Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Gloria Tibi Domine

Baby, do garów!

kategoria: Polityka

Dodano: Thursday, 11 August 2011, 21:47

Przemówiło dziś wszelkie medium: oto się rząd zaprzysiągł. I choć telewizor mój dawno już wylądował na smietniku, tam gdzie jedyne jego słuszne miejsce i tak dotarło do mnie echo sejmowych wydarzeń. Przez ostatni miesiąc udało mi się nawet zapomnieć, że mamy jakiś rząd, ale mi dziś imć Medium przypomniał dość dotkliwie, że te wybory sprzed miesiąca to nie fikcja i mesje fatale polskiej polityki, Donald Tusk ma jednak zamiar porządzić nami przez najbliższe cztery lata. O podła demokracji, Tyś jest jednak bez serca!

 

Tego, że rząd mamy fatalny, nikomu udowadniać nie muszę. Zresztą cały sejm tonie w beznadziei. (Choć pewnie są wyjątki, tylko nie one nadają ton, niestety). I zapewne można by znieść, iż wśród polskiej elyty brakuje charyzmatycznych przywódców, wybitnych intelektualnie jednostek, retorów, specjalistów, a wszystko czego się słucha jest miałkie, bez polotu i przypomina wystąpienie maturalne uczniaka-średniaka. Można by znieść, gdyby w opozycji do tej marności szły wielkie i mądre decyzje polityczne i gospodarcze, które przywróciłyby godność Polakowi. Ale oczywiście nie! Trzeba rodaka dalej ograbiać, podejmować za niego decycje, ogłupiać i ubezwłasnowolnić kolejnymi ustawami. Bo Polak głupi jest. A nie, przepraszam, raz na cztery lata bywa mądry, kiedy ma wybrać swoich ciemiężycieli. Tak, na tym się akurat zna, ale jakby już chciał decydować o swoich pieniądzach, sposobie wychowania dzieci, albo na przykład o tym, czy pragnie z głębi serca płacić na ubezpieczenie emerytalne, to wara mu!

 

Ale nie o tym miałam, tylko o babach i o garach. No właśnie, jak się dziś dowiedziałam, że marszałkiem sejmu została Ewa Kopacz, to w malignie wszystkie gary w domu pozmywałam, nawet te czyste. Bo to jako kobieta najlepiej robię: gary zmywam, sprzątam, gotuję, piorę, a w przyszłości dziećmi własnymi opiekować się będę. Mam oczywiście, jak każda przedstawicielka płci pięknej parę innych zdolności i talentów, i chętnie z nich korzystam, ale żeby od razu marszałkiem być?! Żeby sejmowi przewodzić?! Chłopami zarządzać?! O nie, co to, to nie! Mężczyzna to z natury najlepszy dowódca i jemu należy dowództwo oddać! A kobiety, jak się dobrze czują w sejmie, to bardzo dobrze, niech tam będą, łagodzą męskie obyczaje, wnoszą swoje postulaty, ale niech się, Boże broń, nie pchają do kierownictwa.

 

Ludwik Dorn stwierdził dzisiaj, że jedyną zaletą, która przemawia za panią Kopacz jako kandydatką na marszałka sejmu jest jej płeć. Ludwiku Dornie (i psie Sabo), toż to jej główna wada właśnie! A jak jedyna zaleta okazała się wadą, a wyboru już dokonano, to „zgroza, zgroza!”

 

Akurat pisząc te słowa dowiedziałam się rzeczy jeszcze straszliwszej: oto Wanda Nowicka została wicemarszałkiem!!! Naczelna zwolenniczka aborcji trzecią głową w polskim sejmie! Nie, na taką wieść już nawet Joseph Conrad nie zaradzi... A przypominam, iż jest on ostatecznością!

 

Patrząc na nasze naczelne feministki i kobiety wyzwolone, tymbardziej z podziwem rozmyślam o tych kobietach, które na przekór czasom i szykanom pozostały w domu. Które nie opuściły swoich mężów, nie oddały dzieci niańkom ani instytucjom, tylko powoli, konsekwentnie wypełniają swoje najważniejsze powołanie. I nie muszą szukać poklasku na zewnątrz. Nie potrzebują robić czegoś ogromnie „ważnego”. Nie chcą nikim rządzić ani się równouprawniać. Pozwalają kochać się mężom. Cieszy je bycie kobietą. Prawdziwą KOBIETĄ. Gospodynią „domu na skale”.

