Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Tytus, Romek i A'Tomek Wyprawa po owoce chichotu

Kategoria: Wiadomości Saturday, 05 March 2011, 11:51

Jan BodakowskiTytus, Romek i A'Tomek Wyprawa po owoce chichotuDelikatnie mówiąc nie należę do miłośników przygód Tytusa, Romka i A'Tomka. Twórczość Chmilewskiego była dla mnie w czasach PRL przejawem nachalnej i prymitywnej komunistycznej propagandy (prymitywnej na tle profesjonalnej propagandy jaką był Kapitan Kloss czy Czterej pancerni). Mojej krytycznej oceny Chmilewskiego nie zmieniło zaangażowanie twórcy komiksów w promowanie Muzeum Powstania Warszawskiego czy PIS. Nie da się jednak ukryć że komiksy o Tytusie na trwałe weszły do kanonu polskojęzycznej popkultury. Kilka tygodni temu ukazał się najnowszy trzydziesty tom przygód trojki przyjaciół. „Wyprawa po owoce chichotu” będzie niewątpliwą gratką dla fanów Tytusa, Romka i A'Tomka. W najnowszym tomie przygód trójka przyjaciół wyrusza po owoce chichotu umożliwiające skuteczne chudnięcie. Jak zwykle ich środkiem transportu jest niezwykły pojazd (tym razem napędzany grochem i kapustą). Jan Bodakowski

Komentarzy: 2


Chinlandia

Kategoria: Wiadomości Saturday, 30 April 2011, 11:15

 

Jan Bodakowski

Chinlandia

 

Wydawnictwo Wektory (wydawca miesięcznika „Opcja na prawo”) opublikowało refleksje z podróży do Chińskiej Republiki Ludowej Damiana Leszczyńskiego i Romana Konika (dwóch znanych publicystów prawicowych). Książka zawierająca obserwacje z Kraju Środka nosi tytuł „Chinlandia”. Jak sami autorzy deklarują że pisali ją jako ludzie wolni od fascynacji czy uprzedzeń Chinami. Pisaną z humorem książkę Leszczyńskiego i Konika czyta się łatwo i przyjemnie.

 

W pierwszym rozdziale autorzy opisują Chińczyków jako małych, smukłych, nie mających nadwagi, ubierających się schludnie, żółtych posiadaczy dużych głów, podobnych do kosmitów (i mówiących językiem podobnym do mowy kosmitów znanej z filmów SF). Osobników którzy pomimo swojego dziecinnego wyglądu są przebiegli. Zdaniem autorów biały wśród Chińczyków czuje się jak na innej planecie wśród kosmitów.

 

Drugi rozdział poświęcony jest Chinkom. Posiadaczkom małych nosów, małych biustów, krótkich krzywych nóżek. Kobietom wyglądającym bardzo młodo, wręcz dziewczęco. Bardzo kobiecym i naturalnym. Których doświadczenia z epoki terroru komunistycznego skutecznie zniechęciły do feminizmu.

 

Dzieci są tematem trzeciego rozdziału. Czytelnicy poznają w nim zbrodniczą politykę jednego dziecka, presję jaką poddawane są dzieci, uprzedzenia kulturowe Chińczyków wobec posiadania córek. Zdaniem autorów Chiny to kraj jedynaków z roszczeniowym podejściem do życia.

 

Rodzina, więzy rodzinne (będące podstawą społeczeństwa chińskiego) i powszechny pogański kult przodków stały się tematem czwartego rozdziału „Chinlandi”. W piątym rozdziale zostały opisane bliskie więzi społeczne, zdolność tworzenia sprawnych kręgów towarzyskich i samorządnych wspólnot, wzajemna solidarność znajomych, będące bardzo charakterystycznymi cechami Chińczyków. W szóstym rozdziale autorzy przybliżyli hierarchiczność społeczeństwa chińskiego (którą tylko wzmocniła rewolucja komunistyczna) i kolektywizm chiński wyrosły z konfucjanizmu (nakazującego odpowiedzialność wobec przodków i za potomków, odrzucenie egoizmu).

 

Rozdział siódmy poświęcony został zwyczajom (często niedostrzegalnym przez białych). Ósmy kuchni (jedzenie według autorów jest kulturowo najważniejszą rzeczą w Chinach) – nie jadalnej dla białych. Dziewiąty i dziesiąty przestrzeni miejskiej. Chińczycy nie mający jakiegokolwiek szacunku dla zabytków, nieustanie przebudowują swoje miasta i tworzą infrastrukturę miejską (w tempie nie osiągalnym dla Polaków). Rozdział jedenasty opisuje postrzeganie czasu przez Chińczyków, jedenasty nowoczesne środki komunikacji które umożliwiły niezwykle łatwe przemieszczanie się po terytorium Państwa Srodka. W dwunastym rozdziale autorzy podzielili się z czytelnikami swoimi obserwacjami dotyczącymi nieustannego hałasu i specyficznego zapachu Chin.

 

Trzynasty rozdział poświęcony jest ekspansji gospodarczej Chin. Chiny wykupują bogactwa naturalne Afryki, tworzą gigantyczne rezerwy złota. „W większości krajów Azji chińscy imigranci kontrolują przeważającą część gospodarki” (w Malezji stanowiąc 33% populacji kontrolują 66% gospodarki, w Tajlandii kontrolują 78% gospodarki, na Filipinach 50% a w Indonezji 90%.) 10 milionów imigrantów chińskich w USA odnosi większe sukcesy niż biali tubylcy. W Syberii na 8 milionów Rosjan (którzy chcą wyemigrować do europejskiej części Rosji) przypada 5 milionów Chińczyków. Większość urodzeń na Syberii stanowią chińskie dzieci. Chińczycy zmonopolizowali syberyjski handel. Jednym z powodów ekonomicznego sukcesu Chińczyków jest ich pragmatyzm i brak skłonności mesjanistycznych. Czternasty rozdział opisuje chiński rynek, piętnasty korupcje.

 

Wielowiekowej tradycyjnej laicyzacji Chińczyków i brakowi zainteresowania sferą duchową mieszkańców Państwa Środka poświęcony jest rozdział piernaty. Pragmatyzm Chińczyków wyparł z ich życia potrzeby religijne. Stan ten pogłębił terror komunistyczny. Przed rewolucją w Chinach było 140 diecezji, 79 biskupów, 4 uniwersytety katolickie, 3500 podstawowych szkół katolickich, setki katolickich szkół średnich, dziesiątki szpitali, domów dziecka, domów opieki, 30 katolickich drukarni i wydawnictw. Komuniści po wprowadzeniu dyktatury zakazali praktyk religijnych, zesłali duchownych do obozów koncentracyjnych, rozpoczęli prześladowania katolików, stożyli „kościół patriotyczny” (dziś będący awangardą modernizmu w Chinach, instytucją mieszającą katolicyzm z marksizmem i taoizmem). Eksterminacja kościoła w Chinach zakończyła się dopiero pewną liberalizacją w 2002 roku.

 

Książkę kończą rozdziały poświęcone ulubionym rozrywkom Chińczyków (Chińczycy mają bardzo słabą głowę), popkulturze (w Chinach dominuje chińska popkultura), sztuce i obojętnemu stosunkowi Chińczyków do polityki.

 

Autorzy swoją prace wykorzystują do indoktrynowania w duchu prawicowym (zabawne opisy przeplatają konserwatywną i wolnorynkową propagandą). Książka jest też wyrazem dużej erudycji Leszczyńskiego i Konika, autorzy obok zabawnych opisów snują rozważania o tożsamości kulturowej obficie odwołując się do wybitnych prac naukowych i medialnie nośnej światowej publicystyki.

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Ciemnica, Grób, Rezurekcja – Warszawa 2011 fotorelacja

Kategoria: Wiadomości Monday, 25 April 2011, 11:52

Jan BodakowskiCiemnica, Grób, Rezurekcja – Warszawa 2011 fotorelacja W warszawskiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa tegoroczna ciemnica (prócz swojego podstawowego przesłania o męce Jezusa) przypominała o całkowitym naśladowaniu Chrystusa wJego cierpieniu i ofierze jakie stało się udziałem świętego Maksymiliana Kolbe (którego 70 rocznicę aresztowania, wywiezienia do Auschwitz i męczeńskiej śmierci obchodzimy w tym roku).Dekoracja grobu pańskiego miała charakter w pewien sposób interaktywny. By dostrzec Jezusa w grobie trzeba było podejść do dekoracji. Obok grobu umieszczony był różaniec połączony z krzyżem (krzyż umieszczony w dekoracji jest oryginalnym dębowym krzyżem misyjnym ukazującym ponad tysiącletnie katolickie fundamenty polskiej tożsamości – tożsamości katolickiej i maryjnej której symbolem jest różaniec). Kolejnym elementem wymagającym pewnego wysiłku (podejścia i odczytania) od wiernych są umieszczone po prawej stronie grobu „kamienne” tabliczki z wydrapanym tekstem ewangelii św Jana „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Wierni włączyli się też w kreacje dekoracji przynosząc swoje kwiaty. Niezwykle miłą tradycją w parafii NSPJ jest to że po rezurekcji księża składają osobiście każdemu z parafian życzenia i dzielą się z parafianami chlebem i jajkiem. Jan Bodakowski

Komentarzy: 0


Kongres Nowej Prawicy fotorelacja

Kategoria: Wiadomości Saturday, 16 April 2011, 22:42

Jan BodakowskiKongres Nowej Prawicy fotorelacjaW sobotę 16 kwietnia w sali kongresowej warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki odbył się Kongres Nowej Prawicy. Od godziny 11.30 do 18.00 non stop przemawiać mieli reprezentanci partii prawicowych, prawicowych organizacji pozarządowych, wolnorynkowi ekonomiści i publicyści. Impreza miała służyć promocji nowej partii politycznej Janusza Korwin Mikke UPR-WIP. Widownie (właściwie całkowicie wypełnioną) stanowili młodzi sympatycy formacji (właściwie sami mężczyźni, wśród których nie było widać osób angażujących się w działalność wolnorynkową w latach poprzednich). Kongres miał zakończyć marsz przez Warszawę.Będąc osobą niecierpliwą wytrzymałem na sali tylko 3 godziny z 6 (czekałem na przemówienie założyciela NOP Adama Gmurczyka który jednak nie zjawił się w Pałacu Kultury). Wysłuchałem przemówień między eks posła LPR Boska (który słusznie zachęcał do pracy programowej i obywatelskiej aktywności politycznej – Bosak konsekwentnie dba o to by pozostać aktorem na scenie politycznej), eks ministra obrony narodowej Szeremietiewa (kładącego nacisk na cnotę patriotyzmu), redaktora naczelnego Najwyższego Czasu Sommera (apelującego o aktywność w wyborach), Rafała Ziemkiewicza (odwołującego się do dziedzictwa endecji i Romana Dmowskiego), Stanisława Michalkiewicza (okazującego trwanie sitwy komunistycznej w Polsce). Wśród obecnych na sali był Lech Jęczmyk (znany między innymi z publikacji w Fantastyce) i redaktor Szcześniak (ekspert rynku paliwowego, Prawica.net). W oczy rzucało się logo UPR-WIP (szpetna wariacja na temat logo UPR). Media mainstreamowe co było było do przewidzenia olały kongres (od 20 lat nikt mi nie wierzy że bardziej skuteczne jest organizowanie kontrmanifestacji niż wielogodzinnych kongresów). Na zapleczu kongresu nic się nie działo (a można było zorganizować mini targi wydawnictw prawicowych). Niektórzy zaproszeni goście wzbudzali niesmak (jak przedstawiciel Stronnictwa Demokratycznego czy wygwizdany przez publiczność poseł PJN). W Kongresie prawicy niewątpliwe brakowało działaczy Prawicy RP Marka Jurka, RPN Jerzego Roberta Nowaka, NOP, ONR, MW, przedstawicieli najbardziej wpływowej organizacji prawicy katolickiej Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej TFP (400.000 Polaków wspiera działalność SKCh), środowisk tradycjonalistów katolickich. Bardzo smutne było to że wśród publiczności właściwie nie było osób które od wielu lat aktywnie działały na rzecz wolności i niepodległości. Jan Bodakowski

Komentarzy: 2


Jan Paweł II jako inspiracja literacka powieści Marcina Wolskiego

Kategoria: Wiadomości Sunday, 04 December 2011, 20:18

 

Jan Bodakowski

Jan Paweł II jako inspiracja literacka powieści Marcina Wolskiego

 

Jedną z moich wielu refleksji po lektorze powieści Wolskiego jest taka że gdyby Marcin Wolski żył pod dyktaturą sanacji zapewne zbił by fortunę pisaniem – na zlecenie różnych państwowych instytucji powieści – o bohaterstwie Piłsudskiego.

 

W III RP Marcin Wolski swój talent wykorzystuje między pisząc powieści na zlecenie instytucji państwowych i samorządowych (co zapewne jest lepszym pomysłem na wydawanie publicznych pieniędzy niż druk albumów o budowie autostrad z funduszy europejskich w Polsce). Jedną z takich powieści (jak zwykle sprawnie napisanych i dających frajdę czytelnikowi) jest „Ciemna Strona Lustra” wydane przez Centrum Myśli Jana Pawła II (którą przeczytałem dzięki uprzejmości osiedlowej biblioteki – gdyż wydawnictwo nie wyraziło zainteresowania przekazaniem mi egzemplarza książki do recenzji). Bohaterem powieści jest jest Konrad Mariewicz alter ego Karola Wojtyły. Losy bohatera są kopią losów papieża Polaka odbitych w krzywym zwierciadle, obaj w tym samym momencie przeżywają momenty przełomowe w swoim życiu (co moim zdaniem jest ciekawym pomysłem ale niezbyt katolickim – przejawem bardzo ciekawego przenikania symboliki katolickiej do tożsamości niekatolickiej przesiąkniętej klimatem herezji i kabalistyki – tożsamości obecnej w środowiskach sympatyków PIS).

 

Główny bohater Konrad Markiewicz w dzieciństwie dręczył zwierzęta, miał ojca komunistę. Podczas II wojny światowej uratował atrakcyjną żydówkę (ponętne żydówki są jednym z stałych motywów twórczości Wolskiego), wstąpił do Armii Ludowej. Po wojnie został funkcjonariuszem Informacji Wojskowej. Jego zdolności dostrzegli sowieci czyniąc go swoim agentem w PRL. Jego zadaniem było szpiegowanie ludzi PZPR i bezpieki (której był wysokim funkcjonariuszem). W dniu zamachu na papieża Polaka bohater powieści ma wylew – od śmierci wyratował go ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wydarzenie to spowodowało u Markiewicza odejście na emeryturę i rozbudziło fascynacje Janem Pawłem II. Fascynacja ta zmusiła go do przeciwdziałania zamachowi na papieża podczas pielgrzymki do Polski w 1987 roku (sowieci odpowiedzialni za zamach chcieli zwalić winę na lefebrystów).

 

Powieść prócz wartkiej akcji ma też walory edukacyjne. Zgrabnie przybliża czytelnikom losy Polski od 1939 roku do współczesności, nauczanie i życie Jana Pawła II, patologie transformacji ustrojowej w Polsce po okrągłym stole.

