Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Mój świat... całkiem inny świat...

Czy bogaty może być zbawiony?

kategoria: Religia

Dodano: Sunday, 29 August 2010, 20:04

 

Panie, moje serce się nie pyszni

i nie patrzą wyniośle moje oczy.

Nie dbam o rzeczy wielkie,

ani o to, co przerasta me siły.

Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę

Jak dziecko na łonie swej matki,

jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.

(Ps 131,1-2)

 

I Bogacz

Kim w ogóle jest bogacz? To chciwiec, który gromadzi skarby dla siebie. Taka osoba całą ufność pokłada w swoim majątku. Uważa, że obejdzie się bez Boga, bo ma pieniądze, bo ma układy, bo ma znajomych. Tylko Bóg może decydować o naszym losie. Nie ma się więc co dziwić, że Bóg mówi do bogacza, któremu wydaje się, że jest bezpieczny – „głupcze!”

Na tym polega ułuda bogactwa. Ludziom wydaje się, że bogactwo zabiera smutek, zapewnia bezpieczeństwo, że uwalnia od lęku. A przecież są rzeczy, których kupić nie można. Dobra materialne nie dają wolności od bezradności, zagubienia, pustki czy cierpienia.  Taki bogacz myśli, że wszystko jest zależne od jego majątku. Tymczasem Jezus mówi:nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia”.[1]

 

II Bogaty i Łazarz

Swoje rozważania chciałbym zacząć od analizy kilku fragmentów z Pisma Świętego.             W 16 rozdziale Ewangelii Łukasza czytamy: "Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior, dzień w dzień świetnie się bawił"[2]. Zauważmy, że nie znamy tej osoby z imienia. Wiemy natomiast jak się ubierała. Jest to bardzo ważne… Bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych.[3] Ten człowiek chce przyodziać się w świętość. Chce, żeby ludzie widzieli w nim pobożnego… dobrego człowieka. W purpurę natomiast odziewał się arcykapłan. Chce być niejako postrzegany jako człowiek żyjący ofiarą. Jako osoba bardzo ważna. Dostrzegamy też, że człowiek ten bawił się świetnie każdego dnia… ale już na pierwszy rzut oka widać, że czegoś tutaj brakuje. Brakuje nocy. Wymazał ciemność ze swego życia. Dalej czytamy, że się bawił. W jego życiu nie było smutku. Amputował ze swego życia mrok, cierpienie, załamanie. Dobry człowiek. Tylko coś w tym wszystkim jest nieautentyczne. Ten człowiek nie ma imienia. Mimo że się dobrze bawił, że w jego życiu nie ma smutku… nie ma też tożsamości.

"U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz."[4] Brama w Piśmie Świętym oznacza miejsce sądu. Można się domyśleć, że ten żebrak został osądzony i wyrzucony za bramy. Był okryty wrzodami… Łazarz chciał z nim coś z nimi zrobić. "Ulcus" to z łac. wrzód, "ulcis sor" oznacza natomiast zadawać sobie rany. Można więc wnioskować, że ten żebrak miał pewien problem wewnętrzny. Łazarz nienawidził siebie. Ten człowiek sam nie może sobie pomóc – jemu może pomóc Bóg (świadczy o tym jego imię – Eleazar – z hebrajskiego "ten, któremu Bóg pomaga"). Ten człowiek posiada imię. Zna siebie. Ma osobowość.

Dalej czytamy: "Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. "[5] Pożądał tego. Żył pożądaniem. Pies, który wraca do czegoś, to pies, który wraca do wymiotów. Ten człowiek wraca do swoich grzechów. Nie potrafi sobie z nimi poradzić. Upada. Rodzą się w nim pożądania o jakich wcześniej nie myślał.             "Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama."[6] Ten Łazarz odziany w kryształ swoich grzechów, jest prowadzony przez aniołów. "Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie."[7] Bogaty patrzy w górę i widzi tego grzesznika… tego najgorszego. Dziwi się. Nie może uwierzyć. Ten, który miał życie poukładane, trafia do Otchłani. Krzyczy nawet: "Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu."[8] Księga przysłów mówi, że do palca trzeba sobie przywiązać przykazania! Palcem Jezus wyganiał złe duchy. Palcem pisał po ziemi. Łazarz trafił do nieba, ponieważ całe życie był sobą. Przyjął je takie, jakie jest. Nikogo nie udawał. Nie chował swojej twarzy… ale w całej swojej biedzie i ucisku zachował swoją tożsamość! Bogaty… mimo całego szczęścia, nie był sobą. Setki masek przykrywały jego prawdziwe oblicze. To on był panem.. Bóg nie był mu potrzebny. Nie dostrzegał potrzeb bliźniego. Łazarz dla niego nie istniał. Miał okazję mu pomóc, ale tego nie zrobił. Odrzucił bliźniego. Kochał pieniądze. Nie człowieka. Nie Boga.

