Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Wolność, Kapitalizm, Odpowiedzialność, Mądrość

Branie dotacji jest grzechem!

kategoria: Ekonomia

Dodano: Sunday, 18 September 2011, 01:12

Łatwo się przekonać, że zagadnienie niemoralności i szkodliwości dotacji nurtuje mnie od dłuższego czasu. Zaczęło się od dotacji unijnych, ale analizując tematykę i studiując literaturę znalazłem, że postawiona teza pasuje do wszelkiego rodzaju dotacji.

Zagadnienie to było już przeze mnie poruszane w moich wcześniejszych wpisach w roku 2009 i 2010. Od tego czasu prowokuję na różnych forach dyskusję, żeby jakiś zwolennik dotacji dał mi argumenty, żebym sam mógł z czystym sumieniem wziąć dotację. Ale nie spotkałem dotąd żadnego przekonującego argumentu za dotacjami, raczej przekonuję się, że jest to zło w najczystszej postaci i wierzący chrześcijanin (a więc i katolik) nie może uczestniczyć w tym procederze bez zaciągnięcia winy grzechu, a może nawet kilku grzechów. Zaznaczam, że pragnę, aby moje argumenty były absolutnie racjonalne, pozbawione emocji. Niech dołączą do mnie wszyscy „racjonaliści” niewierzący w istnienie Boga i chwalący się krytycznym umysłem. Zapraszam do polemiki i do krytyki moich argumentów, inaczej będę musiał je promować bardziej energicznie.

Pragnę zwrócić uwagę, że grzechu brania dotacji nie można popełnić "mimochodem" ani "niechcący". Nie można wziąć dotacji tak, jak się bierze darmową opiekę medyczną (też wątpliwa sprawa moralnie) czy emeryturę. O dotacje trzeba wystapić, trzeba uzasadnić konieczność ich przydzielenia mojej firmie, w oparciu o racjonalną i prawdziwą argumentację. Jeśli to grzech, jest to grzech świadomie popełniany.

 

1. Dotacje są grzechem przeciwko powołaniu człowieka do przedsiębiorczości.

 

Każdy człowiek jest powołany do przedsiębiorczości. Do wykorzystania swoich naturalnych talentów i umiejętności. Realizując to powołanie, człowiek zaczyna współuczestniczyć w dziele stwarzania świata razem z Bogiem. Wyzwala bowiem twórczą energię, którą dostał do dyspozycji i nie ma prawa jej marnować.

 

Realizując ten postulat ma prawo do wynagrodzenia. Wszak „Godzien jest robotnik zapłaty swojej.” (1Tm 5:18), i ma prawo otrzymać cenę za swoje usługi lub produkty, zaakceptowaną przez klienta w wolnej transakcji handlowej. Nie ma górnej wysokości tej ceny dopóki, dopóty nikt nie jest zmuszany do zawarcia transakcji siłą. To prawo kończy się według mnie tylko w takim wypadku, gdy ktoś zmusza innych, by jego usługi kupowali. To już nie jest zresztą sprzedaż tylko wmuszanie i jestem przeciwko temu nawet wtedy, gdy sprzedaję firmom maszyny opatrzone znakiem CE za cenę znacznie wyższą niż maszyny nie wyposażone w całe to „służące bezpieczeństwu” oprzyrządowanie. Chociaż i w tym wypadku moja konkurencja może dostarczyć przecież urządzenie tańsze.

Póki nie ma dotacji, przedsiębiorca może zakwalifikować się jako dbający o dom swojego pana „sługa wierny i roztropny”, który został ustanowiony nad służbą, „żeby na czas rozdał jej żywność” (Mt. 24:47) bo wszak dobiera sobie współpracowników i wyznacza im zadania. Pan Jezus pyta: „Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność?” (Mt. 24:45) Ja dziś na to pytanie Pana Jezusa odpowiem: przedsiębiorca!

 

Niemniej, przedsiębiorca korzystając z dotacji umieszcza się po stronie sługi, który mówi sobie: „Mój pan ociąga się z powrotem, i zaczyna bić sługi i służące” (Łk. 12:45), nie wykonuje więc woli swojego pana.