 

Jan Bodakowski

Komentarzy: 0

Sprawa rodzinna – komiks obyczajowy

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 04 October 2011, 20:19

Jan BodakowskiSprawa rodzinna – komiks obyczajowy Najnowszą publikacją wydawnictwa Egmont w serii Mistrzowie Komiksu jest komiks „Sprawa rodzinna” zawierający na 320 stronach kilka historii wymyślonych i narysowanych przez Will Eisner. Tytułowa „Sprawa rodzinna” jest ponurą historią obyczajową. Kolejne kadry ukazują poszczególnych członków jadących w odwiedziny do starego ojca. Wszystkim przyświeca myśl o spadku. Podczas zjazdu rodzinnego każdy z członków rodziny przypomina sobie brudne tajemnice rodzinne (pedofilie, zdrady małżeńskie, morderstwa, choroby psychiczne i alkoholizm). Rodziny nie łączy nic prócz wzajemnych toksycznych pretensji. Druga historia „Dobre cuda” jest oparta na wspomnieniach autora o rodzinnym środowisku amerykańskich żydów z Niemiec. Kanwą opowieści jest historia wzajemnych oszustw między żydowskimi krewnymi. Podobnie autobiograficzny charakter ma trzecia historia „Uliczna magia”. Czwarta historia „Nowy dzieciak w dzielnicy” toczy się w tym samych dekoracjach wielkoprzemysłowego miasta USA początków XX wieku ale w środowisku włoskich katolików. Na styku tych dwu społeczności Włochów i żydów dzieje się mało romantyczna historia „Wyjątkowa obrączka ślubna”. Odmienny charakter ma ostatni komiks „Życie na obcej planecie”. W tej sensacyjnej historii radioteleskop NASA odbiera sygnał z kosmosu. Sowieccy szpiedzy wykradają tajemnice amerykanów. Rozpoczyna się rywalizacja mocarstw o prymat w kontaktach z obcą cywilizacją. Wiadomość o kontakcie przedostaje się do prasy. Powstają sekty czcicieli kosmitów. Finansjera chce wykorzystać sprawę dla swoich celów, sponsoruje sekciarzy i wymusza na skorumpowanych politykach rządowy program lotu na planetę kosmitów. W walkę wywiadów, prace naukowców, mieszają się tajne organizacje. Bankrutujące afrykańskie państwo uciekając przed dłużnikami ogłasza się kolonią kosmitów. Sekciarze przenoszą się do afrykańskiej koloni a finansjera buduje tam kosmodrom. Na tle dramatycznych wydarzeń bohaterowie komiksu przeżywają dramaty osobiste. okładkaplanszeJan Bodakowski

Komentarzy: 0


Jeż Jerzy czyli jak w sposób zabawny indoktrynować komiksami

Kategoria: Wiadomości Sunday, 04 September 2011, 11:45

Jan Bodakowski Jeż Jerzy czyli jak w sposób zabawny indoktrynować komiksami W Polsce panuje chore przekonanie że posiadanie i manifestowanie swoich przekonań politycznych jest czym niestosownym. Tej (postkomunistycznej, drobnomieszczańskiej, szkodliwej) manierze nie ulegli twórcy bardzo zabawnej serii komiksów o Jeżu Jerzym (scenarzysta Rafał Skarżycki i rysownik Tomasz Lew Leśniak) wydanych przez wydawnictwo Egmont. Narracja przygód głównego bohatera umożliwia im przekonywanie czytelników do swoich racji politycznych (takie ich prawo, ja mogę tylko żałować że nie mam talentu by moje jedynie słuszne poglądy – odmienne od poglądów twórców komiksu – przekazywać w równie atrakcyjnej dla czytelników formie). Tom „Jeż Jerzy – Dokument” jest zapisem programu dokumentalnego o Jeżu Jerzym (bohaterze serii komiksowej – zmutowanym humanoidalnym jeżu o imieniu Jerzy żyjącym w III RP). Na program składają się kadry z pierwszych komiksów o jeżu z 1995 (niekolorowe i rysowane na odwal się). W czasie swoich pierwszych przygód Jerzy walczy z smokiem, przeżywa nieszczęśliwą miłość do szczotki i drutu kolczastego, nieudane próby zostania biznesmenem (nieudane przez fiskalizm państwowy, ruską mafie i skinów), nieudaną karierę aktorską (rolę odebrał mu kaktus – zresztą odpowiedzialny za jego nieudane romanse) i wpada w alkoholizm. W programie o Jerzym wypowiada się: Yola kochanka jeża (blondynka i niewierna żona), nienawidzący jeża działacz polityczny (miłośnik Giertycha i Rydzyka) uważający jeża za dzieło żydów mających na celu demoralizacje polskiej młodzieży, odwieczni wrogowie jeża skini (rasiści uznający murzynów i humanoidalnego jeża za element obcy). Przyjacielem jeża okazuje się profesor Edgar Jungefrau. W trakcie swoich przygód Jerzy kupuje maturę i magisterium, pomaga policji w złapaniu hybrydy samochodu z robotnikiem, walczy z zmutowanym radioaktywnym ptakiem, spotyka Ali babę, Królewnę Śnieżkę, Drakulę i Yeti. okładka

plansze

 

W tomie „Jeż Jerzy – nie dla dzieci” czytelnicy poznają anarchizującą naturę jeża [choć i Jerzemu zdarzają się zachowania będące na bakier z polityczną poprawnością]. Bohater pędzi i handluje bimbrem, konsumuje alkohol, mówi wulgarne wyrazy, dla żartu robi dziury w prezerwatywach [co bliższe jest zachowaniom krytyków jeża], morduje pieska emerytki, profanuje polską flagę, trzykrotnie masakruje skinów z Młodzieży Wszechpolskiej (jedno z powiedzeń skinów ma szczególny urok – „jesienią to nawet drzewa są łyse”, skini uznają że jeż ma semickie rysy twarzy), naciąga nowobogackich, doprowadza do śmierci kilkudziesięciu dresiarzy [co ciekawe dresiarze giną a skini nie], napada na rosyjskiego mafiosa, kierowce autobusu, dresiarzy, wykorzystuje seksualnie cycaste blondynki [tym jawnym aktem homofobicznym autorzy komiksu manifestują swoją niedojrzałość ideową], unika śmierci z ręki mafii, współpracuje z egzorcystą [nawet w lewicowym komiksie występuje pozytywny bohater ksiądz – topos polskiej pop kultury znany z „Ojca Mateusza”, „Plebani”, „Rancza”, „U Pana Boga za piecem”) który ratuje jeża zabijając dwu satanistów i zombi dresiarza. Los czasem nie jest łaskawy dla Jerzego, jeż pada ofiarą ochroniarzy, alfonsów, satanistów i skinów polskich współpracujących z niemieckimi skinami. okładka

plansze

 

 

Jan Bodakowski

Komentarzy: 2


Fotorelacja targi wydawców katolickich Warszawa 2011

Kategoria: Wiadomości Sunday, 04 September 2011, 08:50

Jan BodakowskiFotorelacja targi wydawców katolickich Warszawa 2011W sobotę 9 kwietnia 2011 r. od 9.00 do 18.30 i niedzielę 10 kwietnia 2011 r. od 9.00 do 17.30 w Akadach Kubickiego na Zamku Królewskim (Plac Zamkowy 4, Warszawa) odbywają się targi wydawców katolickich. Na targach obecnych jest kilkadziesiąt wydawnictw katolickich i patriotycznych. Jan Bodakowski

Komentarzy: 1


Sandman. Zabawa w ciebie – recenzja komiksu

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 04 May 2011, 21:15

 

Jan BodakowskiSandman. Zabawa w ciebie – recenzja komiksuKomisy wydawane przez Egmont doskonale ukazują jak wiele komiksów należy bardziej do sztuki niż do rozrywki. Język komiksów często jest niezrozumiały dla dla konsumentów prasy brukowej i telewizyjnej sieczki. Często autorzy komiksów kierują swoje prace do czytelników posiadających bagaż kulturowy pozwalający na zdekodowanie treści opowieści graficznej. Takim komiksem jest niewątpliwie „Sandman. Zabawa w ciebie” (według scenariusza Neil Gaiman i z rysunkami Shawn McManus, Bryan Talbot, Stan Woch, George Pratt). Ta 192 stronicowa praca będąca klasyką europejskiego komiksu obficie korzysta z kultury, religii i mitologii. Główną bohaterką jest atrakcyjna blondynka Barbie i jej sąsiadki (transwestyta Wanda, sąsiadki lesbijki, kobieta która z czasem okazuje się być mieszkanką krainy snów). Akcja toczy się w Nowym Jorku i w świecie snu. Ze świata snu do Nowego Jorku przybywa posłaniec, przed swoją tragiczną śmiercią prosi Barbie (która okazuje się być księżniczką ze świata snu) o pomoc. Świat snu tyranizowany jest przez złowieszczą Kukułkę. Jednym z jej agentów okazuje się sąsiad Barbie. Podczas snu bohaterka przenika do świata snu, jej ciało w Nowym Jorku chroni przyjaciółka transwestyta. Sąsiadki Barbie ruszają jej na pomoc do krainy snów gdzie ukresu jej drogi czeka zaskakujące zakończenie. Bardzo ciekawym zabiegiem autorów jest specyficzna narracja ze strony na stronę coraz odkrywająca przed czytelnikami. Wartką akcje ilustrują doskonałe rysunki. okładkaplansze Jan Bodakowski

Komentarzy: 0


Dylan Dog, Inu-Yasha

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 04 January 2011, 20:38

Jan Bodakowski Dylan Dog, Inu-Yasha „Dylan Dog: Morgana, Opowieść o nikim” to kolejny komiks wydawany przez Egmont z serii o Dylanie Dogu londyńskim detektywie rozwiązującym sprawy rodem z Twin Peaks. Ta włoska seria komiksów ukazuje się już od 1986 roku, ciesząc się ogromnym powodzeniem wśród rodaków Benito Mussoliniego (cykl liczy już 300 stu stronicowych albumów wydawanych co miesiąc po milion egzemplarzy). Autorzy komiks często odwołuje się do pop kultury prowadząc pewną grę z erudycją czytelników.W epizodach „Morgana” i „Opowieść o nikim” (scenariusz Tiziano Sclavi, rysunki Angelo Stano) czytelnicy wyruszają w schizofreniczną, mroczną niczym senne koszmary, podróż przez przenikające się światy (koszmarów nocnych i rzeczywistości) z przystojnym niczym młody Muammar Kadafi detektyw Dylan Dogiem, zombi, piękną zaburzoną psychicznie kobietą, czytanymi przez bohaterów komiksami będącymi zapisem ich przygód, okrutnymi mordami. okładkaplansze23 tom z serii przygód o Inu-Yasha wydany przez Egmont jest typowym przejawem japońskiego komiksu dla nastolatków (fabuła dotyczy przygód dziewczynki, wojowników, czarodziejów, magii i demonów). Nie mając wcześniej styczności z mangą miałem ogromne trudności z odbiorem tej twórczości. Po numeracji stron domyśliłem się że czyta się od końca, jednak nie byłem pewien czy czyta się od dołu do góry czy z góry na dół. Próbowałem tak i tak, większych różnic nie zauważając. Historia pozostała więc dla mnie nie czytelna (co ciekawe sadzać po tym jak wiele mang wychodzi młodzież nie ma takich problemów jak ja). okładkaplanszeJan Bodakowski

Komentarzy: 0


Fronda wiosna 2011

Kategoria: Wiadomości Thursday, 31 March 2011, 21:51

 

Jan Bodakowski

Fronda wiosna 2011

 

Pierwszy artykuł 58 numeru Frondy ukazuje jak w wyniku laicyzacji zanikła moralność a w konsekwencji doszło do powszechnej brutalizacji relacji międzyludzkich. Zmiany cywilizacyjne uczyniły ludzi samotnymi, doprowadziły do rozpadu więzi społecznych. Presja kultury korporacyjnej wymusiła na pracownikach zachowania agresywne i psychopatyczne, wymusiła traktowanie ludzi przedmiotowo. Popkultura uczyniła widzów nieczułymi na cierpienie innych, wyuczyła ich do akceptacji przemocy i mordów. Internet zatarł wielu granice między realiami a fikcją, cyber życie stało się atrakcyjniejsze od realnego życia. Media zalały odbiorców taką ilością informacji że nie są odbiorcy wstanie ich odebrać.

 

W kolejnym artykule czytelnicy mają okazje poznać skalę prześladowań chrześcijan w współczesnym świecie. Chrześcijanie są prześladowani w krajach islamskich (gdzie padają ofiarą mordów, przemocy, są zmuszani do emigracji, a ich dzieci są porywane), buddyjskich (w Kambodży chrześcijanie mają zakaz działalności misyjnej, w Sri Lance w pogromach chrześcijan aktywny udział biorą buddyjscy mnisi, w Birmie chrześcijańskie dzieci są porywane do buddyjskich klasztorów, chrześcijanie padają ofiarą mordów i gwałtów, wioski chrześcijan są palone, pogromy urządza wojsko na zlecenie władz), hinduistycznych (legalne organizacje polityczne organizują pogromy i mordy chrześcijan), laickich (Chiny i Wietnam zwalczają chrześcijaństwo, w komunistycznej Korei chrześcijanie są mordowani lub zamykani w obozach koncentracyjnych) i islamskich.

 

Temat prześladowań chrześcijan kontynuują też zamieszczone w piśmie wywiady. Rocznie na całym świecie 170.000 chrześcijan jest zamordowanych z pobudek religijnych, w Unii Europejskiej dyskryminacje chrześcijan inspiruje masoneria, agresywny islam rozlewa się po Europie a w krajach islamskich chrześcijanie stają się ofiarą agresji.

W latach sześćdziesiątych XX wieku w Sudanie Północnym rozpoczęły się prześladowania religijne – ich największą ofiarą stali się mordowani czarni katechiści. Współcześnie islamiści już nie mordują tylko konfiskują własność chrześcijan, uniemożliwiają zatrudnianie chrześcijan. Rząd prowadzi politykę islamizacji w szkołach i uniemożliwia zdobycie wykształcenia chrześcijanom. W Sudanie chrześcijanie (czarni) są prześladowani z pobudek rasistowskich przez islamistów (arabów). Jest to kontynuacja wielowiekowego arabskiego rasizmu (który zaowocował handlem czarnymi niewolnikami przez arabskich handlarzy – do dziś nieoficjalnie niewolnictwo funkcjonuje w islamskim Sudanie).

Wielkim bólem chrześcijan z krajów arabskich napełnia fakt że wielu hierarchów katolickich kłamie głosząc pokojową naturę islamu podczas (gdy nie ma umiarkowanego islamu, a islam indoktrynuje do prześladowania chrześcijan).

W Egipcie islamska większość (składająca się z napływowej arabskiej ludności) prześladuje rdzenną ludność (potomków Egipcjan Koptów którzy są wyznawcami chrześcijaństwa). Koptowie są niedopuszczani do pracy i edukacji. Cierpienia Koptów wynikają z nienawistnych nauk islamu.

Do tematu prześladowań nawiązują też wspomnienia osób których wiara została prześladowaniami i cierpieniami wzmocniona.

 

Kolejne artykuły Frondy nr 58 poświęcone są antychrześcijańskiej naturze współczesnej chadecji. W Europie chadecja zaakceptowała dyskryminacje chrześcijan w Unii Europejskiej, aborcje, eutanazje i uprzywilejowanie pederastów.

Podobny proces dechrystianizacji chadecji nastąpił w wschodniej Europie. Słowacka chadecja stała się równie patologiczna jak zachodnioeuropejska. Część biskupów na Słowacji wsparła dechrystianizacje życia publicznego [nie da się ukryć że podobną drogą coraz szybciej podążają środowiska PIS, i że taka sama postawa części polskich biskupów miała miejsce w Polsce].

Doskonałym przykładem demoralizacji chadecji stała się niemiecka chadecja. W Niemczech chrześcijańscy demokraci porzucili chrześcijaństwo, wsparli agresje pederastów, eutanazje, usuwanie chrześcijaństwa z życia publicznego.

 

Kolejne artykułu w Frondzie wiosna 2011 poruszyły też wiele innych tematów. Filozoficzne uzasadnienie potrzeby kłamstwa w dyskursie publicznym wywodzące się z nauk Lutra, Hegla, Marksa, Engelsa, Heideggera i współczesnych filozofów. Rozważania o katastrofie Smoleńskiej, zaprzaństwie gazety wyborczej i PO, patriotyzmie środowisk wrogich PO [w smoleńskich artykułach raził brak refleksji nad działalnością Lecha Kaczyńskiego sprzeczną z suwerennością i niepodległością Polski, nauczaniem katolickim – brak tej refleksji prowokują do refleksji nad tym że Polacy są rozgrywani przez różne obce siły – które czasami lubią przybierać pseudo patriotyczną maskę]. Czytelnicy Frondy mają też okazje poznać wkład Polaków w rozwój nacjonalizmu białoruskiego i ukraińskiego, chrześcijańskie kino z Rosji, monarchistyczną prawosławną nacjonalistyczną pop kulturę rosyjską. Niezwykle interesujące są dwa ostatnie teksty zamieszczone w Frondzie.

Pierwszy ukazuje pedofilską propagandę w popkulturze. Współczesna popkultura nadaje i podkreśla seksualność dzieci. Wyucza dzieci do postrzegania siebie jako obiekty seksualne. Pornografia stylizowana na pedofilską wyucza konsumentów do postrzegania niewinnych dzieci jako obiekty prowokacyjnie seksualne.

Drugi artykuł porusza całkowicie nieznany w Polsce problem polityki depopulacyjnej Iranu. Od 1988 roku rządzący Iranem islamiści zalegalizowali aborcje i antykoncepcje. Celem polityki depopulacyjnej miała być modernizacja Iranu. W wyniku tego w 1992 roku 70% irańskich kobiet stosowało antykoncepcje. W wyniku polityki islamistów przyrost naturalny w Iranie wyniósł 0.86% [prosta zastępowalność pokoleń wymaga przyrostu 2,6%]. Aborcji i antykoncepcji nie towarzyszyło jednak równouprawnienie kobiet. 90% irańskich kobiet nie jest aktywnych zawodowo, na pracę kobiety musi wydać zezwolenie mąż lub ojciec. Mąż może kiedy chce rozwieść się z żoną, żona nie ma takiego prawa. Niespełna 9 letnie dziewczynki wydawane są za mąż. Kobieta bez zgody męża czy ojca nie ma prawa otrzymać paszportu i podróżować. Kobiety nie mogą być w towarzystwie nie spokrewnionego mężczyzny, ubierać się zbyt swobodnie i nosić ozdób (karą za złamanie przepisów jest więzienie i 74 baty).

