Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Okruchy przede wszystkim z bochenka Słowa Bożego

Czy Pan Jezus modli się do swojej Matki?

kategoria: Modlitwa

Dodano: Wednesday, 12 October 2011, 11:46

Dzień przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP odtworzyłem wiadomości wysłane przez „Zenit” z datą 6 grudnia – „Świat widziany z Rzymu”. Na samym dole był link do dzienniczka zapisanego przez służebnicę Bożą Luizę Picaretta. Drugim z kolei zapisem w tym dzienniczku był ten pochodzący z 15 sierpnia 1899 roku. Oto jego tłumaczenie:

 

Służebnica Boża skarżyła się Panu Jezusowi, że jeszcze nie dał jej zobaczyć Jej (tzn. Matki Bożej) święta w niebie ani usłyszeć pierwszej pieśni, którą aniołowie i święci w Niebie wyśpiewali dla uczczenia Matki Pana, gdy została wzięta do nieba. On zaś odpowiedział: „Pierwszą pieśnią, którą aniołowie i święci wyśpiewali na cześć Mojej Matki było ‘Zdrowaś Maryjo’, ponieważ w tej modlitwie są zawarte najpiękniejsze pochwały, Jej największy honor, i to pozdrowienie odnawia w Niej radość, którą Ona przeżywała, kiedy stała się Matką Boga”.

 

I teraz uwaga:

Dalej jest mowa o tym, że Pan Jezus odmówił tę modlitwę (!), a dokładnie pierwszą jej cześć ze służebnicą Bożą Luizą Picarettą.

 

Sprawdziłem jeszcze raz. Tak, tekst ma imprimatur Kościoła, to znaczy, że może być rozpowszechniany i nie zawiera niczego, co byłoby sprzeczne z nauką głoszoną przez Kościół katolicki. Czy z tego wynika, że Pan Jezus odmówił modlitwę do swej Matki? Nie, to byłaby niedorzeczność. Pan Jezus pozdrowił Ją słowami Pozdrowienia Anielskiego zapisanego na kartach Biblii. Czy to jednak nie przesada? Już myślę o protestantach, którzy tu pewnie zobaczą potwierdzenie, że katolicy oddają cześć boską Matce Pana biorąc przykład z … Bożego Syna, który modli się do swojej Matki. A jednak właśnie Pismo św., które jest przecież ich najwyższym autorytetem zawiera potwierdzenie, że służebnica Boża nie pomyliła się.

 

Dzięki jej odważnemu, a nawet prowokacyjnemu zapisowi zauważyłem coś, co do tej pory umykało mojej uwadze, a przecież czytałem i słyszałem opis sceny zwiastowania z pierwszego rozdziału Ewangelii według św. Łukasza setki razy. Dopiero wtedy dotarł do mojej świadomości zwrot, którym zaczyna się Ewangelia w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP:

 

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię” (Łk 1:26-27 BT). To Bóg był Tym, który posłał anioła Gabriela. A on mówił nie od siebie, ale przekazał słowa, które Bóg mu polecił. Wynika z tego, że przez anioła sam Bóg pozdrowił Niepokalaną pozdrowieniem, zwanym anielskim. A dokładnie pierwszą częścią tego Pozdrowienia, ponieważ druga część zawiera prośbę skierowanej do Matki Pana o modlitwę za grzesznymi "teraz i w godzinę śmierci" i jest prośbą wyrażaną przez nas, grzesznych ludzi.

 

Podsumowaniem niech będzie takie stwierdzenie: Odmawiając „Zdrowaś Maryjo” wychwalamy Maryję pochwałami, którymi Bóg i całe niebo pozdrowiło Ją w chwili Zwiastowania i wniebowzięcia, pośrednio wyznajemy Jej Niepokalane poczęcie, Jej aktywny udział w zbawieniu dokonanym przez Pana, oraz prosimy, aby ono stało się także naszym udziałem „teraz i w godzinę naszej śmierci”, to znaczy w wieczności, bo jaka śmierć taka wieczność. Odmawiając „Zdrowaś Maryjo” odmawiamy modlitwę, która w niebie wzięła swój początek i do nieba prowadzi tych, którzy ją odmawiają.  

Odsłon: 3980



Komentarze: 40

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Wednesday, 12 October 2011, 12:00

    A jakże: modlimy się słowami samego Boga:)

  2. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Wednesday, 12 October 2011, 18:39

    +++

  3. Zobacz profil Sorcier Sorcier napisał/a:

    Wednesday, 12 October 2011, 21:19

    +++

  4. Zobacz profil Grażyna 55 Grażyna 55 napisał/a:

    Wednesday, 12 October 2011, 22:20

    Dziękuję.

