Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Mój świat... całkiem inny świat...

Dlaczego warto czekać do ślubu?

kategoria: Religia

Dodano: Monday, 30 August 2010, 08:44

''Więc nie mów Jej dzisiaj, że Kochasz..

Więc nie mów Mu, że o tym wiesz..

Bo Miłość to jest taki proces..

Że trzeba dorosnąć by móc i chcieć…

Dziewczyna to nie jest zabawa..

a Chłopak to nie przedmiot jest..

na Miłość warto poczekać..

i ufać że spotkacie się..

Zanim powiesz Kocham..

Zanim powiesz to Jej…

Zastanów się, czy chcesz być właśnie z Nią…

Czy to aby Czysta Miłość jest..

Bo Ona to Twoja świętość..

To Dar, który Bóg zsyła Ci..

Właśnie Tobie..

Zanim powiesz Kocham

Zanim powiesz to Jemu

Zastanów się czy chcesz być właśnie z Nim

Czy to aby Czysta Miłość jest

Bo On dla Ciebie to Świętość

To Dar, który Bóg zsyła Ci właśnie Tobie.. ''

 

 

„Bądźcie płodni i rozmnażajcie się!”

Nie chciałbym, aby w mojej pracy zabrakło Bożego Słowa i nauki Kościoła. Przecież nawet Biblia ma wiele do powiedzenia na ten temat. Niestety, niektórzy nie dostrzegają w niej autorytetu. Jezus powiedział: „dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.[1] Widzimy tutaj dość wyraźnie, że dopiero po ślubie człowiek może sobie pozwolić na dopełnienie tych słów. Na złączeniu się z żoną i stworzeniu jedności. Tym bardziej, że nie są to jedyne słowa dane od Boga. Nie zapominajmy o nakazie danym zaraz po stworzeniu: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię[2] Pamiętajmy, że „płciowość jest podporządkowana miłości małżeńskiej mężczyzny i kobiety. W małżeństwie cielesna intymność małżonków staje się znakiem i rękojmią komunii duchowej. Między ochrzczonymi więzy małżeńskie są uświęcone przez sakrament.[3]

Święty Paweł w jednym ze swych listów pisze: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę (…) Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy!  Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem – jak jest powiedziane – dwoje jednym ciałem (…)Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy.  Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?[4]

Autor pisze, że człowiek jako istota obdarzona wolną wolą może tak naprawdę uczynić wszystko. Czy jednak wszystko jest wartościowe? Czy wszystko przynosi nam korzyść? Niekoniecznie. Pamiętajmy o tym czym jest miłość. Stać się bowiem może, że dwoje odmiennych, jednym się stanie ciałem, chociaż sami być nim nie chcą. Zapominają bowiem o zapisanym słowie, traktując seks jak zabawę. Rozpusta to grzech nie przeciwko Bogu. To grzech przeciwko samemu sobie. Brak szacunku dla siebie. Brak szacunku dla własnego ciała. Czy osoba nie mająca szacunku dla siebie, może mieć szacunek dla potencjalnego partnera.

Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.[5]

Czytając słowa Pawła można się zastanawiać czym jest nierząd. Niektórzy, bowiem mają tutaj na myśli tylko prostytucję. Może więc warto sprawdzić ca na ten temat mówi nauka Kościoła:

„Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między wolnym mężczyzną i wolną kobietą poza małżeństwem. Jest on w poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób naturalny podporządkowanej dobru małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci. Poza tym nierząd jest poważnym wykroczeniem, gdy powoduje deprawację młodzieży[6]

Pamiętamy wszyscy Sodomę i Gomorę? Były to dwa miasta zniszczone przez Boga. Ich winą była niepohamowana rozpusta. Sodoma i Gomora zostały zniszczone deszczem ognia i siarki. Spłonęły. Możemy twierdzić, że i nas za podobne występki czeka kara potępienia: „jak Sodoma i Gomora i w ich sąsiedztwie [położone] miasta – w podobny sposób jak one oddawszy się rozpuście i pożądaniu cudzego ciała – stanowią przykład przez to,  że ponoszą karę wiecznego ognia” [7]

Wiemy już co na ten temat mówi Biblia i Kościół. Jednak człowiek zazwyczaj ma te sprawy zupełnie inny spojrzenie. Postaram się teraz przedstawić wszystkie zalety czekania do ślubu.

