Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Odbieranie naszej świętej Wigilii Dnia Wszystkich Świętych

Kategoria: Kultura Thursday, 11 February 2010, 07:36

Podczas dyskusji pod wpisem o obchodach Halloween ktoś, dla poparcia swych argumentow umieścił linki do angielskojęzycznych stron, na co ja odpowiedziałem tym samym. Jeden z moich przyjaciół zapytał jednak jaki to ma sens, skoro większość ludzi i tak nic z tego nie zrozumie. I miał on rację, więc postanowiłem, choć to już trochę musztarda po obiedzie, przetłumaczyć tekst, który tam "podlinkowałem".

 

Autorką jego jest Katherine Andes, samotna matka wychowująca dwójkę dzieci, a sam tekst ukazał się w apologetycznym czasopiśmie "This Rock" wydawanym przez organizację Catholic Answers. Tłumaczenie jest dość chropawe, bo chciałem zdążyć przed snem, ale myślę, że na tyle zrozumiałe, że pokaże to, co ja tak nieudolnie chciałem swym ostatnim postem przedstawić. A zatem, po tym krótkim wstępie, zapraszam:

 

“Kasiu, nie wpadłabyś ze swoimi dzieciakami do naszego kościoła na Święto Plonów?” zapytała moja przyjaciółka, ewangeliczka. „Będzie ognisko, jazda na furze z sianem i cukierki dla dzieci”. Zabrzmiało to wspaniale, szczególnie, że mój mąż zmarł niedawno i nie w smak mi było iść samej „trick or treating” z moimi maleństwami.

 

„Czy dzieci przebierają się w kostiumy”?  Zapytałam.

 

„Nie, zdecydowanie zniechęcamy do tego”, odpowiedziała.

 

Wiedziałam zatem, że to nie było dla mojej rodziny. Moje dzieci uwielbiają przebieranie, wałęsanie się  po ulicy i wyłudzanie cukierków od dobrych sąsiadów.  Poza tym wiedziałam, że wielu członków zgromadzenia, do którego należy przyjaciółka spostrzegało katolików i Halloween i satanizm jako coś jednoznacznego. Do tego stopnia, że Halloween stał się dla nich świętowaniem śmierci i nieczystych duchów. Zatem rozumiem ich punkt widzenia.

 

Jeżeli niektórzy z protestantów myślą, że Halloween jest satanistyczny, to rozumiem ich ucieczkę do kościelnych imprez. Jednakże i wieli katolików także zaczyna uciekać od Halloweenu. Podobnie jak protestanci, niektórzy mają imprezy w parafiach. Inni po prostu zasłaniają okna i oglądają filmy w odległym pokoju w tę Wigilię Wszystkich Świętych. Z powodu tego, co się dzieje na ulicach, nie dziwię się im do końca. Jednak gdyby w jakiś sposób Wigilia Bożego Narodzenia stała się w jakiś sposób celebracją śmierci, to czy chrześcijanie uciekli by do odległych pokoi, oglądając filmy na video? Mam nadzieję, że nie.

 

Zatem dlaczego my, dobrzy katolicy, uciekamy od tego dnia? Nie powinniśmy. Powinniśmy odebrać nasz „święty” Halloween.

 

Jedną z rzeczy, do której zachęcałam były niewinne i, jeśli możliwe, święte kostiumy. Pewnego roku mój wtedy pięcioletni synek był zdeterminowany, że chce być piratem. Sugerowałam wiele alternatyw, ale nie słuchał żadnej. W desperacji odrzekł: „Ale mamo, strażacy nie noszą szabel.”

 

Teraz było jasne. Co on naprawdę chciał, to było wywijanie szablą! Zasugerowałam, że mógłby być świętym Michałem Archaniołem i ciągle mieć miecz i on, szczęśliwy, zgodził się na to. (Dla tych, którzy pytają co złego w chęci bycia piratem zapytam jak by się czuli, gdyby ich dziecko chciało być porywaczem, albo terrorystą?)

 

Chociaż nasza rodzina stawia wysoko poprzeczkę gdy chodzi o wybór kostiumów, nalegałam, by dzieci nie robiły poniżających uwag na temat wyborów dokonanych przez ich kolegów. W poprzednim roku jakiś chłopiec przyłączył się do nas przebrany jako Drakula. Było dość dziwną rzeczą robić zdjęcia wampirowi i zakonnicy, w pełnym habicie. W pewnym momencie chłopiec zdjął swą maskę wampira, gdyż było mu gorąco.  Moja córka nagle pisnęła z zachwytem: „Wyglądasz jak Bach!”

