Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl
Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Hi 1,1a)

25 Grudnia. Dziś urodziny obchodzą: Jezus Nazarejczyk...

kategoria: Wiadomości

Dodano: Tuesday, 21 December 2010, 06:08

Dlaczego 25 grudnia? Pisałem już przed rokiem dlaczego uważam, że to nie jest zaledwie symboliczna data, ale mamy kolejny rok i mamy kolejnych gości na blogu, więc warto przypomnieć, czemu nasz Pan, gdyby posiadał paszport, miałby tam wpisane "Urodzony 25 XII". ;-)

„Sol Invictus”

Zacznijmy więc od  "standardowego tłumaczenia". W wielu miejscach możemy przeczytać, że 25 grudnia to jedynie "ochrzczone" święto  „Sol Invictus”, związane z przesileniem zimowym. Jednak, jak się wydaje, jest to spore uproszczenie i najprawdopodobniej nie ma w nim wcale prawdy.

 

„Ochrzczenie” pogańskiego święta na cześć boga Sol Invictus nastąpiło dopiero pod koniec czwartego wieku, a tymczasem data narodzin naszego Pana była znana Kościołowi wcześniej. Zatem to nie data narodzin Pana Jezusa została zdeterminowana przez święto fałszywego bożka, ale raczej święto bożka musiało zostać zamienione na obchody Bożego Narodzenia, bo akurat obchodzono je w dniu narodzin Prawdziwego Boga. Gdy chrześcijaństwo wyszło z podziemia i stało się religią państwową, Boże Narodzenie musiało wyprzeć święto fałszywego bożka z "państwowego kalendarza".

 

Nawet, gdy przyjmiemy, jak podaje Wikipedia, że święto Sol Invictus  zostało ustanowione przez cesarza Lucjusza Domicjusza Aureliana w 274 roku, to przecież chrześcijanie pozostający wtedy w ukryciu i często prześladowani, nie mieliby żadnego powodu, by uznać akurat taką datę za Boże Narodzenie. Chyba, że… Chyba, że rzeczywiście byłby to dzień narodzin Jezusa.

Nowe Narodzenie na Krzyżu.

Joseph Ratzinger w swej książce "The Spirit of the Liturgy" pisze, a ja tu sparafrazuję jego słowa, opierając się na angielskim tekście:

Zadziwiające jest to, że punktem wyjścia do ustalenia daty narodzin Jezusa jest 25 marca. O ile wiem, (pisze Ratzinger), najstarsza antyczna wzmianka o tym znajduje się w pismach Tertuliana (ur.150 – zm.207),  który przyjmuje za powszechnie uznaną tradycję, że Chrystus umarł na Krzyżu 25 marca. W Galii aż do szóstego wieku była to niezmienna data obchodzenia Ukrzyżowania. W dziele wyliczającym datę Wielkanocy, napisanym w roku 243 i pochodzącym z Afryki znajdujemy datę 25 marca jako dzień stworzenia świata i w połączeniu z nią osobliwe datowanie narodzin Jezusa. Według przekazu z Księgi Rodzaju słońce zostało stworzone czwartego dnia, czyli 28 marca. Zatem ten dzień powinien być uznany za dzień narodzin Chrystusa, Prawdziwego Słońca.  […]

 

Stare teorie (o "ochrzczeniu" pogańskich świąt) nie dadzą się dłużej utrzymać. Decydującym czynnikiem bowiem jest tu zależność między stworzeniem, a Krzyżem, stworzeniem i Poczęciem Jezusa. W świetle "Jego Godziny" daty te mają kosmiczne znaczenie. Cały początek Wszechświata był zatem zapowiedzią Chrystusa, "Pierworodnego wobec każdego stworzenia". […] Fakt, że daty Poczęcia i Narodzin od początku miały kosmologiczne znaczenie pokazuje, że Boże Narodzenie może teraz stawić czoła  kultowi Słońca  i włączyć go w teologię Święta Bożego Narodzenia.

