Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

Abby Johnson, czyli wychowawcza rola prawa.

kategoria: Pro life

Dodano: Thursday, 24 February 2011, 05:25

Abby Johnson wychowała się w konserwatywnej, protestanckiej rodzinie, jako baptystka. Uważała się za osobę "pro life", ale jak sama wspomina nigdy nie dyskutowano na te tematy w domu. Jako młoda kobieta zaczęła pracować w klinice "Planned Parenthood". Wcale jej się to nie kłóciło z jej poglądami. Przekonano ją, że aborcja czasem jest konieczna, ale tak naprawdę to pomagają oni kobietom, dążąc do jak najmniejszej ilości aborcji. Twierdzili, że gdyby ich nie było, to te biedne dziewczyny szukałyby pomocy w miejscach nie podlegających żadnej kontroli, co w konsekwencji byłoby dla nich znacznie szkodliwsze. Abby pracowała zatem w jednej z klinik organizacji odpowiedzialnej za zabicie milionów dzieci, ciągle uważając, że jest "pro life".

 

Klinika w której pracowała, nie miała aborcjonisty na pełnym etacie. Lekarz przychodził dwa dni w miesiącu, ale w czasie każdej takiej wizyty zabijał 30 do 40 dzieci. Abby wspomina, że szef tej kliniki nieustannie przypominał im, że się borykają z finansowymi problemami i że należy tak organizować wszystko, by tych zabiegów było jak najwięcej. Klinika bowiem zarabiała średnio 350 dolarów na każdym zabitym dziecku.

 

Abby w końcu  doszła do stanowiska dyrektora tej kliniki. To określenie może dla nas być trochę mylące, bo mówimy tu o małej przychodni, zatrudniającej parę osób. Zatem pani dyrektor musiała się zajmować wszystkim i pewnego dnia musiała asystować lekarzowi podczas aborcji wykonywanej przy asyście ultrasonografu. Zobaczyła, jak dziecko, mające 13 tygodni, stara się uciec przed narzędziem mającym pozbawić je życia. Zobaczyła też, jak po przegranej walce dziecko zostaje wessane do rurki urządzenia, które pozbawiło je życia.

 

To był początek końca jej kariery w Planned Parenthood. Na przeszkoleniach uczono ich, że płód do 28. tygodnia nie ma wykształconych zakończeń nerwowych i nie odczuwa bólu i ona nie tylko w to wierzyła, ale tłumaczyła to setkom kobiet, które się tam zgłaszały. Tymczasem podczas asystowania lekarzowi zobaczyła na własne oczy, że jest to nieprawda. Nie potrafiła sobie z tym poradzić i nie tylko wkrótce zrezygnowała z pracy, ale stała się działaczką Pro Life.

 

Ja jednak nie piszę tu notki biograficznej Abby Johnson. Napisała ona książkę o swych doświadczeniach, zatytułowaną "unPlanned". Być może zostanie ona przetłumaczona kiedyś na polski. Z pewnością warto. Ja ten wstęp napisałem jednak tylko po to, by podzielić się z Wami czymś, co usłyszałem od niej w audycji radiowej Catholic Answers. A to, co usłyszałem mnie naprawdę zdumiało i przeraziło.

 

Abby kontynuując swą opowieść mówi, że kobiety chcące usunąć ciążę pytały "czy to na pewno nie będzie bolało mojego dziecka?" Prowadzący audycję redaktor zapytał, czy nie jest prawdą, że Planned Parenthood nakazywał im unikać takich sformułowań jak "dziecko" i nakazywał używanie neologizmów takich jak "płód", "embrion", "tkanka" itp.  Ona odpowiedziała, że tak było do niedawna, ale teraz już tak nie jest, głównie dlatego, że kobiety przychodzące do kliniki zawsze nazywały swe dziecko dzieckiem.

 

Powiedziała ona, że nigdy, ani raz nie spotkała kobiety, by nie mówiła o nienarodzonym dziecku jakie nosiła pod sercem inaczej, niż "baby".  Pracownicy kliniki mieli obowiązek nazywania go "płodem", albo "tkanką", albo "P.O.C.", "Product of conception", produkt zapłodnienia itp. Jednak gdzieś pod koniec 2008 roku zmieniono te zalecenia i zaczęto nazywać dziecko dzieckiem, ale przedstawiać aborcję jako "right parenting decision", czyli dobrą, prawą rodzicielską decyzję.