 

I tak sobie myślę, że ja naprawdę lubię zmywać gary. Bo mąż mnie kocha.

Odsłon: 3986



Komentarze: 43

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Anka Korona Anka Korona napisał/a:

    Thursday, 11 August 2011, 22:30

    Fajnie,tekst świetny ,podoba mi się.Jestem z tobą Mario Heleno,całusy!!

  2. Zobacz profil Jovik Jovik napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 09:20

    Popieram Ankę;) I Ciebie Mario Heleno, oczywiscie:) Najbardziej odpowiedzialne rządy powinny być dla mężczyzn. Mężczyzni potrafią skoncentrować sie na jednym i sa mniej emocjonalni.

  3. Zobacz profil LeśnyLudek LeśnyLudek napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 09:46

    A ja, robię w domu wszystko!

    Sprzątam, myję gary, robię obiady, zakupy...

    Moja żona, mimo iż idę do pracy na późniejszą godzinę, codziennie ma na stole śniadanie.

    Ona po prostu nie ma kiedy!!!

    Piszę to nie po to by się chwalić, ale by ewentualnym facetom powiedzieć tym, że jeśli nie chcą wyhodować sobie feministki, to TAK WŁAŚNIE TRZEBA!

    A pochwały ze strony żony raczej mnie zawstydzają niż wbijają w jakieś tam samozadowolenie.

    Kobietom się to po prostu NALEŻY!!!

    Jak widzę kobiety z siatami, to jakbym dorwał tego ich faceta... Wrrr...

    Do facetów:

    Jeślli myślisz sobie, że stanie przy garach, to takie nic, to postój sobie, DZIEŃ W DZIEŃ!

    Dowiesz sie co to są żylaki, co to jest ból kręgosłupa, co to jest niemożność zaśnięcia z powodu... przemęczenia!

    Najbardziej wkurzaja mnie tacy, co jeszcze przyjdą z roboty, śmierdzące skarpety pod fotel i goni, bo on jest głodny, spracowany i jemu sie należy!

    I: "Ja ciężko pracowałem, a Ty sobie byłaś w domu..."

    Z ukłonami... :-)

    LL

     

     

     

     

     

     

  4. Zobacz profil Aspersja Aspersja napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 09:52

    dom na skale w większości budują teraz kobiety, które pracują, bo rata kredytu mieszkaniowego czeka i przy pustych garnkach nie bardzo jest sens stać...Nie czuję się gorszą z powodu tego, że nie lubi myć garów i marzy mi sie zmywarka. Zapewniam także, że mój mąż mnie kocha:)

  5. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 09:56

    Nie, żadna kobieta nie powinna czuć się gorsza, z powodu tego, że pracuje. Ja rozumiem, że czasem po prostu musi. I tu jest winny nasz system, który zmusza kobietę do pracy zarobkowej i odbiera godność mężczyźnie, który nie jest stanie sam wyżywić rodziny.

  6. Zobacz profil Pokuta Pokuta napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 10:27

    Wśród tych gorszych,pracujących poza domem są też takie,które muszą ale jednocześnie lubią swoją pracę i z mężem dzielą obowiązki domowe.Nie zawsze mężczyzna,wobec braku wykształcenia i umiejętności,jest w stanie utrzymać rodzinę i wcale nie uważam,że to mu godność odbiera.W tej sytuacji jak może się czuć mąż,który mniej zarabia od żony.Powinien wpaść w depresję!!??

  7. Zobacz profil LeśnyLudek LeśnyLudek napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 10:46

    Zastanawiam się, dlaczego mi nie odpowiedziano...

    Nie ma mnie w ogóle, czy nie możecie drogie Panie uwierzyć?

