Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Czasami warto pomyśleć

Grzech przeciwko Duchowi Świętemu

kategoria: Kościół

Dodano: Saturday, 01 September 2012, 09:57

Wpis ten jest próbą odpowiedzi na pytanie jakie padło pod jedną z moich poprzednich notek na blogu i zawartych tam komentarzy. Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu nie mogą być odpuszczone ponieważ wykluczają to dzięki czemu dokonuje się ich odpuszczenie. Aby wyjaśnić ten fenomen trzeba jednak najpierw odwołać się do źródła nauczania o takim grzechu.

W Ewangeliach znajduje się takie stwierdzenie Jezusa:

„Każdy kto występuje przeciwko Synowi Człowieczemu, uzyska przebaczenie, ale kto by zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nie uzyska przebaczenia.” (Łk 12,10)

„Dlatego wam powiadam: Każdy grzech i bluźnierstwo będzie ludziom odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.” (Mt 12,31)

Słowa te jednak umieszczone są w innym kontekście. Słowa z Ewangelii według św. Mateusza padają w kontekście wydarzeń jednoznacznie wskazujących na Boże posłannictwo Jezusa, na jego mesjański charakter. Po dokonaniu wielu uzdrowień, po uwolnieniu człowieka z mocy złego ducha. Znaki te są jednoznaczne, a jednak faryzeusze nie wierzą, uznają nawet, iż zdarzenia te wynikają z mocy diabła. Tak więc grzech przeciw Duchowi Świętemu to grzech zatwardzenia serca na Boga. Odrzucenie Jego samego, odrzucenie wiary. Jednocześnie jest to bluźnierstwo, ciężki grzech przeciw pierwszemu przykazaniu.

W Ewangelii według św. Łukasza zdanie o grzechu przeciw Duchowi Świętemu pada w kontekście nauczania o roli Ducha w życiu nawróconych. Jezus upomina przed postawą obłudy, przed postawą pobożności na pokaz i skrywania grzechu. Wskazuje na miłość Boga w stosunku do wierzących, do jego ludu. Także w perspektywie prześladowań ze strony innych ludzi. Jeżeli więc wierzący wyda świadectwo swojej wiary otrzyma nagrodę, zostanie przyjęty przez Boga. Nie może jednak tego uczynić własną siłą. Konieczna jest pomoc Ducha Świętego. W tym kontekście pojawia się stwierdzenie o odrzuceniu wiary, o wyparciu się jej. Gdy zostanie wypowiedziana jedynie słowami może być przebaczona, gdy jednak dotyczy odrzucenia wiary w sercu, staje się grzechem bez przebaczenia.

W obu tych perykopach grzech przeciw Duchowi Świętemu jawi się jako wewnętrzne odrzucenie wiary, jako wewnętrzne wyparcie się Boga. Jest obrazą Jego, bo siebie człowiek stawia przed Bogiem. Jednocześnie zamyka swe serce przed wszelkimi znakami Bożej obecności i Bożego przebaczenia. Człowiek staje się prawdziwie zatwardziałym grzesznikiem.

W tradycji katolickiej wypracowane zostały szczególne przypadki wskazujące na taką właśnie postawę:

1. Grzeszyć zuchwale w nadziei Miłosierdzia Bożego.

2. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej.

3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej.

4. Bliźniemu Łaski Bożej nie życzyć lub zazdrościć.

5. Przeciwko zbawiennym natchnieniom mieć zatwardziale serce.

6. Odkładać pokutę aż do śmierci.

Wszystkie te postawy serca są zaprzeczeniem podstawowej postawie chrześcijanina, są odrzuceniem wiary i zamknięciem serca na darmowy dar Ducha Świętego.

Trzeba jednak powiedzieć, że nie oznacza to automatycznego pozbawienia możliwości przebaczenia grzechów. Postawy tak opisane nie zawsze są postawami ostatecznymi. Gdy w sumieniu odczuwa się wątpliwość odnośnie własnej postawy, gdy sumienie wypomina działanie w jeden z opisanych sposobów to serce nie zostało zamknięte całkowicie. Człowiek wciąż jeszcze słucha Boga i może uwierzyć. Ciągle jeszcze może zmartwychwstać ze śmierci duchowej. Ciągle pozwala Bogu na obudzenie swojego serca. Nie zgrzeszył jeszcze grzechem przeciwko Duchowi Świętemu.