 

Mój synek zawtórował:  “Naprawdę. Wyglądasz, jak kompozytor”  Rzeczywiście chłopiec bez maski, ubrany we frak, wyglądał jak kompozytor. Tego wieczoru dzięki Bożej Łasce nasza grupa składala się z zakonnicy, astronauty, Króla Lwa i… Jana Sebastiana Bacha.

 

Zainspirował mnie średniowieczny zwyczaj żebraków kołaczących do drzwi za “duchowymi ciastkami” w zamian za obietnicę modlitw za zmarłych tego domu. Stworzyliśmy własną ich wersję. Na mym komputerze wydrukowałam paski papieru z napisem: „Dziękuję za poczęstunek. Moja rodzina i ja będziemy się modlić w tym miesiącu za Ciebie i za dusze Twych zmarłych bliskich. Szczęśliwego Dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek!” Troszkę inną wersję zrobiłam dla drugiego dziecka. Dzieci miały zabawę cały Halloween wycinając swoje paseczki papieru, zwijając je w malutkie zwoje i zawiązując pięknymi, satynowymi wstążeczkami.

 

Mimo, że chciałam by dzieci mówiły “modlitwa za łakocie” nie nalegałam i one szczęśliwe wołały “Trick or treat” jak wszystkie dzieci. Ludzie byli zaskoczeni i zachwyceni zwojami. Jeden mężczyzna powiedział mojej córce „zakonnicy”: “Dziękuję, siostro”

 

Odpowiedziała z szerokim uśmiechem: “Jeszcze nie.”

 

Gdy nadeszła ta część wieczoru, że to my rozdawaliśmy słodycze, rozdawałam cukierki z nalepkami nabytymi w chrześcijańskim sklepie z napisem “Jezus Cię kocha”. Pewnego roku, gdy wracaliśmy do domu, szliśmy za małym chłopcem, którego matka skrzyczała w dość ordynarny sposób. Chłopiec pobiegł w stronę naszego domu, gdzie moja przyjaciółka rozdawała słodycze. Gdy powrócił, był cały rozradowany – dosłownie podskakując z radości, gdy pokazywał nalepkę swej, teraz już uspokojonej matce. „Patrz! Jezus mnie kocha!” powiedział. Moje dzieci, które wcześniej były zdumione przekleństwami, w ciszy obserwowały tę scenę i wiem, że zrobiła na nich wielkie wrażenie.

 

W tym roku planujemy zaprojektować święte obrazki tłumaczące chrześcijański zwyczaj Halloween, który jest wigilią dwóch Świąt: Wszystkich Świętych i Zaduszek. Mogłyby one być rozdawane i przez dzieci i przez tych, którzy rozdają słodycze. Podobne karty, z miejscem na imię i nr telefonu księdza mogłyby być zrobione w parafiach i rozdawane wiernym, by je przekazywali dalej.

 

Nasze obchodzenie Halloween stało się naprawdę radosnym i świętym wydarzeniem, a Listopad miesiącem dedykowanym modlitwom nie tylko za naszych bliskich, ale za naszych sąsiadów i zmarłych z ich rodzin. Kościół zawsze ewangelizował, przynajmniej częściowo, przez obchodzenie różnych świąt. Odbierając dla siebie Halloween możemy przedstawić  naszym dzieciom na czym polega ewangelizacja I odpowiedzieć Ojcu Świętemu na wezwanie do ponownej ewangelizacji Zachodu.

Komentarzy: 19


"Halloween" - "Hallowe'en" - "All Hallows Even"

Kategoria: Kultura Sunday, 31 October 2010, 22:54

Piszę te słowa w dniu znanym jako "Halloween", gdzie to dzieci poprzebierane w różne przerażające, czy może raczej rozbawiające i wzbudzające uśmiech duchy, strachy i wampiry chodzą od domu do domu, żebrząc o cukierki i inne łakocie. Święto to wzbudza spore kontrowersje i wielu chrześcijan jest oburzonych i przerażonych tym zwyczajem, co roku wytaczając działa ciężkiego kalibru do walki  z tym potwornym, ich zdaniem, złem.

 

Ja jednak chciałbym spojrzeć na ten zwyczaj troszkę inaczej. Przede wszystkim warto przypomnieć, że sama nazwa tego święta oznacza po prostu "wigilia dnia Wszystkich Świętych". Skoro jutro (czy raczej w Polsce już dziś) jest dzień Wszystkich Świętych, to naturalnie w dniu poprzedzającym jest jego wigilia, po angielsku "eve". Tak, jak np. Wigilia Bożego Narodzenia to  Christmas Eve.