 

Są przecież łatwiejsze sposoby na wzbogacenie się, można wykorzystać innych do tego, bo przecież głupi politycy zabiorą im pieniądze a dadzą jemu na obojętnie czy fajną czy niefajną działalność, to można pochwalić się nawet „skutecznością” i „przedsiębiorczością”. Wiele osób widzi to kłamstwo, widzi, że przedsiębiorca z dotacji nie zasługuje na szacunek, ale nie umie tego zwerbalizować. Ja próbuję.

 

Człowiek ma wiedzę, co chce robić, a człowiek wierzący ma obowiązek rozpoznawać swoje powołanie. Więc każdy, kto się nie przygotował, niech szykuje się na wielką chłostę (Łk. 12:47).

Przedsiębiorca, który wypiera się swojego powołania biorąc dotacje, staje po stronie grabieżców a nie przedsiębiorców, nie podlega więc już rozważaniom o dążeniu do bogactwa jako celowi, poruszanym w Łk. 12:13-21, bo to jest wyższa szkoła jazdy, a tu chodzi o podstawy.


2. Dotacje powodują depersonalizację działań ludzkich i są  grzechem przeciwko przykazaniu miłości bliźniego.

 

Dotacje są możliwe tylko w systemie państwowego interwencjonizmu. W takim systemie nie ma miejsca na subiektywne i wolne decyzje. Jesteśmy zobowiązani do miłowania bliźniego jak siebie samego. Czy miłość bliźniego dopuszcza do brania udziału w procesie, w którym niezależne decyzje mojego bliźniego są zastępowane moimi decyzjami w połączeniu z decyzjami urzędnika przyznającego dotacje? W tym systemie nie ma miejsca na wolne i niezależne decyzje konsumenckie i inwestycyjne, a także oszczędnościowe. Prowadzi to do zaniku pojęcia osoby jako samodzielnego podmiotu decyzji moralnych. Subiektywności nie należy tu mylić z subiektywizmem etycznym. Przez subiektywność rozumiem osobę, która jest świadomym podmiotem w działaniu, gdy subiektywizm etyczny twierdzi, że prawda moralna jest subiektywna i jest tworem ludzkiej świadomości. W systemie dotacji nie ma miejsca na działanie odpowiadające ludzkiej godności. Wszyscy są z niej odarci: i biorący dotacje przyznający się do nieudacznictwa, i urzędnik, i konkurenci pozbawieni szansy równego konkurowania, i klienci pozbawieni prawdziwej informacji o kosztach produkcji, mający szansę kupić taniej produkt, którego nie można taniej wyprodukować.


3. Dotacje są grzechem przeciwko 10 przykazaniu oraz często grzechem chciwości

 

Załóżmy, że firma składająca wniosek o dotacje jest firmą funkcjonującą. Jeśli jest trupem, pomoc dotacjami ekonomicznemu nieboszczykowi chyba kwalifikuje się do Przykazania 5. Zwolennicy dotacji zasłaniają się argumentami, że firma może poprawić swoją pozycję konkurencyjną. Ale po co? Kto każe jej być bardziej konkurencyjną za pomocą nie uzyskanych ze sprzedaży swoich wyrobów lub usług pieniędzy? Czy klientom zależy na zwiększeniu tej konkurencyjności? Nie, bo gdyby im zależało, to by kupili więcej wyrobów tej firmy i umożliwili jej zwiększenie konkurencyjności na zasadzie „kto ma, temu będzie dodane” (Mt. 13:12). Więc kto jest zainteresowany zwiększeniem konkurencyjności? Właściciel niekonkurencyjnej firmy, bo zazdrości drugiemu właścicielowi „niesprawiedliwej” przewagi. Pożąda tej przewagi, ale jej nie ma, sięga więc do dotacji. Jest to często grzech chciwości, polegający nie na zwiększeniu wysiłków w celu zarobienia większej ilości pieniędzy, ale przez chciwość posiadania większej ilości pieniędzy bez koniecznej do osiągnięcia celu pracy (patrz też p. 5).