Ratzinger przypomina potem, że Ojcowie Kościoła, Święty Hieronim i święty Augustyn pisali o tym już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa i przypomina, że święto Jana Chrzciciela, który zapowiedział przyjście Jezusa, wypada dokładnie w połowie miedzy Poczęciem, a Bożym Narodzeniem. Powrócę jeszcze do tego poniżej.

Antyczne pisma

Pierwsza historyczna wzmianka o 25. grudnia, jaka dotrwała do naszych czasów, pochodzi z tak zwanego Kalendarza Filokaliańskiego, z roku 336, czy, według innych, chyba bardziej prawdopodobnych źródeł, z roku 354, gdzie czytamy przy dacie 25 grudnia: „Natus Christus in Betleem Judea”, czyli „Chrystus się narodził w Betlejem w Judei”.

 

Święty Augustyn około roku 400 AD wspomina donatystów, którzy obchodzili Boże Narodzenie 25. grudnia, ale odmawiali obchodzenia święta Objawienia Pańskiego 6. stycznia. Ponieważ ta schizmatycka, czy heretycka grupa chrześcijan pojawia się około roku 312 AD, w czasie prześladowań cesarza Dioklecjana i trzymała się sztywno swych przekonań, jakie jej towarzyszyły od początku, można przyjąć, że w na samym początku czwartego wieku data 25. grudnia była dość dobrze ustalona, przynajmniej w Północnej Afryce.

Co z tym 6 Stycznia?

Powróćmy więc jeszcze do teorii pogańskiego pochodzenia daty Bożego Narodzenia. Co prawda w świetle słów kardynała Ratzingera widzimy, że zależność jest raczej odwrotna. To właśnie poganie czczą fałszywych bożków w tym czasie, bo sama natura wskazuje na ten czas, na jego niezwykłość,  ale w sumie to i tak najprawdopodobniej nie ma większego znaczenia. Możemy bowiem zostawić kosmiczną symbolikę na boku. Ja mam bowiem dużo ambitniejszy plan.  Chcę wykazać, że 25 grudnia to jest prawdziwa data nie tylko w oparciu na mistyczno-filozoficzno-symboliczne rozważania, ale także w oparciu  jak najbardziej historyczne fakty.

 

Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że pierwsza wzmianka sugerująca, jakoby daty 6 I i 25 XII były zdeterminowane przez pogańskie święto pochodzi dopiero z dwunastego wieku. Jakaś notka na marginesie komentarzy syryjskiego biblijnego komentatora Dionizosa syna Salibiego mówi, że Boże Narodzenie zostało przeniesione z 6 stycznia na 25 grudnia, by wypadło w dniu święta Sol Invictusa. Nie ma żadnych śladów wskazujących na to, że ktokolwiek wcześniej wyznawał takie teorie. Co więcej, dopiero znacznie później, w XVIII i XIX wieku, w  epoce tak zwanego "oświecenia" rozwinięto tę,  tak dziś popularną ideę.  Ale „popularna” niekoniecznie i nie zawsze znaczy „poprawna”. Zwłaszcza, gdy się wywodzi z "oświecenia".

 

Może wyda się to dziwne, ale obie daty, 25 grudnia i 6 stycznia wynikają z tego samego faktu powiązania dnia poczęcia Jezusa z dniem Jego śmierci. Ojcowie Kościoła po prostu rozumieli, i tak nauczali, że dzień poczęcia naszego Pana jest tym samym dniem, w którym oddał On za nas swoje życie, gdyż śmierć Jezusa na Krzyżu i Jego Zmartwychwstanie było Nowym Stworzeniem, powstaniem zupełnie nowej rzeczywistości. A daty 25 grudnia i 6 stycznia różnią się tylko dlatego, że data śmierci Jezusa w drugim przypadku została po prostu błędnie obliczona.