III Ucho igielne

Następnym bardzo interesującym fragmentem jest 10 rozdział Ewangelii Marka. Do Jezusa przychodzi bogaty młodzieniec i pyta, co ma czynić, aby osiągnąć życie wieczne. Mówi też, że przestrzega przykazań. Jezus jednak dostrzega coś, co młodzieńcowi przeszkadza… coś, co oddala go od Boga. Daje mu nakaz: "Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!".[9] Młodzieniec tego nie chciał. Był zbyt bogaty. Wszystko, co posiadał, było dla niego najważniejsze. "Idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim". Słowa te dość precyzyjnie wyrażają przekaz Jezusa. Młodzieniec miał sprzedać wszystko… nie część majątku… miał sprzedać wszystko. Nic nie mógł zachować dla siebie. Miał pozbyć się tego, co go trzyma tutaj na ziemi… tego, co oddala od duchowej sfery życia… co kochać nie pozwala. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży miały służyć w celu pomocy biednym. Dla młodzieńca to było zbyt wiele… odszedł zasmucony. Nie potrafił odrzucić bogactwa. Nie potrafił zostawić tego, co ziemskie.

Dzisiejszy bogaty młodzieniec jest bardzo podobny do tamtego z Ewangelii. Młody człowiek jest już bardzo bogaty, lub chce nim zostać. Chce również iść za Chrystusem, chce dostąpić zbawienia. Współczesny młodzieniec również pytanie, nie tyle jakich zasad przestrzegać, ale jak osiągnąć pełne sens życia.[10] Pójście za Jezusem nie oznacza tylko słuchania nauki… Odejście bogatego nie wygląda dlatego tak entuzjastycznie. Dzisiejszy, tak jak jego poprzednik, również odchodzi zasmucony.  A przecież "nikt nie może dwom Panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie". [11]

IV Wewnętrzna wolność

Historia Hioba pokazuje, że można nie posiadać nic, ale w rzeczywistości posiadać wszystko![12] Zaufanie Bogu jest w rzeczywistości największym kapitałem jaki możemy wnieść . I nie pozostanie to bez echa… morze łask jakie zostanie na nas wylane będzie ogromnym darem. Dużo większym niż te wszystkie pieniądze. Wszystkie sukcesy posiadamy tylko Bożej Opatrzności. Dziękujmy Panu za to. Można więc posiadać kapitał i być jednocześnie wolnym. Bo bycie wolnym to bycie ubogim… to bycie oddanym Bogu, a nie mamonie.

Ubogi to ten, który swoje bogactwo ma „u Boga”… a nie na ziemi. Jezus nigdzie nie uczy, że dobra tego świata same w sobie są niegodziwe. Zresztą byłoby to zaprzeczeniem słów z Księgi Rodzaju "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną".[13] Człowiek ma panować nad ziemią i czynić ją sobie poddaną, a nie odwrotnie.

V Trudności

Dalej Jezus mówi: "Jak trudno jest bogatym wejść do Królestwa Bożego".[14] Widzimy, że Jezus nie mówi, że jest to niemożliwe… lecz że jest trudne. Dlaczego? Ponieważ bogaty nie pokłada nadziei w Panu. Zapomina o Nim. Zapomina, że wszystko co otrzymał, jest zasługą Boga. On jest panem swojego życia. Jest pyszny. Kto może być lepszy. Myśli, że skoro ma pieniądze, ma również władzę. To błędna postawa. Dlatego też Jezus ją krytykuje i mówi: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego". [15] Św. Jakub w bardzo ostrych słowach zwraca się do słuchaczy: "A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabili sprawiedliwego…". [16]

VI „Biada Wam, bogaczom!”[17]

Nasze życie ma być służbą. Nie należy postępować, jak ów człowiek zamożny, co gdy mu pole dobrze obrodziło, nagromadziwszy w spichrzach zapasy, rzekł sobie: "Teraz odpoczywaj, jedz pij i używaj".[18] Co to za postawa? Cóż to za miłosierdzie? Nie ma mowy o poszanowaniu bliźnich. Tutaj liczę się tylko ja. Moje potrzeby. Moja kasa.