 

4. Dotacje są grzechem przeciw 7 przykazaniu.

 Własność prywatna rodzi się z pracy. Mój konkurent musi wyprodukować swoje wyroby nie korzystając z dotacji, ma więc wyższe koszty niż ja, jeśli skorzystałem z dotacji. Odbierając mu klienta zabieram owoce jego pracy, gdyż nie skorzystałem z własnej pracy, inwencji i umiejętności, a ze skonfiskowanych innym ludziom (częściowo jemu samemu) przez rząd pieniędzy. Jestem więc winny kradzieży. Co innego, gdybym odebrał mu klientów pracując ciężej lub sprytniej, wymyślając wydajniejszy proces technologiczny lub zatrudniając mądrzejszych pracowników. Wtedy zmiana układu kosztowego byłaby moją zasługą i była wypracowana uczciwymi metodami. Takie zwycięstwo nad konkurentem mógłbym ogłosić jako sukces osobisty i zespołowy.

Biorąc dotacje, pozbawiłem konkurenta sprawiedliwie wypracowanych przez niego i jego pracowników dochodów, moi pracownicy dostają premie, ale przecież nie zapracowali na nie. To są pieniądze z kradzieży.

 

5. Dotacje są obciążone grzechem lenistwa

 Przedsiębiorca musi się wysilić, żeby pokonać w konkurencyjnej walce innego przedsiębiorcę. Rola państwa jest w tym procesie rolą sędziego, pilnującego by walka konkurencyjna odbywała się zgodnie z zasadami, które powinny być takie same dla wszystkich graczy. Dotacje są nierówną walką, przywilejując wybranych graczy przy naruszeniu zasad. Ale przede wszystkim jest łatwiejszym zadaniem przekonać nie znającego się na rzeczy w ocenie produktu i niezaangażowanego osobiście urzędnika (zakładając nawet jego profesjonalizm urzędniczy i uczciwość), niż klienta. Klient jest najczęściej sam użytkownikiem produktu lub usługi i nie da się nabrać na sztuczki kilkakrotnie. Jeśli produkt nie spełnia jego oczekiwań, nie będzie się kierował „dobrem społecznym”, lecz własnym interesem i przy najbliższej okazji zrezygnuje z leniwego dostawcy. Klient wykłada też własne pieniądze. I głosuje nimi codziennie, wybierając różnych dostawców i testując różne produkty.

Urzędnika można nabrać na piękne słówka i patriotyczne frazesy, gładko sformułowane opisy nieistniejących lub nieistotnych zalet produktów. Zakładając nawet, że nie są tu stosowane otwarte kłamstwa, jest to droga leniwego i ospałego przedsiębiorcy, nie zasługującego na swoje pieniądze.

 ======================

No, może starczy tego na dziś, nie będę przecież pisał traktatu filozoficznego i teologicznego… dołożę, że grzechy te nie są łatwe do naprawienia. Osoba, która popełni grzech pobrania dotacji nie może naprawić szkody wyrządzonej innym ludziom, gdyż jest ona rozproszona, co bardzo się podoba szatanowi, gdyż trudno wskazać bezpośrednie ofiary tego procederu. Niemniej, szkody są istotne i rzeczywiste. I trudno się wycofać z grzesznej działalności. Można tylko załagodzić wyrzuty sumienia, ale gdzie tu miejsce na żal za grzechy i postanowienie poprawy?

 

Zapraszam do polemiki i do argumentacji. Będę wielce ucieszony, jeśli przekonacie mnie i innych, że dotacje są dobre. Zaraz po nie pobiegnę i złożę wniosek o ich przyznanie.

Odsłon: 1495



Komentarze: 18

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 08:43

    My grzeszni ...

    Kolega ma ulgę podatkową na dzieci?

    Często leczy się (lub fdzieci) u lekarzy na koszt NFZ - czyli innych?

    ;)

  2. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 08:44

    PS. Absolutnie nie chcę bronić paranoicznego systemu dotacji.