  8. Zobacz profil Aspersja Aspersja napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 10:47

    @Pokuta

    wcale nie musi być tak, że mężczyzna ma braki w wykształceniu. wystarczy, że np: on jest nauczycielem, a ona stomatologiem. Ja równiez nie widze powodu, dla którego mąż miałby rezygnować z pracy i szukac lepiej płatnej,żeby zarabiac więcej niz żona, wazne jest żeby robić to co sie lubi

  9. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 11:03

    @Pokuta

     

    No nie wykluczam, że może wpaść.

     

    Nigdzie nie napisałam, że kobieta pracująca jest gorsza. Wyraziłam tylko podziw dla pewnego rodzaju kobiet. To, że się wyraża podziw dla jednych, nie oznacza od razu, że innymi się gardzi. Dezaprobatę wyraziłam jedynie dla feministek i "kobiet wyzwolonych". Uderzyłam w stół??

     

    Jestem też zwolennikiem wariackiej teorii, że mężczyzna jest w stanie utrzymać rodzinę i to niezależnie od wykształcenia czy umiejętności. Tylko za mało mężczyznom ufamy, boimy im się powierzyć nasz los i los naszych dzieci. No i tracimy na tym. A jak mężczyzna wie, że coś od niego zależy, że jest na jego głowie, to się zaprze, będzie walczył, kombinował aż mu się uda. Bo to sprytne "bestie" są...

  10. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 11:15

    @Aspersja

     

    Mój tata był nauczycielem i zarabiał lepiej niż niejeden stomatolog.

     

    @LeśnyLudek

     

    Nie komentowałam Twojej wypowiedzi, bo tam głównie zwrot do mężczyzn był. To wartościowe, że doceniasz trud kobiety, jaki wkłada ona w dom. Macie z żoną taki podział obowiązków - w porządku. Mi by on nie odpowiadał, ja się cieszę, że mogę robić to, co robię.

    I jak mój mąż wraca zmęczony z pracy, to ja uważam, że mu się należy.

  11. Zobacz profil LeśnyLudek LeśnyLudek napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 11:30

    Dzięki.

    Jeśli mąż to docenia, to super!

    Zawilciu, oh tam... ;-)

  12. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 11:36

    A ja sobie pomyślałam, że taki stosunek to skrajne lekceważenie w stronę państwa. Bo państwo kształciło taką Helenkę przez 11 lat obowiązkowej nauki i włożyło w nią koszmarne pieniądze, a Helenka jak ten dług spłaci? Do pracy nie pójdzie, podatków płacić nie będzie, do tego cała edukacja wyrzucona w błoto. Ładny mi "patryjotyzm". Rozumiem, że kobiety zajmujące się gospodarstwem domowym są prawdziwe, wobec tego reszta jest... hmm... podrabiana? A pani Helena wie, jak powinna się zachowywać prawdziwa kobieta, bo jest Bogiem? Nie wiem, może ma z nim kontakt telefoniczny i on jej mówi, co sobie życzy, a czego nie? A może bardziej prawdopodobne jest to, że pani Helena ma kompleksy, bo ona nijak by wicemarszałkiem nie została, wobec tego przynajmniej sobie wmawia, że ona jest "prawdziwą kobietą", w przeciwieństwie do innych? 

  13. Zobacz profil Aspersja Aspersja napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 11:56

    @MariaHelena

    Więc może podam bardziej czytelny przykład:mąż uczy przedmiotu z którego raczej nie udziela się korepetycji i ma jeden etat, a żona pracuje w osrodku zdrowia i prowadzi prywatną praktykę, tak jak większość stomatologów.

  14. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 11:59

    @ShadowCat

     

    To nie ja lekceważę państwo, tylko państwo lekceważy mnie. Otóż bezpłatne szkolnictwo to fikcja, państwo nie płaci za nie z niewiadomych źródeł, tylko z naszych kieszeni właśnie.

    Taka Helenka, jak ja chodziła przez dwanaście lat do prywatnej szkoły i moi rodzice oprócz płacenia czesnego płacili jeszcze na szkołę publiczną, w której moja noga nigdy nie postanęła. A teraz i ja nie chcę, żeby ktokolwiek płacił na szkolnictwo moich dzieci, włączając w to Panią ShadowCat. Chciałabym, aby państwo oddało mojemu mężowi pieniądze i my sobie sami zapłacimy za taką szkołę, jaka będzie nam odpowiadać.

