Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Dziewczynka z kolcami

Kategoria: Kultura Sunday, 07 February 2010, 13:38

Do domu wchodzi dziewczynka. Ma około 14 lat, ale słuchając jej słów mamy wrażenie, że jest już stara i zużyta. Z jej ust wydobywają się przekleństwa, a sama nie ma do powiedzenia nic, prócz wielu oskarżeń, skierowanych w stronę rodziców…

Początek metamorfozy

Styczeń. Drzwi do domu otwierają się z hukiem. Ktoś wchodzi do pokoju i przegląda się w lustrze. To Ania. Ale jakże do siebie niepodobna. Jeszcze chwilę temu blondynka, a teraz… czarne włosy postawione z tyłu głowy na żel – niby kolce. Więc czemu niby mamy nie nazywać jej dziewczynką z kolcami?

- Co ty ze sobą zrobiłaś? – pyta ojciec.

- A co cię to obchodzi?! Nie znasz się! To moje życie!

Jest modna. Trudno temu zaprzeczyć. Swoją „trędowatością” rzuca wszystkich na kolana. Nie może być inaczej, skoro swoją garderobę kompletowała przez niemal rok, żebrząc u wszystkich swoich „joł-kumpli”. A teraz wygląda niczym zagraniczny raper. Do 50centa trochę jej brakuje, ale Eminema spokojnie mogłaby dublować. Co się stało z niegdyś wzorową uczennicą?

Nowi „joł-kumple”

Gimnazjum działa na ludzi zadziwiająco. A pierwsza klasa jest idealna, by poznać nowych ludzi i zupełnie zmienić swój światopogląd. Tak właśnie było w przypadku Ani, która nagle zdała sobie sprawę, że życie to zabawa, „ekypa” jest ważniejsza od rodzina, a szkoła to tylko przykry obowiązek, który trzeba ominąć kiedy tylko się da. Zaczęły się wagary, wypady na „piffko” i „fajeczkę”, bo wpływ „prześwietnego” marginesu żychlińskiego społeczeństwa nie mógł pozostać bez echa. Koledzy z domu dziecka zajmowali każdą wolną chwilę, ale Ania doszła do wniosku, że stać ją na kogoś lepszego. I znalazła nowych przyjaciół, którzy, choć rodziny mieli, pobyt w domu ograniczali do korzystania z lodówki i toalety. A dziewczynka z kolcami szła za ich śladem.

Zerwana nić porozumienia

Rodzice nie byli zachwyceni… byli wręcz załamani, że ich dobrze ułożona córka osiągnęła całkowite dno egzystencji… a nawet jeśli nie, to jest na najlepszej drodze. Nie wystarczyły kilkugodzinne wykłady…

- Moje słowa odbijały się jakby od ściany. – mówi zdesperowana mama – Na wieść o szlabanie wyszła z domu trzaskając drzwiami.

- Ja jestem zupełnie zbędny w jej życiu. – mówi ojciec – Przypomina sobie o mnie, gdy potrzebuje pieniędzy lub chce skorzystać z telefonu.

Rodzice nie potrafią sobie poradzić. Nawet stała kontrola ze strony wychowawczyni nie powstrzymuje Ani przed „zarywaniem” szkoły.

- W głowie mi się nie mieści, jak można tak się stoczyć. – dodaje siostra Ani – Ja również miałam swoje wzloty i upadki, jednak zawsze starałam się robić wszystko najlepiej jak potrafię.

Zasady

Ania, pytana o zmianę swojego postępowania, odpowiada:

- Mam swoje zasady i nie zamierzam ich zmieniać. To wszyscy wokół mają problem, bo myślą, że ja mam problem.

Ona zupełnie nie dostrzega, jak bardzo krzywdzi swoich najbliższych. Dom dla niej to hotel i sklep samoobsługowy, z którego wynosi się różne rzeczy, kiedy zajdzie taka potrzeba. Na wzmiankę o „malince”, która widnieje na jej szyi, mówi:

- Zabiję za to mojego chłopaka…

I wybucha głośnym śmiechem.

Czy dziewczynka z kolcami dostrzeże swoje błędy i poprawi zachowanie?

„Dzieci ulicy”

Dziewczynka nie jest jedynym przykładem tej części młodzieży, która zagubiła swoje wartości  w świecie pełnym pokus. Ania nie jest również najgorsza. Dookoła żyje wiele dzieci, które swoim zachowaniem budzą zgorszenie. Jednak za wszelką cenę musimy próbować pomóc im odbić się od dna, co wcale nie jest takie łatwe. Nie stańmy się tymi, przed którymi ostrzegali nas rodzice – dziećmi ulicy.

 

Mój najstarszy tekst. Napisany razem z Z. 3 lata temu :)

Komentarzy: 0


Mistrz ciętej riposty!