  5. Zobacz profil Adalbert1241 Adalbert1241 napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 14:54

    +++

     

  6. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 16:06

    Najlepsze że słowa Ewangelii kładą kłam wszelkim twierdzeniom że Chrystus nie urodził się tak jak to świętujemy z końcem grudnia. Jeśli ktoś zna kalendarz żydowski wie że 6 miesiąc roku przypada w nasz marzec, a więc uroczystość Zwiastowania, jest prawidłowo obchodzona 25 marca.

    W tym roku, nowy rok żydowski przypadał 29 września jeśli to kogoś interesuje.

  7. Zobacz profil Wątpiący2 Wątpiący2 napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 17:56

    No tak, sam Bóg pozdrawia Marię ( dodajmy około 14-letnie dziecko ). problem w tym że na kartach Ewangeli Jezus traktuje Matkę byle jak. Ani razu nie zraca się do niej - matko, tylko zawsze niewiasto. Mało tego są fragmenty gdzie jest wobec niej arogancji i nieprzyjemny. Jednym " lepszym " momentem jest fragment pod krzyżem. W dziejach Matka Boża praktycznie nie istnieje poza jednym fragmentem gdzie piszę iż się modli - jedno zdanie !!! Warto tez wiedzieć że większość jej okresleń typu: Matka Boska, Gwiazda Zaranna, Stella Maris to są określenia Izydy - kultu w okresie formowania się chrześcijaństwa bardzo popularnego. Poza tym nawet jak Bóg pozdrowił Marię to czy to oznancza że my się mamy do Marii modlić ??? Czu szukac u niej pośrednictwa skoro św. Paweł wyraźnie i bez ogródek stwierdził iż nie ma żadnego pośrednika poza Jezusem ?? Chyba że Paweł się mylił. 

  8. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 19:46

    Więcej takich tekstów ojcze Placydzie !

    Ps. Wątpiący - Hiob dobrą podaje interpretacje, dlaczego pan Jezus zwraca sie do swej Matki ,,niewiasto" - ponieważ ona jest tą, która zmiażdży głowę węża....

  9. Zobacz profil Sorcier Sorcier napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 19:53

    Wątpiący

    Skąd te "rewelacje" o wieku Matki Bożej? A skoro się nie chcesz modlić się tymi słowami to się nie módl. NIE MA takiego nakazu! Tym bardziej dla Wątpiących... A propos - co do tych określeń - to były one epitetami używanymi wobec wielu bogiń (np. Wenus) w rozmaitych kultach i tym bardziej nie rozumiem, co ma z tego wynikać? Jeśli wydaje ci się to pogańskim zwyczajem, to również nie ma potrzeby byś ich używał pod adresem Matki Kościoła i Matki Chrystusa - Błogosławionej między niewiastami.

  10. Zobacz profil Dźwiedź Dźwiedź napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 20:23

    +++

  11. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 21:29

    @Janna S

    Wydaje się, że "szósty miesiąc" (Łk 1:26) odnosi się do poprzedzającego wydarzenia, czy "w szóstym misiącu" od zwiastowania Zachariaszowi, albo od poczęcia przez Elżbietę. Potwierdzeniem tego jest werset 36: "A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną".

  12. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 21:44

    @Wątpiący

    To samo można by powiedzieć o Chrystusie. I to nie na podstawie zwrotów używanych w katolickiej pobożności, ale na podstawie Biblii. Skoro Zachariasz nazywa Pana  "Słońcem Wschodzącym" (Łk 1:78), to znaczy, że Biblia stosuje do Niego nazwy, które poganie używali do Mitry. Przy Twojej logice trzeba by powiedzieć o obecności pogańskich elementów w Biblii.

     

    @Wszyscy Komentujący

    Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

  13. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Saturday, 12 November 2011, 23:53

    @Placyd koń - mój komentarz odnosi się do pierwszych słów tego fragmentu: "W szóstym miesiącu posłał Bóg ..." W tej wersji występuje to zarówno w j. polskim jak i j. angielskim czy niemieckim, kilka linijek dalej jest zaś dokładne odniesienie do św. Elżbiety: Łk 1:36" A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. "

    Jeśli sięga tak dokładnie do wyjaśnień i komentarzy z marginesu, to odsyłam do słowniczka na końcu BT i polecam przeczyta zawartą tam starotestamentową definicję słowa "cudzołóstwo" - po jej przeczytaniu, człowiek zaczyna się zastanawiać nad sensem 10 przykazań. No chyba, że bibliści się mylą? Czy może coś zostało z NT osunięte w trakcie tłumaczeń? Wolałabym, żeby tak nie było,Biblia wyraźnie mówi że ani nic nie wolno doda ani odjąć z jej przesłania. Ale nie będę się wdawać w spór. Rozumiem, że istnieje pewien przyjęty standard dla tejże interpretacji, ale wówczas po co, miałby Anioł Gabriel wspominać, iż Elżbieta jest właśnie w szóstym miesiącu?