    Patriotyzm to nie frajerstwo, jeśli ktoś chce mnie okraść, to muszę się bronić. A edukacja nie jest wyrzucona w błoto - skorzystają na tym moje dzieci, bo ta ja je będę wychowywać. Poza tym to państwo nadaje obowiązek szkolnictwa, ja od najmłodszych lat mogłam się uczyć sprzątania i gotowania, a nie arytmetyki. Ale MUSIAŁAM chodzić do szkoły.

     

    A taka praca domowa to wielka rzecz, tylko oczywiście nie dla państwa, bo nie może się na tym za bardzo nachapać. Tylko czekam, aż mi kasę fiskalną zamontują w domu i mój mąż będzie musiał płacić podatek od obiadu, który mu ugotuję.

     

    Kontaktu telefonicznego z Panem Bogiem nie mam, ale rzeczywiście wiem, jak powinna zachowywać się prawdziwa kobieta. To żaden wstyd coś wiedzieć.

     

    A i kompleksów trochę mam, ale ten z marszałkiem sejmu akurat nietrafiony, bo ja nawet demokratką nie jestem.

  15. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:11

    Wobec tego za Pani edukację płaciło 1. państwo, 2. rodzice. Nie Pani. A Pani te pieniądze, całą edukacje chce przeznaczyć na mycie garów. I to państwo Panią okrada, ciekawe z czego, skoro jako osoba niepracująca podatku dochodowego Pani nie uświadczy, a z dobrodziejstw państwa (chodźby z publicznych dróg) Pani jednak korzysta. Wobec tego chcę poinformować Panią, to Pani ma dług wobec państwa, a nie państwo wobec Pani. Może mi Pani zdradzić, z jakiego Tajemniczego Źródła Prawdy Pani wie, jaka powinna być prawdziwa kobieta? Bo wydaje mi się, że odpowiedz brzmi "prawdziwa kobieta powinna być taka jak ja, bo ja tak sądzę".

  16. Zobacz profil Cath8 Cath8 napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:24

    Dobrze że lubisz "myć gary" bo na funkcję marszałka szans nie masz. Natomiast jeśli chodzi o mężowskie uczucia, to mężowie kobiet na wysokich stanowiskach też je kochają, tak więc puenta twojej wypowiedzi jest, że tak powiem, kompletnie "od czapy". 

  17. Zobacz profil Anka Korona Anka Korona napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:24

    Ludku,jesteś normalnym,dobrym facetem,mój mąż też mi pomaga,gotuje obiady,chodzi na zakupy,piecze,nie,nie jest ideałem,też pokazywał rogi,ale jest moim mężem i dobrze,że jest.Inspiruje.Tobie gratuluję a innych pozdrawiam.

  18. Zobacz profil Anka Korona Anka Korona napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:29

    I jeszcze jedno.Ja pracowałam zawsze i pracuję.Były i dwa etaty i pół,bo w naszej kochanej Polsce jest zawsze za mało ,tu pracę nisko się ceni.Rozumiem kobiety,które pracują w domu,jeśli je na to stać.Mają więcej spokoju od ludzi.Gary to piekielny obowiązek dla kogoś ,kto tego nie lubi.Ja bym nie mogła,bo nie lubię ,ale to też ciężka praca.W ogóle ten podział na zajęcia damsko-męskie w domu jest trochę sztuczny.Ja i wiertarką umiem i pomaluję,chcociaz mąż robi dużo tzw pierdołek.Ostatnio np zakładał mi akumulator do auta,bo on miał siłę odkręcać śruby.No i co wielkiego? on lubi się licytować i kreować na ważnego i niech mu.A i tak ,co ma zrobić ,zrobi.

  19. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:30

    @ShadowCat

     

    Piszę oczywiście z "naszych kieszeni" metaforycznie, choć zdarzyło mi się trochę przepracować i państwo te moje kieszenie również nieco opustoszyło. A państwo mnie okrada niestety nadal, pomimo tego, że sama już nie pracuję, to mam z mężem wspólny majątek i to, co zarobi dla nas mój mąż, państwo w większości zabiera.