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 1


Recenzja najnowszej książki G.Rossa „Wielkanocna kiełbasa”

Kategoria: Wiadomości Sunday, 27 March 2011, 10:00

 

Jan Bodakowski

Recenzja najnowszej książki G.Rossa „Wielkanocna kiełbasa”

 

Najnowsza książka wybitnego amerykańskiego historyka Jama Tomasza G.Rossa „Wielkanocna kiełbasa” poświęcona jest jednemu z najbardziej wstydliwych sekretów Polski katolickiej. Przez dziesięć wieków polscy katolicy mordowali żydowskie dzieci by z ich ciał i kiszek robić wielkanocną kiełbasę. Mordy rytualne na żydowskich dzieciach były dokonywane przez białopolaków (księży i chciwych wieśniaków) podczas tradycyjnych wielkopiątkowych pogromów. Kiełbasa z małych żydków spożywana była podczas śniadania po uroczystym wielkanocnym seansie nienawiści zwanym rezurekcja (podczas procesji rezurekcyjnej chciwi polscy wieśniacy w towarzystwie faszystowskich bojówek w białych mundurach zwanych komżami strzelali do żydów – szczególną nienawiścią otaczani byli żydzi posiadający złote zęby).

 

Proceder ten po II wojnie światowej próbowała ukrócić bohaterska Milicja Obywatelska i dzielni funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Niestety rok 1978 ponownie obudził demony nacjonalizmu i katolickiej reakcji (które zaowocowały powstaniem 10 milionowej antysemickiej organizacji Solidarność). Dopiero odwaga generała Jaruzelskiego nie dopuściła do krwawego pogromu żydów który szykowali siepacze z Solidarności.

 

Książka profesora G.Rossa przywołuje ten katolicki kiełbasokaust opierając się na licznych relacjach ocalałych z wielkanocnych pogromów (w tym obywateli brytyjskich Bielskiego Tewiego Bielskiego i Fajgi Mindli Danielak). Powstanie „Wielkanocnej kiełbasy” nie było by możliwe bez finansowej pomocy urugwajskiej Fundacji Odessa. Przedmowę do polskiego wydania napisała Erik Hubka z Fundacji Wypędzonych.

 

„Wielkanocna kiełbasa” jest zapowiedzią kolejnej książki profesora G.Rossa „Żydożercy” poświęconej kanibalizmowi chciwych polskich wieśniaków z Armii Krajowej do dnia dzisiejszego mordujących żydów w celach konsumpcyjnych.

 

Jan Bodakowski

okładka

http://www.propolonia.pl/cache/gallery/81/1041.jpg

Komentarzy: 20


Fotorelacja Marsz Świętości Życia - Światło dla Życia - w ramach Dnia Świętości Życia – Warszawa 25.03.20011

Kategoria: Wiadomości Saturday, 26 March 2011, 12:03

Jan Bodakowski Fotorelacja Marsz Świętości Życia – Światło dla Życia – w ramach Dnia Świętości Życia – Warszawa 25.03.20011W uroczystość Zwiastowania Pańskiego – czyli poczęcia się Jezusa Chrystusa (tego roku obchodzoną przez Kościół Katolicki 25 marca) – katolicy podczas Dnia Świętości Życia (ustanowiony przez Jana Pawła II) manifestują swoją wiarę w nauczanie Kościoła Katolickiego przeciwstawiające się mordowaniu nienarodzonych dzieci. Warszawska społeczność katolicka w ramach obchodów Dnia Świętości Życia wzięła udział w mszach świętych i w Marszu Świętości Życia ''Światło dla Życia'' zorganizowanym przez wspólnoty parafialne Archidiecezji Warszawskiej i Diecezji Warszawsko-Praskiej.Marsz był widocznym znakiem aktualności nauczania księdza Jerzego Popiełuszki (męczennika i obrońcy życia nienarodzonych) który nauczał że "Zadaniem Kościoła jest nie tylko teoretyczne głoszenie świętości życia, prawa do życia nienarodzonych, lecz także praktyczna obrona tego prawa." oraz nauczania ojca świętego Jan Paweł II. Przyszły błogosławiony podczas swoich pielgrzymek do Polski nauczał że "naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości". Wzywał też katolików by oddali „się w służbę życia, a nie śmierci. Czynienie zamachu na nienarodzone życie na jakimkolwiek etapie poczęcia jest podkopywaniem całości porządku moralnego stojącego na straży ludzkiego dobra. Obrona nienaruszalności nienarodzonego życia jest częścią obrony praw i ludzkiej godności. Miłujcie życie, życie własne i innych". Jan Bodakowski

Komentarzy: 4


Komiks IPN o żołnierzach wyklętych

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 22 March 2011, 19:52

Jan BodakowskiKomiks IPN o żołnierzach wyklętych W kolejnym edukacyjnym komiksie historycznym Instytut Pamięci Narodowej przybliżył czytelnikom losy trzech oddziałów podziemia antykomunistycznego walczących po II wojnie światowej z sowietami i ich polskojęzycznymi kolaborantami. Autorem scenariusza komiksu jest Sławomir Zajączkowski, rysunków Krzysztof Wyrzykowski. Komiks uzupełnia bogato ilustrowany dodatek historyczny autorstwa historyków IPN Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, Pierwsza historia zamieszczona w komiksie „Wyzwolenie? 1945” przybliża nam losy oddziałów partyzantki antykomunistycznej która zwyciężyła wojska NKWD pod Kuryłówką. Czytelnicy podczas lektury poznają historie walk partyzantów z nazistami podczas niemieckiej okupacji, wspieranie przez partyzantów Armii Czerwonej podczas jej walk z Niemcami, infiltracje przez antykomunistów Milicji Obywatelskiej, wyłapanie przez sowietów polskich patriotów, ponowną konspiracje i walkę z komunistycznym okupantem, zbrodnie sowietów na narodzie polskim. W drugim epizodzie czytelnicy poznają walkę żołnierzy wyklętych z Łomżyńskiego (teren który zdaniem Grosa jest matecznikiem polskiego antysemityzmu). Walkę przeciw Niemcom w sojuszu z sowietami, represje sowieckie i ponowna konspiracje (której najbardziej spektakularnym osiągnięciem było wyzwolenie polskich patriotów z wiezienia NKWD i UB).W trzecim rozdziale ukazany jest sowiecki obóz koncentracyjny dla Polaków i walki podziemia antykomunistycznego z sowieckim okupantem. W dodatku tekstowym historycy IPN opisali realia sowieckiej okupacji, instalacje marionetkowego rządu polskojęzycznych kolaborantów, walki polskich patriotów z sowieckim okupantem, komunistyczne zbrodnie na narodzie polskim. Dodatkowo zamieszczone są w tekstowym dodatku biogramy żołnierzy wyklętych, kalendarium akcji podziemia antykomunistycznego, ilustrowany przewodnik po broni używanej przez polskich partyzantów i sowieckich okupantów.Jan Bodakowski fotorelacja z promocji komiksu http://jan.bodakowski.salon24.pl/246351,fotorelacja-z-promocji-komiksu-wyzwolenie-1945-w-centrum-eduk

Komentarzy: 0


Encyklopedia Solidarności

Kategoria: Wiadomości Monday, 21 March 2011, 20:55

 

Jan Bodakowski

Encyklopedia Solidarności

 

„Encyklopedia Solidarności tom 1” wydana przez Instytut Pamięci Narodowej zawiera biogramy (od A do Z) wybranych opozycjonista, czasopism, wydarzeń, zjawisk społecznych, walczących z komuną zakładów pracy.

 

W wśród informacji zawartych w publikacji są między innymi notki: czasopism wydawanych przez Marcina Dybowskiego („ABC” której publicystą był prezydent Bronisław Komorowski i „Antyk”), notki o organizacjach opozycyjnych (np. Komitet Samoobrony Polskiej nacjonalistyczne ugrupowanie antyaborcyjne) i biogramy opozycjonistów. Wśród osób opisanych znaleźli się: Czesław Bielecki, Seweryn Blumstein, Ryszard Bugaj, Jerzy Buzek, Ludwik Dorn, Marcin Dybowski, Mirosław Dzielski, Marek Edelman, Andrzej Gwiazda, Aleksander Hall, ksiądz Tadeusz Isakowicz Zalewski, ksiądz Henryk Jankowski, Gabryjel Janowski, Marian Jurczyk, Lech i Jarosław Kaczyńscy, Leon Kieres, Bronisław Komorowski, Marian Krzaklewski< Henryka Krzywonos, Jacek Kuroń, Romuald Lazarowicz, Antoni Macierewicz, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Michalkiewicz, Adam Michnik, Karol Modzelewski (urodzony w 1937 roku w Moskwie), Kornel Morawiecki, Jan Olszewski, ksiądz Jerzy Popiełuszko, Zbigniew Romaszewski, Kazimierz Świtoń, Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa (TW SB „Bolek”), Bronisław Wildstein i Wojciech Ziembiński.

 

Jan Bodakowski

Komentarzy: 0


Brygady "Łupaszki"

Kategoria: Wiadomości Sunday, 20 March 2011, 18:00

 

Jan Bodakowski

Brygady "Łupaszki"

 

Na Kresach polscy cywile, polska partyzantka i konspiracja, byli podczas II wojny światowej mordowani przez nazistów (i ich litewskich oraz ukraińskich sojuszników), a także przez sowietów (pod niemiecką okupacją przez sowiecką partyzantkę). Po wojnie polskich patriotów mordowali sowieci i ich polskojęzyczni kolaboranci. W 1944 roku w oddziałach partyzanckich Armii Krajowej na Kresach walczyło 18.000 żołnierzy. Po rozpoczęciu kolejnej sowieckiej konspiracji Kresów partyzantka polska walczyła z okupantem do 1949 roku, pojedyncze osoby walczyły zbrojnie do końca lat pięćdziesiątych (część oddziałów z Kresów walczyła na terenie „Polski” ludowej). Do końca 1945 roku w walkach z NKWD zginęło 1000 żołnierzy (tyle samo co pod Monte Cassino). Do końca 1944 roku NKWD zabiło na Kresach kilka tysięcy polskich cywilów.

 

Ten dramatyczny rozdział historii Polski przybliża czytelnikom ponad 350 stronicowy album wydany przez wydawnictwo Rytm i Instytut Pamięci Narodowej. Autorami tej monumentalnej pracy pod tytułem „Brygady "Łupaszki". 5 i 6 Wileńska Brygada AK w fotografii 1943–1952”

są Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, Piotr Niwiński.

 

Album zawiera losy poszczególnych oddziałów, ich uzbrojenie i stan osobowy. Na każdej stronie znajduje się kilka zdjęć i reprodukcji dokumentów. Szkoda tylko że zdjęcia nie zostały obrobione cyfrowo i są niewyraźne. Niezwykle poruszające są uśmiechnięte twarzy młodych polskich patriotów uwiecznione na zdjęciach pamiątkowych, fotografiach z postojów, marszów i ćwiczeń. Podpisy pod ilustracjami przybliżają codzienne życie oddziałów partyzanckich. Album zamyka dokumentacja komunistyczna z procesu wyniszczania polskich patriotów. Zdjęcia aresztowanych i skatowanych młodych akowców w obliczu śmierci.

 

Jan Bodakowski

Komentarzy: 0


Gdańskie środowiska kontrkulturowe lat 80

Kategoria: Wiadomości Thursday, 17 March 2011, 18:44

 

Jan Bodakowski

Gdańskie środowiska kontrkulturowe lat 80

 

Narodowe Centrum Kultury wydało ogromną (liczącą 423 strony formatu A4) książkę poświęcone gdańskim środowiskom kontrkulturowym lat 80. Autorami "Artyści, wariaci, anarchiści"Krzysztof Skiba, Paweł „Konjo” Konnak i Jarosław Janiszewski. Książka ukazuje losy antykomunistycznych środowisk punków, anarchistów i innych indywidualności nienawidzących reżimu PZPR i krytycznych wobec Solidarności. Środowisk które olały PRL i zbudowały swój alternatywny świat. W książce znajduje się też niezwykle ciekawy epizod Duszpasterstwa Anarchistycznego mającego swoją siedzibę w parafii świętej Brygidy i księdza Henryka Jankowskiego (który modlił się publicznie o uwolnienie z więzienia Skiby i finansował jego obronę gdy Skiba był więziony za działalność polityczną).

 

W na pierwszą część bogato ilustrowanej publikacji składają się wspomnienia Pawła „Konjo” Konnaka performera z ruchu Totart obecnego w subkulturze punk. Autor bardzo szczegółowo zanudza czytelników opisami wszystkich swoich działań artystycznych (jak zramolały dziadek wylicza wszystkie swoje przedsięwzięcia polegające na bezsensownych krzykach, epatowaniu wulgaryzmami, deklamowaniu pozbawionych treści wierszy).

 

Podobnie kombatanckie są wspomnienia Jarosława Janiszewskiego punkrockowego muzyka z lat 80.

 

Ostatni z autorów Krzysztof Skiba w swych hagiograficznych wspomnieniach zgrabnie połączył kreacje własnego wizerunku z przybliżeniem historii środowisk kontrkulturowych lat osiemdziesiątych. W wspomnieniach Skiby przewija się wielu jego kumpli dziś znanych polityków. Po okresie fascynacji Solidarnością młodzi w stanie wojennym zyskali świadomość własnej odrębności. Wyrazem tego był Ruch Społeczeństwa Alternatywnego (głoszący postulaty bliskie anarchizmowi), ruch Wolność i Pokój, Pomarańczową Alternatywę i kibice Lechii (będących podstawą walk z ZOMO). Iinicjatywy te były trudne dla rozpracowania przez SB.

 

Jan Bodakowski

Komentarzy: 0


Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w fotografiach ONRowca

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 15 March 2011, 10:19

 

Jan Bodakowski

Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w fotografiach ONRowca

 

Instytut Pamięci Narodowej wydał album ze zdjęciami Wiesława Szpakowicza. 150 dotąd nie publikowanych zdjęć ukazują powstanie Polskich Sił Zbrojnych po klęsce wrześniowej we Francji, ewakuacje Polaków do Wielkiej Brytanii po klęsce Francji, formowanie i szkolenie polskich oddziałów na wyspie. Fotografie ukazują codzienne życie polskich żołnierzy, grupki żołnierzy pozujących do niezobowiązujących zdjęć pamiątkowych. W uchwyconych kadrach nie ma nic niezwykłego, tajemniczego, czy wstrząsającego. Zdarzeń wartych odnotowania czy uniwersalnych dramatów. Tylko codzienność. Tylko twarze ludzi (czytelnik ma możliwość spojrzeć prosto w oczy mężczyzn i chłopców wyrwanych z ich codzienności). I właśnie ta zwyczajność jest porażająca, zaskakująca i niepokojąca. Jest zapisem codzienności która umknęła pewnie samum bohaterom.

 

Wiesław Szpakowicz był typowym przedstawicielem wymordowanej przez komunistów i nazistów elity narodu polskiego. Na studiach prawniczych działał w młodzieży Wszechpolskiej i Obozie Wielkiej Polski (ugrupowaniu narodowców powstałym po wprowadzeniu dyktatury Piłsudskiego). Po odbyciu służby wojskowej zawarł związek małżeński w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie (proboszczem był ksiądz Marceli Godlewski niechętny żydom narodowiec który podczas II wś uratował życie kilkuset żydowskim dzieciom). Szpakowicz pracując jako adwokat działał w Obozie Narodowo Radykalnym. Walczył w wojnie obronnej 1939. Po klęsce przedarł się do Francji gdzie wstąpił w szeregi polskiej armii na zachodzie. Zginą w 1942 jako cichociemny. Pozostawił po sobie zdjęcia i opisy walk Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie. Na emigracji napisał i opublikował książkę „Z zagadnień narodowego radykalizmu”. W ostatnim przed bohaterską śmiercią liście pisał do ukochanej żony podsumowując patologie polityczne II RP i emigracji „Czasy dla nas narodowców nie są łaskawe, karku zaś nie chce znikać przed nikim”.

 

Zdjęcia Szpakowicza poprzedza wstęp Anny Marcinkiewicz-Kaczmarczyk opisujący historie Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie i biogram Szpakowicza autorstwa Krzysztofa Tochmana. Do albumu IPN dołączył DVD z kilkuset kolejnymi fotografiami Szpakowicza i dokumentami dotyczącymi jego osoby i polskiej armii we Francji i Wielkiej Brytanii.