  3. Zobacz profil PiotrZW PiotrZW napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 14:31

    Jak zwykle piękny tekst Kolegi Mareczka. 100 proc. racji! Jednak, trochę zbyt teoretyczne to. Zastanawiam się, czy sam, mając przedsiebiorstwo, albo kierując jakimś, starałbym się o dotacje i odpowiadam sobie, że - bez wahania. Jeżeli takie nam warunki państwo stworzyło, że można je brać, to nie mogę pozwolić, żeby z powodu przesadnej uczciwości konkurencja, która nie ma skrupułów, doprowadził mnie do bankructwa. Żyjemy w takim a nie innym świecie. --- Mam obrzydzenie do dawania łapówek, ale nie zadeklaruję tutaj, ze gdyby tak sie stało, że ktoś mi przekaże przedsiebiorstwo, to ich nie będę dawał. Znajomy przedsiębiorca z Warszawy opowiadł mi, że tam istnieje ustalony taryfikator, ile za co trzeba urzędnikowi odpalić. Inaczej trzeba sie pożegnać z lukratywnymi zleceniami. I co? Ma być honorowy, brać zlecenia za grosze i płacić swoim ludziom grosze? --- Najpierw trzeba naprawić państwo, a potem próbować postępować etycznie, albo lepiej - jedno równocześnie z drugim. W krajach okupowanych, w obozach jenieckich i koncentracyjnych przekupstwo dawało szansę na zmniejszenie represji. --- Swoją drogą ciekawe, że te uwagi czytam na stronie Kolegi Mareczka, a nie słyszałem ich jeszcze od żadnego biskupa. Ci zajmują się aktualnie robierniem publicity jakiemuś aparataow i pseudonimie Nergal, a przecież taki system demoralizujący ludzi dotacjami to jest dopiero diabelstwo.

  4. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 14:49

    Panie Piotrze: łapówki to osobna sprawa i inna niż dotacje. Łapówka jest w sensie ekonomicznym tylko ceną za usługę lub towar, na który rząd zlikwidował cenę lub ustawił ją poniżej poziomu cen rynkowych. Od wielu lat uważam, że łapówka często nie jest żadnym grzechem, zwłaszcza, jeśli jest za nią kupowana możliwość twórczego działania. Łapówka jest szkodliwa i niepotrzebna, ale łatwa do zlikwidowania, jeśli się usunie źródło władzy urzędniczej, wtedy łapówek po prostu nie trzeba dawać.

    Z dotacjami to inna sprawa. Wtedy występuje się ZAWSZE przeciw przykazaniom. Teoretycznie jeśli przekrywa się walkę konkurencyjną należy ograniczyć działalność lub ją zamknąć, pozostawiając rynek oszustom. Nie można brać udziału w oszukańczej grze i zachować duszę. Jednak w praktyce uważam, że firma nie biorąca dotacji nie jest na straconej pozycji. Chodzi o to, że nie biorąc dotacji przedsiębiorca może się skupić na potrzebach klientów, innowacyjności (prawdziwej, nie tej "innowacyjności" dotacyjnej), obniżaniu kosztów i może nawet wygrać walkę. Sam nie wziąłem żadnych dotacji i firma się rozwija, bo nie tracę czasu na gadanie z urzędnikami, tylko z klientami.

  5. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 15:06

    @Rene: leczę się czasem, zwykle płacę za lekarza, nie mam czasu czekać i marnować czas i zdrowie na czekanie, trzeba pracować i zarabiać na tych, co to na mój koszt się leczą... ostatnim razem, jak byłem u lekarza, nie przyjęto mnie wcale, bo nie mogłem potwierdzić faktu opłacania składek (nie poinformowano mnie, że chodzi o druk RMUA), choć płacę ZUS za ponad 10 osób regularnie. Przy tym nie chciano mnie przyjąć nawet za pieniądze. Więc wróciłem do domu z kwitkiem, kupiłem sobie więcej GRIPEXU i poleżałem w łóżku, bo była sobota. Ulgi podatkowej niegdy nie brałem, za radą księgowego, żeby się nie uzależniać od urzedników i ich widzimisię. Jestem chyba płatnikiem netto. Chętnie bym zapłacił za szkołę dla dzieci, ale nie mam takiej szansy. Państwo konkuruje ze szkołami prywatnymi tak, że dzieci wybrały szkołę państwową. Więc dzieci się szkolą na koszt biednych, których na studia nie stać. Ale to nie jest problem z dotacjami. Tych nie biorę.