    Jak się Pani domyśla, mąż musi zarabiać dwa razy więcej, niż wtedy gdybym i ja pracowała, w związku z czym państwo zabiera nam tyle samo pieniędzy, ile by zabierało gdybym ja również była czynna zawodowo. Bilans wychodzi zatem na zero. 

     

    A publiczne drogi? Również fikcja. Za autostrady np. już zapłaciliśmy (znowu wypowiadam się w pierwszej osobie, celowo) w podatkach, a i tak są płatne. Powtarzam, to że osobiście nie zarabiam, nie znaczy, że nie jest to płacone również z mojej kieszeni.

     

    Droga Pani, moja wiedza nie wypływa z żadnego tajemniczego źródła prawdy, tylko z mądrej lektury, w tym także Pisma Świętego, rozmów, poszukiwań, naturalnych predyspozycji, obserwacji wspaniałych kobiet. Nie, nie w lustrze ;)

  20. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:31

    Cóż, jeśli ktoś nie ma innego powodu do dumy, to zawsze znajdzie argumenty typu "należę do rasy panów, więc jestem lepszy od reszty", "mój dziadek był szlachcicem, więc jestem lepszy od reszty", "jestem prawdziwą kobietą, wiec jestem lepsza od reszty"...

  21. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:34

    O, a jeśli moje mądre lektury, rozmowy, poszukiwania, dane naukowe mówią, że jest w pani w błędzie? Hjehje, naturalne predyspozycję do garów, hjehje. Jakem jestem z wykształcenia biologiem, to o czymś takim nie słyszałam. O innych "naturalnych predyspozycjach" też nie, pewnie mi na uczelni kłamali.  

  22. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:36

    @ShadowCat

     

    Nie jestem lepsza od reszty. I chwała Bogu!

  23. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:38

    @ShadowCat

     

    Bywa, że i na uczelni kłamią. Mnie wmawiano na przykład, że Boga nie ma.

  24. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:42

    To czemu używa pani określenia "prawdziwa kobieta"? Czy to nie jest stopniowanie wartościowe? W czym bycie gospodynią domową miałoby być bardziej prawdziwe? Większość kobiet teraz pracuje zawodowo, więc wychodzi na to, że wiekszość kobiet jest nieprawdziwa. W ogóle jak kobieta może być nieprawdziwa?

  25. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:42

    Bo nie ma dowodów na istnienie Boga.

  26. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:47

    @ShadowCat

     

    Prawdziwa kobieta to jest wartościowanie, ma Pani rację. Ale ja pisałam to w 3 osobie liczby mnogiej, a nie w pierwszej l. pojedynczej. A kobieta może być nieprawdziwa, jeśli jest zakłamana i żyje w kłamstwie, które wypacza jej kobiecość.

     

    Nie ma też dowodów na nieistnienie Boga. A zatem mówienie, że Go nie ma jest kłamstem.

  27. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:47

    Ojej, po co te nerwy. Ja jestem zdania, że układ wewnątrz małżeństwa i rodziny to sprawa prywatna, a państwo nie ma nic do tego. Państwo żyje z nas, dzieki nam, tylko się zgubiło jedno ważne- DLA NAS.

     

    Te dysputy, typu "marnujesz wyjształcenie przy garach" są naprawdę bez sensu- wykształcenie może służyć nie tylko do pracy zarobkoej ale i do odpowiedniego wychowania dzieci i do pracy społecznej i do tego, żeby ubogacić tematykę rozmów z mężem i znajomymi. To wielkie wartości, mimo, że ekonomicznie niemierzalne. A może Helena kiedyś zechce wrócić do pracy zarobkowej, albo będzie do tego zmuszona?

     

    Wartość człowiek, zarówno kobiety, jak i mężczyny nie wypływa przecież z tego, gdzie pracuje i jakie ma wykształcenie ale jaki jest, jak nad sobą pracuje, co daje z siebie innym (mycie garów to też dawanie z siebie, przypominam:)), jakim jest przede wszystkim  oczach Boga.