 

Jan Bodakowski

Komentarzy: 0


Kajtek i Koko w Londynie

Kategoria: Wiadomości Saturday, 03 December 2011, 16:52

Jan BodakowskiKajtek i Koko w LondynieWydawnictwo Egmont opublikowało w serii klasyki polskiego komiksu kolejny tom przygód Kajtka i Koko. I tym razem czytelnicy Janusza Christy w tomie „Kajtek i Koko w Londynie” mają okazje kolejny raz czerpać przyjemność z mistrzowskiego połączenia wartkiego scenariusza, humoru i świetnych rysunków. W komiksie znajdują się trzy prace z lat sześćdziesiątych (moim zdaniem pokazujące jak fajnym krajem mogła być Polska gdyby bandyci z PZPR nie dręczyli Polaków). Pierwsza z trzech opowieści opublikowanych w tomie to „Dni Gdańska”. Na tę historię składają się zabawne epizody z Kajtkiem w roli głównej, w scenerii trójmiasta. Zabawne historie z początku lat sześćdziesiątych całkowicie pozbawione są komunistycznej propagandy (nachalnej np. w komiksach o Tytusie). Jest za to obecna satyra na gospodarkę niedoboru. Trochę prymitywna kreska (wobec późniejszych prac) dzięki dynamicznemu scenariuszowi i aktualnym żartom na tematy męsko damskie nie przeszkadza. Druga historia pochodząca z końca lat sześćdziesiątych „Zwariowana wyspa” opisuje przygody Kajtka i Koka podczas rejsu statkiem handlowym po Pacyfiku. Marynarze przeżywają podczas rejsu przygody jak bohaterowie serialu „Zagubieni”. Podczas rejsu są niezauważalni dla innych statków, trafiają na dziwną wyspę, radio i zegarki przestają im działać, mają zaburzenia zmysłów, zwidy, coś manipuluje ich świadomością, wśród nich ukrywa się obcy. Trzeci komiks „Londyński kryminał” jest zawiłą historią kryminalną. Kajtek i Koko podczas załadunku towarów w Londynie wplątują się w intrygę kryminalną z udziałem pięknej kobiety. Jan Bodakowski

Komentarzy: 1


Fotorelacja z warszawskiej manify 2011

Kategoria: Wiadomości Friday, 03 June 2011, 20:55

Jan BodakowskiFotorelacja z warszawskiej manify 2011Jak co roku w okolicach 8 marca odbyła się manifa (demonstracja feministek). Jak co roku głównym postulatem feministek było zabijanie nienarodzonych dzieci. Bardzo ważnym punktem programu feministycznego okazała się też walka z kościołem katolickim. W manifie wzięli liczny udział przedstawiciele osób mających odmienne preferencje seksualne. Wśród nich byli tez transseksualiści. Kolory ich flagi symbolizowały płcie (biały płeć pośrednią). Jak na każdej lewicowej manifestacji tak i na manifie byli obecni trockiści. Niektóre z plakatów manifestantów dawały szerokie pole do interpretacji. Tradycyjnie też przeciw feministkom i aborcji demonstrowali działacze Obozu Narodowo Radykalnego, Młodzieży Wszechpolskiej i Unii Polityki Realnej. Jan Bodakowski

Komentarzy: 29


Czerwona Hiszpania

Kategoria: Wiadomości Thursday, 03 March 2011, 20:29

 

Jan Bodakowski

Czerwona Hiszpania

 

Wydawnictwo Fronda opublikowało w (niezwykłym jak na Polskę) formacie kieszonkowym ciekawy reportaż Grzegorza Górnego i Tomasza Terlikowskiego z czerwonej Hiszpanii zatytułowany „Bitwa o Madryt”.

 

Współczesna Hiszpania szokuje katolików z Polski. Szokuje szkołami uczącymi dzieci technik onanizmu, prawem aborcji dla nastolatek, dotowaniem przez uczelnie miejsc w których studenci mogą się upijać dotowanym przez uczelnie alkoholem. Hiszpania jest krajem w którym zanika katolicyzm (ten przed i po soborowy). Krajem w którym ekstremizm lewicowy jest normą dla młodzieży.

 

Rewolucję którą dziś kontynuuje w Hiszpanii Zapatero zapoczątkowała równie lewicowa jak socjaliści Partia Ludowa (taki hiszpański odpowiednik PIS). Hiszpańska centroprawica wprowadziła równouprawnienie związków homoseksualnych z małżeństwami, dopuściła do masowej i powszechnej aborcji. Podobnie jak w Polsce w Hiszpanii nie ma partii reprezentującej katolików, a katolicy nie są zdolni do wyłonienia swoich reprezentantów.

 

Zapatero najbardziej zaangażował się w kontynuowanie rewolucji obyczajowej. Uprościł i ułatwił procedurę rozwodową, jeszcze bardziej uprzywilejował związki homoseksualne, umożliwił homoseksualistom adopcje dzieci. Socjalistyczne władze wyrzucają z pracy w administracji i sądach katolików nie wykazujących entuzjazmu dla rewolucji obyczajowej. W szkołach (w tym i w szkołach katolickich) socjaliści wprowadzili wychowanie obywatelskie podczas którego promowany jest homoseksualizm i zoofilia, aborcje i antyklerykalne kłamstwa o katolicyzmie. Wszelkie protesty kościoła lewica traktuje jako zamach na demokracje.

 

Hiszpańska ustawa aborcyjna była niezwykle podobna do polskiej ustawy aborcyjnej. Interpretacja przepisów pozwalała corocznie na zamordowanie 100.000 dzieci (które są zagrożeniem dla zdrowia psychicznego matek – wskazaniem jest dyskomfort emocjonalny z powodu ciąży). Od 2009 lwica umożliwiła mordowanie dzieci bez żadnych ograniczeń. Dzięki temu w Hiszpanii mordowanych corocznie jest 224.000 dzieci.

 

Ekipa Zapatero szerzy kłamstwa historyczne. Neguje zbrodnie lewicy w latach trzydziestych XX wieku. By zatrzeć pamięć o bohaterstwie narodowców lewica zlikwidowała wszystkie pomniki generała Franco i unieważniła frankistowskie wyroki (w tym wyroki za morderstwa i gwałty dokonywane przez komunistycznych oprawców).

 

Broszurę Górnego i Terlikowskiego kończą wywiady z przedstawicielami hiszpańskiej inteligencji. Rozmówcy publicystów z Polski wskazali w swych wypowiedziach na to że kościół katolicki w Hiszpanii po II soborze watykańskim wycofał się z życia publicznego i umożliwił lewicy przeprowadzenie rewolucji. Dodatkowo ingerencja władz cywilnych Franco w życie kościoła wyuczyła katolików co braku troski o kościół.

 

Jan Bodakowski

okładka

 

 

 

Komentarzy: 0


Wieczny Grunwald – schizofreniczna fantastyka Szczepana Twardocha

Kategoria: Wiadomości Thursday, 24 February 2011, 20:18

 

Jan Bodakowski

Wieczny Grunwald – schizofreniczna fantastyka Szczepana Twardocha

 

„Wieczny Grunwald” schizofreniczna powieść Szczepana Twardocha (wydana przez Narodowe Centrum Kultury w bardzo fajnej serii powieści fantastycznych żerujących na historii Polski) nie pozostawi nikogo obojętnym. Jedni (lubiący doświadczenia z odmiennymi stanami świadomości) się nią zachwycą, inni (o słabszej psychice) po lekturze będą długotrwale leczeni w zakładzie psychiatryczni, a okularnicy z przedmieścia (tacy jak ja) będą się bali że pewnego dnia znajdą się sam na sam z autorem w windzie. Twardoch ma niezwykły dar silnego oddziaływania swoim tekstem na czytelnika. W swojej książce kreuje duszną, chorą, schizofreniczną wizje świata, która (w trakcie lektury) zakaża poszczególne komórki ciał czytelnika. W opisach gwałtu, zbrodni i okrucieństwa tekst jest naturalistycznie szczegółowy. Ze strony na strony czytelnik coraz bardziej tonie w w coraz bardziej pokręconej i schizofrenicznej narracji. Jedne schizoidalne wizje zastępowane są jak w kalejdoskopie przez kolejne. Przeplatają się ze sobą miejsca z różnych czasów w różnych światach równoległych.

 

„Odwieczny Grunwald” Szczepana Twardocha to schizofreniczna powieść w której główny bohater narrator transmigruje po światach równoległych i w czasie. Te schizofreniczne światy łączy nieustający konflikt przetaczający przez Polskę. Nieustanny konflikt niosący: śmierć, cierpienie, okrucieństwa, mordy, gwałty, przemoc seksualną, prostytucje i głód (które naturalistycznie opisuje autor). Język narracji często stylizowany jest na archaiczny.

 

Narrator swój monolog rozpoczyna podczas swego konania na polach Grunwaldu. Z jego narracji dowiadujemy się że jest bękartem króla Kazimierza. Król zgwałcił jego nastoletnią matkę. Zgwałcona matka z dzieckiem została wygnana z domu i żyła w nędzy zarabiają prostytucją uliczną na wegetacje. Po śmierci matki narrator z Krakowa trafia do Norembergu gdzie zostaje uczniem szkoły walki.

 

W trakcie narracji okazuje się że narrator reinkarnował wielokrotnie później w przyszłości w różnych światach równoległych. Wspomina o sowieckiej rzezi Warszawy, swojej działalności w ruchu komunistycznym. W jednym światów równoległych narrator był rycerzem w zamku w Norymbergu. Zamek był centrum dowódczy Germanów walczących od tysiąca lat z Polakami (od czasów Grunwaldu). W zamku zanurzone w soli fizjologicznej mózgi wodzów tworzą jeden mózg dowodzący bezmózgimi biorobotami spłodzonymi w Lebensborn. Germańscy rycerze w zamku odżywiani są transfuzjami krwi wysysanej od niewolników. W kolejnej retrospekcji w Gruzji narrator walczy z bolszewikami w Waffen SS razem z polskimi ochotnikami (w tym i Trzebińskim – Bolesław Piasecki dogadał się z Hitlerem). W kolejnej rzeczywistości sojusz Polaków i bolszewików walczy z sojuszem Brytyjczyków, Amerykanów i Germanów. Narrator w swej narracji przeskakuje z jednego wątku w kolejny, bez zakończenia jednego kontynuuje inny.

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Nowe Thorgale - Bitwa o Asgard, Kriss de Valnor

Kategoria: Wiadomości Monday, 21 February 2011, 21:03

Jan BodakowskiNowe Thorgale – Bitwa o Asgard, Kriss de Valnor Dawno dawno temu, w czasach kiedy nie było telefonów komórkowych, internetu i komputerów osobistych (nie licząc pojedynczych egzemplarzy do których wgrywało się programy komputerowe za pomocą kaset magnetofonowych) szarość życia (pod zdegenerowaną prawie post komunistyczną dyktaturą) rozjaśniały drobne trudno dostępne przyjemności. Jedną z nich były komiksy o przygodach bohaterskiego wikinga Thorgala. Przez wiele lat, w czasach transformacji ustrojowej i rozkwitu III RP, kupowałem albumy tego cyklu. Niestety bieda nie pozwoliła mi kupić kilku ostatnich. Nie chciałem ich chyłkiem czytać w księgarni – było by to zbrukanie wielu lat wspólnej drogi. Z czasem codzienność zatarła wspomnienia o tej zajmującej lekturze. Dziś jednak po latach trzymam w ręku 32 album przygód wikinga (wydany przez wydawnictwo Egmont. Przed rozpoczęciem lektury czułem się nieswojo, bałem się że nie potrafię powrócić do przygody sprzed lat, do nordyckiej drugiej ojczyzny, do miejsc, osób, wydarzeń. W najnowszym 32 tomie przygód Thorgala wydanym pod tytułem „Bitwa o Asgard”, opartym na scenariuszu Yves Sente, z rysunkami Grzegorza Rosińskiego, dzielny wiking poszukuje swojego nastoletniego syna porwanego przez pół bogów. Jeden z porywaczy wysyła Jolana by zdobył dla niego jabłko zapewniające nieśmiertelność. Syn Thorgala z przyjemnością podejmuje wyzwanie. Równocześnie z 32 albumem przygód Thorgala ukazał się pierwszy album z serii „Thorgal: Kriss de Valnor” pod tytułem „Nie zapominam o niczym” (powstały według scenariusza Yves Sente z rysunkami Giulio De Vita). Kriss po swej bohaterskiej śmierci (oddała życie za rodzinę Thorgala) trafia przed trybunał walkirii. Podczas procesu czytelnik poznaje jej życie. W dzieciństwie Kriss była bita, głodzona i gwałcona. By ratować swoje życie zamordowała swoich oprawców i rozpoczęła wędrówkę która doprowadziła ją przed walkirie. Jan Bodakowski

Komentarzy: 4


Ksiądz Godlewski polski narodowiec który ratował Żydów podczas II wojny światowej

Kategoria: Wiadomości Thursday, 17 February 2011, 19:20

 

Jan Bodakowski

Ksiądz Godlewski polski narodowiec który ratował Żydów podczas II wojny światowej

 

Instytut Pamięci Narodowej w książce „Proboszcz getta” autorstwa Małgorzaty Żuławnik i Karola Madaja przybliżył postać księdza Marcelego Godlewskiego polskiego narodowca który jak wielu innych polskich narodowców (krytycznych wobec Żydów) podczas II wojny światowej ryzykował życie ratując Żydów przed śmiercią z rąk Niemców.

 

Marcel Godlewski urodził się 15 stycznia 1865 roku w Turczynie (ziemia łomżyńska). Gimnazjum skończył w Suwałkach, seminarium w Sejnach. Pracował w parafiach w Zambrowie i Suwałkach. Ukończył w 1893 doktorat w Rzymie. Po powrocie na ziemie polskie pracował w parafiach Mileszki i Łódź.

 

Przełom XIX i XX wieku był okresem gigantycznego wzrostu liczby robotników w Warszawie (z 75.000 do 300.000). Powstawały gigantyczne parafie wielkomiejskie. Kościół katolicki nie mógł jednak nieść swobodnie ewangelii robotnikom, był prześladowany przez rosyjskiego zaborce. Carat skasował zakony, ograniczył swobodę działalności duszpasterskiej kapłanów, zakazał odprawiania części nabożeństw. Brakowało kapłanów i świątyń. Dodatkowo hierarchia nie wiedziała jak sprostać nowym wyzwaniom. Robotnicy bez wsparcia kościoła popadali w patologie społeczne. Socjaliści (potępiani nauczaniem kościoła) infiltrowali środowiska robotnicze. Dopiero od 1905 władze umożliwiły tworzenie organizacji społecznych – dzięki czemu powstały katolickie organizacje robotnicze. Odpowiedzią kościoła na nowe wyzwania było tworzenie tajnych zgromadzeń bezhabitowych przez błogosławionego Honorata Koźmińskiego (niestety jedno z zgromadzeń Zgromadzenie Sióstr Ubogich Świętej Klary stało się podstawą dla herezji mariawitów). By sprostać nowym wyzwaniom społecznym księża związani z narodową demokracją stworzyli Collegium Secretum. Aktywność księży narodowców była tak wielka że w 1905 ponad 400 duchownych uczestniczyło w zjeździe duchowieństwa zorganizowanym przez endeków (księża w otwartym liście do cara domagali się autonomii Kongresówki i osunięcia języka rosyjskiego z kościoła). Kościół bardzo dbał o to by rozwijać prasę katolicką będącą doskonałym instrumentem oddziaływania na społeczeństwo.

 

Na księdzu Godlewski ogromne wrażenie zrobiło anty socjalistyczne społeczne nauczanie papieża Leona XIII. Podobnie jak inni księża aktywnie niosący pomoc środowiskom robotniczym , angażujący się życie społecznie ksiądz Godlewski związał się z (najpopularniejszym wśród Polaków ruchem katolicką i prawicową) Narodową Demokracją. Kapłan w ramach swojej działalności promował samopomoc, solidarność i spółdzielczość. Zakładał bractwa i stowarzyszenia dla pracobiorców, wydawał tania i popularną prasę katolicką. Już na parafii w Łodzi prowadził duszpasterstwo robotników, zakładał liczne organizacje, przeciwdziała propagandzie socjalistycznej i protestanckiej. Po przeniesieniu do Warszawy ksiądz Marcel Godlewski został wykładowcą w seminarium, prowadził wydawnictwo, założył organizacje zrzeszającą robotników (która zwalczała sprzeczną z katolicyzmem propagandę, zapobiegała strajkom i prowadziła arbitraż między pracodawcami a robotnikami), udzielał się w Komisji Pracy Społecznej Episkopatu. Podczas swojej podróży do Niemiec, Belgii i Holandii zapoznał się z pracą instytucji pomocy społecznej i nawiązał liczne kontakty z działaczami społecznymi z Europy Zachodniej.

 

Ksiądz Godlewski w 1904 roku w memoriale do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych carskiej Rosji domagał się równouprawnienia Polaków z Rosjanami, tolerancji religijnej dla katolików i rozszerzenia praw języka polskiego. W 1906 przewodniczył pogrzebowi Walentego Baranowskiego robotnika zamordowanego przez socjalistów za zakończenie strajku.