Jezus mówi: „bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;  byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;  byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;  byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;  byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie…” [19]

Czyż te słowa nie są do nas? „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”.[20] Ile razy zamiast podać rękę – odepchnęliśmy? Zamiast  dać grosz – potępiliśmy. Jeżeli pieniądze nie pozwalają nam kochać… to w pełni zgadzam się ze stwierdzeniem Jezusa: „Biada wam, bogaczom!” W momencie, gdy przedkładamy pieniądze nad miłość zasługujemy na potępienie.

VII Duchowo bogaci jeszcze dalej od Boga

Psalmista w Psalmie 86 mówi: „Ubodzy więc, to słudzy i przyjaciele Bogu.” [21]

Jezus natomiast powiedział: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie".[22] Czyż to nie pewien paradoks? Duchowe bogactwo niektórzy utożsamiają z ogromną wiarą. Z bliskimi stosunkami z Bogiem. A tutaj nagle jakiś człowiek siedzący gdzieś na górze mówi do ludzi, żeby nie byli bogaci duchowo… żeby sobie odpuścili…

Jezus wypowiedział słowa tego błogosławieństwa, patrząc na swoich uczniów i wszystkich, którzy Go wtedy słuchali. Ludzie ci pozostawili swoje domy, warsztaty pracy, domy. Poprzez wyjście ze swoich środowisk i pozostawienie wszystkiego stali się rzeczywiście ubogimi materialnie i duchowo. Przestali słuchać zgubnej nuty tego świata i zostali pozbawieni dochodów i wpływów na tym świecie. Zaprzestali myśleć w kategoriach zysku doczesnego i rzeczywiście utracili wiele korzyści, jakie mogliby osiągnąć, pozostając w swoich kręgach. Zerwali w jakiś sposób więzi rodzinne, sąsiedzkie, przyjacielskie i weszli w zupełnie nowe środowisko kształtowane słowem przez Nauczyciela z Nazaretu.

Pójście za Chrystusem okazało się dla nich rzeczywistą stratą i przez to znaleźli się w rzeczywistej i duchowej – względem tego środowiska – biedzie. Stali się innymi ludźmi, ludźmi w jakiś sposób nie należącymi już do tego świata.

Paradoksalne wydaje się, że sytuacja praktycznie przeżywanej biedy jest błogosławieństwem… a nie przekleństwem. Dlaczego? Przecież dzisiejszy świat głosi inne hasła. Przecież szerzący się konsumpcjonizm, materializm i hedonizm zyskują coraz więcej „czcicieli”. Dlaczego więc ubóstwo jest błogosławione? Bo tylko tak możemy się rozwijać.                    Bogactwo wbija w pychę. Nie pomaga w otwieraniu się na Boga. Dlatego tak ważne jest ubóstwo. Tylko tak możemy pozwolić Bogu działać. Tylko tak możemy zmienić nasze życie. Czy Jezus dobierał sobie słuchaczy? – Nie. Mówił do wszystkich, którzy znajdowali się w miejscach, gdzie przemawiał. Dlaczego więc mówi : „ubogim głosi się Ewangelię?”. Ponieważ „nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.” [23] Nie wystarczy słuchać. Słuchając trzeba usłyszeć. Trzeba chcieć usłyszeć, ale również – móc usłyszeć. I to właśnie na ubogich wskazuje Jezus jako na tych, których serce opiera się Dobrej Nowinie. Czy jednak ubogim w sensie ewangelicznym jest człowiek, który nie posiada nic lub bardzo niewiele? Nie. Jego serce może być tak przepełnione pragnieniem posiadania tego, czego nie ma, że nie ma w nim już miejsca na cokolwiek. Osobie, która nie posiada wszystkie, łatwiej jest bezgranicznie zaufać Bogu. Tak jak dziecko.

Bądźmy ubodzy… tak jak Jezus "dla nas stał się ubogim". [24]

VIII Pokornym być

Na początku XVII wieku św. Franciszek Salezy pisze we „Wprowadzeniu do życie pobożnego”, że nie trzeba wyrzec się całego majątku. W sumie to pisał, że należy mieć bogactwa… ale jednocześnie nie dopuścić, by nas zatruwały. Aby to osiągnąć pieniędzy nie możemy trzymać „w sercu", lecz „w komorze i sakwie”. Chrześcijanin, który posiada majątek… a przy tym kieruje się sercem może uczynić naprawdę wiele dobrego. Majątek nie musi być przekleństwem. Trzeba jednak pamiętać, aby nasze serce nie było bankiem. Nasze serce ma być oczywiście przepełnione, ale miłością.