Seksualna indoktrynacja

Otwórzmy jakąkolwiek gazetę dla nastolatek. Przekonamy się, że wierność, uczciwość czy nawet małżeństwo nie stanowią tam żadnej wartości. Ich czytelniczki są systematycznie przekonywane, że seks jest świetną zabawą, której nie próbują tylko frajerzy. W jednej z gazet 15-latka martwi się, czy może legalnie współżyć ze swoim chłopakiem. „O gotowości do współżycia nie decyduje przyzwolenie społeczne, ale Twoja indywidualna dojrzałość” – odpowiada jej współpracujący z gazetą psycholog. Czyż nie dostrzegamy tutaj pewnego dysonansu? Dziecko zaczyna współżyć. Dziecko jest gotowe urodzić dziecko. Paranoja.

W rozmaitych programach telewizyjnych też nie brakuje seksualnej indoktrynacji. Nastoletnie pseudo gwiazdy noszą na ramieniu plasterki, aby przypadkiem nie wpaść podczas wakacyjnych wojaży. Jednym słowem – przekaz jest prosty: seks jest świetną zabawą i trzeba wykorzystać wszelkie nadarzające się okazje. Trudno się więc dziwić, że zmieniają się postawy ludzi młodych

I niestety, nie ma się co oszukiwać, tak dramatyczna zmiana obyczajowa to nie tylko wina mediów i kultury. – „Mamy do czynienia z kryzysem wartości, bardzo widocznym także w sferze seksualnej, za który w dużej mierze odpowiedzialni są rodzice – mówi dr Wróblewska. – Na dowód przytacza badania, z których wynika, że większość pytanych nie chciałaby, żeby ich relacje z partnerami były takie jak między rodzicami. Młodzi ludzie bardzo wcześnie wchodzą w relacje seksualne, bo cierpią na deficyt miłości. W rodzinach, w których udało się przekazać dzieciom, czym jest prawdziwa miłość i żywa religijność, znacznie częściej młodzi ludzie trwają w czystości do małżeństwa”.

Nerwówka

Ci, którzy podejmują współżycie przed zawarciem ślubu, krzywdzą przede wszystkim siebie. Otóż współżycie pomiędzy mężczyzną a kobietą jest czymś niezwykle pięknym i dlatego jest wielką krzywdą dla człowieka, gdy przeżycie tego aktu zostanie czymś skażone. Tak właśnie często dzieje się poprzez podejmowanie decyzji o współżyciu przed ślubem. Bardzo często towarzyszą wtedy takim stosunkom nerwy i wielkie napięcie. Młodzi ludzie podejmują je zazwyczaj nie posiadając własnego mieszkania. Dlatego najczęściej korzystają z okazji kiedy zostają sami w domu, czy też wyjeżdżają razem na wakacje.

 

Wpadka

Innym powodem lęku dla młodych ludzi współżyjących przed ślubem bywa zazwyczaj świadomość, że ten akt miłosny może doprowadzić do poczęcia dziecka. Z jednej strony młodzi ludzie przeżywają radość z fizycznego zjednoczenia, a z drugiej ich umysły przeszywają paraliżujące myśli "czy nie będzie z tego ciąży?". Jest to oczywiście pytanie, które o wiele mocniej stawia sobie jednak dziewczyna. Płeć piękna, która przeważnie przeżywa duchowo głębiej ten akt miłosny narażona jest często na jeszcze jeden niepokój: "czy on mnie po tym wszystkim nie zostawi?". Bardzo często zgoda dziewczyny na współżycie podyktowana jest chęcią jeszcze mocniejszego przywiązania chłopaka do siebie, natomiast często też bywa iż chłopak pragnie tylko doznania rozkoszy cielesnej, a zupełnie nie obchodzi go budowanie ze swoją dziewczyną głębszej relacji. I niekiedy właśnie tego dziewczyna obawia się najbardziej.

Zagrożenie!