  6. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 21:31

    dotacje to też sposób na odzyskanie zrabowanych przez państwo pieniędzy

  7. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Sunday, 18 September 2011, 21:41

    No tak... czyli Robin Hood był dobrym bandytą... Janosik też... tylko za Janosika się przedstawiają wszystkie lewaki, że niby zabierają bogatym, a daja... sobie...?

    Odzyskac można tylko swoje pieniądze, jeśli umiemy je zlokalizować. W systemie podatkowym to niemozliwe. Odzyskanie oznacza po prostu okradzenie innych, aktualnie płacących.

  8. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Monday, 19 September 2011, 07:30

    Janosik zabierał średniozamożnym a nie królowi ,na któreko był za cienki.

    Ja postuluję odbieranie  pieniędzy zrabowanych przez państwo-molocha. Może to przyczyni się do jego upadku? Jeżeli państwo- okupant zgadza się na finansowanie z moich pieniędzy np. aborcji, przymusowej homo-indoktrynacji to ja nie mam nic przeciwko jego upadkowi. Im szybciej , tym lepiej.

  9. Zobacz profil Matematyk Matematyk napisał/a:

    Monday, 19 September 2011, 08:18

    Ciekawy wpis. Ale co pan powie, szanowny autorze, na pobieranie dotacji przez przedsiębiorców w sytuacji łatwego i powszechnego dostępu do dotacji w danej branży opartego o jasne i łatwo spełnialne kryteria. Sytuacja taka jest w zasadzie nierozróżnialna od ulgi podatkowej czy to w CIT czy w VAT). Większość wymienionych zarzutów nie ma zastosowania w takiej sytuacji, a chyba zgodzimy się co do negatywnej oceny również i tej formy interwencjonizmu.

    @leaf427

    Dość radykalne ma pan poglądy - idąc dalej tym tokiem rozumowania, należy sprzeciwiać się wszelkim obniżkom podatków i powiększaniu wolności gospodarczej, bo to zwiększy dochody państwa zapobiegając jego upadkowi.

  10. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Sunday, 25 September 2011, 20:05

    @Matematyk: chyba coś Pan pokręcił. Obniżki podatków to nie to samo co branie dotacji, które wymaga aktywnego działania i poddania się ocenie nie klientów, ale urzedników. Jeśli mają być obniżki podatków - OK, ale dla wszystkich, a nie dla wybranych. Poza tym obniżki podatków "dzieją się" same.

    Jeśli zaś chodzi o upadek państw, w tym państwa polskiego... współczesne państwa są ekonomicznymi trupami. Ich bankrutctwo jest faktem, klasy uprzywilejowane żyją na koszt producentów... upadek takich państw będzie łaską dla obywateli, udręczonych wielkimi podatkami !!!

  11. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Sunday, 25 September 2011, 20:08

    A swoją drogą liczyłem na większą burzę i większą dyskusję. Informuję Państwo, że zaprosiłem do krytyki mojej tezy kilka osób duchownych - bez żadnego odzewu. Szkoda, liczyłem na to, że coś sprowokuję, a wygląda na to, że moja teza jest słuszna. Tylko, dlaczego w takim razie duchowieństwo pasjami bierze dotacje państwowe ?

  12. Zobacz profil Matematyk Matematyk napisał/a:

    Sunday, 25 September 2011, 21:42

    Nie pokręciłem. Czym różni się przyznanie zwolnienia z VAT (ZUS, CIT itp.itd) lub niższej stawki VAT(ZUS,CIT) dla przedsiębiorców spełniających pewne kryterium, od przyznania dotacji po spełnieniu tego samego kryterium? Jedynie formą wypłaty.

     

    Ale tym zgrabnym chwytem uchylił się pan od pytania zawartego w mojej pierwotnej wypowiedzi. Jeśli to pomoże w odpowiedzi - proszę zapomnieć o tej dygresji co do związku dotacji z podatkami w opisanych warunkach.