 

Oczywiście sama nazwa święta pochodzi ze staroangielskiego, więc znajomość dzisiejszego języka pomaga tu jedynie w ograniczonym zakresie, ale i on zachował w pewnych tradycyjnych formułach, nazwach, czy modlitwach stare słownictwo. I tak na przykład początek Modlitwy Pańskiej, którą odmawiamy w czasie liturgii, po angielsku brzmi tak:

Our Father who art in heaven, hallowed be thy name.

"Hallowed be thy name" oczywiście oznacza "Święć się Imię Twoje". Słowo "hallow" ma to samo źródło i znaczenie co "holy", "święty", a dzisiejszy dzień choć znany nam jest teraz jako "All Saints' Day",  w staroangielskim znany jest jako "All Hallows Day".

 

No dobrze, ale co to ma wspólnego z przebierańcami, cukierkami i duchami chodzącymi po ulicach miast w anglosaskim świecie? I coraz częściej przenikającymi do światów innych? Niewiele. Chyba tylko tyle, że dziś nasza wioska jest naprawdę globalna i gdy ja kichnę w mojej ciężarówce na Zachodnim Wybrzeżu USA, to mi "na zdrowie" mówi kilkadziesiąt osób na całym świecie, podróżujących wirtualnie ze mną po Ameryce.

 

Dziś kalendarz liturgiczny został zastąpiony przez kalendarz ustalany przez handlowców, a ci każdego miesiąca potrzebują czegoś, by zapełnić sklepy klientami. Zatem taka okazja jak Halloween nie mogła być przeoczona. Setki tysięcy ton cukierków, miliony kostiumów, sztucznych i prawdziwych dyń, wszystkie te kościotrupy, dziurawe prześcieradła udające duchy, te czaszki, diabły i wampiry dadzą kolejny zastrzyk gotówki zarówno dla właścicieli wielkich sieci sklepów, jak i właścicieli skromnych stoisk i kiosków.

 

Wystarczy zobaczyć co się dzieje wokół cmentarzy w Polsce. Toż to są przecież jakieś centra handlowe, sprzedające wszystko od zniczy po kiełbaski z rożna. Ale w anglosaskim kręgu kulturowym nie ma zwyczaju odwiedzania grobów w tym dniu, więc trzeba było obmyślić coś innego. I nie twierdzę wcale, że to był jakiś celowy zamysł opracowany przez doskonałego stratega z wizję. To się po prostu "zrobiło".

 

A co z tą pogańską stroną zwyczaju? Czy mnie nie oburza? Ani trochę. Dlaczego? Bo musiały by mnie także oburzyć inne zwyczaje, które przecież są tak piękne i tak polskie. Malowanie jajek na Wielkanoc, ubieranie drzewek, kolędnicy chodzący od domu do domu, poprzebierani także w jakieś wilkołaki, diabły i inne potwory… Czym to się różni od tych dzieciaków poprzebieranych za duchy?

 

Takie tradycje są piękne. Dzięki nim świat jest kolorowy. A ideologia? Cóż. Ideologia jest taka, jaką sami nadamy tym wydarzeniom. Kolędnicy chodzą głosząc Dobrą Nowinę. Moje dzieci, gdy chodziły w czasie Halloween z innymi maluchami, miały okazję poznać naukę o duszach czyśćcowych, o świętych w Niebie, o piekle i szatanie. Dobry pretekst, by zacząć domową ewangelizację i nauczyć je czegoś o prawdziwym Królestwie i o realiach otaczającego nas, niewidzialnego świata.

 

Pewne zwyczaje powstają, zdobywają popularność, inne odchodzą w zapomnienie. Znaczenie i symbolika tych zwyczajów także się zmienia. Ale to tylko od nas zależy jaka ona jest. Powie ktoś, że nie mamy szans konkurować z Hollywood, z filmami grozy, które oglądają miliony, gdy tymczasem prawdziwa nauka Kościoła jest znana coraz mniejszej ilości osób? Odpowiem na to: Jeżeli to prawda, to jedyne, co nam pozostaje, to zmienić ten stan rzeczy. Gdy się nam to uda (a uda się na pewno), Halloween przestanie się kojarzyć z pogańskimi, czy wręcz satanistycznymi zwyczajami, a zacznie być kojarzony z Dniem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym. Tak, jak to powinno zawsze być.

 

 

Komentarzy: 54


1

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.