 

Trudno znaleźć bardziej wykrętny argument. Byłoby to wręcz śmieszne, gdyby nie było tak tragiczne. Prawidłowa rodzicielska decyzja polegająca na zabiciu dziecka? By rodzić nawet się rodzicem nie stał? Ale tak to właśnie przedstawiano: Że decydują się na aborcję, bo troszczą się o siebie, o swe dziecko, o swe przyszłe dzieci i przyszłą rodzinę. Zatem podejmują przemyślaną rodzicielską decyzję wybierając  aborcję.

 

Mnie te słowa przeraziły. Tyle razy słyszałem na przykład opinię, że jak się rozpowszechni ultrasonografy najnowszej generacji i matki zobaczą jak wygląda ich nienarodzone dziecko, to ilość aborcji drastycznie spadnie. Że gdy zobaczą  jak wygląda ten "produkt zapłodnienia", gdy zobaczą, że to jest po prostu mały człowiek, dziecko, to nawet im nie przyjdzie do głowy, by je zabić. Tymczasem okazuje się, że to wcale nieprawda.

 

Dziwi nas dzisiaj jak to było możliwe, że całkiem niedawno ludzie inteligentni, dobrzy, prawdziwi chrześcijanie uważali, że jeden człowiek może posiadać innego człowieka tylko dlatego, że ten drugi ma inny kolor skóry. Spośród założycieli Stanów Zjednoczonych, "Ojców Ameryki" tylko jeden, John Adams, nigdy nie posiadał niewolników. Oczywiście nie oni wymyślili niewolnictwo, które na kontynencie amerykańskim istniało dwieście lat przed powstaniem Stanów Zjednoczonych.  Jerzy Waszyngton, pozbyło się swoich niewolników… ale dopiero po śmierci swojej i swej żony. Po prostu w swym testamencie dał im wolność w dniu śmierci żony, która go przeżyła.

 

Dziś jednak jest nie tylko nielegalne posiadanie niewolników, ale jest to nie do pomyślenia. Każdy, kto by argumentował inaczej, byłby uznany za chorego psychopatę, którego należy leczyć. Jednak… Czym jest zło odebrania wolności człowiekowi w porównaniu do zła odebrania mu życia?

 

W czasie ostatnich paru dni kilkakrotnie słyszałem argument, że ja nic nie rozumiem, bo nie wiem jak jest w Polsce i jak jest ludziom ciężko. Było to co prawda powiedziane w kontekście dyskusji na temat rodzin wielodzietnych, nie w kontekście aborcji, ale nie ma to znaczenia.  Chodzi jedynie o przypomnienie, że podobny, ekonomiczny  argument często wysuwają osoby broniące prawa kobiety do zabicia dziecka.

 

Jednak dużo łatwiej byłoby argumentować w taki sposób za niewolnictwem. Właściciel niewolników musiał się troszczyć o nich niezależnie od tego, czy miał pracę, czy nie, czy byli zdrowi, czy chorzy. Pewnie, że w praktyce różnie z tym bywało, ale nikt nie wyrzucał za bramę niewolnika w okresie, gdy nie było pracy, a w rodzącym się kapitalizmie takie praktyki w odniesieniu do robotników były nagminne. Z ekonomicznego punktu widzenia sytuacja niewolnika była na pewno lepsza, niż sytuacja wolnego człowieka, który był bez pracy i umierał z głodu.

 

Jednak godność człowieka, wartość jego życia nie wynika z zawartości portfela. Wynika ona z samego faktu, że jest on człowiekiem. Dlatego jeden człowiek nie może posiadać innego jak jakiejś rzeczy, czy zwierzęcia. I wydawało mi się, że jak sobie uświadomimy, jak przekonamy innych, że nienarodzone dziecko to też człowiek, a nie żadna "tkanka", to sprawa jest wygrana.Koniec dyskusji.

 

To, co powiedziała Abby pokazało, że wcale tak nie jest. Matki zabijające dzieci wiedzą, że zabijają dziecko. Troszczą się nawet o nie, by je to nie bolało. I ciągle nie widzą niczego niemoralnego w tym, że pozbawiają je życia.