 

Około roku 200 Tertulian z Kartaginy wyliczył, że 14 Nisan, dzień śmierci Pana Jezusa według Ewangelii Św. Jana odpowiada 25. marca w słonecznym kalendarzu rzymskim. Nieco ponad sto lat później powstał traktat nieznanego autora, „On Solstices and Equinoxes”, („O przesileniach i równonocach”) napisany gdzieś w Północnej Afryce, gdzie możemy przeczytać:

A zatem nasz Pan został poczęty w dniu 25. marca, który to dzień jest dniem Jego męki i dniem Jego poczęcia. Bo dzień Jego poczęcia jest także dniem Jego cierpienia.

Święty Augustyn, pochodzący z Północnej Afryki, zapewne znał ten traktat, bo w swoim dziele „O Trójcy Świętej” napisał:

Przyjmuje się bowiem, że tak poczęcie, jak i męka miały miejsce 25 marca; podobnie jak się przyjmuje, że „nowy grobowiec, w którym jeszcze nikt nie był złożony" (J. 19, 41) ani przedtem, ani potem, a w którym pochowano Jezusa, jest odpowiednikiem dziewiczego łona, w którym został poczęty i którego nie tknął nikt ze śmiertelnych. Tradycja podaje 25 grudnia jako datę Jego narodzenia. Otóż między tymi dwiema datami upłynęło dwieście siedemdziesiąt sześć dni, czyli sześć razy po czterdzieści sześć dni. A właśnie tyle trwała budowa świątyni i taką liczbę sześciodniowych okresów objęło doskonałe ukształtowanie się ciała Pańskiego, które — zburzone przez mękę i śmierć — po trzech dniach zmartwychwstało. Mówił On bowiem „o świątyni ciała swego" (J. 2, 21), jak tego dowodzi bardzo wyraźne i bardzo mocne świadectwo Ewangelii: „Albowiem jako był Jonasz w żywocie wielkiej ryby trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w sercu ziemi trzy dni i trzy noce" (Traktat O Trójcy Świętej, Księga Czwarta, V 9)

Na Wschodzie, w „greckim” Kościele, to 6 stycznia był datą narodzin Pana Jezusa.  Różnica  wynikała z tego, że na Wschodzie zamiast uznać dzień 14 Nisan za dzień Męki Pańskiej, uznali, że stało się to 14. dnia pierwszego wiosennego miesiąca (Artemisios) w ich lokalnym, greckim kalendarzu, którego odpowiednikiem w kalendarzu rzymskim był szósty kwietnia. A zatem narodziny Pana Jezusa wypadały im 6. stycznia. Jednak sama idea łączenia Wcielenia ze Stworzeniem Wszechświata była identyczna na zachodzie,  jak i w kościołach wschodnich.

 

Dla nas, żyjących w XXI wieku, łączenie poczęcia Jezusa i Jego śmierci wydaje się czymś nienaturalnym, sztucznym, ale dla antycznych i średniowiecznych chrześcijan było to całkiem naturalne. Widzimy to choćby w sztuce, na przykład w malarstwie Meister Bertrama, który pokazuje nam moment Zwiastowania i w tle Dzieciątko z krzyżem w rączce. Przypomnienie, że poczęcie staje się już obietnicą zbawienia przez śmierć Pana Jezusa.

 

 

Także żydowska tradycja nas uczy, że stworzenie i zbawienie powinno wypaść tego samego dnia. Możemy o tym przeczytać w Talmudzie. Na przykład „Babiloński Talmud” zachował dyskusję między dwoma rabinami z początku drugiego wieku, którzy zgadzają się co do samej idei, ale nie co do daty. Rabin Eliezer mówi: „W miesiącu Nisan świat został stworzony, w Nisan patriarchowie się urodzili, […] i w Nisan będą zbawieni, gdy nadejdzie odpowiedni czas.” Rabin Joshua, z którym rabin Eliezer dyskutował, zgadzał się z samą ideą, ale uważał, że był (i będzie) to następny miesiąc, Tishri.

 

Nie jest więc wcale dziwne, że i Kościół wierzył, że Zwiastowanie, a zatem i Wcielenie miało miejsce w tym samym dniu, co Śmierć Pana Jezusa. Nie jest to oczywiście żaden bezwzględny dowód na prawdziwość daty 25 grudnia, ale  przynajmniej pośrednio potwierdza, że w tej dacie jest coś znacznie więcej, niż zaledwie ochrzczenie pogańskiego święta.