 

Założone w 1906 roku przez księdza Godlewskiego Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich zrzeszało robotników, rzemieślników, handlowców, robotników rolnych. Na każdym szczeblu organizacji w skład świeckich władz wchodził kapłan. Prezesem był ksiądz Godlewski. Członkowie płacili wpisowe i składki. Organem było pismo „Pracownik Polski”. Stowarzyszenie zajmowało się edukacją, walką z nędzą, arbitrażem między robotnikami a pracodawcami, działalnością kulturalną (przez odczyty, teatr amatorski i czytelnie), duszpasterstwem religijnym, udzielaniem bezpłatnych porad prawnych, pomocą socjalną, pożyczkami i organizacją kursów. Stowarzyszenie posiadało „Dom Ludowy” (a w nim świetlice, sale kinową, tanią jadłodajnie, kasę oszczędnościowo pożyczkową). Członkami stowarzyszenia było kilka tysięcy osób zrzeszonych w 79 kołach. Carat prześladował stowarzyszenie poprzez zamkniecie jego szkoły.

 

Ksiądz Godlewski doskonale aktywizował społecznie robotników poprzez liczne kazania i prelekcje (duża część robotników była analfabetami) i nieustanne duszpasterstwo robotników. Ksiądz w swej pracy wykorzystywał zdobycze nowoczesnej technologii – jako jeden z pierwszych zamontował w latach trzydziestych w kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych nagłośnienie. Hierarchia doceniała pracę księdza Godlewskiego – otrzymał on między innymi „godność Szambelana Jego Świętobliwości oraz order Pro ecclesia et Pontifice”. Kapłan stworzył i angażował się w: Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, Towarzystwo Pożyczkowo Oszczędnościowe Robotników Warszawskich, Stowarzyszenie Sług Katolickich, towarzystwo „Wspólna Polska”, Bractwo Matek Chrześcijańskich, Towarzystwo Oficjalistów Handlowych. Celem tych wszystkich organizacji miała być niesienie pomocy, kooperacja, rozwój handlu i rzemiosła konkurencyjnego wobec Żydowskich placówek. Ksiądz Godlewski wraz z innymi kapłanami endekami angażował się w Macierz Szkolną (organizacje tworzącą szkoły ludowe i biblioteki). Kapłan wspierał też Schronisko Dzieci Maryi dla dziewcząt. Przez lata ksiądz Godlewski na łamach prasy zabiegał o fundusze dla organizacji niosących pomoc.

 

Podczas I wojny światowej ksiądz Godlewski od 1914 roku działał w Komitecie Obywatelskim w Warszawie (była to forma samorządu miejskiego). Komitet Obywatelski zajmował się: wydawaniem bonów na chleb, organizacją tanich kuchni, lecznictwem, szpitalami, schroniskami dla bezdomnych, pomocą jeńcom, pomocą finansową dla ubogich rodzin, udzielaniem pożyczek, dziećmi i młodzieżą, Strażą Obywatelską, sądami obywatelskimi, poczta. Kiedy w 1915 został proboszczem parafii pod wezwaniem Wszystkich Świętych była to bardzo liczna parafia. Wśród 50.000 parafian większość stanowili robotnicy, rzemieślnicy, handlowcy i pomoc domowa. W parafii ksiądz założył 10 z 12 funkcjonujących organizacji katolickich. Czynnie walczył z ubóstwem (szczególnie pomagał ubogim dzieciom), protestantyzmem i socjalizmem. W parafii funkcjonowała Kasa Pożyczkowa (mająca 700 członków) i Kasa Pogrzebowa. W podziemiach świątyni funkcjonował sala wykładowa.

 

W II RP ksiądz Godlewski był bardzo polarny wśród robotników. Kapłan zwalczał socjalizm (rozwinięty socjal w II RP, krótszy czas pracy i zapomogi dla bezrobotnych obwiniał za kryzys w Polsce, pauperyzacje Polaków i wzrost bezrobocia) i socjalistów, wpływy Żydów i Niemców, alfabetyzm. Ksiądz Godlewski zwalczał też Józefa Piłsudskiego i sanacje (za krytykę sanacji władze zabroniły księdzu organizacji wykładów w podziemiach kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych, sanacyjna „Gazeta Polska” szkalowała na swych łamach kapłana). Zachęcał robotników do udziału w głosowaniach a polityków do walki z biedą. Uważał że od zasiłków dla bezrobotnych lepsze jest organizowanie robót publicznych. Mógł mieć związki z Pogotowiem Patriotów Polskich. Zaprzysiężenia członków tej organizacji (łączonej z Eligiuszem Niewiadomskim) odbywały się nocą w podziemiach kościoła Wszystkich Świętych. W 1923 kapłan działał w Straży Narodowej (organizacji wspomagającej związek Ludowo Narodowy). Członków Straży Narodowej ksiądz Godlewski zaprzysięgał w podziemiach kościoła Wszystkich Świętych. W 1930 roku kapłan startował do sejmu z listy narodowej (nr.4). By propagować swoje poglądy ksiądz Godlewski wydawał w wysokich nakładach (liczne, tanie, popularne, ogólnodostępne) broszury kalendarze, modlitewniki i czasopisma („Ruch Chrześcijańsko Społeczny”, „Kronika Rodzinna” pismo dla kobiet i rodzin, „Pracownik Polski”, „Pracownica Polska”, „Któż jak Bóg”, „Kurier dla wiernych”, „Wiadomości Parafialne”. Każdy egzemplarz pisma czytało średnio 10 osób. Kapłan tłumaczył też liczne książki z kilku języków na polski. Prócz pracy społecznej kapłan był też aktywnym naukowcem. Napisał i wydał dwu tomową pracę „Archeologia Biblijna”.

 

Podczas II wojny światowej został przez Niemców aresztowany na dwa miesiące w Październiku 1939. Nieludzkie warunki odosobnienia doprowadziły u mającego prawie 80 lat kapłana do zapalenia płuc. Swój wybudowany w 1938 rok w Aninie dom oddał siostrom zakonnym na dom dziecka. Siostry (w tym siostra Matylda Getter uhonorowana tytułem Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata) opiekowały się w nim dziećmi polskimi i żydowskimi.

 

Ksiądz Godlewski podczas wojny prócz udzielenia schronienia Żydowskim dzieciom – fałszował metryki (co pozwalało Żydom legalizować po ucieczce z gettem jako Aryjczycy – metryki chrztu odgrywały w II RP i pod Niemiecką okupacją role świadectw wydawanych dziś przez Urząd Stanu Cywilnego). Za fałszowanie metryk w celu ratowania „Żydów ksiądz Leon Więckowicz z parafii św. Aleksandra zastał aresztowany [przez Niemców] 3 grudnia 1942 r. i zesłany do obozu Gross Rosen, gdzie zginął 4 sierpnia 1944. Rok po jego aresztowaniu został [przez Niemców za pomoc Żydom] zamordowany proboszcz św. Augustyna ks. Franciszek Gancarek”. Ksiądz Godlewski i wielu innych księży faustycznych metryki by ratować Żydów wyszukiwali zamarłego w odpowiednim wieku na dawce tożsamości w Księdze Zmarłych (Niemcy wiedzący o istnieniu rejestrów chrztu nie zorientowali się że parafie prowadzą rejestry zmarłych). Zmarłego odszukiwano w Księdze Chrztów. Na podstawie wpisu z chrztu fałszowano metrykę. Nie wolno było tej samej tożsamości wykorzystać po raz drugi. Ksiądz Godlewski pomagał też Żydom uciekać z getta, przemycał żywność do getta, z getta przemycał Żydowskie dzieci (które ukrywał u zakonnic w Aninie i Płudach – Zgromadzenie Sióstr Rodziny Marii przechowało w Polsce kilkaset dzieci żydowskich). Ksiądz niósł pomoc chociaż Niemcy karali Polaków śmiercią za pomoc Żydom (również za poczęstowanie Żyda jedzeniem). Ksiądz Godlewski był też duszpasterzem Żydów katolików w getcie. Za murami Getta Warszawskiego znalazły się trzy kościoły katolickie (Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim, Narodzenia Najświętszej Marii Panny na Lesznie, Świętego Augustyna na Nowolipkach). Ksiądz Godlewski posługiwał Żydom katolikom w jednym z nich (w swojej parafii Wszystkich Świętych). W getcie prawdopodobnie znajdowało się 5000 katolików żydowskiego pochodzenia, byli oni prześladowani przez Niemców i pogardzani przez Żydów jako renegaci. Ortodoksi napadali i bili Żydów chrześcijan. Katolicyzm nie chronił Żydów przed represjami Niemców i był powodem nienawiści innych Żydów. W budynku parafii ksiądz Godlewski udzielił schronienia 100 Żydom (katolikom i nie katolikom). Parafia karmiła Żydów którym udzielała schronienia. Codziennie odbywały się msze święte. Kilka tysięcy Żydów z getta nawróciło się i przyjęło chrzest przed likwidacją getta. W pierwszym transporcie do Treblinki w lipcu 1942 zaleźli się Żydzi katolicy.

 

Wyrazem wdzięczności środowisk Żydowskich dla księdza Godlewskiego było przekazanie po wojnie 100.000 zł przez Join (Żydowską organizacje z USA niosącą pomoc Żydom) na odbudowę zniszczonego podczas wojny kościoła Wszystkich Świętych. Za te pieniądze parafia zakupiła 146 metrów kwadratowych szkła i 10.000 cegieł. Po prawie pół wieku Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem przyznał księdzu Godlewskiemu Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (procedura trwała tak długo bo świadectwa o bohaterstwie księdza składali tylko Żydzi katoliccy – a Instytut nie honoruje świadectw katolików, dopiero świadectwo Żyda judaisty umożliwiło przyznanie Medalu).

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 1


Album „Wilno-Warszawa. Wspólna droga do wolności”

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 02 November 2011, 18:45

 

Jan Bodakowski

Album „Wilno-Warszawa. Wspólna droga do wolności”

 

Album „Wilno-Warszawa. Wspólna droga do wolności” wydany przez Autonomiczny Wydział Wschodni Solidarności Walczącej przypomina polskim i litewskim czytelnikom (publikacja jest dwujęzyczna) walkę Litwinów (głównie) i Łotyszy (w mniejszym stopniu) o wyzwolenie się w 1991 roku spod sowieckiej okupacji, pomoc Polaków dla walczącej Litwy i Łotwy. W troszkę chaotycznej narracji (która utrudnia percepcje) autorzy przypomnieli: wielomiesięczną głodówkę Litwinów domagających się niepodległości ojczyzny w centrum Wilna, wymordowanie przez żołnierzy radzieckich Litwinów broniących wileńskiej wierzy telewizyjnej 13 stycznia 1991 roku, deklaracje niepodległości ogłoszoną przez parlament litewski (wybrany w pierwszych demokratycznych wyborach na terenie litewskiej republiki sowieckiej), wymordowanie przez sowieckich komandosów celników litewskich 31 lipca 1990 roku, postać Dżochjara Dudajewa dowódcy wojsk lotniczych nad Bałtykiem który odmówił pacyfikacji republik nadbałtyckich dążących do niepodległości. Zdjęcia opatrzone są wspomnieniami polskich i litewskich opozycjonistów.

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Uliczny opór społeczny warszawiaków w Stanie Wojennym

Kategoria: Wiadomości Saturday, 02 July 2011, 21:22

 

Jan Bodakowski

Uliczny opór społeczny warszawiaków w Stanie Wojennym

 

Zagadnienie oporu społecznego na ulicach Warszawy w latach Stanu Wojennego przybliżył czytelnikom historyk Instytutu Pamięci Narodowej Robert Spałek w książce „Warszawska ulica w stanie wojennym”.

 

Pierwszą w stanie wojennym dużą konfrontacją uliczną społeczeństwa polskiego z władzami komunistycznymi miała miejsce 1 mają 1982 roku. Do konfrontacji przygotowywała się i nielegalna Solidarność i służby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. PZPR za publiczne pieniądze zorganizował 170.000 pochód (w całej Polsce na pochody PZPR spędzono 4.300.000 osób). Nielegalny pochód Solidarności prześladowanej przez komunistyczną dyktaturę zgromadził 12.000 osób (w całej Polsce w wiecach Solidarności wzięło udział 31.000 osób) i około 10.000 sympatyzujących gapiów. Demonstrantami byli ludzie młodzi albo bardzo młodzi. Obok pierwszego pochodu który wyruszył z Starego Miasta spod Uniwersytetu Warszawskiego wyruszył drugi nielegalny liczący 2000 demonstrantów. Trzecim widocznym znakiem nieostającego oporu społecznego był krzyż z kwiatów na placu Zwycięstwa – non stop niszczony przez milicjantów.

 

Zupełnie inny miała przebieg miały niezależne obchody 3 mają 1982. MO nie musiała już ochraniać oficjalnego pochodu i mogła się skupić na pacyfikowaniu polskich patriotów. Tajniacy z SB wraz z nieumundurowanym aktywem z ORMO wmieszani w tłum manifestantów Solidarności rozsiewali dezinformacje, wszczynali bójki, pomagali milicjantom wyłapywać manifestantów. Było to jednak dopiero początek terroru. Brutalny atak MO na liczniejszych niż dwa dni wcześniej manifestantów zaowocował zamordowaniem przez milicjantów 3 osób. Milicjanci wbrew zakazom strzelali z granatników (przeznaczonych do wystrzeliwania granatów z gazem) do demonstrantów drobnymi kamieniami i potłuczonym szkłem co dotkliwie kaleczyło ostrzeliwanych opozycjonistów. Walki między Polakami a milicjantami trwały od Ronda Waszyngtona do Starego Miasta, od Powiśla do Woli (co niezwykle dokładnie w swojej książce opisuje Robert Spałek). Demonstranci budowali barykady. Na 20.000 demonstrantów milicja zatrzymała 271 osób. ZOMO biło, ostrzeliwało granatami gazowymi i płonącymi racami, używało działek wodnych (umieszczonych na wozach Hydromil 2 zbudowanych na podwoziu Jelcza i zabierających do 10.000 litrów wody), do spacyfikowania polskich patriotów. Zomowcy wstrzeliwali granaty gazowe do klatek mieszkań i przez okna do samych mieszkań. Przez wiele godzin po zakończeniu walk stare miasto było za gazowane. Płonąca rakietnica wystrzelona przez zomowca podpaliła Muzeum Historyczne na Starym Mieście. 3 mają milicja zatrzymała 290 osób. Zatrzymani podczas przesłuchań byli bici. Zaniepokojone licznym udziałem warszawiaków w protestach, władze wprowadziły do 30 czerwca godzinę milicyjną i ponownie odcięły łączność telefoniczną.

 

Protesty 3 mają 1982 roku miały miejsce w ponad 65 miastach. Milicja Obywatelska zamordowała 5 polskich patriotów. 5131 Polaków komuniści zatrzymali. 219 manifestantów znalazło się w szpitalach. Większość zatrzymanych stanowili młodzi robotnicy do lat 30.

 

ZOMO używało uniwersalnych granatów łzawicach (UGŁ) wypełnionych „chemicznym środkiem trującym, powodującym podrażnienie błony śluzowej, powodującym łzawienie i duszności, a w rezultacie prowadzącym do obezwładnienia człowieka”. Granat taki „posiadał kartonową obudowę, przez co tracił gaz jeszcze przed odpaleniem. Był stosowany zarówno jako granat ręczny, jak i wystrzeliwany z granatników (Ręcznych Wyrzutni Granatów Łzawiących – RWGŁ 3). Ważył powyżej 300 gram, jego średnica wynosiła 5 cm, a długość powyżej 20 cm. Posiadał zapalnik czasowy o pięciosekundowym opóźnieniu. Dymiąc przez około 15 sekund rozchodził się na przestrzeni około 1000 metrów”.

 

W odpowiedzi na terror komunistów rósł radykalizm opozycjonistów. Młodzi patrioci przygotowywali się do walk z komunistycznymi siepaczami. Na czele tak zwanych grup specjalnych stał Adam Borowski. Grupy specjalne gromadziły materiały wybuchowe i żrące. „Przygotowując się do sierpniowych walk ulicznych członkowie grup specjalnych sięgali po wypróbowane już w historii narzędzia, czerpiąc między innymi pomysły z (…) książki Wandy Wasilewskiej o metodach stosowanych przez Gwardie Ludową gdzie znalazł się rozdział o materiałach wybuchowych” (receptura AK okazała się w praktyce zbyt skomplikowana). Adam Borowski koordynował działalność młodych opozycjonistów (absolwentów szkół średnich) którzy mieli za zadanie niszczyć środki transportu wykorzystywane do prześladowań opozycji i konfrontować się bezpośrednio z siepaczami reżimu.