 

Z pewnością wielką winę ponosi tu prawo. My tak jesteśmy zaprogramowani: Co jest legalne, jest moralne, a co nie – nie. Zabicie dziecka w USA jest legalne przez dziewięć miesięcy, a więc nie ma nic niemoralnego w zabiciu dziecka, nawet już częściowo urodzonego. Byle główka jeszcze nie ujrzała światła dziennego. Zdążyć zabić, zanim całkiem się urodzi i będziemy OK. Legalni i moralnie czyści jak łza.

 

Co innego np. wysłanie na YouTube filmu nagranego w pomieszczeniu, w którym idzie radio i nadaje jakąś muzykę. To jest już takie przestępstwo, że z pewnością będziemy potępieni. Ileż paragrafów i regulaminów zabrania tego! To zło po tysiąckroć gorsze niż zabicie dziecka. Nie "płodu", nie "tkanki", ale dziecka. Mamusie, które by nie ściągnęły nielegalnego oprogramowania na komputer, bo to przecież jest kradzież zabijają swe dzieci, z troską pytając, czy je to nie będzie bolało. Jakie one uczciwe i kochające!

 

Nasz świat naprawdę stanął na głowie. Jednak przykład Abby Johnson pokazuje, że to się może zmienić. Że każdy może zrozumieć, dojrzeć prawdę. Ja naprawdę wierzę głęboko, że wkrótce wszyscy zobaczą czym jest aborcja. Dlatego też w modlitwie naszej Wspólnoty Marto znajdują się też takie słowa:

Spraw, Panie, dawco życia, by wszyscy szanowali prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Otwórz oczy i serca tych, którzy uważają, że mają prawo decydować o losie innych ludzi, by zrozumieli czym naprawdę jest odebranie życia niewinnej osobie. Daj im dar wiary i miłości bliźniego.

Zapraszam do naszej Wspólnoty. Do przyłączenia się do nas. To naprawdę jest jedyna droga. Nie Wspólnota, ona nie jest ważna. Wspólnota ma tylko zgromadzić ludzi, których łączy ten sam cel. Jedyną drogą jest to, co nam powiedziała Maryja w Fatimie. To, czego nas uczy Kościół od dwóch tysięcy lat. Niektóre złe duchy można wyrzucić tylko modlitwą i postem.

 

Mówiąc o poście… Zbliża się Wielki Post. Zróbmy coś w tym okresie dla Królestwa. Wokół nas toczy się wojna o dusze. My naprawdę możemy ją wygrać. Ale naszą bronią jest właśnie modlitwa, post i jałmużna. Wysyłając innych ludzi do diabła walczymy po stronie przeciwnika.

 

Nasz wróg, nasz przeciwnik, szatan, jest radykalny. Nie przebiera w środkach, nie ustaje, wymyśla coraz nowe sposoby by nas przechytrzyć i pokonać. I wystarczy mu, że nic nie robimy. Jemu tylko o to chodzi. Zatem zróbmy coś. coś, z czym on sobie nie potrafi poradzić. Pokonać go możemy tylko drogą miłości. Miłości do każdego człowieka.

 

A co z Abby? Pracując w Planned Parenthood Musiała opuścić kościół baptystów. Została też usunięta z innego, niezależnego zboru. Dopiero kościół episkopalny, anglikański ją przyjął z otwartymi ramionami. Do czasu. Gdy stało się powszechnie wiadome, że została działaczką pro life, anglikanie dali jej do zrozumienia, że nie jest osobą mile widzianą w ich wspólnocie. Aktualnie uczestniczy ona w procesie przygotowującym ją do przyjęcia do Kościoła Katolickiego.

www.WspólnotaMarto.com

Odsłon: 638



Komentarze: 17

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil PiotrZW PiotrZW napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 06:39

    Piękny wpis. Czyste sumienie pozwala Koledze dostrzegać zjawiska, na które my w natłoku informacji nie zwracamy uwagi.

    +++

  2. Zobacz profil leaf427 leaf427 napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 10:45

    right decision = właściwa decyzja

    +++

  3. Zobacz profil Joanna S Joanna S napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 14:16

    +++

  4. Zobacz profil Ogorek Ogorek napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 16:43

    Dzieki Hiobie - chociaz sa to ciezkie slowa. Dosc ostro obarczaja abortujace kobiety - ale takze przede wszystkim mezczyzn, jezeli nie zrobili nic, aby dziecko utrzymac przy zyciu.

