Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Bella

kategoria: Pro life

Dodano: Friday, 17 December 2010, 19:08

Skoro okazało się już, że ja nie tyle jestem apologetą, co raczej krytykiem filmowym, to z rozpędu zamieszczę parę uwag o innym filmie, który, słyszalem, wszedł właśnie na ekrany wybranych kin w Polsce. W Stanach oglądaliśmy go trzy lata temu i wtedy napisalem o nim kilka słów. Dziś zatem, bez większych poprawek, przypomnę tamte przemyślenia:

 

"Dużo wszyscy narzekamy, że nasz świat schodzi na psy. Wizerunek naszej rzeczywistości, jaki odbieramy z programów telewizyjnych, seriali, filmów, wiadomości agencyjnych i opowiadań znajomych raczej nie nastręcza optymistycznie. Czasem mamy wrażenie, że cała kultura chrześcijańska to już wymarła, odległa przeszłość.

 

Gdy masz wielki rodak, Karol Wojtyła, papież Jan Paweł Wielki odszedł do domu Pana, wszyscy byliśmy świadkami czegoś niesamowitego. Okazało się nagle, że on nawet po śmierci był w stanie zjednoczyć nas wszystkich. Albo raczej należałoby powiedzieć, że bardziej nawet po śmierci, niż za życia. I to nie tylko katolików, nie tylko chrześcijan, ale zjednoczył wszystkich ludzi. Jednak taka sytuacja nie trwała długo. Była ona zbudowana raczej na uczuciach, niż na wewnętrznych przekonaniach i woli, więc jak uczucia żalu za tym wielkim Polakiem osłabły, przepadła także ta jedność. Wróciliśmy do naszej neopogańskiej rzeczywistości. Rzeczywistości, w której nasze postawy wobec życia są tak negatywnie kreowane przez popkulturę. Kreowane, nie odzwierciedlane, bo życie nigdy nie jest aż takie złe, jak je obrazują filmy. Jednak te filmy powodują powolne głupienie odbiorców, otępienie i wzrost obojętności na zło, czy na niemoralne zachowania.

 

Ilekroć powracam do Sienkiewicza, Trylogii, Krzyżaków, czy nawet noweli i „W pustyni i w puszczy” zawsze najbardziej zdumiewa mnie jak bardzo są jego książki przepełnione Bogiem. Ale to nie wynika wcale z tego, że był on kimś szczególnie religijnym. To samo można zauważyć i w innych powieściach z tamtego czasu. Po prostu wiara była nieodłączną, integralną częścią życia ludzi. Teraz, obawiam się, już tak nie jest. A przynajmniej nie widać tego w większości książek i filmów. Jednak zamiast narzekać, że jest tak, jak jest, można zacząć robić coś pozytywnego. Można zacząć kreować inny obraz rzeczywistości. W końcu ludzi głęboko wierzących, ludzi, dla których Bóg ciągle jest Kimś najważniejszym w życiu, nie brakuje. Jest nas miliony. I na tych milionach można także zarobić sporo pieniędzy. Udowodnił to chociażby Mel Gibbson kręcąc film o Męce Pana Jezusa.

 

Wczoraj byłem w kinie. Z powodów, jakie podałem wyżej, nie chodzę często do kina. W ostatnich latach widziałem dosłownie kilka filmów. Pasję, Opowieści z Narnii, Egzorcyzmy Emilii Rose, Władcę Pierścieni. Może jeszcze jeden, czy dwa. Wczoraj jednak zobaczyłem film współczesny. O życiu normalnych Nowojorczyków. Z gatunku, który można by określić „romantyczną komedią”, choć może „komedia” nie będzie tu odpowiednim słowem. Film ma parę zabawnych scen, ale nie jest to film mający nas rozśmieszać. Raczej wzruszać. I to robi doskonale. Oglądając ten film nie raz ryczałem jak bóbr.

 

Film ten jest bowiem przede wszystkim historią miłosną. Ale miłość w tym filmie bardziej przypomina „agape” niż „eros”. Co prawda film jest także o tym, co zrobić, gdy nagle okazuje się, że jesteśmy w ciąży, a w ciążę nie zachodzi się przez „agape”, ale film nie jest o seksie. Film mogą oglądać nawet dzieci. Film jest o rodzinie, o przyjaźni, o miłości braterskiej i o świętości życia poczętego. Nie chcę tu opowiadać filmu, bo mam nadzieję, że będzie on dostępny w Polsce. Nie chcę zepsuć nikomu przyjemności oglądania. Mam bowiem nadzieję, że każdy kto będzie mógł, zobaczy ten film. Naprawdę warto.

