Andrew B. Adler napisał w swojej gazecie "Atlanta Jewish Times", że premier Benjamin Netanyahu mógłby użyć agentów Mossadu ukrytych USA, by zabić prezydenta Obamę za jego nieprzychylną wobec Izraela postawę.
To szokujące wydarzenie nasuwa wiele refleksji.
Najważniejsza z nich dotyczy wpływu religii na życie ludzi. Mircea Eliade opisywał religię jako "paraliż czasu". Ludzie prawdziwie religijni żyją poza czasem historycznym. Czas święty biegnie zupełnie inaczej. Nie chodzi tylko o to, że wyznaczają go zdarzenia religijne (vide narodziny Chrystusa). O sensie życia stanowi nie to, co przemijalne (usytuowane w czasie historycznym), ale to, co trwałe i niezmienne. Czyli świat człowieka religijnego ma charakter trwały, zbudowany on jest na religijnych dogmatach. To rozdarcie między czasem historycznym a czasem świętym widać wyraźnie w okresach gwałtownych przemian, gdy religia wydaje się nieodmiennie czymś nienowoczesnym.
Biorąc powyższe pod uwagę, oddzielenie władzy politycznej od religii należy uznać za słuszne. Z jednej strony religia w mniejszym stopniu jest skażona doczesnością. Nie traci swego ponadczasowego charakteru. Z drugiej ludzie "czyniący sobie Ziemię poddaną" mają trwały punkt odniesienia. Mają do czego wrócić, gdy popełniają błędy. Nie należy się więc dziwić, że główną rolą w odbudowie Niemiec po klęsce hitleryzmu odegrali Jezuici. Podobnie w Rosji wychodzącej z komunizmu następuje odrodzenie prawosławia.
Istnieją jednak religie (islam, judaizm), które nie uznają takiego rozdzielenia czasu. Dla nich czas historyczny jest czasem świętym. Sądzę, że Andrew Adler bez większego trudu znalazłby uzasadnienie dla swoich słów w Biblii. Wszak Jahwe obiecał Żydom panowanie nad światem, więc czy należy się dziwić, iż z ich perspektywy władza polityczna niewiernych (nawet kraju tak potężnego i im przyjaznego jak USA) jest wtórna i nieważna? Ta ahistoryczna postawa musi nas napawać grozą. Pamiętam sprzed lat artykuł w "Gazecie Wyborczej" (kiedyś to cóś czytałem - błędy młodości) ówczesnego Marszałka Sejmu, Aleksandra Małachowskiego. Opisywał on przewiny Kościoła Katolickiego względem Żydów, uzasadniając tezę, że to Kościół jest winny antysemityzmu. Szokujące jest zakończenie artykułu, w którym Małachowski wypowiada słowa potępienia na wieki. Chrześcijanin obyty z sakramentem oczyszczenia musi czuć grozę wobec takiej klątwy. Dla niego historia jest tylko drogą, na której zawsze ma szansę odszukać ścieżkę dobra. A tu nagle ktoś mówi: jesteście wszyscy potępieni na wieki. Jeśli Żydzi widzą nas w analogiczny sposób, to czyż należy się dziwić ich nieustającej propagandzie nienawiści, która od czasu do czasu przejawia się we wrogich nam zachowaniach (jak nazywanie obozów koncentracyjnych "polskimi", potępianie piłkarza chcącego reprezentować Polskę, czy straszenie młodzieży przed wyjazdem do Polski).
Ja nie jestem antysemitą (choć po powyższych słowach zapewne znajdą się tacy, którzy sądzą inaczej). Ale dostrzegam problem. Sądzę, że jest to przede wszystkim problem Żydów. Nawet jeśli Bóg przemawia do ludzi przez historię, to ważna jest bezpośrednia relacja Boga z człowiekiem. Dlatego chcąc zrozumieć Jego słowa, musimy oczyścić je z historycznego kontekstu. Dopiero tak zbudowana postawa wierności pozwala na podejmowanie słusznych decyzji wobec zdarzeń świeckiej historii. W cywilizacji europejskiej to w osobie następuje połączenie tego co święte z tym co historyczne. Kształtując rzeczywistość chrześcijanin stara się unikać zła, pozostawiając maksimum wolności dla innych osób. W ramach tej wolności jest wiele miejsca, dla postaw motywowanych innymi religiami. Wierzę w to, że głębokie zrozumienie przesłania świętych ksiąg judaizmu i islamu kształtuje postawy mieszczące się w obszarze dobra. Jednak ludzie bywają słabi i omylni. Dlatego mam nadzieję, że cywilizacja chrześcijańska pozostanie dominującą w najbliższym czasie. Prawo do błądzenia w połączeniu z silnym imperatywem czynienia Dobra jest nam bardzo potrzebne w tych trudnych czasach.
Przypisy:
Friday, 02 November 2012, 11:37
Friday, 02 November 2012, 11:42
Friday, 02 November 2012, 11:54
Friday, 02 November 2012, 12:24
Friday, 02 November 2012, 13:48
Friday, 02 November 2012, 15:31
Friday, 02 November 2012, 17:31
Friday, 02 November 2012, 17:43
Friday, 02 November 2012, 23:34
Sunday, 02 December 2012, 23:36
Sunday, 02 December 2012, 23:48
Sunday, 02 December 2012, 23:56
Monday, 13 February 2012, 00:36
Monday, 13 February 2012, 17:01
Monday, 13 February 2012, 17:08
Monday, 13 February 2012, 18:42
Monday, 13 February 2012, 18:57
Monday, 13 February 2012, 19:04
Monday, 13 February 2012, 19:10
Monday, 13 February 2012, 19:17
Monday, 13 February 2012, 19:30
Monday, 13 February 2012, 19:34
Tuesday, 14 February 2012, 20:01
Wednesday, 15 February 2012, 10:24
Wednesday, 15 February 2012, 15:12