    Dla mnie moje wnioskowanie oparte na słowie bożym jest prawidłowe, co więcej znajduje potwierdzenie w kalendarzu żydowskim, i badaniach astrofizycznych odnosnie Gwiazdy Betlejemskiej. Co więcej kładzie kłam, twierdzeniom, jakoby data Grudniowa narodzin Jezusa była sztucznie przesunięta przez Kościół by pokryć się z pogańskim świętem. Jeżeli Nowy żydowski Rok zaczął się z końcem - Naszego współczesnego września - to 6 miesięcy później mamy koniec marca, a więc Zwiastowanie Najświętszej Maryi Panny, zaś 9 miesięcy później 25 grudnia Boże Narodzenie.

    Jak ks. wie Biblia pod tym względem jest bardzo dokładna, choć większość kolejnych ksiąg we wszystkich Ewangeliach zaczyna się słowami "Nazajutrz ..."

  14. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 06:27

    @Joanna S: Chyba przed rokiem pisałem o tym, że data 25 grudnia jest najprawdopodobniej faktyczną datą urodzin Pana Jezusa. Pewnie w tym roku ponownie zamieszczę tutaj ten tekst, może przeredagowany, a w międzyczasie zapraszam tutaj:

     

    LINK

     

    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/25_grudnia

     

    Wątpiący2, piszesz:  "problem w tym że na kartach Ewangeli Jezus traktuje Matkę byle jak. Ani razu nie zraca się do niej - matko, tylko zawsze niewiasto. Mało tego są fragmenty gdzie jest wobec niej arogancji i nieprzyjemny."

     

    -Pozwól, że się nie zgodzę z Twoją opinią. Co więcej, uważam, że zupełnie nie rozumiesz słów Pana Jezusa. Przede wszystkim wiemy z całą pewnością, że Pan Jezus w sposób doskonały wypełnił Prawo i nie popełnił żadnego grzechu, a więc i wypełnił nakaz oddawania czci swej Matce w sposób doskonały. Zatem możemy odrzucić interpretację mówiącą, że "traktuje On Matkę byle jak".

     

    Nazywanie Maryi "niewiastą", czy "kobietą" zawsze wskazuje na fakt, że jest Ona "nową Ewą". Jeśli chodzi o "arogancję i nieprzyjemne zachowanie" Pana Jezusa w stosunku do Maryi, to domyślam się, że może Ci chodzić o słowa Pana Jezusa z Kany Galilejskiej, gdy odpowiedział On Jej:  "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?" (J 2,4) Jednak słowa te nie mają nic wspólnego z arogancją, jest to idiom hebrajski, występujący w paru innych miejscach w Biblii. Pisałem o nim kiedyś, zacytuję więc swój własny tekst: 

     

    "Natomiast samo sformułowanie, które przetłumaczono w Tysiąclatce jako „Czyż to moja lub Twoja sprawa?” jest po prostu idiomem hebrajskim. Występuje w kilku innych miejscach w Starym i Nowym testamencie i możemy się z kontekstu tych zdań domyślić jego znaczenia. Występuje ono między innymi w 1Krl 19,20; Rdz 23,15, a w NT zdanie to: „ti emoi kai soi” lub „ti hmin kai soi” występuje pięciokrotnie. M. in. W Łk 8,28; Mt 8,29; Mk 1,24 i Mk 5,7.

     

    Przyjrzyjmy się po kolei tym wersetom. W Księdze Królewskiej Elizeusz powołany przez Eliasza, prosi, żeby mógł pożegnać się z rodzicami. Eliasz zezwala mu na to. W Księdze Rodzaju Abraham dyskutuje z Efronem zakup miejsca na grób swej żony, Sary. Zdanie to, „ti emoi kai soi”, wypowiedziane przez Efrona, kończy ich dyskusję i Abraham przystaje na cenę zaoferowaną przez niego. W Ewangeliach tego idiomu używa duch nieczysty poddając się Jezusowi. Możemy zatem stwierdzić, że zdanie to nie sugeruje konfliktu, ale zgodę. Nie całkiem dobrowolną, ale sugeruje podporządkowanie tej strony, która wygłasza to zdanie. Coś w rodzaju: „Nie zrobiłbym tego, gdybyś mnie nie zapytał, i prawdę mówiąc wolałbym, żebyś mnie nie prosił, ale skoro już poprosiłeś, zgadzam się, bo nie bardzo mogę odmówić”. Takie znaczenie ma we wszystkich innych przypadkach w Biblii, takie musi mieć i w przypadku rozmowy Maryi z Jezusem. Widać tu wyraźnie rolę Maryi jako pośredniczki, podporządkowanie się jej przez Jezusa i spełnienie przez Niego Jej prośby. To właśnie znajomość znaczenia tego idiomu spowodowała, że po słowach Jezusa Maryja rzekła do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” ( http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/znak_w_kanie_galilejskiej )