Dla Boga jednak nie ma nic niemożliwego i możliwe jest nawrócenie nawet najbardziej zatwardziałego grzesznika.

Odsłon: 2838



Komentarze: 38

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 10:25

    Dziękuję. Leszku, pozwól, że wkleję tu fragment encykliki Ojca św. Bł. Jana Pawła II o Duchu Świętym "Dominum Vivificantem":

    .

    6. Grzech przeciw Duchowi Świętemu

    46. Na tle wszystkiego, co dotąd zostało powiedziane, stają się bardziej zrozumiałe jeszcze inne wstrząsające słowa, jakie Chrystus wypowiedział. Można by je nazwać słowami o „nieprzebaczeniu”. Zostały one zapisane przez wszystkich Synoptyków, pozostają w związku ze szczególnym grzechem, który Ewangeliści nazywają „bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu”. Oto ich zapis w troistym brzmieniu:

    Mateusz: „Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12, 31 n.).

    Marek: „Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego” (Mk 3, 28 n.).

    Łukasz: „Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone” (Łk 12, 10).

    Dlaczego bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu jest nieodpuszczalne? Jak rozumieć owo bluźnierstwo? Odpowiada św. Tomasz z Akwinu, że chodzi tu o grzech „nieodpuszczalny z samej swojej natury, gdyż wyklucza to, czym dokonuje się odpuszczenie grzechów”38.

    Wedle takiej egzegezy bluźnierstwo nie polega na słownym znieważeniu Ducha Świętego; polega natomiast na odmowie przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego, działającego w mocy Chrystusowej ofiary Krzyża. Jeśli człowiek nie przyjmuje owego „przekonywania o grzechu”, które pochodzi od Ducha Świętego i które ma charakter zbawczy, to zarazem odrzuca „przyjście” Pocieszyciela — to „przyjście”, jakie dokonało się w tajemnicy paschalnej, a które zespolone jest z odkupieńczą mocą Krwi Chrystusa: Krwi, która „oczyszcza sumienia z martwych uczynków”.

    Wiemy, że owocem takiego właśnie oczyszczenia jest odpuszczenie grzechów. Kto zatem odrzuca Ducha i Krew, pozostaje w „martwych uczynkach”, w grzechu. Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu polega więc w konsekwencji na radykalnej odmowie przyjęcia tego odpuszczenia, którego wewnętrznym szafarzem jest Duch Święty, a które zakłada całą prawdę nawrócenia, dokonanego przezeń w sumieniu. Jeśli Chrystus mówi, że bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu nie może być odpuszczone ani w tym, ani w przyszłym życiu, to owo „nie-odpuszczenie” związane jest przyczynowo z „nie-pokutą” — to znaczy z radykalną odmową nawrócenia się. Ta zaś oznacza odmowę sięgnięcia do źródeł Odkupienia, które „zawsze” pozostają otwarte w ekonomii zbawienia, w której wypełnia się posłannictwo Ducha Świętego. Paraklet ma nieskończoną moc czerpania z tych źródeł: „z mojego weźmie” — powiedział Jezus. W ten sposób dopełnia On w ludzkich duszach dzieła Odkupienia dokonanego przez Chrystusa, rozdzielając jego owoce. „Bluźnierstwo” przeciw Duchowi Świętemu jest grzechem popełnionym przez człowieka, który broni rzekomego „prawa” do trwania w złu, we wszystkich innych grzechach, i który w ten sposób odrzuca Odkupienie. Człowiek pozostaje zamknięty w grzechu, uniemożliwiając ze swej strony nawrócenie — a więc i odpuszczenie grzechów, które uważa za jakby nieistotne i nieważne w swoim życiu. Jest to stan duchowego upadku, gdyż bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie pozwala człowiekowi wyjść z samozamknięcia i otworzyć się w kierunku Boskich źródeł oczyszczenia sumień i odpuszczenia grzechów."