 

Warto dlatego, że jest to po prostu dobry film. Dobrze nakręcony, dobrze wyreżyserowany, z dobrymi aktorami. Jest zabawny i wzruszający. I jest tak bardzo katolicki. Nie w sensie mówienia kazań. Nikt tam nawet nie wspomina Boga, wiary. Ale w sensie codziennego życia w czymś, co nazwałbym „kulturą katolicką”. Bohaterowie filmu są pochodzenia latynoamerykańskiego. Są więc katolikami. I to widać w tym filmie kilka razy. Nie przez przypadek, jest to założone przez producentów filmu. Na szyi głównego bohatera można dostrzec szkaplerz. Gdy siedzi w poczekalni kliniki aborcyjnej, odmawia trzymany w rękach różaniec. W domu jego rodziców na ścianie widać obraz Matki Bożej z Guadalupe. Przed posiłkiem odmawiają modlitwę. To przecież niewiele, może ktoś powiedzieć, ale z drugiej strony tak dużo.

 

To tak, jak w powieściach Sienkiewicza. Przecież jego książki nie są religijne, ale jego bohaterowie cię modlą, śpiewają godzinki, spowiadają się, chodzą do kościoła. To była część ich życia. W filmie „Bella” także widzimy tylko momentami takie rzeczy, ale są one jak powiew świeżego powietrza. Film ten bowiem pokazuje dom, rodzinę, która jest… jak mój dom, jak moja rodzina. Pokazuje coś zupełnie innego niż taką „rzeczywistość”, jaka istnieje w serialach telewizyjnych.

 

Niedawno przeczytałem w felietonie pana Kucharczaka w Gościu Niedzielnym, że od czasu legalizacji aborcji w Wielkiej Brytanii zabito tam siedem milionów dzieci. W Stanach zabito ich ponad 40 milionów. To są niewyobrażalne ilości. Może przez to, że jest ich tak wiele, zupełnie zobojętnieliśmy na ich wymowę. I to jest także powód, dla którego każdy powinien zobaczyć ten film. Film ma tytuł „Bella”. Ciepły, mądry, wzruszający i bardzo dobry film. O rodzinie, o miłości, o przyjaźni, czyli o tym, co w życiu najważniejsze. Film, który każdy człowiek powinien zobaczyć. Zwłaszcza młody człowiek. Zwłaszcza młoda dziewczyna. Serdecznie go polecam."

 

Hiob, 29 Xi 2007

Odsłon: 1293



Komentarze: 16

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 17 December 2010, 19:14

    Inspirację do odgrzania starego kotleta był ten wpis, za który jego autorowi serdecznie dziękuję: LINK

    _____________

    God loves you

  2. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    Friday, 17 December 2010, 19:32

    Dziwne, że bardzo wielu, wielu ludzi kocha takie filmy, chętnie by je oglądali, a krytyka oficjalna promuje chłam i jeszcze "usprawiedliwia " się tym, że " widzowie głosują nogami". Nie uwzględniają jednak faktu, że widzowie idą na to, co oni reklamują i polecają. I mimo to- dobre filmy istnieją, przebijając się. Krzepiące, pozdrawiam Cię naj, naj nasz nowoobjawiony Frondowy recenzencie:)))

  3. Zobacz profil Alex123 Alex123 napisał/a:

    Friday, 17 December 2010, 21:41

    To ja przekleję linki, które wpisałam pod notką Zbigniewa Kaliszuka:

    Tutaj jest notka o odtwórcy głównej roli Eduardo Verastegui: LINK

    i jego apel pro life: http://www.youtube.com/watch?v=fTWY-OCNr0s

  4. Zobacz profil LeśnyLudek LeśnyLudek napisał/a:

    Friday, 17 December 2010, 23:41

    No, na ten film, pójdę nawet do Cinema! :-)

    Hiobie, chodź na filmy i pisz na jakie mamy chodzić!

    Poważnie! Jesteś świetnym recenzentem (nie tylko) i moim (naszym) autorytetem.

    Czekamy!