     

    ____________

    God loves you

     

  15. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 06:40

    PS. Link w poowyższym komentarzu nie działa, sprobuję jeszcze raz:

     

    LINK

     

    Gdyby nie działał znowu, na stronie jaskiernia.org jest spis treści moich wpisów. Zapraszam.

     

    ____________

    God loves you

  16. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 07:20

    Joanna S:

    "Jak ks. wie Biblia pod tym względem jest bardzo dokładna, choć większość kolejnych ksiąg we wszystkich Ewangeliach zaczyna się słowami 'Nazajutrz ...'"

    .

    Co tylko potwierdza to, co napisałem powyżej. To zdanie oznacza bowiem, że autor natchniony przystępując do relacji jakiegoś wydarzenia odwołuje się do tego, co dopiero co napisał. 

    .

    Joanna S:

    "Rozumiem, że istnieje pewien przyjęty standard dla tejże interpretacji, ale wówczas po co, miałby Anioł Gabriel wspominać, iż Elżbieta jest właśnie w szóstym miesiącu?"

    .

    żeby powiedzieć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Elżbieta uchodziła za niepłodną i była w podeszłym wieku.

    .

    Joanna S:

    "Dla mnie moje wnioskowanie oparte na słowie bożym jest prawidłowe..."

    .

    Przepraszam, ale to zdanie to ... jakbym czytał jakiś tekst Pawła Bartosika ;-)

    .

    Nie zaglądałem do przypisów biblijnych. Sama treść wewnętrzna Ewangelii według św. Łukasza pokazuje, że "szósty miesiąc" trzeba odnieść do szóstego miesiąca od począcia przez Elżbietę Jana Chrzciciela. Według św. Łukasza od zwiastowania anielskiego Zachariaszowi do ofiarowania Pana Jezusa w świątyni mija dokładnie 490 dni, co odpowiada 70 tygodniom lat (=490 lat), o których mówi zapowiedź prorocka obecna u Daniela wskazująca na czas objawienia się Mesjasza. Swego czasu pisał o tym Hiob.

     

    Pozdrawiam!

  17. Zobacz profil KrisRuminski KrisRuminski napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 10:31

    Kapitalny wpis. Pokój i dobro :)

    ...

    Prosty, ogólnie znany fakt. I jego całkowicie  nowa treść dzięki krótkiej a głębokiej analizie.

    ....

    Wątpiący: Uznanie za odważne krytyczne ustosunkowanie się.

    Hiobie: Chapeau bas za erudycyjne wyjaśnienie.

    ...

    Dzięki Wątpiącemu (widocznie po to są wątpiący :) ) i Tobie - usunąłem sobie pewną zadrę z duszy :)

    A dzięki Czcigodnemu Autorowi umocnienie dla mojej miłości ku Niej.

    ...

    Dodam, jeśli Czcigodny Autor pozwoli, trzy swoje grosze:

    ...

    ...

    1) Problem z "niegrzecznym" traktowaniem Matki przez Syna wykracza chyba poza wyjaśniony przez Hioba przykład.

    Podobnie jest i z nieprzyjęciem wizyty matki i słynnym 

    "kontrowersyjnym" zdaniem "Ten, kto zachowuje przykazania, 

    jest moją matką".

    Przy odrobinie złej woli, można tu się nawet doszukać nagany 

    dla Matki.

    Drugi "trudny" fragment, który zresztą mnie samemu nadal sprawia pewną trudność

    to odpowiedź dwunastoletniego Jezusa po Jego odnalezieniu:

    "Po coście mnie szukali?"

    Czytałem wiele wyjasnień i wielokrotnie sprawę przemyśliwałem, zwłaszcza podczas rozważania Tajemnic, ale zawsze muszę sobie na nowo odtwarzać w pokorze to wyjaśnienie. 

    Nie jest to bynajmniej takie oczywiste.

    ---------------------------------------------

    Natomiast to, z czym nie mam kłopotu i ze zniecierpliwieniem odrzucam liczne kwękania, to maryjny charakter naszej polskiej wiary.

    Która jest charakterystycznym rysem polskości, ale nie tylko polskości: 

    Rosja, Ukraina, Litwa, Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia a nade wszystko Meksyk - to kraje maryjne.