„Jednym z nich są choroby przenoszone drogą płciową. Przez ostatnie 12 miesięcy 380 mln ludzi nabawiło się jakiejś choroby seksualnej. Połowa z ich jest nieuleczalna. Kiedy ja byłem w szkole średniej, były tylko dwie znane choroby przenoszone drogą płciową. Teraz jest 38 głównych.”- mówi Josh McDowell. To prawda. Nic łatwiejszego jak zarażenie się kiłą, HIV czy innymi tego typu chorobami to zmienny partner. Pewności nigdy nie mamy czy osoba, z którą współżyjemy nie jest chora. Nikt nie pyta: „Kochanie… a zrobiłeś sobie badanie”. Paranoja, prawda? A każdy chce być zdrowy. Trzeba bardzo uważać. Poczekać na osobę, której stanu zdrowia będziemy pewni… na osobę, której ufamy.

Pseudo miłość

Wielu młodych ludzi uzasadnia podjęcia współżycia argumentem miłości. Zadają więc często pytanie: „skoro się kochamy jaka jest różnica czy rozpoczniemy współżycie teraz czy  po podpisaniu paru papierków i włożeniu obrączek, miłość jest przecież najważniejsza?” Tutaj należy się zastanowić co to jest prawdziwa miłość i jak ją się naprawdę rozumie? Zacytuje fragment adhortacji apostolskiej Jana Pawła II "Familaris consortio"[8] ujmuje ona syntezę tego wszystkiego czym jest miłość: "Bóg jest miłością i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej wspólnoty miłości. Stwarzając człowieka na swój obraz… Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie, a więc zdolność do miłości i wspólnoty oraz odpowiedzialność za nie".

Tymczasem chrześcijańska miłość bliźniego to nie wynik poświęcenia się dla innych ani nie rezultat lęku przed konsekwencjami życia bez miłości lecz to osobisty zysk dla człowieka, który kocha. Każdy człowiek odnosi korzyść, gdy jest kochany. Jednak paradoksalnie największą korzyść odnosi ten, kto kocha innych. Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże nie może bowiem w pełni zrealizować samego siebie inaczej jak tylko poprzez miłość, czyli poprzez bezinteresowny, szczery dar z samego siebie[9] . Miłość to oddanie sobie wszystkiego pod każdym względem – również duchowym. W sposób całkowity i ostateczny. Aby być jedno, a nie dwoje. Powierzyć przyszłość drugiej osobie. Swoją przyszłość w doli i niedoli. Tylko poprzez sakrament małżeństwa, wypowiedzenie słów przed Bogiem i Kościołem "ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, i że cię nie opuszczę aż do śmierci..."[10]. Tylko tak można rzeczywiście oddać sobie wszystko, już w całym tego słowa znaczeniu.

Tak więc dopóki przy ołtarzu nie padnie sakramentalne "tak", nie można mówić, o oddaniu sobie wszystkiego, a zatem o pełnej miłości do której jesteśmy powołani przez naszego Ojca. O szalonych uczuciach i wielkim przywiązaniu życzliwości nie można mówić iż jest to miłość. Nikt, kto nie oddał drugiemu wszystkiego, a więc i swojej przyszłości, i nie przyjął tego od drugiej osoby nie może mówić, że kocha do końca. Przyjmuję twoją przyszłość bez względu na to, co się wydarzy. Będę z tobą jeśli będziesz nerwowy, jeśli będziesz kaleką, jeśli nawet zakochasz się w kimś innym, bo i to każdemu może się zdarzyć. Nawet wtedy cię nie opuszczę, choć sprawisz mi wielką przykrość. Na dobre i na złe, w dobru i nieszczęściu, aż do końca naszych dni. To jest tak naprawdę prawdziwa miłość między kobietą, a mężczyzną. Nawet największe i najwspanialsze uczucie jest czymś śmiesznie pustym w porównaniu do wolnej i świadomej decyzji kochania w taki sposób drugiej osoby.

Małżeństwo przed ślubem

Co zamyka człowieka na Boga, który jest Miłością? Co nie pozwala Duchowi Świętemu rozlewać Bożej Miłości w naszych sercach? Grzech! Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: Grzech śmiertelny niszczy miłość w sercu człowieka[11] . I w innym miejscu: Grzech śmiertelny jest (…) radykalną możliwością wolności ludzkiej. Pociąga on za sobą utratę miłości (…)[12] .

