Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
wiadomości o operze i muzyce poważnej

Brak nadziei dla politeistów

kategoria: Świat

Dodano: Friday, 01 June 2012, 00:57


nawet z nieba ....

 

Orfeusz i Eurydyka (wł. Orfeo ed Euridice, fr. Orphée et Eurydice) – opera w trzech aktach skomponowana przez Christopha Willibalda Glucka, do której libretto napisał Ranieri de' Calzabigi.

 

Baśń muzyczna oparta na micie o Orfeuszu. Premiera miała miejsce w 1762 r. w Wiedniu, w 1774 wystawiono ją w zmodyfikowanej wersji francuskiej. Dwa lata później wystawiono ją w Warszawie. 

 

Pauline (sic!) Viardot (kobieta) jako Orfeusz (1860)

 

Akt I Orfeusz po śmierci żony rozpacza w gaju oliwnym nad jej grobem, do którego przybywają nimfy i pasterze, by oddać jej hołd. Wzruszony Zeus daje śpiewakowi za pośrednictwem Amora zezwolenie, by udał się do piekieł i wyprowadził żonę z powrotem do świata żywych. Orfeuszowi w drodze powrotnej przed wyjściem z podziemi nie będzie jednak wolno spojrzeć na Eurydykę.

Akt II Śpiewak staje u bram piekieł, a jego muzyka łagodzi gniew furii. Ukochaną żonę spotyka na Polach Elizejskich.

Akt III Wracając na ziemię Orfeusz jest wierny warunkowi Zeusa, niepokój jednak targa Eurydyką, która nie tylko wątpi w miłość męża, ale zaczyna słabnąć. Orfeusz odwraca się i w tym momencie traci ją ponownie. Gdy zdesperowany próbuje odebrać i sobie życie, zostaje powstrzymany przez Amora, który wbrew mitom, za to zgodnie z tendencjami z czasów Glucka, przywraca do życia małżonkę Orfeusza.
[wikipedia]

 

 


Che farò senza Euridice
 

Cóż mam zrobić bez Eurydyki?
Gdy brakuje mi mej ukochanej?
Co mam zrobić?
Gdzie się udać?
Co mam zrobić bez mojej miłości,
ciągle w drodze bez mojej miłości? 

 

Euridice! Eurydice! Euridice! Euridice!
Na Bogów!
Odpowiedz!

Odpowiedz!
Wiedz że ja jestem wierny!
Jestem tobie wierny, najwierniejszy z wiernych!

 

Co mam zrobić bez Eurydyki?
Ciągle w drodze bez mojej miłości? 
Co mam zrobić?
Gdzie się udać?
Co mam zrobić bez mojej miłości, 
ciągle w drodze bez mojej miłości? 


Euridice! Eurydice! Euridice! Euridice!

Ach, Ach, nic nie skutkuje.
Mało pomocy, choć dużo nadziei....
Ani od świata, ani z nieba!

Odsłon: 288



Komentarze: 14

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Friday, 01 June 2012, 11:35

    Wzruszyłem się. Bardzo piękna aria.

    Dziękuję.

  2. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Friday, 01 June 2012, 15:39

    Piekne. Dla mnie muzyka skończyła się na przełowie XIX i XX wieku. Potem zdarzały sie niezłe kompozycje - ale już tylko zdarzały się.

    Och 0- wiem, zeprzesadzam.

    Natomiast kompletnie nie rozumiem tytułu bloga . Przeciez z treści bloga wunika, iż to dzieki politeizmowi - i istnieniu wielu Bogów - Orfeusz zawdzięczał swoje szczęscie.

    Czyzby to była pobożna próba zaklinania rzeczywistości przez chrześcijankę?

    ;););)

     

  3. Friday, 01 June 2012, 16:04

    Rene, szczęście chwilowe, seksualne, politeistyczne szczęście musiało być chwilowe i inaczej być nie może

  4. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Friday, 01 June 2012, 16:14

    A dlaczego sądziz, że miłośc Orfeusza miała tylko seksualne czy chwilowe podłoże?

    Krzywdzisz tę postać.

