowiedzi, ale tego się nie da już prościej powiedzieć.

    Dziwię się i niecierpliwię, ze ktoś tak prostej rzeczy nie rozumie.

    .

    Pozdrawiam.

  16. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 14:12

    @Marian Soros:

    "To warunek po stronie podmiotu przebaczania, a nie po stronie przebaczającego."

    Przebaczenie nie ma dwóch stron, to nie transakcja handlowa.

    Przebacza przebaczający, to wyłącznie jego decyzja.

  17. Zobacz profil NadiaOriana NadiaOriana napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 14:14

    To o co chodzi Marianowi doskonale ilustruje film "Ostrov". Polecam.

    Poza tym forma przebaczenia nie moze ponizac podmiotu.

  18. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 14:28

    @Nadia:

    "Poza tym forma przebaczenia nie moze ponizac podmiotu."

    Podmiotu, czyli tego winowajcy, któremu przebaczamy?

    Oczywiście. Poniżenie go byłoby formą odwetu, nie przebaczenia.

  19. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 14:33

    "Nie mogę wybaczyć winowajcy, póki mi nie pozwoli? :)"

    Widzisz różnicę między przyjęciem przebaczenia a przebaczeniem. Ja cały czas staram się ją wychwycić. A te o czymś zupełnie innym, o czym ja nie wspomniałem.

  20. Zobacz profil Marian Soros Marian Soros napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 14:50

    Myślę, że przebaczeniu mogą towarzyszyć pewne wymagania. O przebaczeniu Ewangelia mówi w dwóch perspektywach, które schodzą się w miłości. Mamy więc jakby dwie definicje przebaczenia dla dwóch stron.

    W pierwszej perspektywie w odniesieniu do podmiotu, który przebacza. Nie powinniśmy chować urazy, a osteczny osąd powinniśmy oddać Bogu.

    W drugim w odniesieniu do podmiotu, któremu jest przebaczone. - Idź odpuszczają ci się twoje grzechy - mówi Pan Jezus. To przebaczenie polega na współpracy człowieka z łaską Bożą.

    Mamy dwie definicje, które się uzupełniają.Ponieważ sensem przebaczenia jest miłość i nie wolno ich rozdzielać, jak to czynisz Geoffreyu.

  21. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Tuesday, 22 February 2011, 16:29

    Marian Soros:

    "Widzisz różnicę między przyjęciem przebaczenia a przebaczeniem."

    Nie ma czegoś takiego, jak przyjęcie przebaczenia.

    Jeśli przebaczam z serca i szczerze, to nie ma dla mojego przebaczenia znaczenia, co sobie winowajca "pomyśli". Nie przebaczam "pod warunkiem że". Oczywiście chciałbym, żeby winowajca się nawrócił. Ale może właśnie wtedy się nawróci, jeśli w przebaczeniu bliźniego zobaczy odprysk Bożej, bezwarunkowej miłości.

    .

    "Myślę, że przebaczeniu mogą towarzyszyć pewne wymagania."

    Właśnie widzę.

    A ja twierdzę wręcz przeciwnie.

    .

    "Idź odpuszczają ci się twoje grzechy - mówi Pan Jezus. To przebaczenie polega na współpracy człowieka z łaską Bożą."

    .

    Tu poruszasz inną kwestię - winy wobec Boga.

    Winowajca robiąc krzywdę mnie, jednocześnie grzeszy, czyli przewinia sie wobec Boga.

    Ja odpuszczam mu to, co zrobił złego mnie. A co Bóg zrobi ze swoją cząstką, to już sprawa między nim a Bogiem i mnie nic do tego.

    .

    "Ponieważ sensem przebaczenia jest miłość i nie wolno ich rozdzielać, jak to czynisz Geoffreyu."

    .

    Ja rozdzielam akt przebaczenia, od jego owoców. Przebaczeie jest naszą sprawą. Mamy moc, prawo i obowiązek przebaczać.

    A jakie owoce przyniesie nasze przebaczenie - czy grzesznik się nawróci - to już nie nasza sprawa, to w rękach Boga. My swoją część wykonaliśmy.

    Kto inny sieje, kto inny zbiera żniwa.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.