    LINK

  2. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 11:34

    ++++++ Wielkie dzięki za ten tekst. Był mi bardzo potrzebny- wiele się kiedyś nad tym zastanawiałem, a tu napotkałem jasną i przekonywującą odpowiedź.

    Bóg zapłać!

  3. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 11:37

    +++

    Dziękuję.

  4. Zobacz profil Zawilec Zawilec napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 12:11

    Cenny wpis Leszku - Dziękuję!

    Pozdr.

  5. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 15:36

    Placyd Koń; Grażyna Sudoł; Zawilec; Włóczęga

    Dziękuję i pozdrawiam.

  6. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 17:04

    Dzięki za ten wpis. Ogólne go rozumem, ale mam kilka pytań, bo wolę coś ustalić konkretnie.

    Znam przypadek, że pewien mężczyzna mówił, że wierzy w istnienie Boga i kocha Boga, ale w wieku średnim bardzo posprzeczał się z proboszczem i od tamtej pory proboszczowi złorzeczył, a szczególnie kiedy sobie popił. Bardzo się tez cieszył z jakiś nieszczęść proboszcza, które mu się od czasu do czasu przytrafiały. Do kościoła przez 31 lat nie chodził. Kiedy serce zaczęło szwankować, innego księdza przyjąć nie chciał na namaszczenie chorych i tak bez księdza w szpitalu umarł. Proboszcz odmówił udzielenia pogrzebu i jakiś tam świecki prowadził ceremonię pogrzebową. Czy ten człowiek, który umarł na zawał zgrzeszył przeciwko DŚ?

  7. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 19:29

    @Leszek

    Mam pytanie odnośnie punktu nr 1 (grzeszyc zuchwale...). Tak sobie myślę, że sporo grzechów ludzie popełniają świadomie tzn. wiedzą, że to co robią jest grzechem. Gdyby tak nie było to grzeszyliby nieświadomie. No ale czy nie pachnie to trochę sokratejskim intelektualizmem etycznym (ludzie postępują źle bo nie mają wiedzy o tym co dobre, gdyby wiedzieli to postępowaliby dobrze). W takim razie wiedza o dobru i złu powinna nam wystarczyc a przecież doświadczenie pokazuje, że co jakiś czas pojawiamy się w konfesjonale :)

     

  8. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 20:25

    No tak...Razem z uzupełniajacym cytatem z Jana Pawła II przypomnianym przez  Placyda - jawi  się  ten grzech w jego wszystkich aspektach.

    Może jeszcze na miano grzechu przeciwko Duchowi Świętemu zasługuje odrzucenie  wszystkich Jego Darów w tym  wiary w Mądrość Boga??? ( Jej uosobieniem jest wszak Duch Świety), czyli  także ( jak sobie myślę ) ateizm,  rozumiany jako odrzucenie wszystkiego, co Duch Święty od zarania nam objawia. Że świat jest dziełem Boga??

    Kiedy odrzucamy dary Ducha Świętego- nie jestesmy w stanie ani przyjac Ofiary Chrystusa, ani uwierzyć Bogu , ani  w Boga,  nie umiemy nawet  uswiadomić sobie jakimi jesteśmy grzesznikmi. 

    W obliczu śmierci zatem- nie powiemy Bogu: Wybacz Panie mi grzesznikowi, za którego ofiarowałęś się na krzyżu,  ale wykrzykniemy( przerażeni perspektywą kary,  piekła: Za co ja??????

     

  9. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 20:34

    Jeszcze jeden przypadek opiszę.

     

    Pewien lokalny polityk lubił dobrą popijawę i ładne kobiety. Miał żonę i dwójkę dzieci. W każdą niedzielę i święta na mszy był widziany i do komunii zawsze wyprostowany i dumny chodził, a jak wracał do nawy to się wyborcom niemal w pas kłaniał. Ludzie mówili, że to zwykły dziwkarz, bo się niektóre panny i panny z odzysku, mężatki i młoda wdówka chwaliły co dostały w zamian za sex. Żona ów polityka nie przyjmowała do wiadomości różnych informacji, które do niej docierały. Uznała, że ludzie z zazdrości i zawiści tak gadają,  bo są przeciwnikami politycznymi. Ów polityk umarł w łożu kochanki na wylew. Czy on bluźnił przeciwko DŚ?