    Chociaz tego punktu nie ma we wpisie.

  5. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 17:02

    Szokująca opowieść.

    Zawsze głównym argumentem aborcjonistów było twierdzenie, że "płód", to nie człowiek.

    Jeśli matka wie, że zabiła dziecko, to jak ona potem z tym żyje?

    I co ją powstrzyma od zabicia dziecka PO porodzie?

    Nie rozumiem tego.

    Staczamy się do czasów, w których jedyne prawo, to prawo silniejszego.

    Wtórne barbarzyństwo.

    .

    Dziękuję za wpis.

    .

    I jak tu się nie przyłączyć do Wspólnoty?

  6. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 17:59

    +++

  7. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 19:08

    Ogorek, ja z pewnością jestem jak najdalszy od oskarżania kogokolwiek. Nie miałem nigdy takiej intencji. Jeden Bóg wie na ile każdy z nas odpowiada za nasze czyny. Tragedią naszych czasów jest właśnie to, że mamy całe pokolenie dziewczyn, kobiet, które nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że zabicie własnego dziecka jest czymś złym. One, a przynajmniej niektóre z nich naprawdę uważają, że podejmują najlepszą decyzję ze wszystkich możliwych. Nie jako "mniejsze zło", ale jako samo dobro.

    .

    To właśnie mnie przeraża w dzisiejszym świecie. To, że zło stało się dobrem, a dobro złem. Pouczenie grzesznika jest mową nienawiści, a zabicie dziecka jest wyrazem miłości.

    .

    Bóg nakazywał nieraz niszczyć cale narody dlatego, że zło tam rozplenione było tak wielkie, że to była jedyna droga. Chwasty się wyrywa, inaczej zniszczą całą uprawę. Izraelici wierzyli, że skoro są narodem wybranym, mają zapewnione zbawienie. Pan Jezus powiedział: Nie tak szybko. Albo drzewo wyda dobre owoce, albo zostanie wrzucone w ogień piekielny. Albo my się nawrócimy, albo czeka nas kara boska. Może nie dziś, może nie jutro, dla Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat. Może Bóg nam daje jeszcze szansę. Ale jak jej nie wykorzystamy, to nie ważne, kto jest prezydentem i jaka partia ma większość w parlamencie. Zginie cały naród, zginie Polska, zginie Europa. Przyjdą tu inne ludy i, być może, nawrócą się na chrześcijaństwo, ale zaczną na serio podchodzić do wiary.

    .

    Dlatego Wspólnota i Fatima. Fatima to miasto nazwane na cześć córki Mahometa. Myślę, że to nie jest przypadek. Raczej ostrzeżenie... a może powód do nadziei? Nie znamy planów bożych, ale wiemy, czego On się po nas spodziewa. Czego oczekuje. Przekazał nam to w Ewangeliach, przypomniał przez swą Matkę, właśnie w Fatimie.

    _____________

    God loves you

  8. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 19:13

    Geofrey, właśnie... Jak się nie przyłączyć do Franciszka i hiacynty? Takie małe dzieci i zrozumiały o co chodzi, a my mamy tysiące wytłumaczeń... Przypomina to przypowieść o uczcie weselnej:

    .

    16. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu.

    17. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe.

    18. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego.

    19. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego.

    20. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść.

    21. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych.

    22. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce.

    23. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.

    24. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty. (Łk 14,16-24)

    .

    Geofrey, dziękuję!

    _____________

    God loves you

  9. Zobacz profil Lubomiła Lubomiła napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 19:16

    Dzięki Hiobie

    a co do tych matek - jest taki moment gdy kobiecie w trudnej sytuacji można wmówić, że lepiej by dziecko się nie narodziło - że cierpienie tego świata jest tak wielkie, że należy je chronić przed nim - ale jeśli ona pozwala sobie wmówić takie bzdury - to świadczy

    1. o tym, że jest całkowicie pozbawiona poparcia kogokolwiek

    2. ma ona problemy natury depresyjnej (często występują one u dzieciobójczyń "pourodzeniowych" działających w tzw. szoku poporodowym)

    oba zjawiska są głęboko patologiczne - nie zapominajmy!

  10. Zobacz profil KrisRuminski KrisRuminski napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 19:20

    Anglikanie nie tylko są "liberalni" wobec aborcjonistów, to są nietolerancyjni wobec ludzi walczących o życie?