 

Kolejnym dniem protestów w Warszawie był 31 sierpnia 1982 roku. Władza prewencyjnie zatrzymywała opozycjonistów już na kilka dni wcześniej. 31 sierpnia zamieszki miały miejsce w kilkunastu punktach Warszawy. 20.000 polskich patriotów walczyło na ulicach warszawy z komunistami. Walczono na Pradze oraz na terenie całego Śródmieścia i okolic (co historyk IPN bardzo dokładnie i szczegółowo opisuje w swojej książce). Milicjanci wystrzelili ogromne ilości granatów gazowych. ZOMO okazało się niezwykle skuteczne i brutalne. Oprawcy z ZOMO bili, wstrzelali do ludzi z rakietnic. Na Pradze gdy zabrakło manifestantów milicjanci zaczęli polować na nie biorących udziału w manifestacjach przechodniów. Milicjanci strzelali do matek z dziećmi, wyciągali ludzi z tramwajów i autobusów by ich bezkarnie katować. Grupy zomowców łapały pojedynczych ludzi i brutalnie biły, ofiarami bestialstwa były kobiety i młode dziewczęta. Po ustaniu walk do rana kolumny ZOMO przemierzały ulice stolicy zastraszając mieszkańców miasta.

 

Setki świadectw ofiar i świadków bestialstwa zomowców twierdziło że zomowcy wyglądali jakby byli odurzeni. Zomowcy mieli „czerwone, obrzękłe twarze bez potu, sztywność oczu (musieli [od]wracać głowę, gdy chcieli spojrzeć w bok), rozszerzone źrenice, niezborność ruchów”. Zomowcy nie byli wstanie prosto prowadzić samochodów, wymieniać magazynków. Strzelali na oślep. Jakby byli pijani – choć nie było czuć od nich alkoholu. Przez wiele godzin po zakończeniu walk bezsensownie ostrzeliwali puste ulice gazem i katowali napotkanych przypadkowych przechodniów.

 

Zatrzymani na komisariatach polscy patrioci byli przez milicjantów sadystycznie torturowani. Biciem wymuszano przyznanie się do winy. Część funkcjonariuszy była irracjonalnie wściekła, w szale katowała zatrzymanych i groziła im śmiercią. Robert Spałek w książce „Warszawska ulica w stanie wojennym” cytuje wstrząsające relacje ludzi (często przypadkowych przechodniów) bestialsko bitych na posterunkach milicji.

 

Propaganda komunistyczna umniejszała rozmiary protestów, twierdziła że demonstracje były inspirowane z zagranicy, negowała poparcie społeczne dla opozycji. Komunistyczni propagandziści zatajali zamordowanie przez milicjantów kilku manifestantów. Niewątpliwy sukces ZOMO dał PZPR poczucie siły. Komunistów interesowała pacyfikacja społeczeństwa a nie zapaść bieda i cywilizacyjna PRL.

 

Kolejnym dniem oporu społecznego był 11 listopad 1983 roku. Rocznice odzyskania niepodległości poprzedziło przyjecie przez „sejm” PRL ustawy delegalizującej wszystkie związki zawodowe. W jednym zakładzie pracy mógł działać tylko jeden związek zawodowy. Zakładowe związki zawodowe nie mogły ze sobą współpracować. Komuniści spodziewając się protestów związanych z formalnym odebraniem wolności zrzeszania się i z świętem 11 listopada przerzucili do każdego z miast od 1000 do 2000 żołnierzy. Samego 11 listopada walki ZOMO z Polakami miały miejsce w dzisiejszej alei Solidarności w pobliżu sądów. Atakujące ZOMO strzelało z granatników gazowych i biło manifestantów od placu Bankowego do ulicy Miodowej. W manifestacji koło placu Bankowego brało udział 8.000 osób, 469 z nich zatrzymano. O godzinie 12 tego samego dnia na Uniwersytecie Warszawskim w wiecu wzięło udział 1.500 osób. O 19.00 po mszy w kościele świętej Anny odbył się kolejny marsz opozycjonistów. ZOMO wyłapywało młodych ludzi w całym mieście (wielu z nich nie brało udziału w manifestacjach). Zatrzymani (często pod absurdalnymi zarzutami) byli przez milicjantów systematycznie torturowani. Wielu z pobitych przez milicjantów miało otwarte złamania, pęknięte czaszki, uszkodzone narządy wewnętrzne. Milicjanci bili wszystkich bez względu na płeć. Bito bez przerwy przez kilkadziesiąt minut. Jedną osobę zamordowali. Najbardziej agresywni byli pijani zomowcy.

 

W kolejnym 1983 roku niezależne obchody 1 mają poprzedziła olbrzymia akcja ulotkowa Solidarności i ogłoszenia na falach Radia Wolna Europa. W oficjalnych obchodach zorganizowanych przez bandytów z PZPR wzięło udział w Warszawie 200.000 spędzonych osób (w całej Polsce 6,5 miliona). Pogrążoną w biedzie Warszawę komuniści oblepili ogromną ilością haseł propagandowych. W wiecu Polaków na placu Zamkowym wzięło udział 3.000 opozycjonistów. Po ataku ZOMO na manifestacje milicja zatrzymała 326 osób (głównie studentów i licealistów). W całej Polsce w manifestacjach opozycji wzięło udział 43.000 opozycjonistów w 35 miastach. Ogromne demonstracje patriotów miały miejsce we Wrocławiu (12.400) , Gdańsku i Gdyni (7.700), Krakowie i Nowej Hucie (4.300), Częstochowie (3.000). Zatrzymanych bito (rzadziej niż wcześniej) na posterunkach MO i karano grzywnami.

 

W manifestacjach z okazji 3 mają wzięło udział 10.000 osób. MO reagowała incydentalnie. Antyterroryści z MO napadli na Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom mieszczący się na Starym Mieście w klasztorze sióstr Franciszkanek. Milicjanci brutalnie pobili wolontariuszy w tym 5 kobiet (między innymi Barbarę Sadowską jej syna Grzegorza Przemyka milicjanci zamordowali kilka dni później). Podczas ataku milicjanci zniszczyli kartoteki i magazyn leków. Sześciu wolontariuszy milicjanci porwali i wywieźli poza Warszawę. Porwanym po porwaniu grożono śmiercią. Nocą porwanych wypuszczono w puszczy Kampinowskiej.

 

Od 16 do 17 czerwca 1983 roku w Warszawie pielgrzymował papież Jan Paweł II. Media umniejszały znaczenie pielgrzymek. W tłumie wiernych podczas mszy odprawianych przez papieża widoczne były patriotyczne transparenty. 17 czerwca milicja zaatakowała wiernych. Zomowcy bili wszystkich w tym kobiety i osoby starsze. W warszawskich mszach papieskich wzięło udział ponad milion osób. W całej Polsce w spotkaniach z Janem Pawłem II wzięło udział ponad 10.000.000 osób.

 

W czasie Stanu Wojennego było wiele innych mniej licznych demonstracji. Patrioci świętowali nielegalnie rocznice wydarzeń narodowych, układali z kwiatów krzyże na centralnych placach, oddawali hołd zmarłym patriotom podczas nielegalnych uroczystości na cmentarzach. Brali liczny udział w mszach za ojczyznę. W czasach komunistycznej okupacji azylem dla społeczeństwa był kościół katolicki. Kler wspierał działania opozycji.

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Społeczeństwo w walce z PZPR

Kategoria: Wiadomości Thursday, 02 June 2011, 19:29

 

Jan Bodakowski

Społeczeństwo w walce z PZPR

 

Co parę lat okupowaną przez sowieckich kolaborantów Polską wstrząsały wybuchy niezadowolenia społecznego. Polacy pozbawieni możliwości wpływu na rzeczywistość tylko poprzez protesty mogli wyrazić swoje niezadowolenie. Opisał je Jerzy Eisler w książce „Polskie miesiące czyli kryzys(y) w PRL” wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej.

 

W PRL trwał jeden i ten sam strukturalny kryzys „niedemokratycznej i nie suwerennej władzy, który co pewien czas się uzewnętrzniał i dawał o sobie znać w mniej lub bardziej gwałtowny sposób”. Kryzys ten wynikał z walki społeczeństwa z dyktaturą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, walki której celem było uzyskanie przez Polaków suwerenności i wolności (a w konsekwencji wydobycie Polski z zapaści cywilizacyjnej i ubóstwa). Władze komunistyczne pacyfikowały niepokoje społeczne wszelkimi sposobami. Dodatkowo na konflikt władzy ze społeczeństwem (walki o swobody obywatelskie, demokracje i liberalizacje), nakładały się walki wewnątrz PZPR o władze (poszczególne frakcje niepokoje społeczne wykorzystywały instrumentalnie dla swoich brudnych celów) i kryzys ekonomiczny (wynikający z surrealistycznej natury gospodarki socjalistycznej).

 

Przez czterdzieści pięć lat praktycznie wszystkie poważne decyzje były w Polsce podejmowane po uzgodnieniu z Moskwą”. W 1956 roku z Chruszczowem a w 1968, 1976, 1980 i 1981 z Breżniewem. „Sowieci w bezpośrednich kontaktach z polskimi przywódcami (zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych) niejednokrotnie odnosili się do nich z lekceważeniem czy wręcz z pogardą”.

 

28 czerwca 1956 roku w Poznaniu konflikt ekonomiczny przerodził się w konflikt polityczny. W protestach wzięło udział 33% mieszkańców miasta. Manifestanci zostali zaatakowani przez siły bezpieczeństwa, agresja siepaczy władzy doprowadziła do radykalizacji postaw protestujących. Protestujący zdobyli broń i rozbroili posterunki wokół Poznania. Zdobyto 200 sztuk broni. W czasie późniejszych procesów za ataki z bronią w ręku było sądzonych 94 polskich patriotów. Do tłumienia antykomunistycznego powstania komuniści wysłali 10.000 żołnierzy, 359 czołgów (31 powstańcy zniszczyli podczas walk), 31 dział przeciw pancernych, 6 armat przeciw lotniczych, 30 transporterów opancerzonych, 800 samochodów, 68 motocykli. Komuniści zużyli 180.000 sztuk amunicji do broni maszynowej. W wyniku bestialstwa komunistów zginęły 73 osoby a kilkaset osób było rannych.

 

W październiku 1956 rozegrał się personalny nie ideowy konflikt między dwoma frakcjami sowieckich kolaborantów z PZPR (przedstawiciele każdej z frakcji negowali swoja przynależność do frakcji i o taką przynależność oskarżali swoich konkurentów). O dominacje we władzach komunistycznych walczyli Natolińczycy z Puławianami (frakcją kreująca się na liberalną, składająca się również z żydów, chcąca zrzucić na konkurencje odpowiedzialność za między innymi swoje zbrodnie z lat wcześniejszych). Obie frakcje protesty z czerwca zaskoczyły. Puławianie byli im przeciwni, uważali że spontaniczne protesty społeczne mogą zakłócić ich odgórną i kontrolowaną liberalizacje. Konflikt między frakcjami wypalił się gdy obie frakcje poparły Gomułkę.

 

Gomułka od 1943 do 1948 był sekretarzem generalnym PPR. Oskarżony o odchylenia prawicowo nacjonalistyczne został aresztowany w sierpniu 1952 roku. W 1956 roku cieszył się autentycznym poparciem społecznym. Przekazanie Gomułce władzy nie było konsultowane z ZSRR. Pomimo to ZSRR nie interweniował w PRL, Gomułka był szczerym komunistą lojalnym wobec ZSRR. Dodatkowo chińscy komuniści sprzeciwili się militarnej interwencji w Polsce. Rządy Gomułki doprowadziły do spontanicznej dekolektywizacji rolnictwa, przyśpieszenia liberalizacji cenzury, poprawienia relacji władzy z kościołem (w tym uwolnienia z wiezienia prymasa). Złudzenia społeczeństwa wobec Gomułki szybko przerwano, po demonstracjach w grudniu 1956 (w Warszawie, Płocku, Olecku, Bydgoszczy i Szczecinie) władze utworzyły Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej. ZOMO przeznaczone było do pacyfikacji demonstracji.

 

W 1956 roku kościół katolicki podlegał prześladowaniom. Prymas polski został zwolniony z miejsca uwięzienia 28 października 1956 roku. 8 listopada 1956 powołano Komisje Wspólną Rządu i Episkopatu. Pomimo oczekiwań episkopatu Gomułka nie zlikwidował PAX. Dopuszczono jednak do posługi biskupów na ziemiach zachodnich. Kościół oficjalnie wezwał wiernych do udziału w wyborach. Niestety już w 1958 krótki okres normalizacji się skończył, drastycznie pogorszyły się stosunki kościoła z władzą. Od 1966 do 1968 władze odmawiały prymasowi paszportu. W 1966 w 1000 rocznice chrztu Polski władze odmówiły Pawłowi VI prawa wjazdu do PRL.

 

Reakcja ZSRR na październik 1956 była radykalna. „Jedyny raz w dziejach PRL – w zasadzie zaczęła się już radziecka interwencja zbrojna w Polsce”. Armia Czerwona została postawiona w stan gotowości. Delegacja radziecka z Chruszczowem na czele przyleciała do PRL by przeciwstawić się powrotowi Gomułki do władzy. Chruszczow ordynarnie groził interwencją. Gomułka nie dał mu się zastraszyć. Dopiero po naradach w gronie radzieckiego kierownictwa, Chruszczow zaakceptował Gomułkę.

 

W sierpniu 1968 PRL wysłał wojsko by wraz z wojskami innych państw komunistycznych stłumić Praską Wiosnę (czyli próby liberalizacji i demokratyzacji systemu w Czechosłowacji). Na CSRS najechało 450.000 żołnierzy (i 6500 czołgów) bloku sowieckiego. W tym 24.341 żołnierzy z PRL, uzbrojonych w 654 czołgi, 566 transporterów, 370 dział różnego typu, 4798 samolotów, 36 śmigłowców. Sowiecka interwencja w Czechosłowacji pokazywała że ZSRR nie pozwoli na PRL na suwerenność.

 

Kolejne niepokoje społeczne miały miejsce w marcu 1968 roku. Było kilka równoległych marców: antysemickie rozgrywki w PZPR, żydowska emigracja z PRL (która doprowadziła do odkrycia na nowo swojej żydowskiej tożsamości przez dotychczas uprzywilejowanych beniaminków komunistycznej tyrani), strajki studenckie mające na celu demokratyzacje i liberalizacje (działacze studenccy tworzyli opozycje w latach osiemdziesiątych), prześladowanie inteligencji, konflikt nowych frakcji PZPR moczarowców z zwolennikami Gierka. Marzec rozpoczął się 30 stycznia 1968 po ostatnim spektaklu „Dziadów” Adama Mickiewicza. Wtedy to około 2000 osób przeciwnych cenzurze zostało brutalnie rozpędzonych przez milicję (brutalna pacyfikacje w miesiąc później potępił Odział Warszawski związku Literatów Polskich). Kilka tygodni później z Uniwersytetu Warszawskiego usunięto Adama Michnika i Henryka Szlajfera. 8 marca przed UW odbył się więc w ich obronie. Przez kolejne trzy tygodnie trwały antykomunistyczne wystąpienia młodzieży (studentów, licealistów i robotników). Zamieszki miały miejsce w miastach akademickich: Warszawie, Gdańsku, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie i Wrocławiu. Wiece w: Białymstoku, Bydgoszczy, Olsztynie, Opolu i Toruniu. Zamieszki miały też miejsce w miastach bez ośrodków akademickich: Bielsku Białej, Legnicy, Radomiu, Tarnowie. Antykomunistyczne napisy na murach pojawiły się w kilkuset innych miejscowościach. W odpowiedzi na spontaniczne protesty społeczne władze organizowały w godzinach pracy przymusowe wiece poparcia dla PZPR.