  10. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 21:19

    tia

    Nie możemy osądzać żadnego człowieka, nie znamy tajemnicy jego relacji z Bogiem. I choć zewnętrzne aspekty wskazują na zatwardziałe serce i zakłamane sumienie to prawda znana jest tylko Temu, kto widzi wnętrze człowieka.

  11. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 21:26

    Marek2200

    Pytanie o zuchwałe grzeszenie to pytanie o charakterze zasadniczym. Z jednej strony każdy grzech jest zuchwały, choć znacznie częściej mówimy - robię nie to, czego chcę, ale to czego nie chcę. Grzech jest upadkiem i tak go najczęsciej spostrzegamy.

    Ale jednoczesnie jak odróznić zuchwałość od silnej nadziei, od zaufania? Wydaje się, że kluczem jest postawa wobec grzechu. Zuchwałe grzeszenie to droga od grzechu do grzechu i jednoczesne umniejszanie własnej winy, uznanie, że nic się nie stało. Nadzieja w miłosierdziu to unikanie grzechu i oddawanie się w ręce Boga. Oddawanie się osądowi Jego miłosierdzia. Postawa zaufania, ale i unikania grzechu.

  12. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 21:31

    Elfi

    Ale przecież najważniejsza jest postawa serca. Ateizm zaś jest bardzo różny.

    Są przecież ateiści wręcz głodni prawdy i nieustannie jej szukający. Są także walczący z Bogiem i wiarą. Czy jednak są gotowi przyjmować prawdę o grzechu i przebaczeniu?...

  13. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 22:44

    Leszku, ale ja już z podobnymi odpowiedziami miałem do czynienia i one mnie nie zadowalają. Tak omijany problem powoduje, że można pomyśleć: hulaj dusza, piekła nie ma, a tuż przy końcu będziemy żałować i prosić o pokutę i przebaczenie; przecież Ten, Który Jest Miłością ze swojej natury pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Reasumując, zagorzały ateista, który na łożu śmierci zdania nie zmieni zabluźnił przeciwko DŚ, natomiast największy hipokryta, cynik, najśmielszy hedonista, a w konsekwencji grzesznik żyjący wg ciała, wystarczy, że poprosi miłosiernego boga o przebaczenie i niejako syn marnotrawny uzyska wszelkie łaski Ojca, prawda?

  14. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Saturday, 01 September 2012, 22:45

    * Boga

  15. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 07:07

    tia

    Powiem jeszcze raz. Zewnętrzne oznaki we wszystkich wymienionych przypadkach wskazują na zaprzeczenie Duchowi Świętemu, czyli grzech przeciw Niemu. Ale to ocena zewnętrzna. Natomiast istotą tego grzechu jest przekonanie wewnętrzne. A tego nie znamy.

    Co do miłosierdzia, to każdy może się mu polecić, nawet w ostatniej sekundzie życia. Ale zuchwała grzeszność właśnie to miłosierdzie odrzuca.

    Kto z wymienionych jest bliżej zbawienia, kto je osiągnie, a kto będzie potępiony wie jednak jedynie Bóg. Bo tylko On zna serce, a nie jedynie zewnętrzne oznaki.

    Dla nas patrzących z zewnątrz pojawia się wątpliwość i ostrzeżenie. To może być właśnie taki odrzucający Boga i jego dary grzech.

    Pozdrawiam.

  16. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 08:35

    "background-image: initial; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; margin: 8px;">

    Ciekawe, tak się zastanawiam zuchwale nad obietnicą Jezusa, że "wystarczy jeśli grzesznik konający raz odmówi koronkę do Bożego Miłosierdzia". No, może nie doczekać tej jednej chwili, kilku minut "zatrzymania" przed śmiercią. No, ale - obietnica obietnicą. Tak się nad tym zastanawiam. Czy to jeszcze jest zuchwałość czy raczej już ufność grzesznika?

  17. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 10:15

    Wszystko zależy, czy człowiek wykorzystuje Ewangelię o miłosierdziu Bożym jako zachętę do nawrócenia czy do grzeszenia.