  5. Friday, 01 June 2012, 16:34

    Drogi Rene, zamiast omawiać seksualność bajkowego Orfeusza, o której wiemy mało, zajmijmy sie lepiej tematem tej zaburzającej seksualność przebieranki, która odchodziła w środowsku posiadającej mózgowy odpał inteligencji za czasów Mickiewicza. Czemu Orfeusza grała w tej roli babeczka mezzosopran, a Eurydykę chłop sporanista, a przysłuchwała się temu Geore Sand w męskim ubranku? A podobno to przez Palikota co teraz mamy?

  6. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Friday, 01 June 2012, 17:52

    Stara prawda się kłania szanowana Miłośniczko Opery.

    Po prostu nic nowego pod słońcem nie przeżywamy. Nihil novi sub sole.

    Rózne formy to przybiera ale zjawisko jest stare jak ludzkość.

    Choć niewinne duszyczki zawsze pozostają zgorszone - też nic nowego.

    Nie chcę Cie namawiać do złego ale jeśli być troche poczytała literatury "trzeciego rzędu" - od opowiadań greckich przez rzymskie, literaturę odrodzenia, i następną -  do dnia dzisiejszego to przebieranka była i jest silnym środkiem pobudzającym.

    Jakaś luka jest w średniowieczu ale opis słynnych "syren" z obnażonymi piersiami witajacych - chyba Karola Wielkiego - sugeruje, iz i wówczas tak było.

    Człowiek jest istotą mało zmienną - choc nam się wydaje inaczej.

    ;)

     

  7. Friday, 01 June 2012, 17:57

    Taka opera to chyba pierwszego rzędu rozrywka była

  8. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Friday, 01 June 2012, 19:47

    No raczej..

  9. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Sunday, 01 July 2012, 09:42

    A sądzisz, ze"elita" nie oczekuje podniet "plebejskich"?

    ;)

  10. Zobacz profil Marysia Marysia napisał/a:

    Sunday, 01 July 2012, 09:45

    No tak, teraz to właśnie elita się plebejsko podnieca

  11. Zobacz profil Rene Rene napisał/a:

    Sunday, 01 July 2012, 10:48

    Nie miej złudzeń. Wówczas też. O tyle, że do nas przetrwało to co było dobrze opakowane. To co tego opakowania nie miało zanikło.

    W zakresie muzyki to może mało wiem - ale w zakresie literatury to sporo. Obscena i działanie na seksualność człowiaka było, jest i będzie.

    Nawiasem mówiąc - czasem dość ciekawe - ale nie rozwijajmy tego tematu na tym Portalu. Nie uchodzi.

    Obecnie - mamy wszystko co fantazja ludzka kreuje - bez filtra czasu. I przez to fałszywy obraz tego co minęło.

    Ale te nasze dywagacje są bez znaczenia. Lepiej wsłuchać się w tę muzykę.

    ;)

  12. Zobacz profil Justa76 Justa76 napisał/a:

    Friday, 13 January 2012, 23:50

    A propos Orfeusza - w poniedziałek w Filharmonii Narodowej odbył się koncert, w którym m.in. wystawiono (tak, tak: w Filharmonii wystawiono, a nie tylko zagrano) operę Marc-Antoine’a Charpentiera „Zejście Orfeusza do piekieł”.

    Ten niezwykły wieczór zawdzięczaliśmy Les Arts Florissants z Paryża. Jest to zespół wokalno-instrumentalny należący do grona najsłynniejszych i najbardziej poważanych wykonawców muzyki dawnej na świecie, gra na instrumentach z epoki. Polecam Orfeusza w ich wykonaniu, chociażby do odsłuchania na CD.

  13. Zobacz profil Justa76 Justa76 napisał/a:

    Saturday, 14 January 2012, 00:04

    Zapomniałam dodać, żu u Charpentiera też mamy szczęśliwe zakończenie – Orfeusz cało i zdrowo wyprowadza Eurydykę z podziemi, dzięki pozwoleństwu Plutona i Prozerpiny, której w końcu udaje się przebłagać męża J

  14. Zobacz profil Justa76 Justa76 napisał/a:

    Saturday, 14 January 2012, 00:07

    Zapomniałam dodać, że u Charpentiera też mamy szczęśliwe zakończenie – Orfeusz cało i zdrowo wyprowadza Eurydykę z podziemi, dzięki pozwoleństwu Plutona i Prozerpiny, której w końcu udaje się przebłagać męża.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.