Zachariasz.

Zachariasz, według tego, co nam podaje św. Łukasz w swej Ewangelii, rozdział 1, wersety 5 i 8, był kapłanem „z oddziału Abiasza”. Kapłani służyli w Świątyni według kolejności ustalonej losowo, i „oddział Abiasza” był ósmy w kolejności, jak nam to mówi 1 Księga Kronik, 24, 1-10. Członkowie każdego „oddziału” służyli przez tydzień w Świątyni.

 

Amerykańska Katolicka Encyklopedia z 1917 roku podaje, że dwadzieścia cztery oddziały kapłanów służyły po kolei w Świątyni. Zachariasz, jak wspominaliśmy przed momentem, był w ósmym oddziale.  Świątynia została zniszczona w dniu 9 Ab 70, gdy według rabinistycznej tradycji służył pierwszy oddział kapłanów. Wychodząc z tego punktu i cofając się do tyłu możemy ustalić, że oddział Abiasza służył między 2-9 października. Zatem Elżbieta mogła zajść w ciążę na początku października, a więc gdy Archanioł Gabriel mówił do Maryi:

A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. (Łk 1, 36)

… mógł to być 25 marzec.

 

Powyższe datowanie ma jedną wadę. Polega na tradycji, co do której nie mamy stuprocentowej pewności. Jest to mocna poszlaka, ale jeszcze nie dowód. Jednak i dowód się wkrótce znalazł. Odnaleziono go wśród zwojów w Qumran. Dokument tam odkryty podaje nam bardzo konkretną datę, kiedy wypadała ta służba dla Zachariasza. Był to, według dziś obowiązującego kalendarza, tydzień między 23, a 30 września.

 

Zatem termin ten nie zgadza się zaledwie o tydzień z tym, co wyliczyliśmy wychodząc od daty zburzenia Świątyni. Jednak gdy sobie uświadomimy ogrom działań wojennych w roku 70, to możemy uznać, że walki te trwały co najmniej tydzień i zburzenie Świątyni nie było jakimś konkretnym, jednostkowym momentem, ale musiało być wydarzeniem trwającym w czasie. A  przy takim założeniu mamy doskonałą zgodność dat.

 

Święta Elżbieta mogła zajść w ciążę na przełomie września i października, a zatem 25 marca następnego roku była w już w szóstym miesiącu ciąży. Czyli Ewangelia świętego Łukasza, wraz z dokumentem znalezionym w Qumran potwierdza nam, że data narodzin Pana Jezusa, 25. grudnia, to coś znacznie więcej, niż zaledwie symbolicznie wyznaczony dzień. Dokument ten potwierdza także, że jest bardzo prawdopodobne, że święty Jan rzeczywiście urodził się 24. czerwca.

Nocna straż

Mamy także jeszcze jedną przesłankę za grudniową datą narodzin Pana Jezusa. Święty Łukasz podaje nam bowiem taką informację:

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. (Łk 2,8)

Wielu egzegetów i historyków przypomina tu, że straż nocną pasterze trzymali tylko w czasie, gdy się rodziły młode jagnięta. Trzeba je było bowiem czyścić i pilnować, strzec przed zmarznięciem i otaczać opieką. A ponieważ owce parzą się zawsze po przesileniu letnim i ich ciąża trwa pięć miesięcy, więc właśnie w okresie grudnia rodzą się młode owieczki i wtedy pasterze „trzymają nocną straż” nad swymi trzodami. Nie jest to niepodważalny dowód, ale jest to kolejna wskazówka, kolejna poszlaka wskazująca na 25. grudnia.