  13. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Monday, 26 September 2011, 15:29

    @Matematyk: Jeśli chodzi o przyznawanie zwolnień z podatków uprzywilejowanym przedsiębiorcom, to wydaje się logicznym, że to też będzie podlegało moralnej ocenie jako grzech. Nie zwróciłem uwagi na to, dziękuję za Pana wkład w dyskusję. Potwierdza Pan, że jest więcej grzesznych działań, jakie może podjąć przedsiębiorca na styku z państwem. Na szczęście, nie brałem żadnych zwolnień z podatku... ufff... musiałbym zwracać pieniądze. Dziękuję!

     

  14. Zobacz profil IgorZamorski IgorZamorski napisał/a:

    Monday, 10 January 2011, 21:23

     Co do ulg podatkowych to jest zmniejszonego wymiaru podatku nałozonego na przesiębiorstwo , transakcję , poszczególny po(d)miot gospodarczy - to jednak widziałbym zasadniczą róznicę po między taką sytuacją a dotacją. Dlaczrgo?

    Poniewż ulga jest zmniejszeniem nalezności , którą przedsiębiorca , obywatel , konsument płaci a dotacja jest  wzięciem pieniędzy od państwa , urzędu , jednostki administracyjnej bądz organizacji rządowej , które to pieniądze zostały uprzednio komus zabrane i nie są przeznaczone na cele stricte np pomocowe tj taki jakimi panstwo powinno legitymowac się na podstawie umowy społecznej , konstytucji , prawa naturalnego , boskiego itp. 

    Poza  wszystkim tym  , należałoby moim zdanie przyjrzeć się ponadto dalekosiężnym skutkom tak hojnie niekiedy szfowanym dotacjom.

    Po pierwsze nic za darmo.  JAk to rozumieć? Panstwo , bądz jakaś ponadpaństwowa organizacja jak np UE nie rozdaje tych pieniędzy zupłni ebezwarunkowo. Samo przystąpienie do programu pozyskiwania dotacji , zmussza niekiedy taką osobe czy podmiot gospodarczy do daleko idących ustępstw np wobec własnej prywatności , swobody zarządzania majątkiem itp . Taka sytuacja może mieć wpływ później także na innych uczestników życia społecznego czy ekonomicznego. nie zawsze jest to wływ po pierwsze właściwy w rozumieniu nauki Kościoła a po wtóre wpływ ten może się ujawnić wobec osób czy firm bądz społeczności niekoniecznie pozytywny.  Jednym słowem przyjęcie tsakiej dotacji  może być czasem akcesem współuczestnictwa w dzialanich o charakterze nieuczciwej konkurencji albo też takich , które pod pozorem pomocy niosą skutki dalekie od oczekiwanych.

    W warunkach UE na przykład uzyskanie dotacji do rozmaitych przedsięwzięć z dziedziny  rolnictwa uwarunkowane jest pobieraniem dopłat do produkcji rolnej.  Jęsli potraktować skłądane przez rolnika oświadczenia majątkowe niezbędne przy otrzymaniu dopłat jako warunek brania udziału np w nie zawsze korzystnych , zwłaszcza dla najuboższych prądach przekształceń i to nie tylko w dziedzinie produkcj irolnej; ale też przekształceń własnościowych ( czytaj takich które eliminują niewielkich  rodzimych wytwórców na rzecz wielkich latyfundiów , nieraz ponadnarodowych) to skala moralnej odpowiedzialności zdaj esie niebagatelnie poszerzać.

    Niewiem za bardzo jak się sprawy mają w dziedzinie produkcj i pozarolniczej  ale jako posiadacz gospodarstwa rolnego nigdy nie ubiegałem się o żadną dopłatę ani tym bardizj dotację.

    Oczywiści enie wszyscy muszą być w takiej samej sytuacji jak ja kczy taeż nie wszyscy wuszą bezwzględnie podzielać moje zdanie bądz wyrażać tożsame opinie.  Nalęzy jednak . sądzę w tej materii być bardzo rożważnym i dalekowzrocznym.

    DLaczego? Ano dlatego by zamiast denara nie otrzymac judaszowych srebrników.