     

    Przepraszam za mentorski ton, ale po pierwsze to skrzywienie zawodowe pewnie a po drugie nie umiem tego wyrazić inaczej a ton tej dyskusji bardzo mnie zaniepokoił. Jakoś tak się tu, moim zdaniem, zaczął gubić szacunek dla drugiego człowieka.

  28. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 12:51

    Pani Heleno, a skąd Pani wie, czy Pani nie żyje w kłamstwie? Bo ja np. pracuję zawodowo, na kierowniczym stanowisku i nie wydaje mi się, abym była zakłamana. Robię to, co mi sprawia przyjemność, do czego mam ambicję i w czym jestem dobra. I nie przejmuję się, czy to, co robię jest "kobiece" czy nie. Jestem kobietą, więc z definicji wszystko co zrobie, jest kobiece. 

  29. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 13:03

    @Monia

    Słuszne uwagi :)

     

    @ShadowCat

     

    Nie można powiedzieć, że jestem kobietą i z definicji wszystko, co zrobię jest kobiece. To zwodnicze myślenie. Jeśli zabiję swoje dziecko, to nadal jest to kobiece? Nie, to jest nawet nieludzkie.

     

    I, oczywiście nigdy nie jestem zbyt pewna, czy nie żyje w kłamstwie. Muszę nieustannie wątpić, szukać i czuwać, bo szatan za sprytny jest na takie ludzkie "pewności". Zatem pewności nigdy za wiele :) I myślę, że na tym warto skończyć naszą polemikę.

    Dziękuję za opinie.

  30. Zobacz profil ShadowCat ShadowCat napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 13:11

    A czy jak mężczyzna zabije dziecko, to będzie mniejsze zło? Chciałam tylko przekazać Pani coś, co uznaję za prostą prawdę - niektórzy nadają się na kierownicze stanowska, inni nie. Niektórzy lubią spędzać czas w domu, inni nie. Niektórzy ludzie lubią dzieci, inni nie. Istnieją kobiety, które wolą pracować, istnieją mężczyzni, którzy wolą opiekować się domem. I co, zabronić im tego? Uznać, że są gorsi, bo robią to, do czego czują powołanie? Płeć nie definiuje, jakimi ludźmi jesteśmy. Niech Pani nie odbiera ludziom wolnej woli - i kobiety, i mężczynizni sami wiedzą, co chcą robić w życiu, a mądry człowiek nie da się wsadzić w schematy. 

  31. Sunday, 11 September 2011, 14:01

    @ Maria Helena

    Ja też, choć babą nie jestem pozmywam gary jeżeli ma to być skuteczne antidotum na gwałt moralno intelektualny zadany Polakom wczoraj w Sejmie.

    Ps. Tekst genialny, pisz więcej.

     

  32. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 14:18

    Hm. Sama nie wiem. Może te kobiety mają coś zrobić dobrego? Może mają jakieś powołanie ważne? Nie czepiam się nazwisk ani przekonań. Powiedziałabyś Matce Teresie z Kalkuty - kobieto do garów? Garów raczej nie myła. Albo innym jakimś? Fajnie że okdryłaś swoje miejsce. I Pan Bóg nam zadał jakąś płeć i zlecił zadania, ale takie szufladkowanie, to wiesz - plemiona pierwotne, że tak powiem.

    ****

    Wierzę, że Bóg jest w tym i myciu i nie myciu garów. W jakichś zadaniach, które nam daje i misjach (każdy ma ją sobie ponoć znaleźć w kościele).

     

  33. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 14:20

    Żeby nie było - myć gary to ja akurat lubię. Gorzej z innymi obowiązkami. Choć gotowanie, o tak. Baardzo. **** Ludku, pełny szacun.

  34. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 14:38

    Rudziu, jak mądrze napisałaś:) O to właśnie chodzi:)

  35. Zobacz profil MariaHelena MariaHelena napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 15:02

    @Rudzia

     

    Mój wpis nie tyczy się oczywiście każdej kobiety na całym ziemskim globie. Stanowi pewne uogólnienie na potrzeby literackie. Ja wiem, że są kobiety, które nie myją garów i czynią wiele dobrego, wypełniają inne powołania. Adresatkami mojego wpisu miały być raczej kobiety, które wybrały małżeństwo i macierzyństwo, a potem z tego zdezerterowały. Dla żony jej pierwszym i najważniejszym powołaniem jest być żoną i matką. Świetnie, że są kobiety, które potrafią to godzić, choć mam pewne obawy, iż odbywa się to często kosztem ilości dzieci w ich domach. A pierwszym powołaniem małżeństwa jest właśnie płodność.