Jakie grzechy najczęściej popełniają narzeczeni, czyli skąd płynie największe zagrożenie dla ich miłości? Być może właśnie jesteście w toku ostatnich przygotowań do małżeństwa i oto nachodzi myśl: Czy nie moglibyśmy już teraz podjąć współżycia albo spróbować jakichś intymności zarezerwowanych dla małżonków? Termin ślubu ustalony, sala bankietowa zamówiona, nauki przedślubne w parafii zaliczone. Można wobec tego robić wszystko, na co przyjdzie ochota. Natchnienie Ducha świętego czy diabelska pokusa?… Pokusa! To byłby ciężki grzech. I ten grzech zniszczyłby miłość.             Zacytuję ponownie Katechizm: Narzeczeni są powołani do życia w czystości przez zachowywanie wstrzemięźliwości… Przejawy czułości właściwe miłości małżeńskiej powinni zachować na czas małżeństwa. Powinni pomagać sobie wzajemnie we wzrastaniu  w czystości.[13] Mówią ci, którzy ulegli pokusie: Ale my się przecież dalej kochamy. Jeszcze bardziej niż przedtem. Pomyłka! Iluzja! Grzech zniszczył miłość w waszych sercach. Pozostały tylko rozbudzone przez współżycie emocje, pożądanie, przywiązanie. Ale to nie jest prawdziwa miłość! Ją zabiliście przez grzech.             Narzeczeni nie są jeszcze małżonkami. Wiadomo, że staną się nimi dopiero wówczas, kiedy wypowiedzą słowa przysięgi małżeńskiej wobec Boga, przedstawiciela Kościoła i świadków. Od tej dopiero chwili mogą korzystać z praw małżeńskich.

Ciało jest ŚWIĘTE

Ciało człowieka jest święte. Dlatego też tak ważne jest zachowanie czystości. Jeśli coś jest dla nas święte to do głowy nam nie przyjdzie, żeby to zbezcześcić. Prosty przykład: widzimy piękno dzieła sztuki w muzeum lub niezwykłego kwiatu w ogrodzie. Zachwycamy się, podziwiamy. Ale do głowy nam nie przychodzi, by po nie sięgnąć, by zerwać ten kwiat dla siebie. Tak bardzo go cenimy. A jednak kwiat czy piękny obraz to (przepraszam wszystkich artystów) tylko rzecz. A skoro do rzeczy mamy taki szacunek i jest to naturalne, to tym bardziej naturalny powinien być szacunek do człowieka.

Ja Mama – Ty Tata. Zabawa w rodzinę

Nie można bawić się w małżeństwo, jeśli się małżeństwem nie jest. Seks jest dla małżonków. I tego się trzymajmy. Tak naprawdę różnica miedzy seksem dzień po ślubie, a dzień przed ślubem jest taka jakby Wam sakrament małżeństwa błogosławił ksiądz po święceniach i kleryk przed święceniami. Ten drugi ślub byłby przecież nieważny, prawda? Bo ten jeszcze nie-ksiądz uzurpowałby sobie prawa do czynności, do których nie ma uprawnień. Tak samo, narzeczeni współżyjąc przed ślubem, uzurpują sobie prawa do tego co mogą małżonkowie.

A może mały test

Następnym śmiesznym argumentem jest, gdy ludzie mówią, że muszą się sprawdzić. A co jeśli do siebie nie pasują? Przecież człowiek to nie kuchenka czy inny sprzęt AGD, którego działanie się sprawdza, a w razie gdy nie spełnia naszych oczekiwań – reklamuje. Gatunek to zbiór, populacja złożona z osobników mających podobne cechy, przekazywane płodnemu potomstwu. Rozmnażanie w ramach jednego gatunku jest możliwe. Nie ma więc czego sprawdzać. Seks to coś więcej niż sprawdzanie czy kluczyk pasuje do dziurki. To wspólne uczenie się czułości, delikatności, odgadywania pragnień, reakcji, to coraz lepsze rozumienie się i współgranie. Tego nie da się po prostu jednorazowo sprawdzić tak jak nie da się sprawdzić małżeństwa, dopóki nie zostanie ono zawarte.