     

  15. Zobacz profil IgorZamorski IgorZamorski napisał/a:

    Monday, 10 January 2011, 21:26

    Przepraszam za brak korekty - zbyt wcześnie wysłałem komentarz. Wybaczcie.

  16. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Thursday, 10 February 2011, 22:39

    Ogłosiłem konkurs na argumenty. Można wygrać 100 PLN za KAŻDY logiczny argument!

    LINK

  17. Zobacz profil Fiber Fiber napisał/a:

    Tuesday, 10 May 2011, 14:57

    A czy np. pobranie dotacji z urzędu pracy na założenie własnej działaności nie jest zwielokrotnianiem talentów danych od Boga? Czy jeśli Bóg daje jednemu 2 nazwijmy to biblijne talenty, a drugiemu 10, gdzie w tych 10 zawiera się np. umiejętność pobraniach takich dotacji? Czy powiedzmy dotacja z urzędu pracy nie jest formą pomnażania pieniędzy? Czy zatem pomnażanie pieniędzy jest grzechem? Czy przez to zwielokrotnienie talenu nie mamy nowych miejsc pracy? Można powiedzieć, że można bez nich zacząć. Pytanie, czy to nie jest marnotractwo talentu i zakopywanie go w ziemi? Przeciez płacąc podatki oddamy na pewno z nadwyżką pobraną dotację, a przy tym przyczynimy się do pomocy innym ludzim i wykorzystamy talenty dane nam od Boga. Bo przecież nie każdy powołany jest do wysokich celów. A więc, czy Bóg nie powie nam kiedyś, dlaczego zakopałeś swój talent i nie dałeś ludziom pracy? Przecież z czasem pieniądze od państwa byś zwrócił i to z nadwyżką. Dałem Ci możliwość zaczęcia samemu, dałem Ci talent do pozyskania tej dotacji i do jej pomnożenia. Dlaczego tego nie wykorzystałeś? Jeśli chodzi o dotacje unijne dla firm, które działają, to zgadzam się z Panem w większości, aczkolwiek nie generalizowałbym tego wszystkiego. Np. dotacji z urzędu pracy na założenie własnej działalności nie uznałbym za grzech, ponieważ dzięki tej dotacji nie jesteśmy na utrzymaniu państwa. Można to potraktować jak kredyt. Czy branie kredytu też jest grzechem?

  18. Zobacz profil Mareczek Mareczek napisał/a:

    Saturday, 10 September 2011, 12:06

    @Fiber: biorąc dotacje z urzędu pracy bierzemy udział w likwidacji innych miejsc pracy. Jako proces, jest to nieuchronne. Gdzieś bowiem zostały EFEKTYWNE zlikwidowane miejsca pracy, z których zdarto podatek, likwidując je częściowo lub całkowicie (przedsiębiorca nie mógł np. zatrudnić następnej efektywnej osoby ze względu na wzrost kosztów zatrudnienia). Pana argumentacja nie jest więc pozbawiona wady merytorycznej. Ja już piszę, dlaczego branie dotacji nie musi być grzechem, ale odwołuję się do innej argumentacji i innej logiki. 

    Osobną sprawą jest (opisane dokładnie przez Misesa), że umiejętność brania dotacji to inna umiejętność niż służenie klientom. Klienci są bardziej wymagający i bardziej wybredni, są też bezlitośni i bezkompromisowi. Urzędnikowi można "nawinąć makaron na uszy", co jest znacznie łatwiejsze zwłaszcza, że urzędnik działa wewnątrz pewnych przepisów i interesuje go jedynie to, czy wyda pieniądze zgodnie ze wskazówkami. Efektywność zaś go wcale nie interesuje. 

    Pana argumentacja nie wytrzymuje też testu rzeczywistości: większość rozpoczynanych z dotacji działalności kończy się, gdy braknie dotacji. Jest to szalenie nieefektywny sposób zakładania interesów, równie widowiskowy co prawda, jak pokaz sztucznych ogni, ale równie śmierdzący i nieestetyczny, gdy już wypalone bomby spadną na miasto zasypując je odpadkami.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.