  18. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 13:48

    +

  19. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 18:42

    No dobrze, Leszku, ale przecież Jezus mówił, że nie to, co do wewnątrz wkładamy czyni nas nieczystymi, a to co, z wnętrza wychodzi. Skoro dzielimy człowieka na jego wnętrze i zewnętrze, to, zwracając szczególną uwagę na Jezusa, możemy chyba odróżnić tego, kto zabluźnił przeciwko DŚ od tego, kto nie zabluźnił? Nie jest chyba tak, że zewnętrze jest autonomiczne od wewnętrzna, skoro zewnętrzne zachowanie wynika z naszego temperamentu lub charakteru, które mogą wewnątrz człowieka siedzieć. Jeżeli ktoś na zewnątrz jest dosłownie zapijaczonym, śmierdzącym niechlujem, to raczej jego wnętrze nie jest nieskazitelnie pedantyczne, nieprawdaż? I tak, jeżeli ktoś przez 31 lat żyje bez sakramentów i cieszy się z nieszczęść chrześcijanina, to zapewne nie dlatego, że jego zewnętrze jest takie, a nie inne, tylko jego wnętrze realizuję się w zewnętrzu, nieprawdaż? I tak również, jeżeli ktoś zdradzał przez kilka lat swoją małżonkę i umierał w łożu kochanki, a ślubował przed Bogiem wierność i co niedziele i święta do komunii chadzał dumny jak paw, to nie dlatego że jego zewnętrze było silniejsze od wnętrza, ale wnętrze kazało czynić pozory zewnętrzu, nieprawdaż?

  20. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 18:44

    Jakbyś zechciał się do tego jakoś odnieść do powyższego, to bardzo byłbym Tobie wdzięczny, dobry człowieku, bo przyznam, że jestem w kropce i liczę na życzliwość ludzi dobrej woli, abym mógł pojąć sprawy dla mnie nad wyraz trudne.

  21. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 20:55

    tia

    To, że grzech rodzi się we wnętrzu człowieka i na zewnątrz manifestuje jest prawdą. Ale spojrzenie jedynie z zewnątrz jest ułomne, bo nie można dostrzegać intencji.

    Oczywiste jest, że ten opis wskazuje na życie w grzechu, ale nie możemy powiedzeć jak był on głęboki.

     

    Dlatego ważniejsze jest spoglądanie na siebie i na swoje sumienie. Trzeba nam nawracać siebie. Osąd innych pozostawiając Bogu.

     

    Pozdrawiam.

  22. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 21:33

    Ale ja nie osądzam kogoś. Chcę uzyskać informację na temat umiejętności osądzenia tego grzechu przez czyny, które przecież z wnętrza wychodzą, a zewnętrzem pokazują się innym.

    Jeżeli zatem nie można tego tak osądzić, to zbędne są moje dociekania, kto zgrzeszył, a kto nie i w związku z tym będę żył w niewiedzy, bo jak mi empiria konkretnie nie wskaże, to abstrakcja jasno mi nie wykaże. Tak samo mogę nie przyjmować sakramentów, ale liczyć na miłosierdzie Boga, bo wiem jak wielce skrucha przed śmiercią jest ważna. Szkoda, że nie rozumiem tego grzechu, odnosząc się do konkretnych przykładów, mogę mieć tylko cnotę chrześcijańską, nadzieję, że Bóg mi tę głupotę wybaczy, bo teraz przyszło mi pomyśleć, że ta cała filozofia bez umiejętności oceny, co jest grzechem przeciwko DŚ, a co nie, w kontekście odpowiednich przykładów, jest pisana sobie a muzom, a nie dla prostych ludzi, którzy ów muz nie rozumieją.

  23. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 22:10

    tia

    Ale grzech przeciw Duchowi Świętemu to grzech dokonany we wnętrzu czlowieka. To jego wewnętrzna postawa.

    Niewątpliwie te opisane sytuacje, to życie w grzechu. Ale mogą wynikać z głupoty, lub z zatwardziałości. Dla glupich jest nadzieja. Ale jest to nadzieja na oczyszczenie w największych cierpieniach, w ogniu. Zatwardziali nawet tej nadziei sami się pozbawiają.