 

Oczywiście dla naszej wiary nie ma to żadnego znaczenia. Narodziny Pana Jezusa obchodzimy w sposób symboliczny. Niczego by to nie zmieniło, gdyby w rzeczywistości narodził się On w jakimkolwiek innym czasie. Ale ja, choć nie jestem zwolennikiem żadnych "spiskowych teorii dziejów", to jakoś nie mogę uwierzyć w to, że jest to jedynie symboliczna data. Jeżeli bowiem i filozoficzne rozważania i teologiczne przemyślenia i badanie starych dokumentów i nawet poznawanie zwyczajów lokalnych hodowców owiec wskazuje na to samo, to dlaczego po prostu nie przyjąć tego za prawdę?

 

Pewnie, że można powiedzieć, że uznajemy okres, gdy zaczyna przybywać dnia za czas narodzin naszego Pana, bo ma to wspaniałą symbolikę, ale czy nie wspanialszą symbolikę ma fakt, że dnia zaczyna przybywać wtedy, gdy narodził się nasz Pan? Kto bowiem był "na początku"?  Son, czy sun? Syn, czy słońce?

 

Ja wierzę, że data 25 grudnia jest czymś więcej, niż „ochrzczonym” pogańskim świętem. Jestem przekonany, że jest to także faktyczna data urodzin naszego Pana. A zatem… Happy birthday, Jesus!

 

PS. Powyższy tekst jest zmienioną wersją rozważań sprzed roku. Trochę poprawiłem, trochę uzupełniłem, ale wnioski i data pozostały takie same. ;-) Wesołych Świąt!

Odsłon: 1178



Komentarze: 21

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Augustynka74 Augustynka74 napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 09:13

    Dzięki wielkie Hiobie!W temacie przybliżania nam Biblii i prawd wiary jesteś bezkonkurencyjny.

  2. Zobacz profil Zakrystianka72 Zakrystianka72 napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 09:36

    Bóg zapłać!!!

  3. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 13:57

    A ja zapoznałem się z inną treścią, a mianowicie taką, że wysokie jest prawdopodobieństwo, że Maryja poczęła Jezusa w grudniu. :)

  4. Zobacz profil SzEm SzEm napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 14:01

    Hiobie - dziękuję. Wprawdzie większość z tych rzeczy wiedziałem już wcześniej, tym niemniej to Tobie Pan dał talent i czas na pisanie tej opowieści...

    Pozdrawiam i Bóg zapłać !

  5. Zobacz profil CieńKolorowy CieńKolorowy napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 14:54

    +++++

  6. Zobacz profil LeśnyLudek LeśnyLudek napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 14:58

    Pełna zgoda z Augustysia!

    Oj, chyba zostaniesz Doktorem Kościoła! Mówię absolutnie poważnie!

    Pozdrawiam! +

  7. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 16:40

    Doktorem w czym? Ja tu jeszcze nic oryginalnego nie wymyśliłem. To wszystko jest jedynie bogactwo naszego Kościoła, nauka innych, mądrzejszych ode mnie. A jedyną moją zasługą jest wyszukanie tego, zebranie i podanie w jakiejś strawnej (mam nadzieję) formie.

    .

    Gdy zacznę pisać "od siebie" to wtedy zaczniemy mieć problem. :D Miejmy nadzieję, że dobry Bóg nigdy nie przestanie mi przypominać, że jestem tylko osłem i nie ja się tu liczę, ale Jego Kościół i nauka tego Kościoła.

    .

    Choć, oczywiście, czasem sobie troszkę pospekuluję, jak z tą datą urodzin naszego Pana. Jednak, wydaje mi się, jest tyle przesłanek, poszlak i nawet udokumentowanych faktów, że przyjęcie daty 25 XII jest czymś więcej niż zwykłą spekulacją.

    .

    Naukowcy na znacznie mniejszych przesłankach budowali różne karkołomne hipotezy, np. w dziedzinie ewolucji, rekonstruując z kawałka wykopanej kości, czy wręcz z odbitego śladu stopy całe zwierzęta, więc my tu mamy dużo więcej materiału, by twierdzić, że urodziny naszego Pana są za cztery dni.