Musimy z pokorą przyjmować to co Bóg nam przygotował. „Jeśli chcesz, abym pozostawał w ciemności, bądź pochwalony, a jeśli zechcesz wyprowadzić mnie na światło, także bądź pochwalony. Jeżeli raczysz mnie uradować, bądź pochwalony, a jeżeli zechcesz mojego cierpienia, bądź pochwalony. Synu, taka ma być twoja postawa, jeżeli chcesz być ze mną. Tak więc równie chętnie masz przyjmować cierpienie, jak i radość. Tak samo spokojnie musisz znosić biedę i ubóstwo, jak bogactwo i dostatek.” [25]

IX Nie tyle mieć… ile BYĆ!

„Człowiek jest drogą Kościoła, drogą jego codziennego życia i doświadczenia, posłannictwa i trudów – Kościół naszej epoki musi być wciąż na nowo świadomy jego "sytuacji" – to znaczy świadomy równocześnie jego możliwości, które wciąż na nowo się ukierunkowują i w ten sposób ujawniają. Musi być równocześnie świadomy zagrożeń, świadomy tego wszystkiego, co wydaje się być przeciwne temu, aby "życie ludzkie stawało się coraz bardziej ludzkie", aby wszystko, co na to życie się składa, odpowiadało prawdziwej godności człowieka; po prostu musi być świadomy wszystkiego, co jest temu przeciwne.”.[26]

Jeżeli zapomnimy o tym co ludzie. Jeżeli zapomnimy o miłości do Boga ukrytego w drugim człowieku, możemy zapomnieć również o zbawieniu. Bo co to za chrześcijanin, który nie chrześcijani. Co to za miłość, w której brak miłosierdzia. Co to za człowiek, który nie pomaga. Mamy BYĆ dla innych. Ze wszystkiego co posiadamy ma czynić dar. Mamy służyć pomocą. Mamy być świadectwem Chrystusa i „nieść Go do pogan”. Jeżeli jesteśmy bogaci pokażmy bogactwo naszego serca. Pokażmy ogrom swej miłości i pomórzmy tym, którzy ledwo wiążą koniec z końcem… tym, których nie stać na chleb. Bez Chrystusa nie będziemy w stanie pomagać. Bez Jego łaski nie będziemy zdolni kochać i czynić dobrze. Dlatego tak ważne jest ubóstwo duchowe. Pokora.

Człowiek jest jedyną drogą Kościoła, ale to Chrystus stanowi jedyną drogę człowieka i nie można tu pomijać ingerencji sił nadprzyrodzonych w dzieło stworzenia. Dlatego człowiek, bez względu na silną presję otoczenia, musi pamiętać, by nie tyle "więcej mieć", ile "bardziej być". [27]

X Łaska

„Cóż znaczy sztuka, bogactwo, piękność i dzielność, co znaczy dla Ciebie geniusz czy

krasomówstwo, gdy nie ma łaski? Bo darami natury obdzieleni są zarówno źli, jak i dobrzy,

ale darem tylko wybranych jest łaska, to znaczy miłość, wyróżnieni łaską stają się godni życia

wiecznego. Tak potężna jest łaska, że bez niej nic nie waży ani dar prorokowania, ani

zdolność czynienia cudów, ani żadne wzniosłe dociekanie prawdy. Bo Ty nie uznajesz

żadnych cnót ani wiary, ani nadziei bez miłości i łaski.”.[28]

Pamiętajmy, że wszystko co otrzymujemy jest darem od Boga. Wszystko posiadamy tylko dzięki Jego łasce. Dzięki Jego miłości. Sami z siebie nie możemy nic. "Czy murzyn może odmienić swą skórę, a lampart swoje pręgi?". [29] Wszystko daje nam Bóg. Bogactwo też pochodzi od Niego. Jest łaską. Trzeba tylko tę łaskę wziąć… i jak każdą łaskę wykorzystać z sercem!

XI Czy to jednak oznacza, że Bogaty nie może być zbawiony?