    Przecież Matka Boska z Gwadelupy to cudowny obraz, 

    którego cudowność dorównuje chyba Całunowi Turyńskiemu.

     

     

    2) Czytałem kiedyś (ze 25 lat temu) duży artykuł jakiegoś księdza o rzekomej przesadzie czci okazywanej Matce Najświętszej.

    A i ja, muszę się przyznać, miałem z tym pewien problem.

    Nawet z różańcem.

    Przecież w tradycyjnej wersji z 15-tu tajemnic - 

    w 5 -ciu, (Zwiastowanie, Nawiedzenie, Odnalezienie, Wniebowzięcie, Koronowanie) to Maryja jest główną bohaterką.

    I odwrotnie niż mój pewien przyjaciel Tradycjonalista 

    odczułem jako wielki dar, wprowadzenie dodatkowych pięciu Tajemnic Światła,

    które czynią z Różańca pełniejsze streszczenie Ewangelii.

     

    Problem chyba istnieje, bo leży na sercu wypowiadającym się na ten temat

     wielu profanom (np. Janusz Korwin Mikke, żeby za daleko nie szukać).

     

    Otóż ten ksiądz napisał długi, teologicznie udokumentowany artykuł (bodajże Gość Niedzielny).

    Był bardzo przekonujący a całkowicie mnie uspokoił, jeśli chodzi 

    o obawy o "przesadę", czy uchybianie Bogu.

    Niewiele z niego pamietam, ale dwie rzeczy mi utwiły na całe życie:

    Pokora Maryi, jej cichość i wytrwałość, rozważanie wszystkiego, co jej Bóg uczynił, w swoim sercu.

    Oraz wezwanie owego księdza: Nie lękaj się: 

    Jak ty zawołasz "Maryja!" ona zaraz przekaże dalej: "Bóg!"

    ----

    To było tak mocne, że do dzisiaj myślę o tym z poruszeniem.

    ...

    3) Chyba mało znana sprawa inicjatywy kardynała Wyszyńskiego.

    Bodajże podczas SWII kardynał rozdawał w ramach swoistej "promocji" niekonsekrowane hostie, wyprodukowane własnym sumptem.

    A jego biskupie motto, było, jak wiadomo, "Wszystko postawiłem na Maryję".

    Na jednej stronie owych hostii był wytłoczony napis "maryjny". Nie pamiętam dokładnie, powiedzmy, że "Maria".

    Budziło to dobrze znane mi "zakłopotanie", tyle, że teraz wśród kardynałów.

    "No nie, to już jednak przesada. 

    Ta hostia, po konsekracji, będzie Ciałem Chrystusa!"

    "No tak. A przecież to Ciało jest z Maryi...".

     

    Jeszcze raz dziękuję za ten wpis i ciekawą dyskusję.

    Właśnie takie perełki umacniają i pogłębiają naszą wiarę.

    Szczęśliwy poniedziałek :)

     

    Pozdrawiam społeczność frondowiska, która tak wspaniale ( a bywało gorzej i chwalili :) umacnia się w wierze :)

     

  18. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 11:00

    @Kris

    Dziękuję. Jeśli chodzi o:

    "Podobnie jest i z nieprzyjęciem wizyty matki i słynnym 

    'kontrowersyjnym' zdaniem 'Ten, kto zachowuje przykazania, 

    jest moją matką'.

    Przy odrobinie złej woli, można tu się nawet doszukać nagany 

    dla Matki."

    .

    to podoba mi się wyjaśnienie św. Augustyna, który mówi, że Matka Pana jest błogosławiona, ponieważ jest cielesną matką Chrystusa, ale jeszcze bardziej, ponieważ jest Jego uczennicą rozważającą słowo Boże w swoim sercu i pełniącą je. Oto cały jego komentarz po angielsku:

    "Stretching out his hand over his disples, the Lord Chist declared: Here are my mother and my brothers, anyone who does the will of my Father who sent me is my brother and my sister and my mother. I would urge you to ponder these words. Did the Virgin Mary, who believed by faith and conceived by faith, who was the chosen one from whom our Savior was born among men, who was created by Christ before Christ was created in her--did she not do the will of the Father? Indeed the blessed Mary certainly did the Father's will, and so it was for her a greater thing to have been Christ's disciple than to have been his mother, and she was more blessed in her discipleship than in her motherhood. Hers was the happiness of first bearing in her womb him whom she would obey as her master.