    Piszę o wewnętrznej postawie. Bo każdy z nas może i powinien badać własne sumienie. To badanie może nas obronić przed wpadnięciem w zatwardziałość. Trzeba żyć nadzieją i starać się nie upadać.

     

    I jeszcze raz z oznak zewnętrznych wynika, że jest to zatwardziałość serca. Ale jedynie z oznak zewnętrznych... Prawda zaś jest przed wzrokiem ludzi zakryta.

     

    Pozdrawiam.

  24. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Monday, 01 October 2012, 22:25

    Leszku, ale ja się bardziej zagmatwałem niż wcześniej. Zewnętrze nie ma nic wspólnego z wnętrzem? Wnętrze jest autonomiczne i zewnętrze również, to czy to co z wnętrza wychodzi nie ujawnia się zewnętrznie? Jestem jeszcze głupszy niż byłem, najwidoczniej teologia katolicka nie jest dla mnie. Teraz sobie uzmysłowiłem, że kalwinizm jest atrakcyjniejszy, bo wykazuje wprost, a katolicyzm tak miesza, że nie wiem gdzie się znajduję.

  25. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Thursday, 01 November 2012, 08:58

    @Tia

    Przepraszam, że się wtrącam.

    1. To co z wnętrza wychodzi ujawnia się na zewnątrz. Jak oznaki zatwardziałości widać na zewnątrz to mamy wszelkie powody przypuszczać, że ktoś jest grzesznikiem zatwardziałym. Natomiast, czy naprawdę jest to grzech przeciw Duchowi Św.  nie wiemy- to zależy od pełnego poznania wewnętrznego nastawienia woli. Nie możemy go poznać tylko z zewnętrznych oznak. Używając analogii z prawa- wnioskując z zachowania o woli wnioskujemy z poszlak, a nie z dowodów (tak, jak to, że ktoś był na miejscu zabójstwa nie udowadnia jeszcze, że jest zabójcą- jedynie wskazuje, że jest to prawdopodobne- mógł być np. świadkiem). Dlatego właśnie nam sie wydaje, że ktoś popełnia grzech przeciw Duchowi Św., a nie wiemy tego na pewno.

    2. Katolicyzm moim zdaniem nie miesza- mówi wprost, że nie jest dane ludziom wiedzieć na pewno, czy inni popełniają grzech przeciw Duchowi Św., czy nie. Natomiast każdy z nas wie na pewno o sobie, czy go popełnia czy nie- swoją wolę wewnętrzną znamy wszak dokładnie i jasno. Wracając do analogii w tym pierwszym przypadku wnioskujemy z poszlak, w tym drugim z dowodów.

    Pozdrawiam

  26. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Thursday, 01 November 2012, 10:45

    tia

    Myślę, że komentarz Włóczęgi bardzo dobrze podsumowuje stan tej wymiany poglądów.

    Dopowiem tylko jedno - grzech jest ciężki gdy są spełnione trzy warunki, jest popełniony świadomie, dobrowolnie i w materii ciężkiej. Ale zwłaszcza sprawa świadomości jest wewnętrzną i patrząc na innego człowieka nie mamy podstaw do jednoznacznego wydania opinii. My po prostu tego nie wiemy.

    Ale teologia moralna nie służy do osądzania czynów innych, ale do kształtowania sumienia własnego, sumienia człowieka wolnego.

    Pozdrawiam.

  27. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Thursday, 01 November 2012, 13:24

    No to odniosę się do Włóczęgi, bo proszę ludzi dobrej woli i nie sądzę uważać, że ktoś się wtrąca, lecz dzięki dobroci duszy wchodzi w dyskusję, co bardzo szanuję.