    _____________

    God loves you

  8. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 19:10

    Hiobie, myślę, że możliwe jest, iż Jezus urodził się 25 grudnia, ale istnieje wiele przesłanek, aby uznać, że więcej prawdopodobne jest, że Jezus mógł narodzić się na jesieni, ale to też zależy jak się wyliczy służbę Zachariasza.

    "Wspomnienie o Bożym Narodzeniu w dniu 25 grudnia pojawia się w Rzymie na jakiś czas przed rokiem 336; wydaje się, że tryumfujące chrześcijaństwo zaanektowało dla siebie, nadając mu nowe znaczenie, pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca, którego kult cesarz Aurelian usiłował wprowadzić w roku 274 jako powszechną religię Cesarstwa" - Historia Kościoła, Pax, Warszawa 1984, str 237

    Mnie się też tak wydaje. Składa się na to wiele przesłanek. Nie wydaje mi się, że żydzi ochoczo udawaliby się w podróż w chłodne i deszczowe dni i noce, aby dać się spisać. Bardziej prawdopodobne jest, że Rzymianie spisywali naród żydowski, korzystając z ich święta Namiotów. Zresztą można też zastanowić nad dosłownym przekładem Ewangelii wg św. Jana, a mianowicie: "I słowo ciałem stało się i rozbiło namiot wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca, pełen łaski i prawdy". :)

  9. Zobacz profil KapitanNemo KapitanNemo napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 19:13

    +++++

  10. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 19:37

    Tia, odczytywanie dosłowne Ewangelii św. Jana nie zawsze jest najlepszą drogą do znalezienia Prawdy. Nie sądzę, by miał On tam na myśli termin narodzin Pana. Chodzi raczej o nawiązanie do Arki Przymierza, którą Izraelici nieśli ze sobą po pustyni, okrytej obłokiem "Shakina Glory", Chwały Bożej.

    .

    Wiem doskonale, że są rożne teorie na temat daty prawdziwego narodzenia Pana Jezusa i tak, jak wspominałem, w sumie nie ma to dla naszej wiary żadnego znaczenia. Jednak mnie przekonują te argumenty, które przytoczyłem wyżej. Nie są one dowodem, ale są wystarczająco mocne dla mnie, bym uwierzył, że 25 XII to prawdziwa data.

    _____________

    God loves you

  11. Zobacz profil Zezowatybolek Zezowatybolek napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 21:27

    Zgadzam się z @Wierzącym!

  12. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 21:34

    Hiobie, rozumiem doskonale, że odczytywanie dosłowne PŚ w ogóle jest dość często niekorzystne. Argumenty są różne, ale jest też dużo argumentów świadczących, że Jezus na ten świat 25 grudnia nie przyszedł. No cóż, wierz sobie w cokolwiek chcesz, ja tam szanuję Twoją wiarę, nawet wówczas uszanuję, kiedy okazałaby się mitem.

  13. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 22:46

    Tia, ja wbrew pozorom jestem zawsze za dosłownym odczytywaniem Pisma Świętego, chyba, że mamy jakieś mocne argumentu przeciw takiej interpretacji. Na przykład w opisie stworzenia wiemy, że to nie jest naukowy wywód, bo, jak to już zauważył św. Augustyn, nie można liczyć dni, gdy słońce jeszcze nie zostało stworzone. Sześć dni stworzenia ma więc symboliczne znaczenia.

    .

    Z drugiej strony trudno nie podchodzić do, powiedzmy, szóstego rozdziału Ewangelii św. Jana w sposób dosłowny. Nic tam nam nie wskazuje na to, by tekst odbierać tylko symbolicznie, choć, rzecz jasna, jest on także pełen symboli. Jednak zasadnicze znaczenie, sens narracji jest po prostu przekazem historycznym i tak to należy rozumieć.

    .

    Natomiast jeśli chodzi o początek Ewangelii św. Jana, to nie ulega wątpliwości, że jest ona alegorią, czy jak to nazwać. Mistyką może?

    .

    "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. [...] Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy."

    .