     

    Drugimi adresatkami miały być kobiety, które pragną przejmować męskie role, choć i tu uogólniłam, nie przeczę, że na pewno gdzieś są kobiety, które dobrze się sprawdzają na kierowniczych stanowiskach. No siłą rzeczy piszę o większości, a nie mniejszości.

     

    A Matce Teresie nie kazałabym iść do garów, tak jak papieżowi nie kazałabym fedrować węgla. Ale Matka Teresa nie była niczyją żoną, ani matką w sensie dosłownym.

  36. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 15:34

    Niedawno słyszałam cudne kazanie na ten temat. U ojców kapucynów w Kielcach (mówił chyba przeor). Wszystkim polecam tamtą parafię!!! *** Powiedział, że ojciec ma być ojcem, a makta matką, ale skończmy wreszcie z idealizowaniem, że to ma być idealna matka, taka a taka. (to nam wmawiają brukowce - bądź idealną matką, zoną, kochanką) **** A wszystkim, którzy chcą sprawdzić, czy dobrze wypełniają swoje powołanie, ojciec polecał przeczytanie Psalmu 131. Panie moje serce się nie pyszni. I oczy nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie.... ************ Ja znałam świetnie gospodynie. IDEALNE. Ale ileż się one nautyskiwały, że u sąsiadek  brudno. (to nie przytyk do ciebie. tak ogólnie, bardziej a propos kazania).

  37. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 15:37

    Ojciec jeszcze tak pięknie przytaczał to, co mówi Palikot o księżach (to dotyczyło powołania) - Czy jestem pedofilem? Nie przypominam sobie. - Czy jestem pazerny? Pewnie czasem bywam. - Czy jestem chciwy? No, może niekiedy tak. *** Z taką pokorą... łał!!!

  38. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 15:40

    Dzięki, Moni. Najpierw myślałam, że żartujesz. Ale widzę, że masz podobne zdanie. Nie czytałam wcześniejszych komentarzy. Pozdrawiam.

  39. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 15:44

    Z tym podziałem obowiązków i ilością dzieci (raczej - liczbą) też bym dyskutowała. Że to musi być płodność i basta. Zawsze obowiązuje nas pokora, zarówno wobec historii danego człowieka, planu jaki Pan Bóg ma i wielu innych rzeczy. Pozdrawiam cię, MarioHeleno.

  40. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 15:49

    Rudziu, nie śmiałabym żartować z takich spraw.

     

  41. Zobacz profil KonradTomasz KonradTomasz napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 17:46

    wątpię, czy Pani Marszałek umie cokolwiek sensownego ugotować, może najlepsze co potrafi, to rzondzić właśnie, a i to prawdę mówiąc wcale

    pozdrawiam

  42. Zobacz profil Anka Korona Anka Korona napisał/a:

    Sunday, 11 September 2011, 22:49

    O co wy się spieracie? Mario Heleno,interesująco i dobrze wyraziłaś swoje zdanie.Ja je osobiście szanuję.To jest twój punkt widzenia.Inna kobieta może mieć aspiracje rządzenia,zajmowania wysokiego stanowiska i też być w tym naprawdę dobra.NIE segregujmy,nie definiujmy tak ekstremalnie,na ostrzu noża.Znam emocjonalnych facetów i kocham te ich emocje,są dla mnie prawdziwsi od prawdziwka.I znam zimne baby nie kobiety.Boję się typizacji,chociaż coś w tym jest.Faceci ujmują mnie czasami jednak! większą tolerancją na błąd niż kobiety.One sobie często nie wybaczają i są piekielnie źle pamiętliwe i mściwe.Niemniej twoje gary i szczerość i styl -super!! Jesteś kobietą rodziny,może masz dobrego męża? a gdybyś miała złego? czy chciałabyś tak żyć? Buziaki!

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.