    Ale swoja drogą, to współczułbym Ci jednak takiej roli!

    Szkoda byłoby kogoś takiego na na taki globalny chłam!

    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 00:18

    Alex, dzięki!

    .

    Wierzący, nic z tego. Albo raczej bardzo chętnie podzielę się przemyśleniami z filmów, które widziałem, jednak nie sądzę, bym zaczął chodzić do kina częściej, niż raz, czy dwa razy w roku.

    .

    Pamiętam, że gdy przyjechaliśmy do Stanów i rozmawialiśmy z Davidem, mężem pewnej Polki mieszkającej w Charlotte o kinie, o filmach, okazało się, że my widzieliśmy niemal wszystkie "klasyczne" filmy z ostatnich kilkunastu lat, o których on mówił. Nie wszystkie były w powszechnej dystrybucji, ale jakieś DKF-y, jakieś Konfrontacje przedstawiały nam nawet "za komuny" najwartościowszą produkcję światowego kina. A ja, czasem stojąc całą noc w kolejce, by zdobyć karnety, a potem wagarując (bo karnet udało się zdobyć tylko na porankowe seanse) oglądałem co roku po kilkanaście filmów w dwa tygodnie. Na dodatek słuchając irytującego lektora "na żywo", który miał okropną dykcję i intonację głosu i mylił się co chwilę. Ech, piękne wspomnienia... :D

    .

    Ale dziś jestem "innym człowiekiem" i nie muszę zobaczyć każdego filmu jaki Hollywood wyprodukuje. Życie i tak jest ciekawsze, trzeba tylko umieć to dostrzec.

    .

    Ciekawsze, zabawniejsze, bardziej dramatyczne i wzruszające. Czasem też nas bardziej przeraża, niż najlepszy horror. I zakończenie zwykle jest bardziej zaskakujące...

    _____________

    God loves you

  6. Zobacz profil Voytec Voytec napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 09:10

    Wracając do glównego aktora Belli - Eduardo Verastegui, dodam że wkrótce pojawi się kolejny film z jego udziałem: "Cristiada". Jest to opowieść o zbrojnym powstaniu obrońców wiary katolickiej w Meksyku w latach 20-tych. Temat mało znany i do tego bardzo zakłamany. Jest zatem nadzieja na pierwsze uczciwe pokazanie tych wydarzeń:

    LINK

    Obok Verastegui w filmie występuje m.in. Andy Garcia, jeden z kilku zaledwie "normalnych" ludzi z pierwszej ligi aktorów Hollywood (katolik, od 18 lat z pierwszą żoną, czworo dzieci). Ciekawostka: Garcia jest autorem filmu "The Lost City" o swoim rodzinnym mieście Hawanie, w którym pokazuje prawdziwie oblicze rewolucji Castro i bandytyzm Che Guevary.

    I na koniec dołączam się do rekomendacji dla "Belli". Oglądałem ten film zachęcony informacjami o bardzo pozytywnym moralnym przesłaniu, ale nie miałem zbyt dużych oczekiwań odnośnie walorów artystycznych (początkująca ekipa, mały budżet itp. Poza tym niestety często warsztat filmów katolickich pozostawia wiele do życzenia, jedyny 100procentowy wyjątek to "Pasja"). Tymczasem "Bella" jest naprawdę dobrym filmem - przemyślany scenariusz, znakomite aktorstwo, ciekawa muzyka. Warto sprowadzić DVD z USA (około $10 w amazonie) albo poczekać do lutego, kiedy ukaże się w Anglii.

  7. Zobacz profil Epaga Epaga napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 10:00

    Bardzo piękny film, niedawno go obejrzałam i uważam że każdy powinien go obejrzeć.

  8. Zobacz profil Teofila_Bepko Teofila_Bepko napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 10:51

    Idę!

    :)

  9. Zobacz profil LeśnyLudek LeśnyLudek napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 12:15

    Hiobie, czasami sobie myślę, że ta komuna nie była aż tak zła...

    Wczoraj z żoną oglądaliśmy na "kulturze" ruski film z 77 roku "Wyznanie miłości"

    Takich filmów dziś już (prawie, może jeszcze Czesi) nikt nie robi!

    A były to czasy wrednej cenzury!

    Oj, przydałaby się taka, na 99% produkowanych dziś filmów!

    Pozdrawiam, z Panem Bogiem!