Wierność przedmałżeńska

Każdy człowiek chciałby mieć partnera, który wcześniej nie uprawiał seksu z nikim innym. Noc poślubna powinna być prawdziwie czasem spełnienia tęsknoty, a nie choćby najurodziwszym, ale kolejnym razem. Nasza teraźniejszość może stać się kiedyś przyszłością. Powinniśmy zostawić po sobie ślady, których nie będziemy chcieli zacierać. Wiadome jest, że czas czekania, to czas budowania własnej wiarygodności i zaufania, które w przyszłości wielokrotnie będzie bardzo przydatne. Nie chcemy chyba zaprzedać owoców tego czasu za cenę chwilowej przyjemności.

Matka mego dziecka

Chyba każdy z nas by chciał by matką jego dziecka była żona. Nie chciałbym brać ślubu z kobietą tylko dlatego, że jest ze mną w ciąży. Chcę być ojcem z wyboru, a nie z konieczności. Chcę by moja przyszła żona mogła nacieszyć się najpierw byciem tylko żoną, nim stanie się matką, a moje dzieci miały ciepły, bezpieczny i co najważniejsze – niepodzielony dom…

A może jabłko?

Podczas zeszłorocznej pielgrzymki na Jasną Górę w jednej z konferencji ks. Dionizy Mróz Sdb opowiedział pewną historię. Będąc nauczycielem ksiądz Dionizy przyniósł na lekcję dwa jabłka i jedno z nich dał uczniom. Polecił każdemu uczniowi wziąć je do ręki… przyjrzeć się… pouciskać. Zaintrygowani uczniowie też tak uczynili. Pod koniec lekcji o seksie przed małżeńskim ksiądz Dionizy wziął nóż i obrał oba jabłka i pokazał uczniom różnicę. Jabłko, które spokojnie leżało na biurku, z dala od rąk „oprawców”, było nadal piękne i soczyste, żeby nie powiedzieć smakowite… jabłko, które wędrowało z rąk do rąk, nie wyglądało już tak cudownie… wyglądało na lekko zepsute i w zupełności nie nadawało się do spożycia. W ten sposób ks. Dionizy Mróz pokazał uczniom wartość wstrzemięźliwości.

Szacunek

Chcę budować w sobie szacunek dla dziewcząt i czysty podziw dla piękna ich ciała i osobowości. Chcę mieć przyjaciół wśród dziewcząt. Chcę by relacje z dziewczętami, które teraz tworzę świadczyły pozytywnie o mnie, budując zaufanie jakim darzyć mnie będzie mogła moja przyszła żona. Wiem, że to jak bliskie relacje z dziewczętami będę mógł w przyszłości utrzymywać, jest bezpośrednio uzależnione od tego, jak mocno przestrzegam i bronię zasad czystości. Inaczej mówiąc dopuszczalna przez żonę zażyłość relacji przyjacielskich, jest uwarunkowana zaufaniem, jakie mąż budował w najbardziej kuszących chwilach okresu ich narzeczeństwa. Spokojna jest dziewczyna o wierność chłopaka, który potrafi czekać. Chcę to mieć stale na uwadze. Co więcej, chcę aby moja żona była moim przyjacielem. Jeśli to możliwe – najlepszym przyjacielem. Właśnie ze względu na rozwój tej przyjaźni chcę poczekać ze współżyciem seksualnym.

Ciepło

Chyba każdy chciałby prowadzić radosne i ciepłe, pełne troski i oddania, oraz płomienne i bez niepokojów życie seksualne z własnym partnerem. Wiem, że z nikim jak z nim. Ze względu na radość płynącą z możliwości bycia w pełni otwartym, braku konieczności udawania i tuszowania doświadczeń z przeszłości, ze względu na przyszłą jedność bez tajemnic i białych plam przeszłości, ze względu na miłość do płci przeciwnej, którą kiedyś może poślubię.

Umocnienie i wsparcie

Jeśli miałbym się nigdy nie ożenić, chcę aby moja wstrzemięźliwość seksualna była wsparciem i umocnieniem dla moich znajomych w sytuacji, gdyby znaleźli się kiedyś przez dłuższy czas gdzieś z daleka od swoich żon. Bez seksu można żyć i to żyć  naprawdę wyśmienicie. Tak naprawdę to nie można żyć bez miłości. Miłości, która szczyci się z tego, że ją bez niepotrzebnego umniejszania i bagatelizowania nazywają często tak po prostu i zwyczajnie – braterską. Miłość to nie seks – pamiętajmy o tym!