    Jasne, że można się w tych słowach doszukiwać daty narodzin Jezusa, ale po co? Traci się coś ważnego, o czym św. Jan mówi. Ja wolę tej daty szukać w dokumentach, jakie się zachowały.

    .

    A co do mojej wiary, to nie martw się zbytnio. Wiara jest darem. Bóg dał, wierzę, że mi jej nie odbierze. Modlę się zresztą o to każdego dnia.

    _____________

    God loves you

  14. Zobacz profil hiob hiob napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 22:48

    Mam jedną wspólną cechę z różnymi dochtorami i innymi mędrolami. Nie potrafię nawet usmażyć jajecznicy. Ale na tym się podobieństwo kończy. :-D

    .

    Zatem zamiast sobie ze mnie pokpiwać, bardzo proszę po prostu o modlitwę. Alleluja i do przodu!

    _____________

    God loves you

  15. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Tuesday, 21 December 2010, 23:49

    Hiobie, ja się o Twoją wiarę bądź niewiarę w ogóle nie martwię. :D Mnie fascynuje to, co mogę zaobserwować lub ten, który poddaje się obserwacji, ale losem czegokolwiek lub kogokolwiek nie przejmuję się, no cóż, nie każdy jest doskonały.

    Dobrej nocy. :)

  16. Wednesday, 22 December 2010, 05:00

    tia,

    Jan to Ewangelista sakramentolog i do tego zwalczający doketystów. Używając słowa εσκηνωσεν = "rozbiło namiot", które równie dobrze może być przetłumaczone na "przebywało, trwało, zamieszkiwało, obcowało" chciał od razu zaznaczyć podwójną naturę Jezusa i podkreślić rodzaj Jego obcowania z ludzkością, (a nie święto Namiotów). Greckie słowo ma te same spółgłoski, co aramejskie Shekinah=chwała Boża.

  17. Wednesday, 22 December 2010, 05:03

    Zapomniałam najważniejszego... chodzi o to, że Jan wskazuje tym słowem na to czym jest wcielenie.

  18. Zobacz profil tia tia napisał/a:

    Wednesday, 22 December 2010, 10:30

    @matka polka na wygnaniu

    Nie wykluczam możliwości, że św. Jan skorzystał z gry znaczeń dla oznaczenia czegokolwiek istotnego i pobocznego. Jednakże żałuję, że nie mam takiej pewności, jaką Ty posiadasz. Fascynuje mnie właśnie ta ów pewność ludzi: "chciał od razu zaznaczyć podwójną naturę Jezusa i podkreślić rodzaj Jego obcowania z ludzkością, (a nie święto Namiotów)".

  19. Zobacz profil Placyd Koń Placyd Koń napisał/a:

    Wednesday, 22 December 2010, 16:15

    +++

    Dopiero dzisiaj przeczytałem w całości. Czytając Twoje wpisy, Hiob, zawsze się czegoś uczę. Dzięki! I niech Pan Bóg Ci błogosławi!

  20. Wednesday, 22 December 2010, 16:32

    tia,

    hermeneutyka spójności egzegezy biblijnej na to wskazuje, forma Ewangelii Jana, celowość Jego stwierdzeń, znajomość innych dzieł Janowych, historyczne i teologiczne uwarunkowania...

    zgadzam się niekiedy na "wielowarstwowość", czyli na analogie i typologie, symbolikę i przenośnie itd. - ale większość twierdzących, że Jezus się narodził w święto Namiotów to albo tzw. mesjanistyczni Żydzi, albo ewangeliczni protestanci - obie grupy ze specyficznym i zawężonym podejściem do egzegezy biblijnej

    żeby nie było, że ja się kłócę, czy coś w tym stylu... tak tylko mówię... również cierpię często na brak pewności, lecz dążenie do prawdy i "badanie Pism" z modlitwą pomaga...

    pozdrówka

  21. Zobacz profil Marek2200 Marek2200 napisał/a:

    Friday, 24 December 2010, 16:19

    @Hiob

    Wow! Niezłe badania przeprowadziłeś. Ciekawe to co piszesz.

    Pozdrawiam!

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.