    "Now listen and see if the words of Scripture do not agree with what I have said. The Lord was passing by and the crowds were following him. His miracles gave proof of divine power, nd a woman cried out: Happy is the womb that bore you, blessed is that womb! But the Lord, not wishing people to seek happiness in a purely physical relationship, replied: More blessed are those who hear the word of God and keep it. Mary heard God's word and kept it, and so she is blessed. She kept God's truth in her mind, a nobler thing than carrying his body in her womb. The truth and the body were both Christ: he was kept in Mary's mind insofar as he is truth, he was carried in her womb insofar as he is man; but what is kept in the mind is of a higher order than what is carried in the womb."

  19. Zobacz profil KrisRuminski KrisRuminski napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 11:26

    @Autor

    "podoba mi się wyjaśnienie św. Augustyna, który mówi, że Matka Pana jest błogosławiona, ponieważ jest cielesną matką Chrystusa, ale jeszcze bardziej, ponieważ jest Jego uczennicą rozważającą słowo Boże w swoim sercu i pełniącą je."

    Oczywiście. Piękne pogłębienie Jej roli.

    W podobnym duchu wyjasnia się i drugą sprawę - Odnalezienia.

    Problem jest jednak w tym napięciu, które tworzy Jezus. 

    I właściwie nie pozostawia wyjaśnienia wprost.

    Wymaga to właściwie czegoś w rodzaju apologii Maryi, przed "wątpiącymi" i ich zakłopotaniem.

    Apologii powstałej już poza Ewangelią.

     

    Jeśli się nad tym zastanowić, to powstaje pytanie: 

    Czy Jezus świadomie wystawia swą Matkę pod "pozorny pręgierz" 

    dla naszego pouczenia?

    Czy też, jak w przykładzie objaśnionym przez Hioba, 

    to tylko kwestia "hebrajskich idiomów" lub swoistej poetyki?

    >

  20. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 12:56

    Dzięki, nie pastor Bartosik, nie jest mi po drodze.

    Wnioskowanie wynika z procesów logiki, polecam Ziembińskiego "Logika Praktyczna".

    Jak pisałam wyżej nie chcę wdawać się w spór, wystarczy mi 15 letnia indoktrynacja ze strony mojego brata magistra teologii, z drugiej strony lubię owe twórcze dyskusje.

  21. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 13:12

    Joanna S:

    "Dzięki, nie pastor Bartosik, nie jest mi po drodze."

    .

    Nie miałem nic złego na myśli, a na pewno nie miałem zamiaru obrażania Pani. Chodziło mi o coś, co słyszałem o kaznodziejach kapucyńskich z czasów reformacji. Głosząc kazania skierowane przeciwko Lutrowi i reformacji, przejmowali wyrażenia protestanckie. Działo się to zapewnie nieświadomie, ale jest bardzo znamienne. Wiem, że Pani nie po drodze z pastorem Pawłem Bartosikiem, jednak w wyrażeniu użytym przez Panią widzę wpływ jego pisania na tym forum, a Pani zdanie, które skomentowałem, wygląda, jakby żywcem wzięte z tekstów protestanta. To wszystko, co miałem na myśli. 

     

    Joanna S:

    "

    Wnioskowanie wynika z procesów logiki, polecam Ziembińskiego "Logika Praktyczna".

    Jak pisałam wyżej nie chcę wdawać się w spór, wystarczy mi 15 letnia indoktrynacja ze strony mojego brata magistra teologii, z drugiej strony lubię owe twórcze dyskusje."

    .

    Proszę mnie nie odsyłać do książek, tylko jeśli Pani uważa, że popełniłem jakiś błąd w logicznym myśleniu, wykazać go. Proszę mi wierzyć, nie zamierzam "indokrynować" Pani, i też lubię twórcze dyskusje. 

     

    Pozdrawiam serdecznie.

  22. Zobacz profil Tek de Cart Tek de Cart napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 13:43

    kontynuując rozważanie - pytanie na ile wola Anioła może być sprzeczna z wolą Boga? tzn. czy Anioł może powiedzić coś co nie miałoby 'autoryzacji' Boga? Czy anioł może zgrzeszyć? Jako, że nie ma nieutralnych aniołów, to albo anioł jest Aniołem - kiedy mówi to co Bóg mu zlecił - albo jest diabłem - gdy mówi coś, czego Bóg by nie przekazał. Anioł już jest 'zformatowany' - albo jego wola jest zgodna z wolą Boża - więc nie może zgrzeszyć! - albo też jest już 'zdeformowany' - i jako diabeł grzeszy ile zechce. Skoro więc Pismo mówi że to był Anioł - to żaden protestant nie powinien mieć wątpliwości :P, że tekst wypowiadany przez Anioła ma najwyższą możliwą autoryzację.

