Przemówiło dziś wszelkie medium: oto się rząd zaprzysiągł. I choć telewizor mój dawno już wylądował na smietniku, tam gdzie jedyne jego słuszne miejsce i tak dotarło do mnie echo sejmowych wydarzeń. Przez ostatni miesiąc udało mi się nawet zapomnieć, że mamy jakiś rząd, ale mi dziś imć Medium przypomniał dość dotkliwie, że te wybory sprzed miesiąca to nie fikcja i mesje fatale polskiej polityki, Donald Tusk ma jednak zamiar porządzić nami przez najbliższe cztery lata. O podła demokracji, Tyś jest jednak bez serca!
Tego, że rząd mamy fatalny, nikomu udowadniać nie muszę. Zresztą cały sejm tonie w beznadziei. (Choć pewnie są wyjątki, tylko nie one nadają ton, niestety). I zapewne można by znieść, iż wśród polskiej elyty brakuje charyzmatycznych przywódców, wybitnych intelektualnie jednostek, retorów, specjalistów, a wszystko czego się słucha jest miałkie, bez polotu i przypomina wystąpienie maturalne uczniaka-średniaka. Można by znieść, gdyby w opozycji do tej marności szły wielkie i mądre decyzje polityczne i gospodarcze, które przywróciłyby godność Polakowi. Ale oczywiście nie! Trzeba rodaka dalej ograbiać, podejmować za niego decycje, ogłupiać i ubezwłasnowolnić kolejnymi ustawami. Bo Polak głupi jest. A nie, przepraszam, raz na cztery lata bywa mądry, kiedy ma wybrać swoich ciemiężycieli. Tak, na tym się akurat zna, ale jakby już chciał decydować o swoich pieniądzach, sposobie wychowania dzieci, albo na przykład o tym, czy pragnie z głębi serca płacić na ubezpieczenie emerytalne, to wara mu!
Ale nie o tym miałam, tylko o babach i o garach. No właśnie, jak się dziś dowiedziałam, że marszałkiem sejmu została Ewa Kopacz, to w malignie wszystkie gary w domu pozmywałam, nawet te czyste. Bo to jako kobieta najlepiej robię: gary zmywam, sprzątam, gotuję, piorę, a w przyszłości dziećmi własnymi opiekować się będę. Mam oczywiście, jak każda przedstawicielka płci pięknej parę innych zdolności i talentów, i chętnie z nich korzystam, ale żeby od razu marszałkiem być?! Żeby sejmowi przewodzić?! Chłopami zarządzać?! O nie, co to, to nie! Mężczyzna to z natury najlepszy dowódca i jemu należy dowództwo oddać! A kobiety, jak się dobrze czują w sejmie, to bardzo dobrze, niech tam będą, łagodzą męskie obyczaje, wnoszą swoje postulaty, ale niech się, Boże broń, nie pchają do kierownictwa.
Ludwik Dorn stwierdził dzisiaj, że jedyną zaletą, która przemawia za panią Kopacz jako kandydatką na marszałka sejmu jest jej płeć. Ludwiku Dornie (i psie Sabo), toż to jej główna wada właśnie! A jak jedyna zaleta okazała się wadą, a wyboru już dokonano, to „zgroza, zgroza!”
Akurat pisząc te słowa dowiedziałam się rzeczy jeszcze straszliwszej: oto Wanda Nowicka została wicemarszałkiem!!! Naczelna zwolenniczka aborcji trzecią głową w polskim sejmie! Nie, na taką wieść już nawet Joseph Conrad nie zaradzi... A przypominam, iż jest on ostatecznością!
Patrząc na nasze naczelne feministki i kobiety wyzwolone, tymbardziej z podziwem rozmyślam o tych kobietach, które na przekór czasom i szykanom pozostały w domu. Które nie opuściły swoich mężów, nie oddały dzieci niańkom ani instytucjom, tylko powoli, konsekwentnie wypełniają swoje najważniejsze powołanie. I nie muszą szukać poklasku na zewnątrz. Nie potrzebują robić czegoś ogromnie „ważnego”. Nie chcą nikim rządzić ani się równouprawniać. Pozwalają kochać się mężom. Cieszy je bycie kobietą. Prawdziwą KOBIETĄ. Gospodynią „domu na skale”.
I tak sobie myślę, że ja naprawdę lubię zmywać gary. Bo mąż mnie kocha.
Thursday, 11 August 2011, 22:30
Sunday, 11 September 2011, 09:20
Sunday, 11 September 2011, 09:46
Sunday, 11 September 2011, 09:52
Sunday, 11 September 2011, 09:56
Sunday, 11 September 2011, 10:27
Sunday, 11 September 2011, 10:46
Sunday, 11 September 2011, 10:47
Sunday, 11 September 2011, 11:03
Sunday, 11 September 2011, 11:15
Sunday, 11 September 2011, 11:30
Sunday, 11 September 2011, 11:36
Sunday, 11 September 2011, 11:56
Sunday, 11 September 2011, 11:59
Sunday, 11 September 2011, 12:11
Sunday, 11 September 2011, 12:24
Sunday, 11 September 2011, 12:24
Sunday, 11 September 2011, 12:29
Sunday, 11 September 2011, 12:30
Sunday, 11 September 2011, 12:31
Sunday, 11 September 2011, 12:34
Sunday, 11 September 2011, 12:36
Sunday, 11 September 2011, 12:38
Sunday, 11 September 2011, 12:42
Sunday, 11 September 2011, 12:42
Sunday, 11 September 2011, 12:47
Sunday, 11 September 2011, 12:47
Sunday, 11 September 2011, 12:51
Sunday, 11 September 2011, 13:03
Sunday, 11 September 2011, 13:11
Sunday, 11 September 2011, 14:01
Sunday, 11 September 2011, 14:18
Sunday, 11 September 2011, 14:20
Sunday, 11 September 2011, 14:38
Sunday, 11 September 2011, 15:02
Sunday, 11 September 2011, 15:34
Sunday, 11 September 2011, 15:37
Sunday, 11 September 2011, 15:40
Sunday, 11 September 2011, 15:44
Sunday, 11 September 2011, 15:49
Sunday, 11 September 2011, 17:46
Sunday, 11 September 2011, 22:49