[1] Mk 10, 8-9

[2] Rdz 1,27-28

[3] KKK 2350

[4] 1Kor  6, 12-13; 16-19

[5] Ga 5, 19-21

[6] KKK 2353

[7] Jud 1, 7

[8] Familiaris Consortio – posynodalna adhortacja papieża Jana Pawła II z 1981 roku dotycząca etosu rodziny.

[9] Por. Gaudium et Spes, 24

[10] Por. słowa przysięgi małżeńskiej

[11] KKK 1855

[12] KKK 1861

[13] (KKK 2350).

Odsłon: 684



Komentarze: 6

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Tek de Cart Tek de Cart napisał/a:

    Monday, 30 August 2010, 16:04

    LINK

  2. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Monday, 30 August 2010, 20:36

    Piękny tekst. Naprawdę dzięki! Trzymaj się bracie !

  3. Zobacz profil Mariusz K Mariusz K napisał/a:

    Tuesday, 31 August 2010, 11:39

    Świetny tekst i bardzo przydatny. Dzięki !

  4. Zobacz profil Shou Shou napisał/a:

    Tuesday, 31 August 2010, 16:00

    Oczywiście ze wszystkim co tu napisałeś się zgadzam ale nawet mimo rzucenia takich argumentów ludzi nie zmusi się do wypełniania Słowa Bożego. Powiem tak: poznałem w sieci miłą osóbkę, katoliczkę, która zawsze zarzekała się, że poczeka "z tym" do ślubu kościelnego. Tak mi pisała wtedy gdy była sama, pół roku temu poznała chłopaka, który po swojemu poukładał jej wszystko na nowo w głowie. Z tego co mi wiadomo współżyją, zaczęli stosować antykoncepcję. Dziś odrzuca ona moje argumenty jakby profanowała akt małżeński, odrzuca też naukę kościoła w kwestii dekalogu uważając, że "nie cudzołóż" tyczy się jedynie zdrady. Diabeł i najgorliwszego widać może złamać jak zapałkę.. :/

  5. Zobacz profil Patagg Patagg napisał/a:

    Tuesday, 31 August 2010, 17:03

    Pewnie. Zły działa wszędzie i zawsze. Ludzi zbyt często o nim zapominają... a ludzkie żądze są ważniejsze od Bożej miłości.

  6. Zobacz profil Tatanka Tatanka napisał/a:

    Tuesday, 09 February 2010, 12:48

    Czas narzeczeństwa jest tak niesamowitym czasem, tak pięknym czasem, a ludzie go sobie odbierają..niszczą... To czas gdy rzeczy które jeszcze wczoraj były marzeniami, dziś sa już planami. Gdzie słowo JA przestaje mieć prawo bytu, a zaczynamy myśleć MY. Nie jest to prosty czas, bo walczymy o to by przygotować się jak najlepiej do stworzenia rodziny pełnej miłości, życzliwości i ciepła. Jeśli nie potrafimy patrzeć na siebie z szacunkiem i miłością , jeśli nie widzimy całego świata w tej drugiej osobie to jak mamy stworzyć nowe życie, jak mamy stworzyć dom, jak mamy siebie nawzajem uszczęśliwiać skoro podchodzimy do siebie przedmiotowo?

    Pełnia miłości to służba i poświęcenie. Jeśli tak to przestaje patrzeć na mojego męża/ żonę jak na "smakowity kąsek" który chcę ale patrzę jak na kogoś kto każdego dnia na nowo daje mi świadectwo o swojej wielkiej i czystej miłości, jak na kogoś w kim mieszka Chrystus.

    Seks przedmałżeński i "sprawdzanie siebie" jest dla mnie jak budowanie domu na piasku z liści i trawy, który przy podmuchu nawet delikatnego wietrzyku podupada. Czyż nie łatwiej i piękniej budować RAZEM na skale - którą jest Chrystus?

    Dziękuję za Twoje świadectwo :)

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.