  23. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 14:05

    @Placyd Koń, polecając Ziembińskiego miałam na myśli, że wnioskowanie, jest procesem logicznym, wiem ze w szczecińskim Seminarium, ks. prof. Dyk naucza seminarzystów logiki z tego podręcznika, w sumie jest on najczęściej używany do nauczania tego przedmiotu. 

    Protestantyzm, jest dla mnie osobiście odrzuceniem Boga, kościoła, z historycznego punktu widzenia, jedynym powodem rozłamu były personalne waśnie z kościołem, Luter i jego kochanka, Kalwin, i proces ojca i brata z biskupem o majątek i obłożenie tych 2 klątwa, która doprowadziła do ich śmierci, brat zdaje się odebrał sobie życie, ojciec zmarł w związku z pogorszeniem stanu zdrowia. O chorym na syfilis Henryku VIII - który za wszelka cenę chciał mieć męskiego potomka, co doprowadziło do kilku rozwodów, małżeństw i egzekucji żoneczek - nie wspomnę. 

    Jan Chrzciciel został poczęty pomiędzy 23 września a 6 października, urodził się 6 miesięcy przed Chrystusem, 24 czerwca. ^ miesiąc w tradycji żydowskiej to Adar - "wraz z nadejściem Adar nastaje radość" - myślę że to żydowskie powiedzenie ma coś wspólnego z obietnicą Boga,  i dla tego przyjmę jak napisałam wyżej, że 6 miesiąc w pierwszych słowach tego tekstu odnosi się do pory roku, ściśle umiejscawia w czasie Zwiastowanie, a kolejne zdanie podkreśla to poprzez odniesienie się do św. Elżbiety, co biorąc pod uwagę datę narodzenia Jana tym bardziej wskazuje na 25 marca, i 25 grudnia jako prawidłowo obchodzone w tradycji Kościoła święta, a nie jak niektórzy przyjmują sztucznie przesunięte daty by zrówna je z pogańskimi obchodami.

  24. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 14:17

    Joanna S:

    "i dla tego przyjmę jak napisałam wyżej, że 6 miesiąc w pierwszych słowach tego tekstu odnosi się do pory roku"

    ...

    Pani Joanno, Pani założenie jest sprzeczne z tym, co napisała Pani powyżej: "nazajutrz".

  25. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 14:26

    Nazajutrz - przyjmję jako określenie że Chrystus nie działał w jeden dzień.

  26. Zobacz profil LoveDeathLife LoveDeathLife napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 14:33

    Bardzo ciekawy wpis... dziękuję i Pozdrawiam

  27. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 14:35

    @Joanna S

    A co Pani sądzi o liczbie 490 dni i lat, o czym napisałem powyżej?

  28. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 14:36

    @Love...

    Dziękuję. Pozdrawiam nawzajem!

  29. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 15:13

    Na temat 490 dni u św. Łukasza i o "siedemdziesięciu tygodniach" lat w ST:

    LINK

  30. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 16:48

    Pisałam o tym ale mi nie przeszedł wpis. brakuje 5 tygodni. pomiędzy ofiara Zacariasza a ofiarowaiem Chrystusa w Światyni mamy 65 tygodni a nie 70. Zwykła matematyka. No ale Chrystus podobno urodzi się ok 5-6 r. n.e. a nie w roku zerowym.

  31. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 16:49

    Któryś z ewangelistów dokładnie określił, że pomiędzy każdym z ważnych Patriarchów rodu Dawida a ważnym w życiu Izraela wydarzeniem jest 14 pokoleń. To lepszy wskażnik niż rzekome 70 tygodni równe 490 lat.

  32. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 16:55

    Interpretacja iż szósty miesiąc odnosi się do św. Elżbiety nie wyklucza tego co napisałam, iż wydarzenie to - Zwiastowanie - ma miejsce w 6 miesiącu roku, około 25 marca, czyli tak jak jest to tradysyjnie przyjęte. Dla mie to tylko dowód na to co w swoich rekolekcjach powiedział ojciec Pelanowski, że Biblia jest najlepszym tłumaczem samej siebie.

    A więc i wilk syty i owca cała. 

    Pozdrawiam i Z Panem Bogiem

  33. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 17:07

    Naprawdę nikogo nie chciałem zjeść ;-)

    Pokój i Dobro!

  34. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 17:10

    Ofiarowanie na -  Matki Boskiej Gromnicznej - 2 lutego, wiec te 70 tygodni się zgadza, Zwracam Honor.

    Nie wiem czy byłabym smaczna...