Oczywiście, że nie. Człowiek już został zbawiony. Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy. Dał się przybić do drzewa, abyśmy mogli żyć. Zbawił nas. Teoretycznie możemy się położyć i czekać na śmierć, bo Jezus zwyciężył grzech.             W 6 rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus mówi: "Gromadźcie sobie skarby w niebie, tam ani mól, ani rdza nie niszczą. Tam też złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i twoje serce."[30] Jeżeli człowiek, nawet bogaty, potrafi kochać… jeżeli pieniądze służą mu w niesieniu pomocy… jeżeli kieruje się sercem – trafi do nieba.             Liczy się nasza hierarchia wartości. W dekalogu jest powiedziane: "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną." Dobra tego świata nie mogą przysłonić nam Boga i człowieczeństwa. Pamiętajmy, że w życiu wszystko musi być na właściwym miejscu. Czasami to bardzo trudne. Jeżeli jednak Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne będzie na właściwym. W liście do Filipian św. Paweł pisze: "Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim…". [31] Jezus przychodzi również dzisiaj do współczesnego człowieka, do każdego z nas, który, używając Jeremiaszowych słów ,,pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swej siły, a od Pana odwraca swe serce". [32] Dobry Lekarz przychodzi i leczy. Leczy z niedowiarstwa. Otwiera oczy i oczyszcza serce. Pomaga kochać i odrzucać to co materialne. Pomaga przyoblec się w niezniszczalną szatę wiary.             Człowiek może zostać zbawiony, jeśli będzie swym życie naśladował Boga. Jeśli będzie rozdawał. Jeśli swój wdowi grosz odda potrzebującemu. Jeśli „nakarmi”, „napoi”, „odzieje”, „odwiedzi”… jeśli będzie patrzył sercem. Bogactwo może stać się "narzędziem zbawienia", jeśli wprzęgniemy je w służbę miłości bliźniego. Uświadomienie sobie tego faktu rodzi radość. Błogosławioną pewność wielkiej nagrody odłożonej w niebie. Trzeba tylko zaufać. Powierzyć życie Bogu. I czekać na Jego powtórne przyjście. "Łaską, bowiem jesteśmy zbawieni przez wiarę."[33] Amen.

[1] Łk 12,15

[2] Łk 16, 19

[3] Ap 19, 8

[4] Łk 16, 20

[5] Łk 16, 21

[6] Łk 16, 22

[7] Łk 16, 23

[8] Łk 16, 24

[9] Mk 10, 21

[10] Veritatis Splendor, Jan Paweł II

[11] Mt 6, 24

[12] Por. Hb 2, 7-8

[13] Rz 1, 28

[14] Mk 10, 23

[15] Łk 10, 25

[16] Jk 5, 4-6

[17] Łk 6, 24

[18] por Łk 12,16-21

[19] Mt 25, 35-36

[20] Mt 25, 45

[21] Ps. 86, 1

[22] Mt 5, 3

[23] Mt 9, 12

[24] 2 Kor 8, 9

[25] O naśladowaniu Chrystusa, Tomasz a Kempis

[26] Redemptor hominis, Jan Paweł II

[27] Redemptor hominis, Jan Paweł II

[28] O naśladowaniu Chrystusa, Tomasz a Kempiss

[29] Jr 13, 23

[30] Mt 6, 20-21

[31] Flp 3, 8

[32] Jr 17, 5

[33] Ef 2, 8

Odsłon: 702



Komentarze: 3

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil mr.brown mr.brown napisał/a:

    Sunday, 29 August 2010, 22:49

    Rozbudowany wpis i ładnie opracowany.Od siebie dodam,że w gruncie rzeczy każdy człowiek jest takim bogaczem.Tzn. ma coś w sercu,na czym bardziej mu zależy niż na Bogu.To nie musi być konkretna suma na koncie,choćby i stara broszka po babci.A serce i tak będzie pałało.I z tym trzeba się zmagać,a najlepiej to uciąć.

    Co do kasy,podobnie.Mówi się: byleby starczyło do pierwszego.I to już wskazuje na przywiązanie do mamony,a nie na ufność Bogu.

    Pozdrawiam autora wpisu.

  2. Zobacz profil KapitanNemo KapitanNemo napisał/a:

    Monday, 30 August 2010, 13:25

    Świetnie opracowany tekst. Oczywiście z głebokim przesłaniem. Dzięki dla Autora.

  3. Monday, 30 August 2010, 13:51

    Bogaty moze byc zbawiony Bogactwo nie oznacza potepienia Najwazniejsze jaki sie ma stosunek do pieniedzy np Biedny moze bardziej byc zwiazany checią posiadannia dobr niz bogaty

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.