    .

    Taki absurd?

    Czym więc się różnią od oszalałych zapaterystów?

    .

    A mówi się, że im najbliżej do KK?

    .

    Toć oni są ekskomunikowani z samego faktu sprzyjania aborcji.

    A Anglikanów BXVI przyjmował do KK.

    Na pewno to ci sami anglikanie?

    Może denominacji anglikanów też są setki?

    .

    Strasznie to poplątane i tylko post i modlitwa, masz świętą rację, Hiobie.

    Deklaruję modlitwę w intencji Twojej wspólnoty.

    .

    Niech Wam Bóg błogosławi.

  11. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 21:25

    Kris:

    "A Anglikanów BXVI przyjmował do KK.

    Na pewno to ci sami anglikanie?

    Może denominacji anglikanów też są setki?"

    Anglikanów podzieliła (po raz kolejny) sprawa wyświęcania kobiet na biskupów. To konserwatywna część nie może tego przełknąć i zwraca się w stronę Kościoła Katolickiego. Cóż, dziwne, że właśnie teraz, a nie przy innych "kontrowersyjnych" decyzjach tej wspólnoty.

    Świat nam się polaryzuje, trzeba się opowiedzieć po którejś stronie. Anglikanie dostali kolejną ( być może ostatnią) szansę, aby się uratować. Jak w Titanicu.

    .

    Pozdrawiam !

  12. Thursday, 24 February 2011, 21:42

    "gdy zobaczą jak wygląda ten "produkt zapłodnienia", gdy zobaczą, że to jest po prostu mały człowiek, dziecko, to nawet im nie przyjdzie do głowy, by je zabić. Tymczasem okazuje się, że to wcale nieprawda."

    Myślę, że nie całkiem nieprawda. Bo jednak, gdy się dyskutuje z przeciwnikami wystaw "Wybierz życie" (te pokazujące zabite dzieci), to oni starają się, wbrew naocznej rzeczywistości, unikać słowa "dzieci" i chcą zmuszać np dziennikarzy, żeby nie mówili o dzieciach.

    A w jednej z dyskusji w tv jedna z czołowych feministek powiedziała "no sprawę aborcji przegraliśmy, bo nie da się dyskutować na tle takich zdjęć" [To nie jest dokładny cytat ale sens jest oddany].

    A sondaże pokazują przechodzenie opinii społecznej od większościowego poparcia dla aborcji jakies 10-15 lat temu do, obecnie, większościowego poparcia dla jej ograniczonego na razie zakazu.

    Myślę też, że obecna moda wśród młodych ludzi (np na facebooku) przesyłania sobie złotawych skanów poczętych niedawno dzieci też przeciwdziała aborcji.

    No, może ta przerażająca zmiana o której piszesz - żeby aborterzy tez mówili o dzieciach - jest próbą stawienia czoła nowej sytuacji. Miejmy nadzieję, że ta próba zakończy sie krachem.

  13. Zobacz profil Sorcier Sorcier napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 21:47

    Taka interpretacja zdarzeń, rzeczywiście jawi się przerażająco, wręcz czuć cień grozy kudłatego. Tak, jakby ludzie z niedbałością, beztroską i jakby przypadkiem uśmiercali swoje dzieci, mając jednocześnie (ograniczoną przynajmniej) świadomość tego, że to człowiek właśnie. Potworność, tym okrutniejsza, że większość matek poniewczasie staje się wtórnymi ofiarami popełnionego zła. Syndrom postaborcyjny czasem potrafi nawet zabić...

    ***

    Nie będę tu niczego publicznie deklarował, ale też w cichości serca zobowiązałem się przed Bogiem do pewnych rzeczy. Wierzę, że droga, o której przypomniał ostatnio Hiob, a o której wyraźnie mowa w Piśmie Świętym i przy okazji wielu objawień, to jedynie słuszna droga, by zwyciężać zło i jednocześnie zbliżać się do Boga.

    Hiobie - dziękuję Ci za przypomnienie! :-)

  14. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 23:40

    Henryku, ja myślę, że w Polsce jest po prostu lepiej, niż w USA. Dlatego napisałem to w kontekście wychowawczej roli prawa. W USA od 1973 roku aborcja jest legalna, bez żadnych praktycznie ograniczeń. To znaczy, że mamy tu już drugie pokolenie kobiet urodzonych w państwie, gdzie zabijanie dzieci jest legalne, a zatem, według wielu, moralne.