  35. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 17:19

    Ciekawa jest końcówka wpisu Hioba, w temacie 70 tygodni, uboga lecz w rzeczywistości bogata -  mi nasówa się przypowiesc o  ubgiej wdowie która ofiarowała w światyni dwie monety - dwa gołębie z ofiary Maryi - a jednak ofiara pomimo skromności jest ofiarą najwyższą, bo oto Maryja niczym wdowa z przypowieści, poprzez te wda gołębie ofiarowuje wszystko co ma najcenniejsze - swego jednorodzonego Syna.

    Biblia jest sama dla siebie najlepszym tłumaczem?!

    ZPB

  36. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Monday, 12 December 2011, 17:27

    JS: "Biblia jest sama dla siebie najlepszym tłumaczem"

    .

    Jak ja lubię się zgadzać z innymi ;-)

  37. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 13 December 2011, 03:28

    O, dzięki za "promocję", ojcze Placydzie. Sam z zainteresowaniem przeczytałem swój dawny wpis. :-D Z moją sklerozą często zapominam, o czym kiedyś pisałem.  Ale ja nie o tym chciałem... 

     

    Chciałem wspomnieć o tym "nazajutrz", a przynajmniej o "nazajutrz" w Ewangelii św. Jana w opisie pierwszego znaku Jezusa w Kanie Galilejskiej. Pisałem o tym kiedyś, obficie korzystając z mądrości Scotta Hahna. Uczy on, że jest to nawiązanie do siedmiu dni stworzenia. Zacytuję ten fragment mojego starego wpisu:

     

    Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa [...]

     

    „Trzeciego dnia…”. O jakim to trzecim dniu mówi święty Jan? Przede wszystkim jest to trzeci dzień od poprzedniego wydarzenia jakie opisywał, ale ma to także znacznie głębsze znaczenie. Śledząc narrację Ewangelii Jana widzimy, że jest to nie tylko trzeci dzień, ale także siódmy. Jak napisałem już kiedyś w innym felietonie, w pierwszym rozdziale, werset 29, Jan mówi: „Nazajutrz zobaczył Jezusa…”. Wydarzenie, które tu opisuje, stało się więc drugiego dnia. Parę wersetów dalej, w 35. czytamy: „Nazajutrz Jan…”. Mamy zatem następny dzień. Już trzeci. W wersecie 43. Jan napisał: „Nazajutrz Jezus postanowił …”. To przeniosło akcję do dnia czwartego. A nas do rozdziału drugiego i początku opisu cudu w Kanie Galilejskiej. Rozdział drugi zaczyna się od słów: „Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej …”. Mamy więc cały tydzień. Śledząc uważnie przebieg akcji widzimy, że Jan wskazuje nam, że wesele zaczęło się siódmego dnia. Ale dlaczego nie napisał po prostu, że siódmego? Myślę, że dlatego, że nie bez znaczenia jest fakt, że było to także „trzeciego dnia”.

    Siódmy dzień to zakończenie aktu stworzenia, jak wszyscy pamiętamy z Księgi Rodzaju. Ale trzeci dzień to przywrócenie nam życia, jak zapowiadał prorok Ozeasz:

    Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. (Oz 6,1-2)

    Mamy więc od razu zapowiedź nowego stworzenia, nowego życia w Jezusie. Jezus wypełnił proroctwo Ozeasza przez zmartwychwstanie „trzeciego dnia” , ale już tu, w Kanie Galilejskiej, robiąc swój pierwszy „znak” zapowiada to, co się wydarzy „trzeciego dnia”. Czemu jednak w kontekście uczty weselnej? Zobaczcie sami. ...

     

    (Całość jest tutaj:  LINK i raszam za off-topic)

     

    _____________

    God loves you

  38. Zobacz profil laura_kinga laura_kinga napisał/a:

    Tuesday, 13 December 2011, 16:00

    +++

  39. Zobacz profil Madziar Madziar napisał/a:

    Monday, 13 February 2012, 15:39

    żeby było jasne: Matka Boska jest człowiekiem, a nie Bogiem; świętym człowiekiem poczętym bez grzechu pierworodnego, czyli świętym człowiekiem, który nie grzeszył; sam fakt, że poczęła Boga jest oczywiście wielkim wyróżnieniem dla człowieka, jeśli można to tak ująć, ale to nie znaczy, że Bóg ją kocha bardziej niż któregokolwiek z nas; Bóga kocha wszystkich ludzi równie mocno bez wyjątku, złych i dobrych, czemu dał wyraz na krzyżu; Jezus uczył nas modlić się do Boga (czyli również do siebie), modlitwa Ojcze Nasz jest Jego darem dal ludzkości, tak jak innym darem Boga dla ludzkości jest modlitwa Zdrowaś Mario, w której wysławiamy Matkę Boską i Jezusa Chrystusa, oraz modlimy się do Matki Boskiej o wstawiennictwo u Boga w Trójcy Jedynego

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.