    Jeżeli chodzi o argument miejsca zabójstwa, to warto wiedzieć, że toczą się postępowania prokuratorskie lub policyjne i po zakończonych postępowaniach rozpoczyna się otwarcie postępowania sądowego - tak w skrócie - na którym dość nierzadko ogłasza się winę i wyznacza się karę. Podałem konkretne przykłady, a nikt nie chce mi jasno odpowiedzieć: tak-tak, nie-nie. Oznacza to, że mogę przez resztę lat życia nie pobierać darmowych sakramentów, nie chcieć życia w Kościele katolickim i umierać, jednocześnie odmawiając przyjęcia tego potocznie rozumianego "ostatniego namaszczenia chorych"; a w konsekwencji oczyszczę się w czyśćcu, a potem pójdę do nieba, bo zawsze kochałem Boga na swój indywidualny sposób i na Boga nic złego za życia cielesnego nie pomyślałem ani nie powiedziałem, tak? To po co te sakramenty? Żeby krócej w czyśćcu siedzieć?

  28. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Thursday, 01 November 2012, 21:17

    tia

    Prosisz abyśmy wydali osąd, ale nie możemy tego zrobić. Idąc tropem analogii sądowej jesteśmy w sytuacji sędziego w procesie poszlakowym. A jednoczesnie sędzia ma obowiązek uwzględniać domniemanie niewinności, wszelkie wątpliwości rozstrzygając na korzyść oskarżonego.

    Jeżeli jednak uważasz, że takie postepowanie uznajemy za dopuszczalne to będziemy przeczyć. Takie życie to życie w grzechu. To prosta i wygodna droga do potępienia...

    Sakramenty i inne łaski znacznie ułatwiają wzrastanie w wierze i przybliża do zbawienia...

  29. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Thursday, 01 November 2012, 22:19

    @Tia

    1. Ok, toczą się postępowania przygotowawcze, a potem sądowe. Tylko sąd karny nie powinien skazywać wyłącznie na podstawie obecności w miejscu zabójstwa przy braku innych dowodów.

    2.

    a) W podanych przez Ciebie przykładach wszystko wskazuje na bluźnierstwo przeciw Duchowi Św. Jednak aby to z całą pewnością stwierdzić potrzebujemy znać na pewno wolę wewnętrzną tych osób, której nie znamy. W obu tych przypadkach (zwłaszcza drugim) te osoby zachowują się jak bluźniercy przeciw Duchowi Św. Czy nimi są decyduje ich wola wewnętrzna- i tu jest cały problem z odpowiedzią, gdyz jako ludzie nie jesteśmy jej w stanie z całkowitą pewnością poznac u innych osób niż u siebie. Jest więc bardzo prawdopodobne, że te osoby to bluźniercy przeciw Duchowi Św.- tylko tyle człowiek może powiedzieć. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć z całkowitą pewnością, gdyż to wie tylko Bóg.

    b) Skrótowo- jeśli ich wola wewnętrzna jest taka, jak sugeruje ich postępowanie to to bluźniercy przeciw Duchowi Św.

    3.

    a) Natomiast absolutnie to nie oznacza, że osoba, która w pełni świadomie i dobrowolnie odrzuca Kościół pójdzie do czyśćca. Jeśli się nie nawróci (choćby w ostatniej sekundzie życia- ale wtedy konieczny jest żal doskonały, o który niezwykle trudno, zwłaszcza jak się jest zatwardziałym) to pójdzie do piekła. Poza Kościołem nie ma zbawienia, a w pełni świadome i dobrowolne odrzucenie Kościoła to odrzucenie Boga, a zatem i Ducha Św.

    b) Jeśli człowiek ma same dobre czyny (a takich ludzi nie ma), a odrzuci w pełni świadomie i dobrowolnie Boga to zostanie potępiony. Na zbawienie nie da się bowiem zasłużyc uczynkami nie mając wiary.

    c) Cały problem tylko w tym, że my jako ludzie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy ktoś odrzucił Boga w pełni świadomie i dobrowolnie. Możemy jedynie stwierdzić, że jego zachowanie wskazuje na to, że odrzucił Boga w sposób świadomy i dobrowolny. A to nie to samo. Dlatego właśnie Kościół nigdy nie ogłosił listy potępionych oficjalnie- po prostu tego nie wiemy, a Bóg nie uznał za stosowne nam tego objawić. Możemy tylko stwierdzić na podstawie czyjegoś zachowania, że jest bardzo prawdopodobne że był bluźniercą przeciw Duchowi Św. i w konsekwencji został potępiony. Natomiast żaden człowiek nie może tego stwierdzić na pewno- wtedy grzeszyłby pychą i nie mając dogłębnego poznania serca innego stawiałby sie na miejscu Boga jako sędzia.