    .

    Polska stoi na progu takich przemian, jakie miały miejsce w zachodniej Europie i w USA kilkadziesiąt lat temu. To, co w Polsce jeszcze szokuje, w USA jest już czymś normalnym. W audycji, o której pisałem wspominano także o nieskuteczności pokazywania plakatów pokazujących zamordowane dzieci w czasie aborcji. Jest na to miejsce i pomaga to niektórym osobom, ale przed klinikami skuteczniejsze jest okazywanie miłości i oferowanie alternatywnych rozwiązań. Bardzo praktycznych rozwiązań, jak pomoc finansowa, adopcja z konkretnym wskazaniem jak i gdzie to zrobić itp.

    .

    Sorcier, tu z pewnością nie chodzi o jakieś publiczne deklaracje. Tu trzeba po prostu paść na kolana i błagać Boga, by nas zalał łaskami, bez których nic zrobić się nie da. Święty Paweł pisze:

    .

    "Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5,20)

    .

    Mam nadzieję, że te słowa okażą się ponownie prawdziwe. Paweł pisze nie o prawie w USA, ale oczywiście o Prawie Bożym, ale to Boże Prawo nam pokazuje, że grzech tryumfuje na świecie. Jednak im większy jego tryumf, tym większe łaski nam da Bóg. Musimy je jednak wyprosić, bo jak nie wiemy, żeśmy chorzy, to lekarz nam nie da lekarstwa.

    .

    Jednak nie jest istotne, czy to będzie Wspólnota, czy indywidualna decyzja każdego, kto chce to zrobić "w swojej izdebce". Chodzi jedynie, by to zrobić. Wspólnota jedynie ma za cel pomóc wytrwać.

    _____________

    God loves you

  15. Zobacz profil zośka. zośka. napisał/a:

    Thursday, 24 February 2011, 23:47

    własnie czytam Unplanned; rowniez polecam

  16. Zobacz profil Derajash Derajash napisał/a:

    Friday, 25 February 2011, 09:04

    Kiedyś przyszło mi rozmawiać z kobietą, której lekarze kazali zrobić aborcję, bo była nosicielką HIV. Taki trudny problem, czasu mało, doświadczenia jeszcze mniej. Jakoś tak zaczynam, że może poszukamy innego lekarza, może nie trzeba polegać na jednej opinii. A ona wtedy z jakimś rozżaleniem pyta: "Dlaczego nikt nie broni mojego dziecka?!!!". I aż wstyd mi się zrobiło za moją przesadną ostrożność. Urodził się fajny, zdrowy dzieciak. A lekarze, którzy kazali jej go zabić kilka miesięcy wcześniej przyszli z gratulacjami. Ona ich wyzwała od "konowałów". Ale chyba powinna przeprosić (konowałów oczywiście).

  17. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Friday, 25 February 2011, 09:24

    Derajash, właśnie... Czasem nawet, gdy robimy coś heroicznego (bo tak trzeba w dzisiejszych czasach ocenić nawet najdelikatniejsze sugestie w opisanym przez Ciebie przypadku, większość ludzi nie odezwałaby się w ogóle), to ciągle brak nam odwagi, by "iść na całość". Bogu dzięki za takie matki. Dzięki nim może jeszcze jest nadzieja.

    .

    I dzięki za to, co Ty w tej sytuacji zrobiłeś. Nie znam szczegółów, nie wiem, czy to Twoja dobra znajoma, rodzina, czy przypadkowo poznana osoba, ale wiem, jak trudno czasem cokolwiek powiedzieć. I rodzinie, i przyjacielowi i obcej osobie...

    .

    A plan Pana Boga zawsze jest najlepszy. Nawet, gdy dziecko ma poważne problemy zdrowotne. Jeszcze nie poznałem rodziny, która by "żałowała, że urodziła" upośledzone dziecko. Pewnie takie także są, ale z zdecydowanej większości przypadków takie dziecko sprawia, że jest więcej miłości w rodzinie, że wszystko jest lepsze. Nie jest to łatwe, nie przeczę, ale "łatwo" nie jest synonimem słowa "szczęśliwie".

    _____________

    God loves you

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.