  10. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 13:24

    Wierzący, ja dostaję wysypki na skórze, gdy słyszę zdanie "czasami sobie myślę, że ta komuna nie była aż tak zła..." Wiem, co masz na myśli, ale... W końcu niektórzy przeżyli okupację niemiecką bez bólu i wielkich stresów, więc i to nie było takie złe. Był porządek, dyscyplina, jakieś tam zalety można by znaleźć.

    .

    Jest oczywiste, że "za komuny" wiele rzeczy było robionych dobrze. W wielu dziedzinach. Nie dlatego, że to ustrój był taki, ale dlatego, że w Polsce, w każdym systemie politycznym, żyli, pracowali, tworzyli normalni ludzie. Byli pasjonaci, którzy mimo trudności, mimo oporów systemowo-polityczno-ideologicznych potrafili przeforsować pewne rzeczy i stworzyć coś wartościowego i pięknego.

    .

    Uboczną zasługą systemu było to, że tylko najwybitniejsi i najbardziej wytrwali mogli się przebić, więc tu masz rację. Dziś łatwiej miernotom, więcej przypadkowości, zalew szarej masy, która wszystko topi, łącznie z perłami i diamentami.

    .

    Był jeszcze jeden aspekt, tym razem naprawdę pozytywny i wynikający bezpośrednio z faktu, że totalitarny system kontrolował totalnie wszystko, kulturę też. Chodzi o mecenat, o kasę. Gdy się znalazł ktoś u władz kto przynajmniej nie przeszkadzał, Sztuka przez wielkie "S" mogła się rozwijać. A społeczeństwo, wyedukowane w taki sposób, zaczynało rozróżniać Sztukę od chłamu. Choć jasne, że część społeczeństwa preferuje chłam. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.

    .

    Problemem jest to, że dziś mamy tyle chłamu i tak mało Sztuki, że i z edukacją społeczeństwa coraz gorzej. Ale nie pójdę tak daleko, by powiedzieć: "komuno wróć!" ;-)

    .

    Po prostu trzeba teraz wyręczyć państwo, poprzez mecenat prywatny. Tacy ludzie jak Rockefeller, czy Carnegie fundowali dziesiątki szkół, sal koncertowych, orkiestr, teatrów, muzeów na całym świecie.

    _____________

    God loves you

  11. Zobacz profil Teofila_Bepko Teofila_Bepko napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 14:26

    @Hiob

    "Tacy ludzie jak Rockefeller, czy Carnegie fundowali dziesiątki szkół, sal koncertowych, orkiestr, teatrów, muzeów na całym świecie."

    .

    A dzisiaj tacy ludzie jak Bill Gates wspierają Planned Parenthood...

  12. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 14:55

    To prawda, Teofila_Bepko, że za duże pieniądze można zrobić dużo dobrego, ale i dużo złego. Ale ja wierzę, że ciągle są wokół nas ci robiący dobro. Trzeba by zresztą może więcej o nich pisać. Kto dziś pamięta kto to był na przykład pan Edward Piszek, zmarły zaledwie kilka lat temu? A przecież to tylko jeden przykład, z pewnością znalazłoby się takich wielu... Oni są wokół nas, a my tak mało o nich wiemy.

    _____________

    God loves you

  13. Zobacz profil Teofila_Bepko Teofila_Bepko napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 15:02

    @Hiob

    Ja też w to wierzę, choć przychodzi mi to z trudem, bo lansowani są ci politpoprawni.

    .

    "Trzeba by zresztą może więcej o nich pisać."

    Dobry pomysł. Może to pomysł na nowy wpis na blogu? :)

  14. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Saturday, 18 December 2010, 22:21

    @Hiob - dziękuję bardzo za kolejną zachętę do odwiedzenia kina; wspaniała recenzja, dzięki!

    Pozdrawiam:)

  15. Zobacz profil Hugo Hugo napisał/a:

    Saturday, 01 January 2011, 23:27

    Właśnie obejrzałem. Zużyłem trzy chusteczki. Dzięki za rekomendację tego filmu. :-)

  16. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 01 February 2011, 04:23

    To ja dziękuję, Hugo. Zawsze dobrze wiedzieć, że moja pisanina się komuś przydała i dobrze usłyszeć, że nie tylko mnie ten film się podobał.

    _____________

    God loves you

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.