 

W marcu 1968 najwyraźniej było widać jak niezadowolenie społeczne dla swoich brudnych celów w walce frakcyjnej wykorzystywali ludzie z kręgów władzy. Dziś ten aspekt jest świadomie przemilczany przez opiniotwórcze środowiska zaangażowane w te wydarzenia. Podobnie środowiska te kreują fałszywy obraz marca 1968 przemilczając że marzec był protestem też robotniczym. Protestowały miasta pozbawione szkół wyższych: Bielsko Biała, Legnica, Radom i Tarnów. Największą grupę wśród zatrzymanych w całej Polsce stanowili robotnicy. Na 2735 zatrzymanych 937 było robotnikami a około 600 studentami. Zatrzymano głównie młodych robotników (czego najlepszym przykładem były długotrwałe niepokoje wśród młodych robotników z Nowej Huty). Marzec był więc protestem młodych, młodych robotników i studentów. W protestach brali też udział uczniowie liceów, techników i szkół zawodowych. Kłamstwem jest mit o wrogim stosunku robotników do protestujących w marcu. Aktyw robotniczy bijący protestujących studentów nie reprezentował robotników – był tworem i narzędziem PZPR, składał się z aktywistów PZPR broniących swojego monopolu na koryto. Duża część aktywu robotniczego składała się z oficerów ludowego wojska polskiego i urzędników z ministerstw przebranych za robotników. Duża część robotników których komuniści przymusowo próbowali wysłać do bicia studentów odmówiła dokonania przestępstw (i bicia jak określali własnych dzieci). Robotników nie skusiły nawet propozycje 2000 zł (miesięcznej pensji) za udział w biciu studentów. Anty studenckie wiece w zakładach pracy nie były spontaniczne, z wielkim nakładem sił i środków organizowane były przez PZPR. Robotników zmuszano do udziału w wiecach nienawiści, komunistom nie udało się jednak wykrzesać w robotnikach entuzjazmu dla władzy. W czasie walk robotnicy wspierali studentów. 15 marca 1968 w Gdańsku po demonstracji zatrzymano 194 osoby (w tym 30 studentów, 83 młodych robotników), w samej demonstracji brało udział 20.000 osób w większości robotników. Robotnicy okazywali pogardę aktywistom którzy brali udział w atakach na studentów. Niestety sami studenci ulegli propagandzie władz i uwierzyli że robotnicy są im przeciwni. Komuniści by ukryć ogólnospołeczny charakter Marca kolportowali kłamstwa że Marzec był owocem sporów między frakcjami PZPR i był finansowany z zagranicy. Oczywiście spontaniczność protestu nie była sprzeczna z tym że frakcje chciały protest wykorzystać dla swoich własnych celów, i środowiska z PZPR same pewne wydarzenia w Marcu inspirowały. Pokojowe manifestacje przeradzały się w walki dopiero po ataku milicji. Atmosferę demonstracji podgrzewali prowokatorzy z bezpieki (strzelając z broni palnej w stronę milicji, dokonując zniszczeń wystaw sklepów i plądrując ich wystawy, podpalając kioski i samochody).

 

Kościół nie pozostał obojętny wobec Marca. 22 marca 1968 roku Episkopat Polski wystosował do władz PRL list potępiający przemoc władz. Episkopat domagał się: uwolnienia uwięzionych, zaprzestania terroru, prawdy w mediach. 3 mają 1968 roku Episkopat domagał się demokratyzacji i potępiał oskarżenia Polaków o antysemityzm (przypominał polską pomoc żydom podczas II wojny światowej).

 

Przyczyną antysemickiej nagonki w marcu 1968 była wygrana przez Izrael wojna sześciodniowa z arabami. Po zwycięskiej wojnie blok sowiecki zerwał kontakty z Izraelem. Państwa bloku sowieckiego wsparły arabów, USA wsparły żydów. Po zerwaniu stosunków z państwem żydowskim PZPR rozpoczęła czystkę w swoich szeregach.

 

W grudniu 1970 roku 11 dni przed Bożym Narodzeniem władze wprowadziły drastyczne podwyżki cen żywności. W odpowiedzi 14 grudnia zastrajkowała stocznia gdańska. 16 grudnia podczas zamieszek milicja zabiła kilku robotników, ci w odwecie podpalili kilka samochodów MO i siedzibę PZPR. 16 grudnia milicja zabija kilku kolejnych robotników. 17 grudnia protest społeczny rozlewa się na sąsiednie miasta (Elbląg, Gdynię, Słupsk, Szczecin). Od 15 do 19 grudnia w starciach w miastach wybrzeża (oraz w Białymstoku, Krakowie i Wałbrzychu) wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Spalono 19 budynków. Do pacyfikacji wybrzeża władze użyły 9.000 funkcjonariuszy MO, SB, ORMO i 27.000 żołnierzy. Żołnierze wystrzelali do robotników 46.000 sztuk amunicji, użyli 550 czołgów, 750 transporterów opancerzonych, 2100 samochodów, 108 śmigłowców, 40 jednostek pływających. W trakcie niepokojów społecznych wojsko zaczęło mordować robotników. Oficjalnie zginęło 45 osób a 1165 było rannych. Do ochrony budynków w innych częściach PRL wykorzystano 61.000 żołnierzy, 1700 czołgów, 1750 transporterów, 8700 samochodów.

 

Kłamstwem jest twierdzenie że młodzież (rzekomo sparaliżowana strachem wyniesionym z marca 1968) nie poparła protestów w 1970 roku. W rzeczywistości studenci czynnie włączyli się w antykomunistyczny protest. Wśród 329 zatrzymanych było 13 studentów (warto przy tym pamiętać że Uniwersytet Gdański istniał dopiero od kilku miesięcy). Niestety do i opozycjoniści w PRL i dziś powszechnie wierzy się że marzec był protestem inteligenckim a grudzień robotniczym.

 

Kryzys związany z Grudniem spowodował że władze w ZSRR i działacze PZPR uznali za stosowną zmianę władz w PRL. Władzę przekazano w ręce Edwarda Gierka.

 

24 czerwca 1976 władze zapowiedziały ogromne podwyżki (ceny mięsa wzrosły o 69%, drobiu o 30%, masła i nabiału o 50%, cukru o 100%). W ramach rekompensat najmniej zarabiając (poniżej 1300 zł) mieli dostać rekompensaty po 260 złotych. Najwięcej zarabiający (po 8000 zł) mieli dostać po 600 zł. 25 czerwca 1976 roku zaprotestowali robotnicy w Radomiu, Ursusie i Płocku. Strajki miały też miejsce w innych miejscowościach. W sumie zastrajkowały 97 zakłady w 24 województwach. W Radomiu podczas demonstracji zdemolowano lokal PZPR i kilka sklepów. Akcja demolowania sklepów była przeprowadzona przez prowokatorów z SB. Po południu protestujących zaatakowała milicja (1600 umundurowanych i kilkuset po cywilnemu funkcjonariuszy). Rozpoczęły się gwałtowne walki. Spalono siedzibę PZPR i MO. Milicja nie użyła broni palnej. Po spacyfikowaniu protestów milicja wyłapała protestujących i torturowała ich w komisariatach MO (z zatrzymanych zdzierano ubranie oraz bito ich po narządach płciowych i piętach). Rzeczywista liczba zatrzymanych nie jest zanana. Oficjalnie zatrzymano 634 osoby w Radomiu, 172 w Ursusie, 55 w Płocku. W następnych dniach władze zorganizowały demonstracje potępiające „warchołów” z Radomia i Ursusa. Permanentny kryzys będący owocem gospodarki socjalistycznej wymusił wprowadzenie reglamentacji czyli kartek na żywność. W odpowiedzi na prześladowanie robotników powstał Komitet Obrony Robotników. KOR wspierał finansowo, prawnie, medycznie prześladowanych. Udzielono pomocy ponad 1000 osób.

 

W 1976 roku prześladowanie kościoła w PRL wciąż trwało. Na 263 wnioski o pozwolenie na budowę nowego budynku kościelnego władze wydały tylko 9 zgód. PZPR proponował kościołowi że udzieli kolejnych 30 zgód na budowę kościołów za poparcie kościoła dla podwyżek, kościół nie skorzystał z oferty władz i oficjalnie potępił represje w komunikacie 154 konferencji plenarnej Episkopatu Polski z 9 września 1976 roku.

 

W 1980 roku PZPR liczył 3 miliony członków (18% dorosłej populacji). PZPR była koalicją redystrybucyjną zapewniającą kolaborantom dostęp do koryta. System nomenklatury zapewniał tylko członkom PZPR dostęp do atrakcyjnych miejsc pracy.

 

1 lipca 1980 władze wprowadziły podwyżki. W odpowiedzi zastrajkowało 177 zakładów pracy. 14 sierpnia 1980 rozpoczął się strajk w stoczni gdańskiej. Wraz z stocznią strajkowały i inne zakłady w trójmieście. Stoczniowcy żądali: przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i zwolnionego kilka lat wcześniej Lecha Wałęsy, postawienia pomnika zamordowanym w 1970 roku, utworzenia wolnych związków zawodowych, zwolnienia więźniów politycznych, zapewnienia robotnikom takiej ochrony socjalnej jaką mieli funkcjonariusze MSW i wojskowi. 156 zakładów na czele ze stocznią powołało Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. 18 sierpnia rozpoczął się strajk w Szczecinie. W trakcie strajku władze masowo aresztowały opozycjonistów. 22 w stoczni gdańskiej jako doradcy pojawili się Mazowiecki i Geremek. 30 sierpnia władze zawarły porozumienie z strajkującymi w Szczecinie, 31 sierpnia w Gdańsku a 1 września na Śląsku w Jastrzębiu. Kilka dni później PZPR odebrała władze Gierkowi. Pomimo zawartych porozumień we wrześnio strajkował jeszcze 1 milion robotników. 10 listopada władze zezwoliły na powołanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność.

 

Powstanie Solidarności poprzedził wybór Karola Wojtyły na papieża w październiku 1978. W Sierpniu 1980 strajkujący robotnicy odwoływali się do symboliki religijnej. W trakcie strajków robotnikom towarzyszyli duchowni, w stoczni gdańskiej msze święte odprawiał ksiądz Henryk Jankowski. Kościół nie krył swojej sympatii dla Solidarności, pośredniczył w kontaktach robotników z władzami.

 

12 grudnia 1981 o godzinie 14.00 rozpoczęły się działania związane z wprowadzeniem uprzednio przygotowanego Stanu Wojennego. Stan Wojenny oficjalnie wprowadzono w nocy z soboty na niedziele kiedy większość zakładów pracy nie pracowała. W Gdańsku obradowała Komisja Krajowa NSZZ Solidarność. Działaniom władz sprzyjała bardzo mroźna i śnieżna zima. Władzę w PRL przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Na czele WRON stał Jaruzelski równocześnie pełniący funkcje prezesa rady ministrów i ministra obrony. Władze internowały 10.000 opozycjonistów, zablokowały telefony, zmilitaryzowały radio i telewizje, zakazały zgromadzeń nawet w prywatnych mieszkaniach, zawiesiły prawa obywatelskie, wprowadziły godzinę milicyjną (od 22.00 do 6.00), zamknęły szkoły. W czasie stanu wojennego ukazywała się tylko „Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności”. Stan wojenny wprowadzało 30.000 funkcjonariuszy MSW (MO, ZOMO, SB), 49.000 Rezerwy Oddziałów MO, 70.000 żołnierzy (w sumie z odwodami 200.000), 1400 pojazdów opancerzonych, 1750 czołgów, 500 wozów piechoty, 900 samochodów, setki śmigłowców i samolotów. 25% sił zgromadzono w Warszawie. W odpowiedzi na wprowadzenie Stanu Wojennego zastrajkowało 199 zakładów. Część zakładów spacyfikowało wojsko i milicja (w Kopalni Wujek zabito 6 górników).

 

Po 13 grudnia 1981 kościół domagał się uwolnienia internowanych i apelował do opozycji o rozwagę. Rozbicie Solidarności spowodowało że kościół stał się jedynym reprezentantem społeczeństwa.

 

W latach 1980-1981 ZSRR był zaangażowany w Afganistanie. Wojna była zbyt kosztowna dla ZSRR. Sowieci bali się interwencji w PRL, obwiali się krwawych walk i kosztownej okupacji.

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Mafia w Unii Europejskiej

Kategoria: Wiadomości Monday, 02 May 2011, 13:33

 

Jan Bodakowski

Mafia w Unii Europejskiej

 

Wbrew faktom wszyscy aktorzy na scenie publicznej są zachwyconi procesem integracji europejskiej. Kulisy tego fenomenu odsłania niemiecki reporter śledczy Jurgen Roth w swojej książce „Europa mafii”. Pozycja ta jest kolejną współczesną pozycją przetłumaczoną i wydaną przez wydawnictwo Wektory (wydawce „Opcji na prawo”).

 

Mafia

 

Mafia jest autorytarnie zorganizowaną strukturą, instrumentalnie wykorzystująca przemoc, posiadającą własne normy, wymuszająca milczenie na swój temat. Mafia zarabia pieniądze prowadząc działalność przestępczą i inwestując brudne pieniądze w legalne interesy. Mafie kontrolują dane terytorium, działają w tajemnicy, infiltrują gospodarkę, administracje i politykę, kamuflują się w społeczeństwie mieszczańskim. Stara mafia koncentrowała się na czerpaniu zysków z przestępczości i legalizowaniu ich. Nowa mafia (otoczona największą tajemnicą bo składająca się z elit) koncentruje się na legalnej działalności wykorzystując brudne metody (korupcje, szantaż czy mordy zlecane starej mafii). Metody mafii przejęły też globalne korporacje korumpujące polityków na całym świecie. Mafie zarządzane są jak międzynarodowe koncerny. Politycy są uzależnienie od mafii i korporacji. Współcześnie zanikają różnice między globalnymi korporacjami a organizacjami mafijnymi (np. dzisiejszy kryzys gospodarczy został sztucznie wywołany przez globalne banki by zagarnąć milionowe transfery z kieszeni podatników).

 

Mafia w UE

 

Mafie (współpracujące ze sobą) są w UE siłą ogólnoeuropejską. Pieniądze pochodzące z działalności przestępczej inwestują w legalne przedsięwzięcia (akcja, nowe instrumenty finansowe, nieruchomości). Dzięki integracji europejskiej mafia inwestuje (wykupuje za bezcen dzięki skorumpowanym politykom) majątek w Europie Wschodniej. Współcześnie jednym z największych źródeł dochodów mafii są fundusze europejskie.

 

Mafia włoska

 

Według danych BND (Federalnej Służby Wywiadowczej Republiki Federalnej Niemiec Bundesnachrichtendienst) roczny obrót włoskiej mafii przekracza 100 miliardów euro. Mafia włoska dzieli się na Ndranghette, Cosa Nostre, Comorre, Sante Corone Unite i nieregularne loże masońskie. W latach 70 XX wieku organizacje mafijne walczyły ze sobą o dominacje w świecie przestępczym, lata 80 i 90 były czasem walki mafii z instytucjami państwa. Dziś nadszedł czas koegzystencji mafii i polityków mający na celu legalizacje zysków osiągniętych z działalności przestępczej. Mafie najpierw inwestowały w starej Unii, potem (dzięki integracji) w krajach Europy wschodniej. Mafie inwestowały w: turystykę, nieruchomości, przemysł odzieżowy, kamienie szlachetne, sport i na rynkach finansowych. Dzięki zyskom z legalnych przedsięwzięć dziś mafie mają realny wpływ na gospodarkę i politykę. Nieustanny wzrost liczebności mafii, umacnianie się i ich ekspansja trwają nieprzerwanie od lat 90. Mafie wyemigrowały w ostatnich latach również do Ameryki Południowej.

 

Ndranghetta jest najpotężniejszą i najniebezpieczniejszą organizacją mafijną. Powstała w Kalabrii, rozszerzyła się na tereny RFN i Szwajcarii. Ma strukturę opierającą się na klanach rodzinnych autonomicznie istniejących obok siebie. Tworzą ją komórki (ndriny) lub rodziny (cosca). Kilka komórek lub rodzin może stworzyć wspólną locale. Rodziny mogą autonomicznie działać, ale opłaca się współpracować. Głową rodziny jest capo famiglia. Zadania wykonują camorristi którym podlegają picciotti (żołnierze). Żołnierzom podlegają fiori (strażnicy). Szefowie rodzin tworzą kolektywny komitet prowincjonalny, który dyskutuje o inwestycjach i polityce (korupcji) na dorocznych spotkaniach. W Ndranghettcie obowiązuje całkowity zakaz mówienia o organizacji. Mafiosem jest się na całe życie, kto współpracuje z policją wydaje na siebie wyrok śmierci. Ndranghetta ostatnio zaczęła czerpać dochody z prostytucji i handlu żywym towarem. Ndranghetta zinfiltrowała policje, prokuraturę, sądy, administracje. Stara się wpływać na politykę kadrową w tych instytucjach. Dzieci mafiosów wysyłane są na studia prawnicze by pracować jako adwokaci i sędziowie. Kończą też studia informatyczne i medycynę (by móc infiltrować te grupy zawodowe). Zyski z działalności przestępczej kierowane są poza teren Włoch i inwestowane w turystykę i nieruchomości.

 

Cosa Nostra pochodzi z Sycylii, Ma ściśle hierarchiczną strukturę, na jej czele stoi boss bossów.

 

Comorra powstała w Neapolu (do dziś w Neapolu ,rządzonym przez mafię nie państwo, rezyduje 4200 mafiosów z Comorry, w regionie 6000 w 111 rodzinach, 42 rodziny operują za granicą w tym w RFN). Jest związkiem klanów. Dzieci mafiosów kształcą się na ekonomistów i prawników. Zyski inwestowane są w korumpowanie polityków. Santa Corona Unita jest frondą z Comorry.

 

Nieregularne loże masońskie są miejscem kontaktów mafii z mieszczańskim społeczeństwem. Związane są z Ndranghettą. Najbardziej znaną lożą mafijną była loża P2 w której braćmi byli mafiosi, politycy i funkcjonariusze służb specjalnych.