    Pozdrawiam serdecznie

  30. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Thursday, 01 November 2012, 22:20

    P.S. Jeszcze tylko to- taka zatwardziałość, jaką opisałeś w przykładach to prosta droga do piekła. Nie wiem, czy te osoby tam trafiły ale mają na to olbrzymie szanse.

  31. Zobacz profil Leszek Leszek napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 00:36

    Na tym, skądinąd zacnym portalu katolickim, popularne jest żadanie:

    Niech mowa Wasza będzie tak - tak, nie - nie.

    Inne słowa to plugawy relatywizm.

    A tutaj w sprawach zasadniczych dla zbawienia duszy brak jednoznacznej moralnej oceny.

    No bo niby są konkretne i jasne wskazówki pochodzące z katechizmu, ale nie do końca jednoznaczne, bo istnieją jeszcze okoliczności łagodzace.

  32. Zobacz profil Leszek71 Leszek71 napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 07:05

    Leszek

    Czy wolno nam osądzać człowieka nie znając jego intencji? Choć wiemy, że popełnia grzech i powinniśmy go upominać nie możemy dokonać oceny wagi tego grzechu. Nie sądzimy, by nie być osądzonymi.

    A wskazówki są bardzo jasne, tyle, że odnosić się muszą do własnego sumienia. Zbawienie to nie kwestia oceny moralnej. Ona jest jednoznaczna - opisane przez tia sytuacja są moralnie złe. To kwestia relacji Bóg - człowiek. A ta jest dla nas zakryta. To dlatego musimy powstrzymać się od ostatecznej oceny - my po prostu nie wiemy.

    Pozdrawiam.

  33. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 10:15

    @Leszek

    @Leszek71 Ci już w zasadzie odpisał. Nie ma okoliczności łagodzących w tym sensie, że nasze "nie wiem" jest tą okolicznością. Gdybyśmy znali w pełni wolę wewnętrzną tych osób moglibyśmy orzec z całkowitą pewnością. Ponieważ jednak nie znamy, a tylko wnioskujemy z zachowania (poszlaki) o woli wewnętrznej to musimy się ograniczyć do stwierdzenia wysokiego prawdopodobieństwa bluźnierstwa przeciw Duchowi Św., a nie możemy stwierdzić tego ze 100% pewnością. Jednoznaczna ocena moralna istnieje, ale z powodu niedostatkó naszego poznania nie możemy jej stwierdzić z całą pewnością- zna ją Bóg i osoba o której zachowaniu mówimy.

    Pozdrawiam

     

  34. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 10:35

    Włóczęgo, dziękuję Ci za odpowiedź, dobra duszo :). Ona w pełni mi wystarcza, bo jest najodważniejszą jaką w przeciągu 4 lat zdążyłem otrzymać. Ten temat uważam za zamknięty; ale poruszyłeś znowu coś, na co nie otrzymałem zadowalającej odpowiedzi, a szanując Twoją mądrość i życzliwość, chciałbym zadać kolejne pytanie.

    Napisałeś: "Poza Kościołem nie ma zbawienia" - ja to już bardzo dawno słyszałem, ale napisz mi, poza jakim kościołem: katolickim, prawosławnym, protestanckim lub jeszcze innym?

  35. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 11:49

    @Tia

    To bardzo ciekawa kwestia i sam się nad nią zastanawiam. Postaram się wyraźić moje zdanie w osobnym wpisie na moim blogu w niedzielę. Teraz muszę bowiem już iść do zajęć w realu :(

    Pozdrawiam serdecznie

  36. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 11:56

    Włóczęgo, niech Tobie dni dobrze płyną. Poczekam więc cierpliwie na odrębny wpis.

    Dziękuje z góry :)

  37. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Saturday, 01 December 2012, 12:00

    Proszę. Pozdrawiam wzajemie. Z Bogiem!

  38. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Sunday, 15 January 2012, 18:45

    Oto obiecany wpis LINK

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.