Kategoria: Kultura Monday, 06 December 2010, 17:48

Świat pędzi bezpowrotnie do przodu. Nie ogląda się za siebie. Może to i dobrze, a może i nie.   Nie mnie to oceniać. Wystarczy jednak wyjść na ulicę: spojrzeć na pełną entuzjazmu i chęci do życia młodzież, której jedynym paliwem są dragi i browar; posłuchać nieziemsko poprawnej polszczyzny na niesamowicie żenującym poziomie; trzeba jedynie dostrzec, że brak perspektywy na przyszłość staje się materiałem budulcowym. I tak rodzą się nowe idee, nowe pokolenia. Na murach pojawiają się hasła proklamujące ich chore fantazje. Dziś JP na 100%, a jutro na 40. Typowy przykład dzieci NEO, które z policją do czynienia miały jedynie w GTA.

Uważają się za niesamowitych twardzieli. Stworzeni na fundamencie bez głębinowej sieci gier komputerowych mniemają, że są super bohaterami – grając bowiem w Medal of Honor trzymali w ręku bazooke i strzelali bez końca, gdzie popadnie – a wszystko dzięki kodom na nieskończoną amunicję. Myślą, że są bossami, szefami, że wszystko wiedzą, wszystko mogą i wszystko osiągną. Nazywają się mistrzami ciętej riposty na gadu, a w Realu snują jedynie mętne wywody na pograniczu „Eeee…”, albo „Aaaaa…”. Rzucając chaotycznym, łacińskim żargonem myślą, że zdobędą rzesze fanów. Jednak w konfrontacji z prawdziwym Mistrzem ich grypsera jest jedynie wołaniem o pomoc.

„Twoja stara nie ma kolan”, „a Twoja steruje megazordem”. Cóż za obraza. Trafili w samo sedno. Jeden – pokazał niecodzienną znajomość anatomii, drugi – niezwykłe obeznanie z programami telewizyjnymi, zna przecież te wszystkie naukowe określenie połączeń robotów Power Rangers’ów. Czym jednak jest ich lightowy sloganik w konfrontacji z całkowicie nowym i zupełnie niezrozumiałym grypsem Jezusa.

Do Jezusa przyszli faryzeusze. Oni to dopiero byli pewni siebie. Na siłę złego w Nim szukali. Miłości za grosz, tylko obłuda… a no i jeszcze trochę destrukcyjnych myśli. Od tak zniszczyć człowieka. Nie ważne zresztą, ważne, że przyszli. Tak samo jak dzisiaj wszyscy -  pewni siebie, uważający się za mistrzów gierek słownych. Już mieli plan ułożony. Każda odpowiedź miała być tą złą. Pochwycić na mowie Go chcieli. Zapytali czy należy płacić podatek Cezarowi. Jezus się nie dał. Wziął monetę do ręki i rzekł, żeby oddać Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co do Boga! A im przysłowiowo szczeny w dół do samej ziemi.

Cóż… szkoda, że dzisiaj ludzie nie chcą uczyć się tych słownych potyczek od samego Mistrza, ale jedynie rzucają tymi wszystkimi pokemonami. Szlag mnie trafia, gdy po raz setny słyszę „Twoja Stara to…”. A co Wam do mojej mamusi. Jest jaka jest, ale na balkon nie wychodzi, żeby tańczyć z gwiazdami. Niestety wyobraźnia niektórych została zamkniętym w Matrixie Internetu i telewizji. Ich wyimaginowany świat jest całkiem fajny. O ile „fajny” ma jakiekolwiek pozytywne znaczenie. W zasadzie to te wszystkie grypsy, nie dość, że z daleka śmierdzą, albo żeby powiedzieć bardziej dobitnie śmierdolą tandetą, to jeszcze są oklepane i mało inteligentne. Ani krzty ambicji, żeby wysilić się na coś, co powali przeciwnika na kolana, a u innych doprowadzi do wybuchu niepohamowanego śmiechu. Szkoda, że nie mam jakiegoś pokeballa… gdybym wyszedł na godzinny spacer, to z całą pewnością złapałbym całą kolekcję i został prawdziwym mistrzem!

Na koniec proszę: darujcie sobie teksty o mamie, bo miło nie jest wówczas nikomu. Wiem, wiem, z takimi tekstami można założyć kącik filozoficzny i starać się rozkminić dlaczego właśnie Twoja stara została zrzucona na Hiroszimę, szkoda bowiem, żeby taki potencjał pozostał bez echa. Można jednak wziąć do ręki coś co nie jest myszką, lub pilotem, a nazwa jest dość niebezpieczna mianowicie – książkę. Zacząć sięgać ponad przedszkolny horyzont. Wówczas do głowy przyjdą zupełnie nowe grypsy typu: „nie będę z tobą konwersować ponieważ egzystujesz w brodziku intelektualnym, który koliduje z moimi imperatywami, a poza tym nie rozumiesz idei założenia”. A po usłyszanym takim hasełka można jedynie wykrzyknąć: Amen, amen!

 

Komentarzy: 1


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.