 

Mafia w RFN

 

Po upadku muru berlińskiego mafia wykupiła w byłym NRD majątek warty 200 miliardów euro. W RFN niezwykle silna jest mafia rosyjska. Inwestuje i zarabia dzięki powiązaniom z lokalnymi politykami i dyplomacją Rosji. Wbrew faktom niemieccy politycy i organa ścigania twierdzą że w RFN nie ma organizacji przestępczych. Silna pozycja mafii w RFN jest spowodowana słabością państwa, ograniczeniem środków przeznaczanych na walkę z przestępczością. Dodatkowo zbyt dociekliwi policjanci są degradowani. Książka Jurgena Rotha zawiera niezwykle wiele dokładnych opisów działalności organizacji mafijnych w RFN. Włoskie organizacje mafijne otwierają w RFN liczne lokale gastronomiczne (kupuje je za pośrednictwem podstawionych osób). Lokale te służą mafii do angażowania się w życie lokalnej społeczności i zdobywania kontaktów wśród polityków. W nowych landach mafia staje się łącznikiem (gra rolę lóż masońskich) między politykami a sitwą postkomunistyczną i bezpieczniacką. W ostatnich latach w RFN mafia wyspecjalizowała się absorpcji środków unijnych.

 

Mafia rosyjska

 

Pod nazwą mafii rosyjskiej kryją się grupy przestępcze tworzone przez ludzi z terenów byłego ZSRR. Grupy te są ze sobą nie związane i działają na własną rękę. Nie posiadają rozbudowanej hierarchii jak mafia włoska. Na początku lat 90 grupy te przejęły dużą część gospodarki postsowieckiej i przeniknęły życie społecznopolityczne krajów postsowieckich. Za zezwoleniem władz rosyjskich mają w Rosji bezpieczną przystań (dopóki są użytecznym instrumentem polityki rosyjskiej na zachodzie). Niemieccy reemigranci z ZSRR stworzyli w RFN równoległy świat społeczny i gospodarczy, całkowicie odrębny i nie związany z starymi obywatelami RFN, i całkowicie zinfiltrowany przez postsowiecką mafie. Mafia rosyjska w RFN utrzymują kontakty z dyplomacją rosyjską. Kieruje do pracy (w charakterze sprzątaczy, sekretarek i tłumaczy) swoich ludzi by infiltrowali urzędy socjalne, instytucje chroniące bezpieczeństwo, urzędy celne, prokuratury i sądy. Korumpuje lokalne władze. Dzięki solidarności jest trudna do zinfiltrowania dla niemieckiej policji. Swoich członków do pracy w RFN rekrutuje z sowieckich kryminałów. Na terenie Niemiec współpracuje z FSB (rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa dziedziczką KGB). KGB w ZSRR współpracowała z organizacjami przestępczymi by kontrolować więźniów politycznych w łagrach. KGB sztucznie kreowała autorytety wśród kryminalistów (władze w łagrach dzierżyli kryminaliści zwani „worami w zakonie” lub „złodziejami w prawie”). Liderzy społeczności łagrowej musieli znać grypserę (blat, fenia). Do dziś pełnią rolę arbitrów między postsowieckimi organizacjami przestępczymi. Autorytety kryminalistów regularnie się spotykają na ceremoniach mianowania na wyższe stopnie w hierarchii. Mają też własne sądownictwo. Do obowiązków postsowieckich mafiosów należy: wyrzeczenie się rodziny, podporządkowanie się mafijnym przepisom, wspieranie emocjonalne i materialne innych członków mafii, zakaz służby w armii i związków z policją, obowiązek zabijania zdrajców. Symbolem mafiosów są tatuaże (tylko oni w społeczności przestępczej mogą sobie tatuować symbol orła). Postsowieccy więźniowie w niemieckich więzieniach narzucili swoje normy innym więźniom. Dzięki zinfiltrowaniu przez mafie wymiaru sprawiedliwości są doskonale poinformowani o innych więźniach. Uzyskiwana zastraszeniem lub biciem kasa z haraczy od innych więźniów przeznaczana jest dla rodzin osadzonych członków mafii. W więzieniach mafia wprowadziła hierarchiczną strukturę.

 

Do dziś nie ma badań nad zasięgiem postsowieckiej mafii w RFN. By zalegalizować swoje dochody postsowiecka mafia stworzyła w Niemczech swoje banki. Dochody są legalizowane w całej Unii Europejskiej. Dochody mafii pochodzą z przestępstw takich jak: handel narkotykami i bronią, haracze od gastronomi. Mafia inwestuje też w Unii Europejskiej pieniądze KGB i FSB (co jest jednym z wyrazów związków mafii z władzami Rosji i realizacji zadań wywiadowczych przez mafie na zachodzie, a szczególnie w Niemczech, Austrii i Szwajcarii). Majątki rosyjskich oligarchów inwestowane w Unii pochodziły z przestępczej działalności, mafia swoje bogactwo zbudowała na rabunkowej prywatyzacji w krajach bloku postsowieckiego. Pieniądze były inwestowane głównie w nieruchomości. Dla niemieckich organów ścigania problemem nieumożliwiającą skuteczną walkę z zorganizowaną przestępczością jest ochrona jaka ma mafia w Rosji. Jedną z najważniejszych organizacji przestępczych z terenów ZSRR jest mafia Izmałowska („jej przywódcy żyją w Moskwie i Izraelu”).

 

Mafia postsowiecka w Estonii, Łotwie i Bułgarii bardzo wspiera przez swoich rosyjskojęzycznych polityków integracje z Unią Europejską. „Rosja uprawia w Europie Środkowej i Wschodniej nowy gospodarczy imperializm, próbując przejąć sektor energetyczny w krajach tego regionu”. Rosja poprzez monopol dostaw surowców energetycznych ma możliwość wyrządzania dotkliwych szkód gospodarce narodowej krajów europejskich. Wywiad rosyjski w celu uskutecznienia swoich działań tworzy w Unii Europejskiej firmy działające w strategicznych sektorach. Sektor energetyczny jest zinfiltrowany przez byłych agentów Stasi i KGB. Rosja w RFN wykorzystuje sowiecką siatkę wywiadowczą. W Niemczech działa kilka rosyjskich służ wywiadowczych. Oficjalnie Rosja intensywnie nawiązuje kontakty z wpływowymi lokalnymi środowiskami w RFN.

 

Mafia postkomunistyczna

 

We wschodnich landach Niemiec nastąpiła tylko częściowa transformacja z komunizmu w demokracje. Na transformacji zarobili postkomuniści i funkcjonariusze Stasi wraz z agentami. Ofiary NRD nie skorzystały na transformacji. W krajach bloku sowieckiego, w tym i w NRD, postkomuniści rozkradli majątek narodowy i wywieźli zasoby finansowe zagranice. Rabunku we wschodnich landach miał dokonywać sama nomenklatura partii komunistycznej liczyła 340.000 osób. Państwowe przedsiębiorstwa z NRD zostały w RFN rozkradzione przez nomenklaturę komunistyczną. Fałszowano wycenę zakładów przemysłowych by przejmować je za grosze, władze i organy ścigania biernie się temu przyglądały. Rabunek zniszczył dobrze funkcjonujące firmy i te które można było restrukturyzować. Miliony wschodnich Niemców znalazły się w biedzie. Z państwowych pieniędzy NRD tworzono firmy które miały zapewnić dostatnie życie w zjednoczonych Niemczech funkcjonariuszom i tajnym współpracownikom Stasi, działaczom partii komunistycznej [szokujące jest to że demokratyczna i silna RFN nie była wstanie uniemożliwić powstanie postkomunistycznej mafii w zjednoczonych Niemczech, i pozwoliła na rabunek mienia państwowego]. Administracja lokalna w nowych landach powstała z administracji postkomunistycznej, co umożliwiło rabunek mienia komunalnego (wykupienie za grosze budynków i ziemi). Uwłaszczenie postkomunistów uniemożliwiło reprywatyzacje w zjednoczonych Niemczech. Setki milionów marek z budżetu zachodnich landów przeznaczone na modernizacje wschodnich landów rozkradła postkomunistyczna nomenklatura (świadkowie przestępstw byli mordowani).

 

Nowe elity utworzone zostały z tajnych współpracowników bezpieki. Akta bezpieki wykorzystywane są przez byłych funkcjonariuszy do korumpowania elit politycznych. Funkcjonariusze Stasi doskonale zorganizowali się i odnaleźli w rzeczywistości RFN. Prokuratura i sądy w wschodnich landach są oparte na funkcjonariuszach byłej niemieckiej partii komunistycznej. Stasi zapewniła przed zjednoczeniem swoim funkcjonariuszom dyplomy prestiżowych uczelni – dzięki czemu mogą oni dziś zarabiać na byciu adwokatami. Patologiczne procesy wzmocniła integracja z Unią Europejską. Dziennikarze w RFN są nieustanie zastraszani i skłaniani do tego by przemilczać tematy karier byłych funkcjonariuszy i tajnych współpracowników Stasi. Zbyt odważni dziennikarze są niszczeni metodami operacyjnymi Stasi. Elity polityczne RFN skumały się z nowymi elitami wyrosłymi z Stasi i partii komunistycznej. Policjanci RFN pracujący przed laty w milicji NRD stali się strażnikami nowego ładu. Najbardziej obrzydliwymi przejawami postkomunistycznych karier była obecność postkomunistów w chadecji, postkomuniści argumentowali (bez cienia wstydu) że są ludźmi pracy pro państwowej a nie elementami destrukcyjnymi jak opozycjoniści z NRD. Pewnie dla tego chadecja wymuszała na policji zaprzestania ścigania przestępstw (akta dotyczące przestępstw postkomunistów opatrywano klauzulami ścisłej tajności tak by nawet posłowie parlamentu RFN nie mogli ich poznać).

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Dziejowa rola chrześcijaństwa – Quietus Jacka Inglota

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 02 February 2011, 21:56

 

Jan Bodakowski

Dziejowa rola chrześcijaństwa – Quietus Jacka Inglota

 

Ukazało się rozszerzone wydanie wspaniałej powieści Jacka Inglota „Quietus”. Wydawcą rozszerzonego wydania jest Narodowe Centrum Kultury.

 

Powieść Inglota przenosi czytelników w alternatywny świat Imperium Rzymskiego. Najpierw na zapadłe kresy Imperium do Calisji (Kalisza) – na ziemie które w naszej rzeczywistości weszły w skład państwa polskiego (które nigdy nie zaistniało w alternatywnej historii). W Calisji tytułowy Quietus zostaje wynajęty przez ambasadora cesarstwa Japonii. Celem misji Quietusa jest odnalezienie czterech pism o życiu Jezusa zwanych Ewangeliami. Misja ta wydaje się być niemożliwa do realizacji – zmarły w VII wieku po śmierci Jezusa cesarz Julian Apostata skutecznie wymordował wszystkich chrześcijan. Pomimo wymordowania kilku milionów chrześcijan Quietusowi udaje się odnaleźć jedną z ostatnich osad niedobitków chrześcijaństwa. Misja kończy się wymordowanie ostatnich chrześcijan. Pomimo zdobycia artefaktu sługa ambasadora Japonii morduje detektywa.

 

Marcus przyjaciel Quietus rusza przez całe Imperium z prowincjonalnej Calisji do Japonii by poznać prawdę o tajemniczej misji swego martwego kompana. Przystankiem w jego podroży jest Cattigera – miasto rozpusty (leżące w dzisiejszym Wietnamie). Kiedy Marcus dociera do Japonii okazuje się że Japonia jest rządzona przez post chrześcijańskich heretyków pragnących zniszczyć Rzym. Heretycy ci kilka wieków wcześniej swoimi zbrodniami sprowokowali Juliana Apostatę do zniszczenie chrześcijaństwa. Wraz z atakiem Japonii na Rzym Marcus wraca do Imperium.

 

Równolegle w multikulturowej, przeżartej demoralizacją i konsumpcyjnym stylem życia stolicy Imperium (która pasożytuje na reszcie podbitych krajów – co bardzo politycznie nie poprawnie się kojarzy) senator z prowincjonalnych ziem dzisiejszej Polski (zwanych Vinedią) Sewer Flawiusz zostaje zmuszony do wyboru między lojalnością wobec imperium a lojalnością wobec ziemi przodków i rodaków. Cesarz dla ochrony Rzymu chce wysłać na rzeź legiony złożone z potencjalnych przodków Polaków. Sewer Flawiusz odrzuca podległość Rzymowi i pozostawia Rzym na pastwę Japonii. Za co zostaje zamordowany przez zamachowca nasłanego przez Rzym – ostatkiem sił władze przekazuje w ręce ostatniego z chrześcijan.

 

Autor tej wybitnej powieści kreuje przerażający świat w którym zabrakło chrześcijaństwa (bohaterowie wielokrotnie na kartach powieści rozprawiają o wyższości zniszczonego chrześcijaństwa nad zlaicyzowanym Imperium). Świat radosny w swej rozpuście, egoistyczny, nie znający miłości bliźniego. Świat ślepy na zagrożenia ze strony ekspansywnych wrogich cywilizacji, kosmopolityczny i wynarodowiony (co niestety dziś jest bardzo aktualne).

 

Powieść zamykają posłowia Marka Parowskiego i księdza profesora Jana Słomka. Parowski przybliża w nim czytelnikom fenomen polskiej fantastyki religijnej (w swej wymowie promującej katolicyzm). Posłowie Parowskiego zwraca uwagę czytelników że Inglot w swej powieści uznał religię za podstawę cywilizacji (podobnie jak Feliks Koneczny) i wskazał rolę Polski w odrodzeniu cywilizacyjnym Europy (czym się odwołał do Jana Pawła II). Ksiądz profesor Jan Słomek w swoim posłowiu przybliżył czytelnikom fakty dotyczące pierwszych chrześcijan, herezji pierwszych wieków i prześladowań chrześcijan.

 

Powieść Inglota powinni przeczytać wszyscy zmęczeni promowaną politycznie poprawną grafomanią. Wszyscy poszukujący w współczesnej literaturze zajmującej intrygi, zaskakujących zwrotów akcji, dbałości o szczegóły, i przede wszystkim niebanalnych pomysłów. „Quietus” doskonale ukazuje prawdziwą europejską tożsamość wyrosłą z starożytnej Grecji i Rzymu, zakorzenioną w chrześcijaństwie. Powieść Jacka Inglota powinna zostać szybko przetłumaczona i zostać wykorzystana do promocji współczesnej polskiej kultury (jest zachodnia w duchu i świeża swoim lokalnym kolorytem).

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 0


Antymasońska kampania 1938 roku

Kategoria: Wiadomości Monday, 31 January 2011, 20:59

 

Jan Bodakowski

Antymasońska kampania 1938 roku

 

Po śmierci Piłsudskiego 12 mają 1935 roku, jego spadkobiercy polityczni w łonie sanacyjnej dyktatury rozpoczęli walkę o władzę. Masoneria wsparła roszczenia prezydenta Mościckiego. Była to zła dla wolnomularstwa decyzja, władze zdobył Główny Inspektor Sił Zbrojnych Walery Sławek. Powstały w lutym 1937 Obóz Zjednoczenia Narodowego będący nową emanacją dyktatury by zyskać poparcie społeczne przejął język narodowców.

 

Ożywiła się działalność anty masońska, posłowie zgłaszali anty masońskie interpelacje (twierdząc ze na rachunek sanacji rządzi masońska mafia), w prasie ukazywały się anty masońskie artykuły (jednym z ich autorów był ex premier mason), rządzący byli masoni atakowali swoich braci. Masonom zarzucano lojalność wobec zagranicy a nie wobec Polski. Prasa opozycyjna wątpiła w czystość intencji rządzących (dotychczas masonów).

 

28 listopada1938 roku prezydent RP dekretem rozwiązał masonerie. Trzy miesiące wcześniej masoneria podjęła decyzje o uśpieniu (o czym oficjalnie poinformowała rząd). W dekrecie wymieniono organizacje masońskie podlegające rozwiązaniu przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Dekret stał się podstawą do likwidacji lóż niemieckich w Poznańskim, Pomorskim i Katowickiem. Policja wkroczyła do siedzib organizacji masońskich, w tym do Brnai Brith i jej warszawskiego odłamu Achdut. Skonfiskowano listy członków i dokumenty formacyjne. Skonfiskowane materiały udostępniono dziennikarzom.

 

Samych masonów dekret nie dotknął. Zadbał o to szef policji mason Józef Kordian-Zamorski. Represje dotknęły tylko masonów i para masonów. Sanacyjna kampania anty masońska zakończyła się nie ujawnieniem masonerii. Po protestach rozczarowanej opinii publicznej sanacja dokonała kilku teatralnych rewizji w domach prominentnych masonów. Temat kampanii ten przybliżył czytelnikom Norbert Wójtowicz w broszurze „Antymasońska kampania 1938 roku” wydanej przez Dom Wydawniczy “Ostoja” .

 

Jan Bodakowski

okładka

Komentarzy: